Mularczyk Szwedom może wyliczyć, ile są winni za Potop Szwedzki

„Szkoda, że przedstawiciel Akademii Szwedzkiej Per Waesterberg wspominając w laudacji dla Olgi Tokarczyk o polskiej ‚historii kolonializmu i antysemityzmu’ nie wykorzystał szansy, aby przeprosić za ‚potop szwedzki'” – stwierdził na Twitterze poseł Arkadiusz Mularczyk z PiS.

Potop Szwedzki to najazd Szwecji na Rzeczpospolitą w latach 1655 -1660 w trakcie tzw. II wojny północnej.

Waesterberg: Polska literatura błyszczy w Europie

We wtorek w Sztokholmie laureatka literackiej Nagrody Nobla Olga Tokarczuk odebrała złoty medal i dyplom z rąk króla Szwecji Karola XVI Gustawa. Przed wręczeniem nagrody laudację na cześć pisarki wygłosił Per Waestberg z Akademii Szwedzkiej.

– Polska literatura błyszczy w Europie. Ma w swoim dorobku już kilka Nagród Nobla, a teraz przyszła pora na kolejną, tym razem dla pisarki o światowej renomie i niezwykle rozległym wachlarzu zainteresowań, łączącej w swej twórczości elementy poezji i humoru – powiedział szwedzki pisarz.

Podkreślił, że Polska to „skrzyżowanie Europy, być może nawet jej serce”. Przekonywał, że w twórczości Tokarczuk widzimy traumatyczną historię jej ojczyzny. Dodał, że Tokarczuk jako pisarka „odkrywa historię Polski jako kraju będącego ofiarą spustoszenia dokonanego przez wielkie siły, lecz również posiadającego swoją własną historię kolonializmu i antysemityzmu”.

Według szwedzkiego pisarza pisarstwo Tokarczuk wyróżnia się „połączeniem twardej rzeczywistości z ulotną nierealnością, wnikliwą obserwacja i zafascynowaniem mitologią”. Dzięki temu jest ona – mówił Waesterberg – jednym z „najbardziej oryginalnych prozaików naszych czasów, postrzegających rzeczywistość na nowe sposoby”.

Kmicic z chesterfieldem

Prof. Antoni Dudek w rozmowie z „Rzeczpospolitą” ocenia, że nadchodzi zmierzch Prawa i Sprawiedliwości, a ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego utraciło pierwotny impet. Ostatnim sprawdzianem dla PiS mają być nadchodzące wybory prezydenckie. – Andrzej Duda nie ma reelekcji w kieszeni. Sam dla siebie jest największym zagrożeniem – ocenia politolog.

Zdaniem politologa prof. Antoniego Dudka PiS nie ma wcale wygranej w kieszeni w nadchodzących wyborach prezydenckich. – Największym zagrożeniem dla Andrzeja Dudy jest on sam. Jak patrzę na wszystkich jego potencjalnych przeciwników, to na razie tak to widzę – mówi politolog w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. Dodaje wprost, że mimo wygranych przez partię Jarosława Kaczyńskiego wyborów parlamentarnych, dostrzega „zmierzch PiS-u”.

Prof. Dudek o sytuacji PiS-u. „Widać wyraźnie, że prezes ma problemy”

Jak wskazuje Dudek, Andrzejowi Dudzie najprawdopodobniej nie uda się wygrać wyborów prezydenckich w pierwszej turze – wszystko zależy więc od tego, z kim znajdzie się w drugiej. – Wtedy jakieś jego błędy w…

View original post 3 522 słowa więcej

 

Na Uniwersytecie Papieskim o masturbacji w ustach i kiszce stolcowej

Kmicic z chesterfieldem

Pieniądze z Polskiej Fundacji Narodowej szły m.in. na przeloty i zakwaterowanie Edmunda Jannigera, byłego doradcy szefa MON Antoniego Macierewicza. OKO.press przypomina inne przypadki hojności Fundacji, a było ich wiele

Nowe fakty w sprawie PFN odkrył Andrzej Stankiewicz z Onetu.

„Za przelot do USA i zakwaterowanie Jannigera PFN zapłaciła w maju (2019 r.) 6 tys. 284 dolary, czyli niemal 25 tys. zł. Hotel kosztował ponad tysiąc dolarów (niemal 4 tys. zł), a bilet lotniczy — 5 tys. 280 dolarów (ponad 20 tys. zł)” – pisze Onet.

Według prawników wynajętych przez Jannigera, młody człowiek towarzyszył wówczas Macierewiczowi na konferencji: „Polska i USA w obronie wolności: od pokonania komunizmu do zachowania suwerenności narodowej”.

Problem w tym – jak wskazuje w Onecie Stankiewicz – że w maju br. Macierewicz od dawna nie był już ministrem.

„Nie wiadomo więc, czemu na wyjazd do USA zabrał na koszt PFN osobę towarzyszącą. Trudno też mówić o…

View original post 4 483 słowa więcej

Ocipieć

Hanna Zdanowska kandydatką na wybory prezydenckie 2020? Z otoczenia prezydent Łodzi dochodzą sygnały świadczące o tym, że to niekoniecznie czcze spekulacje. Wiadomo też, kogo prezydent Łodzi poprze w wyborach na szefa PO.

– Wynik Hanny Zdanowskiej w Łodzi to był spektakularny sukces i wyobrażam sobie, że ona mogłaby być liderką, która zmierzy się w pojedynku z Andrzejem Dudą – powiedział w rozmowie z „Wyborczą” Błażej Lenkowski, politolog, prezes Fundacji Liberté!, a także współorganizator Igrzysk Wolności.

Mówiąc o spektakularnym sukcesie, Lenkowski miał na myśli 70-procentowe zwycięstwo, które Zdanowska odniosła w wyborach samorządowych nad kontrkandydatem z PiS – posłem Waldemarem Budą. Według Lenkowskiego kandydatura Zdanowskiej na prezydenta RP miałaby być zasadna również z tego powodu, że prezydent Łodzi – miasta, które za jej rządów wydostało się z gospodarczej zapaści – udowodniła swoją zdolność również do rozwiązywania problemów społecznych, a w związku z tym do walki o nowy elektorat.

– To daje nadzieję na przyszłość i pokazuje, że potrafi się komunikować nie tylko z wąską grupą wyborców swojej partii – mówił Lenkowski.

Zdanowska bada grunt?

Wśród komentarzy internautów pod wspomnianym wywiadem przeważają reakcje negatywne. Z jednej strony, anonimowi czytelnicy wytykają Zdanowskiej brak osobistego zaangażowania w protesty w obronie praw kobiet i sądownictwa, przeciągające się remonty dróg w centrum miasta, czy brak charyzmy. Z drugiej strony, pod imieniem i nazwiskiem zwracają się do redakcji osoby, które w prezydent Zdanowskiej widziałyby kandydatkę na prezydenta RP. Wśród nich prof. Andrzej Piechocki, biolog związany z Uniwersytetem Łódzkim i Polską Akademią Nauk:

„Świetna kandydatka na stanowisko prezydenta Polski. Mądra, waleczna, nieustępliwa, rozumiejąca zarówno prostych ludzi, jak i intelektualistów oraz twórców związanych ze sztuką. Pod jej kierunkiem wrócilibyśmy na europejskie wody z ogromną szansą na zniwelowanie upadku w ostatnich czterech latach” – pisze Piechocki.

– Dużo mówi się w urzędzie miasta o tym, na ile to jest realne, ale wiadomo, że taki pomysł był.

Myślę, że Hanna Zdanowska starała się wybadać atmosferę wokół swojej ewentualnej kandydatury, ale plany pokrzyżowała jej Kidawa-Błońska

– mówi nam osoba z otoczenia prezydent Łodzi.

Małgorzata Kidawa-Błońska, startując w ostatnich wyborach parlamentarnych z pierwszego miejsca KO w Warszawie, zdobyła ponad 416 tys. głosów, co było najlepszym wynikiem w kraju. Spekulując na temat tego, kto miałby być kandydatem lub kandydatką na prezydenta RP, Lenkowski wskazywał, że wiele zależy od wyników wyborów parlamentarnych. Zakładał przy tym, że Kidawa-Błońska – którą w minionej kampanii wyborczej KO prezentowało jako potencjalną premier – byłaby naturalną kandydatką na prezydentkę wówczas, gdyby KO odniosła sukces. Wynik jest jednak dość daleki od oczekiwań, w związku z czym w szeregach koalicji pojawił się postulat zmiany przywództwa. Nie jest jednak jasne, czy pozbawienie Grzegorza Schetyny przewodnictwa w KO nie będzie jednoznaczne z rezygnacją z proponowanego przez niego kandydata na prezydenta, którym – według nieoficjalnych informacji – miałaby być Kidawa-Błońska.

Jasne jest jedno – i potwierdzają to liczne głosy z Piotrkowskiej 104. Mianowicie to, że w nadciągających wyborach na szefa PO Zdanowska nie poprze Schetyny.

Zmiana w PO – albo poza nią

Zdecydowanie trudniej odpowiedzieć na pytanie, kogo prezydent Łodzi poprze w zamian. Formę legendy miejskiej ma w Łodzi teoria o bliskich politycznych kontaktach Zdanowskiej z Tuskiem, który miałby być cichym zwolennikiem jej kandydatury na prezydenta RP. Cały czas żywe są też pogłoski o tym, że Tusk – który z obaw przed dużym elektoratem negatywnym sam raczej nie wystartuje w wyborach prezydenckich – miałby próbować tworzyć stronnictwo oparte o wpływowych politycznie samorządowcach.

Przed wyborami europejskimi mówiło się nawet o nowym ugrupowaniu o roboczej nazwie „Ruch 4 czerwca”, którego powstanie miałoby zostać ogłoszone przy okazji 30. rocznicy pierwszych wyborów. 4 czerwca 2019 jednak minął, a nowego ugrupowania wciąż nie ma, dlatego coraz bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz, według którego nowe stronnictwo zaplanowano pod kątem odnowy wewnątrz Platformy (a więc również Koalicji) Obywatelskiej.

– Scenariusz najlepszy z perspektywy łódzkiej byłby taki, że albo Rafał Trzaskowski, albo Borys Budka przejmują władzę w PO, a partia się zmienia.

Po pierwsze, cały „dwór Schetyny” idzie w odstawkę, po drugie, mocniej angażujemy w partię samorządowców i eksponujemy nowe twarze, których w Sejmie kilka teraz jest – mówi członek łódzkiej PO.

Spośród dwóch wspomnianych powyżej kandydatów Zdanowska bardziej miałaby się skłaniać ku Trzaskowskiemu, ceniąc sobie jego perspektywę samorządowca. Odnowę Platformy mieliby jednak przeprowadzać również samorządowcy, których Zdanowska chciałaby wciągnąć z powrotem do partii: prezydent Sopotu Jacek Karnowski (poza PO od 2008 roku), czy Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska (poza PO od roku 2018). Swego czasu mówiło się o konflikcie pomiędzy Zdanowską a Dulkiewicz, która nie poparła prezydent Łodzi w wyborach na prezesa Unii Metropolii Polskich (został nim Tadeusz Truskolaski – prezydent Białegostoku).

– Może źle się ta relacja zaczęła, ale nie traktujemy Dulkiewicz jako politycznej konkurentki. Gdańsk jest na to zbyt daleko od Łodzi – słyszymy w odpowiedzi.

Osoba z politycznego zaplecza Zdanowskiej dodaje jednak, że jeśli odnowy PO nie uda się przeprowadzić, to prawdopodobnie prezydent Łodzi wystąpi z partii. Ważnym bodźcem ku temu byłoby utrzymanie władzy w PO przez Schetynę, co do którego istnieje obawa, że będzie próbował zmarginalizować pozycję Zdanowskiej – w ramach zemsty za zachowanie prezydent Łodzi w ostatniej kampanii wyborczej. Przypomnijmy, że prezydent Łodzi po ogłoszeniu wyborczych list ostentacyjnie odeszła ze sztabu KO, a potem poparła Tomasza Trelę, startującego z SLD, oraz Krzysztofa Kwiatkowskiego, rywala Małgorzaty Niewiadomskiej-Cudak – kandydatki uzgodnionej w ramach paktu senackiego opozycji.

Hanna Zdanowska: Nigdy nie mówić „nigdy”

Czy liczne w kampanii wyborczej zawoalowane ataki na Schetynę nie oznaczają jednak, że Zdanowska sama rozważa kandydaturę na szefową PO?

– Nie połączę tych dwóch funkcji [prezydenta miasta i szefowej PO], a obecna jest dla mnie ważniejsza

– odpowiada Zdanowska, co zdaniem ważnego łódzkiego działacza PO oznacza, że nie będzie kandydować na 98 procent.

W porównaniu z kategoryczną (na 98 proc.) odmową w powyższej sprawie znacznie mniej jednoznaczna wydaje się odpowiedź prezydent na pytanie o jej ewentualny start w wyborach prezydenckich. Wśród jej stronników opinie na temat tego, czy kwestia może być aktualna, również są podzielone. Często słychać stwierdzenia, że Zdanowska nie ryzykowałaby porażki – zwłaszcza że nowa ordynacja wyborcza przyjęta w zeszłym roku przez rząd PiS pozwala jej ubiegać się o fotel prezydenta miasta po raz czwarty (dwukadencyjność nie działa wstecz – liczy się ją od jesieni 2018).

Zapytana o ewentualny start w wyborach na prezydenta RP, Zdanowska najpierw dziwi się, że spekulacje jeszcze się nie skończyły i zapewnia, że dla niej najważniejsza jest Łódź. Dodaje jednak, że kandydatów może być wielu, więc może nie najgorszym rozwiązaniem byłyby prawybory wśród kandydatów opozycji. Czy sama wzięłaby w nich udział? Odpowiada, że w polityce nigdy nie wolno mówić nigdy…

Można ocipieć!

Kmicic z chesterfieldem

Dzisiaj mija 2 rocznica jak pod Pałacem Kultury w Warszawie podpalił się w akcie protestu przeciw polityce PIS Piotr Szczęsny – szary człowiek, który kochał wolność ponad wszystko. Trzeba pamiętać o tym wydarzeniu, dlatego przypominam jego list – testament.

Patriotyczni eksperci od turystyki i krajoznawstwa oferują Oldze Tokarczuk atrakcyjne destynacje.

Ze współczuciem trzeba przyznać, że Akademia Szwedzka sprawiła Oldze Tokarczuk wielki problem. Laureatka Nagrody Nobla musi sobie teraz łamać głowę, jaki kraj jako miejsce osiedlenia wybrać. Rodacy, którzy wpisują się na forach internetowych, życzliwie podsuwają jej niezliczone pomysły. Warto kilka wymienić, z szacunku zachowując oryginalną pisownię komentatorów portalu tygodnika „Sieci”.

„Jedź do iSSraela. Idealne państwo dla bydła antypolskiego”.

„Wracaj na Wzgórza Golan”.

„i ona ma taką nagrodę może powinna wyprowadzić się do niemiec”

„Proponuję wyjazd na Krym”.

„Proponuję wyjazd do KRLD”.

„Wyjazd do państw arabskich”.

Propozycji jest tak dużo, że niektórym osobom trudno coś nowego wymyślić. Stąd i taki kategoryczny…

View original post 5 180 słów więcej

 

Czy Ziobro przyniesie głowę Kaczyńskiego?

Wydaje się, że po zwycięstwie w wyborach parlamentarnych prezes Kaczyński będzie w pełni usatysfakcjonowany. Jednak chodzą słuchy, że nie jest to takie pewne. Ponoć sen z oczu prezesa spędza Zbigniew Ziobro.

Fakt, ugrupowanie ministra sprawiedliwości zdobyło 17 mandatów, a to oznacza, że tylko dzięki temu PiS ma większość w Parlamencie. Ziobro wyczuł więc sytuację idealnie i ponoć zażądał dla siebie stanowisko wicepremiera oraz jakąś tekę ministerialną dla posła ze swojej partii. Nie ukrywa też, że chętnie zamieniłby premiera Morawieckiego na kogoś innego, bardziej mu odpowiadającego.

Koledzy partyjni Ziobry zgadzają się z nim, że zmiany w rządzie są konieczne. Jak to podkreślił Patryk Jaki w rozmowie z TVN24, „Wygraliśmy wybory zdecydowanie, ale mimo wszystko potrzebna jest refleksja i na pewno potrzebne są zmiany”.

Jarosław Gowin nie ma nic przeciwko przyznaniu Ziobrze teki wiceministra, bo przecież „Skoro ja jako lider jednej z trzech partii, z dwóch mniejszych partii obozu rządowego, jestem wicepremierem, nie byłoby rzeczą w żaden sposób zaskakującą, że wicepremierem zostanie także minister Ziobro”, jednak nie zamierza się wtrącać, uznając, że to sprawa miedzy PiS a Solidarną Polską.

Zdecydowanie jednak opowiada się za pozostawieniem Morawieckiego na stanowisku premiera. Takie były wcześniejsze ustalenia i „trzeba trzymać się dawnych reguł solidarnej współpracy”. Wydaje się, że Jarosław Gowin jest bardziej wierny wcześniejszym ustaleniom, czego nie można powiedzieć o Zbigniewie Ziobrze. Jest on zdecydowanie trudniejszym koalicjantem, z wielkimi ambicjami i zapewne nie odpuści, by piąć się coraz wyżej w polityce. W końcu mając tych 17 posłów ma prawo stawiać warunki, a może i w którymś momencie wygryźć samego prezesa?

Mateusz Morawiecki powinien dalej być premierem? – Potrzebna jest rozmowa na ten temat, ale najpierw w gronie koalicyjnym – powiedział europoseł Patryk Jaki w rozmowie z TVN24. Wypowiedź polityka ponownie wznieciła spekulacje o oczekiwanej zmianie szefa rządu ze strony Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry.

  • „Fakty” TVN podają nieoficjalnie, że Ziobro zażądał stanowiska wicepremiera i dodatkowego resortu dla przedstawiciela swojej partii w nowym rządzie
  • Minister sprawiedliwości był dziś widziany w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej
  • Ziobrę na stanowisku wicepremiera widzi Jarosław Gowin, jednak nie wyobraża sobie, aby Morawiecki nie pozostał szefem rządu

Prawo i Sprawiedliwość zdecydowanie wygrało wybory paramentarne, zdobywając 43,59 proc. głosów, jednak rezultat ten przełożył się jedynie na 235 mandatów. Oznacza to, że dysponuje przewagą jedynie pięciu posłów potrzebną do samodzielnego rządzenia. Co ważne, w grupie tej znajduje się liczne grono polityków należących do dwóch innych ugrupowań wchodzących w skład Zjednoczonej Prawicy: Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry i Porozumienia Jarosława Gowina. Partie te mają w nowym Sejmie odpowiednio 19 i 18 przedstawicieli. Może to komplikować plany lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego, także co do składu przyszłego rządu.

Według nieoficjalnych informacji „Faktów” TVN Zbigniew Ziobro zażądał stanowiska wicepremiera oraz dodatkowego resortu dla polityka Solidarnej Polski. Ma to być warunkiem poparcia rządu.

– Wygraliśmy wybory zdecydowanie, ale mimo wszystko potrzebna jest refleksja i na pewno potrzebne są zmiany – powiedział w rozmowie z TVN24 europoseł Patryk Jaki, odnosząc się do wyniku wyborów. Bliski współpracownik Zbigniewa Ziobry nie wykluczył też zmiany na stanowisku szefa rządu. – Potrzebna jest rozmowa na ten temat, ale najpierw w gronie koalicyjnym – zaznaczył.

Minister sprawiedliwości był dzisiaj widziany w warszawskiej siedzibie Prawa i Sprawiedliwości przy ul. Nowogrodzkiej. W budynku spędził kilkadziesiąt minut. Nie wydano żadnego oficjalnego komunikatu, czego mogły dotyczyć rozmowy.

Ziobro wicepremierem? Gowin: nie będziemy temu przeciwni

W „Faktach po Faktach” TVN24 o zmiany w rządzie pytany był wicepremier Jarosław Gowin. Polityk stwierdził, że nie będzie przeciwny przyznaniu Ziobrze stanowiska wicepremiera.

– Skoro ja jako lider jednej z trzech partii, z dwóch mniejszych partii obozu rządowego, jestem wicepremierem, nie byłoby rzeczą w żaden sposób zaskakującą, że wicepremierem zostanie także minister Ziobro – tłumaczył. Jednocześnie zaznaczył, że to kwestia negocjacji między PiS a Solidarną Polską. – Nie będę się w to wtrącał – dodał.

Pytany o zmianę na stanowisku premiera powiedział, że nie wyobraża sobie, aby Mateusz Morawiecki nie był szefem rządu. – Sprawa jest poza dyskusją. Tego kandydata wskazała główna partia naszego obozu, czyli PiS. Porozumienie formalnie poparło kandydaturę Morawieckiego – oznajmił. – Trzeba trzymać się dawnych reguł solidarnej współpracy – zaznaczył.

W jego ocenie „nie ma żadnego pośpiechu w powoływaniu nowego rządu”, a on sam nie był jeszcze w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej.

Ziobro jeszcze może, a Kaczyński impotent.

Kmicic z chesterfieldem

W normalnym państwie można by taki pomysł obśmiać. Ale PiS ze środowisk postulujących taką edukację zrobił wroga publicznego, niszczycieli polskiej rodziny, deprawatorów dzieci i nihilistów.

To do nich wołał prezes Kaczyński: „Ręce precz od naszych dzieci”. To także ich miał na myśli abp Jędraszewski, głosząc o „tęczowej zarazie”. W takiej sytuacji można się spodziewać, że obywatelska inicjatywa mająca błogosławieństwo Kościoła zostanie przez parlament uchwalona. Będziemy wtedy chyba jedynym krajem w Europie i ewenementem na skalę światową, gdzie edukacja seksualna nie tylko nie jest w szkołach wykładana, ale jest zakazana i karana więzieniem.

Nauczanie seksualne jako przestępstwo

Na wznowionym po wyborach posiedzeniu Sejmu jednym z punktów było pierwsze czytanie projektu obywatelskiej inicjatywy Stop Pedofilii, który wprowadza do kodeksu karnego nowe przestępstwo: nauczania seksualnego. Przepis ma brzmieć tak: „Kto propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej, działając w związku z zajmowaniem stanowiska, wykonywaniem zawodu lub działalności związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi…

View original post 5 130 słów więcej

 

Duda zrobiony na szaro przez Trumpa

Andrzej Duda udzielił wywiadu Telewizji Polskiej. Rozmowa dotyczyła m.in. kwestii amerykańskich baz w Polsce.

Polityk najpierw został zapytany o Donalda Trumpa. „Nie mamy właściwie takich tematów, w których nie mielibyśmy wspólnego stanowiska. Ja bardzo lubię słuchać też opinii pana prezydenta Donalda Trumpa na różne kwestie związane z wielką polityką światową” – mówił Duda.

Ton, w jakim wypowiadał się prezydent, zadziwił nawet dziennikarza TVP. Redaktor zapytał go o to, czy słowa Trumpa nie są zwykłą kurtuazją. „Trump jest rzeczywiście człowiekiem sympatycznym, ja go osobiście bardzo lubię, bo to jest taki człowiek ciepły. No miło mi było, że tak powiedział, oczywiście że jest w tym wiele takiej grzeczności sympatycznej, ale no… miło jest usłyszeć dobre słowo” – odpowiedział Duda.

Entuzjasta Trumpa nie chciał poruszyć tematów trudnych, które mogłyby uderzyć w dobry PR amerykańskiego przywódcy. Duda nie chciał skomentować sprawy impeachmentu. „To są wewnątrzamerykańskie sprawy, więc trudno mi je komentować. Na pewno sprawa zostanie w szczegółach zbadana, proszę też pamiętać moment, który mamy, w Stanach zaraz się rozpocznie kampania prezydencka” – urwał.

W dalszej części rozmowy dziennikarz przeszedł do wypytywania o obecność amerykańskich wojsk w Polsce. Redaktor zasugerował, że tworzenie baz w Europie służy po prostu amerykańskim interesom (Polska będzie je budować za swoje pieniądze…). „Panie redaktorze, proszę pamiętać, że każde państwo chce dbać o swoje interesy. W związku z tym jest dla mnie, że pan prezydent Trump dba o interesy Amerykanów. (…) To, żeby być w Polsce, jest w interesie Stanów Zjednoczonych, ale jest też w naszym interesie. I tu mamy szczęście, że te dwa interesy stykają się ze sobą” – rzekł na to Duda.

Ostatnią ważną kwestią, jaka została poruszona, była ostatnia wypowiedź prezydenta Emmanuela Macrona o Polsce. „Uważam, że była to wypowiedź co najmniej nieelegancka. My przeprowadziliśmy konferencję COP24 w zeszłym roku w grudniu w Katowicach. Ta wielka, światowa konferencja klimatyczna zakończyła się sukcesem. (…) To był i jest nasz wielki sukces właśnie na drodze ochrony klimatu. (…) Uważam, że powinniśmy realizować cele rozwojowe i ochrony klimatu, ale w taki sposób, żeby to nie zaszkodziło obywatelom”.

Wywiad doskonale pokazał… kondycję pana prezydenta. Internauci go po prostu zmasakrowali. „Ten facet nadawałby się na proboszcza jakiejś parafii, niekoniecznie w Warszawie… Trump to taki ciepły człowiek, którego ambicja życia jest budowa czegoś na wzór muru berlińskiego, tylko setki km dłuższego, który olewa swojego „najwierniejszego” sojusznika w Europie bo 300 km od jego chałupy ma przejść huragan, który traktuje kobiety jak przedmioty, który nie ma zielonego pojęcia gdzie leży 90% krajów na świecie a bajdurzy o polityce międzynarodowej, którego europejskim idolem jest Putin…. no to taki ciepły człowiek…” – to jeden z komentarzy, które cieszą się największą liczbą „polubień” w serwisie Gazeta.pl. Autor wpisu doskonale podsumował w nim polityczne osiągnięcia republikańskiego polityka.

Pomorze to region niepokorny. Region, który „warczy”. Jest więc w niełasce rządzących. Wystarczy spojrzeć na Energę i Lotos – firmy strategiczne dla Pomorza. Energa ma już ósmego prezesa i wszyscy oni zapracowali na utratę trzech czwartych wartości firmy. Karalna gospodarność to mało powiedziane! Co gorsza, Energa straciła swój atut, jakim był brak związków z węglem, czyli mocną pozycję na rynku energii odnawialnej. Rafineria Gdańska przekształciła się za sprawą prezesa Olechnowicza w silną Grupę Lotos, ale autor sukcesu nie przetrwał „dobrej zmiany”. Jest to największy na Pomorzu mecenas kultury i sportu. Zasila budżet Gdańska i województwa pomorskiego podatkami rzędu 50-60 mln złotych. Losy tej firmy po roku 2015 dobrze ilustrują mentalność rządzących, żywcem wziętą z PRL-u. Etatyzm i centralizacja służą politycznej kontroli nad gospodarką i lokowaniu tam miernych, ale wiernych. Energa i Lotos stanowią wymarzone lądowisko działaczy PiS i ich rodzin.

Bez złudzeń. Fuzja Orlenu z Lotosem nie urodzi żadnego europejskiego championa. Stworzy krajowy monopol, który dzięki dominującej pozycji na rynku będzie dyktował warunki swoim klientom. Nie tylko na rynku hurtowym, detalicznym i petrochemicznym, gdzie obecny duopol daje namiastkę konkurencji. Także na rynku asfaltu, dostaw paliwa lotniczego oraz kolejowych przewozów towarowych. W skali europejskiej będzie to mało znaczący średniak, pięciokrotnie mniejszy od norweskiego koncernu Statoil – najmniejszego wśród tych, którzy aspirują do europejskiej ekstraklasy. Im bardziej rząd zapewnia o zachowaniu odrębności Lotosu, tym bardziej maleje efekt synergii, czyli sens całej operacji. Za to realny wydaje się motyw fiskalny, czyli miliardy ze sprzedaży akcji Lotosu, jakże potrzebne na prezenty wyborcze. Ewentualna fuzja zamraża sektor paliwowo-energetyczny, gdzie nasza luka produktywności jest największa, co przeczy obietnicom ścigania Zachodu. Powstanie za to bardziej wydajne narzędzie sponsorowania inicjatyw politycznych PiS, w tym tak poronionych, jak Polska Fundacja Narodowa.

Jest w tym ideologicznym zamyśle fuzji, szkodliwej dla Pomorza, europejski aspekt, który mnie niepokoi. Silny lobbing, uprawiany w Brukseli, na rzecz połączenia Orlenu z Lotosem, czyli narodowego championa, bardzo służy Niemcom i Francuzom, którzy nie mogą się pogodzić z zablokowaniem przez Komisję Europejską fuzji Siemensa z Alstomem. Zablokowanej, dlatego, że fuzja dwóch kolejowych gigantów mogłaby doprowadzić do zmonopolizowania rynku europejskiego. Lobbing na rzecz naszego, krajowego monopolu, który chciałby udawać europejskiego championa, de facto dostarcza argumentów Berlinowi i Paryżowi, które to stolice forsowały projekt faktycznego, kontynentalnego championa, niewygodnego z punktu widzenia polskich interesów.

Kaczyński realizuje swoje marzenia a jego otoczenie realizuje swoje interesy. Są też pożyteczni idioci.

Kmicic z chesterfieldem

Politycy PiS zaatakowali profil społecznościowy – SOK Z BURAKA krytykujący ich rządy. Jest to reakcja na pisowskie afery związane z hejtem w ich obozie.

Rządzący zareagowali na artykuł Sieci w którym czytamy, że zarządzający Sokiem z Buraka pracuje w warszawskim ratuszu.

– Powszechnie uważa się za stronę z memami, żartami związanymi z polityką. Ale do śmiechu jest tam tylko tym, którzy nienawidzą PiS, uwielbiają PO, nie przeszkadza im knajacki język publicznej debaty i nie silą się na weryfikowanie prawdziwości tego, co czytają. Bo Sok z Buraka to mieszanka drwin, manipulacji i kłamstw – opisuje propisowska gazeta.

Patryk Jaki postanowił zawiadomić prokuraturę. – Warszawski ratusz wycofał się z obietnic wyborczych. Nie było pieniędzy na żłobki, czy niepełnosprawnych, ale znalazły się pieniądze dla osoby, która organizuje Sok z Buraka, największe fekalia, ściek, fabrykę fejków w internecie, finansowaną z pieniędzy warszawiaków. To jest coś nieprawdopodobnego. Jutro skieruję…

View original post 1 648 słów więcej

 

U Ziobry karierowicze, oportuniści, lenie i nieuki

Dla Ziobry nie ma nadziei. Tylko za kratami!

Kmicic z chesterfieldem

Przed Kancelarią Premiera w Warszawie zgromadziły się tłumy. Uczestnicy demonstracji domagali się dymisji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Przynieśli czerwone kartki z hasłem „Ziobro musi odejść” i „Wolna prokuratura, wolne sądy, wolni ludzie”. Składali podpisy pod symboliczną dymisją Ziobry.

Protest zorganizowała Akcja Demokracja. – „Jest wiele powodów, że tutaj jesteśmy. Ja mam wiarę, że nasze państwo może wyglądać inaczej. Mam przekonanie, że odpowiedzialnym za to, co się dzieje, jest Ziobro” – mówiła do zebranych Weronika Paszewska, dyrektorka Akcji Demokracji.

– „To nie jest jednodniowa afera, pokazuje ona stan, w jakim jest polskie państwo. Mamy problem z nienawiścią w życiu publicznym. Zbigniew Ziobro albo wiedział, co się dzieje w jego ministerstwie, o akcji zorganizowanego hejtu albo nie wiedział, nie panował nad podwładnymi, tak więc nie nadaje się na ministra” – powiedział prof. Marcin Matczak.

„Prokuratura nie może być narzędziem w rękach władzy. My, prokuratorzy nie godzimy się, abyście wy, wolni ludzie…

View original post 713 słów więcej

 

PiS osrał Konstytucję, prawo, Polaków, więc postawił pomniki do osrania

„To zapowiedź tego, jak będzie wyglądała Polska, gdy PiS skończy już imprezę” – skomentował jeden z internautów zdjęcia „Ławki Niepodległości” umieszczone na Twitterze. Na zdjęciach udostępnionych przez internautę jarosaw96512434 widać, w jak opłakanym stanie znajduje się jedna z nich.

Powstanie tychże ławek to jeden ze sztandarowych projektów PiS, a ich pomysłodawcą był najpierw Antoni Macierewicz, a potem jego następca w MON Mariusz Błaszczak. Ich budowa pochłonęła prawie 4 mln zł z pieniędzy wszystkich podatników. Kontrowersje budził także ich kształt, o czym w artykule „Siemoniak sugeruje karę dla Błaszczaka – godzina dziennie na ławce niepodległości”.

Internauci komentowali stan, w jakim są one obecnie: – „Pieniądze wywalone w błoto, patriotyczna tandeta i śmietnik”; – „Wyjątkowo bezsensowny sposób marnowania publicznych pieniędzy”.

Pisowski surrealizm prowadzi do utraty niepodległości Polski.

Kmicic

>>>

Fragmenty.

Jednak wynik Beaty Szydło jest fenomenem. Zagłosowało na nią ponad pół miliona obywateli. Co nam to mówi?

Beata Szydło jest posłuszna i promowana przez mężczyznę. Jej kariera nie jest jej własną zasługą, a ona nie jest zagrożeniem dla kolegów z partii. Gdyby sama coś osiągnęła, przebojowo, zawdzięczając pozycję sobie samej, jak kiedyś Joanna Kluzik-Rostkowska, to byłaby niebezpieczna. A ona jest potulna i wyjmowana z szafy, a potem do niej chowana, kiedy Kaczyński zechce.

Szydło musiała wziąć na siebie największą kompromitację 27:1 i dymisję (kiedy mówiła o nagrodach dla posłów PiS, a potem została odwołana z funkcji premiera przyp. red.), czyli coś, co często robią polskie kobiety, na przykład w rodzinie, żeby mężczyzna mógł zachować twarz. To dowód współuzależnienia – czyli związku patologicznego. Kobieta świeci oczyma – wszystkim wydaje się, że są szczęśliwą rodziną, a za drzwiami dzieje się dramat. I to się może podobać, bo jest zrozumiałe i…

View original post 3 491 słów więcej