Bezprawie PiS a społeczeństwo obywatelskie

O klerze i seksie >>>

Nagrania z kamer sprzed gmachu parlamentu zarejestrowane podczas głośnych protestów w 2016 r. to informacja publiczna – uznał sąd. Sieć Obywatelska Watchdog Polska przez blisko trzy lata próbowała je wydobyć od Kancelarii Sejmu.

Chodzi o nagrania z wydarzeń z grudnia 2016 r., kiedy przed gmachem parlamentu odbywały się gwałtowne protesty przeciw działaniom rządzącej większości. PiS najpierw próbował ograniczyć mediom możliwości relacjonowania wydarzeń w Sejmie. Następnie ówczesny marszałek Marek Kuchciński wykluczył z obrad posła PO Michała Szczerbę, który na mównicę wszedł z kartką z napisem: „#WolneMediawSejmie”, a swoje wystąpienie rozpoczął słowami „Panie marszałku kochany…”.

W końcu Kuchciński przeniósł obrady do Sali Kolumnowej, gdzie szybko przegłosowano m.in. ustawę budżetową i dezubekizacyjną. Głosowano przez podniesienie ręki, bez udziału mediów, zaś posłowie opozycji skarżyli się, że nie wpuszczano ich do środka. Przed Sejmem zaczęły się protesty.

Sieć Obywatelska Watchdog Polska zwróciła się do Kancelarii Sejmu z prośbą o udostępnienie nagrań ze wszystkich kamer znajdujących się w salach plenarnej i kolumnowej w tym dniu oraz rejestrujących otoczenie gmachu – zarówno tego dnia, jak i kolejnych.

Kancelaria Sejmu nagrań nie udostępnia

Organizacja nie otrzymała materiałów. Na bezczynność szefa kancelarii poskarżyła się więc do sądu administracyjnego. Powoływała się m.in. na art. 61 konstytucji gwarantujący obywatelom „prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne”. W przypadku nagrań sprzed budynku zauważała: „Pokazałyby, jak przebiegało zgromadzenie przed Sejmem oraz jak zachowywała się policja i służby zapewniające bezpieczeństwo, w końcu – jak postępowali politycy”.

A przed Sejmem emocji nie brakowało – gmach osłaniali policjanci, a kiedy budynek opuszczali prezes PiS Jarosław Kaczyński i ówczesna premier Beata Szydło, funkcjonariusze siłą usuwali demonstrantów próbujących zatrzymać auta. Część osób mówiła, że wobec protestujących użyto gazu łzawiącego, czemu zaprzeczał jednak rzecznik stołecznej policji. Politycy PiS mówili o „próbie puczu”, część osób stanęła przed sądem. Jednego z protestujących TVP i prorządowe media oskarżały o to, że udawał rannego, i nazwały „symulantem” i „prowokatorem”.

Pod koniec 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę organizacji, podzielając pogląd kancelarii, że nagrania nie stanowią informacji publicznej. Sieć Obywatelska zaskarżyła tę decyzję do Naczelnego Sądu Administracyjnego. We wtorek uznał on, że nagrania te muszą zawierać informację publiczną: „Wiadomo, co się wtedy działo, były protesty społeczne, były działania policji, a nie tylko straży marszałkowskiej, a więc były to wydarzenia związane z działalnością Sejmu. Jeśli nie byłoby wydarzeń w Sejmie, nie byłoby protestów ani zaangażowania policji”.

Kancelaria Sejmu czeka na uzasadnienie

– Cieszy wyrok, w którym sąd pokazał, że zależy mu na zrozumieniu idei prawa do informacji i gdzie życiu publicznemu przywrócono właściwe proporcje – władza jest rozliczana przez ludzi, którzy korzystają ze swoich praw – komentuje orzeczenie Katarzyna Batko-Tołuć z organizacji.

Przypomina, że już wcześniej NSA inaczej zdecydował w przypadku nagrań z sali kolumnowej. Wówczas podzielił zdanie Kancelarii Sejmu, że nagranie z kamer straży marszałkowskiej to „nagranie techniczne”, które nie może być udostępnione ze względów bezpieczeństwa.

Zapytaliśmy Kancelarię Sejmu, czy teraz udostępni – a jeśli tak, to kiedy – nagrania z zewnętrznych kamer. W przesłanej nam odpowiedzi czytamy, że obecnie „oczekuje na doręczenie wyroku wraz z uzasadnieniem”, zaś wykonanie wyroku „możliwe jest dopiero po zwrocie akt sprawy organowi administracji publicznej”.

To ciekawe w kontekście batalii o ujawnienie list poparcia dla kandydatów na członków Krajowej Rady Sądownictwa. W czerwcu NSA nakazał szefowej kancelarii ich ujawnienie. W lipcu jednak prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zobowiązał kancelarię do powstrzymania się od tego na czas prowadzonego przez siebie postępowania wyjaśniającego. W końcu PiS wystąpił do Trybunału Konstytucyjnego o zamrożenie wyroków w sprawie list.

Więcej: Czy Polska byłaby bogata jak Niemcy i Francja, gdyby nie było komunizmu >>>

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s