Rydzyk trzepie kasę na maseczkach

Obowiązek zasłaniania twarzy w miejscach publicznych sprawił, że jeszcze bardziej wzrósł popyt na maseczki ochronne. Sprzedażą cennego przedmiotu zajęła się także fundacja o. Tadeusza Rydzyka.

Maseczki ochronne pojawiły się w ofercie sklepu wysyłkowego fundacji „Nasza Przyszłość”. Jej założycielem i członkiem rady jest redemptorysta o. Tadeusz Rydzyk, do którego „imperium” medialnego należą także Radio Maryja, Telewizja Trwam i gazeta „Nasz Dziennik”.

Więcej o maseczkach od Rydzyka >>>

O innych biznesach Rydzyka >>>

Kmicic z chesterfieldem

Partia Kaczyńskiego cieszy się z zarazy koronawirusa. To oczywiste: zaraza działa pod osłoną zarazy.

PiS działa pod osłoną koronawirusa. Podawane przez Morawieckiego i Szumowskiego statystyki są kilkadziesiąt razy zaniżane.

Tak antyhumanitarnej, antychrześcijańskiej władzy nie mieliśmy nawet w czasach Targowicy. Kaczyński i jego pachołki życzą nam śmierci.

Za to – jestem pewien – pójdą siedzieć Morawiecki, Duda, Szumowski,  a Kaczyński chyba nie dożyje. Gdyby w tym roku PiS miał oddać władzę, Kaczyński prawdopodobnie umarłby.

To jest antropologiczny paradoks. Zły człowiek zdycha, gdy kończy się zły czas (dobry dla niego).

Ministerstwo informuje o diagnozowaniu koronawirusa podając liczbę wykonanych testów, a nie testowanych osób. Dzięki temu diagnozowanie wydaje się szersze niż jest naprawdę, bo testy się powtarza tej samej osobie. Co więcej, odsetek zakażonych wydaje się mniejszy niż jest. Prześledziliśmy, jak to jest z testami. Krok po kroku.

Jak wynika z informacji ministerstwa, podlicza ono liczbę wykonanych próbek we wszystkich laboratoriach, nie rejestrując…

View original post 257 słów więcej

 

Rujnowanie spółek Skarbu Państwa

Już od ponad dwóch miesięcy mamy nowy, minimalnie zmodyfikowany, rząd i czas się przyjrzeć, jak przez ten czas wygląda kondycja spółek Skarbu Państwa. Tym bardziej, że znajdują się one pod czułą opieką nowego ministerstwa, Aktywów Państwowych pod kierownictwem Jacka Sasina.

Okazuje się, że podejście inwestorów do spółek Skarbu Państwa niewiele się zmieniło i wciąż ich akcje tracą na wartości. W interesującym nas okresie wartość indeksu PIS2.0 spadła o kolejne 9%, co w przeliczeniu na złotówki daje kilka milionów zł strat. To gorzej niż notowania indeksu WIG, wyliczanym przez giełdę, obejmującym nie tylko spółki Skarbu Państwa, ale i prywatne firmy będące nawet i nad kreską.

Przez minione dwa miesiące najwięcej straciły takie spółki jak PGNiG, PGE i Enea, bo prawie 20 % swej rynkowej wartości. Powodem tego stanu jest polityka rządu, który przeciwstawia się podwyżkom opłat za prąd, dość lekceważące podejście do kwestii klimatycznych i upieranie się przy utrzymaniu dotychczasowej polityki węglowej. Takie stanowisko narzuca spółkom dodatkowe koszty, związane z emisjami i nie budzi zaufania inwestorów.

Równie kiepskie są notowania PKN Orlen, którego akcje są na minusie ok. 17%, Lotos jest 8% pod kreską i PKO BP, które traci swoją dotychczasową przewagę nad konkurentami.

Notowania spółek Skarbu Państwa ratuje PZU, wciąż na plusie oraz KGHM i JSW.

Jeden z internautów nie ukrywa, że winę za taki stan ponoszą „Niekompetentne zarządy spółek (pociotki pisu). Wpływ rządu jak spółki są zarządzane. To już wystarczy aby omijać inwestowanie w ten niepewny element. PiS tylko patrzy ile może wydoić z tych spółek”, a drugi wcale się nie dziwi, bo przecież „gospodarka tak rośnie, że spółki skarbu państwa za nią nie nadążają”.

Kmicic z chesterfieldem

Andrzej Duda kompromituje imię Polski. Nie dość, że jest niesamodzielny (złamas), to wybitnie arogancki, stroi się  hardość, a to tylko przydupas Kaczyńskiego.

Ktoś taki jest żałosny, bez godności, potrafi tylko klęczeć przed funkcjonariuszami od Niebytu boga.

Dudzie nie podoba się porządek demokratyczny, a może nawet nie wiedzieć, czym jest demokracja w klasyczne politologii. Prezes każe, Duda daje dupy. I wcale nie jest to gra słów, żonglowanie onomatopeją, to jest Nikt.

Takim alegorycznym „Niktem” w algebrze jest zero, a w polityce Zbigniew Ziobro, bez większego wykształcenia prawnego, chciał kiedyś aplikować na jeden z zawodów prawniczych i ancymonkowi się nie udało.

Mamy w Polsce problem z ancymonkami, które obsiadły urzędy, jak kwoki na grzędzie i wysiadują swoje zbuki.

Polska jest zasmrodzona tymi zbukami, politycznymi zbokami.

To kolejne wystąpienie Dudy w kampanii prezydenckiej, w którym z gorliwością firmuje zmiany w sądach forsowane przez większość rządzącą, a winę za politykę rządu przerzuca na „zagranicę”…

View original post 391 słów więcej

 

Program opozycji jest konkretny i zdaje się, że PiS zostanie odsunięty od władzy jeszcze przed upływem tej kadencji Sejmu

GRODZKI: ekonomia nie może ograniczać prawa do czystego powietrza. KIDAWA-BŁOŃSKA: obywatele muszą się bronić przed władzą, trzeba z tym skończyć. CZARZASTY: Władza z piekła rodem im bardziej sama się boi, tym bardziej nęka innych. MORAWSKA-STANECKA: Praw człowieka nie można przestrzegać częściowo. BODNAR: na Kongresie poszukamy drogowskazów dla władzy

Wielkie święto zagrożonej w Polsce demokracji, czyli III Kongres Praw Obywatelskich – zorganizowany przez RPO i Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE – otworzył rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

W największej sali POLIN (Muzeum Historii Żydów Polskich) głos zabrała też czwórka opozycyjnych marszałków: marszałek Senatu Tomasz Grodzki (PO), wicemarszałkini Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO), wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty (SLD) i wicemarszałkini Senatu Gabriela Morawska-Stanecka (Wiosna).

Przy wszystkich różnicach poglądów i temperamentu wszyscy krążyli wokół pytania, jak odpowiedzieć na dwa najważniejsze wyzwania stojące przed Polską: nadciągającym kryzysem klimatycznym oraz kryzysem praworządności i naruszeń praw człowieka, jaki prokurują rządy PiS., w tym najnowszej odsłony, czyli „ustawy dyscyplinującej”. Wskazywali też na wielką rolę, jaką odgrywa dziś Adam Bodnar, jak powiedziała Morawska-Stanecka, „rzecznik praw człowieka”.

Nawiązywali do przypadającej dziś 38. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego, która pozostaje w zbiorowej pamięci symbolem zamachu władzy na wolność, niezależnie od tego, jak 13 grudnia 1981 był osobiście przeżywany (Bodnar miał 4 lata, Morawska – 13, Czarzasty – 21,  Grodzki – 23, a Kidawa – 24 lata).


OKO.press zaprasza na „swój panel” na Kongresie „Outsourcing misji. Media prywatne i obywatelskie w czasach chaosu medialnego próbują zastępować TVP”. Wystąpią: Tomasz Sekielski, Aleksandra Sobczak, Włodek Ciejka, Kalina Błażejowska oraz Edwin Bendyk w nowatorskiej roli Rzecznika Praw Publiczności. Moderują Piotr Pacewicz i Magdalena Chrzczonowicz z OKO.press. Sobota 14 grudnia o godz. 09:00 w POLIN, sala nr 3.


Poniżej zapisy wystąpień RPO i marszałków Sejmu i Senatu. Tytuły i skróty od redakcji

Bodnar: poszukamy rekomendacji i drogowskazów dla władzy publicznej

„Pierwszy Kongres Praw Obywatelskich w 2017 roku był poświęcony diagnozie sytuacji w Polsce, przestrzeganiu praw i wolności, a także świętowaliśmy 30-lecie instytucji RPO.

Drugi Kongres (2018) to była refleksja nad siłą społeczeństwa obywatelskiego oraz nad wpływem organizacji pozarządowych na zmianę rzeczywistości.

Trzeci Kongres – ostatni w mojej kadencji (kadencja Bodnara kończy się we wrześniu 2020 – red.) – będzie próbą refleksji nad wyzwaniami cywilizacyjnymi i rozwojowymi, widząc je z perspektywy praw człowieka.

Wobec jakich wyzwań wobec praw człowieka staniemy w najbliższych 15 -20 latach? Najważniejsze to:

  • zmiany klimatyczne,
  • rozwój nowych technologii,
  • problemy demograficzne,
  • akceptacja dla wartości demokratycznych ze strony młodzieży,
  • oraz kryzys praworządności.

Mam wrażenie, że te problemy i wyzwania, które wpływają i będą wpływać na codzienne życie nas wszystkich, obywateli, nie są przedmiotem dyskursu publicznego.

Nie prowadzimy jako państwo debaty strategicznej, nie mamy sztabów kryzysowych, nie szukamy rozwiązań czy choćby wizji, jak reagować  na nadciągające potężne zagrożenia.

Decyzje podejmowane są często w sposób emocjonalny, ad hoc, bez poważnej refleksji, debaty, bez uwzględnienia znaczenia krajowych decyzji dla polityki na szczeblu europejskim czy wręcz globalnym.

Dlatego III Kongres postara się szukać rekomendacji dla władz publicznych, a nawet więcej – poszukamy drogowskazów, zasad i wartości, którymi władze powinny się kierować. Jestem przekonany, że uczestnicy i uczestniczki Kongresu kierować się będą dobrem wspólnym.

Liczę na to, że Kongres da przestrzeń do poważnej dyskusji, spotkania ludzi z różnych środowisk – także z Polski lokalnej. Bo o prawach człowieka trzeba też rozmawiać konkretnie i pragmatycznie, poruszać tematy nie tylko atrakcyjne dla mediów, które bywają rozważane w sposób tak abstrakcyjny, że trudno je przełożyć na konkretne problemy obywateli.

Z praktyki Biura RPO wynika, że ochrona praw dotyczy często małych spraw i problemów, które mogą wydawać się niszowe, ale są fundamentalne dla określonej grupy ludzi.

Będziemy też dyskutować o instytucjach, które chronią prawa, o ich niezależności oraz o znaczeniu służby publicznej dla silnego i stabilnego państwa.  Kongres rozpoczynamy w 38. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego.

Minęło sporo czasu, ale data 13 grudnia musi nam zawsze przypominać, że prawa i wolności nie są dane raz na zawsze, że o demokrację, prawa człowieka i praworządność trzeba zabiegać każdego dnia.

Chciałbym, aby to poczucie dbałości i odpowiedzialności za stan przestrzegania Konstytucji RP towarzyszyło nam w debatach kongresowych.”

Grodzki: ekonomia nie może dominować nad prawem do czystego powietrza 

„Data dzisiejszego Kongresu jest szczególna. Odbywa się 38 lat po tym, jak prawa obywatelskie zostały podeptane i zginęły pod gąsienicami czołgów stanu wojennego. Przeszliśmy długą drogę do budowy demokracji. Ten kongres jest tego owocem.

Cieszę się, że jako Europa możemy się radować wieloma dziesiątkami lat spokoju. To jest niewątpliwy sukces praw człowieka i obywatela. Ale  stoimy w obliczu nowych wyzwań: obrony praworządności, tworzenia obszarów czystego powietrza, rozwiązania sprawy bezrobocia i kwestii azymutu młodych ludzi. Mam nadzieję, że będą to tematy Kongresu.

Szczególnie zmartwiło mnie, że Komisja Europejska stworzyła właśnie (12/13 grudnia) wyjątek dla Polski w budowie Europy z czystym powietrzem.

Dostaliśmy dłuższy okres na dostosowanie się do celów, które stawia sobie Europa, z przyczyn ekonomicznych, choć inne kraje postkomunistyczne,  w tym Czechy i Węgry, które zgodziły się na proponowane daty programu, też je mają.

Mówię i jako Marszałek Senatu, i jako chirurg klatki piersiowej, który przez trzydzieści lat operował płuca. Nie mogę się pogodzić, że ekonomia miałaby dominować nad prawem człowieka do czystego powietrza.

Apeluję do rządzących, żeby mimo wyjątku stworzonego dla Polski, starali się, aby także u nas było czyste powietrze. Deklaruję też inicjatywę senacką w tym zakresie. Naszym celem jest Zielona Europa.

Powietrze nie zna granic,

jeśli wszystkie kraje są czyste, a my będziemy „dymić”, to efekt będzie połowiczny.

Mam nadzieję, że poruszycie państwo ten temat obok praw człowieka, praworządności, utrzymania trójnogu demokracji, który składa się z władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej.

Na tym trójnogu płonie ogień demokracji. Jeśli jedna z tych nóg jest rujnowania, przez mowę niechęci, czy nienawiści, to demokracja jest zagrożona. Musimy robić wszystko, żeby Polska tego boleśnie nie doświadczyła.

Pozdrawiam Państwa z Senatu, który niektórzy nazywają Przylądkiem Dobrej Nadziei.

Mam nadzieję, że Senat wniesie wkład w to, żeby Polska pozostała w gronie krajów demokratycznych i żeby każdy – niezależnie od rasy, religii, orientacji, poglądów czy pochodzenia – czuł się w Polsce jak we własnym domu”.

Kidawa-Błońska: wszystko staje się polityką, która zagraża naszym prawom

„Dobrze pamiętam 9 września 2015 roku w Sejmie. To był dzień ślubowania obecnego RPO. Po złożeniu przez Adama Bodnara przysięgi, spotkaliśmy się z poprzednimi rzecznikami: prof. Ewą Łętowska, prof. Tadeuszem Zielińskim, prof. Andrzejem Zollem i prof. Ireną Lipowicz. Rozmawialiśmy o tym, co jest ważne, co należy robić w zakresie praw człowiek i jak powinna wyglądać współpraca RPO z pozostałymi instytucjami państwa. Wskazywaliśmy, że

prawo, po jego ustanowieniu, powinno być poza polityką. Ale na naszych oczach wszystko staje się polityką. Nawet Literacka Nagroda Nobla dla Olgi Tokarczuk stała się polityką.

Nie przypuszczałam kilka lat temu, że mówienie o prawach obywatelskich będzie takie trudne. Widzimy, że te prawa są niweczone. Władze państwowe obrażają sędziów, którzy stosują polskie prawo i prawo międzynarodowe, do którego przestrzegania Polska się zobowiązała ratyfikując umowy międzynarodowe.

Dziś sędziowie muszą się bronić przed władzą polityczną. Obywatele muszą się bronić przed władzą polityczną. Nie mamy poczucia, że osoba odpowiedzialna za pilnowanie Konstytucji wypełnia swoją rolę.

Doświadczamy naruszania konstytucyjnych zasad. Trybunał Konstytucyjny, którego rolą jest stanie na straży praw obywateli chronionych przez konstytucję, został na naszych oczach zdewastowany.

W tej sytuacji, rolę strażników praw obywateli i praworządności w Polsce sprawuje Rzecznik Praw Obywatelskich, organizacje prawnicze, eksperci i ruchy obywatelskie. Ale tak nie może być. Nasza przyszłość powinna być oparta na ochronie praw i wolności przez instytucje państwa. Fundamenty tej ochrony muszą być wzmocnione.

Władza na każdym szczeblu, w tym najwyższym, musi wrócić do przestrzegania prawa w Polsce.

Dzisiaj powrót do zasad jest konieczny, byśmy mogli dalej iść drogą, na której człowiek będzie się cieszył pełnią praw, w tym praw, które są konieczne do szczęśliwego życia, jak prawo do pracy i godziwej płacy, skutecznej ochrony zdrowia, bezpłatnej nauki i prawa do zdrowego środowiska naturalnego.

Chcę podziękować wszystkim, którzy stoją na straży praw człowieka i na straży Konstytucji RP, w której te prawa są zapisane. Szczególnie chcę podziękować RPO Adamowi Bodnarowi”.

Włodzimierz Czarzasty: Władza robi się mściwa. Sama się boi się, więc straszy

„Panie Rzeczniku, fascynuje mnie pan, robi pan fantastyczną robotę.

Prawa człowieka i obywatela są jednym z fundamentów, na którym budowaliśmy demokratyczną Polskę. Jestem przedstawicielem pokolenia, które pamięta, że te prawa nie są ani czymś oczywistym, ani danym raz na zawsze. Data 13 grudnia o tym przypomina. Jest paradoksem to, że w tym gronie o tym mówię. Polska się zmieniła. Na szczęście. Dzięki Bogu.

Po 1989 roku byliśmy przekonani, ze ruch będzie tylko w jednym kierunku – ku wolności, równości, demokracji, prawom człowieka. Dziś to nie jest już takie oczywiste.

Są w Polsce osoby, siły polityczne, które wszczynają wojnę, konfliktują ludzi i grupy społeczne, próbują budować system oparty nie na jednoczeniu, ale na wykluczeniu. Nie wspierają mniejszości, ale je potępiają. Piszą historię kraju na nowa, żeby uzasadnić swoje poczynania. Prześladują sędziów.

Władza robi się mściwa.

Ta mściwa władza działa w imię Boga, narodu, historii, sprawiedliwości, ideologii – ale nigdy w imię postępu, rozwoju i dobrostanu.

Władza z piekła rodem operuje lękiem, a im bardziej sama się boi, tym bardziej nęka innych.

Prawa człowieka poręcza konstytucja. Jeśli rządzący nie szanują konstytucji, to władzę prędzej czy później stracą.

W muzeum POLIN spotykają się dziś ludzie, którzy chcą łączyć, a nie dzielić. Którzy chcą, aby każdy w Polsce czuł się dobrze. Mówców, panelistów na Kongresie będzie wiele różnić, ale łączy nas przekonacie, że dialog jest konieczny i możliwy.

I że poprzez dialog możemy wypracować taką Polskę, takie demokratyczne państwo, które szanuje prawo i Konstytucję.

W kryzysie demokracji rośnie rola pisarzy i pisarek. Chętnie słuchamy ich głosów, bo to oni i one widzą zagrożenia dla ojczyzny i snują mądrą opowieść o świecie.

Ale obowiązki spoczywają też na innych uczestnikach debaty. Wszyscy musimy się troszczyć i starać w dyskusjach o więcej empatii, wzajemnego szacunku. Musimy czuć odpowiedzialność za słowo. Inaczej twitty, telewizyjne setki, mowa nienawiści, zniszczą nasze społeczeństwo i demokrację. Jestem przekonany, że będziemy dyskutować w duchu wzajemnego szacunku.

Życzę, żeby przyszedł dzień, kiedy państwa głos będzie słuchany przez rządzących, a rekomendacje wdrażane w życie.”

Morawska-Stanecka: praw człowieka nie da się przestrzegać częściowo

„Mówię jako prawniczka, która wielokrotnie uczestniczyła w wydarzeniach organizowanych przez Rzecznika Praw Obywatelskich, a w zasadzie

rzecznika prawa człowieka, Adama Bodnara. W trudnych politycznie czasach pełni swój urząd jako jeden z ostatnich bastionów demokracji, państwa prawa i praw człowieka właśnie.

Przez te ostatnie lata, mimo wszystkich przeciwności, stoi na posterunku i broni wartości za wszelką cenę. Tak daleko idąca bezstronność i wytrwałość zasługują na ogromny szacunek. I za tę bezstronność serdecznie panu dziękuję.

Leszek Kołakowski napisał kiedyś, że są czynności, które można wykonać częściowo. Częściowo można wypalić papierosa, albo spłacić długi. Ale nie da się częściowo wyskoczyć z pociągu, ożenić, czy umrzeć. I tak jest z prawami człowieka.

Nawet jeśli wiele osób nie chce tego przyznać, także naszych sojuszników na różnych frontach.

Praw człowieka nie można przestrzegać częściowo, bo kraj, który tak robi, po prostu praw człowieka nie przestrzega.

W ostatnich latach widzimy poruszenie społeczne, jakiego nie  było od dekad. W obronie wolności mediów, niezawisłości sądów i niezależności sędziów. I to dobrze.

Musimy walczyć dalej. Tym bardziej, że szykuje się kolejny atak na niezależność sędziowska. Państwo kręci bat na tych, którzy przestrzegają zasady państwa prawa, prawa polskiego i prawa unijnego.

Nigdy nie zgodzimy się na naruszenie niezawisłości sądów i niezależności sędziów, na ich podporządkowanie władzy politycznej. Bo wolne sądy są gwarancją naszych praw i wolności.

Ale prawa człowieka to też o równość kobiet i mężczyzn. Wolność decydowania o własnym ciele. Gwarantowany dostęp do lekarzy dla chorego. Możliwość kochania tego, kogo się chce. Uczciwe warunki pracy. Życie wolne od przemocy domowej i na ulicach. Swoboda wyznawania religii, ale też prawo do życia bez religii, jeśli się tak wybrało. Godność ludzi starszych i dostęp do leków. Oddychanie czystym powietrzem.

To wszystko są prawa człowieka i ich również musimy bronić. Nie tylko sądów i mediów.

Najważniejszy w tym wszystkim jest człowiek, każdy człowiek. Bez względu, czy jest wyznawcą religii, czy nie, czy należy do jakiejś partii, czy nie, czy jest przedstawicielem większości, czy mniejszości. Każdy człowiek jest podmiotem.

A my, zwłaszcza ci, którzy pochodzą z wyborów, musimy ludziom służyć. Wyjdźmy stąd z postanowieniem, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby i inni o tym pamiętali.”

***

Na Kongresie obecny był też Andrzej Dera, minister w Kancelarii Prezydenta, który odczytał list od Andrzeja Dudy. Prezydent podkreślał, że możliwość zorganizowania Kongresu świadczy o wolności słowa i jakości demokracji w Polsce.

Na sali byli też liderzy opozycji: Władysław Kosiniak-Kamysz, Adrian Zandberg oraz prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak.

Program III Kongresu Praw Obywatelskich.

Kmicic z chesterfieldem

Jest różnica pomiędzy stanem wojennym w PRL a stanem wojennym wprowadzonym wobec sędziów przez PiS. W PRL sędziowie obchodzili dekret o stanie wojennym cichcem, a dziś działają nie tylko z otwartą przyłbicą, ale też dokumentują i nagłaśniają swoje działania – także na całą Europę. I to im daje dodatkową siłę

Projekt, który posłowie PiS-u wnieśli w czwartek (12 grudnia 2019) wieczorem do Sejmu, jest ogłoszeniem stanu wojennego wobec sędziów. Wprowadza prawo stanu wojennego, które stanowi, co wolno, a czego nie wolno sędziemu orzec. I tak: ciężkim deliktem dyscyplinarnym, za które grozi wydalenie z zawodu, ma się stać stosowanie się przez sędziów do art. 379 pkt 4 kodeksu postępowania cywilnego, który nakazuje każdemu sądowi z urzędu badać prawidłowość obsadzenia sądu w sprawie, którą sądzi.

Sytuację można porównać do tej, w jakiej znaleźli się sędziowie po wprowadzeniu przez Komitet Obrony Narodowej (zwany WRONą) dekretu o stanie…

View original post 3 285 słów więcej

 

Ziobry bat na sędziów, na demokrację

Prawo i Sprawiedliwość szykuje kolejną nowelizację ustaw o sądach powszechnych i Sądzie Najwyższym. Z informacji RMF FM wynika, że gotowy jest już projekt dyscyplinujący sędziów po wyroku TSUE.

O szczegółach nowelizacji poinformował dziennikarz RMF FM Patryk Michalski. „Projekt dyscyplinujący sędziów po wyroku TSUE jest już gotowy. Rządzący uważają, że ma powstrzymać chaos prawny. Za kwestionowanie statusu sędziego wszystkim sędziom – w tym SN – ma grozić złożenie z urzędu” – przekazał.

RMF FM zaznacza, że według nowelizacji podważanie statusu innych sędziów – w tym wskazanych przez nową Krajową Radę Sądownictwa – będzie najcięższym deliktem dyscyplinarnym. PiS ustawą chce więc zakazać Sądowi Najwyższemu oceny nowej KRS, a w konsekwencji prawidłowości powołań sędziów nominowanych na jej wniosek.

Do katalogu kar ma być wprowadzona kara pieniężna w wysokości miesięcznego wynagrodzenia z dodatkami. Z informacji stacji wynika, że rządzący na razie nie zdecydowali się na wprowadzenie przepisów karnych, ale kara więzienia dla sędziów za kwestionowanie statusu innych sędziów również miała być brana pod uwagę.

Przypomnijmy, że 19 listopada zapadł wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie nowej Krajowej Rady Sadownictwa i Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. TSUE uznał, że sposób powoływania członków nowej KRS jest niezgodny z prawem unijnym.

Ponadto Sąd Najwyższy ostatnio orzekł, że nowa KRS, wybrana w 2018 roku przez polityków PiS, nie jest organem bezstronnym i niezawisłym.

Kmicic z chesterfieldem

Konrad Szymański sugerował, że ministrowie państw UE dali się przekonać polskiemu rządowi ws. praworządności. Ale OKO.press dotarło do zapisów z wtorkowego posiedzenia Rady ds. Ogólnych. Mówiono na nim o wyrokach TSUE, Izbie Dyscyplinarnej w SN i postępowaniach dyscyplinarnych wobec sędziów. Rząd utrzymywał, że dyscyplinarki są prowadzone bez jego ingerencji

Minister ds. europejskich Konrad Szymański, podsumowując dyskusję ministrów państw UE o praworządności w Polsce na Radzie ds. Ogólnych 10 grudnia 2019, podkreślał, że po prezentacji Komisji Europejskiej i polskiego rządu, delegaci nie zadali dodatkowych pytań. Niektóre media, w tym portal Niezalezna.pl, odczytały to jako dowód na rzekome znudzenie się w Brukseli sytuacją sędziów w Polsce. Nic bardziej mylnego.

Szymański powiedział po posiedzeniu Rady:

„Myślę, że Komisja Europejska podchodzi do sprawy w sposób rzeczowy i konstruktywny. Mam nadzieję, że to się utrzyma”.

Jak dokładnie miało to wyglądać wg ministra?

„Państwa członkowskie przynajmniej na tym etapie uznały, że nie ma powodów…

View original post 2 347 słów więcej

 

Koniec bezkarności Pawłowicz

Zrzutka na proces >>>

Koniec bezkarności Pawłowicz.

Kmicic z chesterfieldem

Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie. Walczę o państwo prawa, wolności obywatelskie, w tym wolność od pełnego zła Kościoła. A kaczyści precz!

Krystyna Pawłowicz, która obiecywała zawiesić działalność na Twitterze, właśnie opublikowała kolejne już – po złożeniu tej obietnicy – wpisy. „Tłumaczy” w nich, jak to jest możliwe, że mimo swojego wieku może kandydować do Trybunału Konstytucyjnego. Była posłanka PiS ma 67 lat.

– „ŻADNE przepisy, ani art.3 ustawy o TK, ani art.30 ustawy o SN określający „wymogi” dla bycia sędzią SN – JEDYNY do którego w sprawie „wymogów” odsyła art.3 ustawy o sędziach TK – NIE określają „końcowego” wieku dla kandydowania do SN/TK” – napisała Pawłowicz.

W następnym wpisie dodała: – „Przepis o 65 latach, po osiągnięciu których sędzia SN przechodzi z ustawy w stan spoczynku NIE MA przy tym jednak charakteru bezwzględnego, bo na wniosek tego sędziego można mu PRZEDŁUŻYĆ jeszcze o kilka lat czas wykonyw…

View original post 1 514 słów więcej

 

Arcybiskup Kielich i mafia w rządzie PiS

Arcybiskup zareagował krzykiem: „Nie pier…! Rozjeżdżasz się gdzieś po diecezji, masz za dużo czasu”. Od tego wydarzenia przestał się hamować i wielokrotnie moje odpowiedzi ucinał „nie pier…” (tak też zwraca się do dziś – ostatnio do jednego z proboszczów podczas wizytacji).

W czwartkowym programie „Czarno na białym” w TVN24 w reportażu Leszka Dawidowicza ujawniono m.in. świadectwo ks. Piotra, które trafiło na biurko nuncjusza apostolskiego w Polsce. Ks. Piotr opisał w nim, co przeżył, jak wyglądała jego posługa w rezydencji abp. Głódzia, gdzie wytrzymał zaledwie kilka tygodni.

„Nie potrafią jajka ugotować… Cio…y pie…ne!”

„Pomijając cały szereg sytuacji, wymienię znamienną: kilka godzin po śniadaniu, podczas wprowadzenia relikwii św. Jana Pawła II do parafii w Kiezmarku – uroczystości podniosłej (w obecności abpa Lwowa) – arcybiskup podszedł do mnie w zakrystii i nie wiadomo dlaczego skomentował poranny „incydent”, ze źle (jego zdaniem) przyrządzonym jajkiem: „nie potrafią jajka ugotować”… – i tu dodał określenie – „cio…y pie…ne! Zorientowałem się po kilku dniach, że posługa kapelana nie ma sensu. Poza tym po raz pierwszy usłyszałem, iż mam złożyć przysięgę, że wszystko co widzę i słyszę wewnątrz rezydencji – nigdy nie wyniosę na zewnątrz”.

Jak arcybiskup Sławoj Leszek Głódź ukrywał księdza Mirosława Bużana, który molestował 15-latkę

Ks. Piotr miał także relacjonować: „Któregoś dnia [który określam jako przełomowy], po kilkugodzinnych zakupach w celu zaopatrzenia rezydencji – na pytanie „gdzie byłeś?”, odpowiedziałem – „robiłem zaopatrzenie rezydencji w kilku marketach. Arcybiskup zareagował krzykiem: „Nie pier…! Rozjeżdżasz się gdzieś po diecezji, masz za dużo czasu”. Od tego wydarzenia, ks. arcybiskup przestał się hamować i wielokrotnie moje odpowiedzi na pytania ucinał „nie pier…” (tak też zwraca się do dziś – ostatnio do jednego z proboszczów podczas wizytacji)”.

I dalej: „Moim zdaniem niedopuszczalnym było również wydarzenie, w którym ks. arcybiskup któregoś dnia przyniósł wagę, „poprosił” o wejście mnie i drugiego kierowcę, po czym powiedział: „Jak przytyjesz kilogram, wypi…lę cię po roku”.

Sprawę trzeba zakończyć i wyciszyć

Jak usłyszeliśmy w reportażu w 2013 roku odbyła się konfrontacja w gdańskiej kurii – właśnie ks. Piotra z abp. Głódziem.

Były pracownik gdańskiej kurii opowiadał w materiale TVN24: „Na początku próbowano z tego księdza zrobić osobę niepoczytalną czy niezrównoważoną emocjonalnie. Ale ona zaczęła konkretnie odczytywać opisy zaistniałych sytuacji, które były szokujące dla słuchaczy. Skończyło się milczeniem, wszyscy się rozeszli i zaniechano dalszej próby skompromitowania tego księdza. Po prostu uznano, że sprawę trzeba zakończyć i wyciszyć”.

Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź przed swoimi urodzinami był pilotowany przez radiowóz do rezydencji prezydenta w Juracie

A ks. Piotr dodawał w swoim świadectwie: „Najbardziej jednak zapamiętałem zdanie, które przytoczyłem księdzu arcybiskupowi podczas późniejszego przesłuchania kanonicznego – „Sub secreto – dupku jeden – jesteś gówno, jesteś jak to opakowanie, beczkę soli musisz jeszcze zjeść…”.

Reporterzy „Czarno na białym” nie tylko dotarli do świadectwa, ale również spotkali się z ks. Piotrem. Nie chciał rozmawiać, ale potwierdził, że wszystko, co opisał w swoim świadectwie, jest prawdą.

„Przemoc, niszczenie, destrukcja”

W materiale można było usłyszeć anonimowe wypowiedzi i opinie także innych księży.

Proboszcz z Trójmiasta: „Zbadałem, że mam ponad 200 ciśnienia i patrzę w jeden punkt i że ja się nie nadaję i nie dam rady, no to wiedziałem, że muszę szukać pomocy. Że wielu ludzi w konfesjonale wysyłałem na terapię i w końcu odważyłem się sam pójść na terapię. Na pewno w tym kryzysie miałem myśli samobójcze… To nie ulega kwestii, to jest taki stopień stresu”.

Inny ksiądz o arcybiskupie: „Poniżanie, publiczne poniżanie. To wzbudza lęk i on jest w tym naprawdę niezły”.

Kolejny podsumował krótko: „Przemoc, niszczenie, destrukcja”.

Jak wynika z ustaleń „Rzeczpospolitej”, jeden z najbliższych współpracowników Mariana Banasia z czasów, gdy ten pracował w Ministerstwie Finansów, miał kierować mafią VAT-owską, a obecnie siedzi w areszcie.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, od dwóch lat Zachodniopomorski Wydział Prokuratury Krajowej w Szczecinie i Centralne Biuro Śledcze Policji badają sprawę wyłudzeń VAT przez grupę przestępczą, której przewodzić mieli wysocy urzędnicy Ministerstwa Finansów. Miała ona w okresie od listopada 2015 r. do sierpnia r. okraść Skarb Państwa na ok. 5 mln zł wykorzystując fikcyjny obrót sztuczną biżuterią i tarcicą.

Na czele mafii VAT-owskiej mieli stać Arkadiusz B. i Krzysztof B. Obaj byli podwładnymi Mariana Banasia, gdy ten pracował w Ministerstwie Finansów. Arkadiusz B. był dyrektorem Krajowej Szkoły Skarbowości. To kuźnia kadr dla Krajowej Administracji Skarbowej, czyli „zbrojnego” ramienia fiskusa odpowiedzialnego za łatanie podatkowych dziur i ściganie przestępców podatkowych. Marian Banaś był szefem KAS w latach 2017-2019.

Drugi z wysokich urzędników Ministerstwa Finansów zamieszanych w mafię VAT-owską, Krzysztof B., był wicedyrektorem Departamentu Kontroli Celnej, Podatkowej i Kontroli Gier.

Mężczyźni od miesięcy siedzą w areszcie – pierwszy od stycznia br., drugi od września 2018 r. „Są podejrzani o zorganizowanie i kierowanie grupą przestępczą mającą na celu wyłudzenie podatku VAT, udział w oszustwach podatkowych” – poinformowała „Rzeczpospolitą” Prokuratura Krajowa. Jak dodaje gazeta, w tej samej sprawie za kratkami jest także Andrzej S., były naczelnik warszawskiego urzędu skarbowego.

Marian Banaś, do niedawna minister finansów, a od września prezes Najwyższej Izby Kontroli, jest podobno zaskoczony zarzutami wobec swoich byłych urzędników.

W przypadku posiadania jakichkolwiek informacji, o których Panie piszą w stosunku do dyrektora KSS [Krajowej Szkoły Skarbowości – red.] – do takiej nominacji by nie doszło

– odpowiedział na pytania dziennikarek „Rzeczpospolitej”.

CBA kontroluje Mariana Banasia

Sam Marian Banaś był bohaterem reportażu „Superwizjera” TVN. Z reportażu wynikało m.in., że prezes NIK był w posiadaniu kamienicy w Krakowie, którą wynajmował mężczyznom prowadzącym tam „hotel na godziny”.

Banaś podkreślał, że nie jest już właścicielem kamienicy z reportażu. Złożył pozew przeciwko TVN i dziennikarzowi Bertoldowi Kittelowi, domagając się przeprosin. Mówił o próbie skompromitowania go. Kamienicę miał otrzymać przed laty zgodnie z prawem od weterana, żołnierza AK w zamian za opiekę. Banaś udał się na bezpłatny urlop. Niedawno z niego powrócił.

Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadziło kontrolę oświadczeń majątkowych Mariana Banasia. Choć wyników kontroli nie ujawniono, to według mediów, są one dla szefa NIK niekorzystne. Banaś odniósł się do uwag CBA. Szczegóły nie są znane.

Więcej >>>

Premier #Sasin to ma timing

👇

#Banaś nie dość, że sam(zgodnie z własnymi słowami w TVP) dopuścił się przestępstwa skarbowego, to do

wprowadził mafię #VAT.owską Czy dlatego #PiS w komisji śledczej nie chciał badać lat 2016-17? I czego jeszcze dowiemy się o #PiS.ie?

👇

Sasin w debacie zaliczył dechy

Skoro takim “strasznym” językiem posługiwali się politycy u Sowy podczas prywatnych rozmów, dodajmy – podsłuchiwanych, to wolałbym, żeby wicepremier Sasin nie mówił, że coś “pierdyknęło”, bo to jest język, który właśnie był piętnowany. Podobnie ze słowami “ruski węgiel”. To poziom podwórkowy, którego politycy, szczególnie w randze wicepremiera, powinni unikać – mówi nam ekspert od marketingu politycznego dr Mirosław Oczkoś, oceniając pierwszą wyborczą debatę, która odbyła się we wtorek w TVP. Pytamy o to, kto wypadł najlepiej, a kto zmarnował szansę. – Chyba nikt nie ma złudzeń, że pan Sasin znał pytania, i to w dużo większym zakresie, niż przewidują ewentualne ustalenia sztabów. Tym bardziej mnie dziwi, że można się tak wyłożyć – podkreśla

JUSTYNA KOĆ: Jakie ma pan pierwsze wrażenia po debacie?

MIROSŁAW OCZKOŚ: Po pierwsze to, jak zachowywał się prowadzący TVP, pozostawia wiele do życzenia… Co do polityków, to warto zwrócić uwagę, że był to pierwszy szereg, ale jednak lider był tylko jeden – Władysław Kosiniak-Kamysz. Zadziwiające są jeszcze dwie rzeczy. Ciągle jesteśmy słabi w debatach. Po drugie, nie rozumiem tych tłumaczeń, że trudno zrobić debatę z kilkoma uczestnikami, kiedy w Stanach Zjednoczonych demokraci zorganizowali debatę z kilkunastoma uczestnikami w ramach prawyborów. Rozumiem, że u nas to gorzej idzie, bo nikt nas tego nie uczy, w szkole nie ma debat “oksfordzkich” i uczestnicy jadą z tego, z czego mogą, czyli z siebie. Czasami to jest żałosne, czasem wychodzi lepiej.

Przedstawiciel PiS był bardzo dobrze przygotowany. Przypadek?
Chyba nikt nie ma złudzeń, że pan Sasin znał pytania, i to w dużo większym zakresie, niż przewidują ewentualne ustalenia sztabów. Tym bardziej mnie dziwi, że można się tak wyłożyć. Oczywiście mówił pięknie o 500 Plus, ale zaraz wlazł sam na minę, opowiadając o wspaniałej służbie zdrowia, gdy wiemy, że dziś zamknięto odział ginekologiczny w Zakopanem, bo nie ma lekarzy.

JEST TAKIE POWIEDZENIE, ŻE JAK BEDUIN MA PECHA, TO I NA PUSTYNI ZAATAKUJE GO NIEDŹWIEDŹ POLARNY – I TO DO SYTUACJI PANA SASINA IDEALNIE PASUJE, TYM BARDZIEJ, ŻE ZA CHWILĘ OPOWIADAŁ O TYM, JAK TO ROLNICTWO ROZKWITNIE ZA DRUGIEJ KADENCJI PIS-U, A MY WIEMY, ŻE DZIŚ PAN WOJCIECHOWSKI NIE NAJLEPIEJ PORADZIŁ SOBIE W BRUKSELI.

Reszta kandydatów poradziła sobie?
Tam nikt nie wykroczył poza swoją strefę komfortu. Niezłym pomysłem była wypowiedź Budki o stronie “100 afer PiS”, która została odpalona właśnie podczas debaty. Rzeczywiście to dobry pomysł i ktoś to nieźle wymyślił.

I był gadżet – rachunek za leki dla dziecka.
To prawda, i gadżety się w polskiej polityce zazwyczaj sprawdzają. Podobno było zamieszanie z flagą, którą miał na stoliku Jacek Wilk, która nie została uzgodniona z organizatorami debaty. Zresztą ciekawe, że podczas rundy o rolnictwie Wilk, który wszedł do Sejmu z list Kukiz 15, zacytował Witosa. Przypomnę, że dziś startuje z Konfederatów.

KOSINIAK-KAMYSZ JAKO JEDYNY PRÓBOWAŁ WYKORZYSTAĆ SYTUACJĘ, KTÓRA ZAWSZE JEST KŁOPOTLIWA, CZYLI ŚMIERĆ OJCA PREMIERA. PRZYZNAM, ŻE SIĘ DZIWIĘ, OGÓLNIE WYPADŁ SŁABO, CZEMU TEŻ SIĘ DZIWIĘ, BO SZEF LUDOWCÓW ZAZWYCZAJ DOBRZE RADZI SOBIE W TAKICH PRZESTRZENIACH.

Skoro jesteśmy przy śmierci Kornela Morawieckiego, to czy strona rządowa próbuje to wykorzystywać?
To jest kuszące, chociaż w kontekście śmierci to słowo brzmi paradoksalnie. My Polacy zawsze stajemy po stronie słabszych, cierpiących, bitych itd. Pytanie, co się stanie dalej w tym temacie, bo jednak jest jeszcze kilka dni do wyborów, w tym 10 dni kampanii. Tu można przeszarżować. Przypominam, że początkowo katastrofa smoleńska nie działała. Prawdą też jest, że PiS nie ma oporów w takich sytuacjach. To widać w wystąpieniach liderów prawicy, że nie zawahają się użyć żadnych argumentów. Od kabaretowych, jak słowa pana Kaczyńskiego, że “zbudowaliśmy demokrację”, poprzez stwierdzenia, które chyba są dla ludzi, którzy nie czytają niczego i nic nie wiedzą, jak słowa, że “wprowadzimy darmową służbę zdrowia” – może warto powiedzieć prezesowi Kaczyńskiemu, że to jest zapisane w konstytucji – po zapowiedź, że premier przerwie kampanię i pogrąży się w żałobie do czasu pogrzebu.

Premier poinformował wszystkich, że ostatnie słowa jego ojca były o Polsce.
Tak, a gdy stan zdrowia był już bardzo zły, to na wniosek premiera prezydent oznaczył Kornela Morawieckiego Orderem Orła Białego. Przyznam, że to dwuznaczne i mam z tym kłopot. Do tej pory Kornel Morawiecki nie był rozliczony ze spraw prywatnych. Oczywiście to bardzo szlachetne, że jego ostatnie słowa były o Polsce, ale biografowie wiedzą, że Kornel Morawiecki nie wychowywał swoich dzieci, ponieważ miał inna panią w międzyczasie.

STRONA LIBERALNA MÓWI “NIC NAM DO TEGO”, BO TAK SIĘ ŻYCIE UŁOŻYŁO, ALE JAK WYKORZYSTUJE TO STRONA, KTÓRA MA WYPCHANĄ GĘBĘ FRAZESAMI O MORALNOŚCI, “BÓG, HONOR, OJCZYZNA”, A MĄŻ, ŻONA I DZIECI TO PRAWDZIWA RODZINA, TO KTOŚ W KOŃCU ZWRÓCI NA TO UWAGĘ. PYTANIE, CZY DRUGA STRONA BĘDZIE CHCIAŁA TAKIE SPRAWY WYCIĄGAĆ, BO PIS NIE SĄDZĘ, ABY MIAŁ JAKIEŚ SKRUPUŁY NA ICH MIEJSCU.

Opozycja, gdyby chciała, mogłaby też rozprawić się z katastrofą smoleńską, ale najwyraźniej nie chce tego robić. Przecież są dokładne raporty, mamy wszystkie dane, sprawa jest zbadana. Tymczasem proszę zwrócić uwagę, że katastrofa nie występuje w kampanii w ogóle. Macierewicz jest schowany, nie ma żadnej komisji i podkomisji. Tylko opozycja tego tematu nie rusza.

Wróćmy do debaty. Co z niej zapamiętamy?
To, że się odbyła, bo nic specjalnego raczej się nie wydarzyło. Może poza pikietą przed telewizją, że “TVP kłamie”. Co mnie uderzyło, to fakt, że

JĘZYK NAM STRASZNIE ZUBOŻAŁ.

Oczekiwałbym, że skoro takim “strasznym” językiem posługiwali się politycy u Sowy podczas prywatnych rozmów, dodajmy – podsłuchiwanych, to wolałbym, żeby wicepremier Sasin nie mówił, że coś “pierdyknęło”, bo to jest język, który był właśnie piętnowany. Podobnie ze słowami “ruski węgiel”, to podobny poziom, którego politycy powinni unikać, bo to język raczej podwórkowy. Powiem szczerze, że mnie to razi.

Małgorzata Kidawa-Błońska miodzio, czytaj tutaj >>>

PiSowski pomysł na emerytów: zdychajcie – czytaj tutaj >>>

Trzynasta emerytura to nasz projekt, którego PiS nie zapisał nawet w przyszłorocznym budżecie. Jest potrzebna emerytom, dlatego nie można mówić o jednorazowych rozwiązaniach, ważne, żeby była stała – mówiła Małgorzata Kidawa-Błońska podczas prezentowania polityki senioralnej z programu wyborczego Koalicji Obywatelskiej.

W programie KO polityka senioralna to jeden z filarów oprócz zdrowia i programu gospodarczego.

– Seniorzy dbali o nas, budowali Polskę – teraz oczekują tego, że my zadbamy o nich – mówiła Małgorzata Kidawa-Błońska na specjalnej konferencji prasowej, na której prezentowano plan “Polska seniora”.

– Oni chcą być aktywni, nie chcą być samotni, chcą mieć dobrą opiekę lekarską, chcą mieć opiekę wtedy, gdy nie będą samodzielni. To wszystko musimy im zapewnić – mówiła kandydatka Koalicji Obywatelskiej na premiera.

Trzynasta emerytura co roku i czek opiekuńczy

“Polska seniora” to program, który opiera się na trzech filarach. – Zdrowe życie, godne życie, aktywne życie – tłumaczyła Małgorzata Kidawa-Błońska.

W projekcie KO proponuje m.in. wprowadzenie na stałe 13. emerytury. – Trzynasta emerytura to był nasz projekt – trzynastą emeryturę będziemy Polakom co roku dawali – zadeklarowała Małgorzata Kidawa-Błońska, przypominając, że PiS zapomniał wpisać dodatkowej emerytury w przyszłoroczny budżet.

– 13.emerytura to nie jest hasło wyborcze. Mówiliśmy o tym trzy lata temu, to dziś potwierdzamy. Musimy zbudować stabilność seniorów, na stałe – mówił Grzegorz Schetyna.

– Polki i Polacy żyją dłużej. Program dla nich to kwestia godności. Gwarancja wyższych zarobków i emerytury – dodał Schetyna.

Pełnomocnik ds. seniora

W programie KO jest też propozycja wprowadzenia czeków opiekuńczych, które będą przysługiwać, gdy senior będzie potrzebować opieki. – Żeby mieli poczucie wartości i godności, bo to dla tych ludzi bardzo ważne – mówiła kandydatka na premiera.

W założeniu czek ma mieć wartość co najmniej tysiąca złotych, bo jego wysokość będzie uzależniona od najniższego wynagrodzenia.

Koalicja Obywatelska zapowiedziała też wprowadzenie pełnomocnika rządu ds. polityki senioralnej. Już dziś w gabinecie cieni PO jest taka funkcja, pełni ją poseł PO Michał Szczerba.

Proponują też bilans zdrowotny dla seniorów, który będzie programem ogólnopolskim i wprowadzenie instytucji “asystenta osoby niesamodzielnej”.

Kolejnym rozwiązaniem, które proponuje KO, jest dofinansowanie tzw. opasek ratunkowych dla seniorów i “urlopu wytchnieniowego” dla opiekunów osób niepełnosprawnych. Powołane mają też zostać tzw. rady seniora na każdym szczeblu samorządu terytorialnego.

Parlament Seniora poza parlamentem

Dziś po raz kolejny obradował też parlament seniorów, niestety nie w Sejmie RP, a w muzeum POLIN. – Chciałabym wzmocnić głos seniorów, dlatego uważam, że potrzebny jest pełnomocnik rządu ds. polityki senioralnej wyposażony w mocne narzędzia. Poza tym chcemy, żeby Obywatelski Parlament Seniorów stał się ustawowym reprezentantem osób starszych – zapowiedziała Małgorzata Kidawa-Błońska.

– Dziś Obywatelski Parlament Seniorów spotyka się poza Sejmem, bo PiS ich stamtąd wyrzucił. Gwarantujemy, że za naszych rządów wróci do Sejmu – obiecała wicemarszałek.