PiS: istna dyktatura ciemniaków

PiS idzie w zaparte

PiS od dawna, a zwłaszcza w ostatnim czasie idzie w zaparte. Nie przyznaje się do niczego, za nic nie przeprasza, kłamie notorycznie i bezczelnie, składa absurdalne obietnice, prezentuje pogardę dla faktów, zdrowego rozsądku, obraża i grozi.

Mamy do czynienia chyba z jedną z najbrudniejszych i jednocześnie najważniejszych kampanii wyborczych, a cała najnowsza historia Polski znalazła się na zakręcie.

Nie wiadomo na jak długo, ale być może na bardzo długo rozstrzygnie się, czy nasz kraj będzie demokracją, czy dyktaturą, czy kłamstwo, pogarda, korupcja i niebywała pycha, a przed wszystkim niebotyczna głupota i nieuctwo będą charakteryzowały rządy w Polsce, czy będą to rządy przyzwoitych odpowiedzialnych mądrych ludzi. Bo rządy pisowskie to przede wszystkim rządy idiotów, co trafnie przedstawia film Patryka Vegi „Polityka”. Mamy do czynienia z późną recydywą „dyktatury ciemniaków” – jak trafnie rządy Władysława Gomułki i jego ekipy określił Stefan Kisielewski.

Oto kilka afer i patologii PiS-u, najbardziej znanych typowych i smakowitych, bo wymienianie wszystkich zajęłoby zbyt wiele miejsca. Miliony dla imperium medialno-finansowego i całego „dzieła” Rydzyka oraz miliardy dla reżimowej telewizji głównie Kurskiego, która jest prymitywną pisowską propagandą, afera z nagrodami (te pieniądze nam się należały), afera NBP (uposażenia asystentek Glapińskiego), afera SKOK, afera Getback, afera PCK, kupowanie przestarzałego i niepotrzebnego sprzętu wojskowego i ogólny katastrofalny stan obronności, afera Brekczyńskiego (wykończyłem Caracale), afera z fundacją Czartoryskich, afera dwóch wież, kłamstwo smoleńskie nagle znikająca komisja Macierewicza i rezygnacja z „dochodzenia do prawdy o zamachu”, katastrofalny stan służby zdrowia (umieranie pacjentów na SOR-ach, brak lekarzy i pielęgniarek, zadłużenie szpitali ukrywane przez pisowców), afera hejterska w sądach i min. sprawiedliwości, korupcja polityczna, czyli zatrudnianie kolesi i pociotków w spółkach i generalnie państwo służące jednej partii i będące dla swoich, służby służące pisowcom, niszczenie niezależnego sądownictwa, gdzie niezależnych sędziów mają zastępować niekompetentni zdemoralizowani karierowicze, fałszowanie historii, skłócanie społeczeństwa, polityka nienawiści w stosunku do przeciwników reżimu itp. Całe te rządy ostatnich czterech lat nazwałbym jedną wielką rzeką kłamstwa, nienawiści, obłudy, korupcji i durnoty. Być może desperacką próbą ich obrony jest zapowiedź zwołaniaarego” sejmu już po wyborze nowego, bo przecież nie chodzi o przedłużenie kampanii wyborczej, którą pisowcy sami maksymalnie skrócili.

Nieco odrębną sprawą są bezwartościowe i puste pisowskie obietnice wyborcze, ale jedno jest w nich godne uwagi. Po pierwsze oznaczają one ruinę ekonomiczną Polski i to w dość szybkim czasie. Zawierają też interesujące sformułowania np. o wysokiej płacy minimalnej, ale dotyczy to sektora prywatnego. Czyli nauczyciele, lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, pracownicy budżetówki nie dostaną podwyżek, a obowiązek ten spoczywa na sektorze prywatnym.

Generalnie pisowski dobrobyt ma polegać zmuszeniu do płacenia najbardziej przedsiębiorczych dynamicznych zaradnych i pracowitych na rzecz tych, którym się po prostu należy. Na końcu tej drogi jest inflacja, bezrobocie, powszechna nędza i opuszczanie kraju przez najzdolniejszych, czyli pogłębianie zjawisk negatywnych. PiS to recydywa wszystkich patologii, jakie znamy z okresu PRL-u, to nowa nacjonalistyczna wersja komunistycznej dyktatury w opakowaniu religijnego fanatyzmu, ciemnoty i zacofania. To scenariusz, który skończyła przerabiać Grecja, a obecnie z dużymi „sukcesami” przerabia Wenezuela.

Sędzia Piebiak ma wrócić do „orzekania” już raz „orzekł” w mojej sprawie przyznając rację „Gazecie Polskiej”, która porównała mnie do Goebbelsa (odpowiednie zdjęcia do obejrzenia). Mam nadzieję, że jego „orzeczenia” będą równie dobrze służyły Polsce?

Mam też drobną prośbę do Rzecznika Praw Obywatelskich, którego generalnie oceniam bardzo dobrze, aby jednak trochę pomyślał, zanim odpowie głupiemu lub podłemu dziennikarzowi symetryście na pytanie, że przecież Niesiołowski też szerzy nienawiść, bo to pisowskie kłamstwo, które ostatnio powtórzył z trybuny sejmowej broniąc Ziobry przymulony jak zwykle p. Morawiecki.

I jeszcze na koniec – w Łodzi, Andrzejowie, Brzezinach, Nowosolnej, czyli okręgu łódzkim, gdzie byłem ostatnio na 100 plakatów pisowskich jest jeden opozycji. Wiem, że PSL i Lewica nie mają pieniędzy, ale Schetyna je ma i jeśli chce, aby wynik PO nie był tragiczny to niech zajmie się niewdzięczną rolą organizowania wyborów i na miły Bóg schowa swoją uroczą fizjonomię, nie pokazuje się, nie bredzi, nie intryguje. To może nie będzie tak źle?

PiS to recydywa wszystkich patologii, jakie znamy z okresu PRL-u

Kmicic z chesterfieldem

Na konwencji Prawa i Sprawiedliwości, która odbyła się w niedzielę 15 sierpnia w Legnicy, Jarosław Kaczyński poruszył temat zniesienia immunitetów poselskich, sędziowskich i prokuratorskich. Zauważył jednak, że zniesienie immunitetów złamałoby Konstytucję RP. A że Prawo i Sprawiedliwość nie chce tego robić, to zamierza ją po wygranych wyborach zmienić.

Do słów Kaczyńskiego odniósł się europoseł Prawa i Sprawiedliwości Adam Bielan, w rozmowie z Beatą Lubecką w Radiu ZET. Potwierdził oczywiście, że PiS chce zmienić konstytucję, jednak zauważył, że do zmiany tego dokumentu potrzeba głosów 307 posłów, co może nie być proste do osiągnięcia dla Prawa i Sprawiedliwości.

„Musielibyśmy mieć albo samodzielnie 307 głosów, co będzie bardzo trudne do wykonania, albo znaleźć sojuszników do zmiany konstytucji. Będziemy namawiać partie, które znajdą się w przyszłym parlamencie, żeby to zmienić” – powiedział.

No cóż, Jarosław Kaczyński ma również tę świadomość, ale kto mu zabroni pomarzyć: -„Przyjdzie taki dzień, że zmienimy konstytucję na potrzebną, która będzie gwarantowała prawdziwą…

View original post 2 394 słowa więcej

 

Pedofilia w Kościele kat. kiedyś i tak doczeka się prawnego rozstrzygnięcia. A wtedy biada

Do 17 czerwca abp Stanisław Gądecki miał przekazać prokuraturze dokumenty, dotyczące księdza z Chodzieży, który kilkanaście lat temu molestował jednego z ministrantów. Opisywaliśmy sprawę w artykule „Abp Gądecki został zmuszony przez sąd do wydania akt sprawy księdza pedofila”. Reakcji nie było, więc jeden z pełnomocników ofiary złożył w prokuraturze wniosek o policyjne przeszukanie w siedzibie kurii poznańskiej.

Prokurator Paweł Ciesielczyk, który zajmuje się sprawą – zanim podejmie decyzję – za pośrednictwem Prokuratury Okręgowej w Poznaniu zamierza przesłać  wniosek o przeszukaniu kurii… do Warszawy. – „Sprawa jest objęta nadzorem służbowym, ponadto postępuję zgodnie z wytycznymi Prokuratury Krajowej dotyczącymi postępowań w przypadku przestępstw związanych z działalnością Kościoła. To wewnętrzne regulacje, dlatego nie mogę o nich mówić” – powiedział prokurator Ciesielczyk.

Z ustaleń „GW” wynika, że prokuratorzy mają raportować do Warszawy o każdym śledztwie związanym z Kościołem. Ewa Bialik, rzeczniczka Prokuratury Krajowej, najpierw temu zaprzeczała. Potem stwierdziła, że jednak istnieje pismo, które na początku tego roku otrzymali szefowie prokuratur w całym kraju. – „Celem pisma jest usprawnienie podejmowanych działań, które dotyczą udostępnienia dokumentów od władz kościołów i związków wyznaniowych” – stwierdziła. Mimo to Bialik upiera się, że „nieprawdą jest, że związane z tym czynności procesowe wymagają akceptacji Prokuratury Krajowej”.

Jeden z pełnomocników molestowanego ministranta Artur Nowak w rozmowie z „GW” przyznał, że słyszał o wytycznych Prokuratury Krajowej. – „Dziwi mnie, że zostały utajnione. Jeśli prokuratura nie wykaże w tej sprawie determinacji, to będzie to bardzo zły sygnał, a Kościół poczuje się bezkarny. Nie mam wątpliwości, że gdyby chodziło o nauczyciela pedofila, a kuratorium nie chciałoby wydać dokumentów w takiej sprawie, to prokurator od razu zrobiłby tam przeszukanie. A ludzie, którzy odmawialiby wykonania postanowienia, zostaliby ukarani grzywną” – powiedział Nowak.