Wirtualna Polska i Ziobro

„Nie będę demolował interesów z Ministerstwem Sprawiedliwości, dlatego, że wisi na tym twoja pensja, twoja pensja i jeszcze pensje 25 innych osób” – mówił na zebraniu z pracownikami Wirtualnej Polski jej wiceszef Tomasz Machała. Wspólne „interesy” oznaczają cenzurę, konsultowanie artykułów z żoną Ziobry oraz pisanie tekstów promujących ministra i jego ludzi.

Więcej o upadku Wirtualnej Polski tutaj >>>

Nowe logo Wirtualnej Polski (od: Mirosława Miłosza)

Kmicic z chesterfieldem

Wchodzimy w decydujące momenty dla naszego kraju. Albo demokracja w Polsce powróci do obowiązujących standardów w Unii Europejskiej, albo nastąpi to, co najgorsze – Polexit, a w jakiejś perspektywie utrata niepodległości.

PiS zniszczył nam ojczyznę, jest jednak ona do odbudowania, myślę o prestiżu i godnym miejscu w Europie.

Skierowanie przez Komisję Europejska do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu o zastosowanie  wstrzymania w Polsce działania ustaw sądowniczych, które są kagańcem na wolność władzy sądowniczej, są radykalnym krokiem Brukseli.

Sytuacją mamy albo-albo. Albo demokracja, albo autokracja.

„Komisja zwróci się do Trybunału Sprawiedliwości UE o zarządzenie środka tymczasowego ws. reżimu dyscyplinarnego dla sędziów” – ogłosiła KE po spotkaniu komisarzy 14 stycznia. Środkiem ma być zawieszenie funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej SN. „Jeśli TSUE się zgodzi, postępowania w Izbie powinny zostać wstrzymane” – tłumaczy dr hab. Piotr Bogdanowicz z UW.

„Kolegium komisarzy dało zielone światło służbom prawnym Komisji, by wnioskowały do TSUE o zarządzenie tzw. środka…

View original post 558 słów więcej

 

PiS trzykrotnie złamał Konstytucję, aby powołać Izbę SN, która skręci wynik wyborów

Dla demokracji najważniejsze jest szanowanie wyniku wyborczego. Wynik jest decyzją, którą podejmuje suweren, a suweren jest najwyższą władzą w państwie. Ktokolwiek podważa w państwie decyzje suwerena, popełnia przestępstwo – mówi prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista. – PiS trzy razy złamał konstytucję, po to, aby to ta konkretna Izba liczyła głosy. Po raz pierwszy, kiedy skrócił ustawą 4-letnią konstytucyjną kadencję członków KRS. Drugi raz, kiedy stworzył nowy system wyborów sędziowskich członków KRS, których wybrał Sejm. Trzeci raz, kiedy nowa KRS wybrała nowych sędziów do SN i ci sędziowie w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych mają rozstrzygać o ważności wyborów – dodaje

JUSTYNA KOĆ: Ma pan zaufanie do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych? To ta Izba Sądu Najwyższego ma rozpatrywać skargę wyborczą.

MAREK CHMAJ: PiS trzy razy złamał konstytucję, po to, aby to ta konkretna Izba liczyła głosy. Po raz pierwszy, kiedy skrócił ustawą 4-letnią konstytucyjną kadencję członków KRS. Drugi raz, kiedy stworzył nowy system wyborów sędziowskich członków KRS, których wybrał Sejm. Trzeci raz, kiedy nowa KRS wybrała nowych sędziów do SN i ci sędziowie w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych mają rozstrzygać o ważności wyborów.

Czyli nie ma pan zaufania?
Protest wyborczy jest instytucją demokratyczną.

OCZEKUJEMY, ŻE TEN PROTEST BĘDZIE ROZPOZNAWAŁ SĄD NIEZALEŻNY I SKŁADAJĄCY SIĘ Z NIEZAWISŁYCH SĘDZIÓW. JEŻELI TE PRZESŁANKI NIE SĄ SPEŁNIONE, TO TRUDNO MÓWIĆ NIE TYLKO O PRAWORZĄDNOŚCI, ALE NAWET O PRZYZWOITOŚCI, ZATEM ZAUFANIA NIE MAM.

Jakie zatem mamy możliwe scenariusze? Co z ewentualną decyzją Izby?
PiS zabezpieczył się w jeszcze jeden sposób. Protest wyborczy rozpoznaje skład 3-osobowy, wydając opinię, a następnie cała Izba odnosi się do opinii i stanowiska sprawozdania PKW.

Odnosząc się do protestów, które dotyczą wyborów w Kaliszu i koszalińskim – wnoszący protest ma obowiązek nie tylko przestawić zarzuty, ale także wskazać dowody na poparcie zarzutów. W tych protestach dowodów nie ma, zatem zgodnie z kodeksem wyborczym taki protest powinien być odrzucony. Nie można opierać dowodów na ciekawości, a tak sprawę tłumaczy PiS: chcemy przeliczenia ponownego głosów z ciekawości. To jest wadliwe myślenie. Wnosząc protest wskazujemy konkretną przesłankę, konkretny zarzut i konkretny dowód, że np. w tej komisji wydawano niewłaściwe karty albo komisja została zamknięta zbyt wcześnie lub konkretna komisja składała się z nieuprawnionych osób lub że w konkretnej komisji doszło do fałszerstwa, czyli przestępstwa przeciwko wyborom. Kodeks nakazuje wprost uzasadnić zarzuty.

Sami sędziowie SN mówią o tym, natomiast wiadomo, że PiS postępuje jak chce. Dokąd nas to wszystko doprowadzi? Czy PiS może próbować podważyć wynik demokratycznych wyborów?
Protest jeszcze nie jest podważeniem.

ZASADNICZA KWESTIA JEST TAKA, CZY PROTEST ROZPOZNAJE NIEZALEŻNY I NIEZAWISŁY SĄD.

Tu wiemy, że są wątpliwości.
I jeszcze większa wątpliwość, czy tą metodą PiS chce wpływać na wynik wyborczy. Mówiąc wprost: fałszować wynik wyborów, a to jest już wprost nieakceptowalne.

I co wtedy? Opozycja domaga się zaangażowania w proces OBWE, Grzegorz Schetyna spotkał się w środę z przedstawicielami Rady Europy. Czy to może jakoś zabezpieczyć wynik demokratycznych wyborów?
Oczywiście. Po to mamy Radę Europy i po to mamy OBWE, aby monitorować w sposób bezstronny procedury demokratyczne w państwach członkowskich. Jeżeli dojdzie do konieczności przeliczenia głosów, ważne jest, aby w tych czynnościach brały udział niezależne instytucje, które strzegą ładu demokratycznego. Dla demokracji najważniejsze jest szanowanie wyniku wyborczego. Wynik jest decyzją, którą podejmuje suweren, a suweren jest najwyższą władzą w państwie.

KTOKOLWIEK PODWAŻA W PAŃSTWIE DECYZJE SUWERENA, POPEŁNIA PRZESTĘPSTWO. GRZECH ŚMIERTELNY DLA DEMOKRACJI.

Podważaniem nie jest protest wyborczy, o ile – powtórzę to jeszcze raz – rozpatruje go niezależny sąd składający się z niezależnych sędziów.

Posłowie PO złożyli wniosek o wyłączenie Izby Kontroli z procesu kontroli wyborczej. Takie działanie może przynieść skutek? I kto może podjąć taką decyzję?
To ruch, który wynika z pewnej desperacji. Oto mamy nowa Izbę SN, której przekazano sprawy publiczne, w tym rozpatrywanie protestów wyborczych, odbierając to uprawnienie Izbie dotychczasowej. Zrobiono to po to, aby protesty wyborcze rozpoznawała zupełnie nowa Izba, a skoro ta Izba składa się z sędziów, co do których mamy wątpliwości, odnośnie do nie tylko legalności ich powołania, ale również niezawisłości, to jedynym ruchem jest żądanie wyłączenia tej Izby.

Kto może o tym zadecydować?
Problem polega na tym, że tu nie żąda się wyłączenia konkretnego składu, czyli danych 3 sędziów, tylko wyłączenia całego składu Izby, czyli 21 sędziów, którzy w niej zasiadają. Moim zdaniem taką decyzję może podjąć I Prezes SN, ewentualnie Zgromadzenie Ogólne SN z wyłączeniem tych sędziów, których ten wniosek dotyczy.

Co, jeżeli jednak Izba podejmie decyzję, że wybory trzeba powtórzyć?
Powtórzenie wyborów nie jest łatwą sprawą. Najpierw muszą być spełnione procedury: rozpoznanie protestu przez 3 osoby, opinia, sprawozdanie PKW i pełny skład Izby.

WYBORY POWTARZA SIĘ WTEDY, KIEDY NARUSZONO PRZEPISY ORDYNACJI BĄDŹ PRZESTĘPSTWO PRZECIWKO WYBOROM MIAŁO WPŁYW NA ICH WYNIK. TO TRZEBA KONKRETNIE WSKAZAĆ.

Czy to, co teraz się dzieje, nie jest najlepszym świadectwem, że żyjemy w kompletnym chaosie prawnym i namacalnie możemy doświadczyć straty zaufania do sędziów i sądów?
Tak, ale ten chaos prawny wywołał PiS. Proszę zobaczyć, że PiS po raz kolejny walczy z jakąś grupą, teraz z kastą. Okazało się, że kasta była w Ministerstwie Sprawiedliwości. Czyli po raz kolejny PiS publicznie walczy z tymi patologiami, które sam hoduje. Mamy teraz jasną odpowiedź, po co był zamach na sądy i ta cała “reforma sądownictwa”, podobnie jak zamach na TK, a potem na SN. To wszystko teraz zaczyna się układać w całość.

Marginesy błędu, potknięcia pisarskie, omyłki w rachunkach – takie „dowody” przedstawia PiS w swoich protestach wyborczych w sprawie wyborów do Senatu. Do skanów wniosków dotarło OKO.press.

Do Sądu Najwyższego wpłynęło 14 protestów dotyczących Senatu. Sześć złożył PiS (dwa w Kaliszu, w Toruniu, Koninie, Katowicach i Szczecinie), trzy – Koalicja Obywatelska (w Białymstoku, Legnicy i Sieradzu), jeden PSL (w Białymstoku). Pozostałe to protesty wyborców.

Protesty PiS. Żadnych dowodów, same domysły

Protesty PiS ws. wyborów do Senatu wydają się najistotniejsze, bo – gdyby rozpatrzono je pozytywnie – mogą wpłynąć na układ sił w Izbie Wyższej parlamentu. W tej chwili w 100-osobowym Senacie opozycja dysponuje minimalną przewagą 51:48. Mandat ma też niezależna senator Lidia Staroń.

Wicerzecznik PiS Radosław Fogiel od początku przekonywał, że protesty jego partii dotyczą tych miejsc, w których liczba głosów nieważnych była wyższa niż ta, jaką kandydaci opozycji wygrali z kandydatami PiS. Dla przykładu: w okręgu koszalińskim zwyciężył kandydat niezależny Stanisław Gawłowski, który pokonał Krzysztofa Nieckarza z PiS różnicą 320 głosów, a głosów nieważnych oddano tutaj ponad 3,3 tys.

Portal OKO.press dotarł do skanów wszystkich protestów PiS ws. wyborów do Senatu. Żaden z nich nie przedstawia dowodów popełnienia błędów przy głosowaniu czy liczeniu głosów. Zamiast tego pojawiają się hipotetyczne rozważania.

PiS: Co by było gdyby

Pozostając przy przykładzie z Koszalina. Krzysztof Sobolewski, pełnomocnik PiS, snuje rozważania, co by było, gdyby 10 proc. z 3,3 tys. nieważnych głosów okazało się głosami poparcia dla kandydata PiS.

„Z powyższego wynika, że ustalenie, iż ok. 10 proc. głosów zostało nieprawidłowo uznanych za nieważne, zaś w rzeczywistości powinny być one uznane za głosy poparcia dla kandydata Komitetu Wyborczego PiS, decyduje o tym, że najwięcej głosów uzyskał kandydat PiS”.

W niektórych wnioskach pojawia się jeszcze dodatkowy „argument’, który także nie jest żadnym dowodem: „różnica w ilości głosów w całym okręgu jest na tyle znikoma, iż może uchodzić za pewien margines błędu”. – Uzasadnienie jest de facto rozumowaniem hipotetycznym, że gdyby tak było, to by PiS wybory w danym okręgu wygrał. Trudno się spodziewać, by nawet najbardziej przychylny PiS sąd mógł uznać takie „uzasadnienie” za wystarczające – komentuje Mariusz Jałoszewski z OKO.press.

PiS domaga się oględzin kart wyborczych

W każdym z protestów PiS domaga się od Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (IKNiSP) Sądu Najwyższego: oględzin kart wyborczych na rozprawie, porównania kart wyborczych z protokołami, ponownego przeliczenia głosów na rozprawie, umożliwienia wnioskodawcy wypowiedzenia się na rozprawie.

„Niewątpliwie różnica ilości głosów w całym okręgu jest na tyle znikoma, iż może uchodzić za pewien margines błędu, czy to w kwalifikowaniu głosów jako ważnych lub nieważnych, czy też błędów pisarskich w protokole, jak również zwykłych omyłek rachunkowych. Różnica głosów stanowi bowiem mniej niż ćwierć procentu wszystkich oddanych głosów w przedmiotowych wyborach” – czytamy z kolei w uzasadnieniu wniosku PiS dotyczącym protestu z okręgu 95., gdzie różnica między kandydatami wyniosła 2,3 tys. głosów.

IKNiSP jest jedną z dwóch nowych izb SN obsadzonych od zera przy udziale upolitycznionej KRS. Prezesem Izby została Joanna Lemańska, koleżanka prezydenta Andrzeja Dudy z Katedry Prawa Administracyjnego na UJ. W izbie orzeka m.in. były wiceszef MSZ w rządzie PiS i założyciel Ordo Iuris Aleksander Stępkowski.

Warszawski sędzia Igor Tuleya otrzymał dzisiaj wieczorem nagrodę im. Edwarda J. Wende.

Prof. Jerzy Zajadło uzasadniając nagrodę mówił: Sędzia powinien w uzasadnieniu precyzyjnie wyjaśnić, dlaczego postąpił właśnie w ten, a nie inny sposób, przekonując samego siebie do słuszności orzeczenia. Nie wystarczy jednak przekonanie samego siebie, trzeba jeszcze poszukać pewnej nici porozumienia i zrozumienia tych, których wyrok dotyczy, i tych, którzy będą go oceniać – innych sędziów, opinii publicznej. Taki jest sędzia Igor Tuleya.

– To nie jest nagroda dla mnie, ale to jest nagroda dla wszystkich stowarzyszeń sędziowskich (…) Też nagroda dla Wolnych Sądów za to, co robią i jak nas bronią. (…) Sądy są ostatnią barykadą i ja się z tym zgadzam – skomentował nagrodę sędzia Igor Tuleya.

Inicjatywa „Wolne Sądy” otrzymała od kapituły honorowe wyróżnienie.

FUNDUSZ IM. EDWARDA J. WENDE – Fundusz przyznaje coroczną nagrodę im. Edwarda J. Wende. Otrzymują ją osoby wybitne, które działają zgodnie z zasadami etyki zawodowej i profesjonalizmu, w swojej działalności wyróżniły się odwagą cywilną i niezłomnością zasad oraz bezinteresownie działają na rzecz dobra publicznego. Są to zarówno prawnicy, jak i osoby zaangażowane w rozwój kultury prawnej.

Reakcje internautów:

Bardzo, bardzo serdecznie gratuluje Panu Sędziemu Tuleyi kolejnej zaszczytnej nagrody!!!

Gratuluję! Dziękuję za Pana postawę!”.

Wielkie Gratulacje Panie Sędzio!!!! Chapeau Bas!!!

Folklor pisowski w Brukseli

Wychodzi na to, że nie tylko nowicjusze (a właściwie nowicjuszki) w Parlamencie Europejskim chcą zwrócić na siebie uwagę w dość specyficzny sposób. Tej sztuki próbowały m.in. była wicepremier Beata Szydło oraz była wicemarszałek Sejmu i rzeczniczka PiS Beata Mazurek, chwalące się, że mają w budynku Europarlamentu skrytki korespondencyjne.

Ryszard Czarnecki – można by rzec weteran w PE – nie mógł więc pozostać w tyle. Europoseł PiS postanowił zmienić fryzurę i założył ogromne ciemne okulary. Jego zdjęcie udostępniła na Twitterze internautka ObserwatorXY.

Według „Faktu”, koledzy z PiS stwierdzili, że „Rysiek wygląda teraz jak Elton John”. Co na to Czarnecki? Na pytanie reporterów gazety o ten nowy wizerunek, odpowiedział: – „To nie było jakieś zamierzone. Z tym Eltonem Johnem, to muszę się skonsultować z żoną… Nie jest to bowiem osoba, która jest dla mnie wzorem moralnym”.

Internauci nie omieszkali skomentować zmiany w wyglądzie europosła PiS: – „Słoma jak wystawała dalej wystaje”; – „To zdjęcie i Becie pozujące ze skrytkami to obraz zdziecinnienia polityków partii rządzącej. Tak się cieszą z wypłat w znienawidzonych Euro, że przestają się hamować i pokazują swoje prawdziwe oblicze. Jutro będzie selfie w piaskownicy”; – „A to białe na krawacie to pamiątka po obiedzie czy coś na deser?”; – „Wygląda mi raczej na Jamesa Błęda”.

Folklor pisowski zjechał do Brukseli.

Kmicic z chesterfieldem

To oczywiste, że kalendarz spotkań agentów nie może być jawny” – złośliwie komentują internauci decyzję Naczelnego Sądu Administracyjnego, który nie zgodził się na ujawnienie terminarza spotkań prezes TK Julii Przyłębskiej.

Gdy wyszło na jaw, że kierownictwo TK przyjmuje polityków PiS, walcząca o dostęp do informacji publicznej Sieć Obywatelska Watchdog zapytała Trybunał Konstytucyjny o kalendarz spotkań prezes TK Julii Przyłębskiej oraz wiceprezesa TK Mariusza Muszyńskiego.

Skończyło się na niczym, choć nie jest tajemnicą, że jeszcze w pierwszych siedmiu miesiącach rządów Przyłębskiej w Trybunale „około trzech razy” (tak określiło to biuro TK) gościł m.in. koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński. Z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą i wiceministrem Marcinem Warchołem spotykał się Mariusz Muszyński. Przyłębską i Muszyńskiego odwiedził poseł PiS Arkadiusz Mularczyk, który reprezentuje Sejm przed Trybunałem. Oboje mieli też bywać w siedzibie PiS, chociaż TK powinien stać na straży konstytucji, a sami sędziowie być apolityczni.

W maju „Wyborcza” ujawniła…

View original post 4 572 słowa więcej