Brawo, Klaudia Jachira!

Klaudia Jachira zderza się z ostrą krytyką za swoją aktywność w internecie.

Zarzuca się jej, że nie zachowuje się tak, jak na posłankę przystało oraz że swoją aktywnością szkodzi opozycji.

W najnowszym filmie umieszczonym w social mediach posłanka przedstawiła dekalog wyborców PiS”.

– Pamiętaj, nie będziesz czcił innego imienia niż Jarosław. Będziesz budował pomniki Lechowi, ale nie Wałęsie, tylko temu drugiemu. Uwierzysz, że Tusk ukradł 300 milionów i zabił 96 osób. Możesz cudzołożyć, ale tylko w pokojach na godziny. Pamiętaj – państwowe to nie kradzież. Trolluj i hejtuj, a pomnożę twoje fake konta. Ciągnij kasę z Unii i miej ją gdzieś! Nie pożądaj żony bliźniego swego, lepiej przerzuć się na chłopców. Nigdy nie ujawniaj list poparcia do KRS-u – wypowiada się na filmie Jachira.

W obronę Jachirę wziął muzyk Zbigniew Hołdys, któremu nie podoba się uderzanie w polityczkę Koalicji Obywateleskiej ze strony zwolenników opozycji.

– Szukam równie bezlitosnych i agresywnych postów, w których strona opozycyjna wobec PiS-u poniewiera jakimś pisowskim posłem tak, jak teraz poniewiera Klaudią Jachirą. Rozumem, że ona powinna być z plasteliny, ulepiona przez niezadowolony lud, powinna mieć Wasze myśli, miny, kręcić Wasze filmiki. Po prostu ustalcie jej listę tematów do poruszania. Bo Klaudia Jachira jest niebezpieczna bardziej niż Pereira, Tarczyński czy Kurski. My musimy być grzeczni, taktowni, mieć spiłowane paznokcie, kłaniać się przepraszająco i grzecznie siedzieć w ławce – napisał Hołdys na Facebooku.

Kmicic z chesterfieldem

Można się zastanawiać: jak będzie przebiegał Polexit, bo już o nim zadecydowano. To znaczy zadecydował Jarosław Kaczyński. Dlaczego? Bo wpędził się w kozi róg, nie wycofa się.

Podprogowo – Kaczyński chce odejść wraz z Polską, on do Nieistnienia (grobu), Polska do utraty niepodległości.

Komisja Europejska nie pozwoli na to, aby w gronie krajów unijnych znajdowała się jakaś satrapia, podobna do Białorusi.

Takim Łukaszenką batiuszką chce być Kaczyński. Czy Polaków stać na zryw niepodległościowy, aby jak komuchów przepędzić pisowców?

Pewnie tak, ale może jeszcze za wcześnie, musi dojść do sytuacji gospodarczej i finansowej jak w PRL. A do takiej dojdzie, gdy PiS utrzyma się u władzy.

Chciałbym, aby moje przewidywania się nie ziściły, lecz opozycja wraz ze społeczeństwem obywatelskim musi pogonić krasnali wolności precz skuteczniej niż do tej pory protestuje.

Precz od koryta i precz z przestrzeni publicznej. Niektórzy z nich – jak Ziobro, bądź Duda – winni zaznać rozkoszy pierdla.

View original post 545 słów więcej

 

Mariusz Błaszczak kopał się z koniem i niestety dostał podkową w głowę. Takie jego szczęście

Tragedia w Smoleńsku w 2010 r. zmieniła polską scenę polityczną. PiS-owi pozwoliła zbudować pewien mit, który pomógł tej partii odzyskać władzę w 2015 r. Czy teraz ugrupowanie powraca do tego tematu?

W kwietniu minie dekada od wydarzeń, jakie miały miejsce w Smoleńsku. Przypomnijmy, że w wyniku katastrofy zginęła para prezydencka (Lech Kaczyński wraz z małżonką), ale też wielu innych polityków zarówno z lewej jak i prawej strony sceny politycznej oraz obsługa techniczna samolotu. Delegacja leciała na uroczystości dot. zbrodni katyńskiej.

Mit smoleński

Nie wiemy, co działo się w głowie Jarosława Kaczyńskiego, gdy dowiedział się o śmierci brata. Możemy tylko po ludzku mu współczuć. Przerażające jest jednak to, co zrobił potem z tym faktem.

Wokół katastrofy w Smoleńsku zbudowano mit. Twardemu elektoratowi wmówiono, że to nie był wypadek, ale zamach. Wielką rolę odegrał w tym Antoni Macierewicz. Parę lat temu stanął na czele dość tajemniczej komisji, która miała zbadać faktyczne powody tego, dlaczego Tupolew z polską elitą nie wylądował w bezpieczny sposób. Pojawiły się dziwne teorie z pogranicza skryptu serialu „Z archiwum X” dot. np. mgły, która miała utrudnić widoczność pilotom.

Na ulicach trwały zaś miesięcznice smoleńskie, których celem było upamiętnianie katastrofy. Przynajmniej tak wyglądało to z pozoru, bowiem można też spekulować, czy w biurach na Nowogrodzkiej ktoś nie wpadł na cyniczny pomysł, by dzięki takim wydarzeniom mobilizować elektorat PiS.

Czy powyższe pomogło w tym, by PiS w 2015 r. odzyskało władzę? Możliwe, bowiem partia w czasie kampanii głosiła m.in. postulaty dot. odzyskania wraku Tupolewa, który pozostał w rękach Rosjan. Wmawiano Polakom, że powody katastrofy nie zostały ostatecznie wyjaśnione, co pokazuje, jak słabe jest polskie państwo.

W każdym razie udało się. Partia ponad 4 lata temu odzyskała władzę.

Mit upada

Potem mit smoleński zaczął upadać. Chyba głównym powodem była wspomniana komisja Macierewicza, która raczej ośmieszyła temat, niż sprawiła, że poznaliśmy jakiej nowe fakty. PiS wycofało się nawet z mówienia o smoleńskiej tragedii. Możliwe, że ktoś uznał też, że Polaków można przekonać do siebie pozytywnym przekazem. Tak było do czasu.

Smoleńsk: reaktywacja

Wiadomo, że Kaczyński nie jest zadowolono z wyników wyborów do Sejmu i zwłaszcza Senatu. Czy więc pozytywny wizerunek PiS jednak się nie sprawdził albo wręcz znudził? Polacy chcą ponownie igrzysk? Tak sugeruje ostatni papierowy numer „Wprost”, gdzie można przeczytać, że ugrupowanie za zgodą lidera ma wrócić do korzeni. Ponownie mają zacząć się ostre ataki i oskarżenia polityków PO w sprawie Smoleńska.

Skąd takie myśli? Jednym z najbardziej zaufanych ludzi Kaczyńskiego jest ponoć dziś Mariusz Błaszczak. Teraz w mediach pochwalił on premiera Kanady Justina Trudeau za nacisk, jaki potrafił wywrzeć na Iran w sprawie zestrzelenia ukraińskiego samolotu. Polityk PiS skontrastował tę sytuację z zachowaniem polskich władz po tragedii smoleńskiej. Jego zdaniem fakt, że nie mamy dziś w kraju wraku Tupolewa to wina… Donalda Tuska.

To pierwszy sygnał, że PiS wraca do smoleńskiej narracji. Niestety można mieć obawy, że nieostatni i już wkrótce z przysłowiowej szafy ponownie wyjdzie Macierewicz. PiS czuje chyba, że wkrótce ponownie będzie musiał walczyć o wszystko. A w takich okolicznościach politycy tej partii potrafią być bezwzględni.

Kmicic z chesterfieldem

Autokratyzm pisowskiego państwa powiększa się. W tej sytuacji najważniejsze dla społeczeństwa obywatelskiego i opozycji być skonsolidowanym. Niezależność sądów to nie jest tylko sprawa sędziów, ale nas wszystkich. Musimy ich wspierać. Jeżeli zostaniemy wypchnięci ze świata cywilizowanego, z Unii Europejskiej, szybko tam nie powrócimy. Cel Kaczyńskiego – trzymać Polaków za mordę, niczym się nie różni od kacapów i nazistów, czy komuchów PRL.

To ten sam ryt totalitarny. Kiedyś Kisiel nazwał PRL Gomułki – dyktaturą ciemniaków, tym razem tych pisowskich ciemniaków jest nawet więcej, prezes PiS to średniak, mentalny karzeł, mgr Ziobro – wzorzec ciemniactwa z Sevres.

Senat miejscem dialogu i konsultacji

Komisja Wenecka przyjechała do Polski, aby zaopiniować kontrowersyjną nowelizację ekspresowo procedowaną przez PiS, która ze względu na wprowadzane rozwiązania zwana jest ustawą kagańcową. Przedstawiciele KW spotkali się z marszałkiem Senatu, prof. Tomaszem Grodzkim. To właśnie Senat pracuje teraz nad nowelizacją.

– Spotkaliśmy się, by rozmawiać o ustawie, którą niektórzy nazywają ustawą kagańcową. Był to bardzo intensywny, szczegółowy dialog. W składzie Komisji są wybitni eksperci…

View original post 386 słów więcej

 

Sędzia Juszczyszyn z zarzutami od pachołków Ziobry

Paweł Juszczyszyn, sędzia z Olsztyna, który nakazał Kancelarii Sejmu udostępnienie tajnych list poparcia KRS, dostał zarzuty dyscyplinarne. Rzecznik Dyscyplinarny Michał Lasota zarzuca mu m.in. przekroczenie uprawnień w związku z tym postanowieniem, a także nieprzepisowe podanie do wiadomości publicznej zażaleń w związku z pełnionym urzędem

Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych sędzia Michał Lasota wszczął 28 listopada 2019 postępowanie dyscyplinarne przeciwko Pawłowi Juszczyszynowi, sędziemu z Sądu Rejonowego w Olsztynie. Juszczyszyn jako pierwszy zastosował się do wyroku TSUE i 20 listopada wydał postanowienie, w którym nakazał Kancelarii Sejmu ujawnienie list poparcia dla sędziów-kandydatów do KRS.

W związku z tym działaniem Rzecznik Dyscyplinarny zarzuca Juszczyszynowi przekroczenie uprawnień.

Kolejny zarzut dotyczy oświadczenia, jakie sędzia opublikował oraz wygłosił 26 listopada. Zdaniem Rzecznika „przedstawił przedstawicielom mediów twierdzenia i oceny związane z pełnionym urzędem, a dotyczące delegowania do pełnienia obowiązków sędziego w Sądzie Okręgowym w Olsztynie i odwołania z delegowania, które zostały następnie opublikowane, wbrew normie z art. 89 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 roku. Prawo o ustroju sądów powszechnych”.

Przepis ten reguluje, że „żądania, wystąpienia i zażalenia w sprawach związanych z pełnionym urzędem sędzia może wnosić tylko w drodze służbowej. W takich sprawach sędzia nie może zwracać się do instytucji i osób postronnych ani podawać tych spraw do wiadomości publicznej”.

Dodatkowo Rzecznik przedstawił mu dwa inne zarzuty „dotyczące podania nieprawdy co do okoliczności faktycznych złożonych wniosków o wyłączenie go od udziału w dwóch postępowaniach karnych”.

W środę 27 listopada w Olsztynie odbyła się pierwsza demonstracja w obronie sędziego. Kolejne, w całej Polsce, zaplanowane są na niedzielę 1 grudnia. OKO.press będzie relacjonowało przebieg manifestacji w Warszawie pod budynkiem ministerstwa sprawiedliwości o 16.00.


Sądy stosują się do wyroku TSUE

OKO.press jako pierwsze medium poinformowało, że Sąd Okręgowy w Olsztynie nakazał Kancelarii Sejmu udostępnienie list poparcia sędziów-kandydatów na stanowiska w nowej Krajowej Radzie Sądownictwa. Bezpośrednią przyczyną zarządzenia był wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który 19 listopada 2019 orzekł, że Sąd Najwyższy musi ocenić m.in. czy Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezawisłym i niezależnym w rozumieniu prawa europejskiego. Kluczową kwestią przy badaniu tej sprawy jest także status KRS. TSUE wymienił, że Sąd Najwyższy będzie musiał ocenić m.in. takie czynniki, jak skrócenie kadencji poprzedniego składu Rady, wybór większości obecnego składu przez władzę ustawodawczą oraz utajnienie list poparcia dla kandydatów do KRS.

Zobacz: TSUE daje Sądowi Najwyższemu kryteria oceny, czy Izba Dyscyplinarna SN jest niezawisłym sądem

Ale sprawdzenie niezawisłości i niezależności wymaganej prawem europejskim leży także w gestii sądów powszechnych i administracyjnych.

Aż 13 organizacji prawniczych (m.in. Archiwum Osiatyńskiego, Helsińska Fundacja Praw Człowieka) wystosowało apel do sądów o odmowę stosowania przepisów polskiego prawa, których skutkiem byłaby możliwość rozpoznania spraw sądowych przez sędziów nominowanych przez neo-KRS.

Sąd Okręgowy w Olsztynie jako pierwszy zastosował się do tego apelu. Rozpatrując apelację w sprawie, w której w pierwszej instancji orzekała osoba powołana właśnie przez neo-KRS, postanowił zastosować się do orzeczenia TSUE i wystąpić do Kancelarii Sejmu o dokumenty potrzebne do zbadania sprawy.

„Sędzia nie może bać się polityków”

Ministerstwo Sprawiedliwości cofnęło delegację Pawła Juszczyszyna już 25 listopada. „Jego działanie stanowi niedopuszczalną ingerencję w działania konstytucyjnych organów oraz prowadzić może do chaosu i anarchii” – argumentowano w oświadczeniu.

Zobacz: Resort Ziobry manipuluje interpretacją prawa, żeby zdyskredytować sędziego z Olsztyna

Następnego dnia sędzia zorganizował krótką konferencję prasową, podczas której ogłosił:

„Nazywam się Paweł Juszczyszyn, jestem sędzią Sądu Rejonowego w Olsztynie, do wczoraj delegowanym do orzekania w Sądzie Okręgowym w Olsztynie. W związku z odwołaniem mnie z delegacji do Sądu Okręgowego chcę podkreślić, że

prawo stron do rzetelnego procesu jest dla mnie ważniejsze od mojej sytuacji zawodowej. Sędzia nie może bać się polityków, nawet jeśli mają wpływ na jego karierę. Apeluję do koleżanek i kolegów sędziów, aby zawsze pamiętali o rocie ślubowania sędziowskiego, orzekali niezawiśle i odważnie”.

Swoje oświadczenie opublikował również w mediach społecznościowych. Nie chciał odpowiadać na pytania.

„To było właściwe, stonowane, godne zachowanie” – komentowała dla OKO.press prof. Ewa Łętowska.

Zgromadzenia sędziów sądów w całej Polsce wydają uchwały, w których wstrzymują się od opiniowania do neo-KRS kandydatów na stanowiska sędziowskie, powołując się na wyrok TSUE. Część z nich, podobnie jak sędzia z Olsztyna, zwraca się do Kancelarii Sejmu z żądaniem upublicznienia tajnych list poparcia. Na razie takie uchwały podjęto w Poznaniu, Białymstoku, Krakowie, Wrocławiu i Gdańsku.

Prezes Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, sędzia Dariusz Zawistowski wydał oświadczenie, w którym informuje, że nie będzie wyznaczał składów sędziowskich z sędziami powołanymi na stanowiska przez obecną KRS do czasu wydania przez Sąd Najwyższy orzeczeń w ich sprawie.

W związku z tym w ostatnich dniach intensyfikują się działania represyjne władz. Zarzuty dyscyplinarne usłyszał nie tylko sędzia z Olsztyna, ale także m.in. trzech sędziów z Krakowa, którzy chcieli badać legalność KRS jeszcze przed wyrokiem TSUE.

Recydywa Ziobry i Kaczyńskiego winna wtrącić ich w kazamaty do samej śmierci. Niech tam dumają nad swoja hańbą!

Kmicic z chesterfieldem

„Jego działanie stanowi niedopuszczalną ingerencję w działania konstytucyjnych organów oraz prowadzić może do chaosu i anarchii” – tak resort Ziobry tłumaczy odwołanie z delegacji sędziego Juszczyszyna, który zastosował się do wyroku TSUE. „To propaganda. Sędzia musi sprawdzać, czy sąd niższej instancji był właściwie obsadzony” – mówi prof. Marcin Matczak

„Minister Sprawiedliwości, korzystając z przysługujących mu uprawnień, odwołał z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie sędziego Sądu Rejonowego w Olsztynie Pana Pawła Juszczyszyna” – czytamy w komunikacie na stronie resortu we wtorek 26 listopada 2019.

Jako pierwsi napisaliśmy, że odważny sędzia, który zastosował się do wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada, będzie musiał wrócić na niższe stanowisko w Sądzie Rejonowym. Ministerstwo sprawiedliwości poinformowało o tym w poniedziałek 25 listopada, faksem. Nie podało powodu, a jedynie podstawę prawną.

W środę 27 listopada w Olsztynie odbyła się pierwsza demonstracja w obronie sędziego. Kolejne, w całej Polsce, zaplanowane są na niedzielę, 1…

View original post 2 237 słów więcej

 

Duda łamie konstytucję i manipuluje w sprawie Trybunału Konstytucyjnego

Cała analiza krętactwa Dudy tutaj >>>

PiS nie ogląda się na instytucje unijne, które wymagają trzymania się standardów demokratycznych. PiS się spieszy z zamordyzmem, aby twierdzić, że Polacy tak chcą. A co nam zrobicie? Oczywiście, zrobią Polexit.

(komentarz wpisu na kmicic z chesterfieldem >>>)

 

Piotrowicz, Kaczyński, Morawiecki, Pawłowicz – mroczna strona mocy

– Noc hańby PiS. Pawłowicz i Piotrowicz wybrani do Trybunału Konstytucyjnego. To ostateczny upadek tej instytucji – mówił po głosowaniach w Sejmie poseł Borys Budka (Koalicja Obywatelska).

Paweł Wroński (Gazeta Wyborcza): Zwolennicy PiS, którzy w geście przyzwoitości nie chcieliście wybrać na posła komucha, prokuratora Stanu Wojennego i obrońcę pedofila w sutannie Stanisława Piotrowicza. Jak się czujecie, gdy PiS wybrał go do Trybunału Konstytucyjnego?”

Kaczyński jeszcze uczy się od Łukaszenki. Czy zdąży przed śmiercią osiągnąć poziom mistrza z Białorusi?

Kmicic z chesterfieldem

Po co w ogóle jest Sejm, skoro mamy pana prezesa na Nowogrodzkiej? Nie wiem, czy Łukaszenka nie śmieje się w kułak, bo nawet on robi to inteligentniej – po prostu nie dopuszcza opozycji do Sejmu i ma z głowy te wszystkie wystąpienia – mówi dr Mirosław Oczkoś, ekspert od wizerunku i marketingu politycznego. Pytamy też, czy prezydent zaprzysięgnie nowych sędziów TK. – Prezydent nie ma wyjścia w tej chwili, bo ktoś mu tę kampanię musi finansować. Gdyby prezydent fiknął, to prezes ma kim go zastąpić, ma w torebce jeszcze panią premier Szydło – „naszą Beatę” – mówi ekspert

JUSTYNA KOĆ: Pani marszałek, trzeba anulować, bo my przegramy – mówi jedna z posłanek PiS-u do marszałek Elżbiety Witek. Niezależnie od tego, czy system działał, czy nie, to takie słowa nie powinny paść na sali Sejmowej, a może rządzący już nas do tego przyzwyczaili?

MIROSŁAW OCZKOŚ: Mam wrażenie, że w PiS sami stracili nad tym kontrolę. To akurat były słowa do marszałka Terleckiego, ale bardzo blisko mównicy był…

View original post 4 028 słów więcej

 

Klaudia Jachira i Lotna Brygada Opozycji

Klaudia Jachira ma problem z SMS-em, który jej zdaniem miał świadczyć o dziwnych priorytetach w Sejmie. Spotkało się to z reakcją szefa CIS, który wytłumaczył przyszłej posłance, że kontaktowanie się w taki sposób z parlamentarzystami to nic nowego.

Klauda Jachira, wybrana z list Koalicji Obywatelskiej do Sejmu, poskarżyła się na Twitterze, że nadal nie ma porządku obrad na pierwsze posiedzenie IX kadencji Sejmu. Za to – relacjonowała – otrzymała informacje na temat mszy przed posiedzeniem:

Nadal nie mam porządku obrad, ale dostałam SMS: „W dniu posiedzenia Sejmu nowej kadencji serdecznie zapraszam posłów na mszę św. o 8.30 w kaplicy sejmowej ks. Piotr Burgonski Duszpasterz Parlam. RP”.

Klaudia Jachira komentowała tę sytuację stwierdzeniem, że Sejm  ma najwidoczniej „takie priorytety” i dopytywała, kto przekazał jej numer księdzu. „Kto przekazał mój numer komórki ks. PB? Nie dałam zgody” – skwitowała.

Przyszła posłanka (jeszcze nie było zaprzysiężenia) nie zauważyła, że już od 6 listopada na stronach Sejmu jest informacja o tym, że pierwsze posiedzenie rozpocznie się o godz. 12. Co ważne: trudno, by przygotowano harmonogram obrad, ponieważ pierwsze posiedzenie parlamentu rządzi się swoimi prawami i podczas niego wyłaniany jest np. skład Prezydium Sejmu.

Szef CIS odpowiada Jachirze: System SMS działa od lat

Do tych zastrzeżeń odniósł się szef Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka, który wskazał, że takie informacje, jak ta o mszy, są kolportowane przez Kancelarię Sejmu.

Tego typu komunikacja służy powiadamianiu posłów o różnego rodzaju sprawach, związanych z parlamentem (przede wszystkim z posiedzeniami izby, ale nie tylko). System SMS działa od wielu lat

– napisał Grzegrzółka.

Klaudia Jachira

Pod czaszką byłej posłanki PiS

W odpowiedzi na krążący w  sieci filmik Jachiry sprzed żoliborskiej willi Jarosława Kaczyńskiego Krynicka napisała na Twitterze: „Kup sobie blaszkę i j***ij się w czaszkę …”

W ten sposób Krynicka słynąca z licznych wulgaryzmów i bezduszności, jaką się wykazała podczas strajku rodziców osób niepełnosprawnych, wyrażała swoją niechęć wobec Jachiry we wcześniejszych tweetach.

Teraz napisała: „Myślę, że dopiero z immunitetem Jachira pokaże na co ją stać. Współczuję koleżankom i kolegom, którzy będą zasiadać w ławach poselskich z tą aktoreczką” – pisała była posłanka PiS i coś w tym jest…

Nowo wybrana parlamentarzystka Koalicji Obywatelskiej celnie i w punkt żartuje teraz w swoim filmiku z ponownego liczenia głosów do Senatu na wniosek PiS.

Przekonuje, że Kaczyński przeprowadzi je we własnym domu, aby uniknąć „pomyłki”. „Tiry z kartami do głosowania wypełnią całą tę ulicę” – mówi i drwi: „Jak widzimy są tutaj dwa garaże. W jednym spokojnie da się upchnąć dwa miliony kart do głosowania; myślę, że nie będzie z tym problemu”.

„Będzie to więc idealne miejsce na zamontowanie najlepszej kserokopiarki, której wydruków nie będzie można odróżnić od oryginałów” – sugeruje, podkreślając z ironia, że w okolicy domu Kaczyńskiego jest bezpiecznie, bo „kręcą się ochroniarze”.

Kończy wreszcie emocjonalnie: „No to co? Śpij dalej, Polsko!”