Pisowskie polowanie na marszałka Grodzkiego

Stowarzyszenie Godność złożyło wniosek o ukaranie marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego. Chodzi o słowa liberalnego polityka dotyczące Jarosława Kaczyńskiego.

Marszałek Senatu – w opinii członków Stowarzyszenia Godność – miał wyjawić to, że Jarosław Kaczyński przyjmuje silne leki. „Nieuprawnienie pozyskując niezweryfikowane dane chorobowe, wypowiadał się publicznie w sprawach objętych tajemnicą lekarską” – napisali działacze we wniosku o ukaranie Grodzkiego, który skierowali do Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej.

Geneza sytuacji wiąże się z nowelizacją przepisów o ustroju sądów i Sądu Najwyższego. Prezes Kaczyński w trakcie dyskusji na temat „ustawy kagańcowej” przyznał, że ma on nadzieję, że „tym projektem powstrzymamy (chodzi o kierownictwo PiS – przyp. red.) wysadzenie w powietrze wymiaru sprawiedliwości” i określił działania niepokornych sędziów mianem „anarchii”.

Tomasz Grodzki odniósł się do słów Kaczyńskiego w jednym z programów Radia ZET. „Jak się bierze silne leki przeciwbólowe, to naprawdę umysł człowieka reaguje trochę inaczej, więc na miejscu pana prezesa zająłbym się szybkim powrotem do zdrowia, do działalności i do pracy” – zażartował przedstawiciel Koalicji Obywatelskiej.

Prowadzący wywiad dziennikarz dopytywał Grodzkiego, czy uważa on, że Jarosław Kaczyński może mieć zaburzoną zdolność postrzegania rzeczywistości. „Jak człowiek jest na zwolnieniu, nie powinien zajmować się pracą, a pracą prezesa Kaczyńskiego jest polityka. I powinien jak najszybciej wracać do zdrowia  czego mu szczerze życzę. Natomiast takie doraźne komentowanie, i to w sposób dość ostry w mojej ocenie, jest nieuzasadnione” – odpowiedział polityk.

Słowa Grodzkiego wywołały reakcję Stowarzyszenia Godność. Członkowie organizacji podnieśli kuriozalne zarzuty i oskarżyli marszałka o to, że bezprawnie wszedł w posiadanie wiedzy na temat stanu zdrowia Kaczyńskiego (!) i wyjawił te informacje szerszej publiczności.

Grodzki – poprzez luźne wypowiedzi w wywiadzie – miał wyjawić objęte tajemnicą dane dotyczące przyjmowania przez Kaczyńskiego leków przeciwbólowych i ich skutków ubocznych oraz… upublicznić aktywność prezesa PiS w czasie korzystania ze zwolnienia lekarskiego, która jest przecież powszechnie znana (polityk stale występuje w mediach i komentuje bieżące wydarzenia).

Duda musi ponieść odpowiedzialność za dzieło zniszczenia. Aż się boję, co współwięźniowie z nim zrobią. Nie ma mojej zgody, aby służył za taboret z dziurką. Duda, choć Dupa, to też człowiek.

Kmicic z chesterfieldem

„Bardzo bym prosił adwokatów z innych krajów, żeby się nie wtrącali w nasze sprawy, bo ich nie znają, nie czują, nie rozumieją ich” – pouczał „obcych prawników” prezydent Duda. Jego słowa nie pozostały niezauważone

Profesorowie prawa urażeni słowami prezydenta

Prof. Alberto Alemanno z École des hautes études commerciales de Paris (HEC), prawnik specjalizujący się w prawie UE, jeden z sygnatariuszy listu otwartego do szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen w sprawie praworządności w Polsce, potraktował słowa Dudy jako osobistą zaczepkę:

„Zostałem odprawiony przez Prezydenta Andrzeja Dudę jako jeden z »obcych prawników z innego kraju wtrącających się w polskie sprawy«. To dodatkowy powód, żeby zwrócić się do Ursuli von der Leyen [szefowej KE], Very Jourovej [wiceszfowej KE) i Didiera Reyndersa [komisarza ds. sprawiedliwości], żeby pilnie działali w obronie prawnej i społecznej umowy łączącej państwa UE i ich obywateli”.

Więcej >>>

Oto 13 artykułów Konstytucji, które złamali PiS i Andrzej Duda…

View original post 197 słów więcej

 

Niekumaty Brudziński drogę do sklepu zna

Przy okazji uchwalenia przez Sejm RP ustawy represyjnej, dyscyplinującej sędziów doszło na Twitterze do zabawnej „konfrontacji” między mec. Romanem Giertychem, a wiceszefem Prawa i Sprawiedliwości Joachimem Brudzińskim.

Zaczęło się na poważnie. Zdaniem prawnika mamy obecnie do czynienia z kolejnym łamaniem Konstytucja i próbą wprowadzenia w Polsce autorytarnego systemu na wzór państw komunistycznych. „Hańba!” – napisał mecenas na Twitterze.

Wtedy do kontrataku ruszył Brudziński: „Roman Giertych zostanie oceniony przez historię jako zdrajca Młodzieży Wszechpolskiej którą odrodził i namówił do protestów wobec wejścia Polski do UE. Porzucił ich łasząc się do lewackich elyt. Został śmiesznym pupilkiem TVN-u i GW jako klasyczny „budyń” celebryta. Hańba” – odpalił zastępca Kaczyńskiego i chyba nie spodziewał się tak gwałtownego zwrotu akcji.

Giertych zmieniając ton z wyraźna drwiną opisał rolę Brudzińskiego, z czasów gdy jako lider LPR prowadził negocjacje z Jarosławem Kaczyńskim. „Nie zapomnę Panu tych miłych gestów, gdy prowadziłem rozmowy z Kaczyńskim, a nie było komu wyskoczyć po coś do picia… Zawsze można było na Pana liczyć” – wspominał Giertych, czym wzbudził wesołość wielu użytkowników Twittera., ale nie wszystkich…

Taki np. szef portalu TVPInfo Samuel Pereira uznał, że „słabe to było” i dostało mu się za to: „Słaby to jest szanowny pan. Propagandzista za państwowe pieniądze”; Słaby to był zakład o prom ze Szczecina. Po czynach Was poznamy, redaktorku.” – komentowali użytkownicy Twittera.

Kmicic z chesterfieldem

Powinniśmy jak najszybciej zdekoncentrować sytuację medialną w Polsce, ponieważ ona nie spełnia standardów europejskich” – podkreśla minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Piotr Gliński mówiąc o planach kierowanego przez siebie resortu na najbliższe lata.

Minister zaznaczył, że stosowny projekt jest już od dawna gotowy i czeka tylko na odpowiednią polityczną decyzję. Partia rządząca od początku twierdzi, że media w Polsce, a w szczególności prasa, są opanowane przez koncerny zagraniczne, co wpływa na wolność owych mediów.

Z tą opinią nie zgadza się między innymi były prezes TVP, członek Rady Mediów Narodowych, Juliusz Braun. „To, co mówi minister Piotr Gliński można czytać jako pogróżki pod adresem mediów. Rząd chce po prostu osłabić silne media” – mówi Braun w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl, dodając, że „w Polsce „tak naprawdę nie ma zmonopolizowanych mediów. Widocznie minister kultury jest źle poinformowany.”

Poza planami dekoncentracji mediów, kierowane przez Glińskiego ministerstwo kultury w ciągu najbliższych…

View original post 1 513 słów więcej

 

Mały, mściwy, zaściankowy umysł

Tusk definiuje Kaczyńskiego najlepiej w Polsce. Kaczyński to nie tyle szarańcza, lecz menda, która obsiadła najwrażliwsze miejsca Polek i Polaków. Mendoweszka.

Kmicic z chesterfieldem

Proponowane przez PiS zmiany w ustawie o sądach powszechnych godzą w podstawy ustroju RP i stanowią próbę obejścia norm zakodowanych w Konstytucji. Dlatego warto rozważyć jakie konsekwencje prawne mogą spotkać tych, którzy przyczynią się do wejścia tej nowelizacji w życie – piszą karniści, adwokaci Jacek Dubois i Michał Zacharski

Wiele już powiedziano i napisano o tym, co oczywiste: projekt nowelizacji ustawy o ustroju sądów powszechnych oraz o Sądzie Najwyższym – wprowadzający represje dla strzegących praworządności sędziów i uzależniający władzę sądowniczą od legislatywy i egzekutywy, godząc w zasadę trójpodziału władzy – jest niekonstytucyjny i sprzeczny z prawem unijnym.

Mamy do czynienia z ideami, których wdrożenie nie przyszło do głowy architektom PRL, gdyż nawet oni nie ustanowili zakazu rozproszonej kontroli konstytucyjności. Przyjęcie, że deliktem dyscyplinarnym jest, (jako „oczywista i rażąca” obraza przepisów prawa) odmowa stosowania przepisu ustawy, jeżeli jego niezgodności z Konstytucją lub umową międzynarodową ratyfikowaną za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie…

View original post 3 259 słów więcej

 

Pisowiec Kaleta zaorany przez angielskiego profesora Laurentego Pecha

PiS-owska nowelizacja ustawy o sądach to „skopiowanie przepisów przepisów obowiązujących we Francji” – przekonywał Sebastian Kaleta z PiS. Na jego słowa zareagował profesor Laurent Pech, wykładający prawo na Uniwersytecie Middlesex w Londynie. „Masz szczęście. Tak się składa, że specjalizuję się w tej kwestii” – napisał, dodając, że Kaleta nie wie, o czym mówi.

Poseł PiS i wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta był jednym z trzech przedstawicieli swojego klubu, którzy w piątek poinformowali o złożeniu w Sejmie projektu nowelizacji ustawy dotyczącej sądów powszechnych i Sądu Najwyższego. Zakłada ona dyscyplinowanie „nieposłusznych” sędziów. Tym, którzy będą podważali legalność nowej Krajowej Rady Sądownictwa i innych sędziów, groziły będą kary finansowe i wydalenie z zawodu. Na nowelizację ustawy przedstawioną przez PiS spadła fala krytyki, a opozycja i przedstawiciele środowiska sędziowskiego zgodnie wskazywali, że to „kneblowanie ust sędziom” i „próba wprowadzenia stanu wojennego w sądach”.

Kaleta stwierdził, że nowelizacja PiS to kalka z prawa francuskiego

Broniąc zmian wprowadzanych przez PiS Sebastian Kaleta stwierdził, że dyscyplinująca sędziów nowelizacja to nic innego, jak „skopiowanie przepisów obowiązujących we Francji”. Zasugerował też, że z tego powodu jej krytykowanie jest nie na miejscu.

„O ile mi wiadomo Francja jest UE, w UE są również Niemcy, w których sędziów powołują bezpośrednio politycy. Kwalifikowanie naszych partnerów z UE jako państw autorytarnych jest nie na miejscu!” – napisał na Twitterze. W podobnych słowach nowelizację komentowali wcześniej także inni posłowie PiS – m.in. Marek Ast i Ryszard Terlecki.

Na słowa Kalety odpowiedział specjalizujący się w prawie międzynarodowym profesor prawa Laurent Pech z Uniwersytetu Middlesex w Londynie, który postanowił dać politykowi PiS mały wykład.

Drogi Sebastianie Kaleto, masz szczęście! Jestem ekspertem od niezawisłości sędziowskiej w prawie francuskim, europejskim i EKPC (Europejskiej Konwencji Praw Człowieka – red.). Pozwól, że wyjaśnię ci, dlaczego nie wiesz, o czym mówisz (zakładając, że nie chcesz nikogo celowo wprowadzić w błąd)

– napisał. W kolejnych wpisach wypunktował Kalecie, dlaczego jego stwierdzenie, że nowelizacja to „skopiowane przepisy z prawa francuskiego”, jest jego zdaniem nieprawdziwe.

Prawo francuskie NIE dopuszcza żadnych sankcji wobec jakiegokolwiek sędziego, który stara się stosować prawo UE zgodnie z interpretacją orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, tym bardziej, gdy mówimy o niezawisłości sądów, również ściśle chronionych na mocy francuskiej konstytucji (ponownie – jest to oczywiste dla wszystkich, oprócz kłamców i ignorantów)

– wskazał Perch, powołując się na kolejne zapisy francuskiego prawa. Jak dodał, francuskie prawo broni niezawisłości sędziowskiej i stawia ją na pierwszym miejscu.

Jak to działa we Francji, tłumaczył również korespondent „Wyborczej” z Paryża Piotr Moszyński: zgodnie z art. 10 par. 2 dekretu z 1958 roku sędziowie nie mogą wprawdzie okazywać niechęci rządowi podczas orzekania, ale nie zabrania się im uczestniczenia w zgromadzeniach politycznych czy uczestniczenia w stowarzyszeniach po pracy. Po zdjęciu togi mogą wygłaszać poglądy polityczne, a nawet należeć do partii, jeśli nie narusza to ich niezawisłości sędziowskiej – czytamy w tekście Moszyńskiego.

Brytyjski profesor na Twitterze ocenił, że politycy PiS, powołując się na zagraniczne przepisy, celowo chcą wprowadzić opinię publiczną w błąd. Skwitował:

błąd ludzi, ukrywając się za fałszywie przedstawionymi przepisami obcego prawa, w celu uzasadnienia oczywistych naruszeń zasady niezawisłości sądów z oczywistym naruszeniem zarówno polskiej konstytucji, jak i prawa UE.

Sebastian Kaleta zdecydował się odpowiedzieć na zarzuty profesora. „Żaden z twoich tweetów nie odnosi się do przepisów, które obowiązują lub są w ostatnio przedstawionej ustawie. Niestety ktoś wprowadził cię w błąd i nadużył twojego stanowiska eksperta. Niemniej jednak doceniam twój wysiłek przedstawienia wartości i przepisów, które są również obecne w polskim prawie” – napisał po angielsku.

Profesor zdecydował się ponownie odpowiedzieć politykowi PiS. „Przypominam tylko grzecznie, że to ty odwoływałeś się do prawa francuskiego, aby uzasadnić najnowszy projekt, który zasadniczo narusza wymogi praworządności UE / Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, więc poprzyj swoje stwierdzenia lub postępuj zgodnie z moją radą: „gdy jesteś w dziurze, przestań kopać” – napisał.

Kmicic z chesterfieldem

Tusk: Kidawa-Błońska jest najlepszą kandydatką do konkurowania z Dudą

W trakcie konferencji Tusk odniósł się również do wyboru Kidawy-Błońskiej na kandydatkę PO w wyścigu o prezydenturę w Polsce. – Trzymałem kciuki za obu kandydatów (Jaśkowiaka i Kidawę Błońską – red.), ale serce mi bije mocniej, że jest to Małgorzata Kidawa-Błońska – stwierdził Tusk. W jego ocenie to kandydatka „najlepsza z możliwych” do konfrontacji z Andrzejem Dudą.

– Nie zgadzam się fundamentalnie z argumentami, że jest za mało bojowa lub mało charyzmatyczna – dodał. – Kidawa-Błońska prezentuje ciepło, a nie chłód. Synonimem charyzmy nie jest bycie twardzielem. Polska polityka potrzebuje ludzi gotowych do robienia dobra i działania nie przeciwko ludziom – ocenił Tusk.

O konwencji Platformy Obywatelskiej tutaj czytaj >>>

Napisać, że ten wywiad przeprowadzono – nomen omen – na kolanach, to mało. To właściwie monolog Jarosława Kaczyńskiego, z włożonymi w niektórych miejscach pytaniami, które pasują prezesowi PiS.

Wywiad, którego udzielił…

View original post 2 858 słów więcej

 

PiS jest jak WRON, a prezes to Jaruzelski

Prawnik Michał Wawrykiewicz o słowach Jarosława Kaczyńskiego na temat głośnej ustawy PiS o sądach.

– Projektem noweli ws. ustroju sądów chcemy powstrzymać wysadzenie w powietrze wymiaru sprawiedliwości, bo to, co zaczęło się dziać w wymiarze sprawiedliwości, to już właściwie jest anarchia – powiedział Kaczyński w rozmowie z Polską Agencją Prasową.

– Nasza ustawa o sądach nie wyprowadza nas z Europy, jak twierdzi opozycja. Ona nas w końcu w kwestii sądownictwa do niej wprowadza. Koniec z rozwiązaniami odziedziczonymi po komuniźmie. Teraz zrobimy to tak, jak robią to państwa starej Uni Europejskiej – dodaje poseł PiS-u Kazimierz Smoliński.

Ustawa przewiduje m.in. karanie finansowe sędziów, jak i wyrzucenie ich z zawodu.

Bartosz Kramek (Fundacja Otwarty Dialog): Nie anarchia sędziów, a uzurpacja władzy. Wczoraj była rocznica stanu wojennego – analogie są oczywiste: PiS jest jak WRON, a prezes to Jaruzelski. Antykonstytucyjna legislacja nie jest prawem, tak samo, jak Trybunał Konstytucyjny i Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego nie są sądami i pozory legalizmu niczego nie zmienią”.

Waldemar Kuczyński (publicysta): Drań stojący ponad prawem, złodziej władzy, uzurpator, gwałciciel Konstytucji ma czelność nazywać anarchią opór sędziów przed jego niszczeniem państwa prawa, po to by mógł bawić się Polską, jak gówniarz w piaskownicy. Co wyście Polacy zrobili z własnym krajem? Choćby PiS skopiował system prawny najbardziej demokratyczny, zamieni się on w system sądów lokajskich, dlatego, że Polska rządzona jest przez stojącego ponad prawem zwykłego posła, od którego decyzji zależy los każdego w strukturze państwa, a jego samego prawo nie obejmuje”.

Na słowa Kaczyńskiego zareagował także mec. Michał Wawrykiewicz. – Jak Pan śmie rzucać takie oszczerstwa wobec polskich sędziów – napisał prawnik w kierunku prezesa PiS.

Reakcje internautów:

Zła wiadomość dla pana Jarka – sędziowie nie pozwolą sobie nałożyć kagańca. A kiedyś pana osądzą”.

PiS chce teraz powstrzymać wysadzenie w powietrze wymiaru sprawiedliwości, do którego sam doprowadził. Zdecydował więc zrobić jego demontaż. Chcą przygotować grunt do zbudowania systemu władzy monopartyjnej, na wzór państwa totalitarnego”.

Powiedzcie Kaczyńskiemu, że to on i jego ludzie wprowadzili anarchię. Począwszy od niepublikowania wyroków do ich niewykonywania. To także ocena wyroków pod kątem czy są korzystne dla władzy. Mam nadzieję, że spotka ich za to odpowiednia kara”.

Kmicic z chesterfieldem

„Nie obywatel jest dla sądu, tylko sąd dla obywateli. To wynika z Konstytucji, tylko państwo sędziowie nie chcą Konstytucji w ten sposób czytać. Nie są elitą polskiego społeczeństwa, uzurpują sobie tę nazwę. Dziwią się, że ludzie nazywają ich kastą, a jakże to nazwać inaczej?” – te słowa prezydenta zarejestrowała kamera OKO.press. Byliśmy na spotkaniu z Dudą

„Stary układ mocno się trzyma, wciąż ma władzę nad ludźmi i nie chce pozwolić zabrać sobie przywilejów. Dlatego przywrócenie w Polsce sprawiedliwych sądów jest tak trudne – mówił prezydent Andrzej Duda na spotkaniu z mieszkańcami Nowego Miasta Lubawskiego w środę 11 grudnia 2019. Aż cały się prężył i kręcił w charakterystyczny sposób głową.

Był tam z kamerą Robert Kowalski, twórca relacji filmowych OKO.press, z których powstały już trzy pełnometrażowe dokumenty.

Robert Kowalski: „Prezydent zaczął wizytę w Nowym Mieście Lubawskim od udziału w poświęceniu nowej hali fabryki »Szynaka…

View original post 1 999 słów więcej

 

Corleone, czy Genovese? Kaczyński, czy Banaś?

„Wprost” donosi o tajnej umowie pomiędzy Marianem Banasiem a Jarosławem Kaczyńskim i Mariuszem Kamińskim. Strona rządowa nie wywiązała się z jej dotrzymania.

Banaś – według doniesień tygodnika – miał podać się do dymisji i przyznać, że była to jego osobista decyzja. Umowa została jednak złamana i Anita Czerwińska, rzeczniczka PiS, publicznie ujawniła, że to partia zdecydowała o pozbyciu się szefa Najwyższej Izby Kontroli.

Podczas czwartkowego spotkania prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i wiceprezesa partii Mariusza Kamińskiego z prezesem NIK Marianem Banasiem zostało wyrażone oczekiwanie, aby szef NIK podał się do dymisji” – napisała kilkanaście dni temu na Twitterze Czerwińska.

Wpis wywołał medialną burzę. Banaś w jego następstwie zdecydował się zatrzymać stanowisko i nie poddawać się dymisji.

„Wprost” powołuje się na anonimowego informatora powiązanego z partią rządzącą, który poinformował o tym, że Kaczyński jest zdruzgotany postawą Banasia. „Jarosław Kaczyński jest załamany. Szuka winnych, a przede wszystkim osoby która podsunęła mu Banasia. Bo w tyle głowy pojawia mu się spiskowa teoria, że wytypowanie Banasia na szefa NIK było elementem sabotażu w PiS” – twierdzi informator.

Nowe światło na sprawę rzuciła „Gazeta Wyborcza”. Dziennik donosi, że PiS zaczyna poszukiwać „kozła ofiarnego”: potencjalną ofiarą ma być szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Piotr Pogonowski. Funkcjonariusz – jak podaje „Wyborcza” – nie chce się jednak dać wykorzystać do politycznych rozgrywek.

Oburzeni internauci uważają, że sprawa Banasia stanowi zaledwie wierzchołek góry lodowej. „Zaczyna być bardzo ciekawie. Czekam kiedy te wszystkie łajdactwa ujrzą światło dzienne i przygniotą PiS-sektę” – napisał jeden z użytkowników portalu NaTemat.pl. Inni komentujący wskazują na to, że politycy PiS są mocno na bakier z dotrzymywaniem obietnic. „Któryś z polityków PiS-u użył nawet słów o złamaniu dżentelmeńskiej umowy zapominając, że warunkiem koniecznym do jej zawarcia jest obecność dżentelmenów” – podsumował.

Kmicic z chesterfieldem

Premiera „Szczerze” Donalda Tuska 12 grudnia. Już dziś publikujemy fragmenty bardzo osobistych dzienników byłego przewodniczącego Rady Europejskiej i obecnego szefa Europejskiej Partii Ludowej (EPP).

Książka autorstwa Donalda Tuska ma formę osobistego dziennika. Są to zapiski z lat 2014-2019 uzupełnione i wzbogacone późniejszymi przemyśleniami. Były premier Polski opisuje kolejne dni na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej (czy, jak woli jego wnuk, Króla Europy). Relacjonuje spotkania z Angelą Merkel, Petrem Poroszenką, Francois Hollande’em, Barackiem Obamą czy Davidem Cameronem. Ujawnia kulisy narad na szczytach europejskich władz. Możemy wraz z nim śledzić m.in. pierwsze przymiarki do referendum brexitowego czy narastający konflikt w UE w sprawach dotyczących sankcji na Rosję, wsparcia dla Ukrainy oraz kryzysu w Grecji. Tusk dużo miejsca poświęca też swoim bliskim i sprawom polskim, do których jako szef RE musiał zachowywać dyplomatyczny dystans.

Poniżej pierwsze fragmenty książki Donalda Tuska. Premiera książki zaplanowana jest na 12 grudnia, a 14 grudnia w sobotę w Centrum…

View original post 2 269 słów więcej

 

Duda musi beknąć za Pawłowicz i Piotrowicza. Kidawa-Błońska obiecuje tych dwóch ancymonków wykopać z TK

Andrzej Duda po ciemku i po kryjomu zaprzysiągł nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Przyjął ślubowanie min. od Stanisława Piotrowicza oraz Krystyny Pawłowicz. Kandydatury te od dawna budziły ogromne kontrowersje nie tylko po stronie opozycji.

Fakt ten nie omieszkała, w bardzo emocjonalnych słowach, skomentować Małgorzata Kidawa-Błońska, których wielu postrzega jako potencjalnego następcę obecnego prezydenta. Dzisiaj prezydent Duda przyjął przyrzeczenie od dwóch sędziów Trybunału Konstytucyjnego – pani Pawłowicz i pana Piotrowicza. Jako wicemarszałek Sejmu mam ekspertyzy, które mówią, że wybór został wykonany z naruszeniem prawa – powiedziała kandydatka na prezydenta. Prezydent powinien to zatrzymać, ale skapitulował. To kolejny element niszczenia Polski, niszczenia naszego kraju. Sądy, służba zdrowia, szkoła… Wszędzie tam, gdzie PiS postanawia rozpocząć swoje działania, następuje zniszczenie-kontynuowała.

Najwazniejsza była jednak deklaracja, która dotyczyła ewentualnego objęcia przez panią wicemarszałek funkcji prezydenta. Kiedy będę prezydentem, znajdę rozwiązania prawne, które pozwolą zrewidować, czy wybór tych dwóch osób był dokonany zgodnie z prawem i będę wnioskowała do Sejmu, żeby przywrócił stosowanie prawa w tej materii.

 Trzymamy kciuki, aby ta obietnica stała się rzeczywistością.

Duda za bezprawne zaprzysiężenie Pawłowicz i Piotrowicza na sędziów TK musi beknąć.

Kmicic z chesterfieldem

„Obecnie Polska, według wskaźnika Giniego, określającego poziom różnic społecznych, zajmuje jedno z najlepszych miejsc w Europie” – stwierdził Jarosław Kaczyński. Niestety, z niedawnych badań wynika, że nierówności dochodowe w Polsce należą do najwyższych w Europie

Rosnące nierówności dochodowe i majątkowe to jeden z najważniejszych tematów ekonomicznych i politycznych ostatnich lat. Na Zachodzie, bo w Polsce z wyjątkiem pozaparlamentarnej (do niedawna) lewicy mało kto interesował się problemem. Listopad 2019 przejdzie do historii jako miesiąc, w którym politycy rządzący naszym krajem nareszcie go zauważyli.

I od razu rozwiązali.

“Obecnie Polska, według wskaźnika Giniego, określającego poziom różnic społecznych, zajmuje jedno z najlepszych miejsc w Europie” – stwierdził Jarosław Kaczyński w opublikowanej 26 listopada rozmowie z „Gazetą Polską”.

Prezes PiS musiał zaczerpnąć tę tezę od premiera Mateusza Morawieckiemu, który w exposé tydzień wcześniej mówił, że obecnie w Polsce „poziom nierówności jest taki, jak w Danii, a niższy niż przeciętnie w Europie. Niższy niż we…

View original post 2 899 słów więcej