Niedouczone pisowskie orły: Sakiewicz i Gmyz

Gruby oszust.

Szef „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz twierdzi, że jest z wykształcenia psychologiem klinicznym. – Jestem z wykształcenia psychologiem klinicznym, wiem, co mówię – przekonywał Sakiewicz w rozmowie z tygodnikiem „Polityka”. W memorandum Telewizji Republiki jako uczelnie, której jest absolwentem wskazał Uniwersytet Warszawski.

Uniwersytet Warszawski, na którym studiował Sakiewicz, ujawnił jak jest naprawdę. Sakiewicz studiów nie ukończył i posiada tylko maturę.

– Tomasz Sakiewicz był studentem Wydziału Psychologii UW, immatrykulowany 01.10.1987 r. na kierunku psychologia. (…) Według informacji Archiwum Tomasz Sakiewicz nie figuruje jako absolwent Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego – wyjaśnia uczelnia, pytana o tytuł jego pracy dyplomowej.

Co ciekawe, Sakiewicz pomówił cenionego fotografa Krzysztofa Hejke o chorobę psychiczną, powołując się przy tym właśnie na fakt, iż z wykształcenia jest psychologiem klinicznym. Za tą wypowiedź na Sakiewicza zapadł wyrok skazujący i szef „Gazety Polskiej” musiał opublikować przeprosiny na łamach „Polityki”.

Orły Kurskiego.

Korespondent TVP Cezary Gmyz żartował z faktu, iż prezydent Aleksander Kwaśniewski nie obronił pracy magisterskiej. Jak się okazuje sam Gmyz również nie ukończył studiów.

Przedstawiający się jako „teatrolog” dziennikarz ma tylko maturę. Natomiast Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna, której Gmyz twierdzi, iż jest absolwentem, nie znalazła jego pracy magisterskiej

Dociskany przez media Gmyz bronił się, że zmarł jego promotor… a potem jego następca. Nie wyjaśnił dlaczego później nie próbował obronić pracy magisterskiej, ale przekonywał, że „skończył absolutorium”.

Te tłumaczenia korespondenta TVP obaliła jednak dziennikarka Aleksandra Zawisza. – Nie ma skończonej PWST. Te studia kończą się obroną pracy magisterskiej i uzyskaniem tytułu magistra – wyjaśniła dziennikarka.

Kmicic z chesterfieldem

Może Polacy sobie nie uświadamiają, ale już jesteśmy na Wschodzie.

PiS nas wyprowadził z Zachodu, ze standardów demokratycznych, które obowiązują w tej kulturze. Jeszcze się droczy z instytucjami unijnymi, ale to służy tylko mydleniu oczu, grze na czas.

Jesteśmy porównywani z Turcją, Rosją, Azerbejdżanem. Podkład pod zamordyzm więc jest solidny.

Takie pokraczne postaci świadczą o naszej upadłości, jak Morawiecki, Ziobro, Duda i ich polityczny sponsor Kaczyński. W drugim rzędzie snują się smrody Tarczyńskich i podobnych kmiotków.

Nawet adwokatura zadała pytanie prejudycjalne TSUE. Po raz pierwszy w historii.

Dla inteligencji larum grają, znowu praca u podstaw, jak pod zaborami i w PRL.

Gdyby koronawirus dotarł do Polski, przy lewiźnie władzy PiS straty byłyby ogromne. To może być dżuma XXI wieku.

Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy wzywa Dudę, by nie podpisywał ustawy kagańcowej; rząd, by posłuchał uchwały SN; Sejm, by powrócił do wybierania KRS przez sędziów. W rezolucji (140 za, 37 przeciw) deputowani…

View original post 529 słów więcej

 

PiS z innej planety. Inwazja z Mgławicy Kurduplów

Wielka Brytania opuściła UE 31 stycznia 2020. Była jej członkiem od 1 stycznia 1973.

– Brexit to fatalna wiadomość dla Polski i dla całej Unii Europejskiej. Tracimy ważnego sojusznika i tego już nie odwrócimy. Jednak teraz przed nami konkretne zadania – Polska musi zająć miejsce Wielkiej Brytanii przy głównym stole unijnym – komentował w programie Kawa na ławę (TVN24) lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz.

Coraz częściej słychać głosy, że kolejnym krajem, który opuści europejską wpólnotę będzie Polska – patrząc na niechęć polityków Prawa i Sprawiedliwości do instytucji EU, oraz nieakceptowanie zasad wspólnoty. Premier Mateusz Morawiecki w rozmowie z portalem money.pl zaprzecza jednak temu:

– W obozie rządzącym nikt o takim scenariuszu nie mówi i nie myśli. Przypomnę to kolejny raz, polexit jest równie niemożliwy, jak np. germanexit – deklaruje szef rządu PiS i przypomina, że polskie społeczeństwo jest bardzo prounijne.

W sondażu dla Faktów TVN 89 procent Polaków uważa, że Polska powinna pozostać w Unii Europejskiej. 42 proc. badanych przychyla się do opinii, że polityka europejska PiS może doprowadzić do wyjścia Polski z UE. 6 proc. opowiedziało się za opuszczeniem UE przez Polskę. 5 proc. ankietowanych nie miało zdania.

– Morawiecki zaprzecza, że PiS chce polexitu. Kłamstwo. Oni odrzucają wszystko, co ogranicza im władzę. Unię Europejską też. Dlatego kłamią, że wolne sądy to dyktat eurokratów”. Dlatego klaszczą brexitowcom, układają się z LePen i Salvinim, szczują propagandą na UE. Ich władza ponad dobro Polski – komentuje senator Marcin Bosacki.

Dziennikarz Tomasz Lis wypowiada się na temat potencjalnego polexitu w kontekście ataku polityków PiS i prezydenta Andrzeja Dudy na sądy:

 Prezydent, który podpisze ustawę kagańcową i zbliży nas tym do Polexitu, nie zasługuje na tym, by być prezydentem Polaków. Na razie lecą notowania PiS-u, za chwilę Dudy (najnowszy sondaż Kantar – red.). PiS w sprawie sądów nie ustąpi, bo wszechwładza, to rdzeń projektu politycznego Kaczyńskiego. Tym bardziej nie powinni ustąpić obywatele – demokraci, bo dla nas to jedna z najważniejszych redut. Może najważniejsza. Jeśli na czas ich nie powstrzymamy, Polska z tej UE wyjdzie, a wtedy wylądujemy na podwórku, na którym będzie rządził Kaczyński ze swoimi zbirami. Jeszcze mamy szansę. Jeszcze. Narody czasem robią bardzo niemądre rzeczy. Żegnajcie Brytyjczycy. A my uczmy się na cudzych błędach.

Lis zachęca także do najnowszego Newsweeka w którym przeczytamy m.in. o europosłach partii Jarosława Kaczyńskiego.

* powinno być: Rady Europejskiej.

Tusk dla BBC – czytaj tutaj >>>

 

Kmicic z chesterfieldem

Wbrew pozorom mediów obiektywnych mamy, jak na lekarstwo. Mediów takich, do których sięgasz po informację, aby wiedzieć, co się dzieje i nie sprawdzać, co kryje się pod powierzchnią.

Sprawdzać, kto im płaci? Jak niedawno przekonaliśmy się z Wirtualną Polską, która miliony czerpała z resortu Ziobry.

Tak zwani symetryści stosują metodę „rżnięcia w krocze”, siadają na mniemanej barykadzie i relacjonują w stylu: PiS jest faktycznie złe, ale Platforma była nie lepsza.

Takie jaja, takie zbuki stosują dziennikarze z „Rzeczpospolitej”, szczególnie beztalencie Michał Szułdrzyński, a czasami naczelny Bogusław Chrabota.

PiS stoi aferami, codziennie ujawnia się kilka, a nie tylko jedna. To swoisty rekord świata godny Księgi Guinnessa. Przypomnijmy sobie PO: zegarek Nowaka warty 30 tys. zł, który kupił za swoje, ale nie ujął w zeznaniu majątkowym.

Symetryzm to choroba, która nazywa się dupizm. Daję PiS-owi dupy, który dyma, ale udaję, że nie jestem dymany.

Symetryzm świetnie ujmuje Przemysław Szubartowicz, który ustosunkowuje się…

View original post 460 słów więcej

 

Biznes Morawieckiego: Condor

LOT przejął linie lotnicze Condor. Kontrolowana przez PiS państwowa spółka nie zauważyła jednak, że niemiecka firma jest partnerem prowadzonego przez Lufthansę programu lojalnościowego Miles&More, a jego połączenia dalekiego zasięgu na lotnisku we Frankfurcie nad Menem są odpowiednio skomunikowane z lotami regionalnymi Lufthansy.

Po przejęciu Condora przez PiS okazało się, że narodowy niemiecki przewoźnik nie zamierza nawet pośrednio wspierać działalności LOT. Po zerwaniu współpracy Lufthansy z Condorem LOT został z długami i gigantycznym rachunkiem.

Cena zakupu Condora pozostaje tajemnicą, jest to jednak kwota od 380 do 600 mln euro.

Kmicic z chesterfieldem

Czy Polacy pozbywają się złudzeń i odkrywają, że rządzi w kraju mafia?

Że już niedługo ten kraj będzie dysfunkcjonalny z pokraką rządzącym zza kordonu ochroniarzy za pomocą ancymonków typu Mateusz Morawiecki?

Materiał TVN o agencie Tomku świadczy, iż staliśmy się republiką bananową i Unia Europejska taki twór musi wydalić, bo jest zbiorem państw demokratycznych.

Czy jest dla nas nadzieja? Wydaje się, że tak. I jedyna formacja, która może wykopać PiS od koryta to Platforma Obywatelska, która właśnie mieniła szefa. Nielubiany Grzegorz Schetyna został zastąpiony przez Borysa Budkę.

Kaczyński nauczył się, jak opozycję szczuć samą na siebie. I tutaj może być problem, iż zaraz przy nogawce Budki znajdzie się zaraz szczekający piesek pieprzący od rzeczy, w czym ostatnio specjalizuje się Zandberg.

Polska nie jest skazana na klęskę, lecz historia pokazuje, że nie potrafimy się bronić przed wrogami wewnętrznymi. Kiedyś była to Targowica, formacja toczka w toczkę podobna do dzisiejszego PiS, wówczas…

View original post 864 słowa więcej

 

Mariusz Błaszczak kopał się z koniem i niestety dostał podkową w głowę. Takie jego szczęście

Tragedia w Smoleńsku w 2010 r. zmieniła polską scenę polityczną. PiS-owi pozwoliła zbudować pewien mit, który pomógł tej partii odzyskać władzę w 2015 r. Czy teraz ugrupowanie powraca do tego tematu?

W kwietniu minie dekada od wydarzeń, jakie miały miejsce w Smoleńsku. Przypomnijmy, że w wyniku katastrofy zginęła para prezydencka (Lech Kaczyński wraz z małżonką), ale też wielu innych polityków zarówno z lewej jak i prawej strony sceny politycznej oraz obsługa techniczna samolotu. Delegacja leciała na uroczystości dot. zbrodni katyńskiej.

Mit smoleński

Nie wiemy, co działo się w głowie Jarosława Kaczyńskiego, gdy dowiedział się o śmierci brata. Możemy tylko po ludzku mu współczuć. Przerażające jest jednak to, co zrobił potem z tym faktem.

Wokół katastrofy w Smoleńsku zbudowano mit. Twardemu elektoratowi wmówiono, że to nie był wypadek, ale zamach. Wielką rolę odegrał w tym Antoni Macierewicz. Parę lat temu stanął na czele dość tajemniczej komisji, która miała zbadać faktyczne powody tego, dlaczego Tupolew z polską elitą nie wylądował w bezpieczny sposób. Pojawiły się dziwne teorie z pogranicza skryptu serialu „Z archiwum X” dot. np. mgły, która miała utrudnić widoczność pilotom.

Na ulicach trwały zaś miesięcznice smoleńskie, których celem było upamiętnianie katastrofy. Przynajmniej tak wyglądało to z pozoru, bowiem można też spekulować, czy w biurach na Nowogrodzkiej ktoś nie wpadł na cyniczny pomysł, by dzięki takim wydarzeniom mobilizować elektorat PiS.

Czy powyższe pomogło w tym, by PiS w 2015 r. odzyskało władzę? Możliwe, bowiem partia w czasie kampanii głosiła m.in. postulaty dot. odzyskania wraku Tupolewa, który pozostał w rękach Rosjan. Wmawiano Polakom, że powody katastrofy nie zostały ostatecznie wyjaśnione, co pokazuje, jak słabe jest polskie państwo.

W każdym razie udało się. Partia ponad 4 lata temu odzyskała władzę.

Mit upada

Potem mit smoleński zaczął upadać. Chyba głównym powodem była wspomniana komisja Macierewicza, która raczej ośmieszyła temat, niż sprawiła, że poznaliśmy jakiej nowe fakty. PiS wycofało się nawet z mówienia o smoleńskiej tragedii. Możliwe, że ktoś uznał też, że Polaków można przekonać do siebie pozytywnym przekazem. Tak było do czasu.

Smoleńsk: reaktywacja

Wiadomo, że Kaczyński nie jest zadowolono z wyników wyborów do Sejmu i zwłaszcza Senatu. Czy więc pozytywny wizerunek PiS jednak się nie sprawdził albo wręcz znudził? Polacy chcą ponownie igrzysk? Tak sugeruje ostatni papierowy numer „Wprost”, gdzie można przeczytać, że ugrupowanie za zgodą lidera ma wrócić do korzeni. Ponownie mają zacząć się ostre ataki i oskarżenia polityków PO w sprawie Smoleńska.

Skąd takie myśli? Jednym z najbardziej zaufanych ludzi Kaczyńskiego jest ponoć dziś Mariusz Błaszczak. Teraz w mediach pochwalił on premiera Kanady Justina Trudeau za nacisk, jaki potrafił wywrzeć na Iran w sprawie zestrzelenia ukraińskiego samolotu. Polityk PiS skontrastował tę sytuację z zachowaniem polskich władz po tragedii smoleńskiej. Jego zdaniem fakt, że nie mamy dziś w kraju wraku Tupolewa to wina… Donalda Tuska.

To pierwszy sygnał, że PiS wraca do smoleńskiej narracji. Niestety można mieć obawy, że nieostatni i już wkrótce z przysłowiowej szafy ponownie wyjdzie Macierewicz. PiS czuje chyba, że wkrótce ponownie będzie musiał walczyć o wszystko. A w takich okolicznościach politycy tej partii potrafią być bezwzględni.

Kmicic z chesterfieldem

Autokratyzm pisowskiego państwa powiększa się. W tej sytuacji najważniejsze dla społeczeństwa obywatelskiego i opozycji być skonsolidowanym. Niezależność sądów to nie jest tylko sprawa sędziów, ale nas wszystkich. Musimy ich wspierać. Jeżeli zostaniemy wypchnięci ze świata cywilizowanego, z Unii Europejskiej, szybko tam nie powrócimy. Cel Kaczyńskiego – trzymać Polaków za mordę, niczym się nie różni od kacapów i nazistów, czy komuchów PRL.

To ten sam ryt totalitarny. Kiedyś Kisiel nazwał PRL Gomułki – dyktaturą ciemniaków, tym razem tych pisowskich ciemniaków jest nawet więcej, prezes PiS to średniak, mentalny karzeł, mgr Ziobro – wzorzec ciemniactwa z Sevres.

Senat miejscem dialogu i konsultacji

Komisja Wenecka przyjechała do Polski, aby zaopiniować kontrowersyjną nowelizację ekspresowo procedowaną przez PiS, która ze względu na wprowadzane rozwiązania zwana jest ustawą kagańcową. Przedstawiciele KW spotkali się z marszałkiem Senatu, prof. Tomaszem Grodzkim. To właśnie Senat pracuje teraz nad nowelizacją.

– Spotkaliśmy się, by rozmawiać o ustawie, którą niektórzy nazywają ustawą kagańcową. Był to bardzo intensywny, szczegółowy dialog. W składzie Komisji są wybitni eksperci…

View original post 386 słów więcej

 

Igor Tuleya w „New York Times”. Marsz Tysiąca Tóg

„New York Times” o polskim sędzi Igorze Tuleyi.

>>>

Kmicic z chesterfieldem

Polska nie tylko została zdegradowana w Unii Europejskiej, ale stała się śmiesznym groteskowym państwem z armią, która zostałaby w pył rozniesionna, gdyby Putin rozpoczął agresję.

A Putin tylko czeka na okazję, gdy zostaniemy wypchnięci z Unii Europejskiej. PiS to najwierniejszy sojusznik Rosji, lepszy w dziele zdrady niż Targowica, która miała identyczny idiom ideowy: konserwatywny populizm w sojuszu z klerem.

„W 2018 MON dokonał renowacji ponad 15 tysięcy stalowych hełmów (wz. 67/75). Naprawiono „zabytkowe” hełmy stalowe z PRL, bo w opinii MON są tańsze w przechowaniu od nowoczesnych kompozytowych” – napisał na Twitterze senator KO Krzysztof Brejza. Dołączył odpowiedź z resortu obrony na jego wystąpienie.

Z pisma z MON wynika, że renowacji poddano 15 380 hełmów stalowych. – „Średni koszt naprawy jednego egzemplarza wynosi 70 zł” – czytamy w piśmie resortu. Jak łatwo policzyć kosztowało to 1 076 600 zł!

„Proce też są tańsze w przechowywaniu od karabinów, więc wkrótce…”; – „Czyli dowcipy o…

View original post 595 słów więcej

Program opozycji jest konkretny i zdaje się, że PiS zostanie odsunięty od władzy jeszcze przed upływem tej kadencji Sejmu

GRODZKI: ekonomia nie może ograniczać prawa do czystego powietrza. KIDAWA-BŁOŃSKA: obywatele muszą się bronić przed władzą, trzeba z tym skończyć. CZARZASTY: Władza z piekła rodem im bardziej sama się boi, tym bardziej nęka innych. MORAWSKA-STANECKA: Praw człowieka nie można przestrzegać częściowo. BODNAR: na Kongresie poszukamy drogowskazów dla władzy

Wielkie święto zagrożonej w Polsce demokracji, czyli III Kongres Praw Obywatelskich – zorganizowany przez RPO i Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE – otworzył rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

W największej sali POLIN (Muzeum Historii Żydów Polskich) głos zabrała też czwórka opozycyjnych marszałków: marszałek Senatu Tomasz Grodzki (PO), wicemarszałkini Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO), wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty (SLD) i wicemarszałkini Senatu Gabriela Morawska-Stanecka (Wiosna).

Przy wszystkich różnicach poglądów i temperamentu wszyscy krążyli wokół pytania, jak odpowiedzieć na dwa najważniejsze wyzwania stojące przed Polską: nadciągającym kryzysem klimatycznym oraz kryzysem praworządności i naruszeń praw człowieka, jaki prokurują rządy PiS., w tym najnowszej odsłony, czyli „ustawy dyscyplinującej”. Wskazywali też na wielką rolę, jaką odgrywa dziś Adam Bodnar, jak powiedziała Morawska-Stanecka, „rzecznik praw człowieka”.

Nawiązywali do przypadającej dziś 38. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego, która pozostaje w zbiorowej pamięci symbolem zamachu władzy na wolność, niezależnie od tego, jak 13 grudnia 1981 był osobiście przeżywany (Bodnar miał 4 lata, Morawska – 13, Czarzasty – 21,  Grodzki – 23, a Kidawa – 24 lata).


OKO.press zaprasza na „swój panel” na Kongresie „Outsourcing misji. Media prywatne i obywatelskie w czasach chaosu medialnego próbują zastępować TVP”. Wystąpią: Tomasz Sekielski, Aleksandra Sobczak, Włodek Ciejka, Kalina Błażejowska oraz Edwin Bendyk w nowatorskiej roli Rzecznika Praw Publiczności. Moderują Piotr Pacewicz i Magdalena Chrzczonowicz z OKO.press. Sobota 14 grudnia o godz. 09:00 w POLIN, sala nr 3.


Poniżej zapisy wystąpień RPO i marszałków Sejmu i Senatu. Tytuły i skróty od redakcji

Bodnar: poszukamy rekomendacji i drogowskazów dla władzy publicznej

„Pierwszy Kongres Praw Obywatelskich w 2017 roku był poświęcony diagnozie sytuacji w Polsce, przestrzeganiu praw i wolności, a także świętowaliśmy 30-lecie instytucji RPO.

Drugi Kongres (2018) to była refleksja nad siłą społeczeństwa obywatelskiego oraz nad wpływem organizacji pozarządowych na zmianę rzeczywistości.

Trzeci Kongres – ostatni w mojej kadencji (kadencja Bodnara kończy się we wrześniu 2020 – red.) – będzie próbą refleksji nad wyzwaniami cywilizacyjnymi i rozwojowymi, widząc je z perspektywy praw człowieka.

Wobec jakich wyzwań wobec praw człowieka staniemy w najbliższych 15 -20 latach? Najważniejsze to:

  • zmiany klimatyczne,
  • rozwój nowych technologii,
  • problemy demograficzne,
  • akceptacja dla wartości demokratycznych ze strony młodzieży,
  • oraz kryzys praworządności.

Mam wrażenie, że te problemy i wyzwania, które wpływają i będą wpływać na codzienne życie nas wszystkich, obywateli, nie są przedmiotem dyskursu publicznego.

Nie prowadzimy jako państwo debaty strategicznej, nie mamy sztabów kryzysowych, nie szukamy rozwiązań czy choćby wizji, jak reagować  na nadciągające potężne zagrożenia.

Decyzje podejmowane są często w sposób emocjonalny, ad hoc, bez poważnej refleksji, debaty, bez uwzględnienia znaczenia krajowych decyzji dla polityki na szczeblu europejskim czy wręcz globalnym.

Dlatego III Kongres postara się szukać rekomendacji dla władz publicznych, a nawet więcej – poszukamy drogowskazów, zasad i wartości, którymi władze powinny się kierować. Jestem przekonany, że uczestnicy i uczestniczki Kongresu kierować się będą dobrem wspólnym.

Liczę na to, że Kongres da przestrzeń do poważnej dyskusji, spotkania ludzi z różnych środowisk – także z Polski lokalnej. Bo o prawach człowieka trzeba też rozmawiać konkretnie i pragmatycznie, poruszać tematy nie tylko atrakcyjne dla mediów, które bywają rozważane w sposób tak abstrakcyjny, że trudno je przełożyć na konkretne problemy obywateli.

Z praktyki Biura RPO wynika, że ochrona praw dotyczy często małych spraw i problemów, które mogą wydawać się niszowe, ale są fundamentalne dla określonej grupy ludzi.

Będziemy też dyskutować o instytucjach, które chronią prawa, o ich niezależności oraz o znaczeniu służby publicznej dla silnego i stabilnego państwa.  Kongres rozpoczynamy w 38. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego.

Minęło sporo czasu, ale data 13 grudnia musi nam zawsze przypominać, że prawa i wolności nie są dane raz na zawsze, że o demokrację, prawa człowieka i praworządność trzeba zabiegać każdego dnia.

Chciałbym, aby to poczucie dbałości i odpowiedzialności za stan przestrzegania Konstytucji RP towarzyszyło nam w debatach kongresowych.”

Grodzki: ekonomia nie może dominować nad prawem do czystego powietrza 

„Data dzisiejszego Kongresu jest szczególna. Odbywa się 38 lat po tym, jak prawa obywatelskie zostały podeptane i zginęły pod gąsienicami czołgów stanu wojennego. Przeszliśmy długą drogę do budowy demokracji. Ten kongres jest tego owocem.

Cieszę się, że jako Europa możemy się radować wieloma dziesiątkami lat spokoju. To jest niewątpliwy sukces praw człowieka i obywatela. Ale  stoimy w obliczu nowych wyzwań: obrony praworządności, tworzenia obszarów czystego powietrza, rozwiązania sprawy bezrobocia i kwestii azymutu młodych ludzi. Mam nadzieję, że będą to tematy Kongresu.

Szczególnie zmartwiło mnie, że Komisja Europejska stworzyła właśnie (12/13 grudnia) wyjątek dla Polski w budowie Europy z czystym powietrzem.

Dostaliśmy dłuższy okres na dostosowanie się do celów, które stawia sobie Europa, z przyczyn ekonomicznych, choć inne kraje postkomunistyczne,  w tym Czechy i Węgry, które zgodziły się na proponowane daty programu, też je mają.

Mówię i jako Marszałek Senatu, i jako chirurg klatki piersiowej, który przez trzydzieści lat operował płuca. Nie mogę się pogodzić, że ekonomia miałaby dominować nad prawem człowieka do czystego powietrza.

Apeluję do rządzących, żeby mimo wyjątku stworzonego dla Polski, starali się, aby także u nas było czyste powietrze. Deklaruję też inicjatywę senacką w tym zakresie. Naszym celem jest Zielona Europa.

Powietrze nie zna granic,

jeśli wszystkie kraje są czyste, a my będziemy „dymić”, to efekt będzie połowiczny.

Mam nadzieję, że poruszycie państwo ten temat obok praw człowieka, praworządności, utrzymania trójnogu demokracji, który składa się z władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej.

Na tym trójnogu płonie ogień demokracji. Jeśli jedna z tych nóg jest rujnowania, przez mowę niechęci, czy nienawiści, to demokracja jest zagrożona. Musimy robić wszystko, żeby Polska tego boleśnie nie doświadczyła.

Pozdrawiam Państwa z Senatu, który niektórzy nazywają Przylądkiem Dobrej Nadziei.

Mam nadzieję, że Senat wniesie wkład w to, żeby Polska pozostała w gronie krajów demokratycznych i żeby każdy – niezależnie od rasy, religii, orientacji, poglądów czy pochodzenia – czuł się w Polsce jak we własnym domu”.

Kidawa-Błońska: wszystko staje się polityką, która zagraża naszym prawom

„Dobrze pamiętam 9 września 2015 roku w Sejmie. To był dzień ślubowania obecnego RPO. Po złożeniu przez Adama Bodnara przysięgi, spotkaliśmy się z poprzednimi rzecznikami: prof. Ewą Łętowska, prof. Tadeuszem Zielińskim, prof. Andrzejem Zollem i prof. Ireną Lipowicz. Rozmawialiśmy o tym, co jest ważne, co należy robić w zakresie praw człowiek i jak powinna wyglądać współpraca RPO z pozostałymi instytucjami państwa. Wskazywaliśmy, że

prawo, po jego ustanowieniu, powinno być poza polityką. Ale na naszych oczach wszystko staje się polityką. Nawet Literacka Nagroda Nobla dla Olgi Tokarczuk stała się polityką.

Nie przypuszczałam kilka lat temu, że mówienie o prawach obywatelskich będzie takie trudne. Widzimy, że te prawa są niweczone. Władze państwowe obrażają sędziów, którzy stosują polskie prawo i prawo międzynarodowe, do którego przestrzegania Polska się zobowiązała ratyfikując umowy międzynarodowe.

Dziś sędziowie muszą się bronić przed władzą polityczną. Obywatele muszą się bronić przed władzą polityczną. Nie mamy poczucia, że osoba odpowiedzialna za pilnowanie Konstytucji wypełnia swoją rolę.

Doświadczamy naruszania konstytucyjnych zasad. Trybunał Konstytucyjny, którego rolą jest stanie na straży praw obywateli chronionych przez konstytucję, został na naszych oczach zdewastowany.

W tej sytuacji, rolę strażników praw obywateli i praworządności w Polsce sprawuje Rzecznik Praw Obywatelskich, organizacje prawnicze, eksperci i ruchy obywatelskie. Ale tak nie może być. Nasza przyszłość powinna być oparta na ochronie praw i wolności przez instytucje państwa. Fundamenty tej ochrony muszą być wzmocnione.

Władza na każdym szczeblu, w tym najwyższym, musi wrócić do przestrzegania prawa w Polsce.

Dzisiaj powrót do zasad jest konieczny, byśmy mogli dalej iść drogą, na której człowiek będzie się cieszył pełnią praw, w tym praw, które są konieczne do szczęśliwego życia, jak prawo do pracy i godziwej płacy, skutecznej ochrony zdrowia, bezpłatnej nauki i prawa do zdrowego środowiska naturalnego.

Chcę podziękować wszystkim, którzy stoją na straży praw człowieka i na straży Konstytucji RP, w której te prawa są zapisane. Szczególnie chcę podziękować RPO Adamowi Bodnarowi”.

Włodzimierz Czarzasty: Władza robi się mściwa. Sama się boi się, więc straszy

„Panie Rzeczniku, fascynuje mnie pan, robi pan fantastyczną robotę.

Prawa człowieka i obywatela są jednym z fundamentów, na którym budowaliśmy demokratyczną Polskę. Jestem przedstawicielem pokolenia, które pamięta, że te prawa nie są ani czymś oczywistym, ani danym raz na zawsze. Data 13 grudnia o tym przypomina. Jest paradoksem to, że w tym gronie o tym mówię. Polska się zmieniła. Na szczęście. Dzięki Bogu.

Po 1989 roku byliśmy przekonani, ze ruch będzie tylko w jednym kierunku – ku wolności, równości, demokracji, prawom człowieka. Dziś to nie jest już takie oczywiste.

Są w Polsce osoby, siły polityczne, które wszczynają wojnę, konfliktują ludzi i grupy społeczne, próbują budować system oparty nie na jednoczeniu, ale na wykluczeniu. Nie wspierają mniejszości, ale je potępiają. Piszą historię kraju na nowa, żeby uzasadnić swoje poczynania. Prześladują sędziów.

Władza robi się mściwa.

Ta mściwa władza działa w imię Boga, narodu, historii, sprawiedliwości, ideologii – ale nigdy w imię postępu, rozwoju i dobrostanu.

Władza z piekła rodem operuje lękiem, a im bardziej sama się boi, tym bardziej nęka innych.

Prawa człowieka poręcza konstytucja. Jeśli rządzący nie szanują konstytucji, to władzę prędzej czy później stracą.

W muzeum POLIN spotykają się dziś ludzie, którzy chcą łączyć, a nie dzielić. Którzy chcą, aby każdy w Polsce czuł się dobrze. Mówców, panelistów na Kongresie będzie wiele różnić, ale łączy nas przekonacie, że dialog jest konieczny i możliwy.

I że poprzez dialog możemy wypracować taką Polskę, takie demokratyczne państwo, które szanuje prawo i Konstytucję.

W kryzysie demokracji rośnie rola pisarzy i pisarek. Chętnie słuchamy ich głosów, bo to oni i one widzą zagrożenia dla ojczyzny i snują mądrą opowieść o świecie.

Ale obowiązki spoczywają też na innych uczestnikach debaty. Wszyscy musimy się troszczyć i starać w dyskusjach o więcej empatii, wzajemnego szacunku. Musimy czuć odpowiedzialność za słowo. Inaczej twitty, telewizyjne setki, mowa nienawiści, zniszczą nasze społeczeństwo i demokrację. Jestem przekonany, że będziemy dyskutować w duchu wzajemnego szacunku.

Życzę, żeby przyszedł dzień, kiedy państwa głos będzie słuchany przez rządzących, a rekomendacje wdrażane w życie.”

Morawska-Stanecka: praw człowieka nie da się przestrzegać częściowo

„Mówię jako prawniczka, która wielokrotnie uczestniczyła w wydarzeniach organizowanych przez Rzecznika Praw Obywatelskich, a w zasadzie

rzecznika prawa człowieka, Adama Bodnara. W trudnych politycznie czasach pełni swój urząd jako jeden z ostatnich bastionów demokracji, państwa prawa i praw człowieka właśnie.

Przez te ostatnie lata, mimo wszystkich przeciwności, stoi na posterunku i broni wartości za wszelką cenę. Tak daleko idąca bezstronność i wytrwałość zasługują na ogromny szacunek. I za tę bezstronność serdecznie panu dziękuję.

Leszek Kołakowski napisał kiedyś, że są czynności, które można wykonać częściowo. Częściowo można wypalić papierosa, albo spłacić długi. Ale nie da się częściowo wyskoczyć z pociągu, ożenić, czy umrzeć. I tak jest z prawami człowieka.

Nawet jeśli wiele osób nie chce tego przyznać, także naszych sojuszników na różnych frontach.

Praw człowieka nie można przestrzegać częściowo, bo kraj, który tak robi, po prostu praw człowieka nie przestrzega.

W ostatnich latach widzimy poruszenie społeczne, jakiego nie  było od dekad. W obronie wolności mediów, niezawisłości sądów i niezależności sędziów. I to dobrze.

Musimy walczyć dalej. Tym bardziej, że szykuje się kolejny atak na niezależność sędziowska. Państwo kręci bat na tych, którzy przestrzegają zasady państwa prawa, prawa polskiego i prawa unijnego.

Nigdy nie zgodzimy się na naruszenie niezawisłości sądów i niezależności sędziów, na ich podporządkowanie władzy politycznej. Bo wolne sądy są gwarancją naszych praw i wolności.

Ale prawa człowieka to też o równość kobiet i mężczyzn. Wolność decydowania o własnym ciele. Gwarantowany dostęp do lekarzy dla chorego. Możliwość kochania tego, kogo się chce. Uczciwe warunki pracy. Życie wolne od przemocy domowej i na ulicach. Swoboda wyznawania religii, ale też prawo do życia bez religii, jeśli się tak wybrało. Godność ludzi starszych i dostęp do leków. Oddychanie czystym powietrzem.

To wszystko są prawa człowieka i ich również musimy bronić. Nie tylko sądów i mediów.

Najważniejszy w tym wszystkim jest człowiek, każdy człowiek. Bez względu, czy jest wyznawcą religii, czy nie, czy należy do jakiejś partii, czy nie, czy jest przedstawicielem większości, czy mniejszości. Każdy człowiek jest podmiotem.

A my, zwłaszcza ci, którzy pochodzą z wyborów, musimy ludziom służyć. Wyjdźmy stąd z postanowieniem, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby i inni o tym pamiętali.”

***

Na Kongresie obecny był też Andrzej Dera, minister w Kancelarii Prezydenta, który odczytał list od Andrzeja Dudy. Prezydent podkreślał, że możliwość zorganizowania Kongresu świadczy o wolności słowa i jakości demokracji w Polsce.

Na sali byli też liderzy opozycji: Władysław Kosiniak-Kamysz, Adrian Zandberg oraz prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak.

Program III Kongresu Praw Obywatelskich.

Kmicic z chesterfieldem

Jest różnica pomiędzy stanem wojennym w PRL a stanem wojennym wprowadzonym wobec sędziów przez PiS. W PRL sędziowie obchodzili dekret o stanie wojennym cichcem, a dziś działają nie tylko z otwartą przyłbicą, ale też dokumentują i nagłaśniają swoje działania – także na całą Europę. I to im daje dodatkową siłę

Projekt, który posłowie PiS-u wnieśli w czwartek (12 grudnia 2019) wieczorem do Sejmu, jest ogłoszeniem stanu wojennego wobec sędziów. Wprowadza prawo stanu wojennego, które stanowi, co wolno, a czego nie wolno sędziemu orzec. I tak: ciężkim deliktem dyscyplinarnym, za które grozi wydalenie z zawodu, ma się stać stosowanie się przez sędziów do art. 379 pkt 4 kodeksu postępowania cywilnego, który nakazuje każdemu sądowi z urzędu badać prawidłowość obsadzenia sądu w sprawie, którą sądzi.

Sytuację można porównać do tej, w jakiej znaleźli się sędziowie po wprowadzeniu przez Komitet Obrony Narodowej (zwany WRONą) dekretu o stanie…

View original post 3 285 słów więcej

 

Szambo Kaczyńskiego

JUSTYNA KOĆ: Rada Ministrów wyraża zaniepokojenie postępowaniem sędziów, którzy poprzez swoje publiczne wypowiedzi i działania kwestionują status innych sędziów, manipulując wyrokiem TSUE – głosi stanowisko rządu. Jak pan je ocenia?

MARCIN MATCZAK: Jest to propaganda i hipokryzja w najczystszym wydaniu. Rząd nie robi od 5 lat nic innego, tylko wprowadza chaos w polskim sądownictwie, próbując odwołać sędziów SN i zwiększyć swoje zaangażowanie polityczne w wymiar sprawiedliwości. Czyli ci, co powodują chaos, wzywają, aby chaosu nie powodować. Ci, co upolitycznili, wzywają, aby tego nie upolityczniać. „Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni”: podmiot, który robił dokładnie to, o co oskarża innych, wzywa tych innych, aby dali mu spokój i pozwolili dokończyć to, co robi.

TRAKTUJĘ TO OŚWIADCZENIE WYŁĄCZNIE JAKO ZAGRYWKĘ PROPAGANDOWĄ, ABY TVP MIAŁA CO POWIEDZIEĆ W “WIADOMOŚCIACH”, BO PROTESTÓW SĘDZIÓW NIE POKAZAŁA. TERAZ POKAŻE, JAK TO RZĄD LEJE OLIWĘ NA WZBURZONE FALE SPOŁECZNEGO GNIEWU, TYLKO TRZEBA ZAPYTAĆ, KTO TE FALE NAJPIERW WZBURZYŁ.

Stanowisko RM pokazuje, że nie będzie złagodzenia linii wobec sądów?
Nie spodziewałem się niczego innego. Jasne jest to, że celem większości parlamentarnej jest dokończenie czystki w sądach i wsadzenie na wszystkie możliwe stanowiska osób całkowicie lojalnych, co jest całkowicie sprzeczne z ideą niezależnego sądownictwa. Sędzia lojalny nie może być sędzią niezależnym. Zastanawiam się, jak długo władza będzie przeprowadzała te puste politycznie ruchy, które z reformą nie mają nic wspólnego, a są czynione wyłącznie w celu ochrony stołków ludzi, których udało się na nich posadzić – tak jak miało to miejsce w neo-KRS i na stanowiskach prezesów sądów. To bezmyślne działanie jest prowadzone bez patrzenia na to, jaką szkodę wyrządza ono obywatelom, a także bez patrzenia, jaką szkodę wyrządza ono Polsce za granicą, na poziomie UE.

MAM WRAŻENIE, ŻE ABY OCHRONIĆ SWOJE STOŁKI, CI LUDZIE SĄ GOTOWI PODPALIĆ POLSKĘ, BEZ WZGLĘDU NA TO, JAKI BĘDZIE TO MIAŁO EFEKT U NAS I ZA GRANICĄ.

Nie widzę żadnego pozytywnego skutku ich „reform”, w związku z czym zadaję pytanie, jaki jest cel. Na pewno to nie jest dekomunizacja sądów, co wiemy po powołaniu Stanisława Piotrowicza na stanowisko sędziego TK, na pewno nie jest nim poprawienie funkcjonowania sądów, bo ono się pogarsza. Zatem po co to wszystko? Moim zdaniem jedynym celem jest właśnie ochrona stołków.

Jak ocenia pan to, co dzieje się wokół sędziego Juszczyszyna?
Ta władza chce zamknąć usta sędziemu Juszczyszynowi, chce spowodować, żeby pierwsza jaskółka rzetelnego podchodzenia do wyroku TSUE padła na ziemię i nikt jej nie zauważył. Gdy widzę te ruchy, które wykonuje Kancelaria Sejmu, i tę zmasowaną maszynę hejtu, to wydaje mi się, że unosi się za tymi ruchami fraza, która została wypowiedziana w parlamencie: „trzeba to anulować, bo przegramy”, bo sędziów jest po prostu za dużo. Udało się przejąć kontrolę nad TK, bo tam było ich tylko 15, ale w Polsce jest o wiele więcej sędziów, którzy mogą wpływać na to, jak stosowany jest wyrok TSUE. Ta władza robi wszystko, żeby pokazać na przykładzie sędziego Juszczyszyna, że każda sędziowska ręka podniesiona na zajęte już sędziowskie stołki zostanie ucięta. To pokazówka obliczona na to, że jeżeli stłamsi się tego pierwszego, który pokazał, jak należy działać, to inni już tak dzielni nie będą.

ŻAL MI BARDZO SĘDZIEGO JUSZCZYSZYNA, ALE TYM BARDZIEJ PODZIWIAM JEGO ODWAGĘ. ROZMAWIAŁEM Z NIM W NIEDZIELĘ I MAM WRAŻENIE, ŻE TO CZŁOWIEK ABSOLUTNIE ŚWIADOM TEGO, CO SIĘ STANIE, I ŚWIADOM TEGO, NA JAKĄ WOJNĘ WYRUSZYŁ. TO TYLKO BARDZO DOBRZE O NIM ŚWIADCZY.

Pana zdaniem sędzia Juszczyszyn mógł powołać się w tym przypadku na orzeczenie TSUE?
Nie mam tu żadnej wątpliwości. Proszę pamiętać, że wyrok TSUE wbrew temu, co mówi rząd, nie jest wyrokiem dla danej, konkretnej sprawy, czyli kierowanym tylko do SN. Jednocześnie, ponieważ nie mamy w Polsce systemu precedensowego, to nie musimy czekać na to, jaki wyrok wyda w tej sprawie SN. Wyroki TSUE wydawane w pytaniach prejudycjalnych mają tzw. skutek względny erga omnes, czyli stosują się wobec wszystkich sądów, które mają podobną sprawę, jak ta rozpatrywana przez TSUE. Wynika to z tego, że sądy te mają obowiązek zastosować interpretację przepisów unijnych przedstawionych przez TSUE, a jeżeli uważają, że nie mają takiego obowiązku, to muszą wystąpić z nowym pytaniem prejudycjalnym. To jest całkowicie jasne, że podobną sprawą do tej, do której odnosił się TSUE, jest sprawa, w której sędzia wydający dany wyrok został powołany przez upolityczniony KRS i sędzia Juszczyszyn zrobił dokładnie to, co jest w orzeczeniu TSUE.

Proszę też pamiętać, że sędzia Juszczyszyn niczego jeszcze nie zdążył zakwestionować, tylko poprosił o dokumenty, żeby mógł podjąć na ich podstawie decyzję. W związku z tym twierdzenie, że on już zakwestionował czyjkolwiek status, jest próbą wydania wyroku za niego. On poprosił tylko o przesłanie list poparcia.

JEŻELI JEST TAK, ŻE SĘDZIEGO, KTÓRY WYKONUJE WYROK, UWAŻA SIĘ PRAWIE ZA PRZESTĘPCĘ, A JEDNOCZEŚNIE URZĘDNIKOWI, KTÓRY KIERUJE KANCELARIĄ SEJMU, POZWALA SIĘ NIE WYKONAĆ WYROKU SĄDU, TO SPRAWA JEST CAŁKOWICIE POSTAWIONA NA GŁOWIE.

Ten, kto wykonuje wyrok, jest zły, ten, kto go nie wykonuje, jest dobry. Do tego doprowadziła tzw. reforma sądownictwa. Za chwilę już nikt w Polsce nie będzie się przejmował wyrokami sądów.

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie Banasia w ciągu dwóch dni, a w sprawie dwóch wież po 9 miesiącach stwierdziła, że śledztwo jest niepotrzebne. Jak pan to ocenia?
Prokuratura stała się narzędziem walki politycznej – samo wszczęcie śledztwa, które w oczach opinii publicznej już jest bardzo ważnym wydarzeniem, bo często taka osoba już jest uznana przez opinię publiczną za winnego, jest używane przez władzę jako narzędzie walki politycznej. Władza chętnie korzysta z tej społecznej percepcji oskarżonego.

TAM, GDZIE CHCE KOGOŚ UKAZAĆ W ZŁYM ŚWIETLE, WSZCZYNA ŚLEDZTWO BARDZO SZYBKO, A TAM, GDZIE WSZCZĘCIE POSTĘPOWANIA MOGŁOBY RZUCIĆ ZŁE ŚWIATŁO, NA PRZYKŁAD NA PANA KACZYŃSKIEGO, BARDZO DŁUGO NIC KONKRETNEGO NIE ROBI.

Dla mnie to klasyczny, podręcznikowy przykład selektywnego stosowania prawa, którego elementem jest zazwyczaj ręczne, polityczne sterowanie prokuraturą i rzucaniem lub nie oskarżeń. Potępiam takie działanie, które wywodzi się wprost z systemów semiautorytarnych.

Jak można rozwiązać w świetle obowiązującej konstytucji sprawę szefa NIK-u?
Piwo naważone przez obecną władzę powinna sama wypić. Wydaje mi się, że droga, która została obrana, jest następująca: postawienie zarzutów karnych i doprowadzenie do ewentualnego skazania pana Banasia, po czym uruchomienie procesów, które w przypadku skazania są stosowane. Sprawa Banasia jest skandalem samym w sobie, niech ci, którzy do tego doprowadzili, szukają rozwiązania.

Jest pan jednym z frontmenów walki o wolne sądy. Spotyka pana hejt, groźby?
Ja od początku postrzegam swoją rolę jako osoby, która w tym całym zamieszaniu i zamęcie, który ta władza powoduje, chce być osobą, która próbuje wytłumaczyć, o co może chodzić i co się dzieje. Staram się to robić, ponieważ uważam, że ta broń – zamęt i propaganda – są bardzo groźne. To jedne z najgroźniejszych narzędzi, jakich władza może użyć.

OCZYWIŚCIE SPOTYKAJĄ MNIE RÓŻNE NIEPRZYJEMNOŚCI, WŁĄCZNIE Z POSTĘPOWANIAMI SĄDOWYMI O ZNIESŁAWIENIE URZĘDNIKÓW PAŃSTWOWYCH, ALE TO CENA, KTÓRĄ JESTEM GOTÓW ZAPŁACIĆ.

Spodziewał się pan, że ten opór sędziów będzie tak mocny?
Nie robiłem jakichś założeń czy kalkulacji, zatem nie miałem progu oczekiwań, wobec którego mógłbym być rozczarowany. Natomiast jestem zbudowany zachowaniem sędziów. Jestem także zbudowany pewną symbiozą, która się wytworzyła między obywatelami a sędziami. Bo sędziowie sami nie zrobiliby tego, co zrobili, a obywatele nie zrobili tego, co udało im się zrobić, bez sędziów. Dla mnie to jedno z osiągnięć tego smutnego czasu, który nastał, że nagle okazało się, że dwie grupy społeczne, jedna uważana za elitę i druga, grupa zwyczajnych obywateli, spotkali się i ze sobą współpracują. Nie chcę przesadzać, ale myślę, że jest to podobne do tego, co stało się w czasie “Solidarności”, gdzie nagle robotnicy i inteligencja, Lech Wałęsa i Bronisław Gieremek, spotkali się w jednym miejscu i uznali, że coś złego dzieje się z Polską i że razem można to naprawić. Teraz ma miejsce podobna sytuacja.

SĘDZIOWIE, KTÓRZY SĄ NAZYWANI SPECJALNĄ KASTĄ, ZŁODZIEJAMI I KOMUCHAMI, STOJĄ W JEDNYM SZEREGU ZE ZWYCZAJNYMI LUDŹMI NA MROZIE, CZYTAJĄ PREAMBUŁĘ, ŚPIEWAJĄ HYMN I DZIELĄ SIĘ HERBATĄ. DLA MNIE TO BARDZO WAŻNE. BO SKŁÓCENIE INTELIGENCJI I ZWYKŁYCH LUDZI TEMU RZĄDOWI SIĘ NIE UDAŁO I POSTRZEGAM TO JAKO POZYTYWNY ELEMENT TEGO SMUTNEGO CZASU.

Sędziowie mogą wygrać ten spór z rządem? W przyszłym roku zmieni się I Prezes SN i przejmowanie sądów się domknie?
Sędziowie sami tego nie wygrają, to my jako obywatele możemy ten spór wygrać. Przecież my nie walczymy o to, aby ktoś był na jakimś stołku. Ostatnio jedna z prześladowanych pań sędzi powiedziała, że gdyby sędziowie dbali o siebie, to pokornie skłonilibyśmy głowy przed Zbigniewem Ziobrą, bo ci, co to zrobili, mają się jak pączki w maśle: zarabiają duże pieniądze, awansują, mają władzę. Tu nie chodzi o stanowiska, tylko o to, aby Polska była normalnym krajem, którego wolne sądy są normalnym i niezbędnym elementem. My nie walczymy o sądy dla sądów, tylko dla państwa, dla gospodarki, inwestycji, miejsc pracy, ponieważ wiemy, że tam, gdzie nie ma niezależnego sądownictwa, nikt nie inwestuje pieniędzy, bo się o nie boi, że je straci, kiedy wejdzie w spór w władzą. Spadek inwestycji jest faktem i nikt nie może temu zaprzeczyć. Zatem gdy pyta pani, czy sędziowie mogą wygrać, ja zmieniłbym to pytanie: czy my możemy to wygrać? Moja odpowiedź na tak postawione pytanie jest pozytywna. Możemy to wygrać, tylko musimy wszyscy wziąć się do roboty.

Rada Ministrów wyraża zaniepokojenie postępowaniem tych sędziów, którzy poprzez swoje publiczne wypowiedzi i działania kwestionują status innych sędziów, manipulując w ten sposób wydanym 19 listopada br. wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej – czytamy w oświadczeniu.

Kierowanie przez jednych sędziów pod adresem drugich apeli o wstrzymanie się od orzekania jest działaniem bezprecedensowym, które godzi w niezawisłość sędziowską i podważa zaufanie do wymiaru sprawiedliwości – podkreśliła RM.

W stanowisku rząd podkreśla, że z niepokojem przyjmuje niektóre zdarzenia, do których doszło podczas wieców w obronie niezależności sędziów i sądów. Zdaniem RM na wiecach doszło do “formułowania postulatów o charakterze politycznym czy też nie licujących ze standardami języka debaty publicznej niecenzuralnymi sformułowaniami”.

Rząd podkreślił w stanowisku, że nie zaprzestanie “reformowania sądownictwa”.

POKŁOSIE SPRAWY SĘDZIEGO JUSZCZYSZYNA

Sędzia Paweł Juszczyszyn w jednej ze spraw, w których orzekał, nakazał Kancelarii Sejmu przedstawienie list poparcia kandydatów do nowej KRS. Resort sprawiedliwości po jego decyzji odwołał go z delegacji do Sądu Okręgowego. Kilka dni później prezes olsztyńskiego sądu Maciej Nawacki zawiesił go w wykonywaniu obowiązków.

Przeciwko Juszczyszynowi wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Jak poinformował rzecznik dyscyplinarny sędziów Piotr Schab, sędzia Juszczyszyn uchybił godności urzędnika.

BUDKA: RZĄD NIE ROZUMIE, CZYM JEST TRÓJPODZIAŁ WŁADZY

– To stanowisko Rady Ministrów jest bezprecedensowe, bo po raz kolejny ten rząd pokazuje, że nie rozumie, czym jest odrębność władzy sądowniczej i na czym polega trójpodział władzy oraz czym są fundamenty funkcjonowania UE – uważa szef klubu KO Borys Budka.

Jego zdaniem to, co obserwujemy od kilkunastu miesięcy, to próby nielegalnych nacisków na polskich sędziów, aby ci przestali orzekać zgodnie z polskim prawem i sumieniem, a orzeczenia wydawali takie, jakich oczekuje ta władza.

– Zgodnie z orzeczenie TSUE polscy sędziowie mają nie tylko prawo, ale przede wszystkim obowiązek, by badać, czy wyroki w Polsce wydawane są przez osoby, które są niezawisłe i zostały wybrane w konstytucyjnej procedurze – mówi były minister sprawiedliwości.

BANAŚ ZABIERA GŁOS

Parę minut po 12.00 na stronach Najwyższej Izby Kontroli pojawiło się oświadczenie prezesa Mariana Banasia.

https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/oswiadczenie-prezesa-nik-04122019.html

– Byłem gotów złożyć urząd prezesa NIK. Z przykrością stwierdziłem jednak, że moja osoba stała się przedmiotem brutalnej gry politycznej – mówi Marian Banaś.

Dalej szef NIK-u przekonuje, że nie może pozwolić, aby NIK stał się przedmiotem politycznej rozgrywki i targów.

– Nigdy nie mówiłem o sobie, że jestem człowiekiem wolnym od błędów. Nie podkreślałem działalności w opozycji antykomunistycznej w latach 70. i 80. Wręcz przeciwnie, kiedy odrodziła się Rzeczpospolita stałem się lojalnym i rzetelnym urzędnikiem pracującym dla dobra ojczyzny. Nie wikłałem się również w partyjne rozgrywki – tłumaczy Marian Banaś.

I przekonuje, że oskarżenia i wątpliwości związane z jego osobą są krzywdzące i niesprawiedliwe.

– Deklaruję, że jestem gotów odpowiedzieć na każde pytanie śledczych i wyjaśnić wszelkie ich wątpliwości – mówi szef NIK i dodaje: – Dlatego w poczuciu odpowiedzialności za Najwyższą Izbę Kontroli będę kontynuował powierzoną mi przez parlament misję.

OPOZYCJA: BANAŚ CHOWA SIĘ W BUDYNKU NIK-U

– Marian Banaś dziś mówi, że jest gotów odpowiedzieć na pytania śledczych, a my mówimy już od dłuższego czasu, że powinien odpowiedzieć na pytania Polaków i opinii publicznej. Miał na to szansę w zeszłym tygodniu na Komisji Kontroli Państwowej, wtedy schował się za oświadczeniem – przypomniał Robert Kropiwnicki.

Zdaniem posła KO Marian Banaś nadal chowa się w budynku NIK-u. Jeżeli nie chce odpowiadać osobiście na pytania, to wystarczy, żeby ujawnił odpowiedzi, jakich udzielił CBA.

– Ciągle domagamy się informacji, jakie zarzuty ma Marian Banaś i co odpowiada na te zarzuty. Dopóki nie odpowie na pytania i nie ujawni dokumentów, będzie osobą, o której ciężko mówić, że jest uczciwa – podkreślił Kropiwnicki.

POLITYCY PIS-U ZACHOWUJĄ SIĘ JAK BANASIE

Posłowie opozycji przekonywali, że sprawa szefa NIK-u nie jest sprawą wewnętrzną partii PiS, tylko sprawą wagi państwowej.

– To nie jest spektakl wewnętrzny obozu PiS-u – mówi Sławomir Nitras. – Sprawa dotyczy najwyższych funkcji państwa polskiego, premiera, szefa NIK-u i ministra koordynatora służb specjalnych – dodaje.

Zdaniem posła Nitrasa to Sejm, komisje parlamentarne powinny się tą sprawą zajmować, bo to przez Sejm Marian Banaś został wybrany.

– Apelujemy do pani marszałek Witek, żeby uwzględniła w porządku obrad Sejmu w przyszłym tygodniu informacje rządu w tej sprawie – mówił Nitras.

– Tylko pełne ujawnienie informacji przez ministra Kamińskiego i marszałek Witek może tę sytuację przeciąć i zakończyć – dodaje Robert Kropiwnicki

– To nie Marian Banaś zachowuje się nieodpowiedzialnie, tylko wszyscy politycy PiS-u zachowują się jak Banasie – uważa poseł Nitras.

SPRAWA BANASIA JAK WOJNA GANGÓW

Oświadczenie szefa NIK wywołało falę komentarzy także wśród publicystów.

Inne spojrzenie na Banasia – czytaj tutaj >>>

JUSTYNA KOĆ: Jakiej chciałaby pani prezydentury?

MAŁGORZATA KIDAWA-BŁOŃSKA: Chcę prezydentury nadziei. Nadziei na lepsze jutro dla każdej Polki i każdego Polaka. Chcę prezydentury tworzącej przestrzeń do dialogu i zapraszającej do uczestnictwa w nim. Chciałabym prezydentury, która odbudowuje utracone w ostatnich latach zaufanie do instytucji publicznych, ale też jednego człowieka do drugiego. Tego nam dziś bardzo brakuje. Jedyna rzecz, która do tej pory jednoczyła Polaków, to WOŚP.

BEZWZGLĘDNA NAGONKA NA ORKIESTRĘ ZE STRONY PIS I TELEWIZJI TZW. PUBLICZNEJ SPRAWIŁY, ŻE DZIŚ NAWET POMAGANIE NAS DZIELI. JEŻELI CHCEMY LEPSZEJ PRZYSZŁOŚCI DLA NAS I PRZYSZŁYCH POKOLEŃ, MUSIMY ZNALEŹĆ SPOSÓB NA TO, ABY ZE SOBĄ ROZMAWIAĆ.

Nasze bezpieczeństwo, także zdrowotne i ekologiczne, to temat, który powinien być ponad podziałami.

Zadaniem prezydenta w czasach, kiedy w Sejmie nie ma szans na prawdziwą debatę, bo dziś wygłasza się tam już tylko stanowiska i to w mocno ograniczonym czasie, jest podjęcie działań, by tę niewykorzystywaną funkcję parlamentu zastąpić. To musi być prezydentura otwarta. Polacy muszą mieć poczucie, że głowa państwa traktuje wszystkich na równych zasadach. Każdy, bez względu na różnicę poglądów musi mieć poczucie, że prezydent państwa reprezentuje także jego. Polska jest państwem nas wszystkich i każdy powinien czuć się tu siebie.

GŁOWA PAŃSTWA MUSI ZADBAĆ O TO, ABY KAŻDY OBYWATEL I KAŻDA OBYWATELKA DOBRZE CZULI SIĘ W SWOIM KRAJU.

Jest wiele obszarów do odbudowania, które prezydent na spółkę z PiS zniszczyli. Mam na myśli politykę zagraniczną i sprawy obronności.

W polityce zagranicznej prezydent ma spore kompetencje. Ma pani jakiś plan na tę sferę, jeżeli zostanie pani prezydentem?
Prezydent ma określone uprawnienia w sferze polityki zagranicznej, ale Andrzej Duda jakby zrezygnował z korzystania z nich. Nie są mu potrzebne, jeśli decyzje zapadają bez jego udziału. Dostaje tylko zadania do wykonania. Skapitulował w sferze obronności na rzecz Antoniego Macierewicza. Mieliśmy wstać z kolan, a okazało się, że usiedliśmy przed drzwiami, za którymi podejmowane są ważne decyzje dotyczące Europy i świata. Z kraju, z którym się współpracuje, staliśmy się hamulcowym. Wyprowadzenie flag z Kancelarii Premiera jest smutnym symbolem zmian w polskiej polityce zagranicznej. Z jednej strony

ODWRACAMY SIĘ OD NASZYCH PARTNERÓW W UE, PRZESTAJE FUNKCJONOWAĆ TRÓJKĄT WEIMARSKI, A Z DRUGIEJ STRONY TRACIMY POZYCJĘ PAŃSTWA, Z KTÓRYM MOŻNA ROZMAWIAĆ O WSPARCIU UKRAINY. PRZESTAJEMY BYĆ POTRZEBNI. CHCĘ TO ZATRZYMAĆ I ODWRÓCIĆ.

Jak pani chce to zmienić?
Trzeba przywrócić Polsce należne miejsce przy głównym stole decyzyjnym. Ale do rozmów siada się nie z pozycji siły. Należy odrzucić podejście konfrontacyjne i zacząć rozmawiać z naszymi partnerami. Nie można prowadzić polityki zagranicznej będąc tylko recenzentem i oczekiwać, że wszystko nam się należy. Polska była kiedyś prymusem w Unii Europejskiej, a dziś jest na jej marginesie. To się musi zmienić, bo jesteśmy częścią Europy i powinniśmy ją aktywnie współtworzyć.

JAKO PREZYDENT Z PEWNOŚCIĄ SIĘGNĘŁABYM PO WIEDZĘ I DOŚWIADCZENIE SPECJALISTÓW ROZUMIEJĄCYCH REALIA EUROPEJSKIE I ŚWIATOWE. ONI STANOWIĄ NASZ CENNY KAPITAŁ.

Widzi pani siebie jako zwierzchniczkę sił zbrojnych?
Wiem, dlaczego pojawia się to pytanie. Trudno niektórym wyobrazić sobie kobietę w tej roli. Ale tak, widzę siebie jako zwierzchnika sił zbrojnych doceniającego kompetencję i doświadczenie wojskowych, stale współpracującego z nimi i budującego porozumienie wokół spraw bezpieczeństwa Polski. Z pewnością będę korzystać z instytucji Rady Bezpieczeństwa Narodowego, którą obecny prezydent zwołał tylko raz. To przecież ważny organ doradczy prezydenta w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego Polski. Andrzej Duda nie obronił wojska przed Antonim Macierewiczem, którego metody działania nazwał przecież ubeckimi. Dorobkiem Macierewicza są czystki w wojsku, fatalny stan lotnictwa wojskowego i marynarki wojennej, skandaliczne decyzje personalne i niespełnione obietnice zakupów dla wojska. I za nowego ministra obrony to się nie zmienia.

POTRZEBNA JEST PILNA ZMIANA LOKATORA PAŁACU PREZYDENCKIEGO, BO FUNKCJA ZWIERZCHNIKA SIŁ ZBROJNYCH MUSI BYĆ REALNA, AKTYWNA, A NIE PASYWNA.

Na obronność należy spojrzeć szerzej, świat dynamicznie się zmienia, a nasze bezpieczeństwo to nie tylko więź ze Stanami Zjednoczonymi.

Jeżeli będzie pani prezydentem, ciągle większość w Sejmie będzie miał PiS. Jaki ma pani pomysł na współistnienie? Wiem, że stawia pani na dialog, ale z rządzącą większością ciężko o rozmowę i kompromis, co pokazała niejednokrotnie. Będzie pani blokowała działania rządzących czy raczej postulować pani będzie jakiś „okrągły stół”?
Jako marszałek Sejmu szukałam kompromisu i rozmawiałam z każdą partią zasiadającą w parlamencie. Posłowie PiS wiedzieli, że mogą zawsze przyjść i porozmawiać, a moje drzwi są otwarte. Nie odgradzałam się przed nikim Strażą Marszałkowską.

Rolą prezydenta nie jest blokowanie i odrzucanie wszystkiego tylko dlatego, że autorem rozwiązań jest partia, z którą w wielu punktach się nie zgadza. Trzeba wybić się ponad to i dokonywać oceny mając na uwadze interes narodowy, a nie osobisty czy polityczny.

WAŻNYM NARZĘDZIEM W RĘKACH PREZYDENTA JEST Z PEWNOŚCIĄ INICJATYWA USTAWODAWCZA. PREZYDENT POWINIEN TAM, GDZIE UWAŻA TO ZA KONIECZNE, WŁĄCZAĆ SIĘ W PROCES LEGISLACYJNY.

Czyli inicjatywa ustawodawcza. A weto?
Jeśli zajdą wątpliwości co do ustaw przychodzących z Sejmu, to oczywiście. Prezydent ma prawo korzystać z weta w uzasadnionych przypadkach. Ma prawo konsultować się przed podjęciem decyzji. Tu nie może być już miejsca na bezrefleksyjne podpisywanie ustaw. Nie można sprowadzać urzędu prezydenta do roli notariusza.

Prezydent nie może okopywać się w Pałacu i zamykać przed tym, co dzieje się na zewnątrz.

Jak widać, może.
Dlatego należy to zmienić.

ANDRZEJ DUDA SKAPITULOWAŁ W WIELU OBSZARACH. BRAK MU INICJATYWY, NIE WYKORZYSTAŁ INSTYTUCJI RADY GABINETOWEJ, RADĘ BEZPIECZEŃSTWA NARODOWEGO ZWOŁAŁ TYLKO RAZ, CHOĆ WIELOKROTNIE JAKO OPOZYCJA SIĘ TEGO DOMAGALIŚMY. NIE CHCE LUB NIE POTRZEBUJE KORZYSTAĆ Z MOŻLIWOŚCI, JAKIE DAJE MU PEŁNIONA FUNKCJA.

Przede wszystkim prezydent nie sprostał roli strażnika konstytucji. Niezaprzysiężenie prawidłowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego i złamanie konstytucji było zapowiedzią niszczenia praworządności w Polsce, upadku instytucji i zaufania do nich. A także niszczenia ludzi, którzy dlatego, że kierują się prawem i uczciwością są poniżani, degradowani i wszczynane są przeciwko nim postępowania dyscyplinarne.

Jak ocenia pani całą prezydenturę Andrzeja Dudy?
Pamiętam dzień, gdy w Sejmie odbierałam przysięgę od prezydenta Dudy. Jak nietrudno się domyślić, nie głosowałam na niego, ale miałam jeszcze wtedy cień nadziei, że osoba, której Polacy powierzyli wielki mandat do reprezentowania ich, wykaże się odpowiedzialnością w wypełnianiu tej ważnej funkcji. Pokaże, że zależy mu na tym, by dobrze zapisać się w historii. Okazało się dość szybko, że moje wyobrażenie rozminęło się z rzeczywistością.

Czy prezydent Słowacji Zuzana Czaputowa jest dla pani inspiracją?
Bardzo mnie cieszy, że coraz więcej kobiet zaczyna wychodzić na pierwszy plan w polityce.

LUDZIE CHCĄ INNEJ JAKOŚCI W POLITYCE, MNIEJ AGRESYWNEJ, CO NIE OZNACZA, ŻE NIE STANOWCZEJ.

Prezydent Czaputowa zdobyła tym zaufanie Słowaków. Skuteczność i pociąganie za sobą ludzi wcale nie musi być połączone z charyzmą. Ostatnio usłyszałam opinię, że Angela Merkel nie jest charyzmatyczna, a już od wielu lat uznawana jest za najbardziej wpływową kobietę na świecie.

Może to jest czas dla kobiet, które inaczej uprawiają politykę.

Polska jest gotowa na kobietę prezydenta?
Polki odgrywały ważną rolę w historii naszego kraju. Polskie królowe były wpływowymi i silnymi kobietami. W czasie zaborów Polki wzięły na siebie wiele obowiązków, włączyły się w walkę o zachowanie polskiej tożsamości. Maria Skłodowska-Curie to wciąż jedyna osoba na świecie, która otrzymała dwie Nagrody Nobla w dwóch rożnych dziedzinach.

KOBIETY KIEROWAŁY NBP, PEŁNIŁY FUNKCJE PREZESA RADY MINISTRÓW, MARSZAŁKA SEJMU. CZAS ZROBIĆ KOLEJNY KROK.

Jak ocenia pani swojego kontrkandydata w prawyborach, Jacka Jaśkowiaka?
Cenię Jacka Jaśkowiaka jako dobrego samorządowca.

Pani też zaczynała od samorządu.
Tak i uważam, że to było dobre doświadczenie przed wejściem do polityki krajowej. W samorządzie szybko dostrzega się efekty pracy, powstają chodniki, ścieżki rowerowe, place. Widzimy, jak zmienia się otoczenie, w którym żyjemy. Doświadczenie parlamentarne jest zupełnie inne. Zmienia się perspektywa, bo musimy myśleć o rozwiązaniach w o wiele większej skali. Na efekty przyjmowanych ustaw trzeba czasem czekać wiele lat.

Dlatego doświadczenie samorządowe jest cenne, ale niewystarczające. Jestem posłem piątą kadencję, byłam rzecznikiem rządu, sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera, marszałkiem Sejmu, a obecnie wicemarszałkiem. Każda z tych funkcji to nowe wyzwania. Lubię je podejmować.

Co was różni? Jesteście związani z jedną partią, z jednym systemem wartości. Zatem co?
Mamy różne charaktery, różnie akcentujemy nasze przekonania.

JA ZAWSZE UWAŻAŁAM, ŻE LUDZI NALEŻY ŁĄCZYĆ WOKÓŁ WSPÓLNYCH SPRAW, PRZEKONYWAĆ DO PEWNYCH ROZWIĄZAŃ, ALE ICH SIŁOWO NIE NARZUCAĆ. GRA ZESPOŁOWA, W KTÓREJ JEST LIDER, ALE WAŻNY JEST CAŁY ZESPÓŁ I KAŻDY MA POWIERZONE ZADANIA, TO SPOSÓB, W JAKI PRACUJĘ.

Popiera pani in vitro?
Zdecydowanie tak. Uważam to za sukces, że w tej sprawie, właśnie dzięki umiejętności rozmowy i dyskusji, udało mi się przekonać do tego parlamentarzystów. Dzięki rządowemu programowi in vitro na świat przyszło ponad 21 tys. dzieci. PiS zlikwidował ten program, ale wówczas odpowiedzialnością wykazały się samorządy, które wprowadziły własne rozwiązania. Mam nadzieję, że program dający wielu parom szansę na potomstwo zostanie jeszcze przywrócony. Choć zapewne nie za tej władzy.

Jest pani za utrzymaniem tzw. kompromisu aborcyjnego?
Problemem jest to, że ta ustawa nie jest realizowana. Lekarze powołują się często na klauzulę sumienia, do czego mają prawo, ale jednocześnie zostawiają kobiety bez pomocy. Szpitale nie wywiązują się z obowiązku wskazania innego miejsca, w którym taka pomoc zostałaby udzielona.

PROBLEM JEST SZERSZY, JEŚLI SPOJRZYMY NA BRAK EDUKACJI SEKSUALNEJ, PROBLEM Z DOSTĘPNOŚCIĄ ZNIECZULENIA PRZY PORODZIE, BRAK DOSTĘPNEJ ANTYKONCEPCJI AWARYJNEJ. KOBIETY MUSZĄ MIEĆ POCZUCIE, ŻE ICH ZDROWIE JEST CHRONIONE I ŻE MOGĄ CZUĆ SIĘ BEZPIECZNE.

Rozdział Kościoła od państwa?
Należy przestrzegać obowiązującego prawa, które to gwarantuje.

Ma pani plan na kampanię?
Tak. Rozmawiam o tym na spotkaniach, które odbywają się w ramach prawyborów. Te dwa tygodnie są bardzo ważne, bo chcę przekonać moje koleżanki i moich kolegów, by oddając na mnie głos 14 grudnia na Konwencji Krajowej PO wybrali mój plan na kampanię i prezydenturę.

Wierzy pani, że jest przyszłą panią prezydent?
Wierzę i zrobię wszystko, by nie zawieść ludzi, którzy także w to wierzą. Chcę być prezydentem nadziei.