Przepłacona przyjaźń PL-USA

Kmicic z chesterfieldem

Kłopot z Andrzejem Dudą jest symptomatyczny. Ten niedojrzały człowiek kompromituje urząd, kompromituje Polskę.

Czy krytykowanie go jest działaniem na szkodę Polski, obrażaniem prezydenta? Nie!

Duda nie jest Polską, prezydent nie jest Polską, jest funkcją. Zdaje się, że ten prosty zabieg logiczny powinien być dostępny przeciętnym umysłom.

Ale nie jest! Mianowańcy Ziobry, jacyś rzecznicy dyscyplinarni – Schaby i Radziki – ścigają sędziego Jarosława Ochockiego z Poznania za to, że wyraził zatroskaną opinię na temat Dudy.

A wypowiedź Dudy w Katowicach jest iście faszyzująca, moczarowska, z gruntu totalitarna. Duda straszący górnikami, robotnikami, którzy mają załatwić problem niezależności sędziowskiej,  aby pisowcy moli chwycić naród za mordę.

Co do samego Dudy. Objawy u niego wskazują nie tylko na zieloność (gombrowiczowską), niedojrzałość, ale chorobę psychiczną schizo-paranoidalną. Nie chodzi o gesty (godne Mussoliniego), ale zespół słów i argumentację, która jest właściwa dla pacjentów.

Piszę to z zatroskaniem. Gdybym miał opisać chorobę wodzowską” wziąłbym na warsztat twarz…

View original post 708 słów więcej

 

Następna kadencja PiS oznaczać będzie koniec demokracji w Polsce. Nasz kraj stanie się nacjonalistyczno-narodowo-religijnym autorytaryzmem

Poseł Krzysztof Mieszkowski na temat prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Mieszkowski wystartuje w nadchodzących wyborach parlamentarnych z ramienia Koalicji Obywatelskiej (miejsce nr 7, Wrocław).

Populizm po polsku to idiom Niderlandów. I z tym mamy do czynienia: ciemnemu ludowi Kaczyński sprzedaje Niderlandy.

Kmicic z chesterfieldem

W zeszły wtorek Małgorzata Kidawa-Błońska została kandydatką na premiera Koalicji Obywatelskiej. Grzegorz Schetyna podczas prezentacji podkreślał, że potrzebny jest ktoś, przed kim nawet najwięksi szczekacze muszą się zacząć miarkować. Stwierdził także, że ludzie chcą nowej jakości, kogoś kto nie będzie się zajmował polityczną wojną, tylko wytrwałą pracą – “Trzeba słuchać ludzi, a Małgorzata, warszawianka, kobieta sukcesu, matka, ludzi potrafi słuchać. Z taką samą uwagą i szacunkiem rozmawia z ambasadorem w filharmonii, jak i ze sprzedawczynią na miejskim bazarku” – tłumaczył przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

Pierwszą próbą ogniową była wczorajsza wizyta u Moniki Olejnik w “Kropce nad I”, którą Małgorzata Kidawa-Błońska zadała koncertowo. Miałem obawy przed programem, że coś pójdzie nie tak, że zostanie zaskoczona, że dojdzie do jakiejś pomyłki, ale po zakończeniu programu okazało się, że strach był na wyrost. Wczoraj zobaczyliśmy osobę kompetentną, spokojną , logicznie argumentującą oraz merytoryczną, a gdy zaszła taka potrzeba, stanowczą. I co chyba najważniejsze…

View original post 2 058 słów więcej

 

Karzeł szcza do porannej herbaty

Wybitna pisarka Maria Nurowska nie zasiądzie w Senacie po jesiennych wyborach. Artystka zebrała wymagane 2000 podpisów, jednak część z nich okazała się nieważna.

Pisowski Karzeł szcza Polakom do porannej herbaty.

Kmicic z chesterfieldem

Sprawa tajemniczej śmierci byłego boksera Dawida Kosteckiego zaczyna być coraz bardziej bulwersująca. Już chyba mało kto wierzy w oficjalną wersję, w ramach której popełnił on samobójstwo, leżąc na więziennej pryczy. Co zdecydowanie zastanawiające, prokuratura zamiast wyjaśniać wątpliwości w tej sprawie, wywołuje coraz więcej pytań, nasilając wręcz wrażenie, że coś w niej ukrywa. Sytuacja, w której jeden ważny świadek, mający olbrzymią wiedzę o kulisach afery, w którą zamieszanych może być szereg VIP-ów z Podkarpacia, w tym prominentnych polityków obozu władzy, kontrolującego przecież prace prokuratury powinna postawić na nogi nawet największych sympatyków PiS. Tak bowiem nie działa państwo normalne, uczciwe i otwarte.

Reporterzy Radia Zet dotarli do listu, jaki do prezesa partii rządzącej Jarosława Kaczyńskiego napisała żona Dawida Kosteckiego. Ujawniła ona w nim bardzo niepokojące wydarzenia z celi swojego męża.

“(…) Od miesiąca robię wszystko co możliwe, by wyjaśnić sprawę śmierci mojego męża. (…) Nigdy nie uwierzę, że Dawid mógł się…

View original post 1 433 słowa więcej

 

PiSkupi o fujarach i cipkach

W niedzielę w kościołach rozdawano oświadczenia dla rodziców, którzy nie wyrażają zgody, aby ich dzieci uczestniczyły w „jakichkolwiek formach zajęć i innych wydarzeń związanych z szeroko rozumianą edukacją seksualną, których tematyka wykracza poza treści podstawy programowej obowiązującej na danym etapie kształcenia”. Po wpisaniu do deklaracji danych: imię i nazwisko dziecka oraz numer telefonu, wystarczy złożyć je w szkole, do której uczęszczają ich dzieci.

To nie wszystko. Według deklaracji szkoła zostaje zobowiązana „do wcześniejszego informowania mnie o planowanych inicjatywach odnoszących się do powyższego zagadnienia”.

Na końcu pojawia się adnotacja, że jeśli „wyrażona zgoda nie zostanie uwzględniona”, to taki rodzic poinformuje „kompetentne instytucje państwowe” i dołoży „wszelkich starań, aby konsekwentnie bronić dóbr osobistych dziecka na drodze postępowania cywilnego”.

Pytany przez portal NaTemat ksiądz Paweł Rozpiątkowski, koordynator biura prasowego Diecezji Sosnowieckiej, tłumaczy: – Oświadczenia znalazły się w kościołach diecezji sosnowieckiej za sugestią Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski. Informację o tym, że są one dostępne w świątyni, odczytano podczas ogłoszeń. Który z rodziców uważał za słuszne, to wziął wspomniane oświadczenie. Jego zdaniem „Naturalną sprawą jest, że jeśli chodzi o wychowanie, to Kościół zajmuje w tej sprawie stanowisko”.

Jak stwierdza jeden z komunikatów Rady Stałej KEP, „skuteczna ochrona dzieci przed deprawacją wymaga od rodziców nie tylko wiedzy, ale też zaangażowania”.Instruuje więc wiernych, że obowiązujące przepisy pozwalają rodzicom skutecznie wpływać na sytuację w szkole, w tym oferując środki prawne umożliwiające powstrzymanie godzącej w dobro dzieci seksualizacji przestrzeni szkolnej – zaznacza Rada Stała Episkopatu Polski.

Szkoda tylko, że pomimo uzasadnień, obudowanych prawniczymi sloganami, KEP i biskupi posługują się upraszczającą i celowo wprowadzającą w błąd interpretacją roli zajęć z zakresu edukacji seksualnej. Strasząc słowem „seksualizacja” odbierają dzieciom wiernych prawo do rzetelnej wiedzy i treningu asertywności w jednej z najważniejszych sfer życia.

Piskupi wracają do tematu fujar i cipek. No, bo cóż bardziej interesującego na tym świecie. Fujary i cipki.

Kmicic z chesterfieldem

„W związku z nieprawdziwymi informacjami na temat rzekomego zaginięcia korespondencji hejterki Emilii Sz. sugerującymi, że miałyby one zaginąć w prokuraturze, wobec onet.pl i adwokata, który tego rodzaju insynuacje przekazuje – zostanie wytoczony pozew” – napisał na Twitterze Jan Kanthak, rzecznik Zbigniewa Ziobry.

O sprawie w artykule „Ważne pliki, mające związek z aferą hejterską w resorcie Ziobry, „wyparowały” w prokuraturze?”. – „Pozew się składa, wytacza się proces. PS Porada gratis…” – podsumował Borys Budka, były minister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL.

„Kanthaku, ja nie sądziłem, że waść taki interdyscyplinarny jest. Przedwczoraj o ściekach, wczoraj o IIWŚ, dzisiaj o papierach Emi. Fiu, fiu. Jeśli pozew będzie, proszę go pokazać. Macierewicz Piątka też miał pozywać i finał wszyscy znamy”; – „Prom, elektryczne auta, mierzeja przekopana i miliard pozwów. A wszystko „zostanie wytoczone”;

„Borze zielony… Wytoczyć można proces. Pozew się wnosi. Na podstawie wniesionego pozwu, zostanie wytoczony proces, o ile prokuratura uzna pozew…

View original post 464 słowa więcej

 

PiSkup Jędraszewski znowu o seksie. Mentalne polucje

Tym razem to rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych posłużyła arcybiskupowi Markowi Jędraszewskiemu do wygłoszenia kolejnych kontrowersyjnych słów.

„Obecny czas to kolejne zmagania, w których zdajemy sobie sprawę, że zagraża nam nowy totalitaryzm – ideowy, który chce uderzyć w godność człowieka, sprowadzając go do istoty żyjącej tyko seksem w najrozmaitszych, niegodnych z człowieczą naturą kształtach. Pragnie uderzyć się w wychowanie dzieci i młodzieży. Odrzuca się wartość narodu w imię idei multi-kulti. Te niebezpieczeństwa trzeba umieć nazywać, aby szukać adekwatnych odpowiedzi, tak jak to robiono w 1980 i 1981 roku” – powiedział w katedrze wawelskiej abp Jędraszewski.

„Gdyby abp Jedraszewski wkładał tyle wysiłku w walkę ze skandalami seksualnymi w Kościele, to problem w polskim KK mógłby być znacznie mniejszy, a abp Paetz już dawno byłby na zielonej trawce” – skomentował na Twitterze Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”.

„Czy ci księża ciągle muszą gadać o seksualizacji i seksie? Bo w ten sposób to oni stają się właśnie takimi istotami żyjącym tylko seksem, samemu łamiąc zasady moralne, na straży których ponoć stoją”; – „Po raz kolejny PiSkup Jedraszewski zmarnował okazję do milczenia” – pisali inni twitterowicze.

To już kolejny raz w ciągu ostatnich tygodni, kiedy metropolita krakowski szokuje swoimi wypowiedziami. Wykorzystał rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego: „Abp Jędraszewski znów bulwersuje – mówi o „nowej zarazie”: już nie czerwonej, a tęczowej”.

Sojusznik PIS Kościół katolicki nie próżnuje przebija amoralnością partię Kaczyńskiego.

Kmicic z chesterfieldem

„Widzę, że zachowano protokół dyplomatyczny i zasady precedencji. Szeregowy poseł między szefami rządów, ministrami i kierownikami najważniejszych instytucji państwa. Niby w jakiej roli?” – zapytał na Twitterze Patryk Wachowiec z FOR.

Jarosław Kaczyński podczas obchodów 80 rocznicy wybuchu II wojny światowej siedział bowiem w pierwszym rzędzie trybuny honorowej. Obok niego ulokowano jego „odkrycie towarzyskie”, czyli Julię Przyłebską, a po drugiej stronie – wicepremiera Piotra Glińskiego.

„Precedencja w Polsce nie przewiduje specjalnego traktowania szefa partii rządzącej. Protokół dyplomatyczny jest trochę jak z plasteliny, ale tutaj jednak ktoś przesadził. Nie ma to żadnego uzasadnienia protokolarnego. Kogo reprezentował Kaczyński?” – dziwił się w natemat.pl dr Janusz Sibora, specjalista ds. protokołu dyplomatycznego i ceremoniału państwowego. Wspomniana precedencja reguluje porządek pierwszeństwa zajmowania miejsc podczas oficjalnych spotkań władz państwowych.

Na dodatek prezes PiS…

View original post 3 226 słów więcej

 

Trolle PiS i trolle w sutannach

>>>

faktury”.

Paweł Reszka udawał księdza. Wszystko opisał w książce. „Piją, objadają się, kochają”

Rozmawiał z dziesiątkami duchownych o zakochaniu, seksie, lenistwie, krzywdzeniu dzieci. Mówili mu o swoich grzechach i słabościach. Chciał na własnej skórze przekonać się, co to znaczy być księdzem. Reporter Paweł Reszka założył sutannę i udawał duchownego. – To było okropne. Lubieżne uśmieszki, docinki. To nienormalne, że ksiądz w publicznym miejscu nie może się pojawić z kobietą – mówi Wirtualnej Polsce.

Jaką dedykację wpisałby pan księdzu, gdyby podszedł z książką?

Napisałbym, żeby wierzył w to, w co wierzył, gdy zaczynał posługę. Życzyłbym wytrwałości. Księża mają bardzo smutne życie.

Dlaczego?

Wydaje się nam, że są bliżej Boga, że mogą załatwić sprawy nie do załatwienia. Zapominamy jednak, że są zwykłymi ludźmi, takimi jak my. Z namiętnościami, pragnieniami, uczuciami, ale – w odróżnieniu od nas – nie mają z kimś się nimi dzielić. Zostają z tym sami. Potworne było dla mnie zrozumienie tego, że wieczór, noc jest dla nich czymś strasznym. To jedna wielka samotność.

Może stąd biorą się wszystkie ich grzechy, o których pan pisze? Nie mają przy sobie bliskiej osoby.

Nie chciałem ich rozliczać. Próbowałem ich zrozumieć. Oprócz wielu cnót, które mają, grzechy też ich dotyczą. Nieczystość, lenistwo, chciwość. Wielu z nich zaczyna od pychy. To się pojawia już w seminarium. Mają przeświadczenie, że muszą być słuchani, że są lepsi od innych. Tyle że kończy się zazwyczaj lenistwem, rezygnacją.

Spotkał pan księdza z pasją, powołaniem, bez grzechów, o których pan pisze?

Spotkałem wielu księży z pasją. Są bohaterami książki, ale każdy z nich jest też grzesznikiem. Jeden z księży poradził mi, żebym pytał wszystkich o to, jak się zakochiwali, gdy byli już w stanie duchownym. Przecież miłość dotyczy każdego z nas, a jeśli ktoś mówi, że nigdy się nie zakochał, to kłamie.

Jak mówili o miłości, zakochaniu?

Tak jak my. Są w tej kwestii zwykłymi ludźmi.

Ale obowiązuje ich celibat. Jest w nich wstyd, gdy o tym mówią?

To nie było łatwe, nakłonić dorosłego faceta, by powiedział jak spędza wieczory.

Zamieniliście się rolami i to pan był tym spowiadającym?

Może w pewnym sensie tak mnie traktowali. Chciałem usłyszeć, o czym rozmawiają w czterech ścianach plebanii. Jeden z nich powiedział mi, że gdyby to nagrać, to byłoby to samo, co u „Sowy i przyjaciół”. Przeklinają, piją, objadają się, kochają.

Na potrzeby książki założył pan sutannę, by samemu przekonać się, jak to jest być duchownym, obserwować reakcje ludzi.

Przede wszystkim czułem otaczającą mnie pustkę. Nikt nie chciał podejść, uśmiechnąć się, zagadać. Nawet ludzie wierzący, patrzący na mnie z sympatią zachowywali dystans. Chodząc w sutannie czułem, jakbym był otoczony polem siłowym, które odpycha innych. Zdałem sobie sprawę, że to strasznie ciężka robota.

Z pana książki wynika, że są księża, którzy pełnią posługę, a są niewierzący.

Zdarzają się tacy, którzy przestali wierzyć. Zacząłem się zastanawiać, jak funkcjonują. Jesteś dorosłym człowiekiem, pewnego dnia wchodzisz do kościoła i uświadamiasz sobie: „O, ku…a, już nie wierzę w Pana Boga!” I co dalej? W zasadzie taki ksiądz powinien wyjść i zrzucić te śmieszne ciuchy. Jednak po chwili włącza się lęk: „Zrzucę, wyjdę i jak się utrzymam, gdzie będę mieszkał, jak przyjmie to rodzina?” Więc zostają i traktują to jako zwykły zawód.

Są też tacy, którzy wierzą, ale jednocześnie łamią podstawowe zasady: celibat, przykazania kościelne.

Rozmawiałem w domu księży emerytów z duchownym, który przez 40 lat miał stałą partnerkę. Gdy związek się zaczął, sprawa dość szybko wyszła na jaw i przełożeni wysłali go za granicę, by wszystko przemyślał. Po powrocie nie potrafił z nią zerwać. Dostał więc ciche przyzwolenie przełożonych na ten związek, pod dwoma warunkami: muszą być dyskretni i nie mogą mieć dzieci. Ten ksiądz liczył na to, że na emeryturze wreszcie będzie mógł prowadzić normalne życie z kobietą. Tyle że ona zmarła na raka. I nawet po tylu latach razem nie był w stanie powiedzieć o niej: moja partnerka, moja ukochana. Nazywał ją „moją katechetką”. Sam przed sobą nie potrafił przyznać, że ją kochał. Nie potrafił wyrwać się z tego zakłamania.

Czasem jednak dzieci się zdarzają…

Ten duchowny nie miał dzieci, choć przyznał, że marzył o tym. Generalnie jest tak, że biskup woli nie wiedzieć. Ksiądz ma to załatwić tak, by nie było zgorszenia. Najczęściej jest przenoszony do parafii daleko od kobiety i dziecka. Zdarzali się jednak też tacy hierarchowie, którzy kazali księżom zdjąć sutannę i wychowywać dziecko.

Może problem rozwiązałoby zniesienie celibatu?

Na pewno zbliżałoby to kapłanów do życia normalnych ludzi. Tyle że dla hierarchii kościelnej byłoby to trudne do zaakceptowania. Wielu z księży ma nadzieję, że coś się zmieni w kwestii celibatu. Za większością argumentów w tej kwestii zazwyczaj stoi Ania, Justyna lub Kasia. Oni chcą po prostu normalnie żyć i kochać.

Ile zarabia ksiądz w Polsce?

W zwykłej, przeciętnej parafii 3-4 tysiące złotych. To nie jest dużo, ale z drugiej strony ksiądz ma zapewnione mieszkanie, meble, więc cała kwota jest dla niego. Zarabiają dodatkowo, gdy uczą religii. Są to zazwyczaj dobrze wykształcone osoby, które jednak nie wierzą, że poradziłyby sobie w normalnym świecie. Myślę, że żyją w pewnym oderwaniu od ludzkich spraw. Jeden z rozmówców zwracał mi uwagę: „Wiesz, że duchowni nie myją po sobie toalet? Duchowni są od innych spraw”. Z drugiej strony rozmawiałem z księdzem, który zaprosił mnie do swojego pokoju i zapytał: widzi pan tu łóżku? Nie widziałem. Powiedział, że śpi na podłodze, by pamiętał, po co tutaj jest. Księża często są dla siebie bardzo brutalni.

Ale też część z nich bagatelizuje takie sprawy jak pedofilia w Kościele.

Pedofilia i homoseksualizm są w tej książce, choć w ograniczonym zakresie. To nie jest dominujący problem Kościoła, choć hierarchia nie potrafi się z tym rozliczyć, a nawet kryje przestępców. Opisuję historię biskupa, który przyjeżdżał do seminarium i wybierał sobie chłopców, z którymi później spędzał czas. Jest to jednak niewielki ułamek duchowieństwa. Przeraża to, że przez lata Kościół milczał o tych grzechach.

Z drugiej strony pokazuje pan duchownych, którzy chcieli walczyć z pedofilią, ale ponoszą za to konsekwencje.

Duchowny z kurii biskupiej był świadkiem tego jak rozliczano księdza, o którym wszyscy wiedzieli, że lubi obcować z nieletnimi chłopcami. Osoba, która to weryfikowała, powiedziała, że nie zauważyła niczego złego poza tym, że ksiądz na powitanie całuje mężczyzn w usta. Całe grono przyjęło to ze spokojem. Mój rozmówca relacjonował, że aż się trząsł, bo prawda była powszechnie znana. Nagle rzucił do przełożonych: „Skoro wszystko jest w porządku, to na koniec pocałujmy się wszyscy w usta”.

Gdy pan chodził w sutannie, posunął się do prowokacji i zabrał na spacer kobietę. Jak reagowali przechodnie?

To było okropne. Lubieżne uśmieszki, docinki. To nienormalne, że ksiądz w publicznym miejscu nie może się pojawić z kobietą. Jeden z duchownych, opowiadał mi, że gdy był klerykiem w seminarium, przyjechała do niego w odwiedziny siostra. Nie chciał się z nią chować po pokojach, więc zabrał ją na spacer. Po powrocie wezwał go przełożony i przekazał, że dostał mnóstwo telefonów. Wierni skarżyli się, że ksiądz sieje zgorszenie. Gdy ksiądz wyjaśniał przełożonemu, że chciał zachować się uczciwie i transparentnie, dlatego wybrał spacer w publicznym parku, usłyszał, że nie liczy się uczciwość, a odbiór społeczny. Gdy skończyłem eksperyment, z wielką ulgą odwiesiłem sutannę w najdalszy kąt. To naprawdę ciężki brzemię, choć tylko się o to otarłem.

Schował pan sutannę, a pójdzie pan jeszcze do kościoła po tym, co usłyszał od księży?

Chodzę co niedziela do kościoła. Nie mogę się spowiadać, bo jestem rozwodnikiem i Kościół nie bardzo wie, co ze mną zrobić. A praca nad książką sprawiła, że Kościół jest dla mnie bardziej uczłowieczony, bliższy. Bardziej rozumiem księży i tę instytucję.

***

Książka „Czarni” Pawła Reszki trafi do księgarń 4 września nakładem wydawnictwa „Czerwone i Czarne”

Największym trollem w PiS jest Jarosław Kaczyński. Ten od „gorszego sortu, mord zdradzieckich, gestapo…”, itd.

Kmicic z chesterfieldem

Donald Trump odwołał swoją wizytę w Polsce. Oficjalną przyczyną jest huragan Dorian, który może na początku przyszłego tygodnia uderzyć we Florydę.

Amerykańscy dziennikarze zwracają jednak uwagę, że prezydent weekend spędza czas na prywatnym polu golfowym.

Biały Dom podkreśla, że prezydent w niedzielę uda się do Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego. Donald Trump opuścił Biały Dom w piątek i udał się helikopterem do swojej rezydencji w Camp David w Maryland, a stamtąd helikopterm poleciał do posiadłości w Wirginii.

Prezydent umila sobie czas grając w golfa, ale są z nim eksperci, którzy śledzą trasę huraganu.

Według najnowszych prognoz „Dorian” zmierza na północ i przejdzie wzdłuż wybrzeża. Władze apelują do mieszkańców Florydy, aby nadal zachowali czujność. Ostrzegają też przed zagrożeniem inne stany.

Szanowny Panie…

View original post 2 115 słów więcej

 

PiS zamyka Polaków w Ciemnogrodzie

Według najnowszych informacji zebranych przez Dziennik i “Rzeczpospolitą”, od września w szkołach zabraknie tysięcy posad dla nauczycieli. Wszystko wskazuje na to, że uczniów z podwójnego rocznika, dzięki katastrofalnej reformie Ministerstwa Edukacji, nie będzie miał kto uczyć!

W całej Polsce może zabraknąć blisko 11 tys. nauczycieli. Tyle ofert pracy widnieje w bankach ofert pracy prowadzonych przez kuratoria oświaty” – informuje “Rzeczpospolita”. Głównie poszukiwani są pedagodzy nauk ścisłych.

Stolica bez nauczycieli?

Ponoć najwięcej nauczycieli brakuje w stolicy. “Pod koniec czerwca brakowało ok. 1700 nauczycieli w szkołach podstawowych, ok. 1400 w szkołach ponadpodstawowych, blisko 600 nauczycieli przedszkoli i 400 pedagogów specjalnych” – czytamy. To o tyle dziwne, że nauczyciele zarabiają najwięcej w Warszawie: “Motywacyjny to średnio 600 zł miesięcznie, dla wychowawców to 380 zł, a pensja dyrektora poszła w górę o tysiąc złotych“.

Jednym z priorytetów polityki oświatowej jest wzmocnienie prestiżu zawodu nauczyciela, m.in. poprzez sukcesywne podnoszenie płacy nauczycielskiej” – tłumaczy rzecznik MEN Anna Ostrowska. “Przypomina, że od stycznia ich pensje poszły w górę o 5 proc. A kolejna podwyżka o 9,6 proc. zaplanowana jest na wrzesień. Ale pieniądze to nie wszystko. Brakuje wykwalifikowanych nauczycieli, bo część odeszła z zawodu – dodaje gazeta.

Rekrutacja na ostatnią chwilę

“Zauważalny już od pewnego czasu brak kadry nauczycielskiej potęguje podwójny rocznik. Do klas pierwszych trafia dwa razy tyle uczniów, więc automatycznie potrzeba więcej nauczycieli” – przyznaje dziennikowi szefowa pomorskiego oddziału ZNP Elżbieta Markowska. Dokładna skala problemu będzie jednak dopiero znana, gdy zakończy się rekrutacja uzupełniająca do klas pierwszych, czyli dopiero po 20 sierpnia.

W efekcie dyrektorzy szkół średnich boją się, “że będą mieli zaledwie kilka dni, by znaleźć brakujących nauczycieli fizyki, matematyki, języka polskiego czy języków obcych. Już dziś szuka się ich miesiącami i często bezskutecznie. (…) Dyrektorzy dopiero po ustaleniu liczby klas i ich liczebności będą mogli określić braki kadry”.

Będzie łapanka na nauczycieli. Trudno jednak oczekiwać, że w ostatniej chwili uda się szkołom pozyskać tych najlepszych. Raczej zatrudnią tego, kto się trafi” – podsumowuje problem prezes ZNP Sławomir Broniarz.

Wpływ na wybory

Ogromne problemy w szkolnictwie mogą zbiec się z kampanią wyborczą. Czy uderzy w PiS? Możliwe. I paradoksalnie problemy polskich uczniów i nauczycieli mogą pozytywnie wpłynąć na wynik opozycji…

W filozofii już dawno zaobserwowano pewien fenomen – niektóre pojęcia trudno jest zdefiniować pozytywnie (philosophia positiva), znacznie łatwiej określić je negatywnie (philosophia negativa). W filozofii prawa typowym przykładem jest pojęcie sprawiedliwości – nie wiemy ostatecznie czym jest sprawiedliwość, wiemy natomiast co w konkretnym przypadku jawi się jako niesprawiedliwość. Gdyby przełożyć to ustalenie na próbę scharakteryzowania państwa tworzonego przez PiS, to mamy do czynienia z sytuacją podobną – trudno nam jednoznacznie zdefiniować tę hybrydę, znacznie łatwiej określić, czym ono nie jest.

Po pierwsze, wbrew wszelkim pozorom nie jest państwem demokratycznym. Wprawdzie PiS ciągle powołuje się na demokratyczną legitymację wynikającą z wyborów 2015 roku, ale już dawno swoim sposobem sprawowania władzy większościowy wynik tej elekcji zamienił w karykaturę demokracji. Trudno bowiem za wzorzec demokracji przedstawicielskiej uznać funkcjonowanie polskiego Sejmu i Senatu. Przeciwnie, jest mnóstwo przykładów, że przebiegający tam proces legislacyjny nie ma nic wspólnego z demokratycznymi procedurami stanowienia prawa i zamienił się w kompletną farsę.

Po drugie, już bez jakichkolwiek pozorów nie jest państwem prawa. I to oczywiście nie dlatego, że brak w nim jakiegokolwiek prawa, lecz dlatego, że prawo traktowane jest w sposób instrumentalny i wybiórczy pod kątem interesu partyjnego, a nie interesu państwowego. Tutaj przykładów jest też aż nadto, że faktyczne decyzje prawotwórcze zapadają nie w ramach konstytucyjnych struktur państwowych, lecz w pozakonstytucyjnym tzw. centralnym ośrodku dyspozycji politycznej. Tam też ostatecznie ustalana jest faktyczna treść niektórych aktów stosowania prawa i jego wykładni.

Po trzecie, jeśli za podstawowy komponent sprawiedliwości uznać równość wszystkich wobec prawa, nie jest to również państwo sprawiedliwe. To jednak tylko prosta konsekwencja wspomnianego wyżej instrumentalnego i wybiórczego podejścia do prawa. Zaczęło się od wątpliwej decyzji ułaskawieniowej prezydenta, a później nastąpiła prawdziwa lawina przypadków uwalniania od odpowiedzialności swoich popleczników i ścigania politycznych przeciwników. Do tego dochodzi uprzywilejowana pozycja kościoła sprzeczna z ideą świeckości państwa, marginalizowanie opozycji naruszające zasady demokracji i dyskryminacja mniejszości naruszająca podstawowe prawa człowieka.

Po czwarte, nie jest to państwo oparte na trójpodziale władzy. Nie tylko dlatego, że władza została skoncentrowana na poziomie wykonawczym, a parlament sprowadzony do roli fasadowej we wspomnianym wyżej znaczeniu, natomiast władza sądownicza poddawana jest ciągłym próbom całkowitego politycznego podporządkowania kosztem swojej niezawisłości i bezstronności. Także dlatego, że nad konstytucyjną strukturą aparatu państwowego ciągle unosi się widmo ostatecznej decyzji po stronie wspomnianego tzw. centralnego ośrodka dyspozycji politycznej.

Po piąte, nie jest to państwo uczciwe. Wprawdzie uruchomiło szereg pożądanych programów socjalnych, ale ich mechanizm nie pozwala na jednoznaczne stwierdzenie, na ile jest to rzeczywiście element postulowanej sprawiedliwości społecznej, a na ile populistyczny zabieg propagandowy mający zabezpieczyć przyszły sukces wyborczy. Za tą fasadą kryją się bowiem pewne zdarzenia stawiające pod znakiem zapytania uczciwość władzy – np. skandaliczna dystrybucja państwowych środków pomiędzy swoich popleczników, agresywna i kłamliwa propaganda mediów publicznych, ukrywanie przed opinią publiczną niewygodnych dla władzy faktów.

Po szóste, nie jest to państwo proeuropejskie. Od samego początku sprawowania władzy po wyborach 2015 roku PiS sprowadził państwo polskie na konfrontacyjny kurs wobec Unii Europejskiej pod pozorem obrony narodowych interesów. Towarzyszy temu kwestionowanie podstawowej europejskiej aksjologii i pozorowanie dialogu z organami Unii Europejskiej narażające nas negatywne konsekwencje ekonomiczne, polityczne i prawne.
Po siódme wreszcie i co najważniejsze, nie jest to państwo oparte na konstytucji. PiS nie ukrywa swojej pogardy dla obowiązującej Konstytucji RP z 1997 roku i permanentnie narusza zarówno jej konkretne postanowienia, jak i kontestuje wyrażoną w niej aksjologię. Sprowadzając Trybunał Konstytucyjny do roli organu fasadowego PiS praktycznie pozbawił Konstytucję jej prawnej funkcji kontrolnej.

Można by tego wymienić więcej, ale ograniczmy się, zgodnie z ulubioną przez PiS retoryką religijną, do siedmiu grzechów głównych.