Przepłacona przyjaźń PL-USA

Kmicic z chesterfieldem

Kłopot z Andrzejem Dudą jest symptomatyczny. Ten niedojrzały człowiek kompromituje urząd, kompromituje Polskę.

Czy krytykowanie go jest działaniem na szkodę Polski, obrażaniem prezydenta? Nie!

Duda nie jest Polską, prezydent nie jest Polską, jest funkcją. Zdaje się, że ten prosty zabieg logiczny powinien być dostępny przeciętnym umysłom.

Ale nie jest! Mianowańcy Ziobry, jacyś rzecznicy dyscyplinarni – Schaby i Radziki – ścigają sędziego Jarosława Ochockiego z Poznania za to, że wyraził zatroskaną opinię na temat Dudy.

A wypowiedź Dudy w Katowicach jest iście faszyzująca, moczarowska, z gruntu totalitarna. Duda straszący górnikami, robotnikami, którzy mają załatwić problem niezależności sędziowskiej,  aby pisowcy moli chwycić naród za mordę.

Co do samego Dudy. Objawy u niego wskazują nie tylko na zieloność (gombrowiczowską), niedojrzałość, ale chorobę psychiczną schizo-paranoidalną. Nie chodzi o gesty (godne Mussoliniego), ale zespół słów i argumentację, która jest właściwa dla pacjentów.

Piszę to z zatroskaniem. Gdybym miał opisać chorobę wodzowską” wziąłbym na warsztat twarz…

View original post 708 słów więcej

 

Czerezwyczajka: pisowska policja polityczna

Do akcji rzucono tysiące policjantów, w tym setki tajniaków, ścigających najgroźniejszych przestępców. Raportowali o każdym kroku manifestujących przeciw pisowskim ustawom o sądach. Dotarliśmy do dokumentów z policyjnej akcji „Rekonesans”. Bianka Mikołajewska: To jeden z moich tekstów w OKO.press, z których jestem najbardziej dumna

Policja polityczna. Operacja „Rekonesans” – setki tajniaków śledziły manifestujących

OKO.press dotarło do dokumentów z policyjnej akcji zabezpieczenia ubiegłorocznych protestów przeciwko pisowskim ustawom o sądach. Do akcji rzucono tysiące policjantów, w tym setki tajniaków, ścigających najgroźniejszych przestępców. Raportowali o każdym kroku manifestujących. Zwłaszcza opozycji pozaparlamentarnej i parlamentarnej oraz młodzieży


Z dokumentów, do których dotarliśmy, wyłania się dość ponury obraz policji i państwa, któremu służy. Latem 2017 roku, podczas pokojowych (początkowo wręcz piknikowych) protestów przeciwko pisowskim ustawom o sądach, bez wyraźnego powodu, odciągnięto od codziennych zadań tysiące funkcjonariuszy z całej Polski i kazano pilnować parlamentu, Pałacu Prezydenckiego i TVP.

Do rzekomo wyłącznie prewencyjnej akcji rzucono setki tajniaków, m.in. z pionów kryminalnych – na co dzień ścigających morderców, handlarzy narkotyków i złodziei. I kazano im „objąć nadzorem” uczestników manifestacji, ale także osoby nieuczestniczące w protestach. W niektórych przypadkach była to klasyczna policyjna obserwacja – jaką wolno stosować tylko wobec przestępców. Policjanci raportowali o każdym kroku „nadzorowanych” i „obserwowanych”, na siłę szukając zagrożeń, które uzasadniałyby ich zaangażowanie w tę przedziwną akcję. Czasami przybierało to formy komiczne, wręcz groteskowe (patrz meldunki na ilustracjach). Nie zmienia to jednak ponurego obrazu całej akcji.

Dziś ujawniamy, jak wyglądały policyjna operacja „Sejm” i podoperacja „Rekonesans”. Już wkrótce:

  • jak zlecono obserwację młodzieży sprzeciwiającej się dewastacji polskiego systemu prawnego i
  •  jak śledzono pozaparlamentarną opozycję.   

Operacja kryptonim „Sejm”

Dokumenty z operacji zabezpieczenia ubiegłorocznych protestów znaleźliśmy w aktach sprawy sądowej, którą wytoczyli policji Ryszard Petru, były szef Nowoczesnej, i jego następczyni – Katarzyna Lubnauer. Politycy chcą, by sąd zakazał policji inwigilowania ich. Pozew złożyli latem 2017 roku – wkrótce po tym, jak „Gazeta Wyborcza” opublikowała artykuł „Policja inwigiluje Obywateli RP i posła Ryszarda Petru” i nagrania rozmów funkcjonariuszy, którzy śledzili ich 21 lipca 2017 roku.

Jak potwierdziła później Komenda Stołeczna Policji, były to skompilowane fragmenty rozmów funkcjonariuszy uczestniczących w operacji kryptonim „Sejm”. Jej celem miało być zabezpieczenie zgromadzeń, które odbywały się w centrum Warszawy od 16 do 21 lipca 2017 roku.

Na wniosek Petru i Lubnauer, reprezentująca w procesie policję Prokuratoria Generalna RP przesłała do sądu setki stron policyjnych planów działania, raportów z operacji, meldunków, notatek służbowych, itd.

Z dokumentów wynika, że operację „Sejm” zarządził komendant stołeczny policji Rafał Kubicki i on też był jej dowódcą. Trzy miesiące później Kubicki pożegnał się z funkcją komendanta (po pół roku jej sprawowania). Jak podawało radio RMF, „zgubiły go zbyt wybujałe ambicje”. Według „Super Expressu”, był pewny, że zostanie szefem całej policji i „chwalił się, że ma za sobą polityczne poparcie”.

16 lipca 2017 roku, w zatwierdzonym przez Kubickiego „Planie działania dowódcy operacji pod krypt. »Sejm«”, napisano, że „brak jest jednoznacznych, potwierdzonych informacji na temat zagrożeń mogących wystąpić podczas planowanego zabezpieczenia”. Jednak „biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenie w zabezpieczaniu podobnych przedsięwzięć, należy się liczyć z możliwością zakłócenia bezpieczeństwa i porządku publicznego (…)”.

To wystarczyło, by zarządzić gigantyczną operację, z udziałem tysięcy policjantów, w tym setek tajniaków.

Tysiące policjantów, setki tajniaków

Do udziału w operacji kryptonim „Sejm” zaangażowano etatowy i nieetatowy oddział prewencji, policjantów z większości wydziałów KSP i z warszawskich komend rejonowych, a także – codziennie – setki funkcjonariuszy z wielu innych miast z całej Polski. Z raportu podsumowującego tę operację wynika, że

  • 16 lipca 2017 roku brało w niej łącznie udział 1300 policjantów,
  • 17 lipca – 611 policjantów,
  • 18 lipca – 2194,
  • 19 lipca – 2218,
  • 20 lipca – 2341
  • i 21 lipca – 2337.

Operację podzielono na kilka podoperacji.

Policjanci uczestniczący w podoperacji kryptonim „Śródmieście” odpowiadali za zabezpieczenie okolic parlamentu, Pałacu Prezydenckiego, Sądu Najwyższego i budynku TVP przy Pl. Powstańców Warszawy oraz za „niedopuszczenie do [ich] zablokowania lub okupacji”;

  • „Mokotów” – za zabezpieczenie gmachu TVP przy ul. Woronicza;
  • „Proces” – za gromadzenie dokumentacji procesowej i koordynację osadzania osób zatrzymanych,
  •  „Droga” – za zapewnienie bezpieczeństwa ruchu w rejonach protestów,
  • „Odwód” – za wsparcie w przypadku nieprzewidzianych zdarzeń,
  • „Rekonesans” – za „zabezpieczenie operacyjne prowadzonych działań”.

W co najmniej dwóch z tych podoperacji – „Śródmieściu” i „Rekonesansie” – uczestniczyli funkcjonariusze po cywilnemu, czyli po prostu tajniacy.

To w ramach podoperacji „Śródmieście” działali policjanci, którzy 21 lipca 2017 roku śledzili w centrum Warszawy Obywateli RP i Ryszarda Petru. Według wyjaśnień przesłanych w tej sprawie do sądu przez Prokuratorię Generalną, w akcji tej uczestniczyli głównie funkcjonariusze Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego KSP (na nagraniach ujawnionych przez „Gazetę Wyborczą” zarejestrowano głosy dziewięciorga). Komórka ta powstała, by zwalczać „najbardziej uciążliwe społecznie przestępstwa pospolite” (kradzieże aut, rozboje, napady, pobicia, kradzieże kieszonkowe) i zatrzymywać ich sprawców na gorącym uczynku.

Z dokumentów dotyczących operacji „Sejm” wynika, że samego tylko 21 lipca na ulice stolicy wysłano 48 nieoznakowanych radiowozów, których załogi stanowili nieumundurowani funkcjonariusze właśnie z Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego oraz Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego KSP, Zespołu Antykonfliktowego Policji i Oddziału Prewencji Policji w Warszawie (co najmniej po dwóch w radiowozie).

W pozostałych dniach operacji liczba funkcjonariuszy po cywilnemu była podobna.

„Rekonesans” wśród protestujących

Ale to nie koniec. Do udziału w operacji „Sejm”, w ramach podoperacji „Rekonesans” skierowano bowiem również policjantów kryminalnych, na co dzień ścigających najgroźniejszych przestępców. I oczywiście także pracujących po cywilnemu.

Według dokumentów, do których dotarliśmy, w „Rekonesansie” uczestniczyli funkcjonariusze z wydziałów:

  • do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw,
  • do walki z Przestępczością Gospodarczą,
  • do walki z Przestępczością Narkotykową,
  • do walki z Cyberprzestępczością,
  • ds. Odzyskiwania Mienia,
  • do walki z Przestępczością Samochodową,
  • do walki z Korupcją,
  • Wywiadu Kryminalnego,
  • i z Wydziału Kryminalnego.

To policyjna elita, specjaliści w swoich dziedzinach, często z wieloletnim stażem i ogromnym doświadczeniem.

W „Rekonesansie” od 16 do 21 lipca 2017 roku pracowali na okrągło całą dobę, na trzy zmiany – od kilku do kilkudziesięciu osób w jednej zmianie. Największą mobilizację zarządzono w pierwszym i ostatnim dniu podoperacji. 16 lipca brało w niej udział 48 policjantów z pionów kryminalnych i dodatkowo, jako wsparcie, 20 z Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego, a 21 lipca – 54 policjantów kryminalnych.

W meldunkach do sztabu policjanci z „Rekonesansu” raportowali, gdzie gromadzą się manifestujący przeciwko pisowskim ustawom o sądach i ilu ich jest. Meldowali, jakie hasła wznoszą protestujący, a także jakie mają flagi i transparenty. Informowali dowództwo, kto przemawia ze sceny i co mówi. Na przykład:

  • 16 lipca o 23:23 „Rekonesans zgłasza, że osoby w pochodzie krzyczą »Solidarność naszą bronią«”.
  • 19 lipca o 23:29 „Rekonesans: ze sceny padło hasło palenia światełek zarówno przed Sejmem jak i przed Pałacem Prezydenckim. Zachęca się do udziału w proteście”.
  • 18 lipca o 23:51 sztab dostaje meldunek: „Rekonesans – pan Borusewicz – hasło – siedziałem i będę siedział (ze sceny)”.

To do funkcjonariuszy z „Rekonesansu” kierowano rozkazy ze sztabu, by nasłuchiwali ze sceny lub podsłuchiwali w tłumie, jakie plany mają protestujący.

  • 16 lipca o 22:16 „35701 prosi Rekonesans o podsłuchiwanie, czy padną hasła na temat rozwoju dalszego sytuacji”.
  • 20 lipca o 18:46 „35701 [zaleca] zadaniować Rekonesans celem ustalenia czy pojawią się głosy wśród zgromadzenia żeby przemieszczać się pod Pałac Prezydencki”.
  • 20 lipca o 21:45 „87001 [zgłasza] Piękna ok. 100 wystawione siły na razie spokój, Rekonesans – podejść pod squot [grupę młodzieży ze squatu Syrena – przyp. red.] aby słyszeć ich zamiary”.

„Część tych działań – jak np. odnotowywanie haseł z transparentów czy osób przemawiających ze sceny – w ogóle nie jest zadaniem policji. Część mogła z powodzeniem realizować prewencja, w znacznie mniejszej liczbie. Z praktycznego punktu widzenia, wykorzystanie policjantów operacyjnych do tej akcji miało sens tylko, gdy protestujący chcieli zablokować Sejm. I rzeczywiście bardzo sprawnie zbierali informacje o posunięciach osób blokujących” – mówi emerytowany od niedawna policjant z KSP.

Kasprzak pod obserwacją. Inni Obywatele RP, OSA, squattersi i Frasyniuk pod nadzorem

Ale policjanci „Rekonesansu” i inni tajniacy uczestniczący w operacji kryptonim „Sejm” mieli także inne zadanie do wykonania – obserwować/nadzorować/monitorować wybranych uczestników protestów.

Zagadką jest natura i podstawa prawna tych działań.

W meldunkach pojawiają się informacje o „zabezpieczeniu operacyjnym” i „informacji operacyjnej”. A także o „poleceniu objęcia obserwacją”.

  • 18 lipca o godzinie 8:39 „35 801 zgłasza ok. 10 osób przy KODZIE, 20-25 osób przy namiotach Obywateli RP, przekazano do zabezpieczenia operacyjnego do Rekonesansu”.
  • 20 lipca o godzinie 19:15 „Rekonesans zgłasza telefonicznie, że z informacji operacyjnej wynika, że ze squatu Syrena ma być najście na Sejm, przekazano 35 704”.
  • 17 lipca, o godzinie 10:20 „Z polecenia Dowódcy Podoperacji REKONESANS załoga 102 otrzymała polecenie objęcia obserwacją jednego z liderów KOD [w rzeczywistości Obywateli RP – przyp. red.] Pawła Kasprzaka i jego otoczenia w okolicy Sejmu z uwagi na mogące wystąpić potencjalne zagrożenia z ich strony”.

Zleceń obserwacji było więcej – napiszemy o tym na OKO.press już wkrótce.

Zgodnie z ustawą o Policji, czynności operacyjno-rozpoznawcze (należy do nich m.in. obserwacja) można prowadzić tylko „w celu rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania przestępstw i wykroczeń, poszukiwania osób ukrywających się przed organami ścigania lub wymiarem sprawiedliwości, poszukiwania osób, które na skutek wystąpienia zdarzenia uniemożliwiającego ustalenie miejsca ich pobytu należy znaleźć w celu ochrony ich życia, zdrowia lub wolności”. Żadna z tych przesłanek nie odnosiła się do sytuacji opisanych w cytowanych wyżej meldunkach.

W meldunkach z operacji „Sejm” jest też wielokrotnie mowa o objęciu różnych osób „nadzorem” lub „monitorowaniu” ich. Prośby o „objęcie nadzorem” kierowane są zwykle do policjantów z „Rekonesansu”, ale też i „Rekonesans” z własnej inicjatywy zgłasza, że ma kogoś „pod nadzorem”.

Kim najbardziej interesowali się tajniacy? W meldunkach dotyczących „nadzorowania”, ale także w ogóle w meldunkach z operacji „Sejm”, najczęściej wymieniani są Obywatele RP – jako grupa (łącznie co najmniej 57 razy) i poszczególni działacze ruchu m.in. Paweł Kasprzak nazywany czasem Kacprzakiem (59 razy), Wojciech Kinasiewicz (49), Tadeusz Jakrzewski nazywany również Jakszewskim (16). Często pada również nazwa OSA (Obywatele Solidarnie w Akcji) oraz nazwiska jej aktywistów Arkadiusza Szczurka (12) i Macieja Bajkowskiego (15).

Przykłady?

  • 18 lipca o 10:17 sztab odnotowuje meldunek: „35 801 pan Szczurek i Bajkowski odjeżdżają, pod nadzorem”.
  • 20 lipca o 15:31: „35 704 pan Kinasiewicz idzie w kierunku Placu Trzech Krzyży wzdłuż wypłotowania, przekazano do Rekonesansu w celu objęcia nadzorem”.
  • 21 lipca o 13:56 „Sztab przekazał, że do kawiarni przy ul. Wiejska 12a wszedł Wojciech Kiniasiewicz i zlecił objęcie go nadzorem. Zlecono załodze nr 102. Załoga przekazała, że na miejscu jest załoga WWP KSP, która już objęła nadzorem przedmiotowy adres”.

Z dokumentów operacji „Sejm” wynika, że przez kilka dni śledzono właściwie każdy krok liderów opozycji pozaparlamentarnej – i to nie tylko w rejonie zgromadzeń, które miała zabezpieczać policja. O tym, jak to wyglądało, także napiszemy na OKO.press w najbliższych dniach.

Policjanci meldowali również o pojawieniu się różnych polityków partii opozycyjnych i byłych działaczy opozycji. Ale „nadzorować” polecili tylko Władysława Frasyniuka.

  • 21 lipca o 1:14 w nocy policjanci meldują: „Info, ze sztabu 208 że na ul. Frascati 1 pan Frasyniuk zebrał się wraz ze swoim sztabem – objąć nadzorem – przekazano do załogi”.

Zbiorowym bohaterem meldunków są też mieszkańcy warszawskiego squatu Syrena i inni młodzi lewicowcy, którzy brali udział w protestach przeciwko niszczeniu sądownictwa przez PiS, grupowo nazywani przez policję „squatterami”.

  • 20 lipca o 22:31 policjanci biorący udział w operacji zabezpieczania Sejmu dostają „Info ze sztabu 208, że grupa squattersów ma być objęta bezpośrednim nadzorem”.
  • 21 lipca o 21:11 meldują: „Rekonesans grupa squat w całości w parku pod nadzorem Rekonesansu”.
  • A tego samego dnia o 22:45 – „35704 wśród zgromadzonych 6 czarnych flag czyli squat pod nadzorem Rekonesansu”.

Obserwacja, czyli nadzór, nadzór, czyli zapewnienie bezpieczeństwa

Komenda Stołeczna Policji, w o odpowiedzi na szereg szczegółowych pytań OKO.press dotyczących obserwacji i nadzoru podczas operacji „Sejm”, przesłała tylko krótkie stanowisko. Rzecznik KSP, kom. Sylwester Marczak napisał, że „z uwagi na trwające w powyższej sprawie czynności, do ich zakończenia [KSP] nie będzie udzielać komentarza”.

Zapewnił jednak, że „przy działaniach związanych z zabezpieczeniem zgromadzeń nie ma mowy o działaniach o charakterze operacyjnym” i że tak też było podczas operacji „Sejm”.

W dokumentów, do których dotarliśmy wynika, że w ubiegłym roku, gdy wybuchła afera z nagraniami ujawnionymi przez „Gazetę Wyborczą”, a Ryszard Petru i Obywatele RP zarzucili policji, że stosowała wobec nich obserwację, dowódca podoperacji „Rekonesans”, nadkom. Hubert Pełka napisał szybko kilka notatek służbowych. Wyjaśniał w nich, że:

  • jego ludzie nie prowadzili czynności operacyjnych,
  • „zabezpieczenie operacyjne” polega tylko na tym że „funkcjonariusze biorący udział w zabezpieczeniu są funkcjonariuszami pionów kryminalnych i występują w ubraniu cywilnym jak do codziennej służby”,
  • słowo „obserwacja” zostało użyte w meldunkach i rozkazach omyłkowo. Obserwacja, którą prowadzono nie oznaczała czynności opisanej w „Zarządzeniu nr PF-634 Komendanta Głównego policji z dnia 30 czerwca 2006 roku w sprawie metod i form wykonywania przez Policję czynności operacyjno-rozpoznawczych”. Faktycznie chodziło po prostu o nadzór nad wymienianymi w meldunkach osobami,
  • nadzór zaś miał na celu „zapewnienie bezpieczeństwa” osobom wymienianym w meldunkach i „identyfikowanie zagrożeń” dla tych osób oraz zagrożeń z ich strony.

Pełka zapewnił też, że podczas przeprowadzanych odpraw załóg „Rekonesansu” „nie były wydawane żadne polecenia dotyczące objęcia nadzorem konkretnych osób”. Policjantom kazano po prostu ogólnie zwracać uwagę na osoby publiczne. Nie wyjaśnił, skąd wśród policjantów tak świetna znajomość i umiejętność rozpoznawania polityków, byłych działaczy podziemnej opozycji i aktywistów obecnej opozycji pozaparlamentarnej, np. takich jak działacze OSY – Arkadiusz Szczurek i Maciej Bajkowski, którzy prawie nie występują w mediach.

Informacja z FB: Wałęsa jedzie do Warszawy. Polecono nadzorować

Policjanci z „Rekonesansu” nadzorowali jednak nie tylko tych, którzy uczestniczyli z protestach przeciwko niszczeniu sądownictwa, ale także tych którzy dopiero mogli do nich dołączyć.

Jak wspomnieliśmy wcześniej, do udziału w podoperacji oddelegowano m.in. kilku funkcjonariuszy z Wydziału do walki z Cyberprzestępczością KSP. To komórka, która ściga m.in. sprawców ataków hakerskich, ataków przy pomocy złośliwego oprogramowania, szantaży ransomware (blokowanie dysków do czasu wpłacenia „wykupnego”), sieciowych złodziei tożsamości itp.

Podczas protestów w lipcu 2017 roku policjanci z WCB śledzili w internecie, gdzie i kiedy odbywać się będą zgromadzenia oraz kto będzie brał w nich udział. Zlecano im również „pogłębianie” informacji dotyczących planów manifestujących – poprzez przeglądanie internetowych forów i profili, m.in. organizacji z opozycji pozaparlamentarnej. Na przykład

  • 18 lipca o godzinie 11:00 „208 00 przekazuje informację o nawoływaniu przez przedstawicieli KOD pod sejmem do blokady sejmu o g. 17.00 w dniu dzisiejszym, jak to było 16 grudnia. Informacja potwierdzona przez załogę 102. W związku z powyższym stosowne zadania w tym zakresie zlecono WCB KSP” [pisownia oryginalna].

Najwięcej popłochu wywołała znaleziona przez funkcjonariuszy z Wydziału do walki z Cyberprzestępczością informacja o tym, że do Warszawy jedzie niegdysiejszy lider podziemnej Solidarności, były prezydent RP Lech Wałęsa.

18 lipca o 19:45 w „Dzienniku działań dowódcy podoperacji kryptonim Rekonesans” odnotowano:

  • „Z WCB uzyskano informację, że na portalu społecznościowym Facebook profil Obywatele RP pojawił się wpis cyt. ” Prawdopodobnie Wałęsa jedzie do Warszawy” co przekazano do 208 00″.

Później policjanci meldują:

  • 19:46 „Rekonesans na FB info że Wałęsa jedzie do Warszawy, polecono nadzorować
  • 19:54 „Wykonano telefon do dyżurnego operacyjnego BOR, który nie potwierdził, żeby Lech Wałęsa udawał się do Warszawy”,
  • 20:07 „35704 informuje, że przez megafony pada informacja, że Lech Wałęsa jedzie do Warszawy”.

Ostatecznie Wałęsa do Warszawy nie dojechał. Dzięki temu uniknął kolejnego, po kilkudziesięcioletniej przerwie, „nadzorowania” przez tajniaków – tym razem z policji.

***

Komenda Stołeczna Policji nie odpowiedziała nam, jakie siły zmobilizowano w tym roku do zabezpieczenia protestów przeciwko nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym i czy w operacji brali znów udział tajniacy.

W pierwszym dniu protestów – 17 lipca 2018 roku – nadzorujący policję minister Joachim Brudziński napisał na Twitterze: „Nadmiernie pobudzonych zapowiedzią kolejnej awantury przez „demokratów”, którzy od trzech lat nie mogą pogodzić się z demokratycznym wyborem Polaków, uspokajam. KSP jak zawsze zadba o porządek i bezpieczeństwo wszystkich. Obywatela Kasprzaka też”.

Tekst prof. Koncewicza czytaj tutaj >>>

Kiełbasa Kaczyńskiego to katastrofa Polski. Prezes robi z Polaków idiotów

Najnowsze obietnice złożono w trakcie konferencji prasowej, która odbyła się w siedzibie PiS na ulicy Nowogrodzkiej. „Chcielibyśmy zapowiedzieć wartość – wiarygodność. Zapewniliśmy, że program zostanie zrealizowany, i tak się stało. W ciągu pierwszych stu dni zostaną uchwalone ustawy i programy. Dotyczy to tzw. małego ZUS-u, będzie 13. i 14. emerytura, chodzi też o plan stu obwodnic i dopłaty dla rolników” – rozpoczął swoje przemówienie prezes Jarosław Kaczyński.

Głos po nim zabrał Mateusz Morawiecki. Wszystkim obywatelom, którzy ukończyli 40. rok życia, zapewnimy badania” – mówił konserwatywny polityk. Premier opowiadał też o uldze dla przedsiębiorców, której wprowadzenie przewidziano na 1 stycznia następnego roku.

Nowe zapowiedzi PiS zostały nazwane „piątką na 100 dni”. W ich zakres wchodzi: mały ZUS. 500 dla firm, 13. i 14. emerytura, pakiet kontrolnych badań profilaktycznych, program budowy 100 obwodnic i plan na rzecz równych dopłat dla polskich rolników.

Program rozbudowy obwodnic ma wynieść aż 20 miliardów złotych. „Pokazaliśmy naszą skuteczność. Pokażemy ją, jeśli wyborcy nam zaufają. Tych pięć punktów niech będzie naszym bardzo mocnym zobowiązaniem i obietnicą na kolejne kwartały. Chcemy zawrzeć pakt z obywatelami. Co cztery lata chcemy taki pakt z Polakami odnawiać. Chcemy, żeby Polska była krajem dobrobytu” – skomentował propozycje Mateusz Morawiecki.

PiS – z pewnością – dysponuje wewnętrznymi badaniami na temat wyborczych upodobań Polaków. Czyżby notowania partii rządzącej były coraz gorsze? Obietnice, w końcu, nie wzięły się znikąd i zapewne podyktowane są malejącym poparciem dla „dobrej zmiany”. 13 października może być sporym zaskoczeniem dla Jarosława Kaczyńskiego i jego ekipy.

Małgorzata Kidawa-Błońska – miodzio. Czytaj tutaj >>>

Program Koalicji Obywatelskiej >>>

Czy będziemy mieli XXI-wieczną wersję Świętej Inkwizycji, gdyby PiS wziął większość parlamentarną, a zwłaszcza konstytucyjną? Mamy do czynienie z klasyką: Targowicą. Sprzedajni politycy i sprzedajny kler – przerabialiśmy to już w historii. Kaczyński dąży do powtórki.

Kmicic z chesterfieldem

Na Marszu Równości w Lublinie tydzień temu zatrzymano małżeństwo z domowej roboty ładunkiem wybuchowym. Miał zostać użyty przeciwko uczestnikom manifestacji. Czyżby głoszenie z ambon o „tęczowej zarazie” wywołało efekt „samotnych wilków” prowadzących prywatny dżihad po tym, czego nasłuchali się od radykalnych imamów w meczetach Londynu czy Paryża?

„Przyzwolenie na język pogardy stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa”

RPO Adam Bodnar czuje rosnące zagrożenie homofobicznym terroryzmem. Zaraz po zatrzymaniu małżeństwa z Lublina wydał oświadczenie „STOP homofobicznej i transfobicznej przemocy!”:

„Wzywam do zaprzestania działań, które prowadzą do realnego zagrożenia osób LGBT. (…) Nie możemy nadal tolerować wykluczania ze wspólnoty tworzonej przez wszystkich mieszkańców naszego kraju całej grupy społecznej. Pamiętajmy też, że nieprzekraczalną granicą wolności słowa jest godność drugiego człowieka. (…)

Z wielkim niepokojem obserwuję narastanie uprzedzeń, nienawiści, a także słownej i fizycznej agresji wobec osób LGBT. Moje obawy i stanowczy sprzeciw tym bardziej wzbudza fakt, że te niebezpieczne napięcia społeczne nie tylko nie są postrzegane jako wymagające reakcji i eliminacji zagrożenia…

View original post 2 674 słowa więcej

 

Kornel Morawiecki był zdrajcą

Lech Wałęsa pojawił się na dzisiejszej konwencji Koalicji Obywatelskiej w Warszawie.

Przemówienie Wałęsy

„Jestem z wami, popieram i będę na was glosował, ale będę na was głosował dlatego, że jako praktyk-polityk nie widzę innej siły politycznej, która byłaby w stanie Polskę poprowadzić właściwie z małymi mankamentami – nie ma takiej siły”.

Wałęsa skrytykował polityków opozycji, że nie rozliczyli polityków PiS, gdy byli u władzy i nie bronili go, gdy był oskarżany o współpracę z SB.

„Wiedząc, do czego są zdolni i do czego doprowadzą prosiłem was na piśmie do prezydenta Komorowskiego, premiera Tuska: człowieku, jeśli ty ich nie rozliczysz, oni cię rozliczą – tak mówiłem”.

„Ojca mi zabiła wojna; faszyzm, komunizm. Zabijano nas fizycznie – a Kaczyńscy i ta spółka zabijają nas moralnie. To jest dużo gorsze do tamtej walki. I nie wierzcie, że oni oddadzą wam władzę. (…) Pytanie, jak was oszukają i mimo że wygracie, nie dadzą wam zwycięstwa”.

O ministrze Piotrze Glińskim i niepowołaniu prof. Dariusz Stoli na stanowisko dyrektora Muzeum POLIN: Człowiek wygrał konkurs, jest od roku, a on go nie powołuje, bo nie chce. Co to jest, co to jest?

O PiS: „Przez lata dobrali specjalnych ludzi. Popatrzcie ci najważniejsi, to się nie mieści w głowie, to się nie mieści w głowie, że tacy ludzie mogą być. Profesor (Gliński) nie honoruje wyborów, bo on nie ma ochoty. To państwo czy cywilbanda?”.

O Kornelu Morawieckim: „Wybaczyłem szefowi Solidarności Walczącej bo po chrześcijańsku należy to zrobić, a co oni z niego robią? Bohatera. A on w środku, Stan Wojenny, atakują nas ze wszystkich stron – a on kozak zakłada Solidarność Walczącą. Co to było? Zdrada, zdrajca – taka jest prawda. Wybaczamy mu to”.

Wybory: „Pan Bóg daje krzyż na miarę wielkości, nam dał wieki krzyż i mam nadzieję, że sobie poradzimy. Wierzę, że jeszcze tym razem kartką wyborczą zrobimy porządek w kraju, bo jak tego nie zrobimy, to będzie coraz gorzej coraz trudniej”.

Małgorzata Kidawa-Błońska miodzio, czytaj tutaj >>>

PiS zajeżdża sowieckimi onucami

Jeśli się nie zmobilizujemy, jeśli nie pójdziemy na wybory, bo przygniecie nas PiS-owska depresja, musimy się liczyć z utrzymaniem przez PiS samodzielnej większości. Dlatego naprawdę liczy się każdy głos. W najgorszym razie po to, aby walczyć o jaśniejsze odcienie szarości i mroku. W najlepszym razie po to, by zwyciężyć – pisze Cezary Michalski. “Jako totalny polityczny nihilista Kaczyński proponował już konstytucję prezydencką, kiedy walczył o prezydenturę, i konstytucję kanclerską, kiedy starał się o pozycję premiera. Jemu formalny ustrój Rzeczypospolitej jest naprawdę kompletnie obojętny, byleby w tym ustroju rządził on sam, z drobną pomocą legionu wykreowanych przez siebie kreatur” – podkreśla także


Sondaże są kiepskie, choć nie do końca wiadomo, co naprawdę sondują. W wyborach samorządowych i europejskich faktyczny wynik Koalicji (Obywatelskiej, Europejskiej) był wyższy, niż sondażowe prognozy większości zwykłych ośrodków badania opinii. A już na pewno znacznie wyższy, niż sondaże CBOS, które na wielu frontach pełni dzisiaj rolę propagandowej przybudówki władzy.

Te kiepskie sondaże są konsekwencją paru następujących po sobie wydarzeń. Po zupełnie niezłym i dobrze rokującym wyniku Koalicji Obywatelskiej w wyborach samorządowych (wszędzie tam, gdzie PSL, SLD i lokalni samorządowcy popierali tych samych kandydatów, co KO, opozycja wygrywała z PiS-em; wszędzie tam, gdzie PSL, SLD i samorządowcy poszli osobno, wygrywało PiS, nawet jeśli nie zebrało głosów większości) w wyborach do Parlamentu Europejskiego pojawił się Robert Biedroń.

BIEDROŃ ODEGRAŁ ROLĘ TOTALNEGO PSUJA I DESTRUKTORA. NIE POZYSKAŁ ŻADNEGO NOWEGO ELEKTORATU, NIE DOTARŁ DO ELEKTORATU SOCJALNEGO CZY WYBORCÓW Z PROWINCJI (W CAŁEJ NAJNOWSZEJ POLITYCZNEJ HISTORII III RP TYLKO JANUSZ PALIKOT ZMOBILIZOWAŁ W 2011 ROKU NAPRAWDĘ NOWY NIEPRAWICOWY ELEKTORAT).

Biedroń kanibalizował jedynie młodszych wielkomiejskich wyborców KO z wyborów samorządowych. 6,6 procenta oddane na Wiosnę pozwoliło jej szefowi przenieść się do Brukseli, jednak w Polsce przesądziło o nieco wyraźniejszym zwycięstwie PiS-u nad Koalicją Europejską. To nieco wyraźniejsze zwycięstwo zamiast remisu albo „remisu ze wskazaniem” stało się tak potrzebnym Kaczyńskiemu argumentem do wyciągnięcia z koalicji PSL-u. Po odejściu ludowców Schetyna zdołał zebrać wszystkich politycznych reprezentantów dawnego, szerokiego elektoratu PO z czasów, kiedy Platforma rządziła i wygrywała wybory.

Jednak w koalicji nie znalazło się SLD, przez co lewicowi populiści i antyliberałowie w rodzaju Adriana Zandberga, nawalający III RP z lewej strony z taką samą determinacją, z jaką z prawej nawalali w nią PiS-owcy i narodowcy, zamiast w spokoju obumrzeć dostali w prezencie lewar starego SLD-owskiego aparatu, który może ich wprowadzić do Sejmu. W ten sposób

ZARÓWNO NA LISTACH LEWICY, JAK TEŻ NA LISTACH PSL/KUKIZ ZNALEŹLI SIĘ OBOK SIEBIE KANDYDACI, KTÓRZY CHCĄ BRONIĆ LIBERALNEJ DEMOKRACJI PRZED PIS-EM, JAK TEŻ TACY, KTÓRZY BĘDĄ LIBERALNĄ DEMOKRACJĘ RAZEM Z PIS-EM FAKTYCZNIE DOBIJAĆ.

Odcienie bieli i odcienie czerni

Po tych wszystkich smuteczkach i smutkach warto powiedzieć jedno. W tych wyborach naprawdę jest o co walczyć i naprawdę liczy się każdy głos. Wydłużająca się lista afer obozu władzy z pierwszej kadencji rządów PiS zakończyła się mocnym akordem, jakim było namaszczenie przez Kaczyńskiego na szefa NIK człowieka, któremu pieniądze za wynajem nieruchomości w Krakowie płacą tamtejsi znani gangsterzy-sutenerzy.

Wcześniej była afera SKOK-ów, afera “te pieniądze po prostu im się należały”, afera KNF, afera Srebrnej, afera Kuchcińskiego i wiele innych afer, których wspólnym mianownikiem jest traktowania polskiego państwa jako osobistego folwarku Kaczyńskiego i partyjnego folwarku PiS. Standardy kadrowe i standardy rządzenia, które zanurkowały w czasie pierwszej kadencji rządów PiS, w przypadku drugiej kadencji mogą przebić dno.

W TEJ SYTUACJI JEST O CO WALCZYĆ, A SCENARIUSZE WYBORCZE SIĘGAJĄ OD JASNEJ BIELI PO ŻAŁOBNĄ CZERŃ, PRZECHODZĄC PRZEZ WSZYSTKIE MOŻLIWE ODCIENIE.

Rozpoczynając od zwycięstwa KO nad PiS-em (mało prawdopodobne w sondażach, zawsze możliwe w realu). Możliwa jest też przegrana KO z PiS-em, ale w takiej proporcji, która pozwoli KO utworzyć rząd z poparciem jakiejś grupy posłów. Kolejny stopniem zejścia w szarość, ale jeszcze nie w pełen mrok, jest strata przez Kaczyńskiego samodzielnej większości.

Oczywiście będzie wówczas mógł korumpować albo szantażować pojedynczych posłów (jak to kiedyś robił z posłami Samoobrony i LPR) z Konfederacji, jeśli ta wejdzie do Sejmu, albo z PSL/Kukiza, jeśli oni wejdą. Będzie też mógł liczyć na to, że ludzie o radykalnie antyliberalnych poglądach z Lewicy, w rodzaju Zandberga, będą wstrzymywać się w głosowaniach, które mogłyby uratować lub zniszczyć ostatnie instytucje liberalnej Polski.

CO CIEKAWE, KACZYŃSKI – W PRZECIWIEŃSTWIE DO WIELU OFICJALNIE WYPOWIADAJĄCYCH SIĘ PROPAGANDYSTÓW PIS ALBO “SYMETRYSTÓW-OPORTUNISTÓW” Z NIEPISOWSKICH MEDIÓW – WIE, ŻE PIS MOŻE TE WYBORY PRZEGRAĆ.

Dlatego były mu potrzebne różne bezpieczniki. Takie jak kuriozalna druga część posiedzenia starego Sejmu po nowych wyborach, gdzie PiS będzie mógł rzutem na taśmę przegłosować wszystko, co może uniemożliwić lub utrudnić odebranie mu realnej władzy. Widzieliśmy też nominowanie nowego szefa NIK, a wobec jego totalnej kompromitacji wykorzystanie bezkrólewia przynajmniej do przeprowadzenia czystki w kierownictwie Najwyższej Izby Kontroli.

Jest też nowa fala nominacji sędziowskich, które marionetki i hejterów Ziobry i Kaczyńskiego mają uczynić arbitrami w procesach (szczególnie tych odbywających się w sądach warszawskich), w których będzie się rozstrzygała obrona praw jednostek i mniejszości, wolność obrotu gospodarczego w Polsce czy niezależność dziennikarzy i mediów.

OCZYWIŚCIE JEŚLI SIĘ NIE ZMOBILIZUJEMY, JEŚLI NIE PÓJDZIEMY NA WYBORY, BO PRZYGNIECIE NAS PIS-OWSKA DEPRESJA, MUSIMY SIĘ LICZYĆ Z UTRZYMANIEM PRZEZ PIS SAMODZIELNEJ WIĘKSZOŚCI.

Także jednak wówczas może to być zwykła większość i może to być większość pozwalająca odrzucić weto prezydenckie (co uczyni zwycięstwo lub przegraną Dudy w przyszłorocznych wyborach prezydenckich kwestią nieco mniej istotną). Wreszcie może to być w najgorszym razie, jeśli zmarnujemy i rozproszymy nasze głosy, większość konstytucyjna.

A jest to najgorszy scenariusz wcale nie dlatego, żeby Kaczyńskiemu spieszyło się do uchwalenia konstytucji. Będąc totalnym politycznym nihilistą woli on łamać konstytucję uchwaloną przez “wroga”, niż przestrzegać konstytucji uchwalonej przez siebie, za którą (i jej łamanie) musiałby wziąć odpowiedzialność. Jako totalny polityczny nihilista Kaczyński proponował już konstytucję prezydencką, kiedy walczył o prezydenturę, i konstytucję kanclerską, kiedy starał się o pozycję premiera.

JEMU FORMALNY USTRÓJ RZECZYPOSPOLITEJ JEST NAPRAWDĘ KOMPLETNIE OBOJĘTNY, BYLEBY W TYM USTROJU RZĄDZIŁ ON SAM, Z DROBNĄ POMOCĄ LEGIONU WYKREOWANYCH PRZEZ SIEBIE KREATUR.

Jednak większość konstytucyjna dla PiS oznaczałaby legitymizację władzy, która Polskę konsekwentnie niszczy. Zaowocowałaby jeszcze większą brutalnością i pychą tej władzy.

Dlatego naprawdę liczy się każdy głos. W najgorszym razie po to, aby walczyć o jaśniejsze odcienie szarości i mroku. W najlepszym razie po to, by zwyciężyć.

PiS zajeżdża sowieckimi onucami.

Kmicic z chesterfieldem

W czasie wiecu w Częstochowie Jarosław Kaczyński nawiązał do wypowiedzi znanej i cenionej na całym świecie reżyserki, Agnieszki Holland.

Mamy niebezpieczeństwo, że nie będzie tak, jak mówiła pani Holland, która skądinąd po tym, jak mówiła, to później mówiła, że nie mówiła i nawet później kilkudziesięciu reżyserów napisało do mnie list, w którym napisało, że ona nie mówiła tego, co mówiła i to można było usłyszeć. Pani Holland powiedziała, żeby „było jak było”. Jeżeli oni wygrają wybory, to będzie dużo gorzej niż było. Oni nie ukrywają, że chcą zlikwidować demokrację” – w dość oryginalnym stylu wypowiedział się prezes PiS.

Agnieszka Holland poproszona o komentarz do słów Kaczyńskiego, stwierdziła, że czuje się dowartościowana tym szczególnym zainteresowaniem prezesa.

To jest w pewnym sensie zaszczyt. W końcu to szara eminencja polskiej polityki, bardzo sprawczy człowiek. Ma dużo zajęć na głowie, bo właściwie rządzi całym państwem jednoosobowo. Skoro jeszcze ma czas, żeby zajmować…

View original post 1 463 słowa więcej

 

Kościół katolicki kościołem hańby

Wiernym archidiecezji krakowskiej został dzisiaj odczytany list pasterski arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. Duchowny zarządza w nim maraton modlitewny, który ma ochronić Kościół i Naród przed ideologią LGBT i gender – największymi zagrożeniami współczesnego świata.

Katolicki hierarcha przekonuje wiernych, że żyjemy w czasach totalitaryzmu, który podobnie jak w epoce PRL-u, charakteryzuje się radykalnym odrzuceniem Boga. „W konsekwencji tego odrzucenia głosi się zupełnie nową wizję człowieka, która sprawia, że staje się on karykaturą samego siebie. W ramach ideologii gender usiłuje się bowiem zatrzeć naturalne różnice między kobietą a mężczyzną. Co więcej, poprzez agresywną propagandę ideologii LGBT w imię tak zwanej >>tolerancji<< i >>postępu<< wyśmiewa się i szydzi z największych dla nas świętości” – pisze Jędraszewski.

Przy okazji arcybiskup ostrzega wiernych przed edukacją seksualną dzieci, która może je narazić na krzywdy duchowe. „Wszystko to w oczywisty sposób jest obrazą Boga Stwórcy. Nie ulega przy tym żadnej wątpliwości, że aprobata tego rodzaju programów, zgoda na nie i współudział w nich jest ciężkim przewinieniem moralnym. Podobnie godna napiętnowania jest postawa obojętności wobec tego rodzaju zagrożeń, które burzą ład i stanowią wielkie zagrożenie dla życia i właściwego rozwoju poszczególnych ludzi, rodzin, społeczeństw i narodów” – grzmi w liście hierarcha.

Zarządzony przez niego maraton modlitewny ma się odbywać przez cały październik, a od listopada do końca 2020 r. pół godziny przed mszą we wszystkich kościołach ma się odbywać cicha adoracja Najświętszego Sakramentu.

Warto podkreślić, że abp Jędraszewski ani razu nie wspomniał o krzywdach dzieci wykorzystanych przez księży pedofilów.

Następna kadencja PiS oznaczać będzie koniec demokracji w Polsce. Nasz kraj stanie się nacjonalistyczno-narodowo-religijnym autorytaryzmem

Poseł Krzysztof Mieszkowski na temat prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Mieszkowski wystartuje w nadchodzących wyborach parlamentarnych z ramienia Koalicji Obywatelskiej (miejsce nr 7, Wrocław).

Populizm po polsku to idiom Niderlandów. I z tym mamy do czynienia: ciemnemu ludowi Kaczyński sprzedaje Niderlandy.

Kmicic z chesterfieldem

W zeszły wtorek Małgorzata Kidawa-Błońska została kandydatką na premiera Koalicji Obywatelskiej. Grzegorz Schetyna podczas prezentacji podkreślał, że potrzebny jest ktoś, przed kim nawet najwięksi szczekacze muszą się zacząć miarkować. Stwierdził także, że ludzie chcą nowej jakości, kogoś kto nie będzie się zajmował polityczną wojną, tylko wytrwałą pracą – “Trzeba słuchać ludzi, a Małgorzata, warszawianka, kobieta sukcesu, matka, ludzi potrafi słuchać. Z taką samą uwagą i szacunkiem rozmawia z ambasadorem w filharmonii, jak i ze sprzedawczynią na miejskim bazarku” – tłumaczył przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

Pierwszą próbą ogniową była wczorajsza wizyta u Moniki Olejnik w “Kropce nad I”, którą Małgorzata Kidawa-Błońska zadała koncertowo. Miałem obawy przed programem, że coś pójdzie nie tak, że zostanie zaskoczona, że dojdzie do jakiejś pomyłki, ale po zakończeniu programu okazało się, że strach był na wyrost. Wczoraj zobaczyliśmy osobę kompetentną, spokojną , logicznie argumentującą oraz merytoryczną, a gdy zaszła taka potrzeba, stanowczą. I co chyba najważniejsze…

View original post 2 058 słów więcej