Pisowskie polowanie na marszałka Grodzkiego

Stowarzyszenie Godność złożyło wniosek o ukaranie marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego. Chodzi o słowa liberalnego polityka dotyczące Jarosława Kaczyńskiego.

Marszałek Senatu – w opinii członków Stowarzyszenia Godność – miał wyjawić to, że Jarosław Kaczyński przyjmuje silne leki. „Nieuprawnienie pozyskując niezweryfikowane dane chorobowe, wypowiadał się publicznie w sprawach objętych tajemnicą lekarską” – napisali działacze we wniosku o ukaranie Grodzkiego, który skierowali do Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej.

Geneza sytuacji wiąże się z nowelizacją przepisów o ustroju sądów i Sądu Najwyższego. Prezes Kaczyński w trakcie dyskusji na temat „ustawy kagańcowej” przyznał, że ma on nadzieję, że „tym projektem powstrzymamy (chodzi o kierownictwo PiS – przyp. red.) wysadzenie w powietrze wymiaru sprawiedliwości” i określił działania niepokornych sędziów mianem „anarchii”.

Tomasz Grodzki odniósł się do słów Kaczyńskiego w jednym z programów Radia ZET. „Jak się bierze silne leki przeciwbólowe, to naprawdę umysł człowieka reaguje trochę inaczej, więc na miejscu pana prezesa zająłbym się szybkim powrotem do zdrowia, do działalności i do pracy” – zażartował przedstawiciel Koalicji Obywatelskiej.

Prowadzący wywiad dziennikarz dopytywał Grodzkiego, czy uważa on, że Jarosław Kaczyński może mieć zaburzoną zdolność postrzegania rzeczywistości. „Jak człowiek jest na zwolnieniu, nie powinien zajmować się pracą, a pracą prezesa Kaczyńskiego jest polityka. I powinien jak najszybciej wracać do zdrowia  czego mu szczerze życzę. Natomiast takie doraźne komentowanie, i to w sposób dość ostry w mojej ocenie, jest nieuzasadnione” – odpowiedział polityk.

Słowa Grodzkiego wywołały reakcję Stowarzyszenia Godność. Członkowie organizacji podnieśli kuriozalne zarzuty i oskarżyli marszałka o to, że bezprawnie wszedł w posiadanie wiedzy na temat stanu zdrowia Kaczyńskiego (!) i wyjawił te informacje szerszej publiczności.

Grodzki – poprzez luźne wypowiedzi w wywiadzie – miał wyjawić objęte tajemnicą dane dotyczące przyjmowania przez Kaczyńskiego leków przeciwbólowych i ich skutków ubocznych oraz… upublicznić aktywność prezesa PiS w czasie korzystania ze zwolnienia lekarskiego, która jest przecież powszechnie znana (polityk stale występuje w mediach i komentuje bieżące wydarzenia).

Duda musi ponieść odpowiedzialność za dzieło zniszczenia. Aż się boję, co współwięźniowie z nim zrobią. Nie ma mojej zgody, aby służył za taboret z dziurką. Duda, choć Dupa, to też człowiek.

Kmicic z chesterfieldem

„Bardzo bym prosił adwokatów z innych krajów, żeby się nie wtrącali w nasze sprawy, bo ich nie znają, nie czują, nie rozumieją ich” – pouczał „obcych prawników” prezydent Duda. Jego słowa nie pozostały niezauważone

Profesorowie prawa urażeni słowami prezydenta

Prof. Alberto Alemanno z École des hautes études commerciales de Paris (HEC), prawnik specjalizujący się w prawie UE, jeden z sygnatariuszy listu otwartego do szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen w sprawie praworządności w Polsce, potraktował słowa Dudy jako osobistą zaczepkę:

„Zostałem odprawiony przez Prezydenta Andrzeja Dudę jako jeden z »obcych prawników z innego kraju wtrącających się w polskie sprawy«. To dodatkowy powód, żeby zwrócić się do Ursuli von der Leyen [szefowej KE], Very Jourovej [wiceszfowej KE) i Didiera Reyndersa [komisarza ds. sprawiedliwości], żeby pilnie działali w obronie prawnej i społecznej umowy łączącej państwa UE i ich obywateli”.

Więcej >>>

Oto 13 artykułów Konstytucji, które złamali PiS i Andrzej Duda…

View original post 197 słów więcej

 

Duda, Szydło, Banaś

Wprawdzie wciąż nie padła data wyborów prezydenckich w przyszłym roku, jednak po raz kolejny wraca temat Beaty Szydło jako szefowej sztabu kandydata PiS na ten urząd, czyli Andrzeja Dudy. Szef Komitetu Wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski nie wykluczył, że europosłanka Beata Szydło znów poprowadzi – podobnie jak w 2015 r. – kampanię wyborczą Dudy.

– „Mocno trzymam kciuki za wybór szefowej sztabu Dudy. Będzie mogła osobiście spojrzeć w oczy tysiącom osób uczestniczącym w wigiliach organizowanych dla biednych i bezdomnych i powiedzieć „Im się te pieniądze po prostu należały!”. 65 tysiące należało się jej!” – skomentował na Twitterze poseł KO Michał Szczerba. Rzeczona kwota to oczywiście nagroda, którą przyznała sama sobie, kiedy była szefową rządu.

A internauci kpili: – „Do pary będzie pasował Banaś – jego wsparcie nieocenione”; – „Znowu zrobi się niebezpiecznie na drogach”; – „Może znowu zrobi objazd po fabrykach… no i raz na 5 lat trzeba pomalować jakąś szkołę”.

Przypominali też obietnice składane przez Dudę podczas poprzedniej kampanii: – „Czy to nie sztab Szydło wymyślił w 2015 propagandową, kłamliwą obietnicę, przez którą dzisiaj co prawda Adrian jest prezydentem, ale bez honoru – podniesienie kwoty wolnej od podatku, do końca 2016 roku, powyżej 8000 zł: „Jeśli bym tego nie zrobił, podam się do dymisji”???”.

Zakończmy przytoczeniem dowcipu jednego z internautów: – „Wsiada B. Szydło do taksówki. – Szybko do ministerstwa proszę! – Którego? – Obojętne, wszędzie jestem potrzebna”.

Kmicic z chesterfieldem

Wybitny konstytucjonalista prof. Tomasz Tadeusz Koncewicz pisze o zaletach obowiązującej konstytucji, gdyby ją zmieniono, to tylko na gorsze w obecnej sytuacji politycznej.

Za Konstytucją z 1997 roku warto codziennie oddawać swój głos i ją praktykować. Musimy pamiętać, że ta Konstytucja nam Polakom się po prostu udała. Nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej.

Cały tekst prof. Koncewicza tutaj >>>

Kapitalny esej Piotra Gajdzińskiego o politycznym gangsterze, o tym jak w Polsce instalowany jest zamordyzm.

Im większy polityczny gangster, tym głośniej krzyczy o patriotyzmie, godności, narodowych krzywdach i wrogach ojczyzny, próbujących za zagraniczne srebrniki zatrzymać marsz ku świetlanej przyszłości. Ta retoryka w sprzyjających okolicznościach jest skuteczna, bo duże grupy społeczne zawsze czują się obdarte z godności, zlekceważone i skrzywdzone. Wystarczy tylko podpalić ogień

Esej Gajdzińskiego tutaj >>>

Politycy niemal wszystkich niemieckich partii krytycznie oceniają przyjętą w Polsce nową ustawę dyscyplinującą sędziów i domagają się od Brukseli wyciągnięcia konsekwencji.

Cały news o izolowaniu Polski pisowskiej od unijnych pieniędzy. Nie…

View original post 105 słów więcej

 

PiS trzykrotnie złamał Konstytucję, aby powołać Izbę SN, która skręci wynik wyborów

Dla demokracji najważniejsze jest szanowanie wyniku wyborczego. Wynik jest decyzją, którą podejmuje suweren, a suweren jest najwyższą władzą w państwie. Ktokolwiek podważa w państwie decyzje suwerena, popełnia przestępstwo – mówi prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista. – PiS trzy razy złamał konstytucję, po to, aby to ta konkretna Izba liczyła głosy. Po raz pierwszy, kiedy skrócił ustawą 4-letnią konstytucyjną kadencję członków KRS. Drugi raz, kiedy stworzył nowy system wyborów sędziowskich członków KRS, których wybrał Sejm. Trzeci raz, kiedy nowa KRS wybrała nowych sędziów do SN i ci sędziowie w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych mają rozstrzygać o ważności wyborów – dodaje

JUSTYNA KOĆ: Ma pan zaufanie do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych? To ta Izba Sądu Najwyższego ma rozpatrywać skargę wyborczą.

MAREK CHMAJ: PiS trzy razy złamał konstytucję, po to, aby to ta konkretna Izba liczyła głosy. Po raz pierwszy, kiedy skrócił ustawą 4-letnią konstytucyjną kadencję członków KRS. Drugi raz, kiedy stworzył nowy system wyborów sędziowskich członków KRS, których wybrał Sejm. Trzeci raz, kiedy nowa KRS wybrała nowych sędziów do SN i ci sędziowie w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych mają rozstrzygać o ważności wyborów.

Czyli nie ma pan zaufania?
Protest wyborczy jest instytucją demokratyczną.

OCZEKUJEMY, ŻE TEN PROTEST BĘDZIE ROZPOZNAWAŁ SĄD NIEZALEŻNY I SKŁADAJĄCY SIĘ Z NIEZAWISŁYCH SĘDZIÓW. JEŻELI TE PRZESŁANKI NIE SĄ SPEŁNIONE, TO TRUDNO MÓWIĆ NIE TYLKO O PRAWORZĄDNOŚCI, ALE NAWET O PRZYZWOITOŚCI, ZATEM ZAUFANIA NIE MAM.

Jakie zatem mamy możliwe scenariusze? Co z ewentualną decyzją Izby?
PiS zabezpieczył się w jeszcze jeden sposób. Protest wyborczy rozpoznaje skład 3-osobowy, wydając opinię, a następnie cała Izba odnosi się do opinii i stanowiska sprawozdania PKW.

Odnosząc się do protestów, które dotyczą wyborów w Kaliszu i koszalińskim – wnoszący protest ma obowiązek nie tylko przestawić zarzuty, ale także wskazać dowody na poparcie zarzutów. W tych protestach dowodów nie ma, zatem zgodnie z kodeksem wyborczym taki protest powinien być odrzucony. Nie można opierać dowodów na ciekawości, a tak sprawę tłumaczy PiS: chcemy przeliczenia ponownego głosów z ciekawości. To jest wadliwe myślenie. Wnosząc protest wskazujemy konkretną przesłankę, konkretny zarzut i konkretny dowód, że np. w tej komisji wydawano niewłaściwe karty albo komisja została zamknięta zbyt wcześnie lub konkretna komisja składała się z nieuprawnionych osób lub że w konkretnej komisji doszło do fałszerstwa, czyli przestępstwa przeciwko wyborom. Kodeks nakazuje wprost uzasadnić zarzuty.

Sami sędziowie SN mówią o tym, natomiast wiadomo, że PiS postępuje jak chce. Dokąd nas to wszystko doprowadzi? Czy PiS może próbować podważyć wynik demokratycznych wyborów?
Protest jeszcze nie jest podważeniem.

ZASADNICZA KWESTIA JEST TAKA, CZY PROTEST ROZPOZNAJE NIEZALEŻNY I NIEZAWISŁY SĄD.

Tu wiemy, że są wątpliwości.
I jeszcze większa wątpliwość, czy tą metodą PiS chce wpływać na wynik wyborczy. Mówiąc wprost: fałszować wynik wyborów, a to jest już wprost nieakceptowalne.

I co wtedy? Opozycja domaga się zaangażowania w proces OBWE, Grzegorz Schetyna spotkał się w środę z przedstawicielami Rady Europy. Czy to może jakoś zabezpieczyć wynik demokratycznych wyborów?
Oczywiście. Po to mamy Radę Europy i po to mamy OBWE, aby monitorować w sposób bezstronny procedury demokratyczne w państwach członkowskich. Jeżeli dojdzie do konieczności przeliczenia głosów, ważne jest, aby w tych czynnościach brały udział niezależne instytucje, które strzegą ładu demokratycznego. Dla demokracji najważniejsze jest szanowanie wyniku wyborczego. Wynik jest decyzją, którą podejmuje suweren, a suweren jest najwyższą władzą w państwie.

KTOKOLWIEK PODWAŻA W PAŃSTWIE DECYZJE SUWERENA, POPEŁNIA PRZESTĘPSTWO. GRZECH ŚMIERTELNY DLA DEMOKRACJI.

Podważaniem nie jest protest wyborczy, o ile – powtórzę to jeszcze raz – rozpatruje go niezależny sąd składający się z niezależnych sędziów.

Posłowie PO złożyli wniosek o wyłączenie Izby Kontroli z procesu kontroli wyborczej. Takie działanie może przynieść skutek? I kto może podjąć taką decyzję?
To ruch, który wynika z pewnej desperacji. Oto mamy nowa Izbę SN, której przekazano sprawy publiczne, w tym rozpatrywanie protestów wyborczych, odbierając to uprawnienie Izbie dotychczasowej. Zrobiono to po to, aby protesty wyborcze rozpoznawała zupełnie nowa Izba, a skoro ta Izba składa się z sędziów, co do których mamy wątpliwości, odnośnie do nie tylko legalności ich powołania, ale również niezawisłości, to jedynym ruchem jest żądanie wyłączenia tej Izby.

Kto może o tym zadecydować?
Problem polega na tym, że tu nie żąda się wyłączenia konkretnego składu, czyli danych 3 sędziów, tylko wyłączenia całego składu Izby, czyli 21 sędziów, którzy w niej zasiadają. Moim zdaniem taką decyzję może podjąć I Prezes SN, ewentualnie Zgromadzenie Ogólne SN z wyłączeniem tych sędziów, których ten wniosek dotyczy.

Co, jeżeli jednak Izba podejmie decyzję, że wybory trzeba powtórzyć?
Powtórzenie wyborów nie jest łatwą sprawą. Najpierw muszą być spełnione procedury: rozpoznanie protestu przez 3 osoby, opinia, sprawozdanie PKW i pełny skład Izby.

WYBORY POWTARZA SIĘ WTEDY, KIEDY NARUSZONO PRZEPISY ORDYNACJI BĄDŹ PRZESTĘPSTWO PRZECIWKO WYBOROM MIAŁO WPŁYW NA ICH WYNIK. TO TRZEBA KONKRETNIE WSKAZAĆ.

Czy to, co teraz się dzieje, nie jest najlepszym świadectwem, że żyjemy w kompletnym chaosie prawnym i namacalnie możemy doświadczyć straty zaufania do sędziów i sądów?
Tak, ale ten chaos prawny wywołał PiS. Proszę zobaczyć, że PiS po raz kolejny walczy z jakąś grupą, teraz z kastą. Okazało się, że kasta była w Ministerstwie Sprawiedliwości. Czyli po raz kolejny PiS publicznie walczy z tymi patologiami, które sam hoduje. Mamy teraz jasną odpowiedź, po co był zamach na sądy i ta cała “reforma sądownictwa”, podobnie jak zamach na TK, a potem na SN. To wszystko teraz zaczyna się układać w całość.

Marginesy błędu, potknięcia pisarskie, omyłki w rachunkach – takie „dowody” przedstawia PiS w swoich protestach wyborczych w sprawie wyborów do Senatu. Do skanów wniosków dotarło OKO.press.

Do Sądu Najwyższego wpłynęło 14 protestów dotyczących Senatu. Sześć złożył PiS (dwa w Kaliszu, w Toruniu, Koninie, Katowicach i Szczecinie), trzy – Koalicja Obywatelska (w Białymstoku, Legnicy i Sieradzu), jeden PSL (w Białymstoku). Pozostałe to protesty wyborców.

Protesty PiS. Żadnych dowodów, same domysły

Protesty PiS ws. wyborów do Senatu wydają się najistotniejsze, bo – gdyby rozpatrzono je pozytywnie – mogą wpłynąć na układ sił w Izbie Wyższej parlamentu. W tej chwili w 100-osobowym Senacie opozycja dysponuje minimalną przewagą 51:48. Mandat ma też niezależna senator Lidia Staroń.

Wicerzecznik PiS Radosław Fogiel od początku przekonywał, że protesty jego partii dotyczą tych miejsc, w których liczba głosów nieważnych była wyższa niż ta, jaką kandydaci opozycji wygrali z kandydatami PiS. Dla przykładu: w okręgu koszalińskim zwyciężył kandydat niezależny Stanisław Gawłowski, który pokonał Krzysztofa Nieckarza z PiS różnicą 320 głosów, a głosów nieważnych oddano tutaj ponad 3,3 tys.

Portal OKO.press dotarł do skanów wszystkich protestów PiS ws. wyborów do Senatu. Żaden z nich nie przedstawia dowodów popełnienia błędów przy głosowaniu czy liczeniu głosów. Zamiast tego pojawiają się hipotetyczne rozważania.

PiS: Co by było gdyby

Pozostając przy przykładzie z Koszalina. Krzysztof Sobolewski, pełnomocnik PiS, snuje rozważania, co by było, gdyby 10 proc. z 3,3 tys. nieważnych głosów okazało się głosami poparcia dla kandydata PiS.

„Z powyższego wynika, że ustalenie, iż ok. 10 proc. głosów zostało nieprawidłowo uznanych za nieważne, zaś w rzeczywistości powinny być one uznane za głosy poparcia dla kandydata Komitetu Wyborczego PiS, decyduje o tym, że najwięcej głosów uzyskał kandydat PiS”.

W niektórych wnioskach pojawia się jeszcze dodatkowy „argument’, który także nie jest żadnym dowodem: „różnica w ilości głosów w całym okręgu jest na tyle znikoma, iż może uchodzić za pewien margines błędu”. – Uzasadnienie jest de facto rozumowaniem hipotetycznym, że gdyby tak było, to by PiS wybory w danym okręgu wygrał. Trudno się spodziewać, by nawet najbardziej przychylny PiS sąd mógł uznać takie „uzasadnienie” za wystarczające – komentuje Mariusz Jałoszewski z OKO.press.

PiS domaga się oględzin kart wyborczych

W każdym z protestów PiS domaga się od Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (IKNiSP) Sądu Najwyższego: oględzin kart wyborczych na rozprawie, porównania kart wyborczych z protokołami, ponownego przeliczenia głosów na rozprawie, umożliwienia wnioskodawcy wypowiedzenia się na rozprawie.

„Niewątpliwie różnica ilości głosów w całym okręgu jest na tyle znikoma, iż może uchodzić za pewien margines błędu, czy to w kwalifikowaniu głosów jako ważnych lub nieważnych, czy też błędów pisarskich w protokole, jak również zwykłych omyłek rachunkowych. Różnica głosów stanowi bowiem mniej niż ćwierć procentu wszystkich oddanych głosów w przedmiotowych wyborach” – czytamy z kolei w uzasadnieniu wniosku PiS dotyczącym protestu z okręgu 95., gdzie różnica między kandydatami wyniosła 2,3 tys. głosów.

IKNiSP jest jedną z dwóch nowych izb SN obsadzonych od zera przy udziale upolitycznionej KRS. Prezesem Izby została Joanna Lemańska, koleżanka prezydenta Andrzeja Dudy z Katedry Prawa Administracyjnego na UJ. W izbie orzeka m.in. były wiceszef MSZ w rządzie PiS i założyciel Ordo Iuris Aleksander Stępkowski.

Warszawski sędzia Igor Tuleya otrzymał dzisiaj wieczorem nagrodę im. Edwarda J. Wende.

Prof. Jerzy Zajadło uzasadniając nagrodę mówił: Sędzia powinien w uzasadnieniu precyzyjnie wyjaśnić, dlaczego postąpił właśnie w ten, a nie inny sposób, przekonując samego siebie do słuszności orzeczenia. Nie wystarczy jednak przekonanie samego siebie, trzeba jeszcze poszukać pewnej nici porozumienia i zrozumienia tych, których wyrok dotyczy, i tych, którzy będą go oceniać – innych sędziów, opinii publicznej. Taki jest sędzia Igor Tuleya.

– To nie jest nagroda dla mnie, ale to jest nagroda dla wszystkich stowarzyszeń sędziowskich (…) Też nagroda dla Wolnych Sądów za to, co robią i jak nas bronią. (…) Sądy są ostatnią barykadą i ja się z tym zgadzam – skomentował nagrodę sędzia Igor Tuleya.

Inicjatywa „Wolne Sądy” otrzymała od kapituły honorowe wyróżnienie.

FUNDUSZ IM. EDWARDA J. WENDE – Fundusz przyznaje coroczną nagrodę im. Edwarda J. Wende. Otrzymują ją osoby wybitne, które działają zgodnie z zasadami etyki zawodowej i profesjonalizmu, w swojej działalności wyróżniły się odwagą cywilną i niezłomnością zasad oraz bezinteresownie działają na rzecz dobra publicznego. Są to zarówno prawnicy, jak i osoby zaangażowane w rozwój kultury prawnej.

Reakcje internautów:

Bardzo, bardzo serdecznie gratuluje Panu Sędziemu Tuleyi kolejnej zaszczytnej nagrody!!!

Gratuluję! Dziękuję za Pana postawę!”.

Wielkie Gratulacje Panie Sędzio!!!! Chapeau Bas!!!

PiS: istna dyktatura ciemniaków

PiS idzie w zaparte

PiS od dawna, a zwłaszcza w ostatnim czasie idzie w zaparte. Nie przyznaje się do niczego, za nic nie przeprasza, kłamie notorycznie i bezczelnie, składa absurdalne obietnice, prezentuje pogardę dla faktów, zdrowego rozsądku, obraża i grozi.

Mamy do czynienia chyba z jedną z najbrudniejszych i jednocześnie najważniejszych kampanii wyborczych, a cała najnowsza historia Polski znalazła się na zakręcie.

Nie wiadomo na jak długo, ale być może na bardzo długo rozstrzygnie się, czy nasz kraj będzie demokracją, czy dyktaturą, czy kłamstwo, pogarda, korupcja i niebywała pycha, a przed wszystkim niebotyczna głupota i nieuctwo będą charakteryzowały rządy w Polsce, czy będą to rządy przyzwoitych odpowiedzialnych mądrych ludzi. Bo rządy pisowskie to przede wszystkim rządy idiotów, co trafnie przedstawia film Patryka Vegi „Polityka”. Mamy do czynienia z późną recydywą „dyktatury ciemniaków” – jak trafnie rządy Władysława Gomułki i jego ekipy określił Stefan Kisielewski.

Oto kilka afer i patologii PiS-u, najbardziej znanych typowych i smakowitych, bo wymienianie wszystkich zajęłoby zbyt wiele miejsca. Miliony dla imperium medialno-finansowego i całego „dzieła” Rydzyka oraz miliardy dla reżimowej telewizji głównie Kurskiego, która jest prymitywną pisowską propagandą, afera z nagrodami (te pieniądze nam się należały), afera NBP (uposażenia asystentek Glapińskiego), afera SKOK, afera Getback, afera PCK, kupowanie przestarzałego i niepotrzebnego sprzętu wojskowego i ogólny katastrofalny stan obronności, afera Brekczyńskiego (wykończyłem Caracale), afera z fundacją Czartoryskich, afera dwóch wież, kłamstwo smoleńskie nagle znikająca komisja Macierewicza i rezygnacja z „dochodzenia do prawdy o zamachu”, katastrofalny stan służby zdrowia (umieranie pacjentów na SOR-ach, brak lekarzy i pielęgniarek, zadłużenie szpitali ukrywane przez pisowców), afera hejterska w sądach i min. sprawiedliwości, korupcja polityczna, czyli zatrudnianie kolesi i pociotków w spółkach i generalnie państwo służące jednej partii i będące dla swoich, służby służące pisowcom, niszczenie niezależnego sądownictwa, gdzie niezależnych sędziów mają zastępować niekompetentni zdemoralizowani karierowicze, fałszowanie historii, skłócanie społeczeństwa, polityka nienawiści w stosunku do przeciwników reżimu itp. Całe te rządy ostatnich czterech lat nazwałbym jedną wielką rzeką kłamstwa, nienawiści, obłudy, korupcji i durnoty. Być może desperacką próbą ich obrony jest zapowiedź zwołaniaarego” sejmu już po wyborze nowego, bo przecież nie chodzi o przedłużenie kampanii wyborczej, którą pisowcy sami maksymalnie skrócili.

Nieco odrębną sprawą są bezwartościowe i puste pisowskie obietnice wyborcze, ale jedno jest w nich godne uwagi. Po pierwsze oznaczają one ruinę ekonomiczną Polski i to w dość szybkim czasie. Zawierają też interesujące sformułowania np. o wysokiej płacy minimalnej, ale dotyczy to sektora prywatnego. Czyli nauczyciele, lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, pracownicy budżetówki nie dostaną podwyżek, a obowiązek ten spoczywa na sektorze prywatnym.

Generalnie pisowski dobrobyt ma polegać zmuszeniu do płacenia najbardziej przedsiębiorczych dynamicznych zaradnych i pracowitych na rzecz tych, którym się po prostu należy. Na końcu tej drogi jest inflacja, bezrobocie, powszechna nędza i opuszczanie kraju przez najzdolniejszych, czyli pogłębianie zjawisk negatywnych. PiS to recydywa wszystkich patologii, jakie znamy z okresu PRL-u, to nowa nacjonalistyczna wersja komunistycznej dyktatury w opakowaniu religijnego fanatyzmu, ciemnoty i zacofania. To scenariusz, który skończyła przerabiać Grecja, a obecnie z dużymi „sukcesami” przerabia Wenezuela.

Sędzia Piebiak ma wrócić do „orzekania” już raz „orzekł” w mojej sprawie przyznając rację „Gazecie Polskiej”, która porównała mnie do Goebbelsa (odpowiednie zdjęcia do obejrzenia). Mam nadzieję, że jego „orzeczenia” będą równie dobrze służyły Polsce?

Mam też drobną prośbę do Rzecznika Praw Obywatelskich, którego generalnie oceniam bardzo dobrze, aby jednak trochę pomyślał, zanim odpowie głupiemu lub podłemu dziennikarzowi symetryście na pytanie, że przecież Niesiołowski też szerzy nienawiść, bo to pisowskie kłamstwo, które ostatnio powtórzył z trybuny sejmowej broniąc Ziobry przymulony jak zwykle p. Morawiecki.

I jeszcze na koniec – w Łodzi, Andrzejowie, Brzezinach, Nowosolnej, czyli okręgu łódzkim, gdzie byłem ostatnio na 100 plakatów pisowskich jest jeden opozycji. Wiem, że PSL i Lewica nie mają pieniędzy, ale Schetyna je ma i jeśli chce, aby wynik PO nie był tragiczny to niech zajmie się niewdzięczną rolą organizowania wyborów i na miły Bóg schowa swoją uroczą fizjonomię, nie pokazuje się, nie bredzi, nie intryguje. To może nie będzie tak źle?

PiS to recydywa wszystkich patologii, jakie znamy z okresu PRL-u

Kmicic z chesterfieldem

Na konwencji Prawa i Sprawiedliwości, która odbyła się w niedzielę 15 sierpnia w Legnicy, Jarosław Kaczyński poruszył temat zniesienia immunitetów poselskich, sędziowskich i prokuratorskich. Zauważył jednak, że zniesienie immunitetów złamałoby Konstytucję RP. A że Prawo i Sprawiedliwość nie chce tego robić, to zamierza ją po wygranych wyborach zmienić.

Do słów Kaczyńskiego odniósł się europoseł Prawa i Sprawiedliwości Adam Bielan, w rozmowie z Beatą Lubecką w Radiu ZET. Potwierdził oczywiście, że PiS chce zmienić konstytucję, jednak zauważył, że do zmiany tego dokumentu potrzeba głosów 307 posłów, co może nie być proste do osiągnięcia dla Prawa i Sprawiedliwości.

„Musielibyśmy mieć albo samodzielnie 307 głosów, co będzie bardzo trudne do wykonania, albo znaleźć sojuszników do zmiany konstytucji. Będziemy namawiać partie, które znajdą się w przyszłym parlamencie, żeby to zmienić” – powiedział.

No cóż, Jarosław Kaczyński ma również tę świadomość, ale kto mu zabroni pomarzyć: -„Przyjdzie taki dzień, że zmienimy konstytucję na potrzebną, która będzie gwarantowała prawdziwą…

View original post 2 394 słowa więcej

 

Pomnik Kaczyńskiego zanurzony w szambie. To się prezesowi należy, jeszcze za życia

Emilia S. zaangażowana była w ataki na sędziów, którzy mówili w Brukseli o sytuacji w Polsce. To niejedyne przewinienie hejterki i jej sojuszników.

W ubiegłym roku do Brukseli udało się 26 prawników związanych ze stowarzyszeniem Iustitia. Prawnicy planowali spotkać się z Fransem Timmermansem, którego chcieli ostrzec przed skutkami PiS-owskiej „reformy sądownictwa”. Komisarz UE miał zostać poinformowany o niszczeniu niezależności polskich sądów.

Krótko przed ich wyjazdem instytucje rządowe rozpoczęły kampanię skierowaną przeciwko nim. Jako pierwsze zainterweniowało przedstawicielstwo Polski przy Komisji Europejskiej, które przesłało do Ministerstwa Spraw Zagranicznych listę z nazwiskami i numerami dowodów członków delegacji.

Informacje o sędziach zostały przekazane dalej. Wśród osób, które zdobyły materiały na ich temat była… Emilia S.

Zdaniem dziennikarzy „Gazety Wyborczej” w akcję przeciwko grupie prawników, zaangażowani byli więc nie tylko internetowi trolle i prorządowi sędziowie. W akcji pomagały również służby specjalne, instytucje państwowe oraz media publiczne i ich przystawki.

To niejedyny przewinienia PiS-owskich hejterów. „Fakt” podaje, że grupa sędziów „dobrej zmiany” bezczelnie oskarżyła swojego kolegę o to, że nakłonił partnerkę do dokonania aborcji.

Osobą oskarżoną o ten czyn był prof. Krystian Markiewicz, przewodniczący stowarzyszenia Iustitita. Donos rozesłała niezawodna Emilia S., co zostało zatwierdzone przez Jakuba Iwańca, ówczesnego pracownika Ministerstwa Sprawiedliwości. Jak się okazuje, Iwaniec nie był zadowolony z przebiegu hejterskiej akcji; wolał, żeby donosy rozesłać już w trakcie kampanii wyborczej.

Kaczyński będzie miał antypomnik. Figura prezesa do góry nogami zanurzona w szambie.

Kmicic z chesterfieldem

Obserwując okładki prorządowych tygodników, można było już zobaczyć tak wielką kreatywność twórców, że rzadko kiedy w rachubę wchodzi zaskoczenie. Teraz jednak Tygodnik “Sieci” braci Karnowskich, w swoim najnowszym wydaniu przesuwa granicę kreowania wizerunku Jarosława Kaczyńskiego na wydaje się najwyższy możliwy poziom.

Lider PiS zostaje bowiem porównany do Donalda Trumpa, kiedy to obaj przywódcy niczym równi sobie liderzy świata są zestawieni ze wspólnym potężnym obozem wrogich sił, które chcą ich zniszczyć. W wiele mówiącym wydaniu “Mężowie stanu pod ostrzałem!” tygodnik stara się przekonać, że obu liderów “łączy więcej niż myślicie”, ponieważ m.in. “wygrali wbrew mediom i kastom. Rozkręcili gospodarki i wzmocnili państwa”. Karnowscy postawili tutaj na radykalny patetyzm, co oddaje zapowiedź nowego wydania tygodnika:

Tygodnik prezentuje podobieństwa drogi dojścia…

View original post 1 962 słowa więcej

 

Kaczyński i demokracja to sprzeczność

Jarosław Kaczyński pojawił się dzisiaj w Dygowie (woj. zachodniopomorskie).

Więcej >>>

Kaczyński i demokracja to oksymoron.

Kmicic z chesterfieldem

Wieść o niedzielnym pobiciu księdza w zakrystii szczecińskiej bazyliki obiegła opinię publiczną lotem błyskawicy. Prawicowe media i TVP podniosły raban, że sprawcy chcieli wykraść szaty liturgiczne, gdyż chcieli odprawić “homoseksualny ślub”. Ksiądz miał im zagrodzić drogę, odmówić wydania szat, za co został przez chuliganów dotkliwie pobity. Obrażenia były na tyle poważne, że wymagały interwencji chirurgicznej.

Okazuje się jednak, że napadnięty ksiądz Aleksander Ziejewski stanowczo zaprzeczył wersji zdarzeń, którą usilnie próbują lansować TVP i cały szereg prawicowych portali.

Mianowicie, pobity duchowny w rozmowie z dziennikiem Fakt stwierdził, że: “Nie mogę tego potwierdzić, niczego takiego nie słyszałem”. 

Okazuje się zatem, że po raz kolejny kłamliwa narracja mediów narodowych zostaje z dziecinną łatwością obnażona, zaś wszystko wskazuje na to, że ksiądz został napadnięty przez chuliganów, którzy nie mają nic wspólnego z tak znienawidzonym przez władzę środowiskiem LGBT.

Dla przypomnienia TVP jak i prawicowe media opublikowały relację rzekomych świadków zdarzenia, z których…

View original post 1 532 słowa więcej