Pisowskie Pokraki ośmieszają imię Polski

Prawo i Sprawiedliwość nie wyciągnęło żadnych wniosków z przegranej kandydatury Beaty Szydło, która miał zostać przewodniczącą komisji zatrudnienia i spraw socjalnych Parlamentu Europejskiego. Była premier nie była mile widzianą kandydatką, stąd po przegranym głosowaniu Polsce zaproponowano w kuluarach zmianę kandydatki z gwarancją poparcia naszych partnerów. Jednak rząd wolał iść na starcie, w efekcie Szydło ponownie przepadła, a ważne stanowisko otrzymała zamiast Polki polityk ze Słowacji.

W przypadku komisarza ds. rolnictwa, którego miał wyznaczyć rząd PiS, szykuje się podobny scenariusz. Po fatalnym przesłuchaniu Janusza Wojciechowskiego, który okazał się całkowicie nieprzygotowany merytorycznie w sprawach rolnictwa, w Brukseli oczekuje się nowej kandydatury na to stanowisko. Z tego powodu, jak donosi “Rzeczpospolita” przyspieszono ponowne przesłuchanie Polaka z 14 na 7 października, aby móc szybciej odrzucić jego kandydaturę, ponieważ Bruksela nie chce opóźniać wyłonienia całego składu Komisji Europejskiej. Polska jednak zamiast uniknąć blamażu i z twarzą zaproponować kogoś mniej kontrowersyjnego, uznała, że będzie forsować Wojciechowskiego za wszelką cenę. Mamy więc podobną sytuację jak z Beatę Szydło, czy wcześniej przeciw Tuskowi, z kandydaturą Jacka Saryusza-Wolskiego. Rzecznik rządu pytany, czy polska strona musi szukać nowego kandydata, zaprzeczył. “My cały podtrzymujemy kandydaturę Janusza Wojciechowskiego i liczymy na to, że ona w przyszłym tygodniu zostanie zaakceptowana i z tej kandydatury nie wycofujemy się. Uważamy, że to jest bardzo dobra kandydatura, posła przez wiele lat do Parlamentu Europejskiego, osoby, która zna się na rolnictwie, w związku z tym to jest bardzo dobry kandydat i dziwią mnie trochę te opinie, które pojawiają się w Parlamencie Europejskim”.

Rzecznik ocenił także, sam Wojciechowski podczas przesłuchania wypadł dobrze. Nie przeszkadzał w tym fakt, że gdyby rzeczywiście tak było, to jego kandydatura byłaby już w zasadzie zaakceptowana. Zamiast tego jednak skierowano do niego pytania z oczekiwaniem uściślenia odpowiedzi i wyznaczono kolejne przesłuchanie, które jest spowodowane niepowodzeniem poprzedniego.

Można by pomyśleć, że to jest gra dyplomatyczna ze strony rządu, jednak tego typu twarda, ignorująca realia europejskiej polityki rozgrywka była przez PiS kilkakrotnie przeprowadzana. Zawsze z tragicznym dla wizerunku kraju skutkiem. Zdaje się jednak, że wstawanie z kolan tyczy się tylko skoków na spółki i stanowiska, a kiedy chodzi o dobre imię kraju, to “prawdziwych patriotów” to już zupełnie nie obchodzi.

Pisowskie Pokraki ośmieszają imię Polski.

Kmicic z chesterfieldem

– Mam nadzieję, że Mateusz Morawiecki będzie premierem przez bardzo wiele lat. Może nawet pobije Cyrankiewicza – mówił Jarosław Kaczyński.

Więcej o Kaczyńskim u Rydzyka tutaj >>>

Pozwani zostali:

  • Zbigniew Ziobro, który reprezentuje Skarb Państwa
  • były wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak
  • sędzia Jakub Iwaniec, któremu po publikacjach Onetu cofnięto delegację do MS
  • były Prezes Sądu Okręgowego w Gliwicach sędzia Arkadiusz Cichocki
  • były szef biura KRS Tomasz Szmydt
  • prezes Sądu Okręgowego w Rzeszowie i członek KRS Rafał Puchalski

Pozew został złożony przez prof. Krystiana Markiewicza, prezesa „Iustitii”, za „szerzenie zorganizowanej nienawiści wobec niego i środowiska sędziowskiego”.

Małgorzata Kidawa-Błońska miodzio, czytaj tutaj >>>

Profesor żąda zakazania pozwanym rozpowszechniania informacji lub twierdzeń dotyczących jego życia prywatnego oraz rozpowszechniania nieprawdziwych twierdzeń na swój temat”. Domaga się również przekazania 50 tys. zł na rzecz Fundacji Dom Sędziego Seniora oraz publikacji przeprosin w Rzeczpospolitej, Gazecie Wyborczej, TVN24, Polsat News oraz TVP Info.

– „Od miesiąca czekałem…

View original post 905 słów więcej

 

Reklamy

PiS idzie drogą Polexitu

Władysław Frasyniuk w programie Onet Opinie. Legendarny działacz opozycji w okresie PRL o aktualnych tematach politycznych.

Frasyniuk w Onecie

Płaca minimalna: „Podniesienie płac minimalnych w gospodarce rynkowej wykreuje gigantyczne podniesienie cen, bo przecież my te koszty będziemy musieli przerzucić na usługi, produkty. Jak Kaczyński obiecuje kasę, to warto ludziom powiedzieć, że rząd nie ma własnych pieniędzy. Oni mają nasze pieniądze. Jak daje, to komuś zabiera. Jak rząd mówi, że gwałtownie podniesie najniższą pensję minimalną, to odpowiadam: „ok, pewnie to zrobi”, ale to oznacza, że wszyscy za to zapłacimy, a to znaczy, że w Polsce będzie drożyzna”.

Małgorzata Kidawa-Błońska: „Wielkość Schetyny zobaczyłem, dopiero gdy powiedział, że ustępuje i twarzą kampanii będzie Małgorzata Kidawa-Błońska, aczkolwiek uważam, że zrobił to późno, stawiając ją w dość trudnej sytuacji. W momencie podjęcia decyzji przez Schetynę, Kidawa-Błońska powinna wygłosić swoje podstawowe exposé, czego nie zrobiła. Przez trzy dni były spekulacje i to był zmarnowany czas. Grzegorz Schetyna powinien odejść po wyborach samorządowych. Wtedy, prawdopodobnie nie byłoby klęski w wyborach do Parlamentu Europejskiego”.

O polityce PiS: „Ludzie czekają na to, żeby władza powiedziała im, który kanał TV oglądać, o której wstawać do pracy, do której szkoły zaprowadzić dziecko. Mówiąc krótko, my wszyscy dość chętnie pozbywamy się odpowiedzialności, przerzucając tę odpowiedzialność na innych. Mam wrażenie, że Kaczyński zastosował tę strategię i ona przynosi efekty. – Populizm jest czymś nieprawdopodobnie łatwym. Jarosław Kaczyński doskonale wie, jak wyglądał system komunistyczny, był w opozycji i ma świadomość, jak strach jest nieprawdopodobnie skutecznym narzędziem i jak ludzie lubią pozbywać się odpowiedzialności za swoje decyzje”.

O Kościele katolickim: „Przestał być nośnikiem jakichkolwiek wartości, stał się jedną z najbardziej pazernych, cynicznych, zdemoralizowanych grup społecznych w Polsce”.

Reakcje internautów:

Kościół nie zauważył, że wkroczyliśmy w XXI wiek i że trwa rewolucja technologiczna. Informacje rozchodzą się dzisiaj błyskawicznie, wierni są coraz lepiej wykształceni. Nadużycia księży już nie są tematem tabu. Na naszych oczach, księża tracą status nietykalnych”.

Kościół nigdy nie był nośnikiem żadnych wartości, to zakłamana, zgniła i zbrodnicza instytucja”.

Inaczej to widzę… kościół jest zdemoralizowany od zawsze, a teraz Jarosław Kaczyński postanowił wykorzystać teczki i Czarna Mafia się boi, ale walczy o nieujawnienie. Prawda i tak wyjdzie na jaw. Jasne!? Czy jeszcze Kościół katolicki będzie się łudził”.

Pogram Koalicji Obywatelskiej – tutaj >>>

Komisja Europejska ocenia, że stan praworządności w Polsce uległ pogorszeniu (m.in. „afera Piebiaka”). Zaleca państwom UE kontynuować procedurę z „atomowego” artykułu 7. Jesteśmy na drugim z trzech etapów, następny przewiduje sankcje. Ziobro bagatelizował zarzuty i chwalił się zwolnieniem Piebiaka – ujawniamy przebieg Rady ds. Ogólnych 16 września

16 września 2019 na Radzie ds. Ogólnych, spotkaniu ministrów spraw europejskich wszystkich państw UE, Komisja Europejska przedstawiła zaktualizowany raport o praworządności w Polsce. OKO.press dotarło do transkrypcji z posiedzenia Rady.

Według Komisji Europejskiej, stan praworządności w Polsce ulega pogorszeniu. Komisja zaleciła kontynuowanie procedury z artykułu 7 wobec Polski.

Przypomnijmy: Postępowanie z artykułu 7 Traktatu o Unii Europejskiej jest teraz na drugim z trzech etapów. Kolejny  etap przewiduje sankcje wobec państwa UE, w którym stwierdzono systemowe zagrożenie przestrzegania unijnych wartości, takich jak praworządność. Sankcje mogą polegać na przykład na zawieszeniu prawa głosu Polski w UE.

Komisja Europejska o aferze w Ministerstwie Sprawiedliwości, odmowie publikacji list poparcia do KRS i systemie dyscyplinowania sędziów

Komisja Europejska mówiła ministrom państw członkowskim o oszczerczej, nienawistnej kampanii prowadzonej przeciwko polskim sędziom krytykującym zmiany w wymiarze sprawiedliwości. Odnotowała udział w tym procederze wysokich rangą urzędników, w tym wiceministra sprawiedliwości, a także sędziów zasiadających w KRS i Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego oraz awansowanych przez Ministra Sprawiedliwości.

Komisję szczególnie zaniepokoiło, że ataki były prowadzone na sędziów, którzy odważyli się poinformować Komisję o swoich obawach o stan praworządności w Polsce.

Komisja poinformowała również o uporczywej odmowie opublikowania przez Kancelarię Sejmu list poparcia sędziów kandydujących do Krajowej Rady Sądownictwa. Odnotowała, że stało się to mimo wydania wyroków przez WSA i SNA.

Zauważyła także, że oczekuje od Polskiego rządu sprawozdania z rekomendacji dotyczących zmian w systemie dyscyplinarnym dla sędziów.

Polski rząd wyolbrzymia swoje zasługi i bagatelizuje aferę w Ministerstwie Sprawiedliwości jako incydent

W odpowiedzi polski rząd zgodził się z Komisją, że oszczercza kampania wobec sędziów jest nie do zaakceptowania i podkreślał szybką reakcję na aferę w Ministerstwie Sprawiedliwości, w tym dymisję wiceministra Piebiaka i odwołanie delegacji innych sędziów zamieszanych w aferę. Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zapowiedział zmiany w prawie, które mają pozwolić na lepsze wyjaśnienia spraw tego typu. Starał się też bagatelizować aferę jako wyjątkowy incydent. Twardo bronił zmian w systemie dyscyplinarnym dla sędziów.

Artykuł 7, czyli polityczna ścieżka obrony praworządności w Polsce

Artykuł 7 został uruchomiony, po raz pierwszy w historii Unii Europejskiej, wobec Polski 20 grudnia 2017 roku.

Procedura składa się z trzech etapów. Pierwszy, z artykułu 7 (1) polega na wysłaniu państwu UE oficjalnego ostrzeżenia. Drugi,  z artykułu 7 (2) – na stwierdzeniu poważnego i trwałego naruszenia przez państwo członkowskie wartości UE, które są zapisane w art. 2 Traktatu o UE. Trzeci, z artykułu 7 (3) – przewiduje sankcje, takie jak np. zawieszenie prawa głosu Polski w Unii Europejskiej.

W marcu 2018 roku Parlament Europejski przegłosował przejście do drugiego etapu procedur i uruchomił artykuł 7 (2) wobec Polski.

Ujawniamy stanowiska polskiego rządu i Komisji Europejskiej w sporze o praworządność

W czerwcu 2018 roku informowaliśmy, jak polski rząd przy pomocy „Białej Księgi” (White Paper), nieoficjalnego dokumentu zawierającego szereg manipulacji dotyczących przeprowadzanych zmian w sądownictwie, próbował przekonać o „bezzasadności” prowadzenia procedury z artykułu 7 wobec Polski. Prof. Łętowska komentowała wówczas te nieudolne wysiłki władz:  „Suma prawd niecałych prawdy nie daje”.

Po dyplomatycznym fiasku „Białej Księgi”, polski rząd na spotkaniu Rady ds. Ogólnych pod koniec czerwca 2018 roku przyjął bardziej agresywną taktykę: samoobronę przez atak na unijne instytucje i państwa członkowskie. Buńczuczny ton nie wywarł jednak pożądanego przez polskie władze skutku.

Co więcej, we wrześniu 2018 roku PE przegłosował uruchomienie procedury z artykułu 7 również wobec Węgier.

W grudniu 2018 roku OKO.press ujawniło stanowisko Komisji Europejskiej przygotowane na kolejne spotkanie ministrów ds. europejskich. KE odnotowała brak postępu bądź regres w kwestii Trybunału Konstytucyjnego, KRS, izb Sądu Najwyższego, naboru do SN, postępowań dyscyplinarnych, rewizji nadzwyczajnej.

Jednak polski rząd dalej uparcie bronił zmian w sądownictwie. W coraz bardziej arogancki sposób. W styczniu 2019 roku w sprawozdaniu  z wprowadzenia rekomendacji KE, rząd sugerował Komisji, że ta nie nie rozumie polskiej „reformy” sądowniczej i wykazuje się złą wolą, nie wycofując skargi na ustawę o SN z TSUE. Polski rząd wyolbrzymiał ustępstwa, na które poszedł ze względu na postanowienie Trybunału Sprawiedliwości UE o zastosowaniu środków zabezpieczających wykonanie wyroku w sprawie skargi Komisji Europejskiej na przepisy ustawy o Sądzie Najwyższym. Rząd Mateusza Morawieckiego na początku 2019 roku domagał się zakończenia procedury z artykułu 7 oraz wszelkich dyskusji politycznych na temat zmian w polskich sądach.

Procedura z artykułu 7 jest wobec Polski kontynuowana.

Ponadto równolegle do ścieżki politycznej, toczą się postępowania na ścieżce sądowej przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Okazały się one bardziej skuteczne w zatrzymywaniu na rządy prawa (o czym szczegółowo w dalszej części tego artykułu).

Państwa członkowskie i Komisja Europejska, nauczone własną opieszałością w uruchomieniu artykułu 7 wobec Polski i Węgier oraz nikłą skutecznością tej procedury przymierzają się do jej reformy. 3 kwietnia 2019 roku Komisja Europejska, jeszcze pod przewodnictwem Jean-Claude Junckera, ogłosiła konieczność przeglądu i reformy mechanizmów ochrony praworządności w państwach członkowskich. Tego samego dnia Komisja Europejska rozpoczęła trzecie postępowanie przeciwko Polsce z art. 256 za naruszenie prawa unijnego przez system dyscyplinowania sędziów. KE przeszła do drugiego etapu tego postępowania wobec Polski w lipcu.

I znowu nieprzypadkowo, tego samego dnia, ogłosiła swój nowy pakiet dla praworządności. KE zakomunikowała, że będzie dalej używać skarg do Trybunału Sprawiedliwości UE oraz wezwała Radę i Parlament do wypracowania jasnych zasad prowadzenia dialogu z państwami członkowskimi w ramach procedury z art. 7 Traktatu o UE. KE wskazała również, że będzie korzystała z trybu przyspieszonego i środków tymczasowych, gdy to konieczne.

Sądowa ścieżka okazała się skuteczniejsza

W 2018 roku OKO.press jako pierwsze publikowało analizy prawników z Uniwersytetu Warszawskiego, którzy przekonywali, że zmiany w sądach forsowane przez PiS może zatrzymać najważniejszy sąd UE, czyli Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

W maju 2018 roku dr Piotr Bogdanowicz wyjaśniał, że Komisja Europejska może zaskarżyć Polskę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej za naruszenie prawa unijnego przez ustawę o Sądzie Najwyższym. Tak się stało. Komisja złożyła skargę na ustawę o SN do TSUE. W październiku 2018 roku Trybunał wydał postanowienie o zastosowaniu środków tymczasowych, w celu zabezpieczenia wykonania wyroku. W rezultacie sędziowie, w tym Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego, wrócili do SN. Znowelizowano też ustawę o SN, wycofując z niej część wprowadzonych przez większość rządzącą zmian. 24 czerwca 2019 roku  Trybunał Sprawiedliwości wydał przełomowy wyrok, w którym uznał, że zaskarżone przez KE przepisy ustawy o SN były niezgodne z prawem UE.

W maju 2018 roku dr Maciej Taborowski na łamach OKO.press zachęcał sędziów do obrony państwa prawa w Polsce „luksemburską ścieżką” i kierowania przez sędziów pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu. Sędziowie odpowiedzieli na wezwanie. TSUE rozpatruje kilkanaście pytań prejudycjalnych zadanych przez SN, NSA i sędziów sądów powszechnych. Pytania dotyczą m.in. statusu nowej KRS i Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym, nowego systemu dyscyplinowania sędziów. 24 września poznamy opinię rzecznika generalnego TSUE w sprawie pytań zadanych przez sędziego Igora Tuleyę i sędzię Ewę Maciejewską.

Zmiany w sądach oceni też Europejski Trybunał Praw Człowieka

Zmiany w sądach ocenia nie tylko Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej z siedzibą w Luksemburgu.

Reformy sądowe PiS oceni także Europejski Trybunał Praw Człowieka z siedzibą w Strasburgu. To najważniejszy organ kontrolujący ochronę praw człowieka w krajach należących do Rady Europy. Sprawdza, czy Polska nie narusza Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Trybunał w Strasburgu rozstrzygnie kilka skarg na Polskę, które dotyczą zmian w TK, KRS i odwoływania prezesów sądów przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę.

Polskie kłopoty z praworządnością dostarczają europejskim prawnikom bogatego materiału do rozważań. W OKO.press będziemy dalej skrupulatnie śledzić wokandy, zarówno w Luksemburgu, jak i w Strasburgu, a także polityczne dyskusje w UE w ramach artykułu 7.

Rydzyk i jego owczarnia modlą się za PiS

O. Tadeusz Rydzyk korzystający finansowo w czasie rządów polityków PiS – jak mało kto w kraju – wspiera partię Jarosława Kaczyńskiego przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi.

Pogram Koalicji Obywatelskiej tutaj czytaj >>>

Bardzo mi się podoba pomysł Wojciecha Maziarskiego, żeby najpierw uregulować zawód polityka. Wielu pisowców nie dostałoby patentu, aby być politykami, na pewno nie mógłby być mamrot Marek Kuchciński, który wyrażać się nie potrafi, nawet „dzień dobry” czyta z kartki. Kiedyś tacy sami byli komuchy.

Kmicic z chesterfieldem

– Nie pisałam raportu w sprawie Amber Gold ku zadowoleniu kogokolwiek. Nie pracuję pod opinię publiczną. Jestem prawnikiem i cenię sobie swoje nazwisko – powiedziała w Radiu ZET Małgorzata Wassermann. Sam raport ma być “porażający”, ale poznamy go po wyborach.

Wassermann zapowiada raport, jakby mówiła o dobrym kryminale.

– Jak się go przeczyta, to proszę mi uwierzyć, on jest porażający bez naciągania czegokolwiek – twierdzi.

Ponadto dodaje, że nie jest on polityczny

– Jeśli oczekiwania opinii publicznej były takie, że Donald Tusk wyjdzie w kajdankach, to przykro mi. Ja nie pracuję na opinię publiczną. Jestem prawnikiem i cenię sobie swoje nazwisko – powiedziała.

Co udało się ustalić?

Jeśli ktoś wierzy Wassermann, musi zadać sobie pytanie, dlaczego ten „porażający” dokument nie ujrzy światła dziennego teraz? W końcu zapewne mógłby pozytywnie wpłynąć na pozycję PiS w wyścigu do Sejmu. W kwestii samego Donalda Tuska ponoć można mu zarzucić – ponownie…

View original post 1 545 słów więcej

 

PiS: istna dyktatura ciemniaków

PiS idzie w zaparte

PiS od dawna, a zwłaszcza w ostatnim czasie idzie w zaparte. Nie przyznaje się do niczego, za nic nie przeprasza, kłamie notorycznie i bezczelnie, składa absurdalne obietnice, prezentuje pogardę dla faktów, zdrowego rozsądku, obraża i grozi.

Mamy do czynienia chyba z jedną z najbrudniejszych i jednocześnie najważniejszych kampanii wyborczych, a cała najnowsza historia Polski znalazła się na zakręcie.

Nie wiadomo na jak długo, ale być może na bardzo długo rozstrzygnie się, czy nasz kraj będzie demokracją, czy dyktaturą, czy kłamstwo, pogarda, korupcja i niebywała pycha, a przed wszystkim niebotyczna głupota i nieuctwo będą charakteryzowały rządy w Polsce, czy będą to rządy przyzwoitych odpowiedzialnych mądrych ludzi. Bo rządy pisowskie to przede wszystkim rządy idiotów, co trafnie przedstawia film Patryka Vegi „Polityka”. Mamy do czynienia z późną recydywą „dyktatury ciemniaków” – jak trafnie rządy Władysława Gomułki i jego ekipy określił Stefan Kisielewski.

Oto kilka afer i patologii PiS-u, najbardziej znanych typowych i smakowitych, bo wymienianie wszystkich zajęłoby zbyt wiele miejsca. Miliony dla imperium medialno-finansowego i całego „dzieła” Rydzyka oraz miliardy dla reżimowej telewizji głównie Kurskiego, która jest prymitywną pisowską propagandą, afera z nagrodami (te pieniądze nam się należały), afera NBP (uposażenia asystentek Glapińskiego), afera SKOK, afera Getback, afera PCK, kupowanie przestarzałego i niepotrzebnego sprzętu wojskowego i ogólny katastrofalny stan obronności, afera Brekczyńskiego (wykończyłem Caracale), afera z fundacją Czartoryskich, afera dwóch wież, kłamstwo smoleńskie nagle znikająca komisja Macierewicza i rezygnacja z „dochodzenia do prawdy o zamachu”, katastrofalny stan służby zdrowia (umieranie pacjentów na SOR-ach, brak lekarzy i pielęgniarek, zadłużenie szpitali ukrywane przez pisowców), afera hejterska w sądach i min. sprawiedliwości, korupcja polityczna, czyli zatrudnianie kolesi i pociotków w spółkach i generalnie państwo służące jednej partii i będące dla swoich, służby służące pisowcom, niszczenie niezależnego sądownictwa, gdzie niezależnych sędziów mają zastępować niekompetentni zdemoralizowani karierowicze, fałszowanie historii, skłócanie społeczeństwa, polityka nienawiści w stosunku do przeciwników reżimu itp. Całe te rządy ostatnich czterech lat nazwałbym jedną wielką rzeką kłamstwa, nienawiści, obłudy, korupcji i durnoty. Być może desperacką próbą ich obrony jest zapowiedź zwołaniaarego” sejmu już po wyborze nowego, bo przecież nie chodzi o przedłużenie kampanii wyborczej, którą pisowcy sami maksymalnie skrócili.

Nieco odrębną sprawą są bezwartościowe i puste pisowskie obietnice wyborcze, ale jedno jest w nich godne uwagi. Po pierwsze oznaczają one ruinę ekonomiczną Polski i to w dość szybkim czasie. Zawierają też interesujące sformułowania np. o wysokiej płacy minimalnej, ale dotyczy to sektora prywatnego. Czyli nauczyciele, lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, pracownicy budżetówki nie dostaną podwyżek, a obowiązek ten spoczywa na sektorze prywatnym.

Generalnie pisowski dobrobyt ma polegać zmuszeniu do płacenia najbardziej przedsiębiorczych dynamicznych zaradnych i pracowitych na rzecz tych, którym się po prostu należy. Na końcu tej drogi jest inflacja, bezrobocie, powszechna nędza i opuszczanie kraju przez najzdolniejszych, czyli pogłębianie zjawisk negatywnych. PiS to recydywa wszystkich patologii, jakie znamy z okresu PRL-u, to nowa nacjonalistyczna wersja komunistycznej dyktatury w opakowaniu religijnego fanatyzmu, ciemnoty i zacofania. To scenariusz, który skończyła przerabiać Grecja, a obecnie z dużymi „sukcesami” przerabia Wenezuela.

Sędzia Piebiak ma wrócić do „orzekania” już raz „orzekł” w mojej sprawie przyznając rację „Gazecie Polskiej”, która porównała mnie do Goebbelsa (odpowiednie zdjęcia do obejrzenia). Mam nadzieję, że jego „orzeczenia” będą równie dobrze służyły Polsce?

Mam też drobną prośbę do Rzecznika Praw Obywatelskich, którego generalnie oceniam bardzo dobrze, aby jednak trochę pomyślał, zanim odpowie głupiemu lub podłemu dziennikarzowi symetryście na pytanie, że przecież Niesiołowski też szerzy nienawiść, bo to pisowskie kłamstwo, które ostatnio powtórzył z trybuny sejmowej broniąc Ziobry przymulony jak zwykle p. Morawiecki.

I jeszcze na koniec – w Łodzi, Andrzejowie, Brzezinach, Nowosolnej, czyli okręgu łódzkim, gdzie byłem ostatnio na 100 plakatów pisowskich jest jeden opozycji. Wiem, że PSL i Lewica nie mają pieniędzy, ale Schetyna je ma i jeśli chce, aby wynik PO nie był tragiczny to niech zajmie się niewdzięczną rolą organizowania wyborów i na miły Bóg schowa swoją uroczą fizjonomię, nie pokazuje się, nie bredzi, nie intryguje. To może nie będzie tak źle?

PiS to recydywa wszystkich patologii, jakie znamy z okresu PRL-u

Kmicic z chesterfieldem

Na konwencji Prawa i Sprawiedliwości, która odbyła się w niedzielę 15 sierpnia w Legnicy, Jarosław Kaczyński poruszył temat zniesienia immunitetów poselskich, sędziowskich i prokuratorskich. Zauważył jednak, że zniesienie immunitetów złamałoby Konstytucję RP. A że Prawo i Sprawiedliwość nie chce tego robić, to zamierza ją po wygranych wyborach zmienić.

Do słów Kaczyńskiego odniósł się europoseł Prawa i Sprawiedliwości Adam Bielan, w rozmowie z Beatą Lubecką w Radiu ZET. Potwierdził oczywiście, że PiS chce zmienić konstytucję, jednak zauważył, że do zmiany tego dokumentu potrzeba głosów 307 posłów, co może nie być proste do osiągnięcia dla Prawa i Sprawiedliwości.

„Musielibyśmy mieć albo samodzielnie 307 głosów, co będzie bardzo trudne do wykonania, albo znaleźć sojuszników do zmiany konstytucji. Będziemy namawiać partie, które znajdą się w przyszłym parlamencie, żeby to zmienić” – powiedział.

No cóż, Jarosław Kaczyński ma również tę świadomość, ale kto mu zabroni pomarzyć: -„Przyjdzie taki dzień, że zmienimy konstytucję na potrzebną, która będzie gwarantowała prawdziwą…

View original post 2 394 słowa więcej

 

Skład Komisji Europejskiej

Ursula von der Leyen powierzyła Januszowi Wojciechowskiemu tekę rolnictwa w nowej Komisji Europejskiej. Praworządnością ma zajmować się Belg Didier Reynders oraz Czeszka Vera Jourowa.

Przewodnicząca elektka Komisji Europejskiej przedstawiła we wtorek podział tek pomiędzy nowych komisarzy UE, którzy – jeśli Parlament Europejski zatwierdzi w październiku cały skład nowej unijnej egzekutywy – powinni od 1 listopada zastąpić dotychczasowy skład Komisji kierowanej przez Jeana-Claude’a Junckera. Von der Leyen spełniła obietnice co do równowagi płci. W zaproponowanej przez nią Komisji jest 13 kobiet (łącznie z samą von der Leyen) oraz 14 mężczyzn. W komisji Junckera było 9 kobiet i 19 mężczyzn.

Zgodnie z wcześniejszymi informacjami polskiego rządu Janusz Wojciechowski otrzymał tekę rolnictwa – ważną oraz powiązaną z zarządzaniem dużymi funduszami ze wspólnej polityki rolnej, ale na pewno nie z kategorii tek kluczowych. Grubość unijnej koperty na politykę rolną – w tym tempo zrównywania poziomu dopłat rolnych w UE (to polski postulat) – będzie zależeć nie od komisarza, lecz głównie od międzyrządowych negocjacji unijnego budżetu na lata 2021–27. Zakończą się w przyszłym roku zapewne cięciami.

Wojciechowskiego podobnie jak byłego węgierskiego ministra sprawiedliwości Laszla Trocsanyiego (komisarz ds. rozszerzenia i polityki sąsiedztwa) oraz Rumunkę Rovanę Plumb (komisarz ds. transportu) czeka niełatwa przeprawa przez Parlament Europejski. Wojciechowski został w 2016 r. członkiem Europejskiego Trybunału Obrachunkowego (każdy kraj wspólnoty ma tu po jednym przedstawicielu) mimo braku pozytywnej opinii Parlamentu Europejskiego. Chodziło m.in. o uwikłanie Wojciechowskiego w podważanie praworządności w Polsce.

Ponadto krytycy podnosili – opisywane wówczas przez „Gazetę Wyborczą” – niejasności co do rozliczeń kosztów europoselskich podróży Wojciechowskiego. Ten przekonuje, że chodziło o już wyjaśnione nieporozumienia. Teraz ten temat odświeżył „Der Spiegel”. Rzeczniczka unijnego OLAF (urzędu do zwalczania nadużyć finansowych) potwierdza, że sprawa rozliczeń podróży Wojciechowskiego wciąż jest badana. Zastrzega, że nie oznacza to jeszcze, że zdarzyły się oszustwa. Również von der Leyen mocno dziś przypominała o zasadzie domniemania niewinności.

Czesko-belgijska praworządność

Belg Didier Reynders, obecnie szef belgijskiego MSZ i MON, ma być komisarzem UE ds. sprawiedliwości łącznie z – jak podkreśliła von der Leyen – zagadnieniami państwa prawa. Jednocześnie Czeszce Verze Jourowej powierzono rolę jednej z ośmiorga wiceprzewodniczących Komisji Europejskiej. Będzie odpowiedzialna za kwestie wartości podstawowych (i przejrzystości), a zatem i praworządności.

– To pozostaje bardzo ważnym zadaniem Komisji Europejskiej na kolejne lata – powiedziała von der Leyen. Choć Jourova jako wiceprzewodnicząca jest formalnie wyżej w Komisji od Reyndersa, to dopiero z czasem okaże się, kto będzie grał pierwsze skrzypce w kwestiach zagrożeń dla praworządności w Polsce albo na Węgrzech.

Timmermans, Vestager, Dombrovskis

Holender Frans Timmermans jako jeden z trzech głównych „wiceprzewodniczących wykonawczych” ma – o to zabiegał on sam i Holandia – nadzorować realizację zapowiadanego przez von der Leyen „zielonego dealu”. Chodzi tu głównie o kwestie transformacji energetycznej oraz gospodarki zrównowżonej. Timmersmans ma też jednocześnie być komisarzem UE ds. klimatu. – Naszym celem jest uczynienie Europy pierwszym kontynentem neutralnym klimatycznie – powiedziała von der Leyen.

Dunka Margrethe Vestager ma zostać wiceprzewodniczącą wykonawczą ds. gospodarki cyfrowej. Zachowa też obecną tekę komisarz UE ds. wolnej konkurencji. Vestager dotąd w tej roli mocno zwalczała nadużycia wielkich firm cyfrowych – od kwestii podatkowych po praktyki monopolistczne wobec mniejszych graczy. Łotysz Valdis Dombrovskiej ma być wiceprzewodniczącym wykonawczym do spraw „gospodarki na rzecz ludzi” (połącznie kwestii ekonomicznych oraz socjalnych) oraz komisarzem UE ds. usług finansowych.

Budżetem ma zajmować się Austriak Johannes Hahn. Francuzka Sylvie Goulard dostała mocną – dziedziczoną po Elżbiecie Bieńkowskiej – tekę do spraw rynku wewnętrznego łącznie z rynkiem cyfrowym, polityką przemysłową oraz obronnością, w tym Europejski Fundusz Obronny. Hiszpan Josep Borrell – już wcześniej dostał nominację szczytu UE na szefa unijnej dyplomacji, czyli z urzędu jednego z wiceprzewodniczących Komisji Europejskiej. Włoch Paolo Gentiloni (były centrolewicowy premier) ma zostać komisarzem UE do spraw gospodarczych. Polityką spójności ma zajmować się Portugalka Elisa Ferreira.

Kandydaci mają teraz kilkanaście dni na szybkie doszkolenie się z powierzonej im tematyki (w „dokształcaniu” uczestniczą urzędnicy i eksperci KE), by potem jak najlepiej wybronić się podczas wysłuchań przez komisje europarlamentarne. Wysłuchania, po których europosłowie mogą zażądać podmiany kandydatów, są wstępnie planowane na pierwszy tydzień października.

Czy Kaczyński przywita Szczerskiego kwiatami? Wszak odniósł sukces przegraństwa

Drugie „podejście” prezydenckiego ministra Krzysztofa Szczerskiego do objęcia ważnego stanowiska na arenie międzynarodowej zakończyło się fiaskiem. Jak podaje RMF FM, zrezygnował on z kandydowania na komisarza Unii Europejskiej. Wcześniej „Krzysztof Szczerski nie został wiceszefem NATO – „Pan Szczerski potraktowany jak Beata”.

Przyszła szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zaproponowała, żeby Polska dostała tekę ds. rolnictwa. Wcześniej była mowa o objęciu przez Szczerskiego stanowiska komisarza ds. infrastruktury lub polityki regionalnej.

„To były dziedziny z zakresu moich kompetencji i zainteresowań. Ponieważ pojawiła się wcześniej nie zakładana przez nas możliwość objęcia przez Polskę teki komisarza ds. rolnictwa, to zdecydowałem się wycofać swoją kandydaturę” – powiedział Szczerski w rozmowie z RMF FM.

„Kolejny „sukces” na arenie międzynarodowej. Będą kwiaty na lotnisku?”; – „Jurgiela dawać, niech się chłop nie marnuje”; – „Nie wiem, czy UE się po tym otrząśnie”; – „Jak nie idzie to nie idzie… To może chociaż ONZ lub UNICEF?”; – „Szczerski jako urodzony dżentelmen nie chciał przebić zwycięskiego rekordu Beaty Szydło i postanowił zrezygnować z kandydowania na komisarza UE” – kpili internauci.

Mołdawia to najbiedniejszy kraj w Europie – jej PKB per capita to 3254 dolary (Polska – 15 431). Wyobrażacie sobie, że nagle ktoś pod kątem wydatków socjalnych każe jej gonić „zachód”? Prawdopodobnie musiałoby przestać funkcjonować całe państwo.

Dlatego nie wierzcie lokalnym socjalistom, którzy w kontekście wydatków na tzw. socjal wielokrotnie podpierają się przykładami „Zachodu”. Wydatki powinny być proporcjonalne do PKB, a skoro chcemy gonić ten „Zachód” to nawet mniejsze, bo przecież gdzieś trzeba oszczędzać i inwestować zaoszczędzone pieniądze. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie – nie tylko wydajemy mniej, ale polski socjal kosztuje najwięcej na świecie, jeśli uwzględnimy możliwości ekonomiczne danego państwa.

Szkoda, że tak różnimy się w tej ocenie z Jarosławem Kaczyńskim, który wyznał jakiś czas temu, że jest gotowy poświęcić tempo wzrostu gospodarczego, jeżeli taka będzie cena za wdrożenie jego wizji Polski.

Polska z największymi wydatkami na socjal

Oxfam przygotował ranking, który uwzględnił 157 różnych państw, sprawdzał jakie jest ich podejście do świadczeń socjalnych, wydatków na służbę zdrowia, edukację, sposób ukształtowania podatków, przestrzeganie praw pracowniczych itd. Podsumowując to wszystko, wygrała Dania, ale Polacy wypadli naprawdę nieźle – znaleźliśmy się w światowej czołówce, plasując na 20. pozycji. To zapewne w miarę uczciwe postawienie sprawy, gdyż w większości światowych rankingów Polska orbituje w okolicy 20. miejsca.

Jednak jest jedno pole, w którym Polska jest zdecydowanym liderem. Nasz kraj znajduje się na szczycie zestawienia wydatków socjalnych w relacji do PKB. Wyprzedziliśmy pod tym względem Finlandię i Francję. Dominacja Polski w tym zakresie jest też zaskakująca o tyle, że jednak w wydatkach socjalnych dominują co do zasady państwa zdecydowanie zamożniejsze od Polski (w okolicy 30. miejsca można znaleźć rodzynki w postaci Namibii). Choć w wygraną przez nas kategorię wydatków socjalnych wliczono nie tylko pomoc społeczną, ale też edukację i służbę zdrowia, wiedziemy tutaj globalny prym w relacji do naszego PKB i ogółu państwowych nakładów.

Gorzej jest w pozostałych kategoriach. O ile pod względem ochrony praw pracowniczych z 33. miejscem nie odstajemy przesadnie od europejskich państw naszego „kalibru” (Włosi są 36., a Hiszpania 35.), tak prawdziwy „dramat” zaczyna się w systemie podatkowym. Ten radzi sobie ze zwalczaniem nierówności społecznych bardzo źle, plasując nas w drugiej setce rankingu – wpływa na to niedostateczna progresywność podatków czy np. nierówność obciążeń podatkowych czy skuteczność przy ich ściąganiu. Duża w tym zasługa też Unii Europejskiej, ale faktem jest, że karuzele VAT-owskie mają się u nas świetnie i dopiero niedawno zaczęto walkę z tym procederem (kosztem milionów uczciwych podatników, którzy teraz muszą się męczyć z JPK czy split payment).

Największy socjal na świecie

Że sobie z tymi podatkami nie radzimy (albo: nie chcemy radzić) to akurat cecha w pewnym sensie regionalna. A z państw bardziej cywilizowanych za nami jest – na pocieszenie – Szwajcaria.

Zastanawia i martwi natomiast skala wydatków socjalnych w proporcji do PKB. Niewykluczone, że po części mają one równoważyć wskazane wyżej wady systemu podatkowego, ale jednak państw o specyfice Polski jest więcej, lecz to my jesteśmy zdecydowanym liderem socjalu.

Badanie Oxfam pochodzi z 2018 roku, więc tak na dobrą sprawę dopiero zaczniemy się okopywać na pozycji państwa, które przejada największą część narodowego bogactwa na pomoc obywatelom i tzw. wyrównywanie nierówności. Tylko ten rok przyniesie „obietnice przedwyborcze PiS-u”, emerytura plus500 plus urośnie do 500 złotych na każde dziecko, a przecież każdego dnia omawiamy na Bezprawniku kolejne pomysły: 800 plus na opiekunkę do dziecka500 plus dla pracowników Poczty500 plus na krowę i wiele, wiele innych.

Na taką skalę wydatków socjalnych nie stać dziś żadnego państwa, które chce mieć przyszłość – ani Stanów Zjednoczonych, ani Niemiec. Współczesna Polska jest Polską teraźniejszości, jednak realizowany program gospodarczy plusów na wszystko w konsekwencji może zaowocować wielkim minusem dla przyszłych pokoleń.

Pisowska wyspa nienawiści, nietolerancji i podłości

Tomasz Lis skomentował wydarzenia z Marszu Równości w Białymstoku.

Faszystowskie bojówki w Białymstoku wykorzystywane przez PiS.

Kmicic z chesterfieldem

Po co PiS właściwie wprowadził przepisy o odpowiedzialności dyscyplinarnej i dlaczego istnieje niewielka szansa, by się z nich wycofał? Jest to instrument politycznego wpływania na sędziów, co już widać, ale być może sprawa jest poważniejsza i PiS potrzebuje izby dyscyplinarnej, by przykładowo ograniczyć do niej tylko kompetencje Sądu Najwyższego do uznawania wyborów w kraju za legalne i ważne. To bardzo niebezpieczny instrument i dlatego działania Komisji Europejskiej uważam za w pełni uzasadnione – mówi europeistka prof. Renata Mieńkowska-Norkiene z Instytutu Nauk Politycznych UW. – KE dała 2 miesiące na wycofanie się z przepisów dotyczących systemu dyscyplinowania sędziów. Niezastosowanie się do tego zalecenia KE prawdopodobnie będzie wiązało się ze skierowaniem sprawy do TSUE – dodaje

JUSTYNA KOĆ: KE rozpoczęła drugi etap postępowania o naruszenie prawa unijnego wobec Polski w sprawie nowego systemu dyscyplinarnego dla sędziów. Co to oznacza, z czym się wiąże i kiedy możemy odczuć konsekwencje?

PROF. RENATA MIENKOWSKA-NORKIENE: Komisja Europejska jest strażniczką europejskiego prawa, m.in. w tym…

View original post 3 114 słów więcej