Kaczyński trzęsie galotami, może odwołać wybory prezydenckie

Pisarka Manuela Gretkowska skomentowała polityków PiS, którzy zmierzają do ponownego przeliczenia głosów wyborczych do Senatu.

PiS złożyło protesty wyborcze ws. okręgów: nr 12 – Grudziądz, 95 – Kalisz, 96 – Kalisz i 92 – Konin, nr 75 – Katowice i nr 100 – Koszalin. Wszędzie tam wygrali kandydaci opozycji.

Do tej pory wpłynęły 34 protesty wyborcze. Można je wnosić do północy z wtorku na środę.

– Na miejscu w SN protest można złożyć do godz. 16, zaś na poczcie nadać do północy, byleby była data 22.10 stempla pocztowego – poinformował Krzysztof Michałowski z Sądu Najwyższego.

– To wygląda na rozpaczliwą walkę o większość w Senacie po stronie PiS – wypowiada się były prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień w rozmowie z portalem wiadomo.co.

Komentarz Gretkowskiej 

O Senacie: Sąd Najwyższy zatwierdzający ważność wyborów, do takich oszustw się nie nadaje, przynajmniej póki PiS go nie rozwali. Powołano więc, również rok temu, niezgodnie z prawem Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Nie mylić z Domami Publicznymi, tymi zajmuje się szef Naczelnej Izby Kontroli , Banaś. Wyborami do sejmu i senatu, ta pisowska izba Nadzwyczajna. Zostanie użyta w okolicznościach nadzwyczajnych, gdy PIS przegrywa w senacie. Dzięki niej będziemy mieli senatorów dublerów.

Liczebnie przeciw PiSowi głosowało więcej wyborców niż za, ale PiS ma sejm, takie przepisy, zgodnie z prawem wygrał.. W senacie przegrał, ale też wygra, wbrew prawu. Tam, gdzie nie działa prawo, nie działa logika ani rozum. Kaczyński nie po to demolował 4 lata państwo, żeby wróciła demokracja. Żeby ludzie znowu przestali czuć się bezsilni. Idzie wojna domowa. Bezsiła ludzi uczciwych jest też siłą.
Foto -z serwisu OKO.press, gdy nie było jeszcze Izby Kontroli Nadzwyczajnej i „wielopartyjny skład komisji powinien wykluczyć ryzyko „możliwego fałszerstwa.Izba jest, wniosek PiSu do niej złożono.

O wyborach prezydenckich: Nie będzie wyborów prezydenckich. Nie będzie, jeżeli PiS sfałszuje wybory do senatu. Wtedy wygrana opozycyjnego kandydata na Prezydenta skończy się likwidacją jego uprawnień. Albo pajac, albo nikt.

Ustawa o zakazie edukacji seksualnej nie jest wojną kulturową. Jest wojną Kościoła przeciw kobietom. Zrobić z nas kozy do gwałcenia, które nawet nie będą wiedziały, że są gwałcone, my i nasze prawa – do antykoncepcji, sprzeciwu.

Pomysł ponownego przeliczania nieważnych, senackich głosów wyborczych i miażdżenie przez kler nieważnych kobiet, są niemal jednoczesne. Tam, gdzie niszczy się kobiety, tam niszczy się demokrację. Bo Polska jest kobietą. Polska demokratyczna. Polska pisowska jest księdzem przebranym za kobietę, oczywiście Matkę Polkę, do której mówi się Ojcze.

Okazuje się, że ani podlizywanie się prezesowi, ani ślepe posłuszeństwo już nie gwarantują kariery.

Przed wyborami Jarosław Kaczyński żył w świecie własnych urojeń i iluzji podsycanych przez spin doktorów z jego otoczenia. Chyba naprawdę wierzył, że PiS zwycięstwo ma w kieszeni, a pytaniem jest tylko jego skala. Czy uda się zdobyć większość pozwalającą obalić weto prezydenckie? A może wręcz – kto wie – większość konstytucyjną? Wynik wyborów – dla ludzi trzeźwo myślących łatwy do przewidzenia – przyniósł mu srogi zawód. Jak to, tylko tyle nam daliście?! Przecież zasługujemy na więcej.

Nie tylko Jarosław Kaczyński doświadczył tego rozczarowania. Zawiedli się też ci, którzy ślepo podążali za wodzem, wierząc, że prowadzi ich od jednego oszałamiającego sukcesu do kolejnego. „Trzymajmy się z Kaczyńskim, on wie, co robi” – myśleli, zatykając uszy na wszelkie argumenty. Odwracając oczy od ewidentnych naruszeń prawa i standardów przyzwoitości. Zatykając nosy, by nie czuć moralnej zgnilizny. „Nie ciesząc się”, ale głosując za ustawami sprzecznymi z konstytucją.

Tak działa psychologia systemu wodzowskiego – dopóki wódz odnosi sukcesy, dopóki roztacza aurę chwały i triumfu, dopóty tłum ochoczo drepcze za nim, bijąc brawo i rywalizując o to, by znaleźć się jak najbliżej umiłowanego przywódcy. Gdy jednak dobra passa się kończy, w szeregi obozu wkrada się zwątpienie, a gumowe kręgosłupy sztywnieją. Zaczadzeni entuzjazmem zaczynają trzeźwieć i dyskretnie rozglądać się na boki, wypatrując wyjścia ewakuacyjnego. Bo jakby co…

Dziś właśnie znaleźliśmy się w tym miejscu.

Nie tylko strata Senatu okazała się zimnym prysznicem. Indywidualne losy takich ludzi jak Stanisław Piotrowicz, który nie załapał się do Sejmu, pokazały, że wierność Kaczyńskiemu nie gwarantuje kariery. Ten sam los spotkał: Annę Sobecką, Bernadetę Krynicką i Krzysztofa Czabańskiego. Ba, do Senatu nie wszedł nawet ojciec prezydenta Jan Duda.

Szczególne znaczenie może mieć porażka w wyborach byłego posła Zbigniewa Gryglasa, który w poprzedniej kadencji został wybrany z ramienia Nowoczesnej, ale później przeszedł do PiS. Teraz nie dostał się do Sejmu – i to niewątpliwie będzie nauczką dla jego potencjalnych naśladowców. Przy ocenie korzyści i strat płynących z przyjęcia politycznej łapówki punktem odniesienia nie jest już tylko wicemarszałek województwa górnośląskiego Wojciech Kałuża, renegat z Nowoczesnej, za którego sprawą to województwo przypadło PiS-owi, lecz także były poseł Zbigniew Gryglas, który znalazł się na lodzie

W tym samym czasie gruchnęła sprawa Mariana Banasia, który tym, że odmówił podania się do dymisji, okazał nieposłuszeństwo prezesowi. A prezes nic nie może na to poradzić. Co więcej, nie tylko jest to demoralizujący przykład indywidualnej niesubordynacji, lecz także można przypuszczać, że pozostanie Banasia na stanowisku oznacza dla PiS utratę politycznej kontroli nad NIK. Jest prawdopodobne, że prezes Izby będzie teraz próbował się podlizywać opozycji, licząc na łagodniejsze potraktowanie, gdy już przestanie mu przysługiwać immunitet.

Z obozu „dobrej zmiany” dochodzą pierwsze trzaski sygnalizujące, że niedawny monolit monolitem być przestaje. Oto Jarosław Gowin zapowiada, że jego posłowie (których teraz ma więcej niż w poprzedniej kadencji) nie zagłosują za ustawą znoszącą w składkach ZUS barierę tzw. 30-krotności. To problem dla premiera Morawieckiego i dla budżetu państwa. Oto Zbigniew Ziobro, który teraz też ma więcej posłów niż w poprzedniej kadencji, domaga się dodatkowych tek w rządzie i stanowiska wicepremiera dla siebie…

W szeregi karnego wcześniej obozu wkraczają chaos, rywalizacja i niesubordynacja. A mit niezwyciężonego Prezesa Tysiąclecia, który prowadzi swój lud ku władzy i chwale, zaczyna się kruszyć.

Oczywiście Kaczyński będzie dokładał starań, by zatrzeć to wrażenie, możemy więc z jego strony spodziewać się kroków brutalnych, mających ratować jego wizerunek. Jednak jeśli nawet będzie to bolesne dla opozycji, społeczeństwa obywatelskiego i polskiego państwa prawa, miejmy świadomość, że apogeum PiS-owskiego autorytaryzmu jest już za nami. Weszliśmy w jego okres schyłkowy.

Podgrzewanie geotermii. A w szpitalach coraz gorzej. I jeszcze deklaracja największego obrońcy tradycyjnych wartości.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s