Pedofilia w Kościele kat. kiedyś i tak doczeka się prawnego rozstrzygnięcia. A wtedy biada

Do 17 czerwca abp Stanisław Gądecki miał przekazać prokuraturze dokumenty, dotyczące księdza z Chodzieży, który kilkanaście lat temu molestował jednego z ministrantów. Opisywaliśmy sprawę w artykule „Abp Gądecki został zmuszony przez sąd do wydania akt sprawy księdza pedofila”. Reakcji nie było, więc jeden z pełnomocników ofiary złożył w prokuraturze wniosek o policyjne przeszukanie w siedzibie kurii poznańskiej.

Prokurator Paweł Ciesielczyk, który zajmuje się sprawą – zanim podejmie decyzję – za pośrednictwem Prokuratury Okręgowej w Poznaniu zamierza przesłać  wniosek o przeszukaniu kurii… do Warszawy. – „Sprawa jest objęta nadzorem służbowym, ponadto postępuję zgodnie z wytycznymi Prokuratury Krajowej dotyczącymi postępowań w przypadku przestępstw związanych z działalnością Kościoła. To wewnętrzne regulacje, dlatego nie mogę o nich mówić” – powiedział prokurator Ciesielczyk.

Z ustaleń „GW” wynika, że prokuratorzy mają raportować do Warszawy o każdym śledztwie związanym z Kościołem. Ewa Bialik, rzeczniczka Prokuratury Krajowej, najpierw temu zaprzeczała. Potem stwierdziła, że jednak istnieje pismo, które na początku tego roku otrzymali szefowie prokuratur w całym kraju. – „Celem pisma jest usprawnienie podejmowanych działań, które dotyczą udostępnienia dokumentów od władz kościołów i związków wyznaniowych” – stwierdziła. Mimo to Bialik upiera się, że „nieprawdą jest, że związane z tym czynności procesowe wymagają akceptacji Prokuratury Krajowej”.

Jeden z pełnomocników molestowanego ministranta Artur Nowak w rozmowie z „GW” przyznał, że słyszał o wytycznych Prokuratury Krajowej. – „Dziwi mnie, że zostały utajnione. Jeśli prokuratura nie wykaże w tej sprawie determinacji, to będzie to bardzo zły sygnał, a Kościół poczuje się bezkarny. Nie mam wątpliwości, że gdyby chodziło o nauczyciela pedofila, a kuratorium nie chciałoby wydać dokumentów w takiej sprawie, to prokurator od razu zrobiłby tam przeszukanie. A ludzie, którzy odmawialiby wykonania postanowienia, zostaliby ukarani grzywną” – powiedział Nowak.