Kurwyborcze PiS, Polska złajdaczona, gangsterzy dorwali się do władzy

Festiwal filmowy w Gdyni okazał się wydarzeniem, dzięki któremu polscy artyści mogli wypowiedzieć się na temat obecnej sytuacji w Polsce. „Dobra zmiana” nie okazuje się w ich oczach tak wspaniała, jak uważają politycy PiS.

Polskie władze są na wojnie z kulturą. Próbują cenzurować dzieła, lub instytucje i wydarzenia. Nie tylko w świecie filmu. Stosują urzędowe naciski, szantaż finansowy, przejęcia instytucji, obsadzanie stanowisk ideologami – cytowała oświadczenie Kultury Niepodległej nagrodzona Złotymi Lwami Agnieszka Holland.

W kontrze do Holland stanął za to wiceminister kultury Jarosław Sellin, wręczający główną nagrodę: „Chcę powiedzieć, że polskie władze szanują prace twórców filmów w Polsce. To jest wasze święto w Gdyni… Na 19 filmów, które sami wytypowaliście do Konkursu Głównego, 18 dostało dofinansowanie w ramach mecenatu państwa. Tak więc wygląda ta cenzura w Polsce.”

Artyści przeciw PiS-owi

Swoje dodał także Krzysztof Zanussi, który nie należy chyba do fanów „dobrej zmiany”, co można wywnioskować z jego słów, że: „I w sztuce i w polityce populizm morduje wartości” – powiedział Zanussi.

– “Drodzy filmowcy, za 20 lat możemy nie mieć, gdzie robić filmów… Agitowali tutaj, pikietowali przez czas trwania festiwalu. Uważam, że my też powinniśmy coś powiedzieć w tej sprawie” – powiedziała z kolei Maria Sadowska, nawiązując do Młodzieżowego Strajku Klimatycznego.

Dawid Ogrodnik nawiązał w swojej wypowiedzi do jednej z recenzji obsypanego nagrodami w Gdyni “Ikara…” Macieja Pieprzycy, w którym to filmie gra główną rolę. – “Dziennikarz w recenzji “Ikara” pisze, że przez dwie godziny zastanawiał się, co by było gdyby Mietek widział… Otrzymał [za recenzję] nagrodę dla najlepszego krytyka 2017. No, gratuluję. Powiem więcej, wie pan co, może się pan mścić, że nigdy nie udzieliłem panu wywiadu. I tak jak tu stoję, nie zrobię tego – mówił zniesmaczony.  – “Możecie wyrzucać nie wiem, ile filmów z tego festiwalu i wracać ponownie. Możecie zabraniać nam wolności… Bez względu na to, czy macie 150 m wzrostu, czy macie 2 m, władza się kiedyś kończy. Nieważne czy słuchacie jazzu, czy jesteście fanami disco polo, władza się kiedyś kończy. I przyjdzie taki moment, że ta władza się skończy. I wtedy nie będzie już tak śmiesznie” – przemawiał Ogrodnik.

PiS walczy ze sztuką?

Próba ratowania wizerunku PiS przez wiceministra utonęła więc w morzu krytyki, która płynęła ze środowiska artystów. Sytuacji na pewno nie ratuje fakt, że partia rządząca ma w planach wprowadzenie nowych przepisów, zgodnie z którymi mogłaby wpływać na to, kto jest zawodowym artystą, a kto nie. Czy jednak apele świata filmu i muzyki przełożą się na wynik wyborczy?

Program Koalicji Obywatelskiej, czytaj tutaj >>>

Znowu politycy przydrożni, plakatowe kurwyborcze. PiSowcy obowiązkowo na niebieskim tle nieba i niewinności, kolorze maryjnym. Fotografują się ze wsparciem prezesa albo Morawieckiego. A powinni z Jezusem albo Maryją. Są przecież partią, która wygrała, jak twierdzi Kaczor, dzięki poparciu Boga. Przekaz wyborczy pisu jest prosty: Nie myśleć, modlić się.

Prawicowiec ze Szczecina poszedł w dobrym kierunku, przerobił się na świątka.

Wczoraj w Katowicach Kaczyński nazwał kampanię Koalicji kłapaniem zębami wilka przebranego za Kapturka. Wilcze oczy miał Tusk. W porównaniu z nim Kidawa Błońska jest grzecznym owczarkiem niemieckim. Ale na Śląsku, nie wypadało mówić o przebranych za Niemca 🙂

Za to Kaczor udaje Babcię, jak Smoleń panią Pelagię. Do tej fałszywej Babci, co rozdaje 500, każdy biegnie z koszyczkiem, po więcej.

Bilbordy Kidawy – Błońskiej są tragikomiczne. Tragiczne, ponieważ podobne miała Gronkiewicz Waltz w wyborach prezydenckich. Przegrała, proponując pojednawczo i kobieco „Zaopiekujemy się Polską”. Katastrofalne ładowanie polityczek w rolę sióstr miłosierdzia: zaopiekują się, pogodzą, podetrą tyłek zasrańcom. Bilbord jest komiczny, bo drugi człon nazwiska kandydatki Koalicji podpisuje plecy pocieszanej kobiety, pokrzywdzonej? Odwrócona jest tyłem. Kandydatka też patrzy troskliwie w bok. Spece od propagandy uznali pewnie, że frontalne spojrzenie jest zbyt konfrontacyjne. A tu chodzi o dobroć. Godzenie zwaśnionych. Ktoś skrzywdził w kłótni Kidawę, Błońska się nią zaopiekuje.

Problem, że my się nie kłócimy. My, naród Polski konstytucjonalnie demokratyczny, jesteśmy dymani przez uzurpatorów. Tak, jesteśmy bezbronni, ale to nie awantura domowa, to przedsmak wojny domowej. Rzeź w instytucjach państwowych, strukturach państwa. Szubrawcy Kasty rządzą prawem, Objawienie Towarzyskie objawia Konstytucję. Nie trzeba nas pocieszać, trzeba to towarzystwo rozpędzić i po dobroci się nie da. Już zaklepało sobie stołki sejmowe na później.

Plakat Kidawy Błońskiej w realu naszych ulic wygląda jak bilbord, gdzie w cieniu grzyba atomowego, troskliwa matka mówi dzieciom „Tylko sprzątnijcie zabawki”. A idzie zagłada, demokracji.

P.S. LEWICO nie rozklejaj plakatów, w ogóle się nie rozklejaj i nie wieszaj, sondaże idą w górę.

Stan gry >>>

Materiał o kurii krakowskiej >>>

Giertych obnaża PiS, aż do ich zbuków

Szanowny Panie Prezydencie!

Chciałbym Pana prosić o przeprosiny wobec obywateli. Przeprosiny za to, że w wyniku dokonanych przez Pana naruszeń Konstytucji, nieprzestrzegania wyroków Trybunału Konstytucyjnego, łamania ustaw, bezmyślnego podpisywania wszystkich ustaw przygotowanych przez Pana partię mamy dzisiaj w Ministerstwie Sprawiedliwości bandę przestępców, drani i chamów (są też tam pewnie porządni ludzie, ale o nich nie słyszymy). To Pana podpis widnieje pod ustawami, które łamały Trybunał Konstytucyjny, to Pana podpis widnieje pod nominacją na prezesa tego Trybunału osoby śmiesznej, bezczelnej, która doprowadziła do zapaści sąd konstytucyjny (ale za to pewnie pysznie gotuje zupę pomidorową dla prezesa PiS). Na marginesie to powołanie zostało zrobione nawet wbrew ustawie, którą Pan podpisał, a która też była niekonstytucyjna. Później powołał Pan na sędziów KRS osoby wybrane w sposób oczywisty sprzecznie z Konstytucją, następnie powoływał Pan sędziów do SN nie posiadając wniosków prawdziwego KRS, do czego nie miał Pan prawa. Dzisiaj widzimy, że frustracja zawodowa, która spowodowała, że stali się oni usłużnym narzędziem władzy, wynikała z tego, że środowisko sędziowskie, w którym się obracali – ich słusznie eliminowało. Niestety proces wdrapywania się drani, chamów i wszelkiej maści kanalii na wysokie stanowiska jest znany w każdym kraju, gdzie demokrację zastępuje się dyktaturą. Tak, tak Panie Prezydencie. Łamanie Konstytucji i obalanie organu konstytucyjnego np. TK czy KRS to właśnie tworzenie dyktatury. Po to bowiem w demokracjach istnieją bezpieczniki, które ograniczają władzę, aby władza zdobyta demokratycznie nie przeradzała się we władzę dyktatorską, jak widzieliśmy to w dziejach wielokrotnie. Hitler doszedł do władzy demokratycznie, a potem demokrację obalił. Narracja, którą prezentował przez lata pan minister Ziobro – potrzeba wymiany kadr sędziowskich okazała się zwyczajnym blefem zasłaniającym rozwalanie bezpieczników demokratycznych. Kadry, które zastąpiły rzekomą „kastę” to najczęściej grupa nieudaczników zawodowych, którzy swoją „krzywdę” próbują rekompensować wysługując się władzy i niszcząc system wymiaru sprawiedliwości.

Nie jestem bezkrytyczny wobec tego, co działo się w sądach III RP. Jako adwokat z wieloletnim stażem widziałem wiele błędów i głupoty w polski wymiarze sprawiedliwości. System taki jednak naprawia się poprzez budowanie mechanizmów, które jeszcze skuteczniej eliminują takie kreatury, które teraz zasiadają w MS, niż eliminował dotychczas. Człowiek, który jest zdolny do organizowania kłamliwej nagonki na rodzinę swego przeciwnika politycznego nie jest godzien nosić togę. Problem polega na tym, że wbrew tezie ministra Ziobro, że to źle świadczy o całym środowisku, jest dokładnie odwrotnie. Tego typu ludzie zdarzają się w każdej zbiorowości. Nominaci Ziobry o których teraz słyszymy, to osoby, które były pomijane przy awansach, gdyż właśnie nie prezentowały standardów etycznych i umysłowych potrzebnych do wykonywania zawodu. To pomijanie ich w awansach świadczy o tym, że proces oczyszczania środowiska sędziowskiego powoli, ale jednak się toczył. Takie były także odczucia społeczne.

Swymi podpisami zniszczył Pan system, który coraz lepiej (choć nie bez problemów) funkcjonował. Zrobił Pan wydaje się to po to, aby politycy Pańskiej partii byli bezkarni, w sytuacji gdy ujawniane są ich nadużycia i przestępstwa. Zapewniliście sobie bowiem bezkarność i nawet najgorsze zbrodnie i występki nie są ścigane, jeżeli nie pasuje to władzy. Do tego się sprowadza reforma wymiaru sprawiedliwości za którą Pan odpowiada.

Sam Pan przyzna, że w takiej sytuacji oczekiwanie przeprosin jest żądaniem minimalnym.

Oj, niedobrze, niedobrze! Głowy spadają jak ulęgałki. Wszystko przez to, że z dymisjami nie czekacie na moje rady.

Ja bym Panu poradził zupełnie inaczej. Rozwiązanie takiego kryzysu jest proste. Siada pan z Plebiakiem na konferencji prasowej i zapowiada Pan śledztwo w sprawie dziennikarzy Onet.pl, gdyż naruszyli ochronę danych osobowych publikując prywatne e-maile wiceministra. Nadto resort pozywa wszystkie gazety, które twierdzą, że jest coś złego w oczernianiu złych ludzi. Następnie mówi Pan z uśmiechem, że prokuratura jest od tego aby ścigać złe czyny, a nie dobre. I niech nikt nie liczy, że prokurator pod władzą PiS będzie chronić tych, którzy nie rozumieją jakim dobrem jest obecna władza. A za dobro, to już powiedział minister Plebiak, się nie karze.

Tak więc jeśli ktoś myśli, że jak będzie oczerniany, wrabiany w sprawy karne lub nawet zabijany, a prokurator będzie za państwowe pieniądze ścigał tych którzy to zrobili, to się głęboko myli. Prokuratura jest po to, aby chronić władzę i zwalczać jej przeciwników. A komu się to nie podoba, to wynocha z Polski.

Następnie odznaczy Pan ministra Plebiaka orderem za przesyłanie miłych wiadomości „dla szefa”, a kobietę która go zdradziła do mediów zamknie Pan do aresztu. Może na Białołękę? Tam wiedzą co zrobić z tymi, którzy mogą zaszkodzić rządowi.

A potem pojedzie Pan i po kościołach będzie Pan razem z posłem Czarneckim kazania głosił. O miłości bliźniego.

Szanowny Panie Premierze!

Chciałbym Pana szczerze pochwalić za działania, które wykańczają naszego ministra sprawiedliwości. Nie od dziś wiadomo, że rewolucja pożera swoich najgorliwszych wyznawców.

Organizuje Pan po cichu (jeszcze próbując inspirować adwokatów przeciwnych władzy!) i kanalizuje złość kobiety przeciwko najlepszym synom rewolucji (nazwijmy ich dla uproszczenia plebiakami) i obnaża ich może niezbyt czyste, ale podyktowane jednak szczerym patriotyzmem metody. A potem Pan zaskoczonych Pana zdradą ścina zmierzając jak Robespierre krok po kroku do zgładzenia swojego Dantona. Jest już Pan bliziutko. Już Danton wygłasza swoją mowę obrończą, już go prawie wiozą na szafot. Już on prawie wzywa do pokazania ściętej głowy.

Może będzie Pan miał swoją chwilę chwały, ale mam nadzieję że Pana los nie tylko w triumfie nad Dantonem będzie przypominał los Maximiliena Robespierre…

Mam nadzieję, że już 13 października łaska ludu okaże się dla Pana tak łaskawa, jak 28 lipca 1794 okazała się łaska ludu Paryża dla pogromcy Dantona…

Dzisiaj z Białołęki wywieziono Marka Falentę – podobno ze względów bezpieczeństwa. Nie podano adwokatom miejsca jego pobytu.

Tymczasem z oględzin ciała oraz z sekcji zwłok Dawida Kosteckiego wynika, że został on zamordowany. Na Bialołęce. Tymczasem prokuratura w morderstwo nie wierzy (jakby liczne sińce rany, otarcia, wkłucia były normalnym sposobem w którym desperat poprzedza powieszenie na łóżku).

Jeżeli więc nie morderstwo Kosteckiego, to dlaczego ZK Białołęka obawia się o bezpieczeństwo Falenty? Czyżby po zakładzie grasował seryjny samobójca?

Ponowny apel pełnomocników rodziny do Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego o wyjaśnienie rzeczywistej przyczyny śmierci Dawida Kosteckiego

Zwracaliśmy się do Prokuratury o przeprowadzenie ponownej sekcji zwłok Dawida Kosteckiego, z uwagi na konieczność ustalenia pochodzenia otarć naskórka stwierdzonych na jego szyi, które prokurator Wojciech Kapuściński uznał za możliwe ślady zbrodni.

Po ponownej analizie dostępnych materiałów, oględzinach ciała zmarłego oraz konsultacji z lekarzami uważamy, że ślady ujawnione na ciele zmarłego Dawida Kosteckiego mogły powstać podczas walki, a zatem wskazują na udział osób trzecich w zdarzeniu.

Chodzi o następujące obrażenia, które widoczne są na zwłokach, znajdujących się obecnie w dyspozycji rodziny:

  1. Obrażenia na tylnej powierzchni lewego ramienia o średnicy kilku centymetrów.
  2. Uszkodzenia naskórka i podbiegnięcia krwawe ręki prawej
    1. przedramienia – na tylnej oraz bocznej powierzchni otarcie naskórka.
    2. powierzchni ręki prawej – otarcia naskórka.
  3. Obrażenia na grzbiecie oraz podbiegnięcia krwawe o wymiarach kilku centymetrów.
  4. Rana na nodze lewej o szerokości ok. 0.5 cm
  5. Dwa zdarcia naskórka po lewej stronie szyi pod uchem o średnicy ok. 3 mm.

Wszystkie (poza pkt. 5) ślady są zgodne ze śladami ustalonymi podczas sekcji zwłok. Część śladów opisanych podczas oględzin i sekcji zwłok jest dla nas na tym etapie nieweryfikowalna (m.in. ślady opisane przez biegłego Sadowskiego i prok. Kapuścińskiego) ze względu na nacięcia dokonane podczas sekcji.

Jednakże wnioski z sekcji nie wyjaśniają mechanizmu powstania tych śladów. Tymczasem ich analiza dowodzi, że musiały powstać w wyniku urazu bezpośredniego, najprawdopodobniej z udziałem osób trzecich. Usytuowanie tych obrażeń może wskazywać na to, że Dawid Kostecki był przytrzymywany i unieruchomiony w pozycji leżącej przez osobę trzecią (osoby trzecie) w ten sposób, że napastnik siedząc na nim obiema rękoma przytrzymywał go za ręce (przedramię i ramię). Równolegle druga osoba mogła dusić Dawid Kosteckiego, zaciskając zwinięte prześcieradło wokół jego szyi, co doprowadziło do utraty przez niego przytomności, a następnie do jego śmierci.

Następnie ciało mogło zostać usytuowane w pozycji półsiedzącej, a prześcieradło przywiązane do kraty celem upozorowania samobójstwa. Być może przed użyciem przemocy zmarłego ogłuszono chemicznie lub przy pomocy urządzenia paraliżującego.

Mechanizm powstania obrażeń stwierdzonych w czasie oględzin ciała, a następnie opisanych powyżej powinien w sposób jednoznaczny zostać w trakcie sekcji zwłok wyjaśniony. Tymczasem sekcja nie ustala w jaki sposób powstały wskazane obrażenia, podobnie jak nie ustala mechanizmu powstania otarć naskórka na szyi (opisanych przez prok. Kapuścińskiego) o czym pisaliśmy w pierwszym oświadczeniu, a co za tym idzie konkluzja wynikająca z badania sekcyjnego jest niepełna.

Brak wyjaśnienia mechanizmu powstania obrażeń oznacza, że przeprowadzona sekcja zwłok jest niewystarczająca, a tym samym niewiarygodna w zakresie wykluczenia udziału osób trzecich w zdarzeniu.

W związku z powyższym konieczne jest powtórne wykonanie badania sekcyjnego w celu wyjaśnienia tych niejasności przez iezależny zespół ekspertów.

Ponadto wnosimy o dopuszczenie dowodu z opinii zespołu biegłych lekarzy i specjalistów z zakresu kryminalistyki na okoliczność zbadania czy powyższa wersja jest możliwa, jak również czy możliwa jest wersja prezentowana dotychczas przez Prokuraturę, polegająca na popełnieniu przez Dawida Kosteckiego samobójstwa przez powieszenie w pozycji leżącej, zwłaszcza przy nie spostrzeżeniu tego przez współwięźniów .

Ponieważ Prokuratura odmawia wykonania powtórnej sekcji w celu ustalenia rzeczywistych przyczyn śmierci Dawida Kosteckiego powyższy apel, na prośbę rodziny zmarłego, która jest zdania, że Dawid Kostecki nie zginął śmiercią samobójczą, ogłaszamy publicznie.

Jest rok 2029 kończę właśnie wykład dla aplikantów pod tytułem: Praworządność. Wtem podnosi rękę z aplikantów i mówi: Ale Pan Mecenas to zmyśla.

– Dlaczego Pan tak mówi? – pytam.

A on na to:

– Chce nam Pan powiedzieć, że w roku 2019 sądził pana przed Sądem Najwyższym w sprawie dyscyplinarnej za publiczną obronę prezydenta Tuska przed absurdalnymi zarzutami, że spowodował katastrofę smoleńską, sędzia, który został nielegalnie powołany przez KRS, którego powołano sprzecznie z Konstytucją, a nawet sprzecznie z ustawą i którego konstytucyjności nie zbadał Trybunał Konstytucyjny, gdyż w praktyce nie istniał i też był powołany sprzecznie z Konstytucją i ten sędzia, który awansował z Sądu Rejonowego do SN był w zorganizowanej grupie przestępczej, która organizowała zniesławianie innych sędziów oraz ich rodzin pod wodzą kierownictwa Ministerstwa Sprawiedliwości i że sędzia ten osobiście wysyłał do I Prezes SN kartki ze słowem powszechnie uznanym za obelżywe, a jak sprawa wyszła na jaw to się nie podał od razu do dymisji. I że wówczas prokuratura 8 miesięcy rozważała, czy wszcząć śledztwo w sprawie jakiegoś posła, a gdy doszło do morderstwa w celi świadka, który mógł być niebezpieczny dla władzy, to nie pozwalała na porządną sekcję zwłok, a w tym samym czasie wbrew woli rodzin wyciągano z grobów ofiary katastrofy komunikacyjnej, aby przedłużyć śledztwo i nie przyznać, że wszystko zostało wyjaśnione? Czy Pan panie Mecenasie kontynuował bezczelny adept prawa nie widzi, że to musi być jakaś Pana megalomańska poza, która wynika z tego, że chce Pan uchodzić za weterana, który wprawdzie słabo się załapał na walkę z komuną, ale w ten sposób chce nam zaimponować.

Cała sala była wpatrzona we mnie, a ja powiedziałem:

– To że o nich nie pamiętacie jest dla mnie największą nagrodą. A jak ktoś chce szczegóły poznać, to niech przeczyta monografię profesora Tomasza Nałęcza „Zamach 2015-2019”. Tam wszystko znajdziecie.

To był piękny sen, wiele warto zrobić, aby się ziścił.

Kuchciński – Rywin PiS. Ten mamrot okazuje się być lwem

 

Jak trafnie sugeruje Fakt, który dotarł do strzeżonych dokumentów, marszałek Sejmu Marek Kuchciński zorganizował prawdziwe biuro podróży. Specjalnością biura były luksusowe przejazdy na trasie Warszawa–Rzeszów–Warszawa, a środkami lokomocji, luksusowy odrzutowiec Gulfstream, śmigłowiec W-3 Sokół i samolot CASA.

Z usług biura korzystali krewni, bliscy i znajomi królika.

A lista pasażerów „biura” jest imponująca: Stanisław Piotrowicz i Maria Piotrowicz, Zdzisław Krasnodębski i Anna Krasnodębska, Wojciech Jasiński, Maciej Łopiński i szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska.

Na liście są również: Christian Młynarek, doradca marszałka i radny PiS w stołecznej dzielnicy Włochy, minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, posłowie PiS z Podkarpacia: Krystyna Wróblewska, Bogdan Rzońca, Jerzy Paul i Wojciech Buczak.

Latały też posłanki PiS: Józefa Hrynkiewicz i Anna Schmidt-Rodziewicz oraz Andrzej Klarkowski, doradca szefa Kancelarii Sejmu, a w przeszłości doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Pasażerami byli też: marszałek województwa podkarpackiego, były senator PiS Władysław Ortyl oraz Janusz Niedziela obecny przewodniczący rady nadzorczej Polskiej Agencji Prasowej, a także Grzegorz Nieradka, asystent marszałka i były radny PiS w Iwoniczu-Zdroju i Bogdan Romaniuk, radny podkarpackiego sejmiku.

Co ważne z „biura podróży” korzystał też Zbigniew Ziobro.

Nie wiadomo, jakie to ważne misje mieli do wypełnienia pasażerowie marszałka. Wiadomo za to, skąd ta zmowa milczenia. Nikt nic nie mówił, nikt nic nie wiedział, bo wszyscy brali w tym udział. Jak się okazuje „wszyscy po jednych pieniądzach”. A nawet gorzej. Słusznie więc zauważają internauci:

„Ziobro wyda polecenie by prokuratura zbadała czy latał z Kuchcinskim? Serio? Jesteście tak naiwni?”, czy inny wpis: „Jak prokuratura ma zbadać oszustwa Kuchcińskiego, skoro latał z nim sam prokurator generalny Ziobro? Patologia”.

Ciekawe co z tym zrobi Kaczyński? Zobaczymy.

Kuchciński może wyrosnąć na bohatera PiS, utopi Titanic Kaczyńskiego. Twardy jak góra lodowa, która się topi po każdym kolejnym kłamstwie.

Kmicic z chesterfieldem

Polityk PSL podzielił się tymi informacjami w programie Poranek Radia TOK FM. „Jeżeli dzisiaj dyskutujemy o demoralizacji marszałka Kuchcińskiego, to może warto by było zapytać, gdzie mieszka pracujący syn marszałka. Czy w mieszkaniu sejmowym, które marszałek Kuchciński ma ze środków sejmowych, nie zamieszkuje cała jego rodzina? Zapytajcie państwo, czy przypadkiem w mieszkaniu służbowym Kuchcińskiego nie mieszka cała jego rodzina. Jeśli osoba pracująca, korzysta z mieszkania, które należy do posła, to jest kolejne nadużycie władzy” – stwierdził poseł.

Doniesienia Sawickiego wywołały spore zamieszanie na Twitterze. Większość internautów jest po prostu oburzona postawą Kuchcińskiego. „Panie Krzysztofie Brejza czy można sprawdzić kto mieszka w służbowym mieszkaniu, marszałka Kuchcińskiego? Jak podaje Radio TOK FM podobno lokal na nasz koszt zamieszkuje syn marszałka z rodziną. Czy ich też podatnik ma utrzymywać” – zapytała jedna z użytkowniczek serwisu.

To nie koniec szokujących doniesień. Jak się okazuje, „afera samolotowa” marszałka jeszcze się nie…

View original post 2 568 słów więcej

 

Kuchciński wąchał butapren

List w obronie Marszałka Kuchcińskiego

Marszałkowi sejmu Markowi Kuchcińskiemu zarzuca się wykorzystywanie „wojskowych statków powietrznych” do rodzinnych wypadów i przejażdżek z Warszawy do Rzeszowa, co miało narazić skarb państwa na wielomilionowe straty.

My niżej podpisani koledzy Marka Kuchcińskiego zaświadczamy, że WSZYSTKIE loty Marszałka z Warszawy do Rzeszowa miały charakter nie tylko służbowy, ale także wysoce poznawczy i twórczy. Jesteśmy starymi kumplami Marszałka z czasów, gdy miał pseudonim Penelopa i był hipisem. Dobrze wiemy, co to znaczy „odlot” wagi państwowej.

W każdy weekend Marszałek Kuchciński spotykał się z nami przy piwie i butaprenie. Podczas tych spotkań omawialiśmy ważne sprawy państwowe takie jak: kto ma zostać „słupem” Marszałka przy zakupach ziemi, komu zamknąć ryja aby nie kłapał dziobem oraz co robić, aby ceny butaprenu i proszku tree nie poszły w górę. Na niektórych z tych spotkań była też młoda Ukrainka Rusłana z okolicznej agencji rozrywkowej i jakby co, to ona też może poświadczyć, że Penelopa (to znaczy Marszałek) był bardzo zajęty.

Wobec powyższego wszystkie zarzuty w stosunku do Marszałka powinny zostać oddalone, tym bardziej, że wpłacił już działę na Caritas czyli się podzielił więc o co kaman?

W imieniu Stowarzyszenia Miłośników Butaprenu „Stara Wiara”
Zygmunt „Kita” Ostrymocz,
Wacław „Lumbago” Wąskiryj
Ludwik „Gibson” Patałach

To nie jest aerotaxi rodziny Kuchcińskich – mówią posłowie opozycji i zapowiadają, że będą wnioskować o pełną informację dotyczącą lotów marszałka Sejmu ze znajomymi czy rodziną. Tymczasem w ramach “zapłaty” za loty Marek Kuchciński przelał 15 tys. zł na cele charytatywne, o czym poinformowało Centrum Informacyjne Sejmu.

Loty jednak były

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wpłacił 15 tys. zł na Klinikę Budzik działającą przy Centrum Zdrowia Dziecka oraz 10 tys. zł na Caritas Polska w zamian za 23 loty samolotem rządowym – poinformował dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka.

Skąd kwota 15 tys.? To Andrzej Grzegrzółka też wyjaśnił. Według umowy Kancelarii Sejmu z PLL LOT koszty przelotów poselskich są zryczałtowane na poziomie 572,40 zł (przelot dla jednej osoby w jedną stronę).

Jeszcze w zeszłym tygodniu CIS przekonywał, że lotów nie było, potem okazało się że było 6, w poniedziałek liczba urosła już do 23.

Opozycja: Pieniądze powinny wrócić do budżetu

– Marszałek może sobie przekazywać pieniędzy na cele charytatywne nawet co miesiąc, ale to nie ma nic wspólnego ze sprawą lotów marszałka z członkami rodziny, jak i z kolegami PiS-u i znajomymi – mówi Mariusz Witczak z PO.

Posłowie opozycji zapowiedzieli, że będą wnosili o to, żeby na najbliższym posiedzeniu Sejmu sam marszałek Kuchciński przekazał pełną informację Wysokiej Izbie dotyczącą liczby lotów ze znajomymi, członkami rodzin, dziećmi, żoną.

– Opinia publiczna musi się dowiedzieć, jakie koszty z tego tytułu poniósł budżet państwa – uważa Witczak.

Aerotaxi marszałka

Posłowie Platformy chcą też, aby minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak przekazał szczegółowe informacje nt. tego, jak wykorzystywane są rządowe samoloty, którymi zarządza Baza Lotnictwa Transportowego podlegająca MON. – W jaki sposób realizowane są procedury o statusie HEAD, bo przecież wyjazd służbowy marszałka być może wymagał takiej realizacji, by podstawiono samolot. Ale to nie jest aerotaxi rodziny Kuchcińskich. Jeżeli jest zamówienie, to nie znaczy, że tak samo wygląda lista pasażerów – mówił Andrzej Halicki.

– Widać, że skala tego zjawiska jest dużo szersza niż dziś udowodniona liczba lotów, a także ich koszt. Dojenie państwa musi się skończyć – mówił Andrzej Halicki. – Nie wolno nadużywać funkcji i czerpać z tego korzyści. Dopiero złapany za rękę marszałek Kuchciński przyznał się do tego, co wcześniej jego służby dementowały – uważa Halicki.

Sprawa jest rozwojowa

Loty marszałek Marka Kuchcińskiego wywołały falę komentarzy w sieci.

Wczoraj dziennik “Rzeczpospolita” informował o tym, że prokuraturze udało się fortelem uniknąć konieczności przesłuchania Marka Falenty w sprawie listów, które ten wysłał do najważniejszych polityków obozu władzy, a w których sugeruje, że ujawni faktycznych mocodawców tzw. afery taśmowej, która wybuchła w 2014 roku i finalnie doprowadziła do obalenia rządu koalicji PO- PSL. Pierwszy raz tak otwarcie i bez żadnego skrępowania śledczy postawili interes partii rządzącej ponad przepisy procedury karnej i naczelne zasady ustalenia prawdy obiektywnej w toczącym się postępowaniu karnym. Radość prezesa PiS i jego przybocznych może być jednak przedwczesna, bowiem całkowicie niespodziewanie okazuje się, że sprawę prawdziwych inspiratorów afery bada Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Jak udało się ustalić dziennikarzom “Rzeczpospolitej”, funkcjonariusze tej formacji zwrócili się do Sądu Najwyższego o wypożyczenie akt zakończonej już sprawy Marka Falenty. Ten akt wydać nie mógł, bowiem zostały aktualnie przekazane do Sądu Apelacyjnego, jednakże we wniosku o ich wypożyczenie agenci musieli podać uzasadnienie. Wynika z niego, że od połowy 2018 roku toczy się śledztwo w sprawie możliwego działania obcych służb przy obaleniu poprzedniej władzy. To jeszcze co prawda PiS-owi nie szkodzi, ale w połączeniu z ustaleniami choćby Grzegorza Rzeczkowskiego opisanymi w książce “Obcym alfabetem. Jak ludzie Kremla i PiS zagrali podsłuchami”, może wywołać prawdziwe trzęsienie ziemi na polskiej scenie politycznej.

Czy agenci ABW zerwali się ze smyczy partii rządzącej lub czy jest to kolejny akt odwiecznej walki różnych sił specjalnych zapewne szybko się nie dowiemy. Warto jednak zauważyć, że to najgorszy dla partii rządzącej moment, by do sprawy podsłuchów w warszawskich restauracjach wracać. Można sobie wyobrazić zeznania “skruszonego” współpracownika np. rosyjskich służb, który w przypływie szczerości, na samym finiszu kampanii wyborczej potwierdzi udział obecnej partii rządzącej w operacji mającej na celu nielegalne obalenie rządu RP. Wówczas te same służby, które uknuły aferę z 2014 będą mogły ustrzelić dublet i doprowadzić do upadku kolejnej władzy.

PiS: Kłamcy i Złodzieje

Prawniczka prof. Monika Płatek skomentowała aferę samolotową marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.

Marszałek Kuchciński, biorąc na pokład członków rodziny – jeśli od razu nie zapłacili za bilet – dopuścił się prawdopodobnie korupcji i naruszył, co najmniej, art. 231 k.k. Żadne gadanie, że teraz on coś wpłaci znów na swoje konto albo na inne konto na Zuchów i Harcerzy – tego nie zmienia. Dopuszcza się nadużycia stanowiska kłamiąc i korupcji biorąc na pokład, co najmniej żonę, bo mając wspólnotę majątkową, przysparza sobie dodatkowe, bezprawne dochody; nie mówiąc już o pogardzie okazywanej społeczeństwu.

Dzwonią do mnie policjanci z pretensjami. O.k., mówią, opowiada Pani, że to, co robi Kuchciński to oligarchia – i może ma Pani rację, ale to przede wszystkim korupcja. My policjanci mamy dyscyplinarki, wywalanie z pracy i sprawy karne za podwożenie żony służbowym wozem do przedszkola po dziecko, a Kuchciński podrzuca: sobie na koszt podatników rodzinkę w te i wewte. Przecież, nie płacąc, przywłaszcza sobie kasę na naszą szkodę; uprawia to, co w języku prawa nazywa się korupcją. Zarzucamy Marszałkowi Kuchcińskiego w związku z tym korupcję, dopuszczanie się naruszenia przepisów prawa karnego.

W praworządnym państwie, mówią policjanci, sprawą zajęłaby się prokuratura; w Polsce, gdybyśmy to zgłosili – my, wylecielibyśmy z pracy, a Kuchciński nadal by nadużywał władzy i wykorzystywał ją pomnażania własnych finansów – dlatego mówimy to Pani. Pani może tak od razu nie posuną

Jarosław Kaczyński, prosty poseł z tylnych rzędów jest sprawcą kierowniczym, ale każdy, kto łamie i/lub godzi sie na dewastowanie praworządności w Polsce odpowiada za własne czyny i nie może zwalić tego na zwykłego posła Jarosława Kaczyńskiego.

Czy mam nadzieję, że prokurator zajmie się sprawą Kuchcińskiego? Nie mam, chyba, że po to, by umorzyć. PiS zdemolował rządy prawa. Czy mam nadzieję, że będziemy to rozumieli? Mam.

Proponuję jednak coś dodatkowo. Możemy powiedzieć – sprawdzam. Skoro w praktyce wykorzystywanie rządowych samolotów działa na zasadzie firmy, która pozwala załapać się na podwózkę, jak swoiste Fly PiS to proponuję dzwonić do URP z pytaniem, czy w ramach Fly PiS można skorzystać z przelotu do Rzeszowa i z powrotem na loty z Kuchcińskim na pokładzie.
Skoro podobno to nic nie kosztuje, a już na pewno wszyscy za to i tak płacimy. Skoro nas się i tak już łupi, i skoro to takie ponoć naturalne, proste ibezkosztowe – tolet‚s Fly PiS”.

Tomasz Lis zareagował na dzisiejszą publikację Gazety Wyborczej ws. nagród przyznanych sobie przez polityków PiS w czasie premierowania Beaty Szydło.

Polski nie stać na to, aby szabrowników PiS pozostawić przy władzy.

Kmicic z chesterfieldem

Tygodnik „Wprost” zdradza sekretną misję, jak przypadła w udziale Antoniemu Macierewiczowi na czas kampanii wyborczej do Parlamentu. Były szef resortu obrony ma się zająć tym najtwardszym elektoratem Prawa i Sprawiedliwości na wschodniej rubieży Polski i motywować go do aktywnego udziału w głosowaniu. Ma to jednak robić na tyle dyskretnie, by nie było o tym głośno w pozostałej części kraju.

Macierewicz będzie jeździł po tych katakumbach i opowiadał o zdradzie narodowej naszym wyznawcom. Dla tych ludzi jest ikoną, nikt nie ma takiego posłuchu jak on” – wyjaśnił tygodnikowi jeden z polityków prawicy.

Co ciekawe były minister ma ponoć zakaz udziału w ogólnopolskiej kampanii, bo burzy wizerunek PiS jako „partii umiaru i miłości”.

W rzeczywistości pozycja Macierewicza w partii znacznie osłabła. Tygodnik sugeruje, że Kaczyński woli go trzymać stosunkowo blisko siebie, aby nie wyrządził partii więcej szkód niż będąc poza nią.

Dla umiarkowanego wyborcy PiS były minister uchodzi za zbyt nieprzewidywalnego…

View original post 1 848 słów więcej

 

Kaczyński w pancernej limuzynie?

Wyborcy popierajacych Partię #pis idą w dobrym kierunku. Nietrudno zauważyć duży spadek poparcia dla tej parti. Drożyzna i rachunki, coraz gorsze życie, pokazuje jak naprawdę oszukano własnych wyborców i Polaków. Obietnice #pis nic dobrego nie przyniosą.

Służba Ochrony Państwa, której funkcjonariuszom dość często ostatnio zdarzają się kolizje i wypadki, ogłosiła przetargi na zakup 25 nowych aut. Osiem z nich to luksusowo wyposażone limuzyny, którymi poruszać się będą najważniejsi politycy w kraju.

Jak informuje RMF FM, mają to być nie byle jakie samochody… Sprzedający będą musieli je wyposażyć m.in. w system multimedialny z TV, lodówkę, dźwiękoszczelne i termiczne szyby z dodatkowo elektrycznie sterowanymi roletami oraz wentylowane skórzane tapicerki, której wzór i kolor urzędnicy wybiorą przed podpisaniem umowy. W przetargu SOP zapisano także, że auta muszą mieć podgrzewane końcówki spryskiwaczy szyby przedniej.

Limuzyny dla VIP-ów muszą być fabrycznie nowe i pochodzić z 2019 r. Nie mogą mieć silników słabszych niż 340 KM, a długość każdego auta powinna być nie mniejsza niż 5,2 m. Poza tymi limuzynami SOP zamierza też kupić nieznacznie mniejsze samochody, terenówki oraz luksusowe busy. Nie wiadomo na razie, ile rząd wyda na te zakupy dla SOP. 22 lipca nastąpi otwarcie ofert przetargowych.

„Fabrycznie nowe auta mają być z 2019 r., nie mogą mieć silników słabszych niż 340 KM mocy, o momencie obrotowym co najmniej 450 Nm. Wszystko to, aby trudniej opanować było auto dla niedoszkolonych kierowców i aby mieli co rozbijać”; – „Na szpitale nie ma, ale dziwnym trafem na tv Kurskiego i limuzyny do rozbijania kasa jest”; – „Ubezpieczyciele i warsztaty już zacierają ręce” – komentowali rządowe zakupy internauci.

Absurdy PiS mogą zabić Polską, czyli nas.

Kmicic z chesterfieldem

Jednym z największych wyzwań XXI wieku przed którymi stoi Polska jest transformacja energetyczna. Odejście od węgla i włączenie się w walkę z globalnym ociepleniem jest obowiązkiem stojącym przed całym obecnym pokoleniem. Jest to także duża bitwa gospodarcza, ponieważ tania i dostępna energia stanowi atut w rywalizacji z innymi graczami światowej gospodarki. Nie bez znaczenia jest także cena energii dla samych konsumentów, co szczególnie pokazało desperackie dążenie rządu do refundacji podwyżek cen prądu. Do realizacji wszystkich powyższych celów potrzeba zatem wydajnego źródła energii. Tymczasem strategia rządu staje się na tle świata coraz bardziej zacofana. Głównym problemem polskich władz jest bowiem opóźnienie w czasie odchodzenia od węgla w celu zadowolenia licznego grona wyborców lobby węglowego, oraz zwalczanie z przyczyn ideologicznych energetyki wiatrowej na lądzie. Absurd obu założeń widać  szczególnie mocno na tle raportu Międzynarodowej Agencji Odnawialnych Źródeł Energii (IRENA) o kosztach produkcji odnawialnych źródeł energii.

Okazuje się bowiem, że te dynamicznie maleją…

View original post 3 701 słów więcej

 

PiS i Kościół kat. agresorzy w stosunku do dzieci

Tadeusz Cymański w wywiadzie dla WP przyznał się do użycia siły wobec niemowlęcia. Wypowiedź polityka wywołała szok. Prawicowy działacz skrytykowany został przez szereg osób znanych z pierwszych stron gazet.

Kiedyś przewijałem dziecko w pieluszce, wierzgało, wierzgało, mówię: »przestań, przestań«, nerwy puściły, dałem klapsa. Spojrzał, zaniósł się płaczem, a żona: »co ty zrobiłeś«. Nie powiem, że to jakaś recepta” – stwierdził w wywiadzie członek Solidarnej Polski.

Cymański nie przewidział skali oburzenia, jakie towarzyszyć będzie jego niefortunnej wypowiedzi. „Cymański to łagodny pisowiec” – napisał na Twitterze Leszek Balcerowicz.

Równie krytyczny okazał się Marek Borowski. »Kiedyś przewijałem dziecko. Wierzgało, wierzgało – nerwy puściły, dałem klapsa« – powiedział pos. Cymański. Ale co było dalej? Puśćmy wodze wyobraźni: »Szczeniak nadal wierzgał, a do tego zaczął wrzeszczeć. No, tego już nie mogłem tolerować i … «. Nie kończę, każdy sam może to zrobić” – napisał lewicowy senator.

Do grona krytyków dołączyła Barbara Nowacka z Inicjatywy Polska. „Ktoś, kto nie jest w stanie opanować emocji gdy niemowlę (!!!!) wierzga i je uderza, powinien mocno przemyśleć czy nadaje się do sprawowania jakiejkolwiek władzy, kontaktów z ludźmi. I roli rodzica” – takimi słowami feministka skomentowała wyczyn Cymańskiego.

Także Joanna Kluzik z Platformy Obywatelskiej potępiła skandaliczne zachowanie polityka. „Tadeusz Cymański jest najlepszym przykładem na to, że klapsy są ZŁEM. „Emocje wzięły górę” – mówi poseł. Tym samym przyznaje, że uderzył żeby wyładować emocje, aspekt wychowawczy w oczywisty sposób nie występuje” – przyznała posłanka opozycji.

Kontrowersyjny polityk próbował tłumaczyć się ze swoich słów w TVN 24. „Biorę w obronę rodziców, którym zdarzy się czasem stracić panowanie” – mówił na antenie stacji. Tłumaczenia na niewiele się zdały. Internauci i politycy dalej komentują postawę Cymańskiego. Wielu użytkowników Twittera przypomina, że zachowanie prawicowego polityka jest niezgodne z prawem.

Ulubiona zabawa kleru z dziećmi: pedoflia. Ulubiona zabawa pisowców z dziećmi: dać w mordę.
Agresja do najsłabszych.

Kmicic z chesterfieldem

„Powinien powstrzymać swój antysądowy temperament, bo to może odwrócić się przeciwko niemu. Od polityka wymagamy wyważenia, a jak on już nie ma co do powiedzenia na temat łamania Konstytucji przez ustawy przez niego firmowane, to nie może stale mówić o tym, że to są zbrodnie komunistyczne i to jest powód tej zmiany. To nie godzi się politykowi” – skomentowała wypowiedź Zbigniewa Ziobry Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf w RMF FM. Minister sprawiedliwości stwierdził bowiem, że dzisiejsza opinia rzecznika generalnego TSUE jest „obroną patologii w polskim sądownictwie”.

Przypomnijmy – rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w swojej opinii uznał, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego – nie spełnia wymogów niezawisłości sędziowskiej. Poza tym według rzecznika TSUE „sposób powoływania członków KRS ujawnia nieprawidłowości, które mogą zagrozić jej niezależności od organów ustawodawczych i wykonawczych”. Wyrok unijnego Trybunału spodziewany jest jesienią – najczęściej opinia wydana przez rzecznika jest zbieżna z werdyktem TSUE.

View original post 2 532 słowa więcej

 

Kononowiczów w PiS multum – Jacek Żalek

Poseł Jacek Żalek (Zjednoczona Prawica) udzielił wywiadu Robertowi Mazurkowi w Dzienniku Gazecie Prawnej.

Dlaczego Polskę oddaliśmy gamoniom?

Kmicic z chesterfieldem

Zbigniew Ziobro zapowiada pozew przeciwko naukowcom z Uniwersytetu Jagielońskiego, którzy odważyli się skrytykować wprowadzone przez niego zmiany w kodeksie karnym.

Ostatnie dni w mediach to pokaz samozadowolenia polskich polityków, którzy chełpią się “sukcesem” w staraniach na rzecz wzmocnienia bezpieczeństwa Polski. Przyjęcie z honorami w Białym Domu, zwiększenie obecności sojuszników i w końcu zakup supernowoczesnych samolotów F-35 świadczyć mają o rosnącej sile naszego potencjału obronnego. Modernizacja sił zbrojnych pod auspicjami PiS ma bowiem przeżywać złote czasy, kiedy już podpisano kontrakt na dostarczenie “Patriotów” oraz artylerii dalekiego zasięgu, a kolejne zakupy są w toku, a jakby tego było mało liczebność naszej armii ma ulec istotnemu zwiększeniu. Obraz rosnącego potencjału obronnego i mit dobrego gospodarza nie wytrzymuje jednak starcia z danymi o całościowym stanie naszego wojska i wpływu przyjętej przez PiS strategii na jego potencjał. Druzgocąca analiza błędów obecnej linii MON została właśnie stworzona na zlecenie Ośrodka Analiz Strategicznych.

Wyczytamy w niej, że…

View original post 1 700 słów więcej

 

Kliki PiS zablokowały się. Ziobro, Morawiecki et consortes

– Ministerstwo Sprawiedliwości pozwie za kłamstwo profesorów i doktorantów krakowskiego uniwersytetu do sądu. Są bowiem granice krytyki i politycznych sporów, których przekraczać nie wolno – zadeklarowali przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości. Resort chce pozwać pracowników naukowych Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy krytykowali nowelizacje kodeksu karnego.

>>>

Kliki PiS zablokowały się.

Kmicic z chesterfieldem

Co tak w Polsce śmierdzi?

Prezes PiS Jarosław Kaczyński pozywa Platformę Obywatelską i jej posłów za łączenie go z aferą dotyczącą spółki Srebrna. – Jarosław Kaczyński postanowił zakneblować nam usta w sprawie Srebrnej – komentuje pozew Krzysztof Brejza, a Marcin Kierwiński dodaje: – Panie prezesie Kaczyński, jest pan jednym z obywateli tego państwa i obowiązuje pana to samo prawo, co innych obywateli.

Jarosławowi Kaczyńskiemu nie spodobało się to, że posłowie opozycji dopytywali o jego powiązania ze spółką Srebrna i aferą dotyczącą budowy dwóch wież w Warszawie.

Pozew dotyczy zarówno Platformy Obywatelskiej, jak i poszczególnych posłów – Krzysztofa Brejzy, Cezarego Tomczyka i Marcina Kierwińskiego. Chodzi o ochronę dóbr osobistych.

– Jarosław Kaczyński postanowił zakneblować nam usta w sprawie Srebrnej – komentuje pozew Krzysztof Brejza. – Będziemy pytać o to imperium, o oligarchię, która uwłaszczyła się na majątku publicznym poprzez spółkę Srebrną. Będziemy pytać o ten biznes deweloperski, interes życia Jarosława Kaczyńskiego, o szczegóły negocjacji z biznesmenem austriackim, i będziemy pytać, co w biurze partii robił prezes banku – dodaje Krzysztof Brejza.

Kilka pytań opozycji

Posłowie opozycji sprawę pozwu Kaczyńskiego…

View original post 1 581 słów więcej

 

Duda: ekshibicjonizm pustaka w USA

Mój ostatni artykuł, dotyczący rozpoczynającej się wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w USA zawierał krótką analizę relacji polsko – amerykańskich i ewentualnego przebiegu tego, co mogło się, według mnie, podczas spotkania oby prezydentów wydarzyć. Dziś, już na spokojnie, bo po zakończeniu oficjalnej części wizyty, można dokonać pewnego podsumowania, które jednakowoż także oparte jest głównie na przypuszczeniach tego, jakie mogły być jej kulisy. Podtrzymuję swoją opinię zawartą w poprzednim tekście w kwestii tego, że wizyta nie przyniosła żadnych szczególnych wydarzeń; nie doszło więc wbrew temu, co mówią i piszą kręgi rządowe i przychylne im media, do jakiegokolwiek przełomu. Tym bardziej na skalę porównywalną do tego, czym było przystąpienie Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego w 1999 roku. Jeśli ktoś tak właśnie twierdzi, to nie wie, co mówi!

Wspominałem wcześniej m.in. o możliwych „niewygodnych” dla naszego prezydenta okolicznościach i pytaniach dotyczących sytuacji społeczno – politycznej naszego kraju, ale też stanu polskiej demokracji, ze szczególnym uwzględnieniem jej zagrożeń głównie w kontekście trybunałów oraz sądów i próby ubezwłasnowolnienia ich przez PiS i SP. Druga kwestia, o której też pisałem dotyczyła zakulisowych aspektów „restytucji mienia pożydowskiego”. Jak się okazało „słowo ciałem się stało”, choć nie przypisuję sobie tego wątpliwego „sukcesu”, a bardziej może gruntownej analizie tego wszystkiego, co tzw. „mądre głowy tego świata” mówią. Dopiero bowiem zebranie dostępnych informacji oraz ich przetworzenie w sposób zgodny ze sztuką do poziomu społecznej percepcji, pozwala postawić przyjętą diagnozę w sposób wiarygodny i uprawniony.

Odniosłem się więc kolejno do tych obu w/w aspektów wizyty Andrzeja Dudy w Białym Domu. Pomijając brak obycia i generalnie merytorycznego przygotowania większości z zagranicznych wizyt prezydenta, należało się i tym razem spodziewać jakiejś gafy w jego zachowaniu. I tak też się stało; prezydenta znowu poniosły emocje i po raz kolejny zaczął opowiadać o sędziach SN, obrażając wielu z nich i deprecjonując całą instytucję. Piszę o tym, gdyż tak się dzieje w zasadzie przy okazji wielu konferencji. Tu naprawdę wyjątkowo nie wypadało kalać swojego gniazda i szkoda, że pan Andrzej Duda nie stara się zachować na właściwym (dla odpowiedzialnej głowy państwa) poziomie. Zostawię więc tę „nierozwiązywalną dla prezydenta kwestię” i poprzestanę na tej informacji.

Jednakże nie da się pominąć milczeniem tego, co zaszło realnie. Grupa amerykańskich kongresmenów wystosowała (dwa dni wcześniej) list do prezydenta Donalda Trumpa ws. wizyty Andrzeja Dudy, w którym proszą o przyjrzenie się temu, że w Polsce łamana jest wolność słowa, a sądownictwo jest politycznie uzależnione, co stanowi zagrożenie dla praworządności. Nade wszystko zaś; „nierozwiązana jest kwestia restytucji mienia pożydowskiego”! Tego się obawiałem, sugerując nawet, że może to mieć największy wpływ na wszystkie pozostałe do omówienia sprawy. W USA mówi się o spięciach na linii Kongres – Departament Stanu. Bez wątpienia jest to prawda, ale, tak czy inaczej, dla Polski to „twardy orzech do zgryzienia”! Chodziły słuchy o tym, że prawdopodobnie pisowski rząd już coś Amerykanom obiecał w tej kwestii, jednak nie ma bezpośrednich dowodów więc póki co, tę sprawę pozostawiam niedopowiedzianą.

Nie mniej zarzuty zawarte w liście kongresmenów do prezydenta Donalda Trumpa są mocne. Według nich PiS dokonuje bezprecedensowych kroków w sprawie centralizacji władzy kosztem innych instytucji demokratycznych państwa. Gwałci, mówiąc wprost obowiązujący od ponad 200 lat, tzw. monteskiuszowski trójpodział władzy. Sprawuje również niemal całkowitą kontrolę nad trybunałami i sądami, w których też instaluje na najważniejszych pozycjach, wygodnych i lojalnych w stosunku do siebie, aparatczyków. To samo dzieje się w wojsku, policji oraz spółkach skarbu państwa, w czym niezwykle pomocna jest rola rządowych środków masowych przekazu. Tymczasem bardzo mocno atakowane są media niezależne. Ich wiarygodność jest nieustannie i bezpodstawnie podważana.

Nie widać zatem wielu realnych pozytywów wizyty prezydenta Dudy, z której rząd chce się zrobić coś wyjątkowego. I to, tym bardziej że podstawy współpracy z USA tworzyły wszystkie poprzednie ekipy rządowe pochodzące z różnych środowisk politycznych po 1989 roku. PiS nie ma tu żadnych szczególnych zasług; przeciwnie ma wielką zdolność zmiany sojuszników niemal we wrogów Polski. Mam cały szereg zastrzeżeń w kwestii postanowień przyjętych podczas spotkania Donalda Trumpa i Andrzeja Dudy, który (i to mnie irytuje), zbyt przecenia swe walory i predyspozycje do tego, by być odpowiednim interlokutorem dla prezydenta USA. I to z wielu względów: najbardziej rzucająca się w oczy są chyba: naiwność i brak doświadczenia w tzw. wielkiej polityce.

Donald Trump to osoba, która byłaby w stanie przekonać Andrzeja Dudę do podpisania własnej dymisji (oczywiście lekko przesadzam) czarując go słowami. Tym bardziej że na polskim prezydencie (opisuję tu swoje wrażenia) większe znaczenie od merytorycznych kwestii robi blichtr i „zabawki władzy”. Nie sądzę więc, aby „targował się” z Trumpem o cokolwiek, a raczej parafował wersję przygotowaną przez stronę amerykańską! Jako taką więc dla strony amerykańskiej bardziej pomyślną, ale tym zajmę się innym razem. Na razie wiemy to, że kiedyś USA może nam zniosą wizy, a tymczasem my zakupimy od strony amerykańskiej 32 samoloty F-35, które póki co są „pieśnią przyszłości” (to może zabrać producentowi od 5 do 7 lat, a może dłużej) dając jednocześnie pracę tysiącom obywateli amerykańskich, nie polskich. Nie zadbano bowiem, z tego, co mi wiadomo, o offset. Ponadto wszystko, co dotyczy tych nowoczesnych, ale bardzo drogich maszyn (oprogramowanie, technologie etc.) pozostanie własnością strony amerykańskiej. Za kilka lat może okazać się, że tego rodzaju maszyny nie były niezbędne polskiej armii i to z wielu względów. Nie jestem specjalistą od lotnictwa, ale może warto byłoby bardziej zainwestować w nowoczesne przecież samoloty, które posiadamy; F-16 i rozbudować ich bazę technologiczną lub przeznaczyć pieniądze na coś bardziej dziś niezbędnego.

Oczywiście rozumiem sytuację i względy polityczne, które determinują postępowanie każdego rządu nie mniej, nie chciałbym, aby którykolwiek fragment podpisanych w USA zobowiązań strony polskiej zepsuł nasze relacje z sojusznikami europejskimi, o czym by można byłoby napisać jeszcze kilka kolejnych artykułów, a pewnie i książkę

Żałosne młotki u koryta.

Kmicic z chesterfieldem

Politycy PiS robią co mogą, aby zdeprecjonować najnowsze informacje biznesmena Marka Falenty skazanego przez sąd ws. afery taśmowej.

„Administracja Donalda Trumpa nadała wizycie polskiego prezydenta wysoką rangę i „rozjeżdżała czołgiem” każdą próbę jej sabotowania” – podaje dziennikarz Wirtualnej Polski Marcin Makowski – powołując się na swoje źródło z MSZ.

Dodaje, że właśnie dlatego sprawa listu amerykańskich kongresmenów – na temat sytuacji w Polsce – wystosowanego do prezydenta USA, w przededniu wizyty Andrzeja Dudy w Białym Domu, została skutecznie storpedowana, lecz teraz powoli nabiera rozgłosu.

Jego inicjatorzy Eliot L. Engel, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów w Kongresie oraz William R. Keating, przewodniczący Podkomisji ds. Europy, Eurazji, Energii i Środowiska wraz z 13 demokratycznymi członkami Izby Reprezentantów apelują w nim o zwrócenie uwagi na „pogwałcenie wolności słowa” w Polsce, „uzależnienie sądownictwa”, „zagrożenie dla praworządności” oraz nierozwiązaną kwestię „restytucji mienia pożydowskiego”.

Autorzy listu domagają się interwencji w sprawie…

View original post 966 słów więcej