Nie zagłosuję na Jarka, bo zbyt kocham Ojczyznę

W wierszu Wojciecha Młynarskiego wystarczy zmienić datę na 13 października i mamy pełną odpowiedź, dlaczego mamy nie świrować i iść na wybory.

Pogram Koalicji Obywatelskiej – tutaj >>>

Dyktatura jest pewna, gdyby PiS wygra wybory i uzyskał większość parlamentarną.

Kmicic z chesterfieldem

Mateusz Morawiecki ma koncesję, patent, a nawet zaświadczenie sądowe na kłamstwa i dwulicowość.

– „Proces pluralizacji w wydaniu PiS oznacza, że media mają być na rozkaz Prezesa z Nowogrodzkiej” – tak skomentował jeden z internautów zapowiedź Jarosława Kaczyńskiego o „dokończeniu procesu pluralizacji mediów”. Prezes PiS był gościem konwencji PiS w Bydgoszczy.

Kaczyński nie omieszkał rozwinąć swojej wypowiedzi. – „Musimy dokończyć proces pluralizacji mediów, żeby Polska mogła się rozwijać. Nie mamy jeszcze tego poziomu pluralizmu mediów, który by zapewniał to, że wszyscy wiedzą, jak w Polsce jest” – mówił prezes PiS.

A gdyby ktokolwiek miał jakiekolwiek wątpliwości co do intencji prezesa PiS, służymy jeszcze jednym cytatem. – „Ogromna większość zwykłych Polaków musi się w końcu zorientować, że ta droga, którą żeśmy wybrali jest w ich oczywistym interesie” – doprecyzował Kaczyński.

– „I wtedy słuchając Karnowskich, Rachonia, Ziemkiewicza i im podobnych będzie pan prezes szczęśliwy, a z nim cały naród”; – „Dlaczego, gdy czytam takie wypowiedzi, czuję, że każde…

View original post 893 słowa więcej

 

Morawiecki wie, jak okradać Polskę. Wspierają go bracia Karnowscy

Bracia Karnowscy działają z rządzącymi w symbiozie. Od lat wspierają ich medialnie i wręczają im nagrody. Ze spółek skarbu państwa płyną do braci bliźniaków miliony złotych. Tworzą pełną manipulacji machinę medialną, która nie ma nic wspólnego z dziennikarską rzetelnością. Ale rządzący są zadowoleni, a Karnowskim taki układ się opłaca

11 czerwca 2019 na gali z okazji dziewiątej rocznicy powstania portalu wPolityce.pl gościem był premier Mateusz Morawiecki. Od twórców portalu, braci Jacka i Michała Karnowskich, otrzymał nagrodę – Biało-Czerwone Róże. Nagroda przyznawana jest za „wzmacnianie narodowej wspólnoty i państwa polskiego

Premier przemawiał na gali: „Przyjaciele wolnego słowa, przyjaciele Polski, bardzo dziękuję za tę piękną nagrodę i czuję, że jest to nagroda dla wielu osób, z którymi dane mi było pracować tak blisko nad tym, żeby spełnić cząstkę marzeń, które mieliśmy kilka lat temu”.

Koncern medialny braci

Portal wpolityce.pl został założony w czerwcu 2010, a jego redaktorem naczelnym został Michał Karnowski.

Jacek Karnowski w latach 2009-2010 był szefem „Wiadomości” TVP. Powołany na to stanowisko został w październiku 2009, gdy obowiązki prezesa TVP pełnił Bogusław Szwedo, który do Rady Nadzorczej TVP trafił w styczniu 2007 z rekomendacji Elżbiety Kruk z PiS.

W sierpniu 2010 ponownie zmienił się zarząd TVP, z władz telewizji usunięto osoby związane z PiS. Karnowski został zwolniony 29 października 2010. Przygarnął go brat bliźniak i wspólnie tworzyli prawicowy portal.

Rok później Jacek został także zwolniony z radiowej Trójki, w której prowadził wywiady polityczne. Wyleciał, ponieważ… nie przychodził do radia na rozmowy, które miał prowadzić. Do radia sprowadził go Krzysztof Skowroński, którego na czele Trójki zainstalowało PiS w 2006 roku. „Te wywiady są jednostronne, jestem w stanie przewidzieć, jak rozmowa będzie wyglądała. Więc wychodzę ze studia. Bo co mam tam siedzieć?” – mówił o Karnowskim w 2010 roku „Wyborczej” Wojciech Mann, jeden z najbardziej znanych dziennikarzy stacji.

Od tego czasu stworzyli medialny koncern, którego częścią są portal wPolityce.pl, tygodnik „Sieci” (wcześniej „wSieci”) i telewizja internetowa wPolsce.pl. Szczególnie portal Karnowskich (telewizja powstała w 2017 roku) pokazywał przed 2015 rokiem, jak może wyglądać medium w stu procentach opanowane przez dziennikarzy, którzy sprzyjają PiS – ich portal jest stronniczy, manipulacyjny i często mijający się z prawdą, jeśli to służy PiS.

W służbie partii

Dziś w przestrzeni medialnej prawica ma szerszą reprezentację, do PiS należy telewizja publiczna. Bracia Karnowscy nie schodzą jednak z obranej drogi chwalenia partii rządzącej i atakowania wszystkich, którzy PiS są nieprzychylni – zarówno polityków jak i dziennikarzy.

Karnowscy wzmacniają przekaz rządzącej, kreują tematy, które komentują później politycy.

Na okładkach swojego pisma umieszczali m.in.:

  • Tomasza Lisa w nazistowskim mundurze z zakrwawionym różańcem w ręku z podpisem „prawie jak Goebbels”;
  • Ewę Kopacz w burce (muzułmańskim nakryciu głowy) z ładunkami wybuchowymi;
  • Zdjęcie Donalda Tuska i Władimira Putina z 10 kwietnia 2010, gdzie Tusk rzekomo cieszył się ze śmierci Lecha Kaczyńskiego;
  • Białą kobietę ubraną we flagę Unii Europejskiej, którą dotykają ciemnoskóre ręce z podpisem „islamski gwałt na Europie”.

Na portalu wPolityce.pl regularnie publikują wyniki sondażów pracowni Social Changes. Pisaliśmy już o tej firmie. Jej właścicielem jest Marek Grabowski, prezes Fundacji Mamy i Taty, która na co dzień walczy z rozwodami, homolobby i bezdzietnymi kobietami. Dziwnym trafem wyniki te zawsze zgadzają się z polityką rządu. Z najnowszego sondażu Social Changes dowiadujemy się, że Polacy nie chcą, aby samorządowcy angażowali się w politykę krajową.

Układ

Z finansowego punktu widzenia decyzja, aby linia redakcyjna była zgodna z linią PiS, jest racjonalna. Do ich wydawnictwa wpływają się miliony złotych z reklam spółek skarbu państwa. Ale medialny koncern Karnowskich od początku miał zapewnioną stabilną sytuację finansową.

Właścicielami Fratrii – wydawcy „wPolsce”, „Sieci”, wPolityce.pl, a także portali wNas.pl i wGospodarce.pl :

  • Spółdzielczy Instytut Naukowy G. Bierecki Spółka Jawna (28 000 udziałów o łącznej wartości 2,8 mln zł),
  • Apella Spółka Akcyjna (15 606 udziałów o łącznej wartości 1,56 mln zł).
  • Jacek Karnowski (9050 udziałów o łącznej wartości 905 tys. zł).

Wzajemne relacje tych spółek i osób przypominają układ zamknięty. Prezesem Fratrii i agencji reklamowej Apella jest ta sama osoba – Romuald Orzeł, były prezes TVP z lat 2009-2010.

Tygodnik Karnowskich powstał w 2012 roku, Apella zajmowała się wówczas m.in. obsługą reklamową SKOK-ów braci Biereckich. Dziś na swojej stronie internetowej, Apella chwali się realizacjami reklamowymi Kas Stefczyka, spółek skarbu państwa (Lotto, Energa) i urzędów państwowych (Ministerstwo Rozwoju, UOKiK).

Grzegorz Bierecki jest senatorem PiS i twórcą Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych. Zanim media Karnowskich zasilane były przez spółki skarbu państwa, to SKOK i ich reklamy były ważnym źródłem utrzymania mediów Karnowskich. Ich portal bronił senatora Biereckiego we wszystkich skandalach finansowych, które dotyczyły SKOK.

Media Karnowskich zachowują się teraz podobnie wobec spółek skarbu państwa, które odpowiadają za sporą część ich dochodów.

Odkąd PiS przejął władzę, wydatki spółek skarbu państwa na reklamy wzrosły prawie dwukrotnie – z 61,8 milionów złotych w 2015 roku do 111,6 miliona złotych w 2018 roku. Największym beneficjentem tych reklam są bracia Karnowscy. W latach 2015-2018, spółki skarbu państwa w tygodniku Karnowskich wydały najwięcej spośród wszystkich tytułów prasowych – aż 58 milionów złotych. W samym 2018 roku „Sieci” z państwowych reklam uzyskały 26,5 miliona złotych. To prawie 40 proc. dochodów reklamowych tygodnika.

Wydatki te nie mają rynkowego uzasadnienia – ogromne kwoty przeznaczane są na reklamy w tygodniku, który sprzedaje ok. kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy – między lutym 2018 a lutym 2019 sprzedaż „Sieci” spadła o 20 proc. – z 50 tys. do 40 tys.

Prezesi spółek państwa otrzymują za to dużo propagandowego PR. Oto przykładowe tytuły artykułów na temat Daniela Obajtka, prezesa ORLEN:

  • „Daniel Obajtek z laurem Człowieka Wolności”;
  • „Olechnowicz atakuje, Obajtek tłumaczy”;
  • „Daniel Obajtek w mocnym wywiadzie dla »Sieci«: Wielkie kłamstwo Platformy. Ludzie poprzedniej ekipy rozkradali państwo przez osiem lat”

Karnowscy dają mu z jednej strony pozytywny PR, z drugiej pozwalają bronić się przed wszelkimi zarzutami.

Ukłony dla prezesa

W zeszłym roku, na ósmych urodzinach portalu Karnowskich, nagrodę Biało-Czerwone Róże otrzymał prezes PiS. W przemówieniu Michał Karnowski powiedział wówczas:

„Media, by były prawdziwe, wolne, niezależne muszą być krytyczne. I taki był, jest i pozostanie portal wPolityce.pl”

Zgadzamy się z diagnozą z pierwszego zdania. Nie ma natomiast wątpliwości, że portal wPolityce.pl nie jest niezależny ani krytyczny.

Nabożny ton Michała Karnowskiego wobec Kaczyńskiego ma długą historię. W 2007 roku, gdy prezes PiS był jednocześnie premierem, napisał w „Dzienniku” tekst „Jarosław Kaczyński chce być żelaznym kanclerzem IV RP”. Opisywał tam podróż Kaczyńskiego po Polsce:

„Stewardessa podaje ciepły posiłek. Ale Jarosław Kaczyński nie zdąży już go zjeść, zdąży połknąć tylko kilka kęsów. Za chwilę samolot podchodzi do lądowania. Jest 18:40. Dla premiera to mniej więcej środek dnia, który zakończy się dwie – trzy godziny po północy. Czeka go jeszcze lektura wieczornych raportów dziennych, kilka spotkań i potwierdzenie harmonogramu na jutro. Na sam koniec, już w domu, lektura dokumentów lub książki. Następnego dnia premier wstanie dużo później niż większość z nas, w kancelarii pojawi się około godz. 10 rano.”

W lutym 2019, gdy wybuchła afera Srebrnej, Karnowscy udzielili prezesowi PiS łam, aby mógł się komfortowo wytłumaczyć.

Zadawali prezesowi „trudne” pytania:

„Szanowny Panie Premierze, Mateusz Morawiecki powiedział, że jest Pan w pełni gwarantem uczciwości dla całej Polski, wiarygodności i rzetelności – zgadza się pan z tą opinią?”.

„Bez was nie byłoby dobrej zmiany”

Bracia są specjalistami od zadawania trudnych pytań także innym politykom prawicy:

  • „Czy Tuska dręczą demony?” (do Jarosława Gowina, 2013)
  • „Jak już wspomnieliśmy, wywodzi się pan z harcerstwa, a więc ze środowiska bardzo ideowego. Ile z tej ideowości udało się panu zachować w polityce?” (do Jana Dziedziczaka, 2015)
  • „Na pewno zrobiło się Panu ciepło na sercu, kiedy zobaczył Pan wynik wicepremier Beaty Szydło – ponad pół miliona głosów. Nawet żartowano, że przeżywa dramat, bo nie osiągnęła progu wyborczego, zdobywając „tylko” 3,9 proc. wszystkich głosów oddanych w kraju” (do prezydenta Dudy, 2019)
  • „Nic się pod tym względem u Pana nie zmieniło – wciąż lubi Pan robić selfie” (do prezydenta Dudy, 2019)

„Nie byłoby dobrej zmiany, nie byłoby też zwycięstwa 2015 roku bez was, kochani, bez waszej uporczywej wiary w zwycięstwo” – mówił na gali wPolityce.pl premier Morawiecki, potwierdzając usługową rolę braci wobec  PiS.

>>>

Morawiecki to więcej niż beneficjent III RP, to wielki złodziej.

Kmicic z chesterfieldem

>>>

 „To, co powiedział prezes Jarosław Kaczyński jest absurdalne. To klasyczny przykład fake newsa. Zdecydowanie się temu sprzeciwiam i będę żądał sprostowania, jak również przeprosin” – powiedział były premier Jan Krzysztof Bielecki w Polsat News. Chodzi o wypowiedź prezesa PiS, który stwierdził, że to właśnie Bielecki rzekomo miał proponować likwidację polskiej armii.

„Proponowano mi, a dokładnie to był premier Bielecki, likwidację Wojska Polskiego, Polska miała być krajem bez armii. Polska jako podmiot polityki zagranicznej miała zostać zlikwidowana” – stwierdził prezes PiS podczas sobotniego Zjazdu Klubów „Gazety Polskiej” w Spale. Więcej na ten temat w artykule „Kaczyński ogłosił publicznie kolejne zagrożenie, przed którym może obronić Polskę tylko PiS”.

„Nie jest problemem, że jest taki JK i czasami bredzi. Problemem jest to, że duża grupa ludzi uwierzy w te brednie, bo wypowiedział je sam JK” – skomentował jeden z internautów.

„JK: „Proponowano wtedy (w 91), a dokładnie premier Bielecki, likwidację Wojska…

View original post 975 słów więcej

 

Kononowiczów w PiS multum – Jacek Żalek

Poseł Jacek Żalek (Zjednoczona Prawica) udzielił wywiadu Robertowi Mazurkowi w Dzienniku Gazecie Prawnej.

Dlaczego Polskę oddaliśmy gamoniom?

Kmicic z chesterfieldem

Zbigniew Ziobro zapowiada pozew przeciwko naukowcom z Uniwersytetu Jagielońskiego, którzy odważyli się skrytykować wprowadzone przez niego zmiany w kodeksie karnym.

Ostatnie dni w mediach to pokaz samozadowolenia polskich polityków, którzy chełpią się “sukcesem” w staraniach na rzecz wzmocnienia bezpieczeństwa Polski. Przyjęcie z honorami w Białym Domu, zwiększenie obecności sojuszników i w końcu zakup supernowoczesnych samolotów F-35 świadczyć mają o rosnącej sile naszego potencjału obronnego. Modernizacja sił zbrojnych pod auspicjami PiS ma bowiem przeżywać złote czasy, kiedy już podpisano kontrakt na dostarczenie “Patriotów” oraz artylerii dalekiego zasięgu, a kolejne zakupy są w toku, a jakby tego było mało liczebność naszej armii ma ulec istotnemu zwiększeniu. Obraz rosnącego potencjału obronnego i mit dobrego gospodarza nie wytrzymuje jednak starcia z danymi o całościowym stanie naszego wojska i wpływu przyjętej przez PiS strategii na jego potencjał. Druzgocąca analiza błędów obecnej linii MON została właśnie stworzona na zlecenie Ośrodka Analiz Strategicznych.

Wyczytamy w niej, że…

View original post 1 700 słów więcej

 

Kliki PiS zablokowały się. Ziobro, Morawiecki et consortes

– Ministerstwo Sprawiedliwości pozwie za kłamstwo profesorów i doktorantów krakowskiego uniwersytetu do sądu. Są bowiem granice krytyki i politycznych sporów, których przekraczać nie wolno – zadeklarowali przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości. Resort chce pozwać pracowników naukowych Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy krytykowali nowelizacje kodeksu karnego.

>>>

Kliki PiS zablokowały się.

Kmicic z chesterfieldem

Co tak w Polsce śmierdzi?

Prezes PiS Jarosław Kaczyński pozywa Platformę Obywatelską i jej posłów za łączenie go z aferą dotyczącą spółki Srebrna. – Jarosław Kaczyński postanowił zakneblować nam usta w sprawie Srebrnej – komentuje pozew Krzysztof Brejza, a Marcin Kierwiński dodaje: – Panie prezesie Kaczyński, jest pan jednym z obywateli tego państwa i obowiązuje pana to samo prawo, co innych obywateli.

Jarosławowi Kaczyńskiemu nie spodobało się to, że posłowie opozycji dopytywali o jego powiązania ze spółką Srebrna i aferą dotyczącą budowy dwóch wież w Warszawie.

Pozew dotyczy zarówno Platformy Obywatelskiej, jak i poszczególnych posłów – Krzysztofa Brejzy, Cezarego Tomczyka i Marcina Kierwińskiego. Chodzi o ochronę dóbr osobistych.

– Jarosław Kaczyński postanowił zakneblować nam usta w sprawie Srebrnej – komentuje pozew Krzysztof Brejza. – Będziemy pytać o to imperium, o oligarchię, która uwłaszczyła się na majątku publicznym poprzez spółkę Srebrną. Będziemy pytać o ten biznes deweloperski, interes życia Jarosława Kaczyńskiego, o szczegóły negocjacji z biznesmenem austriackim, i będziemy pytać, co w biurze partii robił prezes banku – dodaje Krzysztof Brejza.

Kilka pytań opozycji

Posłowie opozycji sprawę pozwu Kaczyńskiego…

View original post 1 581 słów więcej

 

Duda: ekshibicjonizm pustaka w USA

Mój ostatni artykuł, dotyczący rozpoczynającej się wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w USA zawierał krótką analizę relacji polsko – amerykańskich i ewentualnego przebiegu tego, co mogło się, według mnie, podczas spotkania oby prezydentów wydarzyć. Dziś, już na spokojnie, bo po zakończeniu oficjalnej części wizyty, można dokonać pewnego podsumowania, które jednakowoż także oparte jest głównie na przypuszczeniach tego, jakie mogły być jej kulisy. Podtrzymuję swoją opinię zawartą w poprzednim tekście w kwestii tego, że wizyta nie przyniosła żadnych szczególnych wydarzeń; nie doszło więc wbrew temu, co mówią i piszą kręgi rządowe i przychylne im media, do jakiegokolwiek przełomu. Tym bardziej na skalę porównywalną do tego, czym było przystąpienie Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego w 1999 roku. Jeśli ktoś tak właśnie twierdzi, to nie wie, co mówi!

Wspominałem wcześniej m.in. o możliwych „niewygodnych” dla naszego prezydenta okolicznościach i pytaniach dotyczących sytuacji społeczno – politycznej naszego kraju, ale też stanu polskiej demokracji, ze szczególnym uwzględnieniem jej zagrożeń głównie w kontekście trybunałów oraz sądów i próby ubezwłasnowolnienia ich przez PiS i SP. Druga kwestia, o której też pisałem dotyczyła zakulisowych aspektów „restytucji mienia pożydowskiego”. Jak się okazało „słowo ciałem się stało”, choć nie przypisuję sobie tego wątpliwego „sukcesu”, a bardziej może gruntownej analizie tego wszystkiego, co tzw. „mądre głowy tego świata” mówią. Dopiero bowiem zebranie dostępnych informacji oraz ich przetworzenie w sposób zgodny ze sztuką do poziomu społecznej percepcji, pozwala postawić przyjętą diagnozę w sposób wiarygodny i uprawniony.

Odniosłem się więc kolejno do tych obu w/w aspektów wizyty Andrzeja Dudy w Białym Domu. Pomijając brak obycia i generalnie merytorycznego przygotowania większości z zagranicznych wizyt prezydenta, należało się i tym razem spodziewać jakiejś gafy w jego zachowaniu. I tak też się stało; prezydenta znowu poniosły emocje i po raz kolejny zaczął opowiadać o sędziach SN, obrażając wielu z nich i deprecjonując całą instytucję. Piszę o tym, gdyż tak się dzieje w zasadzie przy okazji wielu konferencji. Tu naprawdę wyjątkowo nie wypadało kalać swojego gniazda i szkoda, że pan Andrzej Duda nie stara się zachować na właściwym (dla odpowiedzialnej głowy państwa) poziomie. Zostawię więc tę „nierozwiązywalną dla prezydenta kwestię” i poprzestanę na tej informacji.

Jednakże nie da się pominąć milczeniem tego, co zaszło realnie. Grupa amerykańskich kongresmenów wystosowała (dwa dni wcześniej) list do prezydenta Donalda Trumpa ws. wizyty Andrzeja Dudy, w którym proszą o przyjrzenie się temu, że w Polsce łamana jest wolność słowa, a sądownictwo jest politycznie uzależnione, co stanowi zagrożenie dla praworządności. Nade wszystko zaś; „nierozwiązana jest kwestia restytucji mienia pożydowskiego”! Tego się obawiałem, sugerując nawet, że może to mieć największy wpływ na wszystkie pozostałe do omówienia sprawy. W USA mówi się o spięciach na linii Kongres – Departament Stanu. Bez wątpienia jest to prawda, ale, tak czy inaczej, dla Polski to „twardy orzech do zgryzienia”! Chodziły słuchy o tym, że prawdopodobnie pisowski rząd już coś Amerykanom obiecał w tej kwestii, jednak nie ma bezpośrednich dowodów więc póki co, tę sprawę pozostawiam niedopowiedzianą.

Nie mniej zarzuty zawarte w liście kongresmenów do prezydenta Donalda Trumpa są mocne. Według nich PiS dokonuje bezprecedensowych kroków w sprawie centralizacji władzy kosztem innych instytucji demokratycznych państwa. Gwałci, mówiąc wprost obowiązujący od ponad 200 lat, tzw. monteskiuszowski trójpodział władzy. Sprawuje również niemal całkowitą kontrolę nad trybunałami i sądami, w których też instaluje na najważniejszych pozycjach, wygodnych i lojalnych w stosunku do siebie, aparatczyków. To samo dzieje się w wojsku, policji oraz spółkach skarbu państwa, w czym niezwykle pomocna jest rola rządowych środków masowych przekazu. Tymczasem bardzo mocno atakowane są media niezależne. Ich wiarygodność jest nieustannie i bezpodstawnie podważana.

Nie widać zatem wielu realnych pozytywów wizyty prezydenta Dudy, z której rząd chce się zrobić coś wyjątkowego. I to, tym bardziej że podstawy współpracy z USA tworzyły wszystkie poprzednie ekipy rządowe pochodzące z różnych środowisk politycznych po 1989 roku. PiS nie ma tu żadnych szczególnych zasług; przeciwnie ma wielką zdolność zmiany sojuszników niemal we wrogów Polski. Mam cały szereg zastrzeżeń w kwestii postanowień przyjętych podczas spotkania Donalda Trumpa i Andrzeja Dudy, który (i to mnie irytuje), zbyt przecenia swe walory i predyspozycje do tego, by być odpowiednim interlokutorem dla prezydenta USA. I to z wielu względów: najbardziej rzucająca się w oczy są chyba: naiwność i brak doświadczenia w tzw. wielkiej polityce.

Donald Trump to osoba, która byłaby w stanie przekonać Andrzeja Dudę do podpisania własnej dymisji (oczywiście lekko przesadzam) czarując go słowami. Tym bardziej że na polskim prezydencie (opisuję tu swoje wrażenia) większe znaczenie od merytorycznych kwestii robi blichtr i „zabawki władzy”. Nie sądzę więc, aby „targował się” z Trumpem o cokolwiek, a raczej parafował wersję przygotowaną przez stronę amerykańską! Jako taką więc dla strony amerykańskiej bardziej pomyślną, ale tym zajmę się innym razem. Na razie wiemy to, że kiedyś USA może nam zniosą wizy, a tymczasem my zakupimy od strony amerykańskiej 32 samoloty F-35, które póki co są „pieśnią przyszłości” (to może zabrać producentowi od 5 do 7 lat, a może dłużej) dając jednocześnie pracę tysiącom obywateli amerykańskich, nie polskich. Nie zadbano bowiem, z tego, co mi wiadomo, o offset. Ponadto wszystko, co dotyczy tych nowoczesnych, ale bardzo drogich maszyn (oprogramowanie, technologie etc.) pozostanie własnością strony amerykańskiej. Za kilka lat może okazać się, że tego rodzaju maszyny nie były niezbędne polskiej armii i to z wielu względów. Nie jestem specjalistą od lotnictwa, ale może warto byłoby bardziej zainwestować w nowoczesne przecież samoloty, które posiadamy; F-16 i rozbudować ich bazę technologiczną lub przeznaczyć pieniądze na coś bardziej dziś niezbędnego.

Oczywiście rozumiem sytuację i względy polityczne, które determinują postępowanie każdego rządu nie mniej, nie chciałbym, aby którykolwiek fragment podpisanych w USA zobowiązań strony polskiej zepsuł nasze relacje z sojusznikami europejskimi, o czym by można byłoby napisać jeszcze kilka kolejnych artykułów, a pewnie i książkę

Żałosne młotki u koryta.

Kmicic z chesterfieldem

Politycy PiS robią co mogą, aby zdeprecjonować najnowsze informacje biznesmena Marka Falenty skazanego przez sąd ws. afery taśmowej.

„Administracja Donalda Trumpa nadała wizycie polskiego prezydenta wysoką rangę i „rozjeżdżała czołgiem” każdą próbę jej sabotowania” – podaje dziennikarz Wirtualnej Polski Marcin Makowski – powołując się na swoje źródło z MSZ.

Dodaje, że właśnie dlatego sprawa listu amerykańskich kongresmenów – na temat sytuacji w Polsce – wystosowanego do prezydenta USA, w przededniu wizyty Andrzeja Dudy w Białym Domu, została skutecznie storpedowana, lecz teraz powoli nabiera rozgłosu.

Jego inicjatorzy Eliot L. Engel, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów w Kongresie oraz William R. Keating, przewodniczący Podkomisji ds. Europy, Eurazji, Energii i Środowiska wraz z 13 demokratycznymi członkami Izby Reprezentantów apelują w nim o zwrócenie uwagi na „pogwałcenie wolności słowa” w Polsce, „uzależnienie sądownictwa”, „zagrożenie dla praworządności” oraz nierozwiązaną kwestię „restytucji mienia pożydowskiego”.

Autorzy listu domagają się interwencji w sprawie…

View original post 966 słów więcej

 

Duda to faktycznie tylko d…pa, a Morawiecki zakłamany do trzewi. Polska cierpi na padaczkę władzy PiS

Zbigniew Hołdys skomentował wystąpienie prezydent Andrzeja Dudy w Waszyngtonie. Prezydent zaatakował w obecności prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa sędziów Sądu Najwyższego.

Prof. Jadwiga Staniszkis o Dudzie:

Więcej >>>

O Dudzie jako Dupie tutaj >>>

ALARM! Dobry Znajomy premiera, miliarder Tomasz Misiak chce zakazać sprzedaży książki „Morawiecki i jego tajemnice”. Misiak twierdzi, że obrażają go informacje o jego powiązaniach z Mateuszem Morawieckim, Markiem Falentą i Rosją” – napisał na Facebooku Tomasz Piątek autor książki „Morawiecki i jego tajemnice”.

Okazało się bowiem, że – choć trafiła już ona na półki księgarskie – do sądu wpłynął właśnie wniosek o zakazanie jej sprzedaży. Nie złożył go jednak ani sam premier, ani nikt z jego partii tylko właśnie Tomasz Misiak przedsiębiorca, były senator i „dobry znajomy premiera”.

Warto podkreślić, że miliarder nie złożył do sądu żadnego pozwu, ale jedynie wniosek o wstrzymanie sprzedaży, a ten nie został jeszcze rozpatrzony.

Jak zapewnia sam Piątek w rozmowie z portalem naTemat fakty i informacje zawarte w publikacji pochodzą m.in. z Krajowego Rejestru Sądowego, ze strony internetowej firmy Misiaka (Work Service) oraz z opublikowanych rozmów Morawieckiego, nagranych w restauracji „Sowa & Przyjaciele”.

Dziennikarz zaapelował również o czytanie jego książki „póki jeszcze można”.

W komentarzach internauci spekulują jednak, że być może przyczyna takiej decyzji przedsiębiorcy jest całkiem inna, niż ta oficjalna. „Boją się”, „Muszą nieźle portkami trząchać, że chcą zakazać sprzedaży książki”, „Początkowo udawali spokój, a teraz działają. Wydaje im się, że nikt nie zauważy. Trzeba o tym trąbić” – brzmią niektóre z nich.

Nie ma praktycznie tygodnia, żeby Mateusz Morawiecki nie chwalił się, jak Polska pod rządami PiS to kraj mlekiem i miodem płynący.

Tym razem Mateusz Morawiecki nie omieszkał pochwalić się, że za czasów rządów dobrej zmiany pensja minimalna wzrosła już o 700 złotych. Szef rządu nie wspomniał oczywiście, że rząd nie daje Polakom swoich pieniędzy, lecz środki własne pracodawców i pracowników, a najbardziej zyskuje na tym… budżet państwa.

W opublikowanym na Twitterze filmie premier chwali się, że rządy Prawa i Sprawiedliwości podwyższyły pensję minimalną już o 700 złotych. W jej efekcie od 2020 roku najniższe świadczenie nie będzie mogło być niższe niż 2450 złotych miesięcznie. To o 200 złotych więcej niż obecnie.

Mowa oczywiście o kwocie brutto. Dziś pensja minimalna wynosi 2250 zł brutto, co oznacza realną wypłatę w wysokości 1634 zł. Po jej podniesieniu od 2020 roku do 2450 złotych brutto, najmniej zarabiający dostaną 1774 zł na rękę. To oznacza realną podwyżkę w wysokości 140 złotych miesięczne.

Szef rządu chełpi się tym, że będzie to de facto jak dodatkowa, 13. pensja w skali roku.

„Przed nami czasy europejskiego poziomu życia i gospodarki na europejskim poziomie” – kwituje premier.

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że premier ma o swojej ekipie rządowej wyjątkowo wysokie mniemanie. Ale z tym europejskim poziomem życia to jednak trochę przesadził…

Czy w 2014 r. mieliśmy do czynienia – jak stwierdził Bartłomiej Sienkiewicz – z „zamachem stanu przeprowadzonym w demokratycznym kraju”?

Taśmy Marka Falenty od początku ich ujawnienia, czyli od 2014 roku, miały co najmniej podwójny zapaszek i wpisują się w epikę PiS, której oblicze raczej znamy, ale treść szczegółowa jest na razie ukryta, choć się coraz bardziej ujawnia.

Więcej >>>

Siedlisko ancymonków – PiS

Prawo i Sprawiedliwość lubi chwalić się tym, jak to spółki Skarbu Państwa pod jego zarządem wstają z kolan, a za pomocą repolonizacji przywracane służbie narodowi są kolejne “perły w koronie”. Choć przedstawiany obraz w TVP wydaje się kuszący, to jednak nie wzbudza on zaufania ludzi najbardziej zorientowanych w realiach rynku w Polsce – inwestorów. Ci ostatni bowiem coraz bardziej sceptycznym okiem patrzą na największych gigantów energetycznych, których notowania na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych nieustająco spadają. Świadczy o tym dobitnie wartość indeksu WIG-energia, który skupia notowane na parkiecie firmy energetyczne. Od swojego powstania 1 stycznia 2010 r. stracił 48 proc. wartości. Stan ten pokazuje skalę nieufności wobec państwowych gigantów, ponieważ notowania na giełdzie uchodzą za papierek lakmusowy oceny kondycji danej branży.

W tym przypadku największe przełożenie na notowania ma PGE, która sama stanowi ponad 52 proc. WIG-energia. Cena akcji spółki w omawianym okresie spadła bowiem z 24,34 zł do zaledwie 8,97 zł. Podobnie Enea z 21,3 zł do 8,31 zł i Tauron z 5,05 zł do 1,53 zł. Biorąc pod uwagę ostatnie 12 miesięcy, sytuacja także jest trudna. PGE straciła 14,2% wartości, Enea 21,4%, Energa 22%, a najwięcej Tauron, ponieważ aż 35%.

Tymczasem, mimo tak radykalnego spadku notowań produkcja energii w Polsce cały czas rośnie. Takie wyniki ciężko zatem zrzucić na brak popytu na energię i spadek wydajności sektora. Oczywiście na wspomnianą sytuację duży wpływ mają ogólnie nie najlepsze nastroje na GPW, jednak status spółek Skarbu Państwa zdaje się nie służyć ocenie kondycji gigantów. Państwo zasłynęło w ostatnich latach wykorzystywaniem spółek energetycznych do ratowania górnictw (wykup nierentownych kopalń), planami wydrenowana ich na potrzeby budowy elektrowni atomowej, czy nawet dalszej rozbudowy energetyki węglowej, czego przykładem jest ekonomicznie nieopłacalny projekt nowego bloku w Ostrołęce. Nieracjonalne decyzje za setki milionów lub miliardy złotych nieuchronnie pogarszają w oczach inwestorów perspektywy przyszłych zysków. Do tego rotacje na stanowiskach kierowniczych i szerokie praktyki stawiania na Misiewiczów nieuchronnie podważają zaufanie do państwowych spółek.

Widać zatem wyraźnie, że mieszanie się państwa w działalność gospodarczą, choć jest korzystne dla bieżącej ekipy rządzącej, to jednak nie jest już takie dla samych firm i gospodarki. Zawsze bowiem, kiedy polityka zwycięża z ekonomią i zdrowym rozsądkiem, to pojawia się niegospodarność…

PiS to siedlisko ancymonków.

Kmicic z chesterfieldem

Podczas 82 posiedzenia Sejmu 16 nowych posłów złożyło ślubowania poselskie, zajmując pozycje polityków wybranych do Parlamentu Europejskiego.

W drodze głosowania nowym wicemarszałkiem Sejmu została Małgorzata Gosiewska w miejsce Beaty Mazurek, która udaje się do Brukseli.

Za kandydaturą Gosiewskiej głosowało 246 posłów, 121 było przeciw, 38 wstrzymało się od głosu.

Nieobsadzone pozostają nadal dwa miejsca: po posłance PiS Elżbiecie Kruk oraz pośle PO Andrzeju Halickim.

View original post 1 570 słów więcej

„Ktoś panią oszukał. Nie ma żadnego problemu z demokracją w Polsce. Wszystko jest doskonale” – tak na pytanie dziennikarki o stan praworządności w naszym kraju odpowiedział Andrzej Duda. Prezydent przebywa z oficjalną wizytą w USA. Po tej wypowiedzi Dudy prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump dodał: – „Tak też słyszałem”. 

„Uff, co za ulga. Trump też uważa, że trójpodział władzy, kontrola społeczna państwowych instytucji i wolne media publiczne są Polsce niepotrzebne. Za nazistów uznano, że Polakom jest niepotrzebna wyższa edukacja, więc po co im teraz wysokiej jakości demokracja. Wystarczy byle co” – skomentował na Twitterze pisarz i dziennikarz Ziemowit Szczerek.

 „Wg Trumpa w Polsce nie ma problemów z demokracją, ale według Trumpa nie ma ich także w Rosji i na Węgrzech, a świetnym gościem jest jego zdaniem Kim Dzonh Un. Na mierniczego demokracji i recenzenta ludzi wybrałbym więc jednak kogoś innego” – napisał Tomasz Lis z „Newsweeka”.

Na Twitterze zawrzało: – „W czasach gdy Trumpowie i Dudy są prezydentami zwykły człowiek powinien zamknąć się w swojej skorupie i przespać te czasy. Ale to niewykonalne”;

„Zobaczymy, jak się będzie tłumaczył przed Trybunałem Stanu”; – „Z księżmi-pedofilami też nie ma problemu, zostali albo przeniesieni do innych parafii, albo zburzono ich pomniki…” – komentowali internauci.

Prof. Jadwiga Staniszkis o Dudzie:

Więcej >>>

O Dudzie jako Dupie tutaj >>>