Anna Sobecka o dogadaniu się Rydzyka z Kaczyńskim

Anna Sobecka w Telewizji Trwam wypowiadała się m.in. na temat nowych obietnic PiS.

Reklamy

Morawiecki, patologiczny kłamca

Można było popaść w osłupienie słuchając wywiadu, jakiego we wtorek udzielił telewizji TVN24 PiSowski premier Mateusz Morawiecki. Odpowiadając na konkretne pytania Anity Werner „lewitował” gdzieś, w jakiejś bliżej nieznanej przestrzeni. „Mijał się z prawdą”, konkretne fakty naginał do swoich potrzeb i płyną, płynął, płynął…

Z prawdziwą satysfakcją mówił o sytuacji w służbie zdrowia. „Wchodzimy w wielki program wymiany karetek. Zaczynamy kształcenie lekarzy. Zawód pielęgniarki znowu staje się zawodem pożądanym” – wyliczał. I brakowało mu słów zachwytu dla skracających się kolejek do lekarzy.

Odklejony od zgrzebnej rzeczywistości pokazał, że nie zgłębił smutnego raportu NIK pokazującego, że idea „sieci szpitali” spaliła na panewce, a szpitale mają większe zadłużenie niż wcześniej.

Znalazł też „świetne” wyjaśnienie kompromitującej afery hejterskiej, a najlepsza w tym wszystkim jest gorliwość z jaką bronił swojego głównego rywala, szefa resortu sprawiedliwości i całej farmy trolli, którzy w porozumieniu z internautką Emilią Szmydt organizowali kampanię nienawiści przeciwko innym sędziom.

Tu ziemia, tu ziemia panie premierze – wołają do Morawieckiego media, bo nie od dziś wiadomo, że już w marcu policja przeszukała mieszkanie Emilii, czyli sprawa musiała być znana organom ścigania. Dodatkowo jednym z głównych bohaterów afery jest Łukasz Piebiak, zastępca ministra. Trudno wyobrazić sobie, że Ziobro nie miał pojęcia, co dzieje się w resorcie.
Jeśli wiceminister Piebiak organizował jakieś działania, wcale nie musiał o nich mówić ministrowi Ziobrze” – przekonywał szef PiSowskiego rządu.

Morawiecki z uznaniem mówił o PiSowski Trybunale Konstytucyjnym: jest bardziej obiektywny, niezawisły niż za czasów Andrzeja Rzeplińskiego” – ocenił. A na to, że kieruje nim Julia Przyłębska organizująca w swoim mieszkaniu sekretne spotkania prezesa PiS, premiera i szefowej Trybunału spuścił „zasłonę milczenia”.

Wyparł jakby z pamięci takie zdarzenia, jak bezprecedensowe ułaskawienie Mariusza Kamińskiego czy wniosek Zbigniewa Ziobry ws. trybu wyborów członków KRS i utajnienie list poparcia dla członków KRS.
„W sytuacjach, które są graniczne, odsyła się do Trybunału Konstytucyjnego. Jak będzie wyrok w tej sprawie, będzie podjęta decyzja” – tak ewentualne odtajnienie list poparcia skomentował.

A co z samochodami elektrycznymi? „Do 2025 r. po polskich drogach będzie jeździć milion samochodów elektrycznych” – deklarował w 2016 roku. To też jakoś mu się zapomniało:

Moją obietnicą były autobusy elektryczne i jeździ ich coraz więcej po polskich miastach” – stwierdził w TVN 24. To, czy polski samochód elektryczny będzie teraz, czy za dwa lata to są kwestie drugorzędne w stosunku do programu 500 plus, w porównaniu do emerytury plus” – dodał.

Podobnie z mieszkaniami plus: osobiście Morawiecki deklarował 100 tys. mieszkań w ramach programu „Mieszkanie Plus„. Jak na razie powstało 867 lokali w Białej Podlaskiej, Wałbrzychu, Gdyni, Jarocinie oraz Kępnie. Kolejnych 663 jest w trakcie budowy.
„Jeśli chodzi o Mieszkania plus, to już dzisiaj na desce kreślarskiej jest co najmniej 38 tysięcy mieszkań, na różnych etapach budowy. Mieszkania, każdy dobrze wie, nie buduje się w ciągu roku. Proces budowy mieszkania, osiedla to czasami cztery lata” – oświadczył nie zauważywszy chyba, że PiS rządzi w Polsce nie rok, a właśnie równe cztery lata.

W związku z art. 103 Konstytucji koalicja Opozycyjna złoży wniosek do Marszałek Sejmu o wygaszenie mandatu poselskiego Ziobrze. W ostatnich dniach sam Ziobro przyznawał, że jest prokuratorem, wiec albo zdecyduje na ktorym z dwóch stołków siedzi, albo powinna zrobić to Marszałek Sejmu.

Kmicic z chesterfieldem

120 tys. zł – tyle właśnie wynosi koszt postawienia stoiska podczas pikniku Rodziny Radia Maryja w Toruniu. Taką kwotę na trwającą kilka godzin imprezę przeznaczyło Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej – dowiedział się onet.pl.

To już jedenasta edycja pikniku Radia Maryja. Odbędzie się on 7 września pod hasłem „Dziękczynienie w Rodzinie”. I to podczas takiej właśnie imprezy resort zamierza promować… unijny program „Rybactwo i morze” na lata 2014-2020. To, że Toruń dzieli od morza 179 km też nie ma znaczenia dla resortu kierowanego przez Marka Gróbarczyka.

„Państwowe pieniądze, żeby na jakimś świętym pikniku się pokazać…”; – „Wypromować program na lata 2014-2020. Po co promować taki program? Przecież on już się kończy!”;

„Znając pisowskie „umiejętności i możliwości” mogliby przecież za 120 tysięcy naszych, czyli podatników złotych promować rybactwo i morze na lata 1947-1953”; – „A czy Ministerstwo Sprawiedliwości też będzie miało tam stoisko? Z łatwymi do złożenia nawet dla seniora…

View original post 1 189 słów więcej

 

Język nienawiści Rydzyka i Jędraszewskiego będzie usuwany z You Tube

YouTube wziął się za środowiska katolickiej skrajnej prawicy. Usunięto już film z kazaniem abp. Jędraszewskiego, zawieszono konto Kai Godek i zablokowano kanał wRealu24 Marcina Roli. Teraz ostrzeżenie otrzymało Radio Maryja.

Usuniętym video jest homilia, w której Jędraszewski mówił o „tęczowej zarazie” i „neomarksizmie”. Filmik zamieszczono na oficjalnym profilu rozgłośni Tadeusza Rydzyka, za co stacja została już upomniana przez administrację YouTube’a. „Drugie ostrzeżenie spowoduje zablokowanie przesyłania treści na dwa tygodnie. Uzyskanie trzech ostrzeżeń w ciągu 90 dni spowoduje trwałe usunięcie Twojego kanału” – napisali w wiadomości do Radia Maryja przedstawiciele portalu.

Podobne działania YouTube podjął względem ultrakatolickiej aktywistki i polityk Konfederacji Kai Godek. Jej kanał zablokowano za promocję nienawiści i popieranie przemocy. Z „represjami” ze strony YT spotkał się także Marcin Rola, samozwańczy dziennikarz, zajmujący się głównie internetowym hejterstwem i propagowaniem mowy nienawiści.

Środowiska prawicy dopatrują się w działaniach YouTube’a prób cenzury i celowego ograniczania wpływów prawicy w sieci. Nie można się z tym zgodzić. Restrykcje ze strony serwisu dosięgnęły wyłącznie środowisk, które nie tylko propagują skrajne poglądy, ale również posługują się krzywdzącym i wulgarnym słownictwem.

Działania YouTube’a są echem burzy, jaką wywołał arcybiskup Jędraszewski. Katolicki duchowny w trakcie jednego z kazań poruszył temat mniejszości seksualnych, które porównał do wojsk bolszewickich, atakujących Polskę w 1920 r.

„Czerwona zaraza już po naszej ziemi nie chodzi. Co wcale nie znaczy, że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze, serca i umysły” – grzmiał z ambony kapłan.

Język kłamstwa i nienawiści – tym przemawia PiS i Kościół.

Kmicic z chesterfieldem

Podczas wczorajszej komedii, szeroko nazywanej oświadczeniem marszałka Marka Kuchcińskiego, zapowiedziano publikację wykazu lotów. Późnym wieczorem na stronach Sejmu dumnie umieszczono listę 85 połączeń z datami, przebytą trasą, celem podróży i liczbą pasażerów. Wykaz zawiera informacje o podróżach marszałka od marca 2016 r. do lipca 2019 r. Farsa jaka się odbyła na naszych oczach miała prawdopodobnie w zamyśle zamknąć sprawę, bo Kuchciński zadeklarował nawet wpłatę 28 tys. na Fundusz Modernizacji Sił Zbrojnych, która ma pokryć jeden z jego lotów. Zapewnienia o ciężkiej pracy i urwaniu głowy jakie ma marszałek z konsultowaniem w terenie przyjmowanych ustaw, miały dopełnić obrazu praktycznie nieskazitelnego polityka.

Miało być pięknie i cudownie, wszyscy rozeszli się do domów, a Marek Kuchciński udał się do prorządowej TVP, gdzie zapewniał o swojej boskości. Komentatorzy w studiu pletli o ataku na marszałka kochanego i opozycji, która nie ma nic ciekawszego do roboty tylko patrzy władzy na ręce. Sęk w tym…

View original post 2 966 słów więcej

 

Kuchciński, maskotka Kaczyńskiego. To prezes w pigułce

Z dużym rozbawieniem obserwuję udawane zaskoczenie bizantyjskim stylem sprawowania swojej funkcji przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. To przecież nie jest tak, że politycy partii rządzącej przez ostatnie lata kierowali się w swoich działaniach, zgodnie z zapowiedzią z expose Beaty Szydło, wyłącznie “umiarem i pokorą”, stronili od luksusów czy odmawiali sobie okazji do stawania w świetle reflektorów. Ta władza ani przez moment nie była skromna. Od pierwszej chwili, gdy zdobyli większość w Parlamencie, robili wszystko, by dobra zmiana jak najszybciej zmieniła się w “dojną” a cierpiący przez długie osiem lat w opozycji działacze w końcu mogli podreperować swoje domowe budżety.

To niebywały paradoks, że to właśnie Marek Kuchciński, znajdujący się obecnie w coraz większym wizerunkowych tarapatach jest uznawany za autora słynnego powiedzenia “Teraz Kurwa My”. Właśnie ten mechanizm, niegdyś regularnie krytykowany przez środowisko skupione wokół prezesa PiS, od 2015 roku wprowadzany jest w życie z żelazną konsekwencją. Myli się jednak ten, który myśli że ujawnienie “Kuchciński Gate” i afery “AirKuchciński” zakończy się jego dymisją. Nie stało się nic Beacie Szydło za przyznanie swoim ministrom i sobie samej gigantycznych nagród, nie stało się nic Michałowi Dworczykowi za fałszywe oświadczenia majątkowe, czy senatorowi Kogutowi za działania korupcyjne. Nieznana jeszcze w Polsce skala żerowania na państwowym majątku i majątku spółek Skarbu Państwa została zatwierdzona przez aklamację i nikt w zasadzie o to lidera ugrupowania nie pyta, nie chcąc zajmować mu głowy. Budżety kancelarii Sejmu, Senatu, Prezydenta czy Prezesa Rady Ministrów rosną rok w rok, łącznie generując już w 2017 roku ponad 1 mld złotych. Rząd jest najliczniejszy w historii, biurokracja się rozrasta, a “biernych, miernych ale wiernych” wciąż przybywa w każdym miejscu, gdzie tylko da się ich upchnąć.

Jeśli cokolwiek zaskakuje w sprawie afery samolotowej to fakt, że starający się tuszować afery i reglamentować obciążające w różny sposób obóz rządzący informacje, MON “wsypał” Kuchcińskiego przekazując posłom opozycji setki stron dokumentów, które czarno na białym pokazały, że marszałek Sejmu uznał, że państwo kupiło mu prywatny, luksusowy samolot, który może traktować jako taksówkę dla siebie i swojej rodziny. To sprawiło, że dalsze udawanie, że “nic się nie stało” staje się dla polityków PiS dużym problemem. Kuchcińskiego skrytykował prezes PiS, prezydent Duda a dziś także Joachim Brudziński, który domaga się od swojego kolegi słowa “przepraszam”. Pytanie jednak, czy ten kryzys jeszcze ktoś kontroluje. Warto zwrócić uwagę na to, co napisał na Twitterze Roman Giertych, wspominając czasy swojego ministrowania w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

“Kiedyś leciałem do Stambułu z wizytą na posiedzenie ministrów edukacji RE. Ponieważ musiałem być wcześnie rano, to leciałem TU-154. Chciałem pokazać żonie Stambuł (nie była odrębnie zaproszona). Przyleciała lotem rejsowym i tak samo wróciła. Takie były zasady. Premierem był JK” – napisał popularny mecenas i były wicepremier w czasach poprzednich rządów Prawa i Sprawiedliwości.

To, że dziś tamte zasady nie są respektowane świadczy dobitnie, że samodzielnie sprawowane rządy zdeprawowały PiS doszczętnie i raczej nic nie wskazuje na to, by miała nastąpić refleksja. Wręcz przeciwnie, z ostatnich doniesień mediów wynika, że najważniejsi funkcyjni politycy PiS właśnie zafundowali sobie kolejne podwyżki.

Wszystko więc wskazuje na to, że kolejne kryzysy wizerunkowe lada moment mogą na partię rządzącą spaść niczym lawina. I nie pomoże prezes Kaczyński ze swoimi dyscyplinującymi listami do działaczy. Nad tym rozpasaniem nikt już nie panuje.

Kuchciński to Kaczyński wielkości członka. Maskotka „teraz kurwa my”.

Kmicic z chesterfieldem

„Ministerstwo ZDROWIA przelało fundacji o. Rydzyka prawie 1 mln zł. Tak wynika z odpowiedzi na moje zapytanie. Umowy Ministerstwa z fundacją Rydzyka dotyczyły… kampanii INFORMACYJNEJ nt. walki z nowotworami. I to w czasie, gdy brakuje pieniędzy na LECZENIE raka” – napisał na Twitterze Krzysztof Brejza. Tak wynika z pisma, które poseł PO otrzymał w odpowiedzi na pytania zadane ministrowi Łukaszowi Szumowskiemu.

W piśmie wyszczególniono kwoty, które zostały przekazane fundacji Rydzyka. I tak w 2016 r. przelano 182 940 zł, rok później było to 488 604,26 zł, a w 2018 r. – 202 439,02 zł. Krzysztof Brejza zapowiedział, że wystąpi w…

View original post 1 193 słowa więcej

 

Rozpirzyć Polskę. Program Kaczyńskiego i Macierewicza

Mocnym akordem PiSowskiego letniego cyklu spotkań z mieszkańcami różnych środowisk był sobotni rodzinny piknik, zorganizowany w miejscowości Miedzna Murowana, nieopodal Piotrkowa Trybunalskiego, w województwie łódzkim. Pod hasłem „dobry czas” z mieszkańcami tego terenu spotkał się prezes Jarosław Kaczyński oraz dawno niewidziany i niesłyszany były szef MON Antoni Macierewicz.

Było swobodnie, rodzinnie, wesoło i patriotycznie.

Kaczyński przekonywał o roli Kościoła w polskiej tradycji oraz polskiej wsi. Namawiał do udziału w jesiennych wyborach i głosowania na PiS.

Nagle, ku wielkiemu zaskoczeniu prezesa, na scenę wkroczył Antoni Macierewicz z oryginalnym prezentem dla mówcy.

Był to obraz Matki Boskiej Trybunalskiej, który niestety nie wywołał zachwytu na twarzy Kaczyńskiego…

Macierewiczowi nie zakłóciło to jednak szampańskiej zabawy. Jak donoszą media od początku był zresztą duszą towarzystwa, a jak przyszło co do czego i orkiestra zaczęła grać „wywijał” z członkiniami Kół Gospodyń Wiejskich.

„Z samego programu «antypisu» wynika głęboko patriotyczny, propolski program dobrej Polski”, mówi szef sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej, Krzysztof Brejza.

Tomasz Sawczuk: Złośliwi mówią, że jest pan jedyną zorganizowaną osobą w Platformie Obywatelskiej.

Krzysztof Brejza: W Platformie jest mnóstwo wspaniałych ludzi dobrej woli, o wielkich sercach, obdarzonych autorytetem w swoich środowiskach – także wśród naszych samorządowców.

Dał się pan poznać wyborcom jako autor wielu interwencji poselskich, które miały ujawniać niedobre praktyki partii rządzącej. Gdyby miał pan podsumować tę pracę, to czego dowiedział się pan o rządach Prawa i Sprawiedliwości?

Mam wrażenie, że przez 25 lat Polska podążała drogą krajów Europy Zachodniej. Jak byśmy nie narzekali na różne błędy i potknięcia, to standardy funkcjonowania życia publicznego ulegały poprawie. Natomiast w ciągu ostatnich trzech lat nastąpiła totalna katastrofa w kwestii tego, jak funkcjonuje państwo.

Czym to się przejawia?

Statystyki mówią bardzo dużo o kondycji państwa. Podam przykład. Lubię jeździć koleją i widzę, jak dużo pociągów jest opóźnionych. Wystąpiłem w tej sprawie z pytaniem do PKP i okazuje się, że faktycznie nastąpił gwałtowny wzrost liczby pociągów odwołanych i opóźnionych. Tego rodzaju problemów jest znacznie więcej.

Politycy PiS-u zaklinają rzeczywistość. Mówią, że wygrywamy w Brukseli i jesteśmy sercem Europy – ale to jest serce w stanie przedzawałowym.

PiS także ma statystyki. Politycy partii rządzącej powtarzają, na przykład, że mamy wysoki wzrost gospodarczy i niskie bezrobocie.

Cały świat jest teraz w dobrej kondycji gospodarczej, a Polska na tym korzysta. Jeśli porównać nasz wzrost z innymi krajami regionu, to mógłby być wyższy o 2–3 punkty procentowe. Co więcej, ten wzrost jest możliwy dzięki sektorowi prywatnemu. Jeśli spojrzeć na giełdę, to spółki państwowe przeżywają dramatyczne spadki.

Państwo jest w głębokim kryzysie i to widać wszędzie. W policji pełno jest wakatów – brakuje 10 tysięcy policjantów. Mamy długi czas oczekiwania na SOR-ach i kolejki do lekarzy specjalistów, które za rządów PiS-u wzrosły średnio dwukrotnie. Nie wspominam już o pseudoreformie sądów. Przecież obywatele czekają dzisiaj na wyrok znacznie dłużej niż jeszcze kilka lat temu.

Politycy PiS-u zaklinają rzeczywistość. Mówią, że wygrywamy w Brukseli i jesteśmy sercem Europy – ale to jest serce w stanie przedzawałowym.

Krzysztof Brejza

Czy stanowisko szefa sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej to nagroda za pana dotychczasową aktywność?

Nie jest to nagroda, tylko wielkie zobowiązanie. To są najważniejsze dni w moim życiu.

Jak wygląda codzienne życie szefa sztabu?

Dni są długie. Teraz dopracowujemy system łączności na czas kampanii, kończymy pracę nad budowaniem sztabu i organizacją sztabów regionalnych. Przed nami praca nad stworzeniem sztabów powiatowych i okręgowych.

W kampanię musimy wejść jako bardzo dobrze zorganizowana struktura, ponieważ wszystko będzie opierać się właśnie na niej. Będzie ona musiała wytrzymać niebywały bój. Bierzemy udział w wojnie, która jest głęboko niesprawiedliwa.

Czyli w kampanię będzie zaangażowana cała partia, nie tylko warszawski sztab?

Oczywiście. Rozumiemy, jak ważna jest sprawność, efektywność i ciężka praca całej organizacji. Krew, pot, a na końcu łzy szczęścia.

Od dłuższego czasu Platforma Obywatelska ma opinię partii bez energii i pomysłów. Ma pan nadzieję to zmienić?

Widzę po forum programowym Platformy, po dwóch bardzo dobrych wystąpieniach szefa, że w partii wyzwoliły się wielkie pokłady energii. Jesteśmy dzisiaj w zupełnie innym miejscu niż po wyborach majowych. Mieliśmy po nich pewne poczucie niespełnienia – 38,5 procent to nie był zły wynik, ale to była porażka. Natomiast jest to także wynik, który daje świetną bazę do tego, by wygrać jesienne wybory. Potrzebujemy teraz ciężkiej pracy.

Ale to był wynik Koalicji Europejskiej, a nie Platformy. A teraz okazuje się, że koalicji nie będzie. Nie martwi to pana?

Mamy zjednoczoną opozycję, do której weszła Koalicja Obywatelska, Inicjatywa Polska, a także niezależni samorządowcy wraz ze swoimi komitetami – to wielki potencjał ludzi, którzy realizują w swoich miastach wspaniałe projekty, mają świetny słuch społeczny i zostali zweryfikowani przez wyborców. Czerpiemy od nich to, co najcenniejsze. Na przykład część naszego programu senioralnego opiera się na rozwiązaniach, które wdrożył w Poznaniu prezydent Jaśkowiak.

A jak patrzy pan na losy opozycji w tej kadencji? Przez ostatnie lata powtarzaliście, że do pokonania PiS-u niezbędna jest zjednoczona opozycja. A teraz Platforma, lewica i PSL będą startować oddzielnie. Czy nie jest tak, że wróciliście do punktu wyjścia?

W ramach wielkiej akcji „Porozmawiajmy” wciąż spotykamy się z ludźmi i wciąż słyszymy od nich, że czekają na zjednoczoną opozycję. Moim marzeniem było poprowadzić sztab zjednoczonej opozycji, a nie tylko Platformy.

Ale jeśli chodzi o przeszłość, to pamiętam Platformę, która miała w sondażach 14 procent. Były pomysły, żeby Platforma się rozwiązała. Pamiętam rozmowy z liderami lewicy, którzy pytali, po co nam ta Platforma i namawiali nas, byśmy przystąpili do WRD. Nie wiem, czy pan pamięta, że był taki projekt: Wolność, Równość, Demokracja.

Pamiętamy o tym my dwaj i Mateusz Kijowski.

A Grzegorz Schetyna z tych 14 procent rozszerzył bazę dwukrotnie. W dobie polityki tak bezwzględnej, nieuczciwej i pozbawionej skrupułów, jaką uprawiają nasi przeciwnicy, sprawdził się projekt Schetyny, projekt silnej struktury.

Po forum programowym Platformy, po dwóch bardzo dobrych wystąpieniach szefa, w partii wyzwoliły się wielkie pokłady energii.

Krzysztof Brejza

W ostatnich tygodniach Platforma pokazuje dużo obrazków ze spotkań z wyborcami w różnych miejscach Polski. W tych relacjach zwykle można przeczytać, że „rozmawiacie o tematach”, ale rzadko można się dowiedzieć, co właściwie mówicie o tych tematach. O czym mówią ludzie podczas spotkań?

Przede wszystkim nie rozmawiamy ze swoimi działaczami i sympatykami.

To dobrze, że pan o tym mówi, bo niektórzy twierdzą, że spotykacie się tylko z lokalnymi działaczami PO.

Unikamy tego, bo naprawdę chcemy dotrzeć do wyborców. Ludzie dużo pytają o kolejki w służbie zdrowia i trudności z dostępem do leków. Bardzo znamienna była dla mnie konferencja prasowa przy Hali Mirowskiej na temat drożyzny. Obok była apteka, gdzie powstała wielka kolejka. Podeszły do nas starsze osoby i w rozmowie od razu pojawiły się właśnie te dwa tematy: problem z dostępem do leków, a do tego drożyzna.

Życie w Polsce jest coraz droższe i ludzie zaczynają dostrzegać, że ktoś robi ich w konia. Można wypłacić przed wyborami trzynastą emeryturę, ale potem starszym osobom z miesiąca na miesiąc będzie żyło się coraz gorzej.

Muszę przyznać, że nie do końca rozumiem, co właściwie mówicie w sprawie drożyzny.

Przede wszystkim wzrosły rozmaite składki, takie jak opłata na OC. Można zadać pytanie, na co PZU przeznacza pieniądze – odpowiedź znajdziemy, kiedy otworzymy tygodniki PiS-owskich akolitów.

Kolejna rzecz to polityka energetyczna, zabicie OZE, nieumiejętne prowadzenie spółek energetycznych, obsadzanie państwowych firm Misiewiczami, którzy je drenują. A prąd jest jednym z ważnych czynników wpływających na ceny.

A nie jest tak, że ceny energii rosną, ponieważ rosną koszty produkowania energii z węgla?

Ale kiedy Platforma rządziła, udział OZE w koszyku energetycznym rósł.

Nie wiem, czy można powiedzieć, że to był wasz priorytet, skoro Donald Tusk stwierdził niedawno, że dopiero ostatnio przestał być sceptykiem klimatycznym.

Żyje się coraz drożej. Nie ukrywajmy, że w głównym stopniu odpowiada za to rząd, nie smerfy.

Czyli nie procesy gospodarcze?

Współodpowiedzialny za drożyznę jest rząd.

I jak mówicie, że za PiS-u cena masła wzrosła dwukrotnie, to znaczy, że za Platformy masło będzie tańsze?

Chodzi o to, by dobrze gospodarować spółkami, dbać o rynki zbytu, również zagraniczne, nie drenować przedsiębiorców setkami kontroli, nie paraliżować firm i nie zdzierać od nich pod byle pretekstem różnych opłat – a PiS dołożyło w czasie swoich rządów czterdzieści opłat i podatków, w tym opłatę paliwową.

TVPiS to telewizja partyjna. Przyjdzie w tej kwestii czas na rozliczenia, ponieważ ludzie, którzy tym przedsięwzięciem kierują, przekraczają swoje ustawowe uprawnienia.

Krzysztof Brejza

Wróćmy do tego, co mówią ludzie na spotkaniach. Czego oczekują od Platformy?

Pozytywnego programu, pozytywnej oferty. Oczekują wizji Polski po PiS-ie. Na pewno nie powrotu do tego, co było przed 2015 rokiem. Ja też nie wyobrażam sobie powrotu do tamtych czasów. Wyborcy chcą nowej, lepszej Polski, z wyższymi płacami, lepszą służbą zdrowia, przyjaznymi szkołami.

Ale przede wszystkim oczekują Polski, w której ludzie będą się wzajemnie szanowali. Bo Polska przypomina teraz rodzinę, która porozdzierana jest kłótniami, gdzie nie można usiąść przy jednym stole przy niedzielnym obiedzie i słowem się odezwać, bo wszyscy na wszystkich patrzą spode łba.

I to się teraz okazało, że ludzie chcą wizji Polski po PiS-ie? Trochę się uśmiecham, kiedy pan to mówi, bo w „Kulturze Liberalnej” od trzech lat pisaliśmy o tym, że strategia „antypisu” to za mało. Wtedy słyszeliśmy, że trzeba jednoczyć opozycję i nie marudzić. Skąd ta zmiana na trzy miesiące przed wyborami?

To nie jest zmiana, tylko konsekwencja. Z samego programu „antypisu” wynika głęboko patriotyczny, propolski program dobrej Polski. Jeżeli widzi pan, co minister Zieliński robi w policji, to „antypisem” w policji będzie jej odpolitycznienie i profesjonalizacja.

Nie wiem, czy ma pan rację, bo kiedy rozmawialiśmy w przeszłości z politykami Platformy, przekonywali nas, że kwestie programowe muszą zejść na dalszy plan. Tomasz Siemoniak mówił w wywiadzie dla „Kultury Liberalnej”, że ludzie chcą odsunięcia PiS-u od władzy i nie oczekują od was programu.

[śmiech] Nie wierzę, że tak powiedział.

Można sprawdzić, jest na piśmie.

To musiało być jakieś przejęzyczenie.

Ale to nie jest pojedyncza wypowiedź, przecież tego rodzaju wystąpień było pełno. Stąd pytam, dlaczego Platforma budzi się w tej sprawie na trzy miesiące przed wyborami? Mogłoby się wydać, że jest już trochę późno na eksperymenty.

Platforma niczego nie przespała. Zaczynamy ciężką kampanię wyborczą, a elementem tego nowego otwarcia jest zaprezentowanie oferty. Przez ostatnie trzy lata tworzyliśmy program dla Polski. Andrzej Rzońca przez dwa lata pracował nad programem wyższych płac. Spotykaliśmy się z Polakami na Klubach Obywatelskich. To były tysiące rozmów. I ten program jest wynikiem rozmów, które odbyliśmy w całej Polsce.

To zostańmy jeszcze przy temacie rozmów z Polakami. Dlaczego PiS utrzymuje wysokie poparcie po prawie czterech latach rządów?

W całej Europie rośnie fala populizmu i nacjonalizmu. Nie ukrywajmy, że zawłaszczenie mediów publicznych i uczynienie z nich pałki politycznej, ograniczenie dostępności informacji wśród ludzi na prowincji to głęboki problem Polski.

To znaczy, że TVP zapewnia PiS-owi poparcie?

W dużej części odpowiadają za tę sytuację pisowskie media, na czele z TVPiS – bo nie jest to telewizja publiczna, tylko partyjna. Jestem pewien, że przyjdzie w tej kwestii czas na rozliczenia, ponieważ ludzie, którzy tym przedsięwzięciem kierują, przekraczają swoje ustawowe uprawnienia.

Do tego PiS prowadzi politykę „dziel i rządź” w najgorszym wydaniu. Partia rządząca w sposób systematyczny pobudza i potęguje strach, a następnie szczuje jedne grupy społeczne przeciwko drugim. Jeśli w PiS-ie wiedzą, że dana grupa społeczna na nich nie zagłosuje, jak było przy okazji strajku nauczycieli, to nasyła na nią innych ludzi. To jest inżynieria nienawiści, którą podsycają rządowe media. To wszystko powoduje, że poparcie PiS-u jest takie, jakie jest.

Ale też nie przesadzajmy – to nie jest 55–60 procent, tak jak marzyłoby się liderom tego ugrupowania, tak jak jest na Węgrzech albo w Rosji. Przy zjednoczeniu dużej części opozycji i wsparciu samorządowców, 40 procent poparcia dla PiS-u to wynik, który możemy przeskoczyć. Kwestię zjednoczenia mamy już zrealizowaną – startujemy z Nowoczesną, samorządowcami oraz Inicjatywą Polską.

Jak opisałby pan dzisiejszą Platformę? Jaką partię chciałby pan współtworzyć?

Wraz z rozwojem internetu i nowych form komunikacji między ludźmi upadł podział sceny politycznej na prawicę i lewicę. Tego podziału już nie ma.

A jaki jest?

Po jednej stronie są siły populistyczno-nacjonalistyczne, które żerują na ludzkich lękach i wykorzystują rewolucję mediów społecznościowych, by prowadzić politykę strachu. Po drugiej stronie są siły umiarkowane, siły centrum, rozsądku, które muszą zatrzymać falę populizmu i nienawiści.

Platforma musi być ugrupowaniem centrum, które bierze z różnych nurtów politycznych to, co najlepsze. Z konserwatyzmu – szacunek dla litery prawa. Z chadecji – szacunek dla wspólnot lokalnych. Z liberalizmu – otwartość. Z socjaldemokracji – wrażliwość społeczną. Te elementy można pogodzić we wspólnej walce o przyszłość Polski.

Do tego dochodzi jeszcze jedna kwestia. Ta wojna informacyjna, która się teraz toczy, jest w dużej mierze inspirowana przez naszego sąsiada ze wschodu, który dąży do osłabienia i zniszczenia Unii Europejskiej. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy wyspą, ale celem w projekcie, który Rosji udaje się częściowo zrealizować w Stanach Zjednoczonych, gdzie wspiera ona Donalda Trumpa, a także w Wielkiej Brytanii. Nie zdajemy sobie jeszcze sprawy z tego, jak wielkim ciosem dla zjednoczonej Europy jest brexit.

Czy nie martwi pana, że takie dwubiegunowe rozumienie sceny politycznej prowadzi w ślepą uliczkę? Trudno wyobrazić sobie stabilną demokrację, w której dwie formacje, będące w stanie permanentnej wojny, rządzą naprzemiennie, jak gdyby nigdy nic.

Ugrupowanie strachu i nienawiści nigdy nie siądzie z nami do stołu. To jest ugrupowanie, które żeruje na głębokich podziałach. Wierzę jednak, że z czasem poparcie dla tego ugrupowania spadnie, tak jak bywało w przeszłości.

PiS to podrasowana wersja Samoobrony – w lepszych garniturach, z biurowcami, z ciekawszymi projektami biznesowymi. Ale to jest Samoobrona 2.0. Za jakiś czas społeczeństwo otworzy oczy i dostrzeże w nich zwykłych populistów.

PiS to podrasowana wersja Samoobrony – w lepszych garniturach, z biurowcami, z ciekawszymi projektami biznesowymi.

Krzysztof Brejza

Gdyby miał pan wybrać jeden punkt z konwencji programowej PO, w sprawie którego pobiegłby pan teraz na demonstrację, to co by to było?

Dla mnie osobiście najważniejsze jest uchwycenie w „szóstce Schetyny” kwestii zmian klimatycznych. O tym też ludzie mówią, także w małych miejscowościach. Rolnicy dostrzegają, że jest kolejna susza, i mówią, że to już będzie standard.

Żyjemy w czasach, w których te zmiany bardzo przyspieszyły. Już nasze pokolenie zobaczy ich skutki, a nasze dzieci będą żyć w zupełnie innej Polsce, w której centrum kraju stanie się stepem. Duża część dzisiejszych ziem uprawnych nie będzie nadawać się do upraw. Rzeki i jeziora zanikają.

Będziemy przedstawiać w tych kwestiach dalsze propozycje. Ważne jest, żeby rząd polski zrozumiał, że to jest walka o przyszłość naszych dzieci i wnuków, zamiast twierdzić, że węgla mamy w Polsce na dwieście lat i nie musimy uczestniczyć w unijnych i światowych programach ochrony klimatu.

Większość postulatów, które składają się na „szóstkę Schetyny”, ogłaszaliście już wcześniej. Tematy ekologiczne to jednak nowy element w waszym programie. Czy w takim razie można powiedzieć, że one zostaną w programie już na stałe i nie chodzi tu tylko o taktyczną zagrywkę na czas kampanii?

Oczywiście. Gwałtowne zjawiska pogodowe będą wracać do Polski coraz częściej, huragany będą niszczyć nasze ziemie, a stepowienie będzie wymuszać przenoszenie rolnictwa w nowe miejsca. To wielkie wyzwania.

Trzeba zmienić politykę miejską, ponieważ temperatury w miastach będą rosnąć znacznie powyżej średniej. Jeśli niczego nie zrobimy, ludzie starsi będą masowo umierać w czasie upałów, potęgowanych jeszcze przez miejski beton.

W tym miejscu pada zarzut, że w miastach, w których panuje „betonoza”, rządzą ludzie związani z Platformą.

Należy zmienić politykę w miastach. Dlatego ogłosiliśmy program „zielona Polska”, którego istotnym elementem będzie „odbetonowanie” miast, sadzenie zieleni, we współpracy z samorządami i ruchami miejskimi.

Dostrzegam też jednak, że w różnych miejscach Polski prezydenci z Platformy lub związani z naszą partią prowadzą zielone programy.

Czy Platforma naprawdę chce jeszcze wygrać wybory? Niektórzy mówią, że pogodziliście się już z porażką i po prostu chcecie zapewnić sobie pozycję najsilniejszego ugrupowania po stronie opozycji.

A gdzie tam! Kto tak mówi?

Grzegorz Schetyna od miesięcy przekonywał, że tylko zjednoczona opozycja może pokonać PiS. Potem, w wyborach europejskich, zjednoczona opozycja nie pokonała PiS-u. A teraz nawet już nie ma zjednoczonej opozycji. Wybierając samodzielny start, możecie liczyć na to, że zgarniecie premię od wyborców jako największa siła opozycyjna. Nie wystarczy to do zwycięstwa, ale zapewni wam mocną pozycję w parlamencie. Czy takie rozumowanie pana nie przekonuje? Jak mi pan powie, że macie apetyt na więcej, to będę słuchać z zainteresowaniem.

Panie redaktorze, wygramy te wybory! Mamy doskonały program, doskonałą ofertę dla Polaków, która będzie szczegółowo przedstawiana w kolejnych tygodniach. Będziemy mieć listy najmocniejsze w historii. Uruchamiamy wielką akcję „Twój Sztab”, która wywołuje furię po tak zwanej prawej stronie sceny politycznej. Stworzymy olbrzymią armię wolontariuszy, która będzie największa w tych wyborach. Będą wielkie akcje mobilizacyjne.

Nic w polityce nie jest takie, jak nam się teraz wydaje. Polityką rządzą emocje, a my te dobre emocje wprowadzimy do kampanii. Jestem pewien, że wygramy, bo ludzi dobrej woli jest więcej.

A czego się pan spodziewa, jeśli PiS wygra wybory?

Nie zakładam takiego scenariusza.

Wygramy z PiS. Nie tylko Platforma Obywatelska, ale my – Polacy.

Kmicic z chesterfieldem

Nie milkną echa ostatniego wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego, w którym zachęcał do zakończenia wojny polsko-polskiej. Abstrahując od wiarygodności tej tezy, warto zwrócić uwagę, że coraz więcej osób głośno komentuje pogodne usposobienie lidera Zjednoczonej Prawicy

Jedną z takich osób jest jest Joanna Kluzik-Rostkowska, była szefowa sztabu Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich w 2010 roku, która swego czasu zaliczana była to tzw “aniołków prezesa“. To właśnie jej wpis na Twitterze zdradza czarne kulisy tamtej kampanii wyborczej.

Kluzik-Rostkowska w następujących słowach odniosła się do całej sytuacji:

Halo PiS? Pamiętacie kampanię prezydencką 2010r? Ja pamiętam. Jarosław Kaczyński deklarował trwałą zmianę (wierzyłam w nią). Skończyła się w wieczór wyborczy. Okazało się, że miękką retorykę JK zawdzięczamy farmakologii. W 2015 była powtórka. Kogo chcecie nabrać po raz trzeci?!”

Była szefowa sztabu prezesa PiS podczas wyborów prezydenckich w 2010 roku twierdzi, że za potulnym i spokojnym wizerunkiem Kaczyńskiego stoi farmakologia. Co więcej polityczka zasugerowała,  że podobna…

View original post 1 259 słów więcej

 

Oszwabianie Morawieckiego dla Rydzyka

Dociekliwy internauta dotarł do informacji o kolejnej milionowej dotacji dla ojca Rydzyka. W Toruniu za sprawą redemptorysty Tadeusza Rydzyka powstaje Park Pamięci Narodowej. Premier Morawiecki przekazał w październiku 2018 r. kwotę 5 milionów złotych „z ogólnej rezerwy budżetowej, środków finansowych, z przeznaczeniem dla Fundacji Lux Veritatis na dofinansowanie realizacji zadania publicznego pn. „Park Pamięci Narodowej„.

Opinia publiczna nie została poinformowana o tej „szczodrości” premiera z naszych pieniędzy, podobnie jak o następnej decyzji, dotyczącej wsparcia Parku Pamięci w Toruniu. Okazało się bowiem, że na tym nie koniec.

Do dokumentu, dotyczącego kolejnej dotacji, dotarł jeden z internautów, przeglądając rządowe komunikaty w internecie. Zauważył Zarządzenie nr 53 Prezesa Rady Ministrów z 13 maja 2019 r., z którego wynika, że kolejne środki finansowe, tym razem w wysokości 3 milionów złotych, zostały przeznaczone na inwestycję Tadeusza Rydzyka.