Tusk to nocna mara, a może zmaza, Kaczyńskiego

„Kłamał, że będzie apolityczny. Kolejny raz złamał standardy UE. Wywiad Tuska to widoczna frustracja oraz zbiór insynuacji, kompleksów i konfabulacji. Słowa DT, że „polskość to nienormalność” dobrze pokazują jego hipokryzję i brak wiarygodności. Politycznie, Tusk jest nagi” – napisała Mazurek na Twitterze.

Cóż, przytoczmy więc tylko fragment wczorajszego wywiadu z przewodniczącym Rady Europejskiej. – „Jarosław Kaczyński na pewno ma obsesję na moim punkcie. Ja jestem zresztą często w Polsce, bo jestem wzywany, bo Trybunał Stanu, komisje, prokuratury, nie uciekam od tego. Po czterech latach kampanii oszczerstw pod hasłem „wina Tuska” nie mam wątpliwości, że moi oponenci, PiS, zrobią wszystko, by uniemożliwić mi działanie na rzecz Polski” – mówił były premier.

Cóż, przytoczmy więc tylko fragment wczorajszego wywiadu z przewodniczącym Rady Europejskiej. – „Jarosław Kaczyński na pewno ma obsesję na moim punkcie. Ja jestem zresztą często w Polsce, bo jestem wzywany, bo Trybunał Stanu, komisje, prokuratury, nie uciekam od tego. Po czterech latach kampanii oszczerstw pod hasłem „wina Tuska” nie mam wątpliwości, że moi oponenci, PiS, zrobią wszystko, by uniemożliwić mi działanie na rzecz Polski” – mówił były premier.

„Standardem Unii nie jest i nie będzie milczenie w sprawach łamania prawa przez jakikolwiek rząd kraju członkowskiego. Dotyczy też Polski, w tej chwili przede wszystkim. Poczekajcie na nowego przewodniczącego Rady. Ten nie będzie miał żadnych hamulców, aby nazywać rzeczy po imieniu” – komentowali wpis Mazurek internauci. Radzili też byłej rzeczniczce PiS: – „A pani sprawdziła skrzynkę pocztową w PE? Może coś przyszło…”. To oczywiście w kontekście „Europosłanka PiS Mazurek chwali się, że… dostała skrytkę w PE”.

Tusk jest jedynym sensem życia Kaczyńskiego.

Kmicic z chesterfieldem

Prezydent Andrzej Duda rozmawiał z niemieckim dziennikiem “Bild”. Stwierdził, że Polska i Niemcy są “wzorem pojednania”. Mimo tego, prezydent wciąż przywołuje kwestie reparacji, czy w zasadzie przeczy wcześniejszemu twierdzeniu.

– “Reparacje to kwestia odpowiedzialności i moralności. Wojna, o której dziś mówimy, spowodowała w Polsce ogromne straty” – powiedział prezydent RP w rozmowie z dziennikarzem najpoczytniejszego niemieckiego dziennika. Duda dodał, że już Lech Kaczyński zlecił “opracowanie raportu, z którego jasno wynika, że straty te nie zostały nigdy wyrównane”.

Skutki wojny

Prezydent Duda uważa, że na pewno uda się znaleźć rozwiązanie problemu reparacji. Jego zdaniem skutki II wojny światowej skończyły się dla Polski tak naprawdę dopiero w 1989 roku. – “Dziś mogę całym sercem powiedzieć: Polska jest wolna. Nigdy nie zapomnieliśmy historii. Ale Polska i Niemcy całkowicie się pojednały. Jesteśmy przykładem dla innych narodów. Powstało partnerstwo i przyjaźń, która nie ma sobie równych” – uważa.

Podkreślił, że powyższe jest zasługą Kościoła…

View original post 1 497 słów więcej

 

Donald Tusk przebija o kilka głów tubylczych krasnoludków

>>>

Donald Tusk poinformował, że nie wybiera się na organizowane w Warszawie obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. – To zaproszenie się pojawiło wczoraj na moim biurku. Jeśli kogoś chce się traktować jak gościa, to powinno się go traktować poważnie. Nigdy nie narzucam się ze swoją obecnością, gdy wiem, że nie jestem mile widziany – powiedział.

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk w „Faktach po Faktach” w TVN 24 zapowiedział, że nie wybiera się na organizowane przez rząd Prawa i Sprawiedliwości uroczystości związane z obchodami 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Jak informowaliśmy na Gazeta.pl, Tusk nie dostał zaproszenia od razu – To zaproszenie pojawiło się wczoraj [29 sierpnia] na moim biurku – przyznał były premier.

Zapis relacji na żywo z rozmowy z Donaldem Tuskiem

Tusk nie skorzysta z zaproszenia PiS. „Obowiązują pewne standardy”

Tusk przyznał, że nie skorzysta z zaproszenia rządu PiS na uroczystości w Warszawie, bo dano mu odczuć, że nie jest tam mile widziany.

Pewne reguły, standardy, obowiązują. Jeśli kogoś chce się traktować jak gościa, to powinno się go traktować poważnie

Nie mam żadnych wątpliwości, że organizatorzy tej bardzo ważnej uroczystości postępują w taki sposób, by dać mi do zrozumienia, że nie chcą mnie tam widzieć. A ja nigdy nie narzucam się ze swoją obecnością, gdy wiem, że nie jestem mile widziany

– powiedział były premier w „Faktach po Faktach”.

Jak dodał, dziesięć lat temu organizował 70. rocznicę II wojny światowej.

To było wówczas na Westerplatte. Wszyscy przemawiali, ja nie miałem z tym żadnego problemu, pierwszym przemawiającym był prezydent Lech Kaczyński. Do głowy by mi nie przyszło, by łamać reguły i traktować kogoś w sposób nieprzystający do dyplomacji

– stwierdził Donald Tusk.

Tusk o resorcie Ziobry: Ministerstwo nienawiści i pogardy

Szef Rady Europejskiej został też zapytany o tzw. aferę Piebiaka i doniesienia, z których wynika, że wiceminister sprawiedliwości i jego współpracownicy stali za zmasowaną akcją mającą na celu kompromitację sędziów przeciwnych reformom wprowadzanym przez rząd Prawa i Sprawiedliwości.

Mam jednoznaczny pogląd na to, co się stało w tym ministerstwie. Z Ministerstwa Sprawiedliwości stało się ministerstwem nienawiści i pogardy. Między bajki trzeba włożyć to, że nikt nie wiedział, co wyprawiali ministrowie i inni urzędnicy

Mamy do czynienia ze zorganizowanym systemem upokarzania, z kampanią oszczerstwa, mamy do czynienia od kilku lat i to wszystko jest ulokowane na szczytach władzy. To niepokojące, jest dla mnie zaskoczeniem, że ktoś może ulec złudzeniu, że problemem jest jednorazowa akcja Piebiaka

– powiedział Donald Tusk, dodając, że rząd Prawa i Sprawiedliwości „fascynuje się złem”.

Z tych parszywych pomysłów na politykę zrobił się państwowy system, a nie wybryk tego, czy innego polityka. Trzeba bić na alarm

– skwitował.

Tusk o sondażach PiS: Nie ma takiego teflonu, który nie ulega zużyciu

Były premier był też pytany o swoje dalsze plany oraz sytuację na polskiej scenie politycznej. – 2 grudnia (Tusk oficjalnie pracuje w Brukseli do 1 grudnia), to jest poniedziałek, mogę opowiedzieć w tej stacji, jak widzę dalszą przyszłość polityczną Polski i swoją i będzie to już po wyborach – mówił.

Ustosunkowują się do wciąż bardzo dobrych dla PiS notowań w sondażach przedwyborczych powiedział.

Dzisiaj PiS wydaje się mocne i dysponujące ponad 40 proc. poparciem, ale nie ma takiego teflonu, który nie ulega zużyciu. Dobra wola, odwaga, determinacja, dobre pomysły, no a reszta w rękach pana Boga

Czy jednak PiS rzeczywiście ma szansę wygrać wybory do Sejmu? – Ja w życiu się nauczyłem… Pamiętam dokładnie rok 2005, kandydowałem w wyborach prezydenckich, na 10 dni przed wyborami byłem faworytem i przegrałem. I pamiętam rok 2007, nikt nie dawał mi szans, mi i PO i zwyciężyliśmy. W polityce, tak jak w sporcie, życiu, nie należy się poddawać – odpowiedział Tusk.

Donald Tusk o komisji ds. VAT:  To nie jest jedyny organ PiS-u, który traktuje upolowanie Tuska jako jeden ze swoich nadrzędnych celów

W rozmowie pojawił się również wątek prac komisji ds. VAT, która zapowiedziała, że m.in. Donald Tusk powinien być postawiony przed Trybunał Stanu za niezadbanie o uszczelnienie luki VAT. – To nie jest jedyny organ PiS-u, który traktuje upolowanie Tuska jako jeden ze swoich politycznych, nadrzędnych celów. Mamy do czynienia z pewną obsesją, ja dam radę – ocenił Tusk.

– Nie ma pan sobie nic do zarzucenia? Temu rządowi (PiS) udało się lukę uszczelnić – pytał Grzegorz Kajdanowicz. – To jest mit, bardzo sprawny kolportowany przez PiS. Wszystkie działania uszczelniające podjął mój rząd – zadeklarował Tusk. –

Przyszło mi rządzić przez globalny kryzys, byliśmy skoncentrowani na tym, by Polska nie wpadła w kłopoty. Udało się Polskę uratować przed tąpnięciem. Między innymi dlatego, że przyjęliśmy odpowiednią filozofię podatkową. Dzisiaj czyni się z tego zarzut

– podsumował.

>>>

Ziobrze na pohybel

Sędzia Anna Bator-Ciesielska z warszawskiego Sądu Okręgowego odmówiła dziś orzekania wspólnie z Przemysławem Radzikiem. To sędzia, który decyzją Zbigniewa Ziobry został delegowany do tego sądu na czas nieokreślony. Radzik pełni też funkcję zastępcy rzecznika dyscyplinarnego, co też zawdzięcza obecnemu ministrowi sprawiedliwości.

Odmawiając orzekania z nim, sędzia Bator-Ciesielska powołała się na Europejską  Konwencję Praw Człowieka oraz Konstytucję RP. Przywołała artykuły, mówiące o prawie do sprawiedliwego i rzetelnego procesu oraz o właściwie obsadzonym, niezależnym i bezstronnym sądzie.

Mówiła też o rocie ślubowania sędziowskiego. – „Każdy sędzia ma obowiązek stać na straży prawa, (…) a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości. Ja takie ślubowanie składałam dwukrotnie, przed prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim i śp. prezydentem Lechem Kaczyńskim, gdy zostałam powołana do Sądu Okręgowego w Warszawie. Tu mam zaszczyt w gronie zacnych koleżanek i kolegów pełnić służbę. Jeszcze pełnić służbę” – powiedziała sędzia Bator-Ciesielska.​

Sędzia zamierza także zwrócić się do sędziów całego X wydziału karnego Sądu Okręgowego w Warszawie o zajęcie stanowiska co do orzekania wspólnie z sędzią Radzikiem, a także z drugim delegowanym do tego sądu sędzią Michałem Lasotą – drugim zastępcą rzecznika dyscyplinarnego. Według onet.pl, obaj sędziowie mogli należeć do grupy „Kasta” na komunikatorze WhatsApp, w której wymieniano się „pomysłami” na hejtowanie sędziów krytycznych wobec reform PiS.

Kolejnym krokiem sędzi Bator-Ciesielskiej najprawdopodobniej będzie skierowanie pytania prejudycjalnego do unijnego Trybunału Sprawiedliwości. Ma ono dotyczyć tego, czy składy sędziowskie, w których zasiadają Michał Lasota i Przemysław Radzik, są właściwie obsadzonymi, bezstronnymi i niezawisłymi.

Zlecenie na Kosteckiego zostało wykonane

Pełnomocnicy Dawida Kosteckiego doszli do przerażających wniosków; bokser miał zostać obezwładniony paralizatorem, a następnie zamordowany. Zbrodnia miała stanowić zemstę przestępców.

„Wykończyła go subkultura więzienna na polecenie człowieka, przeciwko któremu zeznawał. Zrobiono to z zemsty albo żeby nie dopuścić do dalszych zeznań. To najbardziej prawdopodobna wersja” – stwierdził w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Roman Giertych, jeden z pełnomocników rodziny Kosteckich. Giertych podał również, że na ciele boksera znaleziono ślady po użyciu domowej roboty paralizatora (sprzęt tego typu można łatwo wykonać w niemal każdych warunkach).

Kostecki – jak podaje „Rzeczpospolita” – miał w więzieniu wielu wrogów. Skazani wszczęli alarm dopiero nad ranem, gdy bokser nie wykazywał żadnych oznak życia. Jeżeli rewelacje Giertycha się potwierdzą, to współwięźniom Kosteckiego zostaną przedstawione zarzuty.

„Złożymy wniosek o powołanie zespołu biegłych, którzy na podstawie zdjęć określiliby, od czego mogły powstać ślady na karku. Zwrócimy się do prokuratury, by Służba Więzienna dostarczyła wykaz wszystkich zajętych u więźniów paralizatorów, i o sprawdzenie, czy skazani, którzy siedzieli z Kosteckim w celi, w przeszłości także byli w celi z kimś, kto się powiesił” – zapowiedział mecenas Giertych.

Reprezentanci Kosteckich chcą również przeprowadzić eksperyment procesowy, który wykaże, czy bokser mógł powiesić się na kracie, która jest bardzo nisko położona.

Hołotę mamy u władzy, którą świat ma w głębokim poważaniu.

Kmicic z chesterfieldem

Prezydent USA Donald Trump odwołał wizytę w Polsce. Oficjalny powód – zbliżające się do Florydy tornado. Trump miał wziąć udział w obchodach 80 rocznicy II wojny światowej. Do Warszawy przyleci wiceprezydent Mike Pence.

Wiadomość wywołała falę komentarzy. Niektórych, jak Tomasza Lisa z „Newsweeka” nie do końca przekonał podany powód: – „Podróż Trumpa do Polski odwołana pod pretekstem huraganu, który może, podkreślić – może uderzyć we Florydę. Tia… Karczewski niech dzwoni do swego kumpla, ciepłego człowieka z Białorusi”. A jeden z internautów dodał: – „Trump również mógł powiedzieć, że pies zjadł mu paszport”.

Inni internauci zwracali uwagę na inny aspekt zagadnienia: – „Tymczasem gdzieś z okolic Nowogrodzkiej słychać pewnie wycie, bo kampania z Trumpem i kampania bez Trumpa to nie to samo…”;

„I w tym momencie sztab PiS musi przepisać scenariusze klipów wyborczych i wyliczyć naprędce, czy Pence przebija Czajkę czy jednak wciąż rozkręcamy shitstorm w przekazie dnia”; – „Kaczyński…

View original post 715 słów więcej

 

Gazeta Polska niczym nazistowska gadzinówka szczuje na Polaków

Świat prawicowych mediów dzieli się na szereg mniejszych obozów, które charakteryzują się różnymi profilami działalności. Mające wspólnego wydawcę “Wprost” i “DoRzeczy” są tutaj pismami stricte prawicowymi, ale ze zdolnością do wybiórczej krytyki rządzących. Pierwszy z tytułów udaje z resztą czasopismo centrowe, przemycając podprogowo prawicowe treści, które w przypadku “DoRzeczy” są już dla bardziej zadeklarowanego elektoratu podawane na tacy. Mamy następnie media braci Karnowskich. Stworzone z fortuny SKOKów, nigdy nie pozwolą sobie na stanięcie w poprzek władzy, wymyślając wymówki na nawet najbardziej absurdalne kroki rządu. Jednak nawet “Sieci” i “wPolityce.pl” swoim radykalizmem ustępują “Gazecie Polskiej”, która jest najbardziej fanatycznym prorządowym medium, które skierowane jest stricte do żelaznego elektoratu PiS. Z tego ostatniego powodu GPC słynie z siania teorii spiskowych i całkowitej obojętności na fakty. To ostatnie nie dziwi, zważywszy na to że PiS pośrednio za pomocą znanej już spółki Srebrna trzyma kontrolę nad czasopismem. Świadomość powyższego pozwala lepiej zrozumieć to, do czego doszło właśnie w “Gazecie Polskiej”, która ruszyła do obrony rządu PiS z zapałem i prawdomównością, z jakimi wcześniej propagowała kolejne teorie Smoleńskie. W artykule pt. “Sędziowski Gang Olsena” mogliśmy się bowiem dowiedzieć, że afera hejterska jest “niezbyt zrozumiałą, godną pożałowania, obyczajową wojenką między dwoma środowiskami sędziowskimi”. W tę oto wojnę domową kasty, co udowadnia tylko stanowisko PiS, zostali jednak wciągnięci bogu ducha winni ludzie Zbigniewa Ziobry. Gazeta pisze bowiem o aferze, “w którą w naiwny sposób wmieszali się urzędnicy resortu sprawiedliwości”.

GPC snuje teorię, że afera była prywatną wojną między sędziami, w której winny jest… obóz prodemokratyczny. Otóż w myśl artykułu jedna grupa sędziów miała wykorzystać do ataku na drugą “emocjonalnie i egzystencjalnie pogubioną żonę sędziego”. Gazeta Polska nie ma tutaj skrupułów, starając się zrobić z Emilii osobę niezrównoważoną psychicznie, podobnie jak to było w przypadku Marka Falenty i innych głośnych “wariatów”, którzy mieli coś do powiedzenia o kulisach dobrej zmiany.

Cała narracja prorządowego medium sprowadza się bowiem do tego, że to antypisowscy sędziowie, wykorzystując szantaż i obiecując Emilii ochronę, zmusili ją do współpracy przy zbieraniu kwitów na “ludzi Ziobry”. W Gazecie Polskiej to Ziobro i jego świta są bowiem ofiarami, a środowisko sędziowskie skorumpowanym bagnem.

Autor tekstu nie ukrywa swojej stronniczości, stwierdzając, że liczy na to, że “większość Polaków ocenia aferę według właściwych proporcji”, czy tak jak wspomniano powyżej.

W artykule Gazety Polskiej nie ma zbyt dużo miejsca dla Łukasza Piebiaka i Ziobry, za to pół teksty poświęcono “tajemniczej roli antypisowskiego sędziego hejtera”, do którego zaatakowania użyto materiałów, do których dziwnym zbiegiem okoliczności dostęp miała prawdopodobnie tylko podległa Ziobrze prokuratura. Autorytetem moralnym gazety zostaje przy tym słynna “Matka Kurka”, znany z atakowania Jurka Owsiaka za pomocą fake newsów internetowy hejter. Jakby tej ironii losu w opisywaniu afery hejterskiej było mało, Gazeta Polska w swoim propagandowym tekście postanowiła pouczać sędziów w kwestia apolityczności. Wszelkie stanowiska przeciwne upartyjnianiu sądów i związane z walką o niezależność wymiaru sprawiedliwości wystąpienia medialne są bowiem określane jako “spiskowanie przeciwko PiS”.

Znamienne w kwestii uczciwości Gazety Polskiej jest to, że w podsumowaniu artykułu nieważna była kwestia prawdy w całej aferze, ale dzika wręcz satysfakcja, że sprawa hejtu w resorcie Ziobry i tak nic dla opozycji nie zmieni, ponieważ sprawa jest “hermetyczna”. To ostatnie oddaje zatem doskonale obecne nastroje w obozie rządzącym, który czuje się w swoich działaniach bezkarny.

Antychrześcijański polski Kościół katolicki fałszuje rzeczywistość

Polscy duchowni są zaniepokojeni „kolejnymi’ aktami przemocy wymierzonymi w Kościół Katolicki i jego wiernych, profanacją symboli, miejsc i przedmiotów kultu religijnego, które dla katolików są święte. Uczestnicząc w zebraniu Rady Biskupów Diecezjalnych wydali stanowisko „w sprawie aktów przemocy motywowanych nienawiścią wobec Kościoła katolickiego i jego wiernych”.

Co dziwi ani słowa w nim o głośnych aktach przemocy i gwałtach dokonywanych przez biskupów lub kardynałów na dzieciach… „Ataki na Kościół i jego wiernych są  natomiast grzechami ciężkimi, mocno obrażającymi Pana Boga” . Własne najwyraźniej już nie.

Hierarchowie skupieni na swoim partykularnym interesie przekonują, że „fundamentalnym błędem jest usprawiedliwianie np. ideologicznej zmiany aureoli ikony częstochowskiej na kolory środowisk LGBT, ponieważ aureola tej ikony oznacza świętość Bożą, do której jest także wezwany każdy człowiek”.„Świętość ta jest wyraźnie ukazana w Piśmie Świętym…” – cytuje stanowisko biskupów tygodnik „Wprost”.

Duchowni dodatkowo podkreślają, że „przedmioty i miejsca święte nie są obiektem artystycznego wyrażania siebie, ale wiary Kościoła. Artysta nie ma w sztuce sakralnej wyrażać siebie, ale przymioty Boga, co zaś podlega ocenie Kościoła, a nie tylko samego artysty” – przytacza „Wprost”, a czytelnik tygodnika komentuje: Odezwa godna wczesnego średniowiecza”.

Biskupi wzywają katolików oraz polityków do podjęcia działań „jednoznacznie potępiających przemoc motywowaną przynależnością wyznaniową oraz kroków prawnych lub innych, które skutecznie zapewnią realizowanie wolności religijnej i sprawią, że Kościół katolicki w Polsce będzie mógł bez przeszkód nieść orędzie Chrystusa i wypełniać swoją misję” – cytuje „Wprost”

Polska budowana na kłamstwie musi runąć. Dwa kłamstwa – sprzedawczyków Polski i ich sojusznika Kościoła katolickiego – w historii zaowocował Targowicą. Dzisiaj mamy podobny schemat tracenia niepodległości.

Kmicic z chesterfieldem

„Wszcząłem postępowania dyscyplinarne przeciwko Waldemarowi Z., SSO w Krakowie i Olimpii B.-M., SSR w Gorzowie Wlkp., w związku z niestosowaniem się do zasady powściągliwości w mediach społecznościowych” – napisał na Twitterze Przemysław Radzik, zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych. – „To próba odreagowania po tym, co ujawniły media w sprawie afery Ministerstwa Sprawiedliwości, nowej KRS i nominowanych przez Ziobrę rzeczników? Ważne, by zapamiętać to trio: Radzik, Lasota, Schab” – skomentował Marek Tatała z FOR. Te trzy nazwiska to sędziowie, którzy na stanowiska rzeczników dyscyplinarnych zostali powołani przez Zbigniewa Ziobrę.

Radzik w piśmie, które dołączył do tweeta, zarzuca rzecznikowi dawnej KRS oraz sędzi z Sądu Rejonowego w Gorzowie Wlkp. „niestosowanie się do nakazu powściągliwego korzystania z mediów społecznościowych”.

Nie wiadomo, dlaczego postanowił nie używać nazwisk publicznie znanych sędziów, którzy od wielu lat krytycznie odnosili się do pisowskich zmian w sądownictwie.

„Ci Sędziowie mają nazwiska i NIE są przestępcami. Ale panie Radzik…

View original post 2 672 słowa więcej

 

Jak skończy Kaczyński?

Czy PiS planuje jakiekolwiek działania wobec Zbigniewa Ziobry w związku z aferą Piebiaka? Nie, a to dlatego, że „zweryfikują” go wyborcy. Brzmi znajomo? Identyczną narrację Prawo i Sprawiedliwość prezentowało w sprawie lotów marszałka Kuchcińskiego. Wtedy też można było usłyszeć, że to wyborcy go ocenią.

Podczas konferencji prasowej w Sejmie rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości Anita Czerwińska była pytana o to, czy partia planuje jakieś działania wobec ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. Wszystko za sprawą afery Piebiaka, nagłośnionej przez Onet.

Czerwińska odpowiedziała krótko na takie spekulacje:

Nie ma żadnych planów w tej kwestii (odwołania Ziobry), natomiast wyborcy w najbliższych wyborach zweryfikują pozycję i wydadzą opinię na temat ministra Zbigniewa Ziobry.

Wcześniej m.in. premier Mateusz Morawiecki mówił, że po dymisji Łukasza Piebiaka, uważa, że „to kończy sprawę”.

Tak PiS „rozlicza” problematycznych polityków. Narracja o „wyborczej weryfikacji”

Praktycznie identyczną narrację można było usłyszeć z ust polityków PiS nie tak dawno, bo po dymisji Marka Kuchcińskiego z funkcji marszałka Sejmu. Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapewniał, że były marszałek nie złamał prawa, mówiąc też:

Marszałek Marek Kuchciński będzie startował w jesiennych wyborach parlamentarnych; to najbardziej demokratyczna metoda oceny jego osoby.

Później na konferencji prasowej to samo powtórzył szef Komitetu Wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski. W połowie sierpnia stwierdził:

Pan marszałek będzie zweryfikowany jako lider listy przez wyborców. Podejrzewam, że będzie to raczej pozytywna weryfikacja.