Rydzyk walczy publicznymi pieniędzmi z międzynarodowymi siłami diabelskimi

– Idą międzynarodowe siły, diabelskie. Robią wszystko, żeby zniszczyć rodzinę, zniszczyć człowieka, wiarę, Kościół – mówi w rozmowie z Michałem Karnowskim o. Tadeusz Rydzyk. Na pytanie, czy chodzi o „tęczową zarazę”, odparł: – Tak, ks. Marek Jędraszewski nazwał to bardzo dobrze.

Tadeusz Rydzyk udzielił wywiadu tygodnikowi „Sieci”. W rozmowie z Michałem Karnowskim redemptorysta dużo opowiada o początkach Radia Maryja. żali się też na niewystarczającą „ofiarę” od sympatyków i słuchaczy. – Weźmy pielgrzymkę Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę. Często to i ponad 200 tys. ludzi. Tych, którzy czują więcej, którzy rozumieją sprawy, o których mówię. A ilu składa ofiarę? Jak 20 tys., to bardzo dobrze. Wiemy, bo prosimy, by koperty z ofiarami były podpisane, by można później podziękować – mówi o. Rydzyk.

O. Tadeusz Rydzyk o „siłach diabelskich”

Gdy rozmowa schodzi na tematy polityczne, duchowny deklaruje, że zagłosuje na Andrzeja Dudę w wyborach prezydenckich, choć wcześniej był „trochę zaniepokojony”. W innym wątku o. Rydzyk stwierdza: – Jest jedna ojczyzna nasza, jedna Polska. Komu zależy na tym, żeby to zniszczyć? Czuję wielki niepokój.

Michał Karnowski dopytuje: – Bo idzie fala propagandy lewicowej?

Nie tylko. To idą międzynarodowe siły, diabelskie. Robią wszystko, żeby zniszczyć rodzinę, zniszczyć człowieka, wiarę Kościół. to jest ta nowa lewica, jak to niektórzy nazywają. W tym ideologia gender, bardzo niebezpieczna

– odpowiada ksiądz.

„Abp. Jędraszewski to wybitny filozof i teolog”

Na pytanie Karnowskiego, czy chodzi o „tęczową zarazę wyrastającą ideowo z czerwonej”, o. Rydzyk mówi: – Tak, ks. abp Marek Jędraszewski nazwał to bardzo dobrze. To wybitny filozof i teolog, znawca zjawisk społecznych. Jego doktorat przeczytał Jan Paweł II, wiem o tym od kogoś, komu papież o tym wtedy mówił. Ten atak na ks. abp. Jędraszewskiego odbieram jako coś wstrętnego, próbę stłamszenia człowieka, pasterza Kościoła, wreszcie zablokowania wolności. Ale wierzę, że się nie da. Musimy przy nim trwać i dziękować Panu bogu za tak odważnego pasterza.

* Więcej o Rydzyku >>>

Według informacji tygodnika „Newsweek” agencja Cat@Net prowadziła 170 fałszywych profili w mediach społecznościowych, na których m.in. broniono TVP i jej prezesa Jacka Kurskiego oraz atakowano nauczycieli, Pawła Adamowicza i Jerzego Owsiaka.

Najnowszy „Newsweek” informuje, że odkrył, jak i dla kogo działa największa w Polsce zidentyfikowana farma fałszywych kont w internecie i po co dezinformuje użytkowników Facebooka i Twittera. Chodzi – jak podaje gazeta – o działalność agencji e-PR Cat@New.

Dziennikarka „Newsweeka” – Katarzyna – zatrudniła się w tej firmie, która poszukiwała telepracownika do „budowy korzystnego wizerunku klientów w mediach społecznościowych i szerzej w internecie”. Na początku miała za zadanie założyć sobie konto na Twitterze o nazwie „Panna z Żoliborza” z flagą na zdjęciu i krótkim opisem informującym, że jest studentką i tradycjonalistką.

„Pozytywnie o rządowej dotacji dla TVP”

Niebawem Katarzyna dostała jednak inne zadanie – miała prowadzić istniejące już konto na Twitterze związane z kulturą. Miała pisać wspierające posty między innymi o TVP Kultura, TVP Historia i Teatrze Telewizji. Od przełożonych reporterka miała uzyskać instrukcję: „Dobrze, abyś wypowiadała się pozytywnie o dotacji rządowej dla TVP i abonamencie”.

Z czasem Katarzyna dołączyła do wewnętrznego czatu o nazwie Kulawa Rebelia. „Tu rozmawiają trolle między sobą, tu przychodzą polecenia. (…) Jedną z dużych firm, które promuje Cat@Net jest TVP. Trolle komentują przesunięty festiwal w Opolu, bronią stacji i prezesa Kurskiego. Powstaje TVPolakow_1 – agresywne konto prowadzone przez menadżerkę firmy” – pisze gazeta.

Jak podaje „Newsweek”, firma Cat@Net miała współpracować z Telewizją Polską w sumie od września 2017 roku do wiosny roku 2019, ale przez pośrednika, którym miała być agencja marketingowa Art-Media. W tym czasie o TVP miano opublikować około 10 tys. wpisów.

Wpisy o nauczycielach, hejt na Adamowicza

Dziennikarka „Newsweeka” – pracując w Cat@Net – miała pisać też m.in. o strajkujących nauczycielach, szerować posty, w których dzieci przedstawiała jako „zakładników”, a nauczycieli – jako egoistów. Miała też – jak czytamy w gazecie – „chwalić rząd, który chciał załagodzić całą sytuację” związaną ze strajkiem w oświacie.

Według ustaleń tygodnika firma Cat@Net miała zatrudnić 14 osób, które w mediach społecznościowych prowadzą 170 fałszywych profili służących do propagandy politycznej. „Newsweek” podaje, że trolle uaktywniły się też m.in. po zabójstwie Pawła Adamowicza. Kiedy telewizja publiczna była oskarżana o szczucie na prezydenta Gdańska, ci mieli za zadanie „odwrócić” całą sytuację i rozpętać hejt na Adamowicza oraz szefa WOŚP Jerzego Owsiaka.

Jak pisze „Newsweek”, instrukcji trollom internetowym mieli udzielać menadżerowie zespołów albo copywriterzy z Art-Media. Kiedy „Gazeta Wyborcza” opublikowała materiał o raporcie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji na temat TVP, prowadzący fałszywe konta mieli otrzymać następujące zadanie: „Prośba od agencji, aby podawać dalej (…) i komentować pod nim w kontekście: że to teorie spiskowe upadającej redakcji; szukają sensacji na podstawie raportu, którego nikt nie widział; że łatwo jest zmanipulować odbiorcę, gdy mówi się o czymś, czego ludzie nie widzieli i nie potrafią się odnieść; że może zrobić podobny raport na 30-lecie tego szmatławca? Tylko błagam, nie przeklejajcie moich pomysłów, a bazujcie na nich, wymyślając coś swojego. Głównie tyczy się to prawej strony”.

„Newsweek” donosi, że agencja Art-Media jest powiązana ze środowiskiem Antoniego Macierewicza. Dzięki koneksjom towarzyskim w jej orbicie pojawił się Bartłomiej Misiewicz. Po jego zatrzymaniu CBA przeszukała jedną z siedzib Cat@Net – czytamy w tygodniku.

Oświadczenia agencji

Po publikacji artykułu „Operacja kulawa rebelia” w poniedziałkowym „Newsweeku”, którego autorką jest Katarzyna Pruszkiewicz – agencja Art Media wydała oświadczenie, w którym przekonuje, że „nie zlecała trollingu, działań dezinformacyjnych ani hejtu w mediach społecznościowych” i zapowiada podjęcie kroków prawnych „w celu ochrony dóbr osobistych Agencji”.

„Spółce Cat@Net zlecaliśmy monitoring i analizę mediów społecznościowych na wewnętrzne potrzeby Agencji. W związku z zarzutami ‘Newsweeka’ wezwaliśmy naszego byłego podwykonawcę do przedstawienia wyjaśnień” – czytamy w komunikacie dostępnym na stronie internetowej Art Media.

Ponadto, agencja zapewnia, że „nigdy nie świadczyła na rzecz TVP usług związanych z aktywnością w mediach społecznościowych”. „W okresie, kiedy anonimowe konta miały publikować treści dotyczące prezydenta Adamowicza (styczeń 2019) lub treści dotyczące ‚Gazety Wyborczej’ (maj 2019) Agencja nie świadczyła żadnych usług na rzecz TVP SA i nie łączył ją z TVP SA żaden kontrakt” – przekonuje zarząd agencji.

Osobne oświadczenie wydała także agencja Cat@Net, której przedstawiciele określają doniesienia „Newsweeka” jako „nierzetelne” i „nieprawdziwe”.

„Zarząd stanowczo zaprzecza zarzutom, że spółka jest farmą trolli. Obszarem działalności spółki jest outsourcing działań marketingowych na platformach społecznościowych. Przekazujemy rzetelne informacje, zabieramy głos w imieniu naszych klientów, promujemy ich produkty i usługi, jak każda tego typu agencja” – przekonuje w komunikacie zarząd Cat@Net.

Firma przekonuje też, że „nie realizuje ani nie realizowała umów na rzecz spółek Skarbu Państwa lub instytucji państwowych”. „Nieprawdziwe są też podane w artykule informacje odnośnie zakresu zadań, jakie spółka realizowała na rzecz wymienionych w tekście podmiotów. Żaden z klientów nie zlecał prowadzenia działań nieetycznych” – czytamy w oświadczeniu.

Cat@Net, podobnie jak Art-Media, zapowiada kroki prawne „w celu ochrony dobrego imienia i dóbr osobistych szkalowanych pracowników”.

A tak Jarosław Kaczyński uwłaszczał się na majątku skarbu państwa,ta partia to zorganizowana grupa przestępcza,która głośno krzyczy,łapaj złodzieja,a sami są złodziejami i przestępcami.

Szef ABW nic nie wiedział o przestępczej działalności Mariana Banasia, a Banaś nic nie wiedział o przestępczej działalności Arkadiusza B.

W państwie PiS warto wiedzieć, czego nie wiedzieć, czego więc jeszcze nie wiecie?

Kmicic z chesterfieldem

Ta afera świadczy źle nie tylko o Marianie Banasiu i obozie politycznym, który jak ściana stał za jego kandydaturą na szefa NIK. Afera rujnuje reputację konstytucyjnej instytucji, która jest jednym z filarów działań antykorupcyjnych. Pokazuje, że wybór osób na najwyższe stanowiska państwowe jest pozbawiony jakichkolwiek standardów – pisze Grzegorz Makowski

Sprawa Mariana Banasia, prezesa Najwyższej Izby Kontroli wybranego z rekomendacji Prawa i Sprawiedliwości, mimo zaklęć prawicowych polityków i zapewnień o krystaliczności jego osoby nie chce zejść z publicznej agendy. Wręcz przeciwnie, zaczyna się rozgałęziać.

Okazuje się, że bliscy, wieloletni współpracownicy prezesa NIK, Arkadiusz B. i Krzysztof B. wiedli podwójne życie. Niby poprawiali wraz z Banasiem system kontroli skarbowej, ale wiele wskazuje na to, że równolegle korzystali z jego luk i wyłudzali miliony z podatku VAT. Obaj panowie już wiele miesięcy temu byli zatrzymani, aresztowani i mają postawione zarzuty.

Nic więc dziwnego, że nawet politycy PiS i jego satelitów zaczynają tracić…

View original post 6 344 słowa więcej

 

Trolle o obliczu Kaczyńskiego

„Wszyscy o nich słyszeli. Nikt nie wie, jak naprawdę działają na Facebooku i Twitterze. Ja wiem. Przez pół roku byłam trollem” – tymi słowami zapowiada kolejne „trzęsienie ziemi” w internecie jedna z autorek artykułu „Największa znana polska farma trolli bierze państwowe dotacje. Pracowała m.in. dla TVP [ŚLEDZTWO NEWSWEEKA]” – opublikowanego na stronie internetowej newsweek.pl

Jak u Hitchcocka – „najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie rośnie”. „Fałszywe konta na Twitterze i Facebooku czyszczą wizerunek prezesa TVP, prowadzą kampanie wyborcze politykom, lobbują na rzecz firm zbrojeniowych. Docierają do milionów odbiorców. Współfinansuje ten biznes państwowy fundusz. Tropy z farmy trolli prowadzą do podejrzanego o korupcję Bartłomieja Misiewicza” – rozpoczynają spektakularnie artykuł Katarzyna Pruszkiewicz, Julia Dauksza, Konrad Szczygieł oraz Wojciech Cieśla.

Jako się rzekło, jak amerykańskich filmach, dziennikarka pod przykryciem wchodzi w struktury firmy by od środka sprawdzić rządzące nią mechanizmy. Wysłała CV i dostała się na trzymiesięczny okres próbny. Na początku współpracy otrzymała zadanie prowadzenia funkcjonującego już konta twitterowego z zaleceniem wspierania „dobrym słowem” kanałów tematycznych telewizji tzw. publicznej takich jak TVP Kultura i TVP Historia oraz Teatru Telewizji. Od szefowej imieniem Alicja dostała instrukcję – „Dobrze, abyś wypowiadała się pozytywnie o dotacji rządowej dla TVP i abonamencie”.

Wszystko to działo się – jak napisał newsweek.pl –w firmie Cat@Net, która zatrudnia jako trolli osoby niepełnosprawne – dzięki temu otrzymuje dotacje z państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Kwestia pozytywnego stosunku do dotacji jest więc w tym przypadku oczywista i zrozumiała.

Po zabójstwie Adamowicza „płatni bojownicy” ruszają z odsieczą i bronią oskarżanej o szczucie na zamordowanego prezydenta Gdańska – TVP. Przy okazji dostaje się także Owsiakowi: „Pretensje można mieć tylko i wyłącznie do Owsiaka. Nie zabezpieczył prezydenta miasta i prowadził dalej imprezę”. „Na szacunek trzeba sobie zasłużyć za życia”; „TVP jest Bogu ducha winna. To hejt ze strony oPOzycji”; „Czerska odpala swoich manipulatorów, a reszta owieczek z KOD i tym podobnych tworów będzie im przyklaskiwać, bo własnego rozumu brak”; „Jak zamordują Trynkiewicza, też będziesz wołał o szacunek dla niego?” –  piszą w komentarzach.

Firma nie działa jednak na bezpośrednie zlecenie Telewizji. Jak podają dziennikarze śledczy Newsweeka – korzysta z usług pośrednika – agencji Art-Media. To copywriterzy tej firmy mają stać za kolejnymi zleceniami. „Prośba od agencji, aby podawać dalej (…) i komentować pod nim w kontekście: że to teorie spiskowe upadającej redakcji; szukają sensacji na podstawie raportu, którego nikt nie widział; że łatwo jest zmanipulować odbiorcę, gdy mówi się o czymś, czego ludzie nie widzieli i nie potrafią się odnieść; że może zrobić podobny raport na 30-lecie tego szmatławca? Tylko błagam, nie przeklejajcie moich pomysłów, a bazujcie na nich, wymyślając coś swojego. Głównie tyczy się to prawej strony” – to treść kolejnego zadania przekazanego w maju 2019 „żołnierzom”, po bardzo krytycznym raporcie Rady Języka Polskiego, która nie zostawia suchej nitki na języku propagandy pasków „Wiadomości”.

Agencja bardzo skwapliwie strzeże swoich fejkowych kont i stara się o zachowanie anonimowości. Pracownicy zostają zrugani, gdy do raportu przedostają się wrażliwe informacje. „Prosiłem o zamazywanie nazw kont i zdjęć awatarów. Dlaczego tego nie robicie? Teraz muszę przerabiać wszystko po kolei” – pieklił się manager odpowiedzialny za ten wycinek działalności.

„Newsweek” twierdzi, że pośrednik, czyli Art-Media ma opinię związanej ze środowiskiem „Gazety Polskiej” i Antoniego Macierewicza, a także Bartłomieja Misiewicza. Szef Cat@Net w śledztwie przeciwko Misiewiczowi ma status świadka. Jak podaje portal, jego firma, czyli Cat@Net dysponuje co najmniej 179 kontami. 70 na Facebooku, 94 na Twitterze, 11 na Instagramie i trzema na YouTubie. Wszystkie obsługuje 14 osób. W sprawie TVP farma od września 2017 r. do maja 2019 r. miała stworzyć ponad 10 tys. postów.

„Art-Media przysyła nam pismo: grozi procesem za pytania o firmę. Gdy publikujemy ten tekst, konta farmy wciąż są aktywne. Tak jak dotąd trolle biorą udział w dyskusjach, udając prawdziwych użytkowników sieci. W poniedziałek na Newsweek.pl opublikujemy pełną listę troll-kont oraz opiszemy, jak farma pracowała dla TVP.” – kończy swój artykuł tygodnik. Wszystko wskazuje więc na to, że nasz ulubiony ciąg dalszy już wkrótce nastąpi.