Dudę już nie da się resocjalizować, musi ponieść karę za zbrodnię na Konstytucji RP

Andrzej Duda wcale nie ma dobrej pozycji do reelekcji. Dużo gorszą niż Bronisław Komorowski w tym samym analogicznym czasie.

Dobra kampania wyborcza Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, i będziemy mieli nowego prezydenta, a Dudę musi czekać Trybunał Stanu. Kilka razy złamał Konstytucję, niech go następnie złamią współwięźniowie w celi.

Dudę już nie da się resocjalizować, musi tylko ponieść karę za zbrodnię na Konstytucji RP.

Wnikliwa analiza sondaży przeprowadzona przez Piotra Pacewicza – czytaj tutaj >>>

Z kolei Marcin Zegadło uważa, że Duda podpisze każdą ustawę demolującą sądownictwo, bo w jego interesie jest paraliż państwa.

Esej Zegadły tutaj >>>

 

Kmicic z chesterfieldem

Zawłaszczanie państwa, zaprowadzanie bezprawie – tak wygląda dzisiaj Polska, państwo mafijne.

Niby to wiemy, ale nie uzmysławiamy. Ogromna większość publicystów i dziennikarzy do opisu tego, co się dzieje używa niewłaściwego języka, bowiem zajmuje się tylko wycinkowym problemem, a nie kontekstem.

Polska jest już zmarginalizowana w Unii Europejskiej, nawet gdyby opozycja wygrała, bądź Małgorzata Kidawa-Błońska wygrała starcie z Andrzejem Dudą, wcale nie będzie to wszystko łatwo odkręcić.

Na miejsce Polski wchodzą inne państwa, a wewnątrz kraju zaprowadzając porządek, nie można wszak uciec się do skrótów, prawo ma być prawem. To jest ta słabość liberalizmu wobec autorytaryzmu. Prawo kontra zamordyzm.

Kaczyński mimo że przegra, nie pogodzi się, sfałszuje wybory, a nawet mimo protestów społeczeństwa obywatelskiego wyśle na ulice szwadrony służb i organizacji paramilitarnych (WOT), które łatwo mogą się zmienić w szwadrony śmierci.

Nie potrzeba nazistów, komunistów, mamy pisizm, który jest dwa w jednym. Tak wyhodowaliśmy wroga wewnątrz Polski.

Z prawem PiS czyni…

View original post 438 słów więcej

 

Szambo Kaczyńskiego

JUSTYNA KOĆ: Rada Ministrów wyraża zaniepokojenie postępowaniem sędziów, którzy poprzez swoje publiczne wypowiedzi i działania kwestionują status innych sędziów, manipulując wyrokiem TSUE – głosi stanowisko rządu. Jak pan je ocenia?

MARCIN MATCZAK: Jest to propaganda i hipokryzja w najczystszym wydaniu. Rząd nie robi od 5 lat nic innego, tylko wprowadza chaos w polskim sądownictwie, próbując odwołać sędziów SN i zwiększyć swoje zaangażowanie polityczne w wymiar sprawiedliwości. Czyli ci, co powodują chaos, wzywają, aby chaosu nie powodować. Ci, co upolitycznili, wzywają, aby tego nie upolityczniać. „Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni”: podmiot, który robił dokładnie to, o co oskarża innych, wzywa tych innych, aby dali mu spokój i pozwolili dokończyć to, co robi.

TRAKTUJĘ TO OŚWIADCZENIE WYŁĄCZNIE JAKO ZAGRYWKĘ PROPAGANDOWĄ, ABY TVP MIAŁA CO POWIEDZIEĆ W “WIADOMOŚCIACH”, BO PROTESTÓW SĘDZIÓW NIE POKAZAŁA. TERAZ POKAŻE, JAK TO RZĄD LEJE OLIWĘ NA WZBURZONE FALE SPOŁECZNEGO GNIEWU, TYLKO TRZEBA ZAPYTAĆ, KTO TE FALE NAJPIERW WZBURZYŁ.

Stanowisko RM pokazuje, że nie będzie złagodzenia linii wobec sądów?
Nie spodziewałem się niczego innego. Jasne jest to, że celem większości parlamentarnej jest dokończenie czystki w sądach i wsadzenie na wszystkie możliwe stanowiska osób całkowicie lojalnych, co jest całkowicie sprzeczne z ideą niezależnego sądownictwa. Sędzia lojalny nie może być sędzią niezależnym. Zastanawiam się, jak długo władza będzie przeprowadzała te puste politycznie ruchy, które z reformą nie mają nic wspólnego, a są czynione wyłącznie w celu ochrony stołków ludzi, których udało się na nich posadzić – tak jak miało to miejsce w neo-KRS i na stanowiskach prezesów sądów. To bezmyślne działanie jest prowadzone bez patrzenia na to, jaką szkodę wyrządza ono obywatelom, a także bez patrzenia, jaką szkodę wyrządza ono Polsce za granicą, na poziomie UE.

MAM WRAŻENIE, ŻE ABY OCHRONIĆ SWOJE STOŁKI, CI LUDZIE SĄ GOTOWI PODPALIĆ POLSKĘ, BEZ WZGLĘDU NA TO, JAKI BĘDZIE TO MIAŁO EFEKT U NAS I ZA GRANICĄ.

Nie widzę żadnego pozytywnego skutku ich „reform”, w związku z czym zadaję pytanie, jaki jest cel. Na pewno to nie jest dekomunizacja sądów, co wiemy po powołaniu Stanisława Piotrowicza na stanowisko sędziego TK, na pewno nie jest nim poprawienie funkcjonowania sądów, bo ono się pogarsza. Zatem po co to wszystko? Moim zdaniem jedynym celem jest właśnie ochrona stołków.

Jak ocenia pan to, co dzieje się wokół sędziego Juszczyszyna?
Ta władza chce zamknąć usta sędziemu Juszczyszynowi, chce spowodować, żeby pierwsza jaskółka rzetelnego podchodzenia do wyroku TSUE padła na ziemię i nikt jej nie zauważył. Gdy widzę te ruchy, które wykonuje Kancelaria Sejmu, i tę zmasowaną maszynę hejtu, to wydaje mi się, że unosi się za tymi ruchami fraza, która została wypowiedziana w parlamencie: „trzeba to anulować, bo przegramy”, bo sędziów jest po prostu za dużo. Udało się przejąć kontrolę nad TK, bo tam było ich tylko 15, ale w Polsce jest o wiele więcej sędziów, którzy mogą wpływać na to, jak stosowany jest wyrok TSUE. Ta władza robi wszystko, żeby pokazać na przykładzie sędziego Juszczyszyna, że każda sędziowska ręka podniesiona na zajęte już sędziowskie stołki zostanie ucięta. To pokazówka obliczona na to, że jeżeli stłamsi się tego pierwszego, który pokazał, jak należy działać, to inni już tak dzielni nie będą.

ŻAL MI BARDZO SĘDZIEGO JUSZCZYSZYNA, ALE TYM BARDZIEJ PODZIWIAM JEGO ODWAGĘ. ROZMAWIAŁEM Z NIM W NIEDZIELĘ I MAM WRAŻENIE, ŻE TO CZŁOWIEK ABSOLUTNIE ŚWIADOM TEGO, CO SIĘ STANIE, I ŚWIADOM TEGO, NA JAKĄ WOJNĘ WYRUSZYŁ. TO TYLKO BARDZO DOBRZE O NIM ŚWIADCZY.

Pana zdaniem sędzia Juszczyszyn mógł powołać się w tym przypadku na orzeczenie TSUE?
Nie mam tu żadnej wątpliwości. Proszę pamiętać, że wyrok TSUE wbrew temu, co mówi rząd, nie jest wyrokiem dla danej, konkretnej sprawy, czyli kierowanym tylko do SN. Jednocześnie, ponieważ nie mamy w Polsce systemu precedensowego, to nie musimy czekać na to, jaki wyrok wyda w tej sprawie SN. Wyroki TSUE wydawane w pytaniach prejudycjalnych mają tzw. skutek względny erga omnes, czyli stosują się wobec wszystkich sądów, które mają podobną sprawę, jak ta rozpatrywana przez TSUE. Wynika to z tego, że sądy te mają obowiązek zastosować interpretację przepisów unijnych przedstawionych przez TSUE, a jeżeli uważają, że nie mają takiego obowiązku, to muszą wystąpić z nowym pytaniem prejudycjalnym. To jest całkowicie jasne, że podobną sprawą do tej, do której odnosił się TSUE, jest sprawa, w której sędzia wydający dany wyrok został powołany przez upolityczniony KRS i sędzia Juszczyszyn zrobił dokładnie to, co jest w orzeczeniu TSUE.

Proszę też pamiętać, że sędzia Juszczyszyn niczego jeszcze nie zdążył zakwestionować, tylko poprosił o dokumenty, żeby mógł podjąć na ich podstawie decyzję. W związku z tym twierdzenie, że on już zakwestionował czyjkolwiek status, jest próbą wydania wyroku za niego. On poprosił tylko o przesłanie list poparcia.

JEŻELI JEST TAK, ŻE SĘDZIEGO, KTÓRY WYKONUJE WYROK, UWAŻA SIĘ PRAWIE ZA PRZESTĘPCĘ, A JEDNOCZEŚNIE URZĘDNIKOWI, KTÓRY KIERUJE KANCELARIĄ SEJMU, POZWALA SIĘ NIE WYKONAĆ WYROKU SĄDU, TO SPRAWA JEST CAŁKOWICIE POSTAWIONA NA GŁOWIE.

Ten, kto wykonuje wyrok, jest zły, ten, kto go nie wykonuje, jest dobry. Do tego doprowadziła tzw. reforma sądownictwa. Za chwilę już nikt w Polsce nie będzie się przejmował wyrokami sądów.

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie Banasia w ciągu dwóch dni, a w sprawie dwóch wież po 9 miesiącach stwierdziła, że śledztwo jest niepotrzebne. Jak pan to ocenia?
Prokuratura stała się narzędziem walki politycznej – samo wszczęcie śledztwa, które w oczach opinii publicznej już jest bardzo ważnym wydarzeniem, bo często taka osoba już jest uznana przez opinię publiczną za winnego, jest używane przez władzę jako narzędzie walki politycznej. Władza chętnie korzysta z tej społecznej percepcji oskarżonego.

TAM, GDZIE CHCE KOGOŚ UKAZAĆ W ZŁYM ŚWIETLE, WSZCZYNA ŚLEDZTWO BARDZO SZYBKO, A TAM, GDZIE WSZCZĘCIE POSTĘPOWANIA MOGŁOBY RZUCIĆ ZŁE ŚWIATŁO, NA PRZYKŁAD NA PANA KACZYŃSKIEGO, BARDZO DŁUGO NIC KONKRETNEGO NIE ROBI.

Dla mnie to klasyczny, podręcznikowy przykład selektywnego stosowania prawa, którego elementem jest zazwyczaj ręczne, polityczne sterowanie prokuraturą i rzucaniem lub nie oskarżeń. Potępiam takie działanie, które wywodzi się wprost z systemów semiautorytarnych.

Jak można rozwiązać w świetle obowiązującej konstytucji sprawę szefa NIK-u?
Piwo naważone przez obecną władzę powinna sama wypić. Wydaje mi się, że droga, która została obrana, jest następująca: postawienie zarzutów karnych i doprowadzenie do ewentualnego skazania pana Banasia, po czym uruchomienie procesów, które w przypadku skazania są stosowane. Sprawa Banasia jest skandalem samym w sobie, niech ci, którzy do tego doprowadzili, szukają rozwiązania.

Jest pan jednym z frontmenów walki o wolne sądy. Spotyka pana hejt, groźby?
Ja od początku postrzegam swoją rolę jako osoby, która w tym całym zamieszaniu i zamęcie, który ta władza powoduje, chce być osobą, która próbuje wytłumaczyć, o co może chodzić i co się dzieje. Staram się to robić, ponieważ uważam, że ta broń – zamęt i propaganda – są bardzo groźne. To jedne z najgroźniejszych narzędzi, jakich władza może użyć.

OCZYWIŚCIE SPOTYKAJĄ MNIE RÓŻNE NIEPRZYJEMNOŚCI, WŁĄCZNIE Z POSTĘPOWANIAMI SĄDOWYMI O ZNIESŁAWIENIE URZĘDNIKÓW PAŃSTWOWYCH, ALE TO CENA, KTÓRĄ JESTEM GOTÓW ZAPŁACIĆ.

Spodziewał się pan, że ten opór sędziów będzie tak mocny?
Nie robiłem jakichś założeń czy kalkulacji, zatem nie miałem progu oczekiwań, wobec którego mógłbym być rozczarowany. Natomiast jestem zbudowany zachowaniem sędziów. Jestem także zbudowany pewną symbiozą, która się wytworzyła między obywatelami a sędziami. Bo sędziowie sami nie zrobiliby tego, co zrobili, a obywatele nie zrobili tego, co udało im się zrobić, bez sędziów. Dla mnie to jedno z osiągnięć tego smutnego czasu, który nastał, że nagle okazało się, że dwie grupy społeczne, jedna uważana za elitę i druga, grupa zwyczajnych obywateli, spotkali się i ze sobą współpracują. Nie chcę przesadzać, ale myślę, że jest to podobne do tego, co stało się w czasie “Solidarności”, gdzie nagle robotnicy i inteligencja, Lech Wałęsa i Bronisław Gieremek, spotkali się w jednym miejscu i uznali, że coś złego dzieje się z Polską i że razem można to naprawić. Teraz ma miejsce podobna sytuacja.

SĘDZIOWIE, KTÓRZY SĄ NAZYWANI SPECJALNĄ KASTĄ, ZŁODZIEJAMI I KOMUCHAMI, STOJĄ W JEDNYM SZEREGU ZE ZWYCZAJNYMI LUDŹMI NA MROZIE, CZYTAJĄ PREAMBUŁĘ, ŚPIEWAJĄ HYMN I DZIELĄ SIĘ HERBATĄ. DLA MNIE TO BARDZO WAŻNE. BO SKŁÓCENIE INTELIGENCJI I ZWYKŁYCH LUDZI TEMU RZĄDOWI SIĘ NIE UDAŁO I POSTRZEGAM TO JAKO POZYTYWNY ELEMENT TEGO SMUTNEGO CZASU.

Sędziowie mogą wygrać ten spór z rządem? W przyszłym roku zmieni się I Prezes SN i przejmowanie sądów się domknie?
Sędziowie sami tego nie wygrają, to my jako obywatele możemy ten spór wygrać. Przecież my nie walczymy o to, aby ktoś był na jakimś stołku. Ostatnio jedna z prześladowanych pań sędzi powiedziała, że gdyby sędziowie dbali o siebie, to pokornie skłonilibyśmy głowy przed Zbigniewem Ziobrą, bo ci, co to zrobili, mają się jak pączki w maśle: zarabiają duże pieniądze, awansują, mają władzę. Tu nie chodzi o stanowiska, tylko o to, aby Polska była normalnym krajem, którego wolne sądy są normalnym i niezbędnym elementem. My nie walczymy o sądy dla sądów, tylko dla państwa, dla gospodarki, inwestycji, miejsc pracy, ponieważ wiemy, że tam, gdzie nie ma niezależnego sądownictwa, nikt nie inwestuje pieniędzy, bo się o nie boi, że je straci, kiedy wejdzie w spór w władzą. Spadek inwestycji jest faktem i nikt nie może temu zaprzeczyć. Zatem gdy pyta pani, czy sędziowie mogą wygrać, ja zmieniłbym to pytanie: czy my możemy to wygrać? Moja odpowiedź na tak postawione pytanie jest pozytywna. Możemy to wygrać, tylko musimy wszyscy wziąć się do roboty.

Rada Ministrów wyraża zaniepokojenie postępowaniem tych sędziów, którzy poprzez swoje publiczne wypowiedzi i działania kwestionują status innych sędziów, manipulując w ten sposób wydanym 19 listopada br. wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej – czytamy w oświadczeniu.

Kierowanie przez jednych sędziów pod adresem drugich apeli o wstrzymanie się od orzekania jest działaniem bezprecedensowym, które godzi w niezawisłość sędziowską i podważa zaufanie do wymiaru sprawiedliwości – podkreśliła RM.

W stanowisku rząd podkreśla, że z niepokojem przyjmuje niektóre zdarzenia, do których doszło podczas wieców w obronie niezależności sędziów i sądów. Zdaniem RM na wiecach doszło do “formułowania postulatów o charakterze politycznym czy też nie licujących ze standardami języka debaty publicznej niecenzuralnymi sformułowaniami”.

Rząd podkreślił w stanowisku, że nie zaprzestanie “reformowania sądownictwa”.

POKŁOSIE SPRAWY SĘDZIEGO JUSZCZYSZYNA

Sędzia Paweł Juszczyszyn w jednej ze spraw, w których orzekał, nakazał Kancelarii Sejmu przedstawienie list poparcia kandydatów do nowej KRS. Resort sprawiedliwości po jego decyzji odwołał go z delegacji do Sądu Okręgowego. Kilka dni później prezes olsztyńskiego sądu Maciej Nawacki zawiesił go w wykonywaniu obowiązków.

Przeciwko Juszczyszynowi wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Jak poinformował rzecznik dyscyplinarny sędziów Piotr Schab, sędzia Juszczyszyn uchybił godności urzędnika.

BUDKA: RZĄD NIE ROZUMIE, CZYM JEST TRÓJPODZIAŁ WŁADZY

– To stanowisko Rady Ministrów jest bezprecedensowe, bo po raz kolejny ten rząd pokazuje, że nie rozumie, czym jest odrębność władzy sądowniczej i na czym polega trójpodział władzy oraz czym są fundamenty funkcjonowania UE – uważa szef klubu KO Borys Budka.

Jego zdaniem to, co obserwujemy od kilkunastu miesięcy, to próby nielegalnych nacisków na polskich sędziów, aby ci przestali orzekać zgodnie z polskim prawem i sumieniem, a orzeczenia wydawali takie, jakich oczekuje ta władza.

– Zgodnie z orzeczenie TSUE polscy sędziowie mają nie tylko prawo, ale przede wszystkim obowiązek, by badać, czy wyroki w Polsce wydawane są przez osoby, które są niezawisłe i zostały wybrane w konstytucyjnej procedurze – mówi były minister sprawiedliwości.

BANAŚ ZABIERA GŁOS

Parę minut po 12.00 na stronach Najwyższej Izby Kontroli pojawiło się oświadczenie prezesa Mariana Banasia.

https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/oswiadczenie-prezesa-nik-04122019.html

– Byłem gotów złożyć urząd prezesa NIK. Z przykrością stwierdziłem jednak, że moja osoba stała się przedmiotem brutalnej gry politycznej – mówi Marian Banaś.

Dalej szef NIK-u przekonuje, że nie może pozwolić, aby NIK stał się przedmiotem politycznej rozgrywki i targów.

– Nigdy nie mówiłem o sobie, że jestem człowiekiem wolnym od błędów. Nie podkreślałem działalności w opozycji antykomunistycznej w latach 70. i 80. Wręcz przeciwnie, kiedy odrodziła się Rzeczpospolita stałem się lojalnym i rzetelnym urzędnikiem pracującym dla dobra ojczyzny. Nie wikłałem się również w partyjne rozgrywki – tłumaczy Marian Banaś.

I przekonuje, że oskarżenia i wątpliwości związane z jego osobą są krzywdzące i niesprawiedliwe.

– Deklaruję, że jestem gotów odpowiedzieć na każde pytanie śledczych i wyjaśnić wszelkie ich wątpliwości – mówi szef NIK i dodaje: – Dlatego w poczuciu odpowiedzialności za Najwyższą Izbę Kontroli będę kontynuował powierzoną mi przez parlament misję.

OPOZYCJA: BANAŚ CHOWA SIĘ W BUDYNKU NIK-U

– Marian Banaś dziś mówi, że jest gotów odpowiedzieć na pytania śledczych, a my mówimy już od dłuższego czasu, że powinien odpowiedzieć na pytania Polaków i opinii publicznej. Miał na to szansę w zeszłym tygodniu na Komisji Kontroli Państwowej, wtedy schował się za oświadczeniem – przypomniał Robert Kropiwnicki.

Zdaniem posła KO Marian Banaś nadal chowa się w budynku NIK-u. Jeżeli nie chce odpowiadać osobiście na pytania, to wystarczy, żeby ujawnił odpowiedzi, jakich udzielił CBA.

– Ciągle domagamy się informacji, jakie zarzuty ma Marian Banaś i co odpowiada na te zarzuty. Dopóki nie odpowie na pytania i nie ujawni dokumentów, będzie osobą, o której ciężko mówić, że jest uczciwa – podkreślił Kropiwnicki.

POLITYCY PIS-U ZACHOWUJĄ SIĘ JAK BANASIE

Posłowie opozycji przekonywali, że sprawa szefa NIK-u nie jest sprawą wewnętrzną partii PiS, tylko sprawą wagi państwowej.

– To nie jest spektakl wewnętrzny obozu PiS-u – mówi Sławomir Nitras. – Sprawa dotyczy najwyższych funkcji państwa polskiego, premiera, szefa NIK-u i ministra koordynatora służb specjalnych – dodaje.

Zdaniem posła Nitrasa to Sejm, komisje parlamentarne powinny się tą sprawą zajmować, bo to przez Sejm Marian Banaś został wybrany.

– Apelujemy do pani marszałek Witek, żeby uwzględniła w porządku obrad Sejmu w przyszłym tygodniu informacje rządu w tej sprawie – mówił Nitras.

– Tylko pełne ujawnienie informacji przez ministra Kamińskiego i marszałek Witek może tę sytuację przeciąć i zakończyć – dodaje Robert Kropiwnicki

– To nie Marian Banaś zachowuje się nieodpowiedzialnie, tylko wszyscy politycy PiS-u zachowują się jak Banasie – uważa poseł Nitras.

SPRAWA BANASIA JAK WOJNA GANGÓW

Oświadczenie szefa NIK wywołało falę komentarzy także wśród publicystów.

Inne spojrzenie na Banasia – czytaj tutaj >>>

JUSTYNA KOĆ: Jakiej chciałaby pani prezydentury?

MAŁGORZATA KIDAWA-BŁOŃSKA: Chcę prezydentury nadziei. Nadziei na lepsze jutro dla każdej Polki i każdego Polaka. Chcę prezydentury tworzącej przestrzeń do dialogu i zapraszającej do uczestnictwa w nim. Chciałabym prezydentury, która odbudowuje utracone w ostatnich latach zaufanie do instytucji publicznych, ale też jednego człowieka do drugiego. Tego nam dziś bardzo brakuje. Jedyna rzecz, która do tej pory jednoczyła Polaków, to WOŚP.

BEZWZGLĘDNA NAGONKA NA ORKIESTRĘ ZE STRONY PIS I TELEWIZJI TZW. PUBLICZNEJ SPRAWIŁY, ŻE DZIŚ NAWET POMAGANIE NAS DZIELI. JEŻELI CHCEMY LEPSZEJ PRZYSZŁOŚCI DLA NAS I PRZYSZŁYCH POKOLEŃ, MUSIMY ZNALEŹĆ SPOSÓB NA TO, ABY ZE SOBĄ ROZMAWIAĆ.

Nasze bezpieczeństwo, także zdrowotne i ekologiczne, to temat, który powinien być ponad podziałami.

Zadaniem prezydenta w czasach, kiedy w Sejmie nie ma szans na prawdziwą debatę, bo dziś wygłasza się tam już tylko stanowiska i to w mocno ograniczonym czasie, jest podjęcie działań, by tę niewykorzystywaną funkcję parlamentu zastąpić. To musi być prezydentura otwarta. Polacy muszą mieć poczucie, że głowa państwa traktuje wszystkich na równych zasadach. Każdy, bez względu na różnicę poglądów musi mieć poczucie, że prezydent państwa reprezentuje także jego. Polska jest państwem nas wszystkich i każdy powinien czuć się tu siebie.

GŁOWA PAŃSTWA MUSI ZADBAĆ O TO, ABY KAŻDY OBYWATEL I KAŻDA OBYWATELKA DOBRZE CZULI SIĘ W SWOIM KRAJU.

Jest wiele obszarów do odbudowania, które prezydent na spółkę z PiS zniszczyli. Mam na myśli politykę zagraniczną i sprawy obronności.

W polityce zagranicznej prezydent ma spore kompetencje. Ma pani jakiś plan na tę sferę, jeżeli zostanie pani prezydentem?
Prezydent ma określone uprawnienia w sferze polityki zagranicznej, ale Andrzej Duda jakby zrezygnował z korzystania z nich. Nie są mu potrzebne, jeśli decyzje zapadają bez jego udziału. Dostaje tylko zadania do wykonania. Skapitulował w sferze obronności na rzecz Antoniego Macierewicza. Mieliśmy wstać z kolan, a okazało się, że usiedliśmy przed drzwiami, za którymi podejmowane są ważne decyzje dotyczące Europy i świata. Z kraju, z którym się współpracuje, staliśmy się hamulcowym. Wyprowadzenie flag z Kancelarii Premiera jest smutnym symbolem zmian w polskiej polityce zagranicznej. Z jednej strony

ODWRACAMY SIĘ OD NASZYCH PARTNERÓW W UE, PRZESTAJE FUNKCJONOWAĆ TRÓJKĄT WEIMARSKI, A Z DRUGIEJ STRONY TRACIMY POZYCJĘ PAŃSTWA, Z KTÓRYM MOŻNA ROZMAWIAĆ O WSPARCIU UKRAINY. PRZESTAJEMY BYĆ POTRZEBNI. CHCĘ TO ZATRZYMAĆ I ODWRÓCIĆ.

Jak pani chce to zmienić?
Trzeba przywrócić Polsce należne miejsce przy głównym stole decyzyjnym. Ale do rozmów siada się nie z pozycji siły. Należy odrzucić podejście konfrontacyjne i zacząć rozmawiać z naszymi partnerami. Nie można prowadzić polityki zagranicznej będąc tylko recenzentem i oczekiwać, że wszystko nam się należy. Polska była kiedyś prymusem w Unii Europejskiej, a dziś jest na jej marginesie. To się musi zmienić, bo jesteśmy częścią Europy i powinniśmy ją aktywnie współtworzyć.

JAKO PREZYDENT Z PEWNOŚCIĄ SIĘGNĘŁABYM PO WIEDZĘ I DOŚWIADCZENIE SPECJALISTÓW ROZUMIEJĄCYCH REALIA EUROPEJSKIE I ŚWIATOWE. ONI STANOWIĄ NASZ CENNY KAPITAŁ.

Widzi pani siebie jako zwierzchniczkę sił zbrojnych?
Wiem, dlaczego pojawia się to pytanie. Trudno niektórym wyobrazić sobie kobietę w tej roli. Ale tak, widzę siebie jako zwierzchnika sił zbrojnych doceniającego kompetencję i doświadczenie wojskowych, stale współpracującego z nimi i budującego porozumienie wokół spraw bezpieczeństwa Polski. Z pewnością będę korzystać z instytucji Rady Bezpieczeństwa Narodowego, którą obecny prezydent zwołał tylko raz. To przecież ważny organ doradczy prezydenta w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego Polski. Andrzej Duda nie obronił wojska przed Antonim Macierewiczem, którego metody działania nazwał przecież ubeckimi. Dorobkiem Macierewicza są czystki w wojsku, fatalny stan lotnictwa wojskowego i marynarki wojennej, skandaliczne decyzje personalne i niespełnione obietnice zakupów dla wojska. I za nowego ministra obrony to się nie zmienia.

POTRZEBNA JEST PILNA ZMIANA LOKATORA PAŁACU PREZYDENCKIEGO, BO FUNKCJA ZWIERZCHNIKA SIŁ ZBROJNYCH MUSI BYĆ REALNA, AKTYWNA, A NIE PASYWNA.

Na obronność należy spojrzeć szerzej, świat dynamicznie się zmienia, a nasze bezpieczeństwo to nie tylko więź ze Stanami Zjednoczonymi.

Jeżeli będzie pani prezydentem, ciągle większość w Sejmie będzie miał PiS. Jaki ma pani pomysł na współistnienie? Wiem, że stawia pani na dialog, ale z rządzącą większością ciężko o rozmowę i kompromis, co pokazała niejednokrotnie. Będzie pani blokowała działania rządzących czy raczej postulować pani będzie jakiś „okrągły stół”?
Jako marszałek Sejmu szukałam kompromisu i rozmawiałam z każdą partią zasiadającą w parlamencie. Posłowie PiS wiedzieli, że mogą zawsze przyjść i porozmawiać, a moje drzwi są otwarte. Nie odgradzałam się przed nikim Strażą Marszałkowską.

Rolą prezydenta nie jest blokowanie i odrzucanie wszystkiego tylko dlatego, że autorem rozwiązań jest partia, z którą w wielu punktach się nie zgadza. Trzeba wybić się ponad to i dokonywać oceny mając na uwadze interes narodowy, a nie osobisty czy polityczny.

WAŻNYM NARZĘDZIEM W RĘKACH PREZYDENTA JEST Z PEWNOŚCIĄ INICJATYWA USTAWODAWCZA. PREZYDENT POWINIEN TAM, GDZIE UWAŻA TO ZA KONIECZNE, WŁĄCZAĆ SIĘ W PROCES LEGISLACYJNY.

Czyli inicjatywa ustawodawcza. A weto?
Jeśli zajdą wątpliwości co do ustaw przychodzących z Sejmu, to oczywiście. Prezydent ma prawo korzystać z weta w uzasadnionych przypadkach. Ma prawo konsultować się przed podjęciem decyzji. Tu nie może być już miejsca na bezrefleksyjne podpisywanie ustaw. Nie można sprowadzać urzędu prezydenta do roli notariusza.

Prezydent nie może okopywać się w Pałacu i zamykać przed tym, co dzieje się na zewnątrz.

Jak widać, może.
Dlatego należy to zmienić.

ANDRZEJ DUDA SKAPITULOWAŁ W WIELU OBSZARACH. BRAK MU INICJATYWY, NIE WYKORZYSTAŁ INSTYTUCJI RADY GABINETOWEJ, RADĘ BEZPIECZEŃSTWA NARODOWEGO ZWOŁAŁ TYLKO RAZ, CHOĆ WIELOKROTNIE JAKO OPOZYCJA SIĘ TEGO DOMAGALIŚMY. NIE CHCE LUB NIE POTRZEBUJE KORZYSTAĆ Z MOŻLIWOŚCI, JAKIE DAJE MU PEŁNIONA FUNKCJA.

Przede wszystkim prezydent nie sprostał roli strażnika konstytucji. Niezaprzysiężenie prawidłowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego i złamanie konstytucji było zapowiedzią niszczenia praworządności w Polsce, upadku instytucji i zaufania do nich. A także niszczenia ludzi, którzy dlatego, że kierują się prawem i uczciwością są poniżani, degradowani i wszczynane są przeciwko nim postępowania dyscyplinarne.

Jak ocenia pani całą prezydenturę Andrzeja Dudy?
Pamiętam dzień, gdy w Sejmie odbierałam przysięgę od prezydenta Dudy. Jak nietrudno się domyślić, nie głosowałam na niego, ale miałam jeszcze wtedy cień nadziei, że osoba, której Polacy powierzyli wielki mandat do reprezentowania ich, wykaże się odpowiedzialnością w wypełnianiu tej ważnej funkcji. Pokaże, że zależy mu na tym, by dobrze zapisać się w historii. Okazało się dość szybko, że moje wyobrażenie rozminęło się z rzeczywistością.

Czy prezydent Słowacji Zuzana Czaputowa jest dla pani inspiracją?
Bardzo mnie cieszy, że coraz więcej kobiet zaczyna wychodzić na pierwszy plan w polityce.

LUDZIE CHCĄ INNEJ JAKOŚCI W POLITYCE, MNIEJ AGRESYWNEJ, CO NIE OZNACZA, ŻE NIE STANOWCZEJ.

Prezydent Czaputowa zdobyła tym zaufanie Słowaków. Skuteczność i pociąganie za sobą ludzi wcale nie musi być połączone z charyzmą. Ostatnio usłyszałam opinię, że Angela Merkel nie jest charyzmatyczna, a już od wielu lat uznawana jest za najbardziej wpływową kobietę na świecie.

Może to jest czas dla kobiet, które inaczej uprawiają politykę.

Polska jest gotowa na kobietę prezydenta?
Polki odgrywały ważną rolę w historii naszego kraju. Polskie królowe były wpływowymi i silnymi kobietami. W czasie zaborów Polki wzięły na siebie wiele obowiązków, włączyły się w walkę o zachowanie polskiej tożsamości. Maria Skłodowska-Curie to wciąż jedyna osoba na świecie, która otrzymała dwie Nagrody Nobla w dwóch rożnych dziedzinach.

KOBIETY KIEROWAŁY NBP, PEŁNIŁY FUNKCJE PREZESA RADY MINISTRÓW, MARSZAŁKA SEJMU. CZAS ZROBIĆ KOLEJNY KROK.

Jak ocenia pani swojego kontrkandydata w prawyborach, Jacka Jaśkowiaka?
Cenię Jacka Jaśkowiaka jako dobrego samorządowca.

Pani też zaczynała od samorządu.
Tak i uważam, że to było dobre doświadczenie przed wejściem do polityki krajowej. W samorządzie szybko dostrzega się efekty pracy, powstają chodniki, ścieżki rowerowe, place. Widzimy, jak zmienia się otoczenie, w którym żyjemy. Doświadczenie parlamentarne jest zupełnie inne. Zmienia się perspektywa, bo musimy myśleć o rozwiązaniach w o wiele większej skali. Na efekty przyjmowanych ustaw trzeba czasem czekać wiele lat.

Dlatego doświadczenie samorządowe jest cenne, ale niewystarczające. Jestem posłem piątą kadencję, byłam rzecznikiem rządu, sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera, marszałkiem Sejmu, a obecnie wicemarszałkiem. Każda z tych funkcji to nowe wyzwania. Lubię je podejmować.

Co was różni? Jesteście związani z jedną partią, z jednym systemem wartości. Zatem co?
Mamy różne charaktery, różnie akcentujemy nasze przekonania.

JA ZAWSZE UWAŻAŁAM, ŻE LUDZI NALEŻY ŁĄCZYĆ WOKÓŁ WSPÓLNYCH SPRAW, PRZEKONYWAĆ DO PEWNYCH ROZWIĄZAŃ, ALE ICH SIŁOWO NIE NARZUCAĆ. GRA ZESPOŁOWA, W KTÓREJ JEST LIDER, ALE WAŻNY JEST CAŁY ZESPÓŁ I KAŻDY MA POWIERZONE ZADANIA, TO SPOSÓB, W JAKI PRACUJĘ.

Popiera pani in vitro?
Zdecydowanie tak. Uważam to za sukces, że w tej sprawie, właśnie dzięki umiejętności rozmowy i dyskusji, udało mi się przekonać do tego parlamentarzystów. Dzięki rządowemu programowi in vitro na świat przyszło ponad 21 tys. dzieci. PiS zlikwidował ten program, ale wówczas odpowiedzialnością wykazały się samorządy, które wprowadziły własne rozwiązania. Mam nadzieję, że program dający wielu parom szansę na potomstwo zostanie jeszcze przywrócony. Choć zapewne nie za tej władzy.

Jest pani za utrzymaniem tzw. kompromisu aborcyjnego?
Problemem jest to, że ta ustawa nie jest realizowana. Lekarze powołują się często na klauzulę sumienia, do czego mają prawo, ale jednocześnie zostawiają kobiety bez pomocy. Szpitale nie wywiązują się z obowiązku wskazania innego miejsca, w którym taka pomoc zostałaby udzielona.

PROBLEM JEST SZERSZY, JEŚLI SPOJRZYMY NA BRAK EDUKACJI SEKSUALNEJ, PROBLEM Z DOSTĘPNOŚCIĄ ZNIECZULENIA PRZY PORODZIE, BRAK DOSTĘPNEJ ANTYKONCEPCJI AWARYJNEJ. KOBIETY MUSZĄ MIEĆ POCZUCIE, ŻE ICH ZDROWIE JEST CHRONIONE I ŻE MOGĄ CZUĆ SIĘ BEZPIECZNE.

Rozdział Kościoła od państwa?
Należy przestrzegać obowiązującego prawa, które to gwarantuje.

Ma pani plan na kampanię?
Tak. Rozmawiam o tym na spotkaniach, które odbywają się w ramach prawyborów. Te dwa tygodnie są bardzo ważne, bo chcę przekonać moje koleżanki i moich kolegów, by oddając na mnie głos 14 grudnia na Konwencji Krajowej PO wybrali mój plan na kampanię i prezydenturę.

Wierzy pani, że jest przyszłą panią prezydent?
Wierzę i zrobię wszystko, by nie zawieść ludzi, którzy także w to wierzą. Chcę być prezydentem nadziei.

Sędziowie wygrają z Ziobro, Kaczyńskim i antydemokratycznym PiS

Po czterech latach represji ze strony PiS widać, że działają jak sprzężenie zwrotne: im ich więcej, tym silniejszy opór i konsolidacja sędziów. A także przekonanie, że współpraca z obecną władzą polityczną to wstyd.

Sędziom nie wolno się bać i ulegać naciskom polityków. Bez wolnych sądów nie ma wolnych obywateli i praworządnej Polski. Władze przychodzą i odchodzą, dlatego warto być przyzwoitym. Robimy to dla was. Jesteśmy silni, nawet nie wiecie, jak bardzo – mówił sędzia Paweł Juszczyszyn z Olsztyna na warszawskiej demonstracji przeciwko represjom wobec sędziów.

To on stał się w ostatnich dniach symbolem determinacji środowiska. Nawet w PRL nie zawieszano sędziów w obowiązkach za oświadczenie o dochowaniu zasady niezawisłości czy za krytykę ministra sprawiedliwości (przypadek Olimpii Barańskiej-Małuszek z Gorzowa Wielkopolskiego). Ani nie wytaczano spraw dyscyplinarnych za wyroki.

„Nie bać się polityków”. Sędzia wyznacza standard niezawisłości

Sędziowie zdeterminowani jak nigdy

Zorganizowane przez stowarzyszenia sędziowskie demonstracje poparcia dla represjonowanych sędziów odbyły się w niedzielę w ponad stu miastach Polski i za granicą. Były najliczniejsze od czasu obrony Sądu Najwyższego. Wygląda na to, że po wyroku TSUE, w którym podważono prawomocność działania neo-KRS i Izby Dyscyplinarnej, przyszedł czas przesilenia. Sędziowie są zdeterminowani jak nigdy. Słowa Juszczyszyna zaraz po tym, jak doświadczył odwołania z delegacji, zarzutu dyscyplinarnego, a w końcu zawieszenia w obowiązkach, zabrzmiały dramatycznie, ale przede wszystkim wiarygodnie.

Na stołecznej demonstracji zebrało się kilka tysięcy osób. W tym sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku: Ewa Łętowska, Andrzej Rzepliński, Mirosław Wyrzykowski i Wojciech Hermeliński. – Wiemy, jak okropna i opresyjna była władza komunistyczna. Jednak w działaniach przeciwko sędziom miała pewną granicę, do pewnych czynów – tak jak ta władza – się nie posuwała. Dlatego ogromny szacunek należy się wszystkim sędziom za to, że z godnością, poświęceniem i odwagą zmagają się z bezprawiem. I że wykonują to, co jest zapisane w rocie ślubowania: są strażnikami prawa, kierują się zasadami uczciwości i godności – mówił Hermeliński.

Przypomniał, że hasłem PiS do rozprawy z sędziami było ich rzekomo komunistyczne pochodzenie. I że partia Kaczyńskiego wybrała sobie do Trybunału Konstytucyjnego byłego peerelowskiego prokuratora Stanisława Piotrowicza.

Sędziowie już stosują wyrok TSUE. Władza im grozi

Prokuratorzy jak zwierzyna łowna

Beata Morawiec, przewodnicząca Stowarzyszenia Sędziów „Themis” i jedna z pierwszych ofiar „dobrej zmiany”, która wygrała proces o ochronę dóbr osobistych z ministrem Ziobrą, odczytała list od prezesa Europejskiego Stowarzyszenia Sędziów Jose Igreja Matosa. Napisał, że działania władzy politycznej wobec sędziów zagrażają podstawowym wartościom europejskim. „Zniszczenie niezależności sądownictwa w Polsce ma różne konsekwencje dla obywateli Europy, inwestycji realizowanych przez firmy i wzajemnego zaufania między krajami” – dodał.

Rzecznik stowarzyszenia Iustitia Bartłomiej Przymusiński (również nękany dyscyplinarnie) przeczytał fragment listu tureckiego sędziego: „Macie rację, protestując. Gdybyśmy my głośno protestowali przeciw naciskom, może nie siedzielibyśmy dziś w więzieniach”. Przemawiał Krzysztof Parchimowicz, szef Stowarzyszenia Prokuratorów Lex Super Omnia, który ma już kilkanaście postępowań dyscyplinarnych. – Prokuratorzy stali się zwierzyną łowną – zaznaczył. Natomiast prokurator Prokuratury Generalnej w stanie spoczynku Wojciech Sadrakuła, ścigany dyscyplinarnie za prowadzenie w szkole lekcji o konstytucji, dodawał: – W ciągu 40 lat nie spotkałem równie niekompetentnego i łamiącego praworządność kierownictwa prokuratury i całego resortu sprawiedliwości.

Odczytano żądania stowarzyszeń sędziowskich, które obecni na demonstracji kończyli okrzykiem „Żądamy”:

  1. Natychmiastowego przywrócenia do orzekania sędziego Pawła Juszczyszyna
  2. Powołania niepolitycznej Krajowej Rady Sądownictwa
  3. Likwidacji politycznego systemu represji wobec sędziów, rozwiązania Izby Dyscyplinarnej SN i odwołania rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Piotra Schaba oraz jego zastępców Michała Lasoty i Przemysława Radzika
  4. Zapewnienia obywatelom prawa do niezależnego sądu w tych sprawach, w których na skutek udziału neo-KRS w procedurach nominacyjnych skład sądu został uznany za wadliwy
  5. Szanowania i wykonywania przez władzę ustawodawczą i wykonawczą orzeczeń polskich i europejskich sądów, w tym ostatniego wyroku TSUE z listopada 2019 r.

Demonstracja zakończyła się ponowieniem ślubowania przez sędziów.

Wyrok TSUE daje drogowskaz, a nie bat

Piotrowicz, kompromitacja władzy PiS

A więc mamy przesilenie. Sędziowie podjęli się obrony wymiaru sprawiedliwości, wykorzystując obowiązujące prawo (po wyrokach Trybunału Sprawiedliwości UE stało się oczywiste, że jest po ich stronie). I choć ludzie nie przychodzą już na demonstracje w liczbie 100 tys., nie oznacza to, że nie popierają sędziowskich postulatów. Natomiast władza, mimo czteroletnich wysiłków, traci poparcie dla „reform”. Ludzie, którzy wcześniej uważali, że należy „pogonić nadzwyczajną kastę”, widzą, że nie poprawiły one sprawności sądów, za to coraz więcej kosztują Polskę na arenie międzynarodowej. Hasła o komunistycznych sędziach mało kogo już poruszają i zostały moralnie unieważnione nominacją Piotrowicza do TK.

Obok „starych” ikon sprzeciwu (sędziowie Waldemar Żurek, Igor Tuleya czy Wojciech Łączewski) pojawiają się nowe, jak Paweł Juszczyszyn. Powstała też synergia między sędziami i prokuratorami. A dziewięcioro sędziów TK w stanie spoczynku i były prezes SN prof. Adam Strzembosz przyłączyli się do potępienia represji. Napisali w specjalnym oświadczeniu: „Sędziowie są adresatem zmasowanych ataków organizowanych przez struktury państwowe lub osoby zatrudnione w tych strukturach (Ministerstwo Sprawiedliwości, Krajowa Rada Sądownictwa). Rzeczpospolita Polska powinna chronić sędziów przed atakami hejterskimi w imię konstytucyjnego nakazu poszanowania i ochrony godności człowieka oraz obowiązku zachowania powagi państwa”.

Oni także wezwali do wykonania wyroku TSUE, czyli przygotowania i uchwalenia bez zbędnej zwłoki nowej regulacji o KRS oraz przywrócenia jak najszybciej zgodności systemu powoływania sędziów z zasadami i wartościami unijnymi.

Napisali wyraźnie, że nominaci neo-KRS „wydają wyroki dotknięte wadą, bowiem orzeczenia wydane z ich udziałem mogą być uznane za wydane przez sąd nienależycie obsadzony”. W ich ocenie nowa ustawa o KRS powinna dawać wadliwie mianowanym sędziom możliwość złożenia urzędu i ponownego ubiegania się o nominację. I ostrzegli, że brak wykonania wyroku TSUE „pogłębi chaos w systemie prawnym, bowiem wszystkie nominacje sędziowskie, w tym awanse od roku 2018, będą mogły zostać uznane za dokonane z naruszeniem wymagań prawa unijnego”.

Pawłowicz i Piotrowicz na ratunek? Bunt w TK narasta

Pupile władzy i wstyd

Po czterech latach represji ze strony PiS widać, że działają one jak sprzężenie zwrotne: im ich więcej, tym silniejszy jest opór i konsolidacja sędziów. A także przekonanie, że współpraca z obecną władzą polityczną to wstyd. Szczególnie że po stronie jej pupili są osoby, których sędziowskie osiągnięcia bywają mocno wątpliwe, a władza polityczna stworzyła autentyczną kastę korzystającą z ekstra wynagrodzeń i przywilejów.

Podczas niedzielnych manifestacji sędziowie apelowali do ludzi o solidarność. Nikt ich nie wyręczy w walce o utrzymanie niezawisłości, ale solidarność jest tym, co im tę walkę ułatwia.

Richard Gere: Nie dopuszczajmy do siebie nienawiści

Pisowskie komuchy dążą do przelania naszej krwi, bo demokracja obnaża karłowatość Kaczyńskiego i jego przydupasów.

Kmicic z chesterfieldem

„Nie będzie miękkiej gry w walce o wolność słowa” – straszy w wywiadzie dla „Sieci” prezes TVP. Jacek Kurski chwali obiektywizm telewizji, którą rządzi i narzeka nawet, że „Wiadomości” zrobiły się zbyt nudne. OKO.press porównuje fantazje Kurskiego z rzeczywistością

„Wiele osób chciałoby być prezesem TVP, zwłaszcza teraz kiedy została ona tak odbudowana, jest silna i rozpędzona. Część krytyki mojej prezesury wynika z takich ambicji” – wyznaje w rozmowie z tygodnikiem „Sieci” prezes TVP. Na początku rozmowy Kurski chwali się epokowym sukcesem, czyli Eurowizją Junior („Mam nadzieję, że teraz nikt już nie będzie nas pouczał, jak walczyć o pozycję Polski w Europie”). Dalsza rozmowa tylko potwierdza, że to na prezesie Kurskim Telewizja Polska stoi.

TVP zawsze z partią

Kiedy prezes Kurski charakteryzuje „Wiadomości” i politykę informacyjną telewizji publicznej, na myśl przychodzi wiersz Władimira Majakowskiego:

„Mó­wi­my – Le­nin, a w do­my­śle – par­tia,
mó­wi­my – par­tia, a w do­my­śle – Le­nin”.

Tyle…

View original post 3 611 słów więcej

 

Sędziowie nie dają się zastraszyć czerezwyczajce od Ziobry

W odpowiedzi na wyrok TSUE sędziowie z czterech miast: Białegostoku, Gdańska, Poznania i Wrocławia przyjęli uchwały, informujące o wstrzymaniu opiniowania awansów sędziowskich, oczekując na decyzję Sądu Najwyższego.

Zgodnie z orzeczeniem Trybunału to Sąd Najwyższy ma zbadać niezależność Izby Dyscyplinarnej i ustalić czy może ona decydować w sporach na temat przechodzenia sędziów SN w stan spoczynku.

„Zgromadzenie Przedstawicieli Sędziów Apelacji Wrocławskiej wstrzymuje się z opiniowaniem kandydatów na stanowiska sędziowskie do chwili rozstrzygnięcia przez Sąd Najwyższy, czy organ funkcjonujący obecnie jako Krajowa Rada Sądownictwa, spełnia warunki niezależności od władzy politycznej określone w ww. wyroku” – napisali sędziowie z Wrocławia cytowani przez TVN24.

Ponadto stwierdzili, że jeśli SN uzna, iż KRS nie jest „wystarczająco niezależny od władzy ustawodawczej i wykonawczej, może to oznaczać chaos prawny, gdyż przy udziale ww. organu powołano nie tylko sędziów Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, ale również ponad 300 sędziów sądów powszechnych, którzy wydali już około 70.000 orzeczeń. Mogą być one wadliwe”.

Sędziowie z Gdańska zwrócili uwagę, że KRS w nowym składzie nie wypełnia rzetelnie swojego zadania stania na straży niezawisłości sędziowskiej, publicznie poddając krytyce działania sędziów w obronie niezależności sądów.

Sędziowie z Poznania zauważyli, że „powołanie na stanowisko sędziego za rekomendacją tego organu może tworzyć uzasadnioną wątpliwość co do niezawisłości sędziego”. Sędziowie z Białegostoku oczekują „wyjaśnienia wątpliwości związanych z procesem wyłaniania sędziów obecnej KRS”.

Na konsekwencje odważnej i rzeczowej postawy sędziów nie trzeba było długo czekać. W poniedziałek obiegła media informacja, że Zbigniew Ziobro odwołał z delegacji sędziego z Olsztyna, za to że zastosowawszy się do wyroku TSUE z 19 listopada nakazał Kancelarii Sejmu ujawnienie list poparcia do Krajowej Rady Sądownictwa.

Michał Wójcik, wiceminister sprawiedliwości dopuścił nawet możliwość dyscyplinarki dla olsztyńskiego sędziego. Jak podaje TVN24 mimo pogróżek sądy w całej Polsce wydały UW poniedziałek uchwały związane z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Można tylko się zastanawiać, jak szybko zniknie złoto w przepastnych kieszeniach pisowców.

Kmicic z chesterfieldem

„Dlaczego akurat ta władza i teraz ściąga do Polski nasze rezerwy złota bezpiecznie przechowywane w Londynie? To mi pachnie jakimś przekrętem” – zastanawiał się na Twitterze przedsiębiorca Ryszard Wojtkowski.

Sprowadzeniem do Polski 100 ton złota chwalił się prezes NBP Adam Glapiński. Wartość kruszcu to 18,3 mld zł.

Na zdjęciach, które umieszczono w sieci w związku ze sprowadzeniem złota, widać Glapińskiego z dumą prezentującego sztabki na tle skarbca. Obok prezesa stoją dawni ministrowie rządu PiS, których partia przeniosła do NBP – Teresa Czerwińska i Paweł Szałamacha.

Równie podejrzliwi jak Wojtkowski byli inni internauci: – „PiS dobrał się do rezerw złota. Roztrwonią cały majątek, który należy do wszystkich…

View original post 823 słowa więcej

 

Macierewicz powinien beknąć z własnej kieszeni za dewastację bliźniaczego smoleńskiego tupolewa, pis jego mać

Prokuratura Krajowa włączyła Tu-154M o numerze 102 – czyli samolot bliźniaczy z maszyną, która uległa katastrofie w Smoleńsku – do materiału dowodowego w śledztwie dotyczącym katastrofy smoleńskiej.

Oznacza, to że dostęp do niego odbywać się będzie już tylko za zgodą śledczych. Jak informuje prawicowy portal wPolityce.pl. powodem takiej decyzji jest działalność Podkomisji Smoleńskiej i konieczność uniknięcia „dalszych badań niszczących, czy też dekompletujących wyposażenie”.

Wcześniej maszyna wielokrotnie była przedmiotem oględzin biegłych i prokuratorów, działo się to jednak bez uszczerbku dla jej stanu technicznego. Prawdziwej dewastacji dopuściła się natomiast w 2018 roku Podkomisja Smoleńska, kierowana przez Antoniego Macierewicza, powodując „uszkodzenia krytycznych elementów siłowych konstrukcji” samolotu. Zmiany są „trwałe i nieodwracalne” – stwierdzili biegli.

Inwentaryzacja przeprowadzona przez MON na wniosek śledczych wykazała, że przywrócenie samolotu do stanu pierwotnego nie jest już możliwe…

Jak podkreślają śledczy, Tu-154M nr 102 jest „istotnym źródłem” informacji na temat katastrofy smoleńskiej i jedynym dostępnym dla śledczych modelem tej maszyny na świecie.

Partia zombie. Czego się nie dotkną – zarażą i zdewastują.

Kmicic z chesterfieldem

W nocy z czwartku na piątek marszałek Elżbieta Witek nie podała w Sejmie wyników głosowania na czterech posłów członków Krajowej Rady Sądownictwa. Jak przyznaje jedna z posłanek na zarejestrowanym przypadkowo nagraniu, przegraliby je kandydaci PiS. „To łamanie zasad parlamentaryzmu. Żądamy ogłoszenia wyników!” – apelowała opozycja. Bezskutecznie

„Oszustwo, oszustwo!” – skandowali politycy opozycji na zakończenie I posiedzenia IX kadencji Sejmu w nocy z czwartku na piątek 22 listopada.

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek odmówiła podania wyników głosowania na posłów członków KRS. „Anulowała” je i zarządziła na nowo, choć takiej procedury nie przewiduje Regulamin Sejmu.

Dlaczego? Wszystko przez specjalne maszynki do głosowania, których obsługa nastręczyła trudności części posłów. Po głosowaniu w szeregach PiS zapanował chaos, a do mównicy sejmowej podszedł nawet Jarosław Kaczyński.

„Trzeba anulować, bo my przegramy” – mówi w opublikowanym nagraniu jedna z posłanek PiS, najpewniej Joanna Borowiak.

View original post 6 167 słów więcej

 

Hańba w Sejmie

W nocy z czwartku na piątek Sejm wybrał czterech członków KRS. Ale dopiero za drugim razem, w dziwnych okolicznościach. Lewica zapowiada złożenie zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez marszałkinię Elżbietę Witek.

„Trzeba to anulować, bo my przegramy” – mówiła do Witek posłanka PiS (prawdopodobnie Joanna Borowiak). – Jest prośba posłów PO, że nie działa. Pani poseł przed chwileczką od państwa była z taką samą prośbą – odparła marszałek Sejmu.

W tym momencie kilkunastu posłów krzyczało, że nie działają maszynki do głosowania. Po chwili Witek anulowała głosowanie, nie podała jego wyników i przeprowadziła je jeszcze raz. – Decyzją marszałka anuluję głosowanie – powiedziała Witek.

Wywołało to oburzenie posłów opozycji. – Czy zamierzacie w sytuacji, gdy będziecie przegrywali głosowania blokować ogłaszanie ich wyników? (…) To łamanie zasad parlamentaryzmu” – oświadczył Tomasz Lenz (KO).

W drugim głosowaniu kandydaci PiS Marek Ast ( 234 głosy), Arkadiusz Mularczyk, Bartosz Kownacki oraz Kazimierz Smoliński po 233 głosy) uzyskali potrzebną większość.

– Ponieważ był wniosek o reasumpcję tamtego głosowania, ogłoszę krótką przerwę i zwołam konwent seniorów – powiedziała Witek po ogłoszeniu wyników. Po przerwie marszałek powiedziała: Nie będzie reasumpcji głosowania.

Lewica zapowiedziała złożenie zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez marszałkinię Witek.

Krajowa Rada Sądownictwa składa się z 25 członków. W jej skład wchodzą: I prezes Sądu Najwyższego, prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, osoba powołana przez Prezydenta RP, Minister Sprawiedliwości, czterech posłów, dwóch senatorów i 15 sędziów wybranych przez Sejm.

Paranoja PiS

Robert Jastrzębski, Krystyna Pawłowicz i Stanisław Piotrowicz – to kandydaci PiS na sędziów TK poinformował PAP dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu. Obecna trójka nieco różni się od składu, który PiS zgłosiło pod koniec kadencji poprzedniego Sejmu. Wśród obecnych kandydatów brakuje Elżbiety Chojny-Duch, którą zastąpił Robert Jastrzębski. Chojna-Duch od Onetu dowiedziała się, że PiS wycofało jej kandydaturę.

  • – Odpowiedź mieli mi dać w poniedziałek. Czemu zmienili zdanie na temat mojej kandydatury? Nie mam pojęcia. Nie tłumaczyli tego – powiedziała Elżbieta Chojna-Duch dla Onetu
  • – Teraz wnioski trafią do Komisji Sprawiedliwości w celu zaopiniowania – zaznaczył dyrektor CIS Andrzej Grzegrzółka
  • 3 grudnia kończy się kadencja trzech sędziów TK wybranych w czasach rządów PO-PSL: Marka Zubika, Piotra Tulei i Stanisława Rymara

O zgłoszeniach na kandydatów sędziów TK poinformował dyrektor CIS Andrzej Grzegrzółka. To jedyne zgłoszone kandydatury na sędziów TK. – Teraz wnioski trafią do Komisji Sprawiedliwości w celu zaopiniowania – zaznaczył dyrektor CIS.

Elżbieta Chojny-Duch od dziennikarza Onetu dowiedziała się, że PiS wycofało jej kandydaturę. – Były wcześniej rozmowy, że rozważają taką możliwość. Ale odpowiedź mieli mi dać w poniedziałek. Czemu zmienili zdanie na temat mojej kandydatury? Nie mam pojęcia. Nie tłumaczyli tego – mówi Onetowi Chojna-Duch.

Kim jest Elżbieta Chojna-Duch?

Chojna-Duch była wiceministrem finansów w pierwszym rządzie Donalda Tuska. Już za rządów PiS zeznając przed komisją śledczą ds. VAT Chojna-Duch oskarżała polityków PO o przymykanie oczu na przestępstwa podatkowe. Wymieniała m.in. zlikwidowanie sankcji VAT, czyli 30-proc. kary za niezapłacony podatek. Potem okazało się, że to ona sama podpisała się w 2008 r. pod projektem, który likwidował tę karę.

Jednocześnie, gdy PiS zgłosiło ją do TK, wicemarszałek Ryszard Terlecki przyznał, że przez kilka lat Chojna-Duch zabiegała o publiczne stanowiska z nadania PiS. Zdaniem opozycji podważa to jej wiarygodność jako „świadka koronnego” komisji ds. VAT.

Robert Jastrzębski – kim jest?

Jak napisano w uzasadnieniu wniosku z jego kandydaturą, Jastrzębski jest absolwentem studiów na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 2012-2016 zatrudniony był na stanowisku profesora nadzwyczajnego na Wydziale Prawa UW, a od 2017 r. jako adiunkt w Katedrze Europejskiej Tradycji Prawnej na WPiA UW, a od 1 listopada 2019 r. profesor Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2015 r. jest on Kierownikiem Pracowni Prawa Polskiego XX wieku, w tym od 2019 r. kierownikiem Zakładu Historii Administracji na Wydziale Prawa. Od 2016 r. jest on zatrudniony w Biurze Analiz Sejmowych na stanowisku eksperta ds. legislacji. Autor, współautor, redaktor oraz współredaktor około 100 publikacji naukowych, w tym książek.

PiS zgłasza kandydatów na TK po raz pierwszy

Klub PiS jeszcze w październiku zgłosił na miejsce odchodzących z TK sędziów kandydatury Elżbiety Chojny-Duch, Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza.

Termin na zgłoszenie tych kandydatur zbiegł się ze zmianą kadencji Sejmu, co wywołało dodatkowe komplikacje, np. takie, że pod kandydaturami byli podpisani posłowie minionej kadencji, którzy nie zyskali reelekcji, a to obecny Sejm będzie dokonywał wyboru. Aby przeciąć spekulacje, w zeszłym tygodniu szef Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka oświadczył, że procedurę zgłaszania kandydatur trzeba będzie powtórzyć. Dodał zagadkowo, że kandydatury „mogą się powtórzyć, ale nie muszą”.

Zgłoszone przez PiS w końcu października kandydatury krytykowała opozycja zarzucając im upolitycznienie. Poseł Koalicji Obywatelskiej Marcin Kierwiński powiedział po przedstawieniu kandydatów PiS, że „mamy postępujący proces upolityczniania Trybunału Konstytucyjnego, mają do niego trafić osoby skompromitowane, które nie dostały się do Sejmu”. Szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski stwierdził, że PiS „mebluje Trybunał Konstytucyjny najgorszym sortem działaczy partyjnych”.

Przedstawiciele opozycji zapowiedzieli, że ich formacje nie będą zgłaszać swoich kandydatur również w powtórzonej procedurze wskazywania kandydatów do TK.

Wygasająca kadencja trzech sędziów

3 grudnia kończy się kadencja trzech sędziów TK wybranych w czasach rządów PO-PSL: Marka Zubika, Piotra Tulei i Stanisława Rymara. Zgodnie z regulaminem Sejmu, wnioski w sprawie kandydatów do TK składa się marszałkowi w terminie 30 dni przed upływem kadencji.

Paranoja.

Kmicic z chesterfieldem

Szanowni państwo, trzymajcie się za kieszenie i portfele, bo PiS zaczyna realizować swoje obietnice wyborcze – mówi Izabela Leszczyna o projekcie likwidacji limitu 30-krotności przy składkach ZUS. Koalicja Obywatelska chce w tej sprawie zwołania komisji finansów.

Pierwszy projekt nowej kadencji

PiS wprowadza pierwszy projekt poselski – co oznacza krótszą ścieżkę legislacji – dotyczący likwidacji limitu 30-krotności przy składkach ZUS.

– Około 400 tys. pracowników zatrudnionych na umowę o pracę, ludzi dobrze wykształconych, innowacyjnych, czyli takich, którzy mają szanse sprawić, że polska gospodarka stanie się konkurencyjna i innowacyjna. Oni będą zarabiać mniej – tłumaczyła Izabela Leszczyna z KO.

– Mimo że w kampanii wielokrotnie słyszeliśmy, że tej ustawy nie będzie, pierwsza jest właśnie ta. Dlaczego PiS to robi? Powód jest tylko jeden – do budżetu musi wpłynąć ponad 5 mld zł więcej ze składek, bo budżet nigdy nie był zrównoważony – mówiła Leszczyna.

Szukanie pieniędzy w portfelach Polaków

Projekt zakłada likwidację od 2020 roku górny limit przychodu, do którego płaci się składki na ubezpieczenie emerytalne i zdrowotne. Ten zabieg ma przynieść dodatkowe 7,1 mld zł więcej. PiS potrzebuje…

View original post 1 584 słowa więcej