Ogólnopolska katastrofa smoleńska

Prawo i Sprawiedliwość uczyniło z obietnic socjalnych fundament swojej politycznej wiarygodności. Kolejne programy “plus” i obniżka wieku emerytalnego skutecznie zacementowały poparcie rządzących w kolejnych grupach społecznych. Skutków omawianych rozwiązań nie można jednak rozpatrywać tylko w perspektywie krótkoterminowej, ponieważ część z nich niesie ze sobą strukturalne zmiany dla procesów demokratycznych w Polsce. Swoimi działaniami rządzący zastawili bowiem pułapkę na swoich politycznych następców, kiedy przyjdzie czas oddać władzę. W tym zakresie kluczowe nie jest przy tym wcale 500+, które choć politycznie stało się niepodważalne, to jednak z perspektywy państwa jako całości nie jest w stanie zdezorganizować jego długoterminowego funkcjonowania, ponieważ niewaloryzowane będzie z roku na rok tracić na udziale w budżecie. O wiele groźniejsze okazuje się majstrowanie przy wieku emerytalnym.

Obniżenie wieku przejścia na emeryturę oznacza bowiem nie tylko rosnące wydatki budżetowe na finansowanie świadczeń i malejącą podaż na rynku pracy. Wiąże się z nim także długoterminowe wzmocnienie siły politycznej grupy emerytów. W tym roku bowiem stanowią oni 27% wyborców, ale do 2047 roku ich udział wzrośnie aż o 40% do 50% uprawnionych do głosowania. Ma to jedną zasadniczą konsekwencję – przesunięcie punktu nacisku populizmu politycznego z jak dzisiaj widzimy rodzin na emerytów. To ostatnie zaś nieuchronnie wywoła rosnące napięcia wokół malejących emerytur. Stopa zastąpienia, czyli stosunek emerytury do ostatniego wynagrodzenia będzie bowiem spadać. W 2018 r było to 56,4%, jednak w 2040 ma być to już 37,6%, a 2060 zaledwie 24,6%. Ten ostatni trend jest zaś podstawowym mechanizmem obrony państwa przed bankructwem z powodu lawinowo rosnącej liczby emerytów. Jednak to właśnie w tym ostatnim kryje się największa pułapka wobec następców dobrej zmiany. Jak wskazał Aleksander Łaszek z Forum Obywatelskiego Rozwoju można wątpić w realność scenariusza o tak drastycznych spadkach wysokości świadczeń w obliczu rosnącej siły politycznej emerytów. Sprawia to zaś, że z każdym kolejnym rokiem będzie rosła presja polityczna na zwiększanie wydatków ZUS, co przy dalszym braku reform strukturalnych systemu emerytalnego postawi finanse publiczne w stanie potężnego kryzysu.

Tym samym dziś podjęte przez rząd decyzje mogą zmienić długoterminowy krajobraz polityczny i bardzo utrudnić niezbędne reformy naszego państwa. Z tego względu trwający dziś wyścig na populistyczne obietnice może zmienić się w destrukcyjny, ale długotrwały trend w naszym życiu publicznym.

Autokratę Kaczyńskiego trzeba będzie rozliczyć, jak autokratę. Sąd ludowy skrzywdzonych przez niego. Jak kończyli autokraci? Zwykle w jeden sposób. Lech Kaczyński popełnił samobójstwo, większe chce popełnić Jarosław K.

Kmicic z chesterfieldem

Jestem porażony wyjątkowo niskim stanem świadomości większości Polaków, których znam choćby z FB. Ludzie ci w znakomitej części nie mają pojęcia o tym, co aktualnie dzieje się z Polską, z całym dla nich szacunkiem. Nie dostrzegają tego, że w sposób niezauważalny, póki co jeszcze niemal bezkrwawy, nastąpiło przejęcie państwa przez „polityczną sektę” Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego, Zbigniewa Ziobry i Andrzeja Dudy. Nie wiem więc, z czego wynika tak wielki optymizm w wygraną, po tym, jak opozycja poniosła sromotną klęskę w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego, w których była faworytem. Dobrze to, czy nie, ale ja mam wyostrzone zmysły w zakresie bezpieczeństwa. Wynika to oczywiście z zawodu i wykształcenia, ale też ze zdrowego rozsądku i instynktu samozachowawczego. Wielu moich rodaków jak widzę, jest tego pozbawionych.

Dziś nie ma nawet najmniejszych, racjonalnych podstaw do przesadnego optymizmu. Wręcz przeciwnie; wszystkie dzwony powinny bić na alarm, a muzycy larum grać, bo Polska idzie na…

View original post 3 192 słowa więcej

 

Polowanie na ludzi

Dziennikarz Sebastian Ogórek opisał na portalu wp.pl dramatyczny incydent. Jak wynika z jego relacji, omal nie został dźgnięty nożem w powodu obcisłego, sportowego stroju. Mężczyznę zaatakował podpity napastnik z nożem, a motywem ataku miało być to, że wziął biegacza za geja. Co gorsza, miejscowa policja zachowała się w sposób skandaliczny.

„W odległości trzech metrów od niego słyszę wyzwiska: ‚Wy…aj stąd pedale. To nasze miejsce” – usłyszał dziennikarz. „Jestem w pędzie, nie mam nawet jak zareagować. Lewą ręką popycha mnie, noga osuwa się do rowu. Tylko dzięki temu nóż z jego prawej ręki świszcze mi nad głową” – opisuje zdarzenie. Jak czytamy dalej w portalu Na Temat, zaatakowanemu mężczyźnie udało się uciec, zrobić kilka zdjęć mężczyzny z nożem w ręku i powiadomić policję. Napastnik w międzyczasie – w poczuciu bezkarności – udał się do domu, dzięki czemu śledzący go dziennikarz mógł funkcjonariuszom podać jego dokładny adres.

Jednak, gdy na miejsce zdarzenia przyjechali policjanci, nie chcieli… uwierzyć, że doszło do ataku nożownika. Co więcej – nie przekonały ich zdjęcia. Zaproponowali mężczyźnie złożenie zawiadomienia na komendzie w Szczuczynie. Niestety i tam Sebastian Ogórek nie spotkał się z adekwatną do zdarzenia reakcją. Na miejscu uświadomiono mu bowiem, że nie może złożyć zawiadomienia o przestępstwie na tle homofobicznym, gdyż sam jest hetero. Nie pomogły tłumaczenia, że napastnik wziął go za geja. „Mam wrażenie, że atak na mnie to nie przypadek. To kwestia pewnego klimatu. Pewnej polityki, która spycha gejów i lesbijki na margines” – konkluduje dziennikarz, przypominając niedawne, de facto pogromowe zachowania części społeczności Białegostoku.

Trudno nawet skomentować ponury incydent, jednocześnie jednak należy zgodzić się z autorem wpisu. Zaczynamy zbierać straszne żniwo polityki skrajnej nietolerancji w Polsce, firmowanej m.in. przez ostatnie, nieodpowiedzialne wypowiedzi ministra edukacji i duchownych jednej z parafii stających po stronie tych, którzy ‚bronią wartości chrześcijańskich’.

uwielbiampandy.blogspot.com

Nie jestem pewien, czy Polska może zawrócić z faszystowskiej drogi, która szybko skończy się utratą niepodległości.

Kmicic z chesterfieldem

Jarosław Kaczyński zdaje sobie sprawę, że nadchodzące wybory parlamentarne są dla jego obozu grą o wszystko. Choć po klęsce w eurowyborach po stronie opozycji morale uległo znacznemu obniżeniu, a Koalicja Europejska się rozpadła, to jednak prezes PiS nie traci czujności i zamierza zadać w październiku oponentom ostateczny cios. Służyć temu, poza “piątką Kaczyńskiego” i potęgą prorządowych mediów, ma także wielka metamorfoza wizerunkowa samej partii rządzącej.

Prezes PiS uświadomił sobie bowiem, że strategia rządu w postaci cementowania poparcia przez wieczny konflikt w dotychczasowej formule się wyczerpała. Wybieranie małych grup i uczynienie z nich wrogów, czy też przypisywanie oponentem najgorszych cech skonsolidowało wokół władzy miliony, jednak równocześnie obraźliwe, hejterskie wypowiedzi wielu polityków partii rządzącej nieustannie zniechęcały do rządu znaczną część wyborców politycznego centrum. Niezadowolenia grupy tej nie widzieliśmy przy urnach tylko dlatego, że w warunkach równoczesnego rozczarowania opozycją znaczna jej część została w domach, z czego wynika właśnie 7% luki między PiS…

View original post 2 044 słowa więcej

 

PiS-u Koryto+

Prawo i Sprawiedliwość szło do władzy z hasłami, umiaru, pokory, likwidacji przywilejów władzy i końca z grabieżą majątku narodowego. Hasła te, nośne dla wielomilionowej rzeszy wyborców, już na przykładzie afery z nagrodami w rządzie okazały się czystą hipokryzją. Jednak na nich, czy obsadzaniu państwowych spółek sprawa rozrostu aparatu państwa się nie kończy. Politycy PiS okazali się bowiem także bardzo hojni dla instytucji, w których sami zasiadają. Złote czasy jeśli chodzi o poziom finansowania przeżywają Kancelaria Sejmu, Senatu i sama Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Ta kadencja Sejmu przyniosła spektakularne nadmuchanie ich budżetów do wręcz rekordowych rozmiarów. Wszystko w myśl zasady, że władza oszczędzania nie zaczyna od siebie.

Jak wyliczyło Forum Obywatelskiego Rozwoju, udział wydatków na utrzymanie powyższych instytucji w PKB malał od 2007 roku do obecnej kadencji Sejmu, kiedy to wystrzelił radykalnie w górę. Innymi słowy “słynne 8 lat PO-PSL” wiązało się ze stosunkowo umiarkowaną polityką finansową Parlamentu i KPRM. Jeszcze w 2015 roku Kancelaria Sejmu miała 446 mln zł budżetu, w 2017 już 482 mln zł, a na 2018 politycy zaplanowali wówczas skokowy wzrost wydatków do 591 mln zł.W Senacie w 2015 roku budżet wynosił ledwie 94 mln zł, w 2016 roku wzrósł o ponad połowę do 158 mln zł, aby w 2018 przebić 200 mln zł. Podobne zmiany nastąpiły w KPRM. Mimo ustabilizowania wydatków w obecnym roku poprzednie wzrosty były tak duże, że pomimo szybkiego wzrostu PKB udział wydatków w nim poszybował w górę jak widać na poniższym wykresie:

Widać zatem wyraźnie, że pomimo deklaracji polityków, “Bizancjum władzy” ma się dobrze. Większe wydatki wynikały także z polityki błyskawicznej legislacji i zamiany Sejmu w oblężoną i odciętą od obywateli twierdzę, co wymagało m.in. zwiększenia wydatków na Straż Marszałkowską. Instytucja takie jak KPRM czy Sejm są prestiżowe i nie ma co na siłę oszczędzać na ich wydatkach, ale jak na partię, która szła z hasłami o końcu przywilejów na sztandarach taka polityka finansowa jest wyrazem ciężkiej hipokryzji.

Wataha PiS po śmierci Kaczyńskiego znajdzie innego przywódcę

>>>

PiS to tylko wataha.

Kmicic z chesterfieldem

Ultrakatolicka organizacja Ordo Iuris rozesłała do stowarzyszeń i fundacji, działających na rzecz środowisk LGBT czy wspierających ofiary przemocy wnioski o udostępnienie informacji publicznej. Domaga się od nich „wyszczególnienia i opisania wszystkich projektów”, którymi się zajmują i dostarczenia kopii wszystkich umów, zawartych od początku ich istnienia aż do 17 lipca 2019 r., czyli dnia wysłania wniosku przez Ordo Iuris.

„Dostaliśmy pismo od organizacji posiadającej ogromne zasoby, organizacji, która domaga się od nas przegrzebania dokumentów sprzed lat. Mamy na to 14 dni. Nikt w Fabryce Równości nie pracuje na nawet skrawku etatu. Od lat usilnie walczymy z wiatrakami i próbujemy zagwarantować podstawowe prawa człowieka osobom LGBT. Jest to w dużej mierze akcja przemyślana na dręczenie naszego środowiska, być może w jakimś stopniu próbę zastraszania. Zbiegło się to niezwykle fortunnie z akcją pewnej prawicowej gazety, która postanowiła dołączyć do swojego najnowszego numeru naklejki „Strefa wolna od LGBT+” – napisali na Facebooku działacze Stowarzyszenia…

View original post 2 426 słów więcej

Kaczyński boi się Donalda Tuska, jak zwykle

Sejmowa komisja śledcza ds. VAT miała w planach ponownie przesłuchać byłego premiera Donalda Tuska. Wielu spodziewało się zatem, że niedługo po raz kolejny może dojść do żenującego widowiska kompromitacji nieprzygotowywanych polityków PiS, tak jak miało to miejsce podczas poprzedniego starcia 17 czerwca, czy głośnego przesłuchania szefa Rady Europejskiej przez komisję ds. afery Amber Gold. Do takiego wydarzenia ku zaskoczeniu dziennikarzy jednak nie dojdzie, ponieważprzewodniczący komisji poseł Marcin Horała niespodziewanie oświadczył, że rezygnuje z planów przesłuchania byłego premiera.

Polityk stwierdził, że “Wszystko wskazuje na to, że Donald Tusk nie będzie już przesłuchiwany”Powodem takiej decyzji ma być unikanie przez szefa Rady Europejskiej stawienia się przed komisją. Marcin Horała konkluduje, że Tusk “ma pewne narzędzia, żeby to zrobić do pewnego czasu skutecznie”.

Chodzi przede wszystkim o fakt, że komisja śledcza planowała przesłuchać przewodniczącego Rady Europejskiej we wtorek 16 lipca, jednak mecenas Roman Giertych w imieniu Donalda Tuska złożył wniosek o usprawiedliwienie jego “nieobecności na posiedzeniu komisji ds. VAT” w oparciu o natłok obowiązków na końcu kadencji szefa Rady Europejskiej. W oparciu o powyższe przewodniczący komisji wysunął wniosek:
“Było jedno przesłuchanie, wiele najistotniejszych pytań padło.Uznaliśmy, że nie będziemy się bawić w króliczka, to jest niepoważne. Musielibyśmy wygenerować kilka terminów, a każdy co mniej więcej trzy tygodnie, tak żeby dotrzymać terminów doręczeń”.

Powyższe tłumaczenia zastanawiają jednak w świetle tego, jak bardzo zdeterminowany jest PiS w doprowadzaniu do końca spraw, które są mu politycznie na rękę. Taki ruch wskazuje bowiem jasno, że przesłuchanie Tuska nie jest dla rządzących dłużej priorytetowe. Powodów ku temu jest zaś co najmniej kilka. Pierwszym oczywistym jest to, że były premier nie jest łatwą ofiarą i próby zastawienia na niego zasadzki już parę razy skończyły się większymi szkodami dla samych przesłuchujących. Drugim równie ważnym elementem jest dążenie PiS, aby komisja złożyła raport przed jesiennymi wyborami. Poseł Horała przekazał, że dokument już powstaje teraz, aby zostać zaprezentowanym w sierpniu, co pokazuje, że członkowie komisji już stworzyli wizję, którą chcą przedstawić opinii publicznej, a co za tym idzie potrzeby zdobycia nowych faktów w komisji nie ma. Również warto mieć na uwadze, że Tusk nie otwierając ruchu politycznego po eurowyborach przestał być dla władzy tak palącym zagrożeniem, przynajmniej na najbliższe kilka miesięcy.

W świetle powyższych kolejne przesłuchanie nie dawało PiS większych korzyści, a wiązało się z politycznym ryzykiem, stąd decyzja Marcina Horały z tego punktu widzenia wpisuje się w strategię obozu władzy.

Kaczyński w pląsach powinien przywitać Beatę Szydło na lotnisku, wypełniła misję kompromitowania Polski

Odrzucenie kandydatury Beaty Szydło to złamanie zawartych porozumień; była premier zapłaciła za to, że jest przedstawicielką katolickiego kraju i uznaje chrześcijańskie wartości” – tak lider PiS Jarosław Kaczyński tłumaczy sromotną klęskę Beaty Szydło, której kandydaturę na stanowisko przewodniczącej Komisji Zatrudnienia i Spraw Socjalnych w PE dwukrotnie odrzucono.

Kiedy 10 lipca była premier przegrała pierwsze głosowanie (21 europosłów głosowało za, 27 – przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu) Beata Mazurek, była rzeczniczka PiS stwierdziła, że był to „akt politycznej zemsty„. Kolejne, poniedziałkowe głosowanie zakończyło się jeszcze gorszym dla Szydło wynikiem. Za było 19 europosłów, przeciw – 34, wstrzymało się od głosu 2.

Ostatecznie w czwartek frakcja Europejskich Konserwatystów i Reformatorów na miejsce Szydło postawiła Słowaczkę Lucię Durisz Nicholsonovą. W głosowaniu otrzymała ona poparcie 38 europosłów, 14 było przeciw, trzech wstrzymało się od głosu.

W przeszłości Lucia Durisz Nicholsonova zajmowała stanowisko sekretarza stanu w słowackim resorcie pracy, spraw społecznych i rodziny.

Ciemnogród to ojczyzna PiS. Ciemnota to ich wiedza.

Kmicic z chesterfieldem

Krystyna Pawłowicz po raz kolejny zadziwiła obserwatorów życia politycznego. Kiedy PiS dokonuje kolejnego skoku na Sąd Najwyższy, tym razem za pomocą fasadowego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, posłanka PiS ogłasza wszem i wobec tezę, że to sędziowie wykorzystują politycznie sądy do… nękania obozu władzy. Co jeszcze bardziej absurdalne, ta niecodzienna teza jest poparta argumentami w postaci przegranych procesów przez polityków PiS. Pawłowicz utrzymuje bowiem wypowiedzi w tonie, jakby każdy wyrok nie na rękę władzy był działaniem “stronniczym”. W myśl polityk Prawo i Sprawiedliwość, niczym niegdyś władza ludowa, jest nieomylne, a decyzje niekwestionowalne. W oczach posłanki sądy działają w celu “ochrony agresorów” – sił, jak mamy się domyślać, nękających obóz władzy – czyli “obrońców demokracji”. Obywatelski sprzeciw wobec skandalicznego skoku na instytucje wymiaru sprawiedliwości jest zatem dziś wyrazem nękania. Choć wśród protestujących znajdują się też postawy co najmniej etycznie wątpliwe, to jednak posłanka Pawłowicz jest ostatnią osoba, która może wytykać tego…

View original post 792 słowa więcej

 

Goebbelsizm Kaczyńskiego. Dyktatura ciemniaków liczy na ciemnotę ludu. Freud, durniu

Ewidentnie idą wybory, bo Jarosław Kaczyński nagle zmienia retorykę i nawołuje… do zgody.

„My nie chcemy kłótni, chcemy, byśmy się porozumieli. Ci, którzy mówią o jakichś o śmietnikach, ciągle stosują ten agresywny język, naprawdę Polsce nie służą. Kończmy z tym. Potrzebne jest porozumienie. Wiemy, że jesteśmy oblewani pomyjami, że krzyczą o jakiejś dyktaturze. To są po prostu bzdury. Gdyby była dyktatura, nie byłoby żadnej opozycji. Jesteśmy dzisiaj wyspą wolności w Europie i chcemy być dalej tą wyspą” – mówił prezes PiS podczas pikniku zorganizowanym pod hasłem: „Dobry czas dla Polski” w miejscowości Kuczki-Kolonia na Mazowszu.

„Kaczyński zapowiada koniec z agresywnym językiem. Słyszycie mordy zdradzieckie i kanalie, elemencie animalny, drugi sorcie, komuniści i złodzieje, ludzie mający gen zdrady, ubeckie wdowy, resortowe dzieci, którym polska tradycja jest obca? No!” – skomentował na Twitterze Tomasz Lis z „Newsweeka”.

Odpowiedział mu Joachim Brudziński, dziś europoseł PiS i szef sztabu wyborczego partii, ale także wieloletni bardzo bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego: – „Konsternacja. Jak to wszystko zracjonalizować? Jak przekonać Polaków, że PiS to agresja, nienawiść, zło. Jak wmówić Polakom, że chłopaki od Schetyny, np. Nitras, Arłukowicz, Grabiec, Kierwiński, Brejza to miłość, tolerancja, elokwencja, europejskość i dobroć”. – „Żadna konsternacja. Jak przekonać Polaków, że Kaczyński to agresja, tupet, arogancja j pogarda dla oponentów? W ogóle Polaków nie trzeba do tego przekonywać. Tylko ślepi tego nie widzą” – odparł na to Lis.

Internauci nie kryli oburzenia wpisem Brudzińskiego: – „Nie trzeba przekonywać, Polacy widzą i słyszą wasz nieparlamentarny język. I nie tylko mówię o prezesie. Nie wystarczy wkleić fotki z mszy czy pielgrzymki. Polacy pamiętają tę twarz” [a na zdjęciu Jarosław Kaczyńskiego podczas wystąpienia w Sejmie „bez żadnego trybu”]; – „Lis tylko zacytował pana i pana kolegów. Nie trzeba przekonywać. Tak bardzo przyczyniliście się do przesunięcia granicy, że już różnicy nie zauważacie, że wasz język jest agresywny, chamski, arogancki?”; –

„Nie trzeba przekonywać, wystarczy tylko Was posłuchać poza kampanią wyborczą…”; – „Konsternacja. Jak to wszystko zracjonalizować? Jak przekonać Polaków, że Schetyna to agresja, nienawiść, zło. Jak wmówić Polakom, że „chłopaki” od Kaczyńskiego, np. Jojo, Mazurek, Szydło, Ziobro, Morawiecki to miłość, tolerancja, elokwencja, europejskość i dobroć”.

Młyny Goebbelsowskie toczą pianę kłamstwa. W kraju mamy do czynienia z Orwellem. Polacy nie czytają, czy dadzą się jeszcze raz nabrać?

Kmicic z chesterfieldem

W ten weekend Koalicja Obywatelska przedstawiła zręby swojego programu gospodarczego. Wart 30 mld zł projekt obniżki podatków, szczególnie dla najmniej zarabiających (zysk dla zarabiających najniższą krajową w granicach 600 zł netto miesięcznie) stanowi pierwszy krok, aby rzucić wyzwanie wizji państwa zaproponowanej przez PiS.

Jak się można było spodziewać, rządzący postanowili zrobić co w ich mocy, aby uniemożliwić wyjście opozycji z ofensywą. O ile jednak sam merytoryczny zrąb propozycji konkurentów okazał się dla PiS medialnie nie do ruszenia, to ci postanowili użyć innej starej sztuczki, czyli oddalić argument poprzez pozbawienie wiarygodności jego autora. Stąd rząd ruszył ze specjalną stroną internetową prezentującą alternatywny “program” opozycji z wyborem cytatów polityków PO z przestrzeni ostatnich lat. Na Twitterze uaktywnili się politycy obozu władzy zarzucając KO brak wiarygodności i odpowiedzialności. Te próby uderzenia były mniej lub bardziej trafne, jednak zdarzały się przypadki niesamowicie niefortunne, jak atak w wykonaniu byłej rzeczniki PiS, dziś europoseł, Beaty…

View original post 2 599 słów więcej