Koniec bezkarności Pawłowicz

Zrzutka na proces >>>

Koniec bezkarności Pawłowicz.

Kmicic z chesterfieldem

Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie. Walczę o państwo prawa, wolności obywatelskie, w tym wolność od pełnego zła Kościoła. A kaczyści precz!

Krystyna Pawłowicz, która obiecywała zawiesić działalność na Twitterze, właśnie opublikowała kolejne już – po złożeniu tej obietnicy – wpisy. „Tłumaczy” w nich, jak to jest możliwe, że mimo swojego wieku może kandydować do Trybunału Konstytucyjnego. Była posłanka PiS ma 67 lat.

– „ŻADNE przepisy, ani art.3 ustawy o TK, ani art.30 ustawy o SN określający „wymogi” dla bycia sędzią SN – JEDYNY do którego w sprawie „wymogów” odsyła art.3 ustawy o sędziach TK – NIE określają „końcowego” wieku dla kandydowania do SN/TK” – napisała Pawłowicz.

W następnym wpisie dodała: – „Przepis o 65 latach, po osiągnięciu których sędzia SN przechodzi z ustawy w stan spoczynku NIE MA przy tym jednak charakteru bezwzględnego, bo na wniosek tego sędziego można mu PRZEDŁUŻYĆ jeszcze o kilka lat czas wykonyw…

View original post 1 514 słów więcej

 

Prawica dorwała Olgę Tokarczuk i szarpie

Przyczynek do dyskusji o służbach, Marianie Banasiu i sprawdzaniu jego historii finansowej.

Laureatka Literackiej Nagrody Nobla Olga Tokarczuk doczekała się haka. Na stronie jednego z prawicowych portali pojawiło się zdjęcie sprzed lat, na którym pisarka w towarzystwie znajomych piecze przy ognisku kiełbasę. W tekście czytamy: „Nie wiadomo, czy było jej wtedy wstyd, gdyż jej twarz nie zdradza większych emocji”.

Chodzi o to, że Tokarczuk znana jest też z działalności na rzecz ochrony zwierząt i w związku z tym m.in. jest od wielu lat wegetarianką. Powiedziała ostatnio podczas spotkania z czytelnikami:

 „Granica między człowiekiem i zwierzęciem jest postawiona w sztuczny sposób. Żyjemy w czasach, które te granice przesuwają. Cudownie jest wiedzieć, że Nowa Zelandia ustanowiła dekretem, że zwierzęta czują i mają swoje prawa. Wydaje mi się, że wszyscy będziemy szli w kierunku Nowej Zelandii i za 50 lat będziemy wstydzili się, że jedliśmy mięso. Jestem pewna, że tak się stanie”. Nigdy nie powiedziała, że urodziła się wegetarianka, ale pretekst do ataku jest, jak znalazł…

Nie pozostał bez reakcji: „Nasze ukochane prawicowe media znalazły wreszcie upragnionego haka na Noblistkę. Otóż, co widać na zdjęciu, ona, wegetarianka od 30 lat jadła kiedyś kiełbasę. Jest to skandal” – napisała Karolina Korwin Piotrowska na Instagramie.

I dodała: „Rozumiem, albo przynajmniej staram się pojąć, że prawicy Nobel dla Olgi się nie podoba, oni tak zafiksowani na polskości, na dumie narodowej, robią teraz wszystko, by nas tej dumy pozbawić, wyrzygać się na nią. Pewnie niedokładnie strawioną patriotyczną kiełbasą. Bez sensu, głupie to, chamskie i tanie. Jak kiełba z Biedry”.

Następnie podsumowała: „Nikt nawet nie sprawdził pewnie, że ta kiełbasa, zjadana przez młodziutka Olgę, to była nasza, Polska, narodowa kiełbasa, ze świni, która wstała z kolan i nosiła dumnie swój polski ryjek”.

O Tadeuszu Rydzyku tutaj >>>

Mniemana miłość PiS i Kościoła kat. do Polski to czysta nienawiść.

Kmicic z chesterfieldem

Arcybiskup Leszek Sławoj Głódź, to jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego duchowieństwa. Hierarcha, który co miesiąc otrzymuje od 10 do 17 tysięcy złotych emerytury, jest właścicielem 20-hektarowego rancza we wsi Bobrówka na Podlasiu.

Tam też znajduje się pałac arcybiskupa. „To odnowiony budynek starej szkoły, który duchowny odkupił od gminy za 60 tys. zł. Teraz jest warty kilka razy więcej.” Na co dzień duchowny mieszka i urzęduje w rezydencji w Gdańsku.

Od lat krążą legendy o wydawanych przez niego biesiadach, podczas których alkohol leje się strumieniami. „On ma taka głowę, że nigdy nie potrafiliśmy się zorientować, jak dużo wypił. Nic po nim nie widać. Picie przerywał tylko po to, by rzucić niewybrednym żartem o polityku, którego nie lubił, albo żeby kogoś skląć” – komentują współpracownicy arcybiskupa w artykule na portalu wp.pl.

To również oni zwrócili uwagę na zachowanie przełożonego. Przemoc, publiczne poniżanie, znęcanie się, ubliżanie – to tylko część…

View original post 2 238 słów więcej

 

Czy Ziobro przyniesie głowę Kaczyńskiego?

Wydaje się, że po zwycięstwie w wyborach parlamentarnych prezes Kaczyński będzie w pełni usatysfakcjonowany. Jednak chodzą słuchy, że nie jest to takie pewne. Ponoć sen z oczu prezesa spędza Zbigniew Ziobro.

Fakt, ugrupowanie ministra sprawiedliwości zdobyło 17 mandatów, a to oznacza, że tylko dzięki temu PiS ma większość w Parlamencie. Ziobro wyczuł więc sytuację idealnie i ponoć zażądał dla siebie stanowisko wicepremiera oraz jakąś tekę ministerialną dla posła ze swojej partii. Nie ukrywa też, że chętnie zamieniłby premiera Morawieckiego na kogoś innego, bardziej mu odpowiadającego.

Koledzy partyjni Ziobry zgadzają się z nim, że zmiany w rządzie są konieczne. Jak to podkreślił Patryk Jaki w rozmowie z TVN24, „Wygraliśmy wybory zdecydowanie, ale mimo wszystko potrzebna jest refleksja i na pewno potrzebne są zmiany”.

Jarosław Gowin nie ma nic przeciwko przyznaniu Ziobrze teki wiceministra, bo przecież „Skoro ja jako lider jednej z trzech partii, z dwóch mniejszych partii obozu rządowego, jestem wicepremierem, nie byłoby rzeczą w żaden sposób zaskakującą, że wicepremierem zostanie także minister Ziobro”, jednak nie zamierza się wtrącać, uznając, że to sprawa miedzy PiS a Solidarną Polską.

Zdecydowanie jednak opowiada się za pozostawieniem Morawieckiego na stanowisku premiera. Takie były wcześniejsze ustalenia i „trzeba trzymać się dawnych reguł solidarnej współpracy”. Wydaje się, że Jarosław Gowin jest bardziej wierny wcześniejszym ustaleniom, czego nie można powiedzieć o Zbigniewie Ziobrze. Jest on zdecydowanie trudniejszym koalicjantem, z wielkimi ambicjami i zapewne nie odpuści, by piąć się coraz wyżej w polityce. W końcu mając tych 17 posłów ma prawo stawiać warunki, a może i w którymś momencie wygryźć samego prezesa?

Mateusz Morawiecki powinien dalej być premierem? – Potrzebna jest rozmowa na ten temat, ale najpierw w gronie koalicyjnym – powiedział europoseł Patryk Jaki w rozmowie z TVN24. Wypowiedź polityka ponownie wznieciła spekulacje o oczekiwanej zmianie szefa rządu ze strony Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry.

  • „Fakty” TVN podają nieoficjalnie, że Ziobro zażądał stanowiska wicepremiera i dodatkowego resortu dla przedstawiciela swojej partii w nowym rządzie
  • Minister sprawiedliwości był dziś widziany w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej
  • Ziobrę na stanowisku wicepremiera widzi Jarosław Gowin, jednak nie wyobraża sobie, aby Morawiecki nie pozostał szefem rządu

Prawo i Sprawiedliwość zdecydowanie wygrało wybory paramentarne, zdobywając 43,59 proc. głosów, jednak rezultat ten przełożył się jedynie na 235 mandatów. Oznacza to, że dysponuje przewagą jedynie pięciu posłów potrzebną do samodzielnego rządzenia. Co ważne, w grupie tej znajduje się liczne grono polityków należących do dwóch innych ugrupowań wchodzących w skład Zjednoczonej Prawicy: Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry i Porozumienia Jarosława Gowina. Partie te mają w nowym Sejmie odpowiednio 19 i 18 przedstawicieli. Może to komplikować plany lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego, także co do składu przyszłego rządu.

Według nieoficjalnych informacji „Faktów” TVN Zbigniew Ziobro zażądał stanowiska wicepremiera oraz dodatkowego resortu dla polityka Solidarnej Polski. Ma to być warunkiem poparcia rządu.

– Wygraliśmy wybory zdecydowanie, ale mimo wszystko potrzebna jest refleksja i na pewno potrzebne są zmiany – powiedział w rozmowie z TVN24 europoseł Patryk Jaki, odnosząc się do wyniku wyborów. Bliski współpracownik Zbigniewa Ziobry nie wykluczył też zmiany na stanowisku szefa rządu. – Potrzebna jest rozmowa na ten temat, ale najpierw w gronie koalicyjnym – zaznaczył.

Minister sprawiedliwości był dzisiaj widziany w warszawskiej siedzibie Prawa i Sprawiedliwości przy ul. Nowogrodzkiej. W budynku spędził kilkadziesiąt minut. Nie wydano żadnego oficjalnego komunikatu, czego mogły dotyczyć rozmowy.

Ziobro wicepremierem? Gowin: nie będziemy temu przeciwni

W „Faktach po Faktach” TVN24 o zmiany w rządzie pytany był wicepremier Jarosław Gowin. Polityk stwierdził, że nie będzie przeciwny przyznaniu Ziobrze stanowiska wicepremiera.

– Skoro ja jako lider jednej z trzech partii, z dwóch mniejszych partii obozu rządowego, jestem wicepremierem, nie byłoby rzeczą w żaden sposób zaskakującą, że wicepremierem zostanie także minister Ziobro – tłumaczył. Jednocześnie zaznaczył, że to kwestia negocjacji między PiS a Solidarną Polską. – Nie będę się w to wtrącał – dodał.

Pytany o zmianę na stanowisku premiera powiedział, że nie wyobraża sobie, aby Mateusz Morawiecki nie był szefem rządu. – Sprawa jest poza dyskusją. Tego kandydata wskazała główna partia naszego obozu, czyli PiS. Porozumienie formalnie poparło kandydaturę Morawieckiego – oznajmił. – Trzeba trzymać się dawnych reguł solidarnej współpracy – zaznaczył.

W jego ocenie „nie ma żadnego pośpiechu w powoływaniu nowego rządu”, a on sam nie był jeszcze w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej.

Ziobro jeszcze może, a Kaczyński impotent.

Kmicic z chesterfieldem

W normalnym państwie można by taki pomysł obśmiać. Ale PiS ze środowisk postulujących taką edukację zrobił wroga publicznego, niszczycieli polskiej rodziny, deprawatorów dzieci i nihilistów.

To do nich wołał prezes Kaczyński: „Ręce precz od naszych dzieci”. To także ich miał na myśli abp Jędraszewski, głosząc o „tęczowej zarazie”. W takiej sytuacji można się spodziewać, że obywatelska inicjatywa mająca błogosławieństwo Kościoła zostanie przez parlament uchwalona. Będziemy wtedy chyba jedynym krajem w Europie i ewenementem na skalę światową, gdzie edukacja seksualna nie tylko nie jest w szkołach wykładana, ale jest zakazana i karana więzieniem.

Nauczanie seksualne jako przestępstwo

Na wznowionym po wyborach posiedzeniu Sejmu jednym z punktów było pierwsze czytanie projektu obywatelskiej inicjatywy Stop Pedofilii, który wprowadza do kodeksu karnego nowe przestępstwo: nauczania seksualnego. Przepis ma brzmieć tak: „Kto propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej, działając w związku z zajmowaniem stanowiska, wykonywaniem zawodu lub działalności związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi…

View original post 5 130 słów więcej

 

Dla Kaczyńskiego jesteśmy złodziejami, których można bić i kopać

Szczególnie ci, którzy do tej pory byliście zachwyceni polityką PiSu. Czy już wszyscy słuchaliście planów Kaczyńskiego, dotyczących przyszłości Waszych firm? Już słyszeliście o ZUSach i pensjach, jakie będziecie musieli Waszym pracownikom zapłacić? A może przekaz był nie do końca czytelny? Postaram się to więc w skrócie wytłumaczyć.

Teraz ważny jest przekaz, który ma płynąć do osób, które zatrudniacie. Nie do Was. Teraz ważne są Wasze pieniądze i Wasi pracownicy, których głosy można kupić za Wasze pieniądze. Jeden pracodawca zatrudnia dziesięciu, stu, a nieraz kilka tysięcy pracowników. Dlatego Wasze zdanie nie będzie ważne. Jest Was za mało w stosunku do zatrudnionych u Was osób. Teraz tylko te osoby się liczą. No i Wasze pieniądze. Teraz to w Waszych firmach kryje się potencjalny zwolennik PiSu. Trzeba mu tylko sowicie zapłacić. Waszymi pieniędzmi.

Niebawem staniecie się złodziejami i wyzyskiwaczami, a Wasi pracownicy będą się Wam coraz śmielej odgrażać przy ogromnym poparciu rządu, kościoła i prawicowych mediów. Teraz to prezes będzie szefem i będzie im obiecywał wyższe pensje, które zapłacicie Wy. I nie ma znaczenia, czy będzie Was na nie stać. Najwyżej firma padnie, a rząd wspaniałomyślnie „uratuje” Wasze firmy i Waszych pracowników, przejmując cały Wasz majątek. To wszystko Ziobro przygotował już odpowiednio wcześniej. Pewnie tego nie pamiętacie, jak krzyczeliśmy o tym, że Ziobro wprowadza ustawy, które pozwalają przejąć majątek obywateli. To jedna z tych „mało istotnych” zmian, na które mało kto zwracał uwagę. A wszystko to odbędzie się przy gromkich oklaskach Waszych pracowników.

Spróbujcie zaprotestować przeciw skandalicznym planom prezesa. Zobaczycie, jak to działa. Poczekajcie na przekaz, jaki popłynie na Wasz temat z telewizji rządowej.

Pamiętajcie, że to Wy możecie być niebawem traktowani jak ludzie, którzy walczą o praworządność, jak nauczyciele czy osoby niepełnosprawne.
To na Was będzie skierowana cała machina propagandowa.

Oczywiście jest jeszcze szansa, żeby tego nie oglądać. Iść na wybory i zagłosować przeciw temu bandyckiemu bezprawiu.

Co do zabijania czytaj tutaj >>> O zabitym przez policję 37-latku Tomaszu Wróblewskim >>>

Równo rok temu Gabriela Lazarek pisała:

Prześladowania sędziów wydających niekorzystne dla władzy wyroki, broniących Konstytucji, a co za tym idzie – Państwa Prawa, oraz wyroki sędziów partyjnych, gdzie umorzono sprawę o pobicie (brutalne skopanie) Kobiet, przez uczestników Marszu Niepodległości 11 listopada 2017.

Tak działa w Polsce Prawo i Sprawiedliwość w 2018r. “Nikt nam nie powie, że czarne jest czarne, a białe jest białe ” czy jakoś tak…

Niech mi ktoś jeszcze powie, że nie protestuje, bo jest „apolityczny „.

Prawo jest w Polsce polityczne i w obecnym stanie, jesteśmy państwem bezprawia. Dotyczy to nas wszystkich, czy się to komuś podoba czy nie. Też Was ta władza sięgnie” apolityczni „. Nie znacie dnia, ani godziny.

Gałąź, na której wszyscy siedzimy, jest już porządnie podpiłowana i właśnie całe społeczeństwo od prawa do lewa, które nie podporządkuje się tej władzy i nie będzie tańczyć jak zagrają, upadnie na ryj. Łącznie z tą władzą.
Przepraszam, nie wszyscy. Faszystowskie bojówki przetrwają. Rozrosną się jak grzyby po deszczu. Tylko tam będziesz chroniony. Tylko ten co bije, nie będzie bity.

Ten rząd sam za chwilę dostanie z buta od tych nacjonalistycznycb, faszyzujących bojówek. I nie będzie mógł absolutnie nic zrobić. Nikt nie będzie już mógł nic zrobić.

W tym kraju już wolno bić. Wolno kopać. Od słowa, do czynu. Teraz wolno. To kwestia czasu, kiedy będziesz musiał bić, żeby nie być bitym. Zgodnie z prawem. Co dalej?

„Ekonomista” Kaczyński zagalopował się, ale PiS i tak sięgnie do kieszeni najbardziej przedsiębiorczych Polaków i wpędzi nas w ruinę pokroju Grecji i Wenezueli. Będziemy jeszcze kwiczeć, jak w PRL-u.

Kmicic z chesterfieldem

>>>

Nic nie zapowiadało takiego zwrotu akcji w wyborczym wyścigu. Faworyt był jeden, a jego pozycja lidera wydawała się być niezagrożona. Tempo marszu po władzę totalną, najlepiej konstytucyjną miało przyspieszyć ogłoszenie przełomowych propozycji, nazwanych “hattrickiem Kaczyńskiego”. Obejmują one radykalny i skokowy wzrost płacy minimalnej, wprowadzenie 13-stej i 14-stej emerytury na stałe oraz zwiększenie dopłat dla rolników. Jak donosi dziś “Gazeta Wyborcza”, postulaty te są odpowiedzią na wyniki badań elektoratu, jakie partia rządząca przeprowadziła w okresie przedwyborczym. To właśnie przymilenie się do tych trzech grup społecznych – najmniej zarabiających, emerytów oraz rolników, ma dać ekipie Zjednoczonej Prawicy miażdżące zwycięstwo wyborcze. Coś jednak zdecydowanie poszło nie tak i zamiast efektu “WOW”, propozycje wywołały kryzys, z jakim PiS jeszcze w tej kadencji mierzyć się nie musiało.

Tak długo bowiem, jak działania obozu władzy koncentrowały się na uderzeniach w nieco abstrakcyjne dla przeciętnego Polaka kwestie, jak praworządność, mający zła sławę w III RP wymiar…

View original post 3 409 słów więcej