Duda i jego przestępca minister Kamiński oraz Banaś jako banan

Wygląda na to, że Andrzej Duda przekroczył swoje uprawnienia. Sąd Najwyższy wydał dzisiaj wyrok, w którym stwierdził, iż prezydent nie miał prawa ułaskawić Mariusza Kamińskiego. Każda władza może działać wyłącznie w granicach prawa – czytamy w sentencji wyroku. Akt łaski został tym samym unieważniony. Jakie będą tego konsekwencje? Przede wszystkim są to konsekwencje prawne i polityczne. A w naszej ocenie Andrzej Duda okazał się prezydentem łamiącym prawo i nadużywającym swoich uprawnień do ratowania z opresji politycznych przyjaciół z PiS. To dla prezydenta bardzo zły prognostyk i początek jego upadku.

Orzeczenie Sądu Najwyższego kończy spór prawny o to jakie są granice ingerowania władzy w kompetencje sądów. – Przez 95 lat obowiązywania konstytucji w Polsce nikt nie zastosował prawa łaski przed prawomocnym wyrokiem. Prawo łaski może dotyczyć tylko osób prawomocnie skazanych – podkreślił stanowczo w uzasadnieniu sędzia Jarosław Matras. Uchwała sądu zapadła w siedmioosobowym składzie. Warto podkreślić, że nikt nie wyraził zdania odrębnego.

Kancelaria Prezydenta kwestionuje wyrok. Zdaje się, że prezydent próbuje postawić się ponad prawem. Czy grozi mu procedura odwołania z urzędu? Jednocześnie w sieci pojawił się dokument, który przeczy twierdzeniom prezydenta:

Warto przypomnieć też, co o ułaskawieniu mówił… sam Andrzej Duda:

SZOKUJĄCE! Zobacz listę 215 afer za czasów PiS

Prezes NIK Marian Banaś w czwartek stawił się w pracy. Wrócił z bezpłatnego urlopu, który sam sobie przyznał, gdy wybuchła afera z jego kamienicą, w której pracowały prostytutki.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński nie dał rady wymusić na Banasiu dymisji. „Zakończyłem w środę urlop bezpłatny i dziś przystąpiłem do wykonywania obowiązków w NIK” – poinformował w czwartek prezes Izby. I zadeklarował, że „będzie bronił niezależności i bezstronności NIK jako naczelnego organu kontroli państwowej”.

Prezes NIK jest praktycznie nieusuwalny, co ustawowo gwarantuje mu niezależność od obozu władzy. Źródła w PiS twierdzą, że Banaś wymuszanie na nim dymisji uznał za „wysoce niestosowne”, bo „nie ma sobie nic do zarzucenia”.

– Banaś wrócił do pracy, do nas wróciły jego kłopoty – mówi „Wyborczej” jeden z posłów PiS.

Plan PiS na Banasia

Miało być tak. Prezes NIK we wtorek do południa podaje się do dymisji, czyli jeszcze zanim wyjdzie na jaw, że CBA ma zarzuty wobec jego oświadczeń majątkowych. Potem stary Sejm i Senat, których obrady przeniesiono na czas po ostatnich wyborach, wybierają nowego szefa NIK. PiS ma nad tym kontrolę, bo w obu izbach ma większość, którą wkrótce straci w Senacie.

Plan spalił na panewce – Banaś postawił się prezesowi PiS. – Nikt się tego nie spodziewał – mówi zaskoczony poseł obozu władzy. Kaczyński ma teraz wielki kłopot – skłóconego z nim i skompromitowanego człowieka na czele instytucji, która będzie go kontrolować. – No cóż, zgadzam się z opozycją, sami go sobie wyhodowaliśmy – słyszymy w PiS.

W środę Centralne Biuro Antykorupcyjne zakończyło kontrolę oświadczeń majątkowych Banasia z lat 2015-18. Biuro sprawdzało je od kwietnia 2019 r. Wyników nie ujawniło, czeka na wyjaśnienia Banasia. Prezes NIK ma na to siedem dni.

Nieoficjalnie wiadomo, że wyniki są dla Banasia bardzo niekorzystne – ma majątek znacznie przewyższający jego urzędnicze dochody. Problem jest też z co najmniej dwiema nieprawidłowościami skarbowymi oraz niejasnym sposobem rozliczania podatków. Prezes NIK w publicznej telewizji sam przyznał, że zaniżał dochody z kamienicy (od czego trzeba płacić podatek), by potem odebrać to sobie przy sprzedaży (wtedy podatku nie ma).

Nieoficjalnie mówi się w PiS, że Banaś w trakcie urlopu opracował własną linię obrony i w ogóle nie brał pod uwagę odejścia z NIK. Jak napisała „Rzeczpospolita”, ma też pretensje do kolegów, że nie stanęli za nim murem, i do Mariusza Kamińskiego, któremu podlegają służby, że „go załatwił”.

Szef NIK dużo może i mówi „nie”

Banaś był bardzo ważnym urzędnikiem z rekomendacji PiS – szefem Krajowej Administracji Skarbowej oraz wiceministrem i ministrem finansów. Chwalił się, że dzięki jego walce z mafiami oszukującymi na Vacie drastycznie zmniejszono tzw. lukę VAT-owską.

30 sierpnia 2019 r. został wybrany przez PiS na szefa NIK. Politycy obozu władzy mówili o nim, że jest krystalicznie uczciwym człowiekiem. Bronili go nawet wtedy, gdy reporter „Superwizjera” TVN Bertold Kittel ujawnił, że Banaś od lat wynajmuje krakowską kamienicę znanym w mieście sutenerom, karanym w przeszłości za gangsterskie porachunki. Urządzili oni w kamienicy pokoje na godziny, z których chętnie korzystały prostytutki. Mieli też bezpośredni telefon do Banasia.

Jeszcze w środę politycy PiS oficjalnie mówili, że Banaś powinien „co najmniej rozważyć dymisję” (to Patryk Jaki). W czwartek rano już mieli mniejsze nadzieje i deklarowali, że „wszystko jest możliwe” (to Ryszard Terlecki). A w czwartek po południu Joachim Brudziński, były szef MSWiA i bliski współpracownik Kaczyńskiego, podkreślał: „Wierzę w to głęboko, że pan prezes Banaś w sytuacji, w której okazałoby się, że są poważne zastrzeżenia i zarzuty, zachowa się tak, jak trzeba”. Zaznaczył, że wpływ rządu jest na szefa Izby jest ograniczony. – Pan prezes NIK pracuje już na swój wizerunek, nie jest członkiem Prawa i Sprawiedliwości – stwierdził.

Wielki majątek Banasia

Gdy wybuchła afera związana z kamienicą Banasia, prezes NIK nie zwołał konferencji prasowej, pojawił się tylko w prorządowych mediach. Tłumaczył, że kamienicę dostał od kombatanta Armii Krajowej Henryka Stachowskiego w 2000 r. Akowiec zmarł w 2009 r., a Banaś kamienicę sprzedał w sierpniu br., tuż przed objęciem stanowiska w NIK.

Jak wynika z jego oświadczeń majątkowych, w 2018 r. na wynajmie kamienicy oraz dwóch mieszkań – 71 i 40 m kw. – zarobił tylko 65,7 tys. zł, niecałe 6 tys. zł miesięcznie. Za dom podobnej wielkości w Krakowie trzeba płacić ok. 12 tys. zł miesięcznie, za mieszkanie o pow. 40 m kw. – ok. 1,7 tys. zł. A wcześniej jego dochody były jeszcze niższe – w 2015 r. zarobił na kamienicy ok. 40 tys. zł.

W TVP tak o tym opowiadał: – Znalazłem najemcę, młodego człowieka, który zdecydował się na działalność hotelarską, i taką umowę z nim podpisałem, i zarazem umowę przedwstępną, że ją kupi (…). Przy rozliczeniu [kupnie kamienicy] cena [niskiego wynajmu] miała zostać wyrównana.

Banaś zatem złożył sam na siebie donos. Przez lata w swoich oświadczeniach majątkowych konsekwentnie nie wpisywał, że kamienica obciążona jest kredytami – najpierw na 1 mln zł z Getin Banku, potem na 2,6 mln zł z państwowego Banku Ochrony Środowiska. Jest też właścicielem m.in. kilku działek. Wpisywał je do oświadczeń, ale zmieniała się ich powierzchnia.

Teraz na jaw wyszło, że Banaś miał i drugą kamienicę w Krakowie – obok tej znanej, o powierzchni 800 m kw. – Były funkcjonariusz CBA, z którym rozmawiałem, mówi, że trudno zrozumieć, w jaki sposób urzędnik państwowy może zgromadzić przez lata taki majątek – mówił w TVN 24 reporter Wojciech Bojanowski.

Immunitet w rękach Sejmu

Ustawa o NIK zezwala Sejmowi odwołać prezesa w pięciu przypadkach: zrzeczenia się stanowiska, niezdolności do pracy na skutek choroby, potwierdzenia przez sąd złożenia niezgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego, prawomocnego wyroku i orzeczenia Trybunału Stanu o zakazie zajmowania stanowisk kierowniczych.

Aby postawić szefowi Izby zarzuty, Sejm musi zgodzić się bezwzględną większością głosów na uchylenie mu immunitetu.

Jedna myśl na temat “Duda i jego przestępca minister Kamiński oraz Banaś jako banan

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s