Pisowcy kradną coraz więcej, bo czują zbliżający się koniec

– Pisałem wielokrotnie, że to się stanie. Piotr B. poseł PiS poprzedniej kadencji i szef wrocławskich struktur partii, usłyszał zarzuty m.in. okradania kontenerów PCK. Z części tych pieniędzy mógł sfinansować swoją kampanię w 2015 r. – pisze dziennikarz Jacek Harłukowicz (Gazeta Wyborcza Wrocław).

– Piotr B. nie był jedyną osobą, która swoją kampanię mogła finansować środkami ukradzionymi z PCK. Jak ujawniliśmy już dwa lata temu w „Wyborczej”, kolejne siedem tysięcy Bartłomiej Ł.-T. wpłacił przed wyborami parlamentarnymi w 2015 r. na rzecz kampanii wyborczej Anny Zalewskiej, do maja minister edukacji w rządach Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego, a obecnie eurodeputowanej – informuje „Gazeta Wyborcza”.

Mec. Roman Giertych: „Poseł PiS okradł PCK – ustaliła prokuratura. Okradają dzieci z Syrii ustalili dziennikarze. Kradną w spółkach, kradną w ministerstwach, kradną w agencjach, państwowych bankach i funduszach. Kradną coraz bezczelniej, bo czują zbliżający się koniec. Kleptokracja – rządy złodziei”.

– Okradanie kontenerów PCK powinien obejmować osobny paragraf kodeksu karnego, gdzieś w okolicy rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia – komentuje gen. Jarosław Stróżyk.

Reakcje internautów:

„Użycie w nazwie partii rządzącej obecnie resztkami tego co zostało z Polski, słów prawo i sprawiedliwość, należy traktować albo w kategoriach humorystycznych, ewentualnie jako poważne nadużycie semantyczne”.

„Okradać najuboższych i poszkodowanych przez los… Wstydu nie macie towarzysze z PiS, a Zalewska w nagrodę siedzi w PE za euro”.

Zero zaskoczenia. Moralne szambo wszechobecne wśród tego środowiska to standard od zawsze!”.

– Pani Kempa musiała nieźle nawywijać skoro tak boi się kontroli NIK. Biorąc pod uwagę dorobek pani Kempy jako ministra odpowiedzialnego za kwestie uchodźców to kiedy poznamy koszty jej funkcjonowania to może rzeczywiście być spory skandal – mówi poseł Sławomir Nitras.

Kmicic z chesterfieldem

Sąd Najwyższy opublikował ponad 40-stronicową opinię do projektu ustawy, która ma wprowadzić zmiany w ustroju sądów powszechnych oraz SN. Pierwsza Prezes SN, prof. Małgorzata Gersdorf wyraziła w nim dezaprobatę dla proponowanych zmian. Zdaniem wnioskodawców projekt ma przeciwdziałać „anarchii” w wymiarze sprawiedliwości, jednak zdaniem SN, w dłuższej perspektywie może on prowadzić nawet do polexitu. Opinia została złożona wczoraj w kancelarii Sejmu. jej treść dziś pojawiła się dziś w serwisie internetowym SN.

SN w swojej opinii stwierdza, że „skutki, do których wywołania dąży Projektodawca, pozostają w sprzeczności z zasadą pierwszeństwa prawa Unii Europejskim nad prawem krajowym”. Poza tym, według niego, projektodawca proponowanymi przepisami chce wymusić na sędziach niestosowanie prawa Unii Europejskiej w zakresie, który wynika między innymi z listopadowego wyroku TSUE, dotyczącego organizacji pracy w Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Może to, z dużym prawdopodobieństwem prowadzić do wszczęcia przez instytucje UE procedury o stwierdzenie uchybienia zobowiązaniom wynikającym z traktatów, a w…

View original post 2 648 słów więcej

 

Program opozycji jest konkretny i zdaje się, że PiS zostanie odsunięty od władzy jeszcze przed upływem tej kadencji Sejmu

GRODZKI: ekonomia nie może ograniczać prawa do czystego powietrza. KIDAWA-BŁOŃSKA: obywatele muszą się bronić przed władzą, trzeba z tym skończyć. CZARZASTY: Władza z piekła rodem im bardziej sama się boi, tym bardziej nęka innych. MORAWSKA-STANECKA: Praw człowieka nie można przestrzegać częściowo. BODNAR: na Kongresie poszukamy drogowskazów dla władzy

Wielkie święto zagrożonej w Polsce demokracji, czyli III Kongres Praw Obywatelskich – zorganizowany przez RPO i Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE – otworzył rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

W największej sali POLIN (Muzeum Historii Żydów Polskich) głos zabrała też czwórka opozycyjnych marszałków: marszałek Senatu Tomasz Grodzki (PO), wicemarszałkini Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO), wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty (SLD) i wicemarszałkini Senatu Gabriela Morawska-Stanecka (Wiosna).

Przy wszystkich różnicach poglądów i temperamentu wszyscy krążyli wokół pytania, jak odpowiedzieć na dwa najważniejsze wyzwania stojące przed Polską: nadciągającym kryzysem klimatycznym oraz kryzysem praworządności i naruszeń praw człowieka, jaki prokurują rządy PiS., w tym najnowszej odsłony, czyli „ustawy dyscyplinującej”. Wskazywali też na wielką rolę, jaką odgrywa dziś Adam Bodnar, jak powiedziała Morawska-Stanecka, „rzecznik praw człowieka”.

Nawiązywali do przypadającej dziś 38. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego, która pozostaje w zbiorowej pamięci symbolem zamachu władzy na wolność, niezależnie od tego, jak 13 grudnia 1981 był osobiście przeżywany (Bodnar miał 4 lata, Morawska – 13, Czarzasty – 21,  Grodzki – 23, a Kidawa – 24 lata).


OKO.press zaprasza na „swój panel” na Kongresie „Outsourcing misji. Media prywatne i obywatelskie w czasach chaosu medialnego próbują zastępować TVP”. Wystąpią: Tomasz Sekielski, Aleksandra Sobczak, Włodek Ciejka, Kalina Błażejowska oraz Edwin Bendyk w nowatorskiej roli Rzecznika Praw Publiczności. Moderują Piotr Pacewicz i Magdalena Chrzczonowicz z OKO.press. Sobota 14 grudnia o godz. 09:00 w POLIN, sala nr 3.


Poniżej zapisy wystąpień RPO i marszałków Sejmu i Senatu. Tytuły i skróty od redakcji

Bodnar: poszukamy rekomendacji i drogowskazów dla władzy publicznej

„Pierwszy Kongres Praw Obywatelskich w 2017 roku był poświęcony diagnozie sytuacji w Polsce, przestrzeganiu praw i wolności, a także świętowaliśmy 30-lecie instytucji RPO.

Drugi Kongres (2018) to była refleksja nad siłą społeczeństwa obywatelskiego oraz nad wpływem organizacji pozarządowych na zmianę rzeczywistości.

Trzeci Kongres – ostatni w mojej kadencji (kadencja Bodnara kończy się we wrześniu 2020 – red.) – będzie próbą refleksji nad wyzwaniami cywilizacyjnymi i rozwojowymi, widząc je z perspektywy praw człowieka.

Wobec jakich wyzwań wobec praw człowieka staniemy w najbliższych 15 -20 latach? Najważniejsze to:

  • zmiany klimatyczne,
  • rozwój nowych technologii,
  • problemy demograficzne,
  • akceptacja dla wartości demokratycznych ze strony młodzieży,
  • oraz kryzys praworządności.

Mam wrażenie, że te problemy i wyzwania, które wpływają i będą wpływać na codzienne życie nas wszystkich, obywateli, nie są przedmiotem dyskursu publicznego.

Nie prowadzimy jako państwo debaty strategicznej, nie mamy sztabów kryzysowych, nie szukamy rozwiązań czy choćby wizji, jak reagować  na nadciągające potężne zagrożenia.

Decyzje podejmowane są często w sposób emocjonalny, ad hoc, bez poważnej refleksji, debaty, bez uwzględnienia znaczenia krajowych decyzji dla polityki na szczeblu europejskim czy wręcz globalnym.

Dlatego III Kongres postara się szukać rekomendacji dla władz publicznych, a nawet więcej – poszukamy drogowskazów, zasad i wartości, którymi władze powinny się kierować. Jestem przekonany, że uczestnicy i uczestniczki Kongresu kierować się będą dobrem wspólnym.

Liczę na to, że Kongres da przestrzeń do poważnej dyskusji, spotkania ludzi z różnych środowisk – także z Polski lokalnej. Bo o prawach człowieka trzeba też rozmawiać konkretnie i pragmatycznie, poruszać tematy nie tylko atrakcyjne dla mediów, które bywają rozważane w sposób tak abstrakcyjny, że trudno je przełożyć na konkretne problemy obywateli.

Z praktyki Biura RPO wynika, że ochrona praw dotyczy często małych spraw i problemów, które mogą wydawać się niszowe, ale są fundamentalne dla określonej grupy ludzi.

Będziemy też dyskutować o instytucjach, które chronią prawa, o ich niezależności oraz o znaczeniu służby publicznej dla silnego i stabilnego państwa.  Kongres rozpoczynamy w 38. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego.

Minęło sporo czasu, ale data 13 grudnia musi nam zawsze przypominać, że prawa i wolności nie są dane raz na zawsze, że o demokrację, prawa człowieka i praworządność trzeba zabiegać każdego dnia.

Chciałbym, aby to poczucie dbałości i odpowiedzialności za stan przestrzegania Konstytucji RP towarzyszyło nam w debatach kongresowych.”

Grodzki: ekonomia nie może dominować nad prawem do czystego powietrza 

„Data dzisiejszego Kongresu jest szczególna. Odbywa się 38 lat po tym, jak prawa obywatelskie zostały podeptane i zginęły pod gąsienicami czołgów stanu wojennego. Przeszliśmy długą drogę do budowy demokracji. Ten kongres jest tego owocem.

Cieszę się, że jako Europa możemy się radować wieloma dziesiątkami lat spokoju. To jest niewątpliwy sukces praw człowieka i obywatela. Ale  stoimy w obliczu nowych wyzwań: obrony praworządności, tworzenia obszarów czystego powietrza, rozwiązania sprawy bezrobocia i kwestii azymutu młodych ludzi. Mam nadzieję, że będą to tematy Kongresu.

Szczególnie zmartwiło mnie, że Komisja Europejska stworzyła właśnie (12/13 grudnia) wyjątek dla Polski w budowie Europy z czystym powietrzem.

Dostaliśmy dłuższy okres na dostosowanie się do celów, które stawia sobie Europa, z przyczyn ekonomicznych, choć inne kraje postkomunistyczne,  w tym Czechy i Węgry, które zgodziły się na proponowane daty programu, też je mają.

Mówię i jako Marszałek Senatu, i jako chirurg klatki piersiowej, który przez trzydzieści lat operował płuca. Nie mogę się pogodzić, że ekonomia miałaby dominować nad prawem człowieka do czystego powietrza.

Apeluję do rządzących, żeby mimo wyjątku stworzonego dla Polski, starali się, aby także u nas było czyste powietrze. Deklaruję też inicjatywę senacką w tym zakresie. Naszym celem jest Zielona Europa.

Powietrze nie zna granic,

jeśli wszystkie kraje są czyste, a my będziemy „dymić”, to efekt będzie połowiczny.

Mam nadzieję, że poruszycie państwo ten temat obok praw człowieka, praworządności, utrzymania trójnogu demokracji, który składa się z władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej.

Na tym trójnogu płonie ogień demokracji. Jeśli jedna z tych nóg jest rujnowania, przez mowę niechęci, czy nienawiści, to demokracja jest zagrożona. Musimy robić wszystko, żeby Polska tego boleśnie nie doświadczyła.

Pozdrawiam Państwa z Senatu, który niektórzy nazywają Przylądkiem Dobrej Nadziei.

Mam nadzieję, że Senat wniesie wkład w to, żeby Polska pozostała w gronie krajów demokratycznych i żeby każdy – niezależnie od rasy, religii, orientacji, poglądów czy pochodzenia – czuł się w Polsce jak we własnym domu”.

Kidawa-Błońska: wszystko staje się polityką, która zagraża naszym prawom

„Dobrze pamiętam 9 września 2015 roku w Sejmie. To był dzień ślubowania obecnego RPO. Po złożeniu przez Adama Bodnara przysięgi, spotkaliśmy się z poprzednimi rzecznikami: prof. Ewą Łętowska, prof. Tadeuszem Zielińskim, prof. Andrzejem Zollem i prof. Ireną Lipowicz. Rozmawialiśmy o tym, co jest ważne, co należy robić w zakresie praw człowiek i jak powinna wyglądać współpraca RPO z pozostałymi instytucjami państwa. Wskazywaliśmy, że

prawo, po jego ustanowieniu, powinno być poza polityką. Ale na naszych oczach wszystko staje się polityką. Nawet Literacka Nagroda Nobla dla Olgi Tokarczuk stała się polityką.

Nie przypuszczałam kilka lat temu, że mówienie o prawach obywatelskich będzie takie trudne. Widzimy, że te prawa są niweczone. Władze państwowe obrażają sędziów, którzy stosują polskie prawo i prawo międzynarodowe, do którego przestrzegania Polska się zobowiązała ratyfikując umowy międzynarodowe.

Dziś sędziowie muszą się bronić przed władzą polityczną. Obywatele muszą się bronić przed władzą polityczną. Nie mamy poczucia, że osoba odpowiedzialna za pilnowanie Konstytucji wypełnia swoją rolę.

Doświadczamy naruszania konstytucyjnych zasad. Trybunał Konstytucyjny, którego rolą jest stanie na straży praw obywateli chronionych przez konstytucję, został na naszych oczach zdewastowany.

W tej sytuacji, rolę strażników praw obywateli i praworządności w Polsce sprawuje Rzecznik Praw Obywatelskich, organizacje prawnicze, eksperci i ruchy obywatelskie. Ale tak nie może być. Nasza przyszłość powinna być oparta na ochronie praw i wolności przez instytucje państwa. Fundamenty tej ochrony muszą być wzmocnione.

Władza na każdym szczeblu, w tym najwyższym, musi wrócić do przestrzegania prawa w Polsce.

Dzisiaj powrót do zasad jest konieczny, byśmy mogli dalej iść drogą, na której człowiek będzie się cieszył pełnią praw, w tym praw, które są konieczne do szczęśliwego życia, jak prawo do pracy i godziwej płacy, skutecznej ochrony zdrowia, bezpłatnej nauki i prawa do zdrowego środowiska naturalnego.

Chcę podziękować wszystkim, którzy stoją na straży praw człowieka i na straży Konstytucji RP, w której te prawa są zapisane. Szczególnie chcę podziękować RPO Adamowi Bodnarowi”.

Włodzimierz Czarzasty: Władza robi się mściwa. Sama się boi się, więc straszy

„Panie Rzeczniku, fascynuje mnie pan, robi pan fantastyczną robotę.

Prawa człowieka i obywatela są jednym z fundamentów, na którym budowaliśmy demokratyczną Polskę. Jestem przedstawicielem pokolenia, które pamięta, że te prawa nie są ani czymś oczywistym, ani danym raz na zawsze. Data 13 grudnia o tym przypomina. Jest paradoksem to, że w tym gronie o tym mówię. Polska się zmieniła. Na szczęście. Dzięki Bogu.

Po 1989 roku byliśmy przekonani, ze ruch będzie tylko w jednym kierunku – ku wolności, równości, demokracji, prawom człowieka. Dziś to nie jest już takie oczywiste.

Są w Polsce osoby, siły polityczne, które wszczynają wojnę, konfliktują ludzi i grupy społeczne, próbują budować system oparty nie na jednoczeniu, ale na wykluczeniu. Nie wspierają mniejszości, ale je potępiają. Piszą historię kraju na nowa, żeby uzasadnić swoje poczynania. Prześladują sędziów.

Władza robi się mściwa.

Ta mściwa władza działa w imię Boga, narodu, historii, sprawiedliwości, ideologii – ale nigdy w imię postępu, rozwoju i dobrostanu.

Władza z piekła rodem operuje lękiem, a im bardziej sama się boi, tym bardziej nęka innych.

Prawa człowieka poręcza konstytucja. Jeśli rządzący nie szanują konstytucji, to władzę prędzej czy później stracą.

W muzeum POLIN spotykają się dziś ludzie, którzy chcą łączyć, a nie dzielić. Którzy chcą, aby każdy w Polsce czuł się dobrze. Mówców, panelistów na Kongresie będzie wiele różnić, ale łączy nas przekonacie, że dialog jest konieczny i możliwy.

I że poprzez dialog możemy wypracować taką Polskę, takie demokratyczne państwo, które szanuje prawo i Konstytucję.

W kryzysie demokracji rośnie rola pisarzy i pisarek. Chętnie słuchamy ich głosów, bo to oni i one widzą zagrożenia dla ojczyzny i snują mądrą opowieść o świecie.

Ale obowiązki spoczywają też na innych uczestnikach debaty. Wszyscy musimy się troszczyć i starać w dyskusjach o więcej empatii, wzajemnego szacunku. Musimy czuć odpowiedzialność za słowo. Inaczej twitty, telewizyjne setki, mowa nienawiści, zniszczą nasze społeczeństwo i demokrację. Jestem przekonany, że będziemy dyskutować w duchu wzajemnego szacunku.

Życzę, żeby przyszedł dzień, kiedy państwa głos będzie słuchany przez rządzących, a rekomendacje wdrażane w życie.”

Morawska-Stanecka: praw człowieka nie da się przestrzegać częściowo

„Mówię jako prawniczka, która wielokrotnie uczestniczyła w wydarzeniach organizowanych przez Rzecznika Praw Obywatelskich, a w zasadzie

rzecznika prawa człowieka, Adama Bodnara. W trudnych politycznie czasach pełni swój urząd jako jeden z ostatnich bastionów demokracji, państwa prawa i praw człowieka właśnie.

Przez te ostatnie lata, mimo wszystkich przeciwności, stoi na posterunku i broni wartości za wszelką cenę. Tak daleko idąca bezstronność i wytrwałość zasługują na ogromny szacunek. I za tę bezstronność serdecznie panu dziękuję.

Leszek Kołakowski napisał kiedyś, że są czynności, które można wykonać częściowo. Częściowo można wypalić papierosa, albo spłacić długi. Ale nie da się częściowo wyskoczyć z pociągu, ożenić, czy umrzeć. I tak jest z prawami człowieka.

Nawet jeśli wiele osób nie chce tego przyznać, także naszych sojuszników na różnych frontach.

Praw człowieka nie można przestrzegać częściowo, bo kraj, który tak robi, po prostu praw człowieka nie przestrzega.

W ostatnich latach widzimy poruszenie społeczne, jakiego nie  było od dekad. W obronie wolności mediów, niezawisłości sądów i niezależności sędziów. I to dobrze.

Musimy walczyć dalej. Tym bardziej, że szykuje się kolejny atak na niezależność sędziowska. Państwo kręci bat na tych, którzy przestrzegają zasady państwa prawa, prawa polskiego i prawa unijnego.

Nigdy nie zgodzimy się na naruszenie niezawisłości sądów i niezależności sędziów, na ich podporządkowanie władzy politycznej. Bo wolne sądy są gwarancją naszych praw i wolności.

Ale prawa człowieka to też o równość kobiet i mężczyzn. Wolność decydowania o własnym ciele. Gwarantowany dostęp do lekarzy dla chorego. Możliwość kochania tego, kogo się chce. Uczciwe warunki pracy. Życie wolne od przemocy domowej i na ulicach. Swoboda wyznawania religii, ale też prawo do życia bez religii, jeśli się tak wybrało. Godność ludzi starszych i dostęp do leków. Oddychanie czystym powietrzem.

To wszystko są prawa człowieka i ich również musimy bronić. Nie tylko sądów i mediów.

Najważniejszy w tym wszystkim jest człowiek, każdy człowiek. Bez względu, czy jest wyznawcą religii, czy nie, czy należy do jakiejś partii, czy nie, czy jest przedstawicielem większości, czy mniejszości. Każdy człowiek jest podmiotem.

A my, zwłaszcza ci, którzy pochodzą z wyborów, musimy ludziom służyć. Wyjdźmy stąd z postanowieniem, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby i inni o tym pamiętali.”

***

Na Kongresie obecny był też Andrzej Dera, minister w Kancelarii Prezydenta, który odczytał list od Andrzeja Dudy. Prezydent podkreślał, że możliwość zorganizowania Kongresu świadczy o wolności słowa i jakości demokracji w Polsce.

Na sali byli też liderzy opozycji: Władysław Kosiniak-Kamysz, Adrian Zandberg oraz prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak.

Program III Kongresu Praw Obywatelskich.

Kmicic z chesterfieldem

Jest różnica pomiędzy stanem wojennym w PRL a stanem wojennym wprowadzonym wobec sędziów przez PiS. W PRL sędziowie obchodzili dekret o stanie wojennym cichcem, a dziś działają nie tylko z otwartą przyłbicą, ale też dokumentują i nagłaśniają swoje działania – także na całą Europę. I to im daje dodatkową siłę

Projekt, który posłowie PiS-u wnieśli w czwartek (12 grudnia 2019) wieczorem do Sejmu, jest ogłoszeniem stanu wojennego wobec sędziów. Wprowadza prawo stanu wojennego, które stanowi, co wolno, a czego nie wolno sędziemu orzec. I tak: ciężkim deliktem dyscyplinarnym, za które grozi wydalenie z zawodu, ma się stać stosowanie się przez sędziów do art. 379 pkt 4 kodeksu postępowania cywilnego, który nakazuje każdemu sądowi z urzędu badać prawidłowość obsadzenia sądu w sprawie, którą sądzi.

Sytuację można porównać do tej, w jakiej znaleźli się sędziowie po wprowadzeniu przez Komitet Obrony Narodowej (zwany WRONą) dekretu o stanie…

View original post 3 285 słów więcej

 

Gliński włazi w dupę rządowi. Daniel Olbrychski o tym ancymonku

Olbrychski: Dzielić, żeby rządzić. Tak robili w Polsce tylko okupanci

Obecna władza to podłość, głupota i niekompetencja. I tak też historia ich osądzi i oceni – powiedział Daniel Olbrychski w rozmowie z Moniką Jaruzelską w jej kolejnym programie z cyklu „Towarzyszka Panienka”.

Jak podkreślił Daniel Olbrychski, rację miał profesor Samsonowicz, który pod koniec lat 90-tych powiedział, że żyjemy w najpiękniejszym okresie w historii Polski. Rozkwit Polski jest niezaprzeczalny.

Jeden z najwybitniejszych polskich aktorów nie ukrywał w dalszej części rozmowy swojego stosunku do obecnej władzy. Oskarżył rządzących o spowodowanie podziału Polaków.

Wywołanie podziału społeczeństwa oszustwem o zamachu w Smoleńsku jest zbrodnią. Dzielić, żeby rządzić. Tak robili w Polsce tylko okupanci – mówił Olbrychski i dodał, że  z żądzy władzy środowisko Kaczyńskiego uczyniło naczelną dewizę własnego losu. Z tego co się dzieje w Polsce, mogą się cieszyć tylko władcy Kremla – dodał.

Nie na wszystkich ministerstwach się znam, ale na kulturze się znam – powiedział Daniel Olbrychski. Tak ocenił obecnego ministra kultury Piotra Glińskiego: „Mamy najgorszego ministra kultury w ciągu 60 lat mojej pracy zawodowej. Nawet za czasów komuny ministrowie stawali po stronie artystów, a nie włazili w dupę własnemu rządowi, jak to się dzieje w tej chwili. Nie było tak niekompetentnego ministra kultury i lizusowskiego wobec aktualnego mini-dyktatorka jakim jest Kaczyński.”

Dostało się także telewizji publicznej, która w ocenie Olbrychskiego jest „podła informacyjnie”.

Jacek Kurski jest przestępcą wobec narodu polskiego, tak okłamując Polaków – powiedział Olbrychski. To jest podłość dla kariery. To jest kłamstwo wyłącznie dla kariery. Mam nadzieję, że spotka go za życia zasłużona kara – dodał.

Prokuratura umorzyła śledztwo ws. opinii prof. Jana Tomasza Grossa, który napisał, że “podczas wojny Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców”. Jednym z biegłych był dr Piotr Gontarczyk, dotychczas znany głównie z kwestionowania dorobku naukowców badających Zagładę Żydów

O wybitnym naukowcu prof. Janie Tomaszu Grossie z Princeton i pytaniu, ilu Żydów zabili Polacy – czytaj tutaj >>>

Ależ świat już nazywa to, co się dzieje w Polsce: mafia rządzi nad Wisłą.

Kmicic z chesterfieldem

– Prezydent Andrzej Duda od początku umywa ręce od decyzji wyboru pięciu sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. Twierdzi, że wykonał „decyzję polityczną”. Tyle że prezydent stoi na straży Konstytucji i miał w ręku narzędzia, które mogłyby zweryfikować legalność decyzji ws. nowych sędziów – pisze prof. Stanisław Biernat, były wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego i analizuje rozmowę, w której prezydent – jak uważa autor – przyznał się do złamania Konstytucji.

Cały wywód prof. Bernata o złamasie Dudzie tutaj >>>

Lotna Brygada Opozycji pojawiła się przez Ministerstwem Sprawiedliwości z nietypowym bałwanem – nie z kul śniegowych, a z główek kapusty. Po decyzji prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie powieszenia zdjęć europosłów na szubienicach, członkowie Brygady przyszli zapytać Zbigniewa Ziobrę, jaka jest „jedynie słuszna wykładnia” happeningu.

Przynieśli rekwizyty, które okazywali ministrowi – a to zdjęcia prominentnych polityków PiS, a to taczki, a to drabinkę… – „Panie prokuratorze, panie ministrze. Nie wiem, jak się zwracać do tego…

View original post 2 239 słów więcej

 

Marian Banaś przed komisją senacką odkryłby korupcję mafii pisowskiej

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki poinformował, że senatorowie poważnie rozważają wezwanie Mariana Banasia do złożenia wyjaśnień. Szef Najwyższej Izby Kontroli miałyby wypowiedzieć się na temat niejasności w sprawie oświadczeń majątkowych i wyłudzeń VAT przez jego byłych współpracowników.

– Rozważamy wezwanie pana Mariana Banasia, szefa NIK, na wyjaśnienia. Senackie komisje mają, oprócz tego, że nie mogą powoływać komisji śledczej, niemal takie same uprawnienia, jak komisje sejmowe. Rozważamy to całkiem poważnie – powiedział cytowany przez dziennikarzy Polsat News nowy marszałek Senatu.

Marian Banaś może zostać wezwany na wyjaśnienia do Senatu

Tomasz Grodzki chciałby wyjaśnień od Mariana Banasia, które mają dotyczyć między innymi nieścisłości w oświadczeniach majątkowych. Prezes Najwyższej Izby Kontroli miał nie wykazać w oświadczeniu wszystkich nieruchomości, których był właścicielem. 16 października Centralne Biuro Antykorupcyjne zakończyło kontrolę oświadczeń Banasia, jednak nie ujawniono zastrzeżeń, jakie pojawiły się podczas śledztwa.

Dodatkowo CBŚP zajmuje się sprawą dwóch podwładnych Mariana Banasia, którzy mieli kierować mafią VAT-owską. Wśród zatrzymanych ma być jeden z najbliższych współpracowników obecnego szefa NIK, który wówczas był szefem Ministerstwa Finansów. Do tej pory zarzuty usłyszało łącznie 15 osób.

– Po 11 godzinach lotu stało się: pierwszy w historii polski obywatel przekroczył granicę Stanów Zjednoczonych bez wizy – ogłosiły wtorkowe „Wiadomości” TVP, które z tej okazji przygotowały dla widzów szoł w amerykańskim stylu. Jak się okazuje bohater materiału nie jest osobą z przypadku.

„To był faktycznie historyczny i pełen emocji moment” – od tych słów zaczyna się materiał przygotowany przez TVP dla uczczenia pionierskiej podróży. Jego głównym bohaterem jest niejaki Marcin Bakalarski – mężczyzna, który zarejestrował się w umożliwiającym podróż do USA systemie Esta tuż po północy z 10 na 11 listopada.

Na Polaka bez wizy czekała niespodzianka

Jak podkreślają „Wiadomości TVP” historyczne lądowanie potwierdzili to amerykańscy urzędnicy, którzy kilkakrotnie składali gratulacje Polakowi. Jednak komplementy pracowników lotniska pod adresem Bakalarskiego zbladły wobec „niespodzianki” udokumentowanej przez publiczną telewizję.

„Pierwszy Polak bez wizy” przywitany został przez słynnego koszykarza Marcina Gortata. – To niesamowita możliwość dla Polaków, żeby zobaczyli american dream – powiedział z prawdziwie amerykańskim akcentem koszykarz NBA. – To symbol wielkiego partnerstwa – dodał Artur Wróblewski, ekspert TVP.

Jak podkreślają „Wiadomości TVP”, symboliczna podróż odbyła się w Dzień Niepodległości. – 11 listopada wypełnił wniosek, 11 listopada wyleciał i 11 listopada, dzięki zmianie strefy czasowej, pierwszy Polak bez wizy wylądował w USA – zauważa prezenter TVP. – Teraz już każdy Polak, tak jak Marcin Bakalarski, może się cieszyć pięknem USA – zapewniają autorzy „Wiadomości”.

Nikt nie będzie miał już jednak zaszczytu być pierwszym Polakiem bez wizy w USA. Co ciekawe, Marcin Bakalarski nie jest postacią zupełnie przypadkową: poza licencjatem z amerykanistyki pochwalić może się polityczną karierą. W przeszłości był on rzecznikiem PiS w Łowiczu, społecznym asystentem senatora Przemysława Błaszczyka oraz posła Marka Matuszewskiego (obaj z PiS), jak również kandydatem na posła z Kongresu Nowej Prawicy.

Pierwszy Polak bez wizy rozpala wyobraźnię

Materiał TVP wywołał entuzjazm w mediach społecznościowych.

To mały krok dla Marcina, ale wielki skok dla ludzkości

– napisał jeden z komentujących.

‚Pierwszy Polak bez wizy szuka żony’ – nowe reality show już od grudnia tylko w TVP

– dodał inny.

Marian Banaś przed senacką komisją to byłaby prawda o PiS dla elektoratu tej partii.

Kmicic z chesterfieldem

Andrzej Bober o  inauguracyjnym posiedzeniu Sejmu, otwartym przez marszałka seniora Antoniego Macierewicza (PiS).

Macierewicz w Sejmie

Chociaż w poprzedniej kadencji Sejmu przeprowadzono fundamentalne zmiany, odpowiedzialność za ostateczne uporanie się z ciemną spuścizną komunizmu spada na nas. (…) Absolutna większość wyborców wsparła te ugrupowania, które jednoznacznie odwoływały się do wartości narodowych, niepodległościowych, katolickich. (…) Wiemy jaką cenę płacimy za porozumienia Okrągłego Stołu i jak wygląda kolejna faza postmarksistowskiego ataku oraz dokąd prowadzi ideologia gender. (…) Naród, który nie jest w stanie obronić swojej niepodległości i odbudować potencjału demograficznego, musi upaść.

– Ani prezydent, ani Marszałek Senior nie przywitali przedstawicieli sądownictwa, pani Prezes TK, pani Pierwszej Prezes SN, ani Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Bardzo wymowne przemilczenie – komentuje poseł Franciszek Sterczewski.

Marcelina Zawisza (posłanka): Macierewicz podczas swojego przemówienia mówił o całkowitym zakazie aborcji. Polska już teraz ma barbarzyńskie prawo. Lewica się nie boi – ani Macierewicza, ani księży…

View original post 867 słów więcej

 

Kaczyński chce zrobić z Polski Zadupie, aby Zadupian chwycić za mordę

Kaczyński chce zrobić z Polski Zadupie, aby Zadupian chwycić za mordę.

Kmicic z chesterfieldem

„Kryzys polityczny wywołany rządami PiS jest tak wielki, że należy wszystko zrobić, by nie pozwolić tej partii niszczyć przez kolejne cztery lata ładu ustrojowego i praworządności. Kandydatem powinien być więc ktoś, kto w sposób wiarygodny, autentyczny, z przekonaniem, będzie budował poparcie ponad połowy Polaków” – powiedział Donald Tusk w rozmowie z Jurkiem Kuczkiewiczem z „Le Soir”. Wywiad publikuje „Gazeta Wyborcza”.

Tusk podkreślił, że jego bardzo wyraziste poglądy „nie są poglądami większościowymi w Polsce”. – „Poczynając od nieodpowiedzialnej polityki finansowej. Pomijam 500 plus, nikt już tego nie odbierze. Ale jak wiadomo, rząd PiS na tym nie poprzestał. I widać wyraźnie, że – na sposób południowoamerykański – on połączył to, co jest przyjemne, łatwe i atrakcyjne w lewicowej i prawicowej polityce. Wiadomo, że to się musi skończyć dramatem” – powiedział.

 „Dzisiaj mój pogląd nie jest dominujący” – przyznał Tusk, ale dodał: – „Przy czym jestem przekonany do swoich racji, będę ich bronił…

View original post 1 848 słów więcej

 

Mafia PiS (2)

– „PiS, który mówił, że walczy z mafiami VAT-owskimi tak naprawdę wpuścił mafię VAT-owską do Ministerstwa Finansów. Ta sprawa musi być wyjaśniona w trybie natychmiastowym” – powiedział poseł PO Sławomir Nitras.

Politycy KO domagają się wyjaśnień od Mateusza Morawieckiego. – „Również jego osobistej roli, bo ci ludzie zostali zatrudnieni w Ministerstwie Finansów w czasie, kiedy on pełnił funkcję ministra finansów” – podkreślił Nitras.

Posłanka Paulina Hennig-Kloska przypomniała, że za wdrażaną przez ostatnie cztery lata reformę skarbowości i powołanie Krajowej Administracja Skarbowej odpowiadał Marian Banaś. – „I od zawsze były uwagi tego typu, że zmiany kadrowe, które następowały w ramach tej reformy mają charakter polityczny, a nie merytoryczny” – stwierdziła posłanka PO-KO. Postawiła też publicznie pytania: – „Ilu jeszcze przedstawicieli mafii VAT-owskiej zasiada w administracji skarbowej na kluczowych stanowiskach? Kto dzisiaj ma zbadać i odpowiedzieć Polakom na to najistotniejsze pytanie: prokuratura Ziobry czy NIK Banasia?”.

Poseł PO Zbigniew Konwiński, który był członkiem sejmowej komisji śledczej ds. VAT, zauważył, że przy jej powoływaniu opozycja wielokrotnie domagała się, aby zajęła się ona również okresem rządów PiS, a nie tylko PO-PSL. Jak wiadomo, głosami posłów PiS, wnioski w tej sprawie były odrzucane.

Konwiński zapowiedział, że jeżeli politycy opozycji nie uzyskają od premiera żądanych informacji w sprawie Banasia i jego współpracowników z czasów pracy w MF, to będą domagać się w Sejmie nowej kadencji powołania komisji śledczej ds. VAT i zbadania lat 2015-2019. – „Jeśli PiS nie ma tu nic do ukrycia i ma czyste ręce w tej sprawie, to przed taką komisją nie będzie się bronił” – powiedział poseł PO-KO.

Więcej >>>

Posłanka PiS Anna Milczanowska była tą osobą, która w imieniu PiS zgłosiła kandydaturę Mariana Banasia na szefa NIK. Dzisiaj – po wielu kontrowersjach, dotyczących jego osoby – Milczanowska nie ma sobie nic do zarzucenia.

Przypomnijmy więc, co mówiła posłanka Milczanowska: – „Zarówno wykształcenie, jak i bogate doświadczenie zawodowe, ogromne zasługi, jeśli chodzi o działania na rzecz uzyskania wolności przez naszą ojczyznę, uważamy, że pan Marian Banaś jest dobrym kandydatem na prezesa Najwyższej Izby Kontroli”. W świetle doniesień medialnych na jego temat to zdanie brzmi jak ponury żart.

Ale nie dla posłanki PiS. Zapytana przez dziennikarzy, czy żałuje, że tak wychwalała Banasia, odpowiedziała: – „Nigdy niczego nie żałuję. Poczekajmy, co przyniesie czas. Wątpliwości są wobec różnych ludzi, różnych zachowań, również z opozycji”. A poza tym ona tylko prezentowała wniosek w imieniu klubu PiS…

Nie szokują jej także doniesienia o współpracownikach Banasia, którzy – zamiast ścigać mafie VAT-owskie, sami taką mieli zorganizować. – „Dlaczego akurat łączyć ich z panem Marianem Banasiem?” – rozbrajająco odparła Milczanowska.

Milczanowska będzie posłanką także w nowym Sejmie. W poprzednim była m.in. przewodniczącą komisji, w której PiS przeforsował nowy Kodeks wyborczy.

O klerze i seksie >>>

Ocipieć

Hanna Zdanowska kandydatką na wybory prezydenckie 2020? Z otoczenia prezydent Łodzi dochodzą sygnały świadczące o tym, że to niekoniecznie czcze spekulacje. Wiadomo też, kogo prezydent Łodzi poprze w wyborach na szefa PO.

– Wynik Hanny Zdanowskiej w Łodzi to był spektakularny sukces i wyobrażam sobie, że ona mogłaby być liderką, która zmierzy się w pojedynku z Andrzejem Dudą – powiedział w rozmowie z „Wyborczą” Błażej Lenkowski, politolog, prezes Fundacji Liberté!, a także współorganizator Igrzysk Wolności.

Mówiąc o spektakularnym sukcesie, Lenkowski miał na myśli 70-procentowe zwycięstwo, które Zdanowska odniosła w wyborach samorządowych nad kontrkandydatem z PiS – posłem Waldemarem Budą. Według Lenkowskiego kandydatura Zdanowskiej na prezydenta RP miałaby być zasadna również z tego powodu, że prezydent Łodzi – miasta, które za jej rządów wydostało się z gospodarczej zapaści – udowodniła swoją zdolność również do rozwiązywania problemów społecznych, a w związku z tym do walki o nowy elektorat.

– To daje nadzieję na przyszłość i pokazuje, że potrafi się komunikować nie tylko z wąską grupą wyborców swojej partii – mówił Lenkowski.

Zdanowska bada grunt?

Wśród komentarzy internautów pod wspomnianym wywiadem przeważają reakcje negatywne. Z jednej strony, anonimowi czytelnicy wytykają Zdanowskiej brak osobistego zaangażowania w protesty w obronie praw kobiet i sądownictwa, przeciągające się remonty dróg w centrum miasta, czy brak charyzmy. Z drugiej strony, pod imieniem i nazwiskiem zwracają się do redakcji osoby, które w prezydent Zdanowskiej widziałyby kandydatkę na prezydenta RP. Wśród nich prof. Andrzej Piechocki, biolog związany z Uniwersytetem Łódzkim i Polską Akademią Nauk:

„Świetna kandydatka na stanowisko prezydenta Polski. Mądra, waleczna, nieustępliwa, rozumiejąca zarówno prostych ludzi, jak i intelektualistów oraz twórców związanych ze sztuką. Pod jej kierunkiem wrócilibyśmy na europejskie wody z ogromną szansą na zniwelowanie upadku w ostatnich czterech latach” – pisze Piechocki.

– Dużo mówi się w urzędzie miasta o tym, na ile to jest realne, ale wiadomo, że taki pomysł był.

Myślę, że Hanna Zdanowska starała się wybadać atmosferę wokół swojej ewentualnej kandydatury, ale plany pokrzyżowała jej Kidawa-Błońska

– mówi nam osoba z otoczenia prezydent Łodzi.

Małgorzata Kidawa-Błońska, startując w ostatnich wyborach parlamentarnych z pierwszego miejsca KO w Warszawie, zdobyła ponad 416 tys. głosów, co było najlepszym wynikiem w kraju. Spekulując na temat tego, kto miałby być kandydatem lub kandydatką na prezydenta RP, Lenkowski wskazywał, że wiele zależy od wyników wyborów parlamentarnych. Zakładał przy tym, że Kidawa-Błońska – którą w minionej kampanii wyborczej KO prezentowało jako potencjalną premier – byłaby naturalną kandydatką na prezydentkę wówczas, gdyby KO odniosła sukces. Wynik jest jednak dość daleki od oczekiwań, w związku z czym w szeregach koalicji pojawił się postulat zmiany przywództwa. Nie jest jednak jasne, czy pozbawienie Grzegorza Schetyny przewodnictwa w KO nie będzie jednoznaczne z rezygnacją z proponowanego przez niego kandydata na prezydenta, którym – według nieoficjalnych informacji – miałaby być Kidawa-Błońska.

Jasne jest jedno – i potwierdzają to liczne głosy z Piotrkowskiej 104. Mianowicie to, że w nadciągających wyborach na szefa PO Zdanowska nie poprze Schetyny.

Zmiana w PO – albo poza nią

Zdecydowanie trudniej odpowiedzieć na pytanie, kogo prezydent Łodzi poprze w zamian. Formę legendy miejskiej ma w Łodzi teoria o bliskich politycznych kontaktach Zdanowskiej z Tuskiem, który miałby być cichym zwolennikiem jej kandydatury na prezydenta RP. Cały czas żywe są też pogłoski o tym, że Tusk – który z obaw przed dużym elektoratem negatywnym sam raczej nie wystartuje w wyborach prezydenckich – miałby próbować tworzyć stronnictwo oparte o wpływowych politycznie samorządowcach.

Przed wyborami europejskimi mówiło się nawet o nowym ugrupowaniu o roboczej nazwie „Ruch 4 czerwca”, którego powstanie miałoby zostać ogłoszone przy okazji 30. rocznicy pierwszych wyborów. 4 czerwca 2019 jednak minął, a nowego ugrupowania wciąż nie ma, dlatego coraz bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz, według którego nowe stronnictwo zaplanowano pod kątem odnowy wewnątrz Platformy (a więc również Koalicji) Obywatelskiej.

– Scenariusz najlepszy z perspektywy łódzkiej byłby taki, że albo Rafał Trzaskowski, albo Borys Budka przejmują władzę w PO, a partia się zmienia.

Po pierwsze, cały „dwór Schetyny” idzie w odstawkę, po drugie, mocniej angażujemy w partię samorządowców i eksponujemy nowe twarze, których w Sejmie kilka teraz jest – mówi członek łódzkiej PO.

Spośród dwóch wspomnianych powyżej kandydatów Zdanowska bardziej miałaby się skłaniać ku Trzaskowskiemu, ceniąc sobie jego perspektywę samorządowca. Odnowę Platformy mieliby jednak przeprowadzać również samorządowcy, których Zdanowska chciałaby wciągnąć z powrotem do partii: prezydent Sopotu Jacek Karnowski (poza PO od 2008 roku), czy Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska (poza PO od roku 2018). Swego czasu mówiło się o konflikcie pomiędzy Zdanowską a Dulkiewicz, która nie poparła prezydent Łodzi w wyborach na prezesa Unii Metropolii Polskich (został nim Tadeusz Truskolaski – prezydent Białegostoku).

– Może źle się ta relacja zaczęła, ale nie traktujemy Dulkiewicz jako politycznej konkurentki. Gdańsk jest na to zbyt daleko od Łodzi – słyszymy w odpowiedzi.

Osoba z politycznego zaplecza Zdanowskiej dodaje jednak, że jeśli odnowy PO nie uda się przeprowadzić, to prawdopodobnie prezydent Łodzi wystąpi z partii. Ważnym bodźcem ku temu byłoby utrzymanie władzy w PO przez Schetynę, co do którego istnieje obawa, że będzie próbował zmarginalizować pozycję Zdanowskiej – w ramach zemsty za zachowanie prezydent Łodzi w ostatniej kampanii wyborczej. Przypomnijmy, że prezydent Łodzi po ogłoszeniu wyborczych list ostentacyjnie odeszła ze sztabu KO, a potem poparła Tomasza Trelę, startującego z SLD, oraz Krzysztofa Kwiatkowskiego, rywala Małgorzaty Niewiadomskiej-Cudak – kandydatki uzgodnionej w ramach paktu senackiego opozycji.

Hanna Zdanowska: Nigdy nie mówić „nigdy”

Czy liczne w kampanii wyborczej zawoalowane ataki na Schetynę nie oznaczają jednak, że Zdanowska sama rozważa kandydaturę na szefową PO?

– Nie połączę tych dwóch funkcji [prezydenta miasta i szefowej PO], a obecna jest dla mnie ważniejsza

– odpowiada Zdanowska, co zdaniem ważnego łódzkiego działacza PO oznacza, że nie będzie kandydować na 98 procent.

W porównaniu z kategoryczną (na 98 proc.) odmową w powyższej sprawie znacznie mniej jednoznaczna wydaje się odpowiedź prezydent na pytanie o jej ewentualny start w wyborach prezydenckich. Wśród jej stronników opinie na temat tego, czy kwestia może być aktualna, również są podzielone. Często słychać stwierdzenia, że Zdanowska nie ryzykowałaby porażki – zwłaszcza że nowa ordynacja wyborcza przyjęta w zeszłym roku przez rząd PiS pozwala jej ubiegać się o fotel prezydenta miasta po raz czwarty (dwukadencyjność nie działa wstecz – liczy się ją od jesieni 2018).

Zapytana o ewentualny start w wyborach na prezydenta RP, Zdanowska najpierw dziwi się, że spekulacje jeszcze się nie skończyły i zapewnia, że dla niej najważniejsza jest Łódź. Dodaje jednak, że kandydatów może być wielu, więc może nie najgorszym rozwiązaniem byłyby prawybory wśród kandydatów opozycji. Czy sama wzięłaby w nich udział? Odpowiada, że w polityce nigdy nie wolno mówić nigdy…

Można ocipieć!

Kmicic z chesterfieldem

Dzisiaj mija 2 rocznica jak pod Pałacem Kultury w Warszawie podpalił się w akcie protestu przeciw polityce PIS Piotr Szczęsny – szary człowiek, który kochał wolność ponad wszystko. Trzeba pamiętać o tym wydarzeniu, dlatego przypominam jego list – testament.

Patriotyczni eksperci od turystyki i krajoznawstwa oferują Oldze Tokarczuk atrakcyjne destynacje.

Ze współczuciem trzeba przyznać, że Akademia Szwedzka sprawiła Oldze Tokarczuk wielki problem. Laureatka Nagrody Nobla musi sobie teraz łamać głowę, jaki kraj jako miejsce osiedlenia wybrać. Rodacy, którzy wpisują się na forach internetowych, życzliwie podsuwają jej niezliczone pomysły. Warto kilka wymienić, z szacunku zachowując oryginalną pisownię komentatorów portalu tygodnika „Sieci”.

„Jedź do iSSraela. Idealne państwo dla bydła antypolskiego”.

„Wracaj na Wzgórza Golan”.

„i ona ma taką nagrodę może powinna wyprowadzić się do niemiec”

„Proponuję wyjazd na Krym”.

„Proponuję wyjazd do KRLD”.

„Wyjazd do państw arabskich”.

Propozycji jest tak dużo, że niektórym osobom trudno coś nowego wymyślić. Stąd i taki kategoryczny…

View original post 5 180 słów więcej