Nihilisie Kaczyński i Ziobro

„Ministerstwo Sprawiedliwości mimo ustawowego obowiązku od ponad 14 dni nie udostępnia dokumentów związanych z aferą hejterską byłego wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka. To oczywiście jasny sygnał, że ta władza boi się tych informacji, że w tych dokumentach moglibyśmy odkryć jeszcze więcej bulwersujących faktów i moglibyśmy jeszcze więcej mieć argumentów, żeby Zbigniew Ziobro pożegnał się ze stanowiskiem, które piastuje” – poinformował Mariusz Witczak.

Dodał, że posłowie PO złożyli w resorcie sprawiedliwości ponaglenie, by niezwłocznie udostępnił te dokumenty. Jeżeli ministerstwo tego nie zrobi, sprawa trafi do sądu administracyjnego.

Posłanka PO Joanna Augustynowska podkreśliła, że działając zgodnie z regulaminem o wykonywaniu mandatu posła, mają oni prawo zobaczyć te dokumenty. – „Po to, żeby opinia publiczna miała wiarygodną informacje o tym, co dzieje się w Ministerstwie Sprawiedliwości. Nie ma takiej woli, nie ma takiej chęci. Widać, że jest strach i coś jest ukrywane” – stwierdził Augustynowska.

Arkadiusz Myrcha podkreślił, że Ministerstwo Sprawiedliwości „to nie jest prywatny folwark, ani ministra Zbigniewa Ziobro ani wiceministra Michała Wójcika”, tylko jest organem administracji publicznej, zobowiązanym do wypełniania przepisów ustawowych i przepisów kodeksu postępowania administracyjnego.

Morawieckiemu z prawdą nie po drodze

Więcej >>>

„Czuję się troszeczkę jak na gali Oskarów. Bardzo serdecznie dziękuję, za tą laudację taką bardzo ciepłą” – powiedział Morawiecki odbierając tytuł. Setki powtarzanych uparcie kłamstw i manipulacji – o sądach, szkołach, uchodźcach, Żydach, gospodarce i klimacie – nie zagroziły kandydaturze premiera. Biznes w Krynicy docenia „wpływ na rzeczywistość”

„Tak się zastanawiałem, czy się rzeczywiście udało tyle zrobić w tak krótkim czasie, w tych 4 latach. Brzmiało to, jakby miało zająć co najmniej 14 lat” – stwierdził Morawiecki po wysłuchaniu laudacji od Zygmunta Berdychowskiego, organizatora Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju.

Forum to doroczna impreza, na którą zjeżdżają przedstawiciele świata polityki i biznesu, a także eksperci i dziennikarze. W 2019 roku odbyło się już po raz 27.

Rada Programowa Forum niejednokrotnie podlizywała się rządzącym politykom. W 2000 roku nagrodę Człowieka Roku otrzymał Aleksander Kwaśniewski, w 2007 Donald Tusk, w 2011 Bronisław Komorowski, w 2014 Jarosław Kaczyński, a w 2016 Beata Szydło. Członkowie Rady nie omieszkali uhonorować także kontrowersyjnych polityków z zagranicy – nagrody otrzymali węgierski autokrata Viktor Orbán (w 2015) i słowacki premier Robert Fico (w 2012).

„To nigdy nie była nagroda ekonomiczna. To zawsze była nagroda polityczna. To politycy na przestrzeni ostatnich lat najbardziej wpływali na naszą rzeczywistość” – tłumaczył w 2018 roku założyciel Forum Zygmunt Berdychowski.

Morawiecki był nominowany już dwukrotnie. W 2016 minimalnie przegrał z Beatą Szydło, a w 2017 miał poprosić, by jego kandydatury nie brać pod uwagę. Rok później najwyraźniej nie miał już żadnych obiekcji.

Przypominamy, co o Mateuszu Morawieckim pisaliśmy w OKO.press. Ten artykuł to jednak tylko fragment bogatej antologii jego kłamstw i manipulacji, którą zgromadziliśmy w ostatnich latach. Premierowi chętniej nadalibyśmy tytuł Przodownika Fałszu.

Mistrz kłamstwa

Bo polskiemu premierowi z prawdą nie jest po drodze. W lipcu 2018 roku podsumowaliśmy siedem najbardziej bezczelnych (do tamtej pory) kłamstw szefa rządu.

Jak zaznaczyliśmy – bezczelnych – bo Morawiecki mógł z łatwością dotrzeć do prawdziwych danych. Postanowił jednak tworzyć alternatywną rzeczywistość. I tak premier kłamał, gdy

  • podawał liczbę czeczeńskich uchodźców w Polsce – zawyżając ją, zgodnie z ówczesną strategią polityczną PiS, ponad sześciokrotnie;
  • kłamał i manipulował w sprawie świadczeń dla osób z niepełnosprawnością, mówiąc, że za rządów PiS wzrosły o 50 proc. Tymczasem w latach 2015-2018 świadczenia wzrosły o 28 proc., ale tylko niektóre. Potrzebujących jest znacznie więcej;
  • z ukraińskich migrantów celowo robił uchodźców, by na forum międzynarodowym móc bronić „polityki uchodźczej” rządu PiS. I odpierać krytykę europejskich partnerów, którzy domagali się polskiej pomocy w rozbrajaniu kryzysu uchodźczego;
  • kręcił, gdy mówił o polskiej „pomocy na miejscu”, jako rozwiązaniu lepszym od relokacji uchodźców. Jak pisaliśmy wydatki na ten cel były w 2017 roku śmiesznie małe;
  • kłamał w sprawie luki VAT, która miała zmniejszyć się o 40 mld zł. W rzeczywistości zmalała o 13 mld;
  • twierdził, że płace w Polsce pod rządami PiS wzrosły najbardziej od 25 lat. Tymczasem wyższy wzrost notowano co najmniej kilkakrotnie;
  • znacznie przeszacowywał liczbę nowych miejsc pracy, które powstały w polskim przemyśle w 2017 roku. Twierdził, że było to aż 2/3 takich miejsc pracy w Europie. Utrzymywał, że Polskę chwalą za to w prywatnych rozmowach komisarze UE. Liczba, którą podawał była jednak zwyczajnie fałszywa.

Niezrozumiani przez świat

Premier jest też niezłomnym obrońcą „dobrej zmiany” w polskim sądownictwie. Główna linia argumentacji? Zachód i Unia Europejska reform Zbigniewa Ziobry po prostu nie rozumieją. Bo kraje, które nie doświadczyły komunizmu, nie są w stanie pojąć skali patologii, która dotknęła polskie sądy.

Stąd krytyczne głosy partnerów w UE i stąd konflikt z Komisją Europejską i TSUE.

W OKO.press relacjonowaliśmy m.in. wywiad Morawieckiego dla Polsat News z sierpnia 2018 roku. W tym 33-minutowym wystąpieniu kłamał i manipulował ponad 20 razy, bagatelizując skalę konfliktu z Unią o polską praworządność.

W grudniu 2018 roku oznajmił radośnie, że rząd PiS wniósł „fundamentalne zmiany dla podniesienia niezawisłości sędziów” i że „wystarczy spytać sędziów, czy zwiększyło to ich niezależność”.

Jak pisaliśmy odmiennego zdania jest KE, zaprzeczają polskie stowarzyszenia sędziowskie. Wszystkie wskazują na uparte próby podporządkowania wymiaru sprawiedliwości woli polityków PiS.

Swoje kłamstwa Morawiecki chętnie eksportuje. Podczas wizyty w USA w październiku 2018 udzielił wywiadu telewizji CNN. Powtarzał tam argument o czyszczeniu sądów z postkomunistów. Oraz kłamał bez żadnych ogródek, mówiąc, że polska Krajowa Rada Sądownictwa po reformach PiS jest wybierana w większości przez sędziów. Jak pisaliśmy – jest zupełnie odwrotnie.

W prawicowym francuskim dzienniku „Le Figaro” szkalował sędziów przeciwnych „dobrej zmianie” w lutym 2019. Tłumaczył, że 100 proc. sędziów zostało na stanowiskach po upadku PRL, a polskie sądownictwo jest najmniej wydajne w Europie. „Reformy” Ziobry mają tylko je uleczyć.

Na uniwersytecie nowojorskim w kwietniu 2019 porównał sędziów sprzeciwiających się niekonstytucyjnym zmianom do kolaborantów z Vichy. Potem dementował swoją własną wypowiedź.

W OKO.press wielokrotnie i drobiazgowo demaskowaliśmy kłamliwą narrację premiera.

Jasna Góra – symbol polskości

„Jasna Góro, Czarna Madonno, nasza matko, miej w opiece naród cały, który żyje dla Twej chwały” – tak modlił się Morawiecki w grudniu 2018 roku na 27. urodzinach Radia Maryja. Jak relacjonowaliśmy, pokazał wówczas, że jedyną wersją patriotyzmu i w ogóle wartości w życiu publicznym jest dla niego trójca: ojczyzna-tradycja-katolicyzm. A wszystko inne to „podkop pod Polskę”.

Swoje modlitwy premier kierował do tych „którzy nie kochają Polski aż tak mocno, jak my tutaj, jak Rodzina Radia Maryja”.

„Tradycyjnych wartości” Morawiecki bronił niejednokrotnie. W sierpniu 2019 pisaliśmy, że podczas pikniku rodzinnego premier wychwalał „nasze polskie kobiety”, które tworzą mur przed „fanaberiami ideologicznymi”. Tymczasem z sondaży OKO.press wynika jasno, że „polskie kobiety” mają poglądy znacznie bardziej rewolucyjne niż mężczyźni.

Szef rządu kreuje się na żarliwego katolika. Wiemy np., że ściśle przestrzega cotygodniowego postu. Znana anegdota mówi, że w podróży służbowej odmówił zjedzenia ukraińskich pielmieni. Bo akurat był piątek, a pierożki były z wieprzowiną. Przyszły premier miał obgryźć samo ciasto, nadzienie zostawić.

Ale wiara Morawieckiego, pod pozorem „wszechogarniającej dobroci” nosi znamiona fanatyzmu, a sam premier wyklucza z polskiego społeczeństwa tych, którzy nie podzielają jego religijnych uczuć.

Skromny biznesmen

Bogobojny Morawiecki pokazał też swoją mniej skromną twarz.

Na początku października 2018 roku Onet ujawnił nagranie z restauracji „Sowa i Przyjaciele” z 2013 roku. Rozmówcami byli prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło (przyjaciel Morawieckiego), prezes PGE Krzysztof Kilian (wieloletni przyjaciel Tuska), jego zastępczyni Bogusława Matuszewska i… Mateusz Morawiecki, wówczas od pięciu lat prezes banku BZ WBK.

Przytoczone wypowiedzi przeczą obrazowi pokornego i skromnego polityka. Jak się okazało, przyszły premier potrafi soczyście zakląć – nie gorzej niż podsłuchani biznesmeni i politycy PO.

Na jednym z nagrań Morawiecki obiecuje też, że załatwi pracę Aleksandrowi Gradowi z PO. „Pięć dych czy siedem, czy stówkę mu damy na jakieś badania czy na coś” – mówi. Chodziło oczywiście o 50-100 tys. złotych.

Morawicki ukrywał też zasobność własnego portfela, który powiększył się znacznie dzięki akcjom BZ WBK. Premier zachował je po tym, jak wszedł do rządu PiS, co pozwoliło mu wzbogacić się o 1,23 mln zł. Część miał przekazać na cele charytatywne – nie ujawnił jednak, na jakie. Akcje sprzedał dopiero po dwóch latach w fotelu ministra, bo, jak tłumaczył, „nie zdążył”.

Na cele charytatywne miał pójść także zysk ze sprzedaży działki, którą w 2002 roku Morawiecki kupił znacznie poniżej rynkowej ceny od proboszcza podwrocławskiej parafii garnizonowej. Wykryta dzięki śledztwu „Wyborczej” afera poważnie nadszarpnęła wizerunek premiera, który stara się ukryć fakt, że jest człowiekiem majętnym, zaprzyjaźnionym ze światem wielkiego biznesu.

Drzewko dla Polski

W 2017 roku Morawiecki stwierdził, że ma żydowskie pochodzenie (jego ojciec stwierdził natomiast, że nic mu o tym nie wiadomo). Ta deklaracja nie przeszkadza Morawieckiemu przekłamywać polskiej historii tak, by wybielać udział Polaków w Zagładzie.

„Kiedy mówimy o antysemityzmie, to też przychodzi mi do głowy, że coraz częściej spotykamy się z antypolonizmem. Ja chcę walczyć z tym antypolonizmem, tak jak skutecznie nasi żydowscy bracia walczą z antysemityzmem” – rozwodził się premier w rocznicę Marca ’68.

Ofiarą narodowej megalomanii padła prof. Barbara Engelking, którą skreślono Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej w maju 2018 roku. Engelking, wybitna badaczka, która odsłaniała skalę udziału polskiej ludności w Zagładzie, straciła stanowisko, bo zabrakło jej „polskiej wrażliwości”.

Premier, za przykładem ojca, domaga się też międzynarodowego uznania dla polskich zasług w walce z Holokaustem. W 2017 roku stwierdził, że „Instytut Yad Vashem powinien docenić odwagę Polaków i cały naród polski powinien mieć jedno wielkie drzewo Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata”.

W lutym 2019 w OKO.press pisaliśmy, że premier o żydowskich korzeniach został bohaterem polskich antysemitów – gdy odmówił wyjazdu na szczyt Grupy Wyszehradzkiej do Izraela.

Miłość własna mimo wszystko

Ale to nie koniec „sukcesów” rządu, z których musiał tłumaczyć się przed opinią publiczną w Polsce i Europie. I nie koniec kłamstw.

  • Wziął w obronę katastrofalną w skutkach reformę edukacji, którą zafundowała polskim szkołom była już minister Anna Zalewska. Podczas strajku nauczycieli grał też pierwsze skrzypce w deprecjonowaniu żądań protestujących. „Pracują mniej, a chcą zarabiać więcej” – mówił Morawiecki, rozpowszechniając niebezpieczny mit. Rezultat? Rozjuszeni nauczyciele, zmanipulowane społeczeństwo.
  • Kolejnym „sukcesem” było zablokowanie przyjęcia przez UE deklaracji dążenia do pełnej neutralności klimatycznej w czerwcu 2019. „Nie mamy sobie nic do zarzucenia” – skwitował wówczas Morawiecki, pokazując jasno, że jego rząd nie bierze na poważnie zbliżającej się katastrofy.
  • Bronił też Zbigniewa Ziobry, gdy wybuchła tzw. afera Piebiaka. W kuriozalnym wywiadzie dla TVN24 Morawiecki stwierdził, że Ziobro o aferze nic „nie wiedział, bo tak mu powiedział”. Koronny argument!
  • Premier kłamał też obficie o sukcesach polityki demograficznej PiS. Wbrew zapewnieniom Morawieckiego 500 plus nie sprawiło, że w Polsce rodzi się więcej dzieci. Wręcz przeciwnie, liczba urodzeń spada.
  • Okazją do wielu przekłamań były wybory – samorządowe jesienią 2018 i europejskie w maju 2019. I tak we wrześniu 2018 pisaliśmy m.in. o 3000 km drogowych kłamstw Morawieckiego, a w marcu 2019 demaskowaliśmy fałsz, gdy zapewniał, że PiS nie zamierza budować sojuszy z antyeuropejskimi partiami. Zamierzał i zbudował.

Choć jego praca zdaje się polegać na upartym powtarzaniu postprawd i tłumaczeniu się z kolejnych wtop, premier zachowuje sporo uznania dla samego siebie. Pochwał nie szczędzą mu przychylne PiS media, a także – jak się dziś przekonaliśmy – świat biznesu.

Kościół katolicki indoktrynuje umysły dzieci

„Kropelka radości” – to nadawany w Telewizji Trwam Tadeusza Rydzyka program przeznaczony dla dzieci. Audycję, którą prowadził częstochowski biskup senior Antoni Długosz, poświęcono problemom polskich rodzin.

I cóż miał do powiedzenia na ten temat bp Długosz? – „Cieszę się niezmiernie, że obecny nasz rząd też bardzo troszczy się o rodzinę, a wyrazem zatroskania naszego rządu było pierwsze „500 plus” dla każdego dziecka. Czy to nie piękne? Rząd bardzo się troszczy, daje dotacje na szkoły, na szpitale dla dzieci, kliniki dla dzieci, bo dziecko jest najpiękniejszym skarbem” – tłumaczył dzieciom.

Ale to nie koniec wychwalania rządu PiS na antenie telewizji Tadeusza Rydzyka. – „I wy przynosicie teraz 500 zł rodzinie. Do 18 roku życia będziecie te 500-tki każdego miesiąca dawali swoim rodzicom, czy to jest piękne? 300 zł dostaniecie jako wyprawkę na początek roku szkolnego, żeb

Częstochowski biskup senior Antoni Długosz nie ukrywa swoich sympatii politycznych. Oto fragment jego wypowiedzi na temat protestów opozycji przed i w Sejmie na przełomie 2016 i 2017 roku: – „Gorąco zrobiło się w Sejmie – okupacja sali plenarnej, fotela marszałka Sejmu. Na ulicach groźnie, mówiono: pucz. Totalna opozycja podjęła próbę obalenia demokratycznie wybranego rządu”.

Polskę niszczy szarańcza polityczno-katolicka. Kościół i PiS doprowadzić może do utraty niepodległości. Tak wyglądała Targowica, dzisiaj została reanimowana – zombie.

Kmicic z chesterfieldem

Ujawniamy, że Jarosław Kaczyński to prawdziwy Ojciec Narodu. Pomaga wszystkim, nawet „Małej Emi”… – napisał na Twitterze Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej”.

Mowa oczywiście o internetowej hejterce Emilii, która brała udział w akcji szkalowania sędziów, krytykujących „dobrą zmianę” w sądownictwie. Artykuł w gazecie zatytułowano „Kaczyński pisał do „Emi”.

Część internautów w komentarzach kpiła z „Ojca Narodu”: – „Kaczyński pisał do Emi z dobrej woli, aby pomóc jej w reformie sądownictwa”; – „Bo w nim jest samo dobro, a o rodziny to już dba ponad życie”; – „Ziobro zdymisjonuje Kaczyńskiego?”.

Inni komentowali dosadniej: – „Za każdym razem jak myślę, że PiS jest na moralnym dnie to okazuje się, że oni jednak kopali znacznie głębiej…”; – „Pazerność na władzę zaślepia. Prezes zaczyna popełniać błędy. I do tego mściwość i chorobliwa obsesja na punkcie Tuska”.

Więcej >>>

W tym samym czasie, gdy Grzegorz Schetyna ogłosił zaskakującą decyzję o usunięciu się w cień…

View original post 1 346 słów więcej

 

PiS: Kłamcy i Złodzieje

Prawniczka prof. Monika Płatek skomentowała aferę samolotową marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.

Marszałek Kuchciński, biorąc na pokład członków rodziny – jeśli od razu nie zapłacili za bilet – dopuścił się prawdopodobnie korupcji i naruszył, co najmniej, art. 231 k.k. Żadne gadanie, że teraz on coś wpłaci znów na swoje konto albo na inne konto na Zuchów i Harcerzy – tego nie zmienia. Dopuszcza się nadużycia stanowiska kłamiąc i korupcji biorąc na pokład, co najmniej żonę, bo mając wspólnotę majątkową, przysparza sobie dodatkowe, bezprawne dochody; nie mówiąc już o pogardzie okazywanej społeczeństwu.

Dzwonią do mnie policjanci z pretensjami. O.k., mówią, opowiada Pani, że to, co robi Kuchciński to oligarchia – i może ma Pani rację, ale to przede wszystkim korupcja. My policjanci mamy dyscyplinarki, wywalanie z pracy i sprawy karne za podwożenie żony służbowym wozem do przedszkola po dziecko, a Kuchciński podrzuca: sobie na koszt podatników rodzinkę w te i wewte. Przecież, nie płacąc, przywłaszcza sobie kasę na naszą szkodę; uprawia to, co w języku prawa nazywa się korupcją. Zarzucamy Marszałkowi Kuchcińskiego w związku z tym korupcję, dopuszczanie się naruszenia przepisów prawa karnego.

W praworządnym państwie, mówią policjanci, sprawą zajęłaby się prokuratura; w Polsce, gdybyśmy to zgłosili – my, wylecielibyśmy z pracy, a Kuchciński nadal by nadużywał władzy i wykorzystywał ją pomnażania własnych finansów – dlatego mówimy to Pani. Pani może tak od razu nie posuną

Jarosław Kaczyński, prosty poseł z tylnych rzędów jest sprawcą kierowniczym, ale każdy, kto łamie i/lub godzi sie na dewastowanie praworządności w Polsce odpowiada za własne czyny i nie może zwalić tego na zwykłego posła Jarosława Kaczyńskiego.

Czy mam nadzieję, że prokurator zajmie się sprawą Kuchcińskiego? Nie mam, chyba, że po to, by umorzyć. PiS zdemolował rządy prawa. Czy mam nadzieję, że będziemy to rozumieli? Mam.

Proponuję jednak coś dodatkowo. Możemy powiedzieć – sprawdzam. Skoro w praktyce wykorzystywanie rządowych samolotów działa na zasadzie firmy, która pozwala załapać się na podwózkę, jak swoiste Fly PiS to proponuję dzwonić do URP z pytaniem, czy w ramach Fly PiS można skorzystać z przelotu do Rzeszowa i z powrotem na loty z Kuchcińskim na pokładzie.
Skoro podobno to nic nie kosztuje, a już na pewno wszyscy za to i tak płacimy. Skoro nas się i tak już łupi, i skoro to takie ponoć naturalne, proste ibezkosztowe – tolet‚s Fly PiS”.

Tomasz Lis zareagował na dzisiejszą publikację Gazety Wyborczej ws. nagród przyznanych sobie przez polityków PiS w czasie premierowania Beaty Szydło.

Polski nie stać na to, aby szabrowników PiS pozostawić przy władzy.

Kmicic z chesterfieldem

Tygodnik „Wprost” zdradza sekretną misję, jak przypadła w udziale Antoniemu Macierewiczowi na czas kampanii wyborczej do Parlamentu. Były szef resortu obrony ma się zająć tym najtwardszym elektoratem Prawa i Sprawiedliwości na wschodniej rubieży Polski i motywować go do aktywnego udziału w głosowaniu. Ma to jednak robić na tyle dyskretnie, by nie było o tym głośno w pozostałej części kraju.

Macierewicz będzie jeździł po tych katakumbach i opowiadał o zdradzie narodowej naszym wyznawcom. Dla tych ludzi jest ikoną, nikt nie ma takiego posłuchu jak on” – wyjaśnił tygodnikowi jeden z polityków prawicy.

Co ciekawe były minister ma ponoć zakaz udziału w ogólnopolskiej kampanii, bo burzy wizerunek PiS jako „partii umiaru i miłości”.

W rzeczywistości pozycja Macierewicza w partii znacznie osłabła. Tygodnik sugeruje, że Kaczyński woli go trzymać stosunkowo blisko siebie, aby nie wyrządził partii więcej szkód niż będąc poza nią.

Dla umiarkowanego wyborcy PiS były minister uchodzi za zbyt nieprzewidywalnego…

View original post 1 848 słów więcej