Porażka PiS w Brukseli ws. pomówień Putina

Polska dyplomacja ponosi właśnie kolejną klęskę. Media donoszą, że nie będzie na razie oświadczenia szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen ani szefa Rady Europejskiej Charlesa Michela w sprawie niedawnej, niesławnej wypowiedzi prezydenta Rosji Władimira Putina. Polityk z Kremla twierdzi, że II wojna światowa wybuchła przez Polskę.
Kiedy i kto?

Już sama data wybuchu II wojny światowej budzi kontrowersje. Według historiografii USA rozpoczęła się ona dopiero w momencie ataku na Pearl Harbour i przystąpienia do konfliktu północnoamerykańskiego mocarstwa (nietrudno znaleźć w tym rozumowaniu pewną logikę). Inni dopatrują się początków jeszcze w walkach radziecko-japońskich wiosną 1939 r. To jedna sprawa. Które zaś państwo jest odpowiedzialne za tą globalną tragedię?

To dobre pytanie. Słynny – ale też kontrowersyjny – “Raport Hossbacha” sugeruje, że III Rzesza planowała działania zbrojne już na dwa lata przed atakiem na nasz kraj. Niektórzy historycy (np. prof. Paweł Wieczorkiewicz) dopatrują się sporej winy też w ZSRR i… Wielkiej Brytanii. To samo sugeruje Piotr Zychowicz, który pokazuje w swojej książce “Pakt Ribbentrop-Beck”, że zachodnie dyplomacje niejako wmanewrowały nas w wojnę.

Nie można zapominać, że II wojna światowa – podobnie jak I-sza – była efektem konfliktu interesów, jaki zapanował na świecie w latach 30. Polska zaś była tylko pionkiem na tej szachownicy.

Bruksela nie chce umierać na Polskę

“Bruksela nie chce drażnić Rosji” – nieoficjalnie przyznał w rozmowie z RMF FM  jeden z ważnych unijnych dyplomatów.  “Mamy kwestię Ukrainy, Syrii, teraz Libii, czyli zbyt wiele napiętych spraw z Rosją by w tym momencie polemizować jeszcze o historii” – dodał.

Innymi słowy, Polska ma nadal na tyle słabą pozycję w UE, że nikt nie zamierza jej bronić. Tym bardziej, że – jak także powiedział wspomniany polityk – “formalnie Putin nie atakuje Unii”, ale jednego z jej członków.

“Putin nie atakuje Francji, nie atakuje Macrona, nie atakuje Niemiec, tylko atakuje członka  Unii, który teoretycznie powinien być ze względu na swoje miejsce geopolityczne ważnym członkiem Unii, ale dzisiaj nie pełni roli ważnego kraju” – tłumaczył dyplomata.

Rosja jest zbyt dużym graczem pod kątem gospodarczym, by z nim zadzierać. To jasne. Polska z kolei – na spółkę z Węgrami – tworzy w UE obóz dość kłopotliwy dla Niemiec i Francji. Nie można się więc dziwić, że wiodące państwa w Brukseli nie chcą teraz wstawiać się za nami i naciskać na Kreml na prostowanie słów Putina.

W labiryncie

Polska dyplomacja musi w końcu zastanowić się nad swoimi priorytetami. Stawianie w kontrze do UE i zarazem Rosji nie jest dobrym pomysłem. Szukanie zaś sojuszników za oceanem nie jest najszczęśliwszym pomysłem. Czerpmy naukę właśnie z 1939 r.

Więcej >>>

Kmicic z chesterfieldem

Politycy PiS, a za nimi TVP, nie przestają mówić o socjalnych osiągnięciach rządu – to ma być wciąż jeden z filarów „dobrej zmiany”. Ale czy faktycznie jest się czym chwalić? 2019 rok przyniósł trzy zaniechania w polityce PiS, które uderzają w biednych

Pierwsze 3 lata rządów PiS w polityce społecznej przynajmniej pod jednym względem były przełomowe: żaden z poprzednich rządów nie umieścił “socjalu” w centrum swojej opowieści politycznej.

Tymczasem “rodzina 500 plus” zdominowała debatę w Polsce, dziwnie mieszając się przy tym z kwestią praworządności. Choć politycy głównych partii opozycji zaakceptowali program, a przynajmniej nauczyli się nie potępiać go w czambuł, to część ich wyborców niezmiennie jest zdania, że polska demokracja została “sprzedana za 500 plus”, a transakcji dokonali wyborcy PiS.

Władza przy pomocy TVP wykorzystuje te emocje, strasząc, że rządy opozycji oznaczają odebranie zdobyczy socjalnych ostatnich lat: wysokiego świadczenia na każde dziecko i niższego wieku emerytalnego. W tej opowieści rządy…

View original post 1 070 słów więcej

 

Walka z bezprawiem PiS


O „Liście Zaradkiewicza” tutaj >>>

„Jeżeli ja walczę o to, żeby politycy nie wchodzili do sądu, żeby nie decydowali o tym, kto będzie sędzią, albo jakie będą wyroki i walczę z tymi politykami, to mnie się zarzuca działalność polityczną. To jest tak jakbyśmy powiedzieli, że osoby, które walczą ze smogiem w Polsce – z uwagi na to, że jest odpowiednie ministerstwo, które ma za to odpowiadać – to robią działalność polityczną. Ja walczę o praworządność, o to, żeby ludzie mieli sprawy rozstrzygane przez niezależnych sędziów” – powiedział Krystian Markiewicz, szef Stowarzyszenia Sędziów „Iustitia” w RMF FM.

Przypomniał, że w ubiegłym tygodniu resort kierowany przez Ziobrę poinformował, że pracuje nad przepisami dotyczącymi odpowiedzialności karnej sędziów. – „Wiem, że to jest mocne porównanie, ale przypomina mi się III Rzesza. Tam też sędziowie później mówili: dobra, są ustawy przez niemiecki parlament uchwalone, to będziemy je stosować. Teraz te przepisy, które chce wprowadzić ministerstwo co do odpowiedzialności karnej sędziów, to są przepisy, które zostały wprowadzone po II wojnie światowej, żeby rozliczać sędziów, którzy w III Rzeszy, w czasie wojny wydawali wyroki” – tłumaczył prof. Markiewicz.

Stanowczo zaprotestował przeciw narracji funkcjonariuszy obecnej władzy, którzy twierdzą, że działania Markiewicza i innych sędziów to „próba wywołania anarchii w kraju”. – „Naszym obowiązkiem jako sędziów, nie tylko w Polsce, ale w całej Europie, jest aktywna walka o to, żeby praworządność została zachowana. Żeby ludzie mogli pójść do niezależnego sądu, a nie do urzędnika państwowego, któremu się zleci takie, czy inne wydanie wyroku w prawie. Dla mnie nie jest ważne kto jest w koalicji, kto jest w opozycji – rządy się zmieniają, parlamenty się zmieniają, moja rola jako sędziego jest cały czas taka sama” – stwierdził szef „Iustitii”.

Prof. Markiewicz podkreślił, że od czterech lat jego stowarzyszenie apeluje do władz „usiądźmy razem do stołu, porozmawiajmy o tym, co zrobić, żeby ludzie mogli z większym zaufaniem pójść do sądu”. – „Apelowaliśmy do pana prezydenta niejednokrotnie, do pana premiera, do ministra sprawiedliwości: porozmawiajmy. I zamiast tego słyszę ciągłe ataki na sędziów, na „przewrotowców”, na „polityków”. Ten język nikomu i niczemu nie służy, a już zwłaszcza obywatelom” – zauważył.

Odniósł się do zarzutów stawianych mu przez rzeczników dyscyplinarnych, powołanych przez Ziobrę: – „Uważam, że to są zarzuty, które mają charakter quasi-polityczny. Co prawda mnie się zarzuca działalność polityczną, a tak naprawdę te 55 zarzutów jest związanych z jednym listem. Ja wysłałem jeden list do sędziów sądów dyscyplinarnych, po tym jak KE wszczęła przeciwko Polsce to postępowanie tzw. przeciwnaruszeniowe w związku z dyscyplinarkami. Apelowałem w nim do sędziów, żeby poczekali na wyrok Trybunału Sprawiedliwości, który rozstrzygnie tą sprawę. Chodziło o to, żeby nie przesyłali akt do Izby Dyscyplinarnej SN. Chodziło mi o sędziów, którzy stają przed tymi sądami, żeby nie niszczyć ich jako sędziów, jako ludzi” – powiedział przewodniczący „Iustitii”.

Więcej do debacie Małgorzata Kidawa-Błońska – Jacek Jaśkowiak >>> 

Już nie tylko obiadki z Kaczyńskim. Okazuje się, że Julia Przyłębska prawdopodobnie wykorzystuje układy z mediami do atakowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Na przestrzeni ostatnich miesięcy Julia Przyłębska wielokrotnie spotykała się z Samuleme Pereirą z TVP – tak mechanizm ten opisuje w dokumentach sędzia Jarosław Wyrembak, nomen omen mianowany przez PiS.

Julia Przyłębska mogła więc nie tylko doprowadzić do faktycznego paraliżu Trybunału Konstytucyjnego na polecenie Kaczyńskiego, ale zaczęła prowadzić bardzo niebezpieczną grę polityczną – przekazuje wybiórczo wewnętrzne informacje jednemu z funkcjonariuszy medialnego reżimu wspierającego władze, na podstawie czego powstają, na polityczne zamówienie, materiały atakujące sędziów. Co ciekawe, Wyrembak pochodzi ze środowiska PiS, ale widząc co wyprawia Przyłębska postanowił to ujawnić!

Sytuacja, w której prezes TK ma kontakty z mediami i ujawnia wewnętrzne sprawy trybunału nie miała nigdy miejsca. Dzisiaj widzimy jak na naszych oczach upada pisowski mit o naprawie wymiaru sprawiedliwości. Tak naprawdę trwa brutalna walka o władze, prowadzona metodami dalekimi od etyki i etosu sędziego.

Wygląda to tak, jakby w ramach pisowskiego systemu Przyłębska i Pereira ramię w ramię działali na froncie ideologicznym, nie mającym nic wspólnego z dobrem Polski czy dobrej Polaków.

Podłość polityków PiS jest możliwe dzięki kołtunom, których w PL jest wystarczająca ilość, aby na padalców głosowali.

Kmicic z chesterfieldem

Dlaczego PiS-owi podoba się instytucja Rechtsbeugung? Przy pewnej interpretacji nadaje się wręcz modelowo do politycznego sterowania wymiarem sprawiedliwości i tak też niekiedy była wykorzystywana w niemieckiej historii

Obecnie rządzący mają pewną dziwną manierę – dokonują w polskim systemie prawa pewnych, niekiedy bardzo kontrowersyjnych zmian, a następnie próbują na siłę udowodnić, że są to rozwiązania powszechnie stosowane w innych państwach europejskich. Takie uzasadnienie ma jakby dodatkowo legitymizować racjonalność tych legislacyjnych propozycji, a zwłaszcza podkreślać ich rzekomą zgodność z europejską kulturą prawną.

Zupełnie abstrahuje się jednak przy tym od tylko pozornego podobieństwa tych propozycji do regulacji przyjętych w innych państwach, a przede wszystkim od kontekstu tradycji i kultury politycznej, w których one tam funkcjonują.

Typowym przykładem było stworzenie nowego systemu kreacji sędziowskiej części Krajowej Rady Sądownictwa (słusznej nazywanej przez większość środowiska prawniczego neo-KRS), a w konsekwencji także do pewnego stopnia nowego systemu nominacji sędziów i oceny ich orzecznictwa.

Ostatnio ta perwersyjna implantologia…

View original post 2 529 słów więcej

 

Rzeźnik Kaczyński i przekręty Morawieckich

Rzeźnik demokracji

Po to Jarosław Kaczyński ze swoim sztabem lizusów partyjno-kościelnych zmienił Kodeks Wyborczy i cały zestaw przepisów oraz decydentów w tych sprawach, aby z niego korzystać. Wobec oczekiwań prezesa PiS, że musi mieć większość w Senacie, można teraz zrobić prawie wszystko.

Zgodnie z prawem, ponowne liczenie głosów może się odbyć tylko z przyczyn przestępczych lub naruszenia Kodeksu Wyborczego. Czy więc przegrana PiS-u jest takim powodem? Z pewnością nie, ale, od czego są ludzie Ziobry, którzy zarządzą takie liczenie i stworzą pozory udowodnienia wygranej PiS-u we wszystkich zaskarżonych przypadkach. A to dlatego, że dokumentacja poszczególnych komisji wyborczych jest w rękach komisarzy wyborczych, których powołał PiS. Dostęp do pieczęci i czystych kart do głosowania mają komisarze wyborczy z PiS. Mieli już dostatecznie wiele czasu, aby zrobić z tą dokumentacją wyborczą wszystko, podmienić karty, dopisać na kartach opozycyjnych dodatkowe skreślenia, zagubić część kart itp. Zestaw możliwości komisarzy jest nieskończenie duży. Ponadto, w razie wątpliwości zawsze jest dyżurne ciało PiS-bezprawia w krajowej izbie dyscyplinarnej SN, aby nie było wątpliwości co do tego, kto ma rację.

W tej sytuacji liczenie głosu jest profanacją wyborczą i nie może niczego wyjaśnić oprócz tego, że PiS w swoim zamordyzmie jest gotowy do wszystkiego. Stworzy pozory swojego zwycięstwa wyborczego, poprzez ponowne przeliczenie tego, co już dawno nie jest wyborem wyborców.

Czas rzeźni prawnej dopiero się zaczyna. Wstęp mamy przy odmowach prokuratury wszczęcia postępowania karnego przy oczywistym łamaniu prawa PiS-nadludzi: Kaczyńskiego, Banasia, Ziobry, Glapińskiego i całej plejady Kamińskich oraz Głódziów.

Niezależnie od tego teatru pozorów, wybory pokazały, że dopóki parafianie wsi i małych miasteczek nie będą mieli dostępu do informacji, a jedynie do propagandy Rydzyka i Kurskiego, otępienie narodu dla swobodnego sprawowania władzy przez partie faszyzmu i bezprawia nie będzie zagrożone. Ich dominacyjnej pozycji z pewnością nie wzruszą też leniwi pozoranci partyjnej opozycyjności.

Tymczasem rzeźnik sprawnym ruchem tasaka ćwiartuje Polskę i oddziela wartościowe kęski od sadła. Dla zatrzymania tego procesu potrzebna jest, już teraz silna opozycja i to na ulicach, ale ją rozbili już liderzy partyjni. Zdradzili opozycję uliczną, zakpili z ich protestów i z ich liderów. Teraz podczepiają się pod ich dokonania i pozostawiają samych w ich licznych procesach sądowych za stawianie pokojowego oporu władzy w łamaniu demokracji i wylęgu faszyzmu.

Czy więc wyjdzie ktoś jeszcze na ulice, zdeterminowany i zaangażowany?
Jednak o tym, już następnym razem.

Więcej o przekrętach Morawieckich >>>

Kaczyński staje przeciw wartościom powstańców warszawskich

Panie J. Kaczyński,

czy kiedykolwiek widział Pan ludzkie trupy leżące na ulicach, czuł ich odór po kilkudniowym zaleganiu na słońcu? Czy słyszał Pan krzyk zbiorowo gwałconych kobiet, wrzucanych do ognia, które wcześniej z wrzaskiem oglądały rozrywanie ciał swoich dzieci? Czy widział Pan góry ludzkich popiołów po zagazowanych ofiarach, tylko za to, że nie należały one do rasy panów?

Tak wygląda, tak śmierdzi i tak wyje FASZYZM. Wszędzie, gdzie się pojawił: czy to we Włoszech B. Mussoliniego, w Hiszpanii gen. F. Franco, czy A. Hitlera w Niemczech — zawsze doprowadzał do szerzenia ideologii śmierci. Mordował wszystkich, kto był uznany za wroga.

Zawsze jednak zaczynało się niewinnie, przez pobudzanie patriotyzmu i narodowej dumy, potem szukano wrogów, by, na nienawiści do nich, budować jedność narodową. Przejmowano media i wtłaczano ludziom kłamliwą partyjną propagandę. Niszczono parlamentaryzm, niezależność sądów oraz zawłaszczano przedsiębiorstwa.

Panie J. Kaczyński,

dostrzega Pan analogię z obecną sytuacją w Polsce? Pańska partia wyraźnie buduje hybrydowy ustrój faszystowski.

Przedstawiam Panu cechy doktryny faszyzmu (źródło: Wikipedia).
1. Autokratyzm w stylu wodzowskim.
2. Militaryzm.
3. Walka z odmiennymi ideologiami (np. demokracja, komunizm).
4. Pełna kontrola partii rządzącej nad dużą częścią aspektów życia społecznego i gospodarczego.
5. Gospodarczy etatyzm oraz korporacjonizm.
6. Nacjonalizm, w skrajnych przypadkach szowinizm bądź rasizm.

Pozwoli Pan, że zapytam: czy jakiejś cech brakuje PiS-owi, aby nazwać go partią faszystowską?

Jak Pan myśli, dlaczego prokuratura i policja jeszcze Pana i Pańskich kolegów nie aresztowała za bezprawne wprowadzanie i propagowanie ustroju totalitarnego? Odpowiedź jest prosta, bo z kierownictw tych instytucji zrobił Pan swoich popleczników!

Panie J. Kaczyński,

zwracam się do Pana, bo zamiast zdelegalizować ruchy rasistowskie i skrajne prawicowe, które nawołują do przemocy, Pan wspiera ich aktywność na wiele sposobów. Nie będę ich wyliczał, bo to wiedza ogólnie znana. Jednak zbliża się rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego i podobnie jak w roku ubiegłym organizacje faszystowskie już nawołują do marszu przez Warszawę.

Jakim prawem posługują się oni symbolem Polski Walczącej, świętej relikwii walki z faszyzmem?

Trzeba mieć wiele podłości, aby ponownie wyprowadzić zwolenników ideologii śmierci na ulice tego bohaterskiego miasta z kotwicą Polski Walczącej obok ich symboli krzyża celtyckiego i falangi.

Może Pan zatem wyjaśnić, cóż takiego świętowali rok temu młodzi rasiści, maszerując przez Warszawę w ochronie policji? Co było powodem do ich świętowania?

Hołd dla poległych warszawiaków? Czy może świętowali zwycięstwo faszyzmu, upadek powstania oraz masakrę ludności i miasta? Czy noszenie symbolu Polski Walczącej przez faszystów jest rodzajem gestu zwycięstwa nad powstańcami?

Dlaczego faszyści odpalali race i skandowali hasła nawołujące do przemocy i zbrodni, a spotkali się z biernością, a nawet akceptacją organów porządkowych? Kogo mieli na myśli, krzycząc „chwała bohaterom”? Przecież zaraz potem skandowali „śmierć wrogom ojczyzny i na drzewach, zamiast liści będą wisieć…”? Podporządkowana Panu PiS-policja nie reagowała na agresję uczestników marszu, na zapalone w tłumie race i hasła wzywające do nienawiści, ale zauważyła i ponownie spisała Obywateli RP i takich pokojowo protestujących jak ja.

Co za podłość Pańskiej ”niepartyjnej policji”, czy „niepartyjnej prokuratury” Z. Ziobro?

Co zrobią w tym roku w rocznicę Powstania faszyści na ulicach Warszawy? Czy wydał im Pan albo któryś z Pana współpracowników wytyczne, bo chwalą się udziałem w tegorocznych obchodach?

Panie J. Kaczyński,

nie po raz pierwszy daje Pan dowody na wspieranie faszyzmu w Polsce. Jedno Pańskie słowo z pewnością byłoby wystarczające na przerwanie rozwoju tej patologii. Pan jednak woli kpić z powstańców, poległych mieszkańców Warszawy i historii narodu. Wspiera Pan politycznych potomków ludobójców i pozwala im obrażać Polaków w dniu ich pamięci.

Panie J. Kaczyński,

potrafi Pan ubliżać; pamiętamy ten sygnał do szczucia na Polaków, kiedy publicznie wskazał Pan swoją „rasę panów”, a potem, razem z J. Brudzińskim nazywał Pan obywateli naszego kraju „komunistami i złodziejami”. Stworzył Pan w policji organizację partyjnych agentów, podsłuchiwaczy i sygnalistów. Nie interesuje Pana bezpieczeństwo obywateli. Buduje Pan warunki do rozwoju brunatnej armii faszystowskich fanatyków.

Dla mnie stał się Pan jednym z najbardziej nieodpowiedzialnych ignorantów politycznych współczesnej Polski, człowiekiem o najniższych walorach moralnych, miłośnikiem przemocy, człowiekiem cynicznym, nadętym i podłym, mistrzem propagandy kłamstwa, który pod postacią starszego dobrodusznego i schorowanego dziadziusia ukrywa krwiożercze instynkty.

Każdy przyzwoity człowiek, pamiętający lub znający skalę ludobójstwa faszystowskiego na Polakach powinien uznać Pana za niebezpiecznego wroga. Zasługuje Pan na pogardę i na sprawiedliwy wyrok za niszczenie kraju!

Tymczasem dalej, oddaj Pan honory bohaterskim obrońcom Warszawy i przepraszaj, proś ich o wybaczenie za faszystów z kotwicą na ulicach Warszawy.

PiS atakuje Polaków przy pomocy religii

Nasze życie pod zaborami, okupacją, okres po-jałtański czy czas Solidarności nauczyły nas walczyć o swoje z każdym wrogiem. Nie tylko w sensie indywidualnym czy rodzinnym, ale także społecznym. Przez dwa wieki robiliśmy na złość wrogom i okupantom. Tę walkę mamy we krwi. Wieki niewoli, wykorzystywania, poniżania, zabijania naszych rodaków nauczyły nas walczyć. Nie tylko takie geny zostawili nam przodkowie. Wielu z nas nauczyło się podlizywać okupantom, donosić, sprzedawać za przywileje i udział we władzy. Po tych ciemnych i trudnych czasach nastąpił szok społeczny — wolne wybory.

Przynależność Polski do NATO i UE spowodowała, że nagle zabrakło nam wroga. Nie było kogo oszukiwać, okradać, z kim walczyć, ale i nie było się komu podlizywać i do kogo donosić. Dlatego władza musiała wymyślić wroga, wskazać go, określić jasno i zdecydowanie, aby równowaga oczekiwań rodaków zakorzeniona w historii wróciła do normy. Władza nie może rządzić w tak doświadczonym przez wojny i zabory społeczeństwie, bez wroga.

Nie chodzi tu tylko o uzasadnienie rozwoju naszych sił zbrojnych, bo kochamy mundury i lubimy, kiedy to one, a nie okupacyjne, pokazują się na ulicach. Nie tylko chodzi o to, aby umundurować wszystkie możliwe formacje, od Straży Marszałkowskiej przez Rycerzy Chrystusa, po agencje ochrony. Chodzi o coś ważniejszego.

Każda formacja polityczna, idąc po władzę, musi udowodnić, że jest lepsza od poprzedniej. W demokratycznym kraju jest to najczęściej walka na programy i idee.

PiS zaatakował inaczej. Przy pomocy religii i propagandy wmówił Polakom, że tylko on reprezentuje ich interesy. Każdy zaangażowany polski patriota — to tylko katolik, kochający prawicę i partię. Nastąpił wysyp koszulek i haseł związanych z Bogiem, honorem i ojczyzną z orłami i Polską Walczącą oraz hasła, nawet tak skrajne, jak ŚMIERĆ WROGOM OJCZYZNY.

Potem PiS zrobił coś niezwykle podłego – nie rywalizował, ale wskazał poprzedników politycznych, jako wrogów narodu, zdrajców, reprezentujących obce zagraniczne interesy Żydów, Niemców, Ruskich, a samego Donalda Tuska w mundurze esesmana, jako wnuka dziadka z Wermachtu.

Jarosław Kaczyński nazwał opozycję komunistami, złodziejami, wprowadził represyjną ustawę i nazwał ją dezubekizacja, aby wskazać kolejnych wrogów dla prawdziwych Polaków. Tak podle szczując na wszystkich, którzy nie popierają PiS-u, wywołało wojnę o elektorat, w której ostrze konfliktu zostało skierowane na walkę o polskość. PiS wprowadził retorykę tej samej walki, którą pamiętają rodacy z zaborów czy okupacji. Wmówił, że tylko PiS broni interesów Polaków.

Takie działania tworzą wojnę, która mobilizuje społeczeństwo w walce. Jest wróg, jest konfrontacja. Do tej walki zaangażował wszystkie przejęte wcześniej ważne instytucje państwowe. Stało się jasne, że walka jest podła, bo oparta na kłamstwie i nierówna, bo wszystkie instrumenty tej walki, od mediów, policji, wojska, po prokuraturę są w ich rękach.

Zanim opozycja się opamiętała, już nie było Trybunału Konstytucyjnego i trójpodziału władzy, sejmu ani senatu. Za to był wódz i jego dekrety. Były atakujące wiadomości w mediach zależnych od PiS-u, okraszone mowa nienawiści, szczujące i niszczące opozycję, a nawet pojedyncze, szczególnie groźne dla PiS-u osoby.

Jeśli dzisiaj zastanowimy się nad tym, dlaczego żadne afery z udziałem PiS nie przeszkadzają wyborcom w jego popieraniu, to odpowiedź staje się prosta.

Prymitywni Polacy podświadomie, tradycyjnie i przy pomocy agresywnej propagandy ze strony jedynej polskiej partii uważają, że utrzymywanie jej przy władzy jest warunkiem przetrwania narodu. Bo to przecież ona reprezentuje Polskę katolicką i niezależną, z naszymi wadami i fobiami, ale naszymi polskimi, z naszą niby odkłamaną i odkrytą na nowo historią żołnierzy wyklętych, nowych bohaterów Solidarności i współczesnych czasów, ale naszych, narodowych.

Prawdziwi Polacy wybierają takich przedstawicieli, którzy nie są idealni. Nawet gdy kłamią, oszukują, kradną — to wyborcy są przekonani, że robią to w dobrej intencji; to ich ludzie, ich — wielkiej Polski. Z taką motywacją nic ich nie wzruszy. Jest wojna Polaków z kanaliami i gorszym sortem jak w czasie minionym, z antypolskim wrogiem. Chociaż większość aparatczyków PiS-u to komuniści i geje, atakują opozycję komunizmem i odmiennością kulturową. Celowo unikają dyskusji o prawach człowieka, zastępując ją „pedalstwem” opozycji.

Co robić?

Musimy być aktywni i piętnować indywidualnie dewastatorów Konstytucji RP, podkreślając jej demokratyczne opracowanie i przyjęcie. Pokazywać narodowo socjalistyczne zapędy i tolerancję rządzących dla faszyzmu, który prowadzi do wojny i śmierci. Podkreślać izolację kraju i powrót do zacofania. Korzystać z przykładów milionów Polaków żyjących poza granicami, wspierać demokrację i pokazywać korzyści społeczne, jakie płyną z tolerancji. Przedstawiać rozpasanie władzy, afery finansowe, upadek moralny elit i jak PiS dewastuje wszystko, co ma narodowy charakter. Piętnować antykatolicką postawę, przejawiającą się w sianiu nienawiści, braku pomocy dla uchodźców, którzy ucieczką ze swojego kraju chcąc ratować życie. Demaskować wiarę bez miłości i nawołującą do narodowej bezsensownej wojny. Okazywać pobudki zaangażowania politycznego sędziów, prokuratorów, policjantów, ich działania na telefon. Demaskować bankierów czekających na zagarnięcie naszych pieniędzy dla siebie i PiS-polityków. Pokazywać dowódców wojskowych noszących parasole nad misiami, policjantów z konfetti, lekarzy klauzuli sumienia, dyspozycyjnych pseudo prokuratorów Ziobry… Na każdym kroku potrzeba nam podkreślać brak honoru i łamanie prawa przez dyspozycyjność dla PiS-aparatu władzy.

Takich wskazówek jest dużo.

Myślę, że jest niezwykle ważne, aby piętnować niegodne postawy indywidualnie, po nazwisku, a nie skupiać się na grupach społecznych. One muszą być pokazywane, jako suma negatywnych postaw ich członków. Takie postępowanie daje do myślenia i powoduje odwracanie się uczestników organizacji od ich liderów zła.

Jeszcze ważniejsze jest, aby mówić zawsze prawdę, którą łatwo zweryfikować. W kontaktach z mediami nie można dawać sobie narzucić narrację PiS-u. Trzeba mówić o swoich działaniach i celach, o swojej ocenie sytuacji, a nie tylko komentować ich przekazy dnia.

To tylko moje, tak spontanicznie spisane rady, które płyną z doświadczenia. Może być ich znacznie więcej, ale rozmiar tego felietonu ma swoje granice. Zostawiam ten temat specjalistom.

Musimy jednak pamiętać, że PiS rządzi w Polsce sposobem wojennym, a do tego potrzebny jest mu wróg. My nie jesteśmy wrogami Polski. Jesteśmy Polakami, którym leży na sercu dobro naszego kraju, dlatego nie zapominajmy o konieczności rozmawiania z rodakami popierającymi PiS-faszyzm przy pomocy argumentów. Musimy przy tym być naturalni, uśmiechnięci, zadowoleni, przyjacielscy i ze szczerością wypisaną na twarzy. To trudne w stosunku do ludzi, którzy bezzasadnie i z lubością po prostu niszczą, ja tego nie potrafię, ale wiem, że to najlepsza broń w tej wojnie.

Macierewicz i krucjata biskupów

Posłowie Platformy Obywatelskiej złożyli zawiadomienie w prokuraturze o możliwości popełnienia przestępstwa przez szefa podkomisji smoleńskiej Antoniego Macierewicza. Domagają się też kontroli finansowej podkomisji przez Najwyższą Izbę Kontroli. – Ta farsa, za którą płacą Polacy, musi się skończyć – mówi poseł Marcin Kierwiński

Podkomisja na specjalnych prawach

– Jesteśmy świadkami kompromitacji państwa PiS, kiedy to podkomisja rządzona przez Antoniego Macierewicza wzywa kolejnych polityków opozycji, a teraz także dziennikarzy. Na końcu i tak okazuje się, że w trzeciej minucie słychać wybuch – mówił w Sejmie Cezary Tomczyk z PO-KO.

Poseł wie, o czym mówi, bo sam w ubiegły piątek został wezwany przed podkomisję “w celu udzielenia informacji koniecznych do wyjaśnienia zdarzenia lotniczego z dnia 10 kwietnia 2010 r.”. W przesłuchaniu brał udział tylko Antonii Macierewicz, w pustym budynku, przy jednej pani sekretarce, z jednym żołnierzem na wartowni.

– Po 4 latach zmarnowanych szans i wydanych milionach zł na działalność tej podkomisji przez podatnika, wreszcie po dziesiątkach ekshumacji, również naszych przyjaciół i naszych kolegów, ta komisja nie doszła do żadnych nowych wniosków, nie podważyła żadnych ustaleń komisji Milera – tłumaczy Tomczyk.

Zawiadomienie do prokuratury

Posłowie opozycji poinformowali, że składają w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Antoniego Macierewicza i przez podkomisję smoleńską w związku z art. 231 Kodeksu karnego, czyli z przekroczeniem uprawnień i niedopełnieniem obowiązków przez byłego ministra obrony.

Zdaniem PO podkomisja powinna zostać niezwłocznie zlikwidowana, ponieważ jej działalność przypomina farsę: Antoni Macierewicz sam wystawia sobie dokumenty na okoliczność przesłuchania, nie jest w stanie, w trakcie przesłuchania podać podstawy prawnej czy pokazać decyzji, na podstawie której komisja działa. To jest kpina z państwa, kpina z podkomisji, kpina z ofiar katastrofy smoleńskiej – uważa Cezary Tomczyk.

– Od ponad 3 lat jesteśmy raczeni seansem nienawiści, który służy promocji jednego polityka – dodaje Marcin Kierwiński.

Na co wydane są miliony przez podkomisję

Posłowie Platformy zapowiedzieli też złożenie wniosku do NIK w sprawie sprawdzenia działalności i finansowania podkomisji smoleńskiej.

– Po 3 latach jedyne, co Polacy otrzymali z tej podkomisji, to gigantyczny rachunek, za który każdy z nas, obywateli, musi zapłacić – uważa Marcin Kierwiński.

Jak tłumaczył poseł Platformy, na oficjalnej stronie podkomisji, która jest zresztą podstroną Ministerstwa Obrony Narodowej, nie ma podanego nawet składu podkomisji. – Okazuje się że po 3 latach został już tam tylko pan Macierewicz. Okazuje się, że po 3 latach podkomisja służy tylko temu, żeby pan Macierewicz miał własny pokój, sekretarkę i limuzynę. Ta farsa musi się skończyć, a NIK musi skontrolować podkomisję – dodaje Marcin Kierwiński.

Zanim cokolwiek tu przeczytasz, zastrzegam, że szanuję prawo wszystkich naszych obywateli do wolności religijnej i wyznawanej wiary. Nie znaczy to, że godzę się na narzucanie jednej wybranej religii wszystkim polskim obywatelom, wierzącym i niewierzącym, tym bardziej że uznawanie tej wiary za narodową i budowanie jej legendarnych zasług dla kraju jest działaniem nieprawdziwym.

Kiedy Polska wchodziła do Unii Europejskiej, ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski przekupywał hierarchów kościelnych przywilejami, żeby nie blokowali udziału wiernych w referendum akcesyjnym. Zarządzono nawet dwudniowe referendum, aby zapewnić ponad 50 procentowy udział w głosowaniu Polaków. Kościół zachował bezstronność za konkordat, za religię w szkole i za wiele innych nienależnych mu przywilejów.

Po wprowadzeniu Polski do Unii Europejskiej hierarchowie kościelni wywierali dalszą presję na wszystkie siły polityczne, by nie tylko utrzymać uprzywilejowaną pozycję, ale z całą możliwą mocą poszerzać swoje wpływy. Przy pomocy partii chadeckich PO i PSL, w sposób bezprawny i brutalny przejmowali wszystkie majątki, które udało się im wskazać, jako te, z historyczną przeszłością własności kościelnej. Dbali też o ciągłe podnoszenie kwoty przekazywanej przez państwo w ramach funduszu kościelnego i remontów obiektów kościelnych. Biskupi pilnowali także PiS-u. A gdy ten zobowiązał się do dalszego budowania majestatu purpuratów – pomogli mu w wyborach.

Jednak Kościół niczego nie zrobi dla niepewnych i tymczasowych polityków, jeśli nie będzie miał gwarancji na realizację swoich zamiarów. Dlatego, w zamian za poparcie, w ramach rewanżu za pochówek brata na Wawelu, J. Kaczyński musiał poprzeć, ba, nawet zorganizować wybory prezydenckie dla profesorskiego syna Kościoła, zaufanego purpuratów – Andrzeja Dudy, jako gwaranta stabilności przywilejów biskupich w Polsce.

Po uzyskaniu wszystkiego, czego potrzebowali biskupi, przeszli do ofensywy przeciwko Unii, która nie akceptuje przecież państwa wyznaniowego. Wszystkie kraje unijne odnotowują spadek wiernych i pustoszejące kościoły. Biskupi dobrze wiedzieli, że po uzyskaniu tak wielkich przywilejów i wpływów na społeczeństwo polskie nie jest w ich interesie pozostawanie zawłaszczonej Polski w UE. Nie po to zdobywali całkowitą kontrolę nad państwem i jego obywatelami, aby przez międzynarodowe zależności sprowadzić siebie do roli służebnej w stosunku do wiernych.

Dzisiaj widać wyraźnie, że jednym z podstawowych zadań prezydentury i kierowniczej roli partii rządzącej, jest izolacja Polski od Unii Europejskiej z woli episkopatu. To trudne zadanie, zwłaszcza że w 2015 roku poparcie dla Unii wśród Polaków wynosiło ok. 80% i nie spada. Jednak, zależna od biskupów partia podporządkowała temu zadaniu wszystko, co demokratyczne i postępowe. Chodzi przecież o budowę wielkiego państwa chrześcijańskiego Międzymorza albo Trójmorza. Ma to być rzymsko-katolicka konkurencja dla UE, która ma obejmować tereny obecnych 12 państw Europy środkowej i wschodniej. Łatwo było do takiego planu pozyskać rosyjskich agentów, oligarchów i organizacje będące pod obcymi wpływami.

Układ jest prosty: biskupi myślą i przygotowują się do kontrolowania całej Europy, PiS dewastuje ojczyznę i tworzy chrześcijańskie Trójmorze, Putin wspiera i zabezpiecza, Trump robi interesy i zaciera ręce, NATO traci, a Unia się dziwi, że pomogła odbudować Polskę na swoją zgubę.

PiS-rząd stał się liderem rozbijania europejskich wartości, poczucia wspólnoty, wzajemnego zaufania i możliwość współdziałania. Wszystko po to, aby Kościół był wszędzie – w szkole, w domu, na ulicy, w sklepie, w pracy, w rodzinie i nawet w łóżku. Wszystkie uroczystości państwowe rozpoczynają się w kościołach, a uroczystości kościelne są już państwowymi. Prezydent na kolanach, rząd na kolanach, wierni, wojsko, policjanci, młodzież – na pielgrzymkach…

Dlatego też nie ma zgody na wpuszczanie do katolickiej Polski uchodźców wojennych z innych krajów, bo liczy się czystość uprzywilejowanej wiary i rasy. Pod hasłem „my chcemy Boga” reaktywowano i wspiera się faszystów, również dla utrzymania najbardziej podatnego na manipulację, radykalnego i niewykształconego społeczeństwa po swojej stronie.

Problem polega jednak na tym, że nie ma w historii żadnego przypadku bogatego i szczęśliwego społeczeństwa państwa wyznaniowego. Zawsze zaczyna się tak samo, od współzawodnictwa dewotyzmu wiernych, a kończy – najkrwawszymi z wojen – o wiarę, w imię Boga (patrz chociażby na Państwo Islamskie – ISIS).

W ostatnich dniach jesteśmy świadkami agresji biskupów, którzy nawołują do walki z rzekomym zagrożeniem dla chrześcijan. Wrogami są wszyscy, których można wskazać, jako odmiennych od ich świętego obrazu uległego parafianina. Tak destabilizują sytuację w kraju, mobilizują wiernych wokół siebie, odwracają uwagę od kościelnej pedofilii i swojej zdrady zasadom wiary.

Ciekawe, że nie buntują się hotelarze na wysyp niepłacących podatków, przez to niszczących całą branżę domów pielgrzyma. Nie buntują się handlarze importowanych towarów na konkurencję zwolnionych z podatków kościelnych spekulantów obracających importowanymi samochodami i innymi towarami oraz paliwem sprowadzanym z zagranicy. Cicho siedzą właściciele nieruchomości, którzy w każdym mieście nie mogą konkurować z wynajmowanymi przez kościelne instytucje nieruchomościami, które najczęściej przejęte zostały za przysłowiową złotówkę od samorządów lub państwa. Nie protestują rolnicy w sprawie obrotu ziemią rolniczą przez kościelne instytucje. Istnieje tolerancja społeczna dla kościelnych handlarzy w niedzielę, kiedy innym zabrania się tego pod rygorem niebywale wysokich kar. Słono płaci państwo kościołowi za użytkowanie niedawno oddanych za darmo szkół, domów pomocy społecznej, muzeów, pałaców, placów… Do tego dochodzą fundusze kościelne, uprzywilejowana sytuacja prawna, krzywdzenie dzieci, niepełnosprawnych, biednych, …

Pytam, więc z całą mocą:
w którym to miejscu chrześcijanie w Polsce są zagrożeni i prześladowani, o co chcą walczyć biskupi i przelewać polską krew?

W świetle przytoczonych faktów, czy nie powinno być odwrotnie, że to obywatele powinni podnieść buntu przeciwko uprzywilejowanej pozycji instytucji powołujących się na boga?

Biskupi szczują na każdą odmienność, aby odwrócić uwagę od swoich przywilejów, pałaców, nieprzyzwoitego bogactwa i prawa do obowiązkowego szacunku społecznego za ich oddaną służbę sobie. Dlatego wywołają każdą możliwą wojnę, bo zawsze na niej, jak na każdej śmierci potrafią zarobić jeszcze więcej. Widać w całej okazałości, że Bóg miłosierdzia jest tu tylko zasłoną i narzędziem w rękach ludzi odartych z przyzwoitości.

Musimy mieć świadomość, że to nie prezes, ale episkopat staruszków i toruńskie środowisko Putina decydują o tempie rozkładu Polski. PiS – to partia nieodpowiedzialnych ignorantów, z których niewielu zdaje sobie sprawę, dokąd idą i jaką tragedię szykują narodowi.

Jak wynika z tych wywodów, prawdziwym wrogiem Polski jest spisek kościelnych starców. To ich interesy realizuje zarówno zakompleksiony egoista – Jarosław Kaczyński, jak i niesamodzielny oraz nie dojrzały krzykacz wiecowy – Andrzej Duda.

Trudno liczyć na to, że naród się obudzi i zatrzyma mowę nienawiści, nie dopuści do dalszego rozwoju agresji. Jakby się jednak nie stało, to mamy w kraju niebywały kolejny skandal wołających o zbrodnie i krew na ulicach, który płynie ze środowisk najwyższych hierarchów Kościoła. To jaskrawy dowód na upadek moralny, zdradę zasad wiary tych, którzy ponoć reprezentują boga miłości.

Nie chcę tej ich wojny i wizji mocarstwowej Polski – opresyjnej, narzucającej życie w ciemnocie wiary, izolowanej w świecie, chcącej podporządkować sobie inne narody. Dla mnie najważniejszy jest pokój, ale i prawda, nauka, szacunek dla każdego człowieka i środowiska naturalnego, demokracja i wartości reprezentowane przez Unię Europejską.

Będę bronił tych wartości, przede wszystkim przed opływających złotem starcami w sukienkach, którzy nawołują do wojny.

Dla Morawieckiego dobry Polak to martwy Polak

Mateusz Morawiecki wypowiedział się w czasie konwencji PiS na temat poprawiającego się stanu służby zdrowia.

Kaczyński tylko takich koło siebie gromadzi lujów pasiatych, jak Mateusz Morawiedki.

Kmicic z chesterfieldem

Morawiecki minął się z prawdą przy okazji ogłoszenia planu walki z zanieczyszczeniem powietrza. Polityk w trakcie konwencji PiS w Katowicach zapowiedział, że jeszcze w bieżącym roku posadzone zostanie pół miliarda drzew.

Wykonanie tego planu jest po prostu niemożliwe. Leśnicy, zakładając, że akcja zakończona ma zostać w Sylwestra, musieliby sadzić aż 33 drzewa na sekundę…

Prawo i Sprawiedliwość jest formacją antyekologiczną. PiS-owcy jak dotychczas wycięli tysiące drzew i pozbyli się elektrowni wiatrowych. Rządzący nie ustają przy tym w promocji energetyki węglowej, choć problem zanieczyszczenia środowiska jest w Polsce coraz bardziej widoczny.

Zdaniem wielu polityków partii rządzącej, problemy związane ze zmianami klimatycznymi stanowią wymysł „lewackich” mediów.

View original post 2 884 słowa więcej