Agent Tomek przerywa omertę

Ciekawe co mają do powiedzenia na ten temat Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik. Po sobotnim „Superwizjerze” nie rozmawiają z TVN mimo, że stacja prosiła ich o komentarz. „Nie odnoszą się do pytań”- brzmiała odpowiedź.

Bomba wybuchła, gdy znany przed laty agent Tomek zapragnął rozliczyć się z przeszłością i przyznać do swojej brudnej robotyUjawnił metody działania CBA nawiązując do fałszywych oskarżeń rzuconych pod adresem byłej pary prezydenckiej Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich.

Chodziło o słynną willę w Kazimierzu. Agenci CBA mieli znaleźć informacje o tym, że willa „zapisana na słupa” miała w rzeczywistości należeć do Kwaśniewskich. Jak wynika z programu TVN nigdy nic tego nie potwierdziło. A prokuratura uznała, że Mariusz Kamiński przekroczył w tej sprawie swoje uprawnienia.

Dziś agent Tomek, bez skrupułów obciąża swoich byłych przełożonych. I przyznaje: „Miałem wytworzyć przeświadczenie, że willa należy do Kwaśniewskich”.

Teraz „czasy dawnego agenta Tomka już minęły. Dziś kocham swoją żonę i dzieci i tak już pozostanie” – mówi skruszony Tomasz Kaczmarek w rozmowie z TVN.

Opowiadając w „Superwizjerze” o swoich poczynaniach mówi o mocodawcach otwarcie: „Dawali mi jasny sygnał, że w trakcie mojej pracy mam formułować pewne zdarzenia, które się wydarzyły w taki sposób, aby wskazywać na to, że właścicielami tej nieruchomości są państwo Kwaśniewscy.”

W 2016 r. twierdził, że Jolanta Kwaśniewska powinna usłyszeć zarzuty. Teraz zapewnia: „nigdy takiej wiedzy nie powziąłem, żeby willa została nabyta nielegalnie. (…) Zeznania są wynikiem rozkazów i poleceń, jakie dostałem od Kamińskiego i Wąsika” – mówi.

Dostawałem rozkazy, by pisać pod dyktando” – mówi. „Dokręć śrubę, dopisz, że właścicielami byli Kwaśniewscy” – wspomina Kaczmarek rozmowę z Wąsikiem. Miał „podkoloryzować” swoją pracę.

Początkowo przekazywano mu, że mają dowody i im wierzył. Gdy zdarzały mu się wątpliwości i zgłaszał je słyszał, że ma wykonywać pracę na swoim odcinku.

Sąd ostatecznie potwierdził w 2017 roku, że właścicielem willi był Marek Michałowski. W materiale wypowiedział się także Aleksander Kwaśniewski. Ujawnił, że on i żona nigdy nie zostali przesłuchani w sprawie. „Chodziło wyłącznie o to, by ta polityczna sprawa trwała” – mówił.

Kmicic z chesterfieldem

Rozpad PiS jest nieunikniony – wszelako pod pewnymi warunkami. Po pierwsze, Polska pozostanie w strukturach zachodnich (UE, demokracja, NATO), a tak mimo wszystko będzie.

Polexit nam grozi, ale elektorat PiS kopnie w zadek Kaczyńskiego i jego ferajnę.

Po drugie, gdyby opozycja musi docierać do wyborców z terenów Polski B i uświadamiać, dlaczego są Polską B.

Po trzecie, młodzież jest świadoma, jak bardzo może odstawać o swoich rówieśników na Zachodzie, gdyby PiS zawłaszczył wszystkie sfery życia publicznego.

PiS w obecnym kształcie musi się rozpaść. Nie stać nas na cofnięcie się do Ciemnogrodu (słynna rechrystianizacja Mateusza Morawieckiego), a w konsekwencji utratę suwerenności, niepodległości.

Wszyscy – nie tylko opozycja polityczna – musimy PiS-owi pomagać w rozpadzie. Będą kraść (to, co dowiadujemy się, to tylko wierzchołek góry lodowej), pluć na nas i zbliżać się ideowo do autokracji typu kremlowskiego, tureckiego.

Wczoraj kilka minut po godzinie 15.00 Senat, po trzydniowej debacie, zagłosował nad tak zwaną…

View original post 662 słowa więcej

 

Kaczyński wyszedł już z Unii Europejskiej

Nie zgadzam się z Markiem Migalskim, który twierdzi, iż PiS jest już mentalnie poza Unią Europejską.

Otóż pisowiec jako taki nigdy nie wszedł do Unii, jemu bliższy jest Wschód, trzymanie go za mordę, co wykorzystuje Kaczyński.

Chyba będziemy musieli powstać przeciw temu stanu rzeczy mentalnemu.

Kmicic z chesterfieldem

Przyzwyczailiśmy się, że Polska przez PiS jest ośmieszana, nasz kraj na zewnątrz jest postrzegany, jako republika bananowa z groteskową demokracją.

Przyzwyczailiśmy się. Godzimy na ośmieszenie, gdyż w innych wypadku protestami wymusilibyśmy odsunięcia od koryta ferajny Kaczyńskiego, której jedynym celem jest czerpać profity nie posiadając niemal żadnych umiejętności rządzenia.

PiS uruchomił dla siebie program Koryto+.

Komisja Europejska chce wstrzymania przez Trybunał Sprawiedliwości UE działania sądowniczej ustawy kagańcowej, która de facto jest wyjściem z Unii Europejskiej (Polexit).

W Parlamencie Europejskim odbyła się debata nad nierządem pisowskim. Europosłowie PiS zaprezentowali się groteskowo, skandalicznie, znowu ośmieszyli nas.

Prym wiodła Beata Szydło, pani od sukcesu 1:27.

To co pisowska propaganda wyprawia ostatnio przekracza wszelkie granice przyzwoitości i zdrowego rozsądku, chociaż zasadniczo nie jest to nic zaskakującego. Nagonka na prof. Grodzkiego trwa, uruchomione zostały pisowskie media. Z całą odpowiedzialnością jako jeden z organizatorów oporu w stanie wojennym stwierdzam, że poziom, kultura, prawdomówność mediów stanu wojennego w…

View original post 353 słowa więcej

 

Duda to tylko dudek, dupek Kaczyńskiego, krótko pisząc: Dupa

Krystyna Pawłowicz, Stanisław Piotrowicz i Jakub Stelina złożyli ślubowanie i zostali sędziami Trybunału Konstytucyjnego. Uroczystość bez fotoreporterów odbyła się w Belwederze.

O tym, że w czwartek odbędzie się ślubowanie nowych sędziów Tryunału Konstytucyjnego poinformował Andrzej Dera, Sekretarz Stanu w Kancelarii Przydenta RP. Krystyna Pawłowicz, Stanisław Piotrowicz i Jakub Stelina po południu pojawili się w Belwederze, gdzie odbyła się uroczystość bez udziału mediów.

Na stronie Kancelarii Prezydenta RP pojawiła się krótka informacja dotycząca czwartkowego ślubowania:

Nowo wybrani przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uchwałami z dnia 21 listopada 2019 r. sędziowie Trybunału Konstytucyjnego Pani Krystyna Pawłowicz, Pan Stanisław Piotrowicz i Pan Jakub Stelina, złożyli wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ślubowanie.

Krystyna Pawłowicz, Stanisław Piotrowicz i Jakub Stelina zostali wybrani przez Sejm na sędziów TK 21 listopada bieżącego roku. Zastąpili Marka Zubika, Piotra Tuleję i Stanisława Rymara, których kadencje upłynęły 3 grudnia. Zgodnie z obowiązującym prawem wybrani sędziowie muszą złożyć ślubowanie wobec prezydenta w ciągu 30 dni od wyboru.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Jako Prezydent doprowadzę do tego, że wszyscy nielegalnie wybrani sędziowie zostaną z TK usunięci

Oburzenie wobec informacji o ślubowaniu nowych sędziów TK wyraziła Małgorzata Kidawa-Błońska. Posłanka napisała na Twitterze, że „prezydent Duda nie miał na tyle odwagi”, aby przeciwstawić się kandydatom Prawa i Sprawiedliwości.

Jak widać ważniejszy od przestrzegania Konstytucji jest strach przed prezesem Kaczyńskim. Jako Prezydent doprowadzę do tego, że wszyscy nielegalnie wybrani sędziowie zostaną z TK usunięci

– napisała Kidawa-Błońska.

Duda to jednak dudek, acz powinienem napisać – Dupa.

Kmicic z chesterfieldem

W uzasadnieniu wyroku z 5 grudnia Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN uznała, że neo-KRS nie spełnia wymogów niezależności, a powołana przez nią Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem. Sąd Najwyższy podkreślił, że każdy sąd, każdy organ państwowy ma obowiązek badać niezależność KRS zgodnie z wytycznymi z wyroku TSUE

Na to orzeczenie od ponad dwóch tygodni czekali sędziowie w całej Polsce.

W czwartek 5 grudnia 2019 Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego postanowiła, że nie przekaże Izbie Dyscyplinarnej sprawy sędziego Naczelnego Sądu Administracyjnego Andrzeja Kuby. Samodzielnie uchyliła rekomendację KRS, która była przeciwna wydłużeniu sędziemu czasu orzekania.

Sędzia Kuba był jedną z ofiar czystki…

View original post 2 666 słów więcej

 

Morawiecki, Krzywousty Pinokio

Cytaty z expose Mateusza Morawieckiego:

Trzeba robić wszystko, co buduje silną i normalną Polskę. Jesteśmy Polakami, więc trzeba nam mieć obowiązki polskie. Potrzebujemy odważnej wizji Polski”.

Jeżeli będziemy konsekwentnie modernizowali nasz kraj. To przed nami najlepszy czas dla Polski”.

Już teraz udaje nam się walczyć z nierównościami, z którymi mierzy się cały Zachód. W 4 lata udało się sprawić, że poziom nierówności jest taki jak w Danii, a niższy niż przeciętnie w Europie”.

W ciągu 3 lat wyrwaliśmy z zagrożenia biedą ok. 2 mln Polaków. To wciąż za mało. Solidarność to cel i zasada rządzenia, kamień węgielny naszej polityki, a nie historia”.

Rok 2018 był pierwszym rokiem, kiedy zmniejszyliśmy liczbę osób na emigracji. Wróciło ok. 100 tys. ludzi. Chciałbym, aby w nadchodzącej kadencji powstała i działała wielka strategia demograficzna. Możemy być wielkim narodem”.

Dzięki skutecznej polityce zagranicznej otrzymaliśmy możliwość wyjazdu do USA bez wiz. To potwierdza naszą pozycję”.

Norwid mówił-wszystko bierze moc z ideałów. RP jest dobrem wspólnym nas wszystkich i program naszego rządu – wolność sprawiedliwość demokracja dialog społeczny, rodzina i małżeństwo, które podlegają szczególnej ochronie. My wierzymy w te wartości”.

Rozumiemy nieufność Polaków do systemu. Naprawmy to wspólnie, zmieńmy Konstytucję RP – proponuję to wszystkim tu siedzącym. Mój rząd będzie odpowiedzialnie gospodarować finansami państwa takie, które dadzą nam perspektywy rozwoju”.

Dziś cała Europa korzysta z naszych doświadczeń walki z rajami podatkowymi”.

Polska może być i będzie Polską wielkich projektów. Polska wielkich projektów to też normalność. Nienormalnością są głosy, że jeśli coś jest w Berlinie to po co nam w Warszawie”.

Jak wygląda w 2019 roku Polska? 89 proc. Polska to kraj gdzie żyje się bezpiecznie. To wzrost o 20% w porównaniu do 2014 roku. 98 proc. twierdzi, że najbliższa okolica to bezpieczne miejsce to życia. Polacy wreszcie czują się bezpiecznie”.

Naszą kochaną Ojczyznę doniesiemy tam, gdzie jej miejsce. Czas na wielką przyszłość. Słowo dane Polakom jest dla nas świętością – udowodniliśmy to przez ostatnie 4 lata”.

Aktor Jacek Poniedziałek skomentował wystąpienie Morawickiego w Sejmie.

Komentarz Poniedziałka 

Ulubione słowo krzywoustego Pinokia: „normalność”. Oto cel całego państwa i narodu, wyznaczony w jego exposé. Niewinne słówko, w gruncie rzeczy oznaczające stagnację, apatię, strach przed światem, państwową i społeczną NIETOLERANCJĘ, klaustrofobię, homofobię, ksenofobię, lęk przed zmianą, lęk przed nowoczesnością, lęk przed innością, lęk przed przyszłością. Same fobie, lęki, upiory i strachy. Zadupie, którego źródłem jest prowincjonalna kościelna proboszczowska mentalność. Zatrzymała się gdzieś w latach trzydziestych i tam tkwi jak palec w d…

– Premier mówi w exposé o sprawnej administracji, a tymczasem wydatki Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zwiększyły się o 195,7 mln zł w 2015-2018 za rządów PiS , a zatrudnienie zwiększyło się 125 osób w 2015-2018 – komentuje ekonomistka Alicja Defretyka.

Renata Grochal (Newsweek): Premier Mateusz Morawiecki poświęcił więcej czasu w swoim exposé wyimaginowanemu problemowi zagrożenia polskich dzieci niż pomysłom naprawy dramatycznej sytuacji w służbie zdrowia. To wiele mówi o nadchodzącej kadencji”.

Aleksandra Gajewska (posłanka, PO): Szkoda, że premier w swoim exposé nie wspomniał o sztandarowym programie PiS „Czyste powietrze”. Może dlatego, że ten program to fikcja?! Rząd obiecał 103 mld zł na wymianę pieców, ocieplenie domów i ekologiczne instalacje – przez pół roku podpisano tylko 147 umów!”.

Barbara Zdrojewska (senator): Exposé premiera przypominało wystąpienie wiecowe. Słabo napisane, zdawkowe, prawie bez konkretów i spójności, za to z pokładami nieznośnej, archaicznej ideologii i komunałów. Mowa – trawa coraz bardziej irytująca, bo bez recept na podstawowe społeczne bolączki”.

Morawiecki wypowiadał się m.in. na temat emigracji Polek i Polaków.

Morawiecki o emigracji

Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego w latach 1990-2016 prawie 20 mln osób przeprowadziło się z Europy środkowej do bogatych europejskich zachodnich krajów. Trend ten przyśpieszył po wejściu naszych krajów do UE, zdaniem funduszu ta zmiana sprawiła, że kraje Europy środkowej w tym Polska straciły dochody i nasze dochody na głowę są niższe o co najmniej 5 proc. na skutej tej emigracji. To wielka danina, którą Polska zapłaciła bogatym krajom zachodu, taka danina od biednych do bogatych nie jest normalna, państwo wysokich standardów musi z tym skończyć. Rok 2018 był pierwszym rokiem, w którym nastąpiło znaczące zmniejszenie liczby rodaków na emigracji, do Polski wróciło ok. 100 tys. osób. Polacy wreszcie w kraju walizki rozpakowują, a nie walizki pakują.

Chciałbym, aby w nadchodzącej kadencji powstała wielka strategia demograficzna. Możemy za 20 lat być znacząco większym narodem, strategia demograficzna i strategia wielkiego powrotu, powrotu Polaków do ojczyzny, wszystkich; tych dramatycznie doświadczonych we wcześniejszych pokoleniach i tych ze wschodu i tych z zachodu, oni wzbogacą Polskę.

– Morawiecki chwali się, że liczba Polaków na emigracji pomiędzy rokiem 2017 a 2018 spadła o 100 tys. Zapomniał tylko kłamca powiedzieć, że nadal jest wyższa o prawie 60 tys. niż w 2015 roku i o ponad 135 tys. wyższa niż w roku 2014! Cała prawda o sukcesach PiS – wypowiada się poseł Michał Kierwiński (Platforma Obywatelska).

Paweł Wroński („Gazeta Wyborcza”): Słuchając premiera Morawieckiego i jego exposé zdałem sobie sprawę, że żyję w raju. A premier zapowiada, że to jeszcze nie jego ostatnie słowo i nie jest to raj na nasze możliwości”.

Reakcje internautów:

Morawiecki słynie z opowiadania głupot, ale takiego ścieku populizmu i bredni dawno nie słyszałem. Chaos wypowiedzi i podnoszenie głosu. Słaby ten premier”.

Zapomniał też, że te tysiące wracających, to głównie z obawy przed skutkami brexitu„.

Skąd Morawiecki ma takie dane? Spośród mych znajomych nikt nie powrócił na stałe do kraju. Może na urlop. W celach zarobkowych zwiększyła się emigracja”.

Morawiecki ma dwie cechy somatyczne. Krzywi usta (krzywousty) i kłamie (Pinokio), czyli Krzywousty Pinokio.

Kmicic z chesterfieldem

Mateusz Morawiecki wygłosił exposé. Nie obyło się rzecz jasna bez odwołań do historii, niekiedy bardzo zawiłych. Ale premier nie pominął też i kwestii ubóstwa, nierówności społecznych, wychowywania młodego pokolenia i … problemu bezpieczeństwa pieszych. Słowem, dla każdego coś miłego.

Rozpoczynając expose Morawiecki przypomniał postać Czesława Mostka, pseudonim “Wilk”, który zmarł dokładnie przed rokiem, w wieku 103 lat. Był on uczestnikiem asysty wojskowej, która  wiozła serce zmarłego marszałka Józefa Piłsudskiego do Wilna.

Jeśli o Marszałku mowa, premier nie omieszkał podzielić się refleksją, co było dla niego ważne, przy okazji… miksując przesłanie Piłsudskiego z cytatem z… jego politycznego rywala – Romana Dmowskiego. –  Używając po raz pierwszy fonografu [Piłsudski] powiedział, że stoi przed „dziwaczną trąbą” i choć nasze czasy wydawałyby mu się jeszcze dziwniejsze, nie zmieniłaby się zasada, którą miał w sercu i w głowie. Trzeba robić wszystko co buduje silną i normalną Polskę. Jesteśmy Polakami, więc trzeba nam mieć obowiązki polskie”

View original post 909 słów więcej

 

Kaczyńskiego Polska niedomyta, rozmemłana, obleśna, nieestetyczna

Przepowiednia się sprawdziła.

Ale… Czy naprawdę tacy jesteśmy? Nie? To dlaczego takich wybieramy!!!

Znalezione w sieci……!!!!

Upadek Ursusa Bus może spowodować konieczność szukania od początku wykonawcy zapowiadanego przez premiera Morawieckiego tysiąca bezemisyjnych autobusów dla polskich miast.

Więcej >>>

„To się musi skończyć dramatem” – w ten sposób Donald Tusk opisuje rządy Prawa i Sprawiedliwości. Wywiad szefa Rady Europejskiej dla francuskiego dziennika „Le Soir” opublikowała sobotnia „Gazeta Wyborcza”.

Według Tuska pilniejszym pytaniem od tego, jaką postawę powinien przyjąć nowy prezydent, jest kwestia jaki powinien być kandydat, żeby wygrać. „Kryzys wywołany rządami PiS jest tak wielki, że należy wszystko zrobić, by nie pozwolić tej partii niszczyć przez kolejne cztery lata ładu ustrojowego i praworządności” – powiedział Tusk w wywiadzie.

Kandydatem – uważa Tusk – „powinien więc być ktoś, kto w sposób wiarygodny, autentyczny, z przekonaniem będzie budował poparcie ponad połowy Polaków”. „Ja mam swoje bardzo wyraziste poglądy. Ale one nie są poglądami większościowymi w Polsce” – podkreślił b. polski premier.

Więcej >>>

Więcej >>>

Noworodek z zębami. Dobrze, że białych myszek nie ma. Może już i zarost ma. Krystyna musi pić coś naprawdę dobrego.

Prymas Polski abp. Wojciech Polak skomentował sprawę abp. Sławoja Leszka Głódzia, oskarżanego o mobbing przez 16 księży, którzy byli jego podwładnymi. Duchowny stwiedził, że choć „porusza go świadectwo tych księży”, decyzja w sprawie abp. Głódzia należy do papieża.

– Porusza mnie świadectwo tych księży, natomiast nie znam ich nazwisk. Zna je nuncjusz apostolski, ojciec święty. Jeżeli to są sprawy wiarygodne, to zostaną one kompetentnie zbadane i papież podejmie kompetentne decyzje – mówił abp Polak w rozmowie z Onetem. – Ja znam te świadectwa nie z podpisów, które widziałem, bo ich nie widziałem. Widziałem zakryte twarze, zmienione głosy, które mówiły – dodał.

Oskarżenia o mobbing pod adresem abp. Głódzia

Przypomnijmy: 16 kapłanów posądziło abp. Głódzia o mobbing. Potwierdzili tym samym doniesienia dziennikarzy TVN24. W programie stacji „Czarno na białym”, przedstawiono świadectwa anonimowych księży, którzy opowiadali, że doświadczyli poniżania i przemocy psychicznej ze strony metropolity gdańskiego. – Ksiądz arcybiskup któregoś dnia przyniósł wagę, „(…) po czym powiedział: ‚Jak przytyjesz kilogram, wypi…lę cię po roku’” – mówił jeden z poszkodowanych księży.

W przesłanym do Polskiej Agencji Prasowej oświadczeniu szesnastu kapłanów z archidiecezji gdańskiej potwierdziło, że informacje o tym, jak Głódź traktuje podwładnych, są prawdziwe. Zadeklarowali, że są gotowi do powtórzenia zarzutów wobec Głódzia nuncjuszowi apostolskiemu w Polsce (od trzech lat jest nim abp Salvatore Pennacchio).

Macierewicz wraca z Tworek

Jest już po wyborach, więc wrócił Antoni Macierewicz. Szef podkomisji smoleńskiej zapowiada, że jak tylko zakończą się badania uniwersytetu Wichita, to raport ujrzy światło dzienne. Kiedy dokładnie? – Wtedy, gdy zakończone zostaną badania, zostaną one opublikowane – w końcu tego roku albo w styczniu przyszłego roku – mówił w Polskim Radiu 24.

Przed wyborami parlamentarnymi Antoni Macierewicz – co już kiedyś się zdarzało – na trochę „zniknął”. Teraz poseł Prawa i Sprawiedliwości, który utrzymał mandat (w niedzielnych wyborach dostał ponad 31 tys. głosów), wraca do mediów i od razu zaczyna z wysokiego C.

Były minister obrony narodowej jest nadal także szefem podkomisji smoleńskiej i w Polskim Radiu 24 zapowiedział, że kierowane przez niego gremium będzie kontynuować prace także po wyborach.

Macierewicz podkreślił zresztą: – Podkomisja smoleńska cały czas działa. Opozycję zdenerwowało, że zaczęliśmy przesłuchiwać świadków. Przesłuchaliśmy ich już ponad 150, jest do przesłuchania jeszcze ok. 100 osób.

Macierewicz: Raport podkomisji pod koniec 2019 roku albo w styczniu 2020

Były szef MON na antenie Polskiego Radia 24 mówił też, na jakim etapie są obecnie prace nad raportem podkomisji, mającej wyjaśnić przyczyny katastrofy smoleńskiej. – Mówiłem o tym wielokrotnie, w tym roku będą wyniki badania uniwersytetu Wichita, który sprawdza i weryfikuje nasz raport techniczny – powiedział.

Dopiero gdy uniwersytet z Wichita sprawdzi obecny raport, to badania komisji, tj. raport końcowy, mają ujrzeć światło dzienne – wynika z zapowiedzi Macierewicza.

Wtedy, gdy zakończone zostaną badania, zostaną one opublikowane – w końcu tego roku albo w styczniu przyszłego roku

– oszacował w radiu Macierewicz.

Podczas rozmowy Antoni Macierewicz nie zapomniał o tym, by przypomnieć, kto, jego zdaniem, przyczynia się do ukrywania prawdy o wydarzeniach z 10 kwietnia 2010 roku. Wyliczał, że to cała Platforma Obywatelska, SLD i PSL razem głosowały za tym „aby oddać wrak i wszystkie urządzenia Rosji, żeby nie badać katastrofy smoleńskiej, byleby to robiła Rosja”.

Oni bardzo konsekwentnie walczą o to, żeby nie dopuścić do ujawnienia prawdy o dramacie smoleńskim

– skwitował.

Idiota i nieuk, czyli Kaczyński, Morawiecki (et consortes)

Krzysztof Łoziński (Komitet Obrony Demokracji) w felietonie  na temat działań polityków PiS z prezesem Jarosławem Kaczyńskim na czele.

Niewinni mają czego się bać W ostatnich dniach, przy okazji ujawnienia zakupu przez polskie służby programu Pegasus, politycy PiS kilkakrotnie powtórzyli największe kłamstwo wszystkich dyktatur: „Niewinni nie mają się czego obawiać”.

Otóż nie. Niewinni mają czego się bać i to nie tylko z powodu tego programu. Mają czego się bać z powodu samego mechanizmu funkcjonowania dyktatury.

Przez całe lata, jako dziennikarz polityczny i reporter, zajmowałem się dyktaturami obecnymi i historycznymi. Na podstawie tej wiedzy twierdzę, że dyktatura jest groźna dla wszystkich. Nieprawda, że tylko dla swoich przeciwników, dla wszystkich.

A oto dowód na przykładach:

Nasza miękka jeszcze i nie do końca rozwinięta dyktatura już zrobiła parę krzywd zupełnie przypadkowym ludziom. Dlaczego rozwalono system szkolny i doprowadzono do takiego chaosu, a w konsekwencji do nieuchronnego obniżenia poziomu nauczania? Odpowiedź już padła z ust minister Zalewskiej: „bo mogliśmy”. Ale ważniejsza jest odpowiedź nie na pytanie „dlaczego”, tylko na pytanie „po co”. Po nic. Banalnie proste. W jakim celu? W żadnym.

Deformę szkół zrobiono, bo tak chciał dyktator, Kaczyński. A czemu? Bo miał taki kaprys. Czy Jarosław Kaczyński chciał zniszczyć polskie szkoły? Ależ skąd! On sobie tak po prostu wymyślił, że tak niby będzie lepiej, a że jest nieukiem niezwykle wszechstronnym, i co gorsza upartym, to nie przewidział skutków.

No dobrze, ale czemu się nie wycofał, gdy widział, co się dzieje? Temu, że wcale nie widział. Przypomnijmy słynne zdanie Lecha Kaczyńskiego: „Po co mi doradca, z którym się nie zgadzam?”. Waldemar Kuczyński przypomniał wówczas stare polskie słowo klakier.

I tu wracamy do Jarosława Kaczyńskiego. On nie wiedział, co się dzieje, bo zamiast doradców ma klakierów. A w dodatku ogląda i czyta klakierskie media. A sygnały krytyczne to „wroga propaganda”. Krytyczne media są „niemieckie”, albo „lewackie”.

Każdy dyktator sam buduje wokół siebie kokon kłamstwa i kordon sanitarny broniący go przed prawdą. On robi coś i otrzymuje zawsze informację zwrotną, że zrobił dobrze. Zwróćcie uwagę, jakich karkołomnych argumentów, ocierających się o szczyt absurdu, używają jego podwładni, by bronić za wszelką cenę jego decyzji. Młody rzecznik rządu argumentował, że liceum to były jego najszczęśliwsze lata i dlatego trzeba, by trwało dłużej, nie trzy lata, tylko cztery. Inni, wbrew oczywistym faktom, wprost mówią, że faktów niema.

– Panie ministrze, w szkołach jest chaos…
– Nie ma.
– Ale klasy są zatłoczone.
– Nie są.
Równie dobrze mógłby na każde pytanie odpowiadać: „pomidor”.

Prof. Amartya Kumar Sen otrzymał nagrodę Nobla z ekonomii w 1998 roku za udowodnienie, że demokracja i państwo prawa sprzyjają rozwojowi gospodarczemu oraz utrzymaniu trwałego dobrobytu. Zapobiegają także wielu kataklizmom społecznym, jak np. strukturalna klęska głodu. W państwie demokratycznym i prawnym, w momencie pojawienia się pierwszych symptomów zagrożenia, wolna prasa i partie opozycyjne od razu podnoszą alarm i mobilizują opinię publiczną, zmuszając rząd do przeciwdziałania. Prof. Sen zauważył, że nigdy nie było masowej śmierci głodowej w kraju demokratycznym.

Jak to działa? W cybernetyce jest pojecie sprzężenia zwrotnego. Sprzężenie zwrotne może być dodatnie lub ujemne. Przykładem sprzężenia zwrotnego ujemnego jest termostat. Gdy temperatura w domu spada, termostat włącza ogrzewanie, gdy wraca do normy, wyłącza. Sprzężenie dodatnie działa odwrotnie: zamiast przeciwdziałać odchyleniu, wzmacnia je. Taki antytermostat, zamiast ogrzewania włączyłby chłodzenie, a później jeszcze silniejsze chłodzenie i jeszcze silniejsze…

We władzy dyktatorskiej jest właśnie sprzężenia zwrotne dodatnie. Dyktator, zamiast ostrzeżenia, że sprawy źle idą, otrzymuje fałszywą informację, że idą dobrze. W dyktaturze nie ma wolnych mediów, a opozycji się nie słucha. Prawda dociera do dyktatora dopiero wtedy, gdy katastrofa jest już ogromna, a i to nie zawsze. Nie przypadkiem Lenin twierdził, że w miarę postępów rewolucji walka klas się nasila. Czym bardziej pokonuje się wrogów, tym jest ich więcej. Tak właśnie myśli dyktator – opór rośnie, bo wygrywamy! Krytyka rośnie, bo mamy rację! Sprzężenie zwrotne dodatnie – czym więcej sygnałów, że robimy źle, tym bardziej tak róbmy!

Błędy dyktatury mogą mieć skutki tragiczne. Odejdźmy od przykładów polskich. W Chinach, w latach 1958-60, na skutek kampanii „Tygrys robi wielki skok naprzód”, z głodu zmarło co najmniej 45 milionów ludzi. Tyle już udowodniono na podstawie już jawnych dokumentów. Szacuje się, że mogło to być nawet 64 miliony. Na pewno był to największy głód w historii świata.

Czy Mao Zedong chciał zagłodzić Chiny? Nie, on chciał dogonić Anglię w produkcji stali i ogólnie rozwinąć gospodarkę. Ale był chłopem, bez wykształcenia. O gospodarce nie miał pojęcia, o kierowaniu państwem też. Zdobył władzę dzięki licznym morderstwom i zbudowaniu aparatu terroru. Jego doświadczenie w walce o władzę było nieprzydatne do rządzenia w czasie pokoju. Wbrew peanom jego wielbicieli, Mao był nieukiem posiadającym ogromną i niczym nieograniczoną władzę. I właśnie to było najbardziej niebezpieczne.

Ta masowa zbrodnia nie była przez niego zamierzona. Wynikała z kolektywizacji i centralizacji władzy, oraz z ignorancji gospodarczej. Każdy powiat, każda prowincja, musiały składać sprawozdania z sukcesów. Brak sukcesów karano śmiercią. Wszyscy urzędnicy zawyżali w sprawozdaniach wysokości plonów, a na podstawie zawyżonych wielkości zbiorów centrala nakładała obowiązkowe dostawy. W ten sposób zabierano ludności niemal całą żywność, a w wielu miejscach i całą. Sytuację pogarszała centralizacja. Nie tylko Pekin otrzymywał fałszywą informację o sytuacji (propaganda nazywała głód „wstrzemięźliwością w roku obfitości”), ale i następowało niszczenie ogromnych ilości płodów rolnych, zwożonych na stacje kolejowe, gdzie gniły, jadły je szczury i robaki, bo sieć kolejowa była bardzo słaba i fizycznie było za mało wagonów. Mao wyobrażał sobie, że wszystkie plony trafią do Pekinu i stamtąd zostaną „sprawiedliwie rozdzielone”.

A dlaczego nikt Mao nie informował, jak to wygląda? Bo każdy naczelnik, każdego szczebla, musiał wykonać miesięczną normę donosów. Mao ściągnął to od Lenina, który ustalił dla każdej guberni normę rozstrzelań, ale norma donosów była jeszcze skuteczniejsza. Głód nazywano więc „kampanią uzupełniania jadłospisu warzywami i brukwią”. Dochodziło do tego, że chłopi musieli pracować nawet w nocy, więc rozbierano chaty, by palić nimi ogromne oświetlające pola ogniska. Skutek: co najmniej 45 milionów trupów.

Mój nieżyjący już kolega, znakomity alpinista Andrzej Czok, był pytany przez dziennikarza, co jest najbardziej niebezpieczne na wyprawach: zwierzęta, kobry, tygrysy, góry, wysokość, mróz, lawiny… Co jest najbardziej niebezpieczne?
Andrzej odpowiedział: – Idiota.

I to jest święta prawda. Najbardziej niebezpieczny jest idiota. I nie tylko na wyprawie. Wszędzie. A idiota i nieuk dysponujący niekontrolowaną władzą, jest niebezpieczny po wielokroć bardziej.

I dlatego niewinni mają czego się bać, na szczęście nasz nieuk nie ma jeszcze takiej władzy jak Mao.

Nigdy nie sądziłem, że Pan Prezes zdecyduje się na plagiat

Władysław Frasyniuk o nazwaniu przez polityków PiS – polityków Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego postkomunistami”.

PiS opublikował program wyborczy składający się z 232 stron. Czytamy w nim, że okres rządów PO-PSL należy określić jako późny postkomunizm”.

Program PiS tutaj czytaj >>>

Dariusz Rosati (były europoseł): Jeśli 30 lat po zmianie ustroju jest w Polsce postkomuna, to jest nią PiS. Centralizacja władzy, szef partii decyduje o wszystkim, premier i ministrowie na posyłki, centralne planowanie – samochody elektryczne, promy, drony, mieszkania+, sądy i prokuratura w służbie partii, itp.

– PO-PSL to postkomuna? A kandydat PiS na unijnego komisarza ds. spraw rolnictwa to za PRL, od 1980 r., nie orzekał jako sędzia i nie był w ZSL? – pyta dziennikarz Jacek Nizinkiewicz z dziennika Rzeczpospolita”.

Radosław Sikorski (europoseł): Chciałbym zobaczyć, jak Piotrowicz mówi Borusewiczowi, że PO to postkomuna. Ciekawe, czy Kaczyński wierzy we własne kłamstwa.

Na słowa Kaczyńskiego zareagował opozycjonista z okresu PRL Władysław Frasyniuk. – Może jesteśmy „post”, ale Wy, koledzy, w komunie siedzicie nie po kolana, ale po „mordy zdradzieckie” – napisał Frasyniuk w kierunku polityków PiS za pośrednictwem mediów społecznościowych.