Duda to tylko dudek. Na marginesie zniesienia wiz do USA

Polska dołączy do programu bezwizowego już od najbliższego poniedziałku. Radość ze zniesienia wiz do USA to jedno, ale nie pierwszy już raz prezydent Andrzej Duda, wraz ze swoim kancelaryjnym otoczeniem zademonstrowali światu brak dyplomatycznego wyczucia. Tym razem – Duda wystąpił na konferencji prasowej z ambasadorką USA Georgette Mosbacher, jakby była ona … głową państwa.

Wizy zostaną zniesione 11 listopada – poinformował w środę prezydent Andrzej Duda, dziękując Donaldowi Trumpowi i Georgette Mosbacher, ambasadorce USA w Polsce. Pojawił się też na specjalnej konferencji z udziałem tej drugiej – przed kamerami on i Mosbacher stoją jak równy z równym za ustawionymi obok siebie pulpitami z polskim godłem i flagą USA.

Zdaniem eksperta ds. protokołu dyplomatycznego dr Janusza Sibory prezydent strzelił gafę. Taki układ to rażące złamanie zasad dyplomacji. – Po pierwsze głowa państwa może urządzać konferencję tylko z głową państwa lub – w pewnych sytuacjach – z premierem. Czyli możemy zobaczyć niewątpliwie zdjęcie Theresy May czy kanclerz Angeli Merkel z Donaldem Trumpem. Pomijam sytuację prezydent-prezydent, to jest niekwestionowalne. Natomiast nie zobaczymy takich zdjęć, żeby Trump urządził sobie konferencję prasową z ambasadorem – mówi ekspert dziennikarzom „Faktu”. – To zdjęcie i ten sposób prowadzenia konferencji ja odbieram jako uszczerbek dla majestatu państwa, bo prezydent reprezentuje majestat Rzeczypospolitej. I to jest zapisane w konstytucji – dodaje.

W jaki sposób należało poprawne zorganizować wspomnianą konferencję prasową? Zdaniem Sibory Mosbacher powinien towarzyszyć na konferencji stosowny odpowiednik z kancelarii prezydenta, np. prezydencki minister albo ambasador MSZ tej samej rangi. Natomiast prezydent mógłby być tam obecny i na przykład wygłosić oświadczenie, wyjaśnia Sibora.

Przypomnijmy: podobną pod względem znaczenia gafą dokumentuje słynna fotografia, na której Andrzej Duda – podczas wspólnego podpisywania dokumentów – stoi obok siedzącego przy biurku Donalda Trumpa. Wyszło śmiesznie. A można było inaczej. – Dzień czy dwa później Izrael podpisywał podobne dokumenty i tam było wszystko zorganizowane protokolarnie. Trzy osoby przy stole, były tabliczki: Izrael, Stany Zjednoczone. Widać, że można to było zorganizować. Ale nie wyciągnięto z tego nauki – przypomniał dr Janusz Sibora.

Tworzy nam się literatura polityczna z groteskowym zacięciem latrynowym: „Kaczyński i jego smrody”.

Kmicic z chesterfieldem

„Jarosław Kaczyński lubi oglądać rodeo i takie rodeo zrobił w Polsce: Macierewicz w Sejmie, a Pawłowicz i Piotrowicz w TK. Pani Pawłowicz jest czynnym, frontowym politykiem i przez ostatnie 4 lata pokazywała nam, jaki ma stosunek do prawa, obywateli, Konstytucji czy koleżanek i kolegów z Sejmu” – powiedział europoseł PO Bartosz Arłukowicz w TVN24.

Według Arłukowicza na tym ma polegać zapowiedziana przez prezesa PiS wymiana elit. – „To jest elita zbudowana przez Jarosława Kaczyńskiego: p. poseł Pawłowicz, wypowiadająca różne straszne słowa, Piotrowicz, prokurator PRL w TK, wcześniej dewastujący polski system prawny i Macierewicz, który skłócił miliony Polaków” – stwierdził.

Przewiduje, że Jarosław Gowin i inni posłowie jego ugrupowania poprą kandydatury Pawłowicz i Piotrowicza do TK. – „Pan Jarosław Gowin wielokrotnie pokazał nam wszystkim, że jest człowiekiem, który z całą pewnością może trafić do podręczników ortopedii, gdyż tak ma giętki kręgosłup. Najpierw mówi, że coś mu się nie podoba, a potem…

View original post 4 116 słów więcej

 

Rydzyk walczy publicznymi pieniędzmi z międzynarodowymi siłami diabelskimi

– Idą międzynarodowe siły, diabelskie. Robią wszystko, żeby zniszczyć rodzinę, zniszczyć człowieka, wiarę, Kościół – mówi w rozmowie z Michałem Karnowskim o. Tadeusz Rydzyk. Na pytanie, czy chodzi o „tęczową zarazę”, odparł: – Tak, ks. Marek Jędraszewski nazwał to bardzo dobrze.

Tadeusz Rydzyk udzielił wywiadu tygodnikowi „Sieci”. W rozmowie z Michałem Karnowskim redemptorysta dużo opowiada o początkach Radia Maryja. żali się też na niewystarczającą „ofiarę” od sympatyków i słuchaczy. – Weźmy pielgrzymkę Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę. Często to i ponad 200 tys. ludzi. Tych, którzy czują więcej, którzy rozumieją sprawy, o których mówię. A ilu składa ofiarę? Jak 20 tys., to bardzo dobrze. Wiemy, bo prosimy, by koperty z ofiarami były podpisane, by można później podziękować – mówi o. Rydzyk.

O. Tadeusz Rydzyk o „siłach diabelskich”

Gdy rozmowa schodzi na tematy polityczne, duchowny deklaruje, że zagłosuje na Andrzeja Dudę w wyborach prezydenckich, choć wcześniej był „trochę zaniepokojony”. W innym wątku o. Rydzyk stwierdza: – Jest jedna ojczyzna nasza, jedna Polska. Komu zależy na tym, żeby to zniszczyć? Czuję wielki niepokój.

Michał Karnowski dopytuje: – Bo idzie fala propagandy lewicowej?

Nie tylko. To idą międzynarodowe siły, diabelskie. Robią wszystko, żeby zniszczyć rodzinę, zniszczyć człowieka, wiarę Kościół. to jest ta nowa lewica, jak to niektórzy nazywają. W tym ideologia gender, bardzo niebezpieczna

– odpowiada ksiądz.

„Abp. Jędraszewski to wybitny filozof i teolog”

Na pytanie Karnowskiego, czy chodzi o „tęczową zarazę wyrastającą ideowo z czerwonej”, o. Rydzyk mówi: – Tak, ks. abp Marek Jędraszewski nazwał to bardzo dobrze. To wybitny filozof i teolog, znawca zjawisk społecznych. Jego doktorat przeczytał Jan Paweł II, wiem o tym od kogoś, komu papież o tym wtedy mówił. Ten atak na ks. abp. Jędraszewskiego odbieram jako coś wstrętnego, próbę stłamszenia człowieka, pasterza Kościoła, wreszcie zablokowania wolności. Ale wierzę, że się nie da. Musimy przy nim trwać i dziękować Panu bogu za tak odważnego pasterza.

* Więcej o Rydzyku >>>

Według informacji tygodnika „Newsweek” agencja Cat@Net prowadziła 170 fałszywych profili w mediach społecznościowych, na których m.in. broniono TVP i jej prezesa Jacka Kurskiego oraz atakowano nauczycieli, Pawła Adamowicza i Jerzego Owsiaka.

Najnowszy „Newsweek” informuje, że odkrył, jak i dla kogo działa największa w Polsce zidentyfikowana farma fałszywych kont w internecie i po co dezinformuje użytkowników Facebooka i Twittera. Chodzi – jak podaje gazeta – o działalność agencji e-PR Cat@New.

Dziennikarka „Newsweeka” – Katarzyna – zatrudniła się w tej firmie, która poszukiwała telepracownika do „budowy korzystnego wizerunku klientów w mediach społecznościowych i szerzej w internecie”. Na początku miała za zadanie założyć sobie konto na Twitterze o nazwie „Panna z Żoliborza” z flagą na zdjęciu i krótkim opisem informującym, że jest studentką i tradycjonalistką.

„Pozytywnie o rządowej dotacji dla TVP”

Niebawem Katarzyna dostała jednak inne zadanie – miała prowadzić istniejące już konto na Twitterze związane z kulturą. Miała pisać wspierające posty między innymi o TVP Kultura, TVP Historia i Teatrze Telewizji. Od przełożonych reporterka miała uzyskać instrukcję: „Dobrze, abyś wypowiadała się pozytywnie o dotacji rządowej dla TVP i abonamencie”.

Z czasem Katarzyna dołączyła do wewnętrznego czatu o nazwie Kulawa Rebelia. „Tu rozmawiają trolle między sobą, tu przychodzą polecenia. (…) Jedną z dużych firm, które promuje Cat@Net jest TVP. Trolle komentują przesunięty festiwal w Opolu, bronią stacji i prezesa Kurskiego. Powstaje TVPolakow_1 – agresywne konto prowadzone przez menadżerkę firmy” – pisze gazeta.

Jak podaje „Newsweek”, firma Cat@Net miała współpracować z Telewizją Polską w sumie od września 2017 roku do wiosny roku 2019, ale przez pośrednika, którym miała być agencja marketingowa Art-Media. W tym czasie o TVP miano opublikować około 10 tys. wpisów.

Wpisy o nauczycielach, hejt na Adamowicza

Dziennikarka „Newsweeka” – pracując w Cat@Net – miała pisać też m.in. o strajkujących nauczycielach, szerować posty, w których dzieci przedstawiała jako „zakładników”, a nauczycieli – jako egoistów. Miała też – jak czytamy w gazecie – „chwalić rząd, który chciał załagodzić całą sytuację” związaną ze strajkiem w oświacie.

Według ustaleń tygodnika firma Cat@Net miała zatrudnić 14 osób, które w mediach społecznościowych prowadzą 170 fałszywych profili służących do propagandy politycznej. „Newsweek” podaje, że trolle uaktywniły się też m.in. po zabójstwie Pawła Adamowicza. Kiedy telewizja publiczna była oskarżana o szczucie na prezydenta Gdańska, ci mieli za zadanie „odwrócić” całą sytuację i rozpętać hejt na Adamowicza oraz szefa WOŚP Jerzego Owsiaka.

Jak pisze „Newsweek”, instrukcji trollom internetowym mieli udzielać menadżerowie zespołów albo copywriterzy z Art-Media. Kiedy „Gazeta Wyborcza” opublikowała materiał o raporcie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji na temat TVP, prowadzący fałszywe konta mieli otrzymać następujące zadanie: „Prośba od agencji, aby podawać dalej (…) i komentować pod nim w kontekście: że to teorie spiskowe upadającej redakcji; szukają sensacji na podstawie raportu, którego nikt nie widział; że łatwo jest zmanipulować odbiorcę, gdy mówi się o czymś, czego ludzie nie widzieli i nie potrafią się odnieść; że może zrobić podobny raport na 30-lecie tego szmatławca? Tylko błagam, nie przeklejajcie moich pomysłów, a bazujcie na nich, wymyślając coś swojego. Głównie tyczy się to prawej strony”.

„Newsweek” donosi, że agencja Art-Media jest powiązana ze środowiskiem Antoniego Macierewicza. Dzięki koneksjom towarzyskim w jej orbicie pojawił się Bartłomiej Misiewicz. Po jego zatrzymaniu CBA przeszukała jedną z siedzib Cat@Net – czytamy w tygodniku.

Oświadczenia agencji

Po publikacji artykułu „Operacja kulawa rebelia” w poniedziałkowym „Newsweeku”, którego autorką jest Katarzyna Pruszkiewicz – agencja Art Media wydała oświadczenie, w którym przekonuje, że „nie zlecała trollingu, działań dezinformacyjnych ani hejtu w mediach społecznościowych” i zapowiada podjęcie kroków prawnych „w celu ochrony dóbr osobistych Agencji”.

„Spółce Cat@Net zlecaliśmy monitoring i analizę mediów społecznościowych na wewnętrzne potrzeby Agencji. W związku z zarzutami ‘Newsweeka’ wezwaliśmy naszego byłego podwykonawcę do przedstawienia wyjaśnień” – czytamy w komunikacie dostępnym na stronie internetowej Art Media.

Ponadto, agencja zapewnia, że „nigdy nie świadczyła na rzecz TVP usług związanych z aktywnością w mediach społecznościowych”. „W okresie, kiedy anonimowe konta miały publikować treści dotyczące prezydenta Adamowicza (styczeń 2019) lub treści dotyczące ‚Gazety Wyborczej’ (maj 2019) Agencja nie świadczyła żadnych usług na rzecz TVP SA i nie łączył ją z TVP SA żaden kontrakt” – przekonuje zarząd agencji.

Osobne oświadczenie wydała także agencja Cat@Net, której przedstawiciele określają doniesienia „Newsweeka” jako „nierzetelne” i „nieprawdziwe”.

„Zarząd stanowczo zaprzecza zarzutom, że spółka jest farmą trolli. Obszarem działalności spółki jest outsourcing działań marketingowych na platformach społecznościowych. Przekazujemy rzetelne informacje, zabieramy głos w imieniu naszych klientów, promujemy ich produkty i usługi, jak każda tego typu agencja” – przekonuje w komunikacie zarząd Cat@Net.

Firma przekonuje też, że „nie realizuje ani nie realizowała umów na rzecz spółek Skarbu Państwa lub instytucji państwowych”. „Nieprawdziwe są też podane w artykule informacje odnośnie zakresu zadań, jakie spółka realizowała na rzecz wymienionych w tekście podmiotów. Żaden z klientów nie zlecał prowadzenia działań nieetycznych” – czytamy w oświadczeniu.

Cat@Net, podobnie jak Art-Media, zapowiada kroki prawne „w celu ochrony dobrego imienia i dóbr osobistych szkalowanych pracowników”.

A tak Jarosław Kaczyński uwłaszczał się na majątku skarbu państwa,ta partia to zorganizowana grupa przestępcza,która głośno krzyczy,łapaj złodzieja,a sami są złodziejami i przestępcami.

Szef ABW nic nie wiedział o przestępczej działalności Mariana Banasia, a Banaś nic nie wiedział o przestępczej działalności Arkadiusza B.

W państwie PiS warto wiedzieć, czego nie wiedzieć, czego więc jeszcze nie wiecie?

Kmicic z chesterfieldem

Ta afera świadczy źle nie tylko o Marianie Banasiu i obozie politycznym, który jak ściana stał za jego kandydaturą na szefa NIK. Afera rujnuje reputację konstytucyjnej instytucji, która jest jednym z filarów działań antykorupcyjnych. Pokazuje, że wybór osób na najwyższe stanowiska państwowe jest pozbawiony jakichkolwiek standardów – pisze Grzegorz Makowski

Sprawa Mariana Banasia, prezesa Najwyższej Izby Kontroli wybranego z rekomendacji Prawa i Sprawiedliwości, mimo zaklęć prawicowych polityków i zapewnień o krystaliczności jego osoby nie chce zejść z publicznej agendy. Wręcz przeciwnie, zaczyna się rozgałęziać.

Okazuje się, że bliscy, wieloletni współpracownicy prezesa NIK, Arkadiusz B. i Krzysztof B. wiedli podwójne życie. Niby poprawiali wraz z Banasiem system kontroli skarbowej, ale wiele wskazuje na to, że równolegle korzystali z jego luk i wyłudzali miliony z podatku VAT. Obaj panowie już wiele miesięcy temu byli zatrzymani, aresztowani i mają postawione zarzuty.

Nic więc dziwnego, że nawet politycy PiS i jego satelitów zaczynają tracić…

View original post 6 344 słowa więcej

 

Rzeźnik Kaczyński i przekręty Morawieckich

Rzeźnik demokracji

Po to Jarosław Kaczyński ze swoim sztabem lizusów partyjno-kościelnych zmienił Kodeks Wyborczy i cały zestaw przepisów oraz decydentów w tych sprawach, aby z niego korzystać. Wobec oczekiwań prezesa PiS, że musi mieć większość w Senacie, można teraz zrobić prawie wszystko.

Zgodnie z prawem, ponowne liczenie głosów może się odbyć tylko z przyczyn przestępczych lub naruszenia Kodeksu Wyborczego. Czy więc przegrana PiS-u jest takim powodem? Z pewnością nie, ale, od czego są ludzie Ziobry, którzy zarządzą takie liczenie i stworzą pozory udowodnienia wygranej PiS-u we wszystkich zaskarżonych przypadkach. A to dlatego, że dokumentacja poszczególnych komisji wyborczych jest w rękach komisarzy wyborczych, których powołał PiS. Dostęp do pieczęci i czystych kart do głosowania mają komisarze wyborczy z PiS. Mieli już dostatecznie wiele czasu, aby zrobić z tą dokumentacją wyborczą wszystko, podmienić karty, dopisać na kartach opozycyjnych dodatkowe skreślenia, zagubić część kart itp. Zestaw możliwości komisarzy jest nieskończenie duży. Ponadto, w razie wątpliwości zawsze jest dyżurne ciało PiS-bezprawia w krajowej izbie dyscyplinarnej SN, aby nie było wątpliwości co do tego, kto ma rację.

W tej sytuacji liczenie głosu jest profanacją wyborczą i nie może niczego wyjaśnić oprócz tego, że PiS w swoim zamordyzmie jest gotowy do wszystkiego. Stworzy pozory swojego zwycięstwa wyborczego, poprzez ponowne przeliczenie tego, co już dawno nie jest wyborem wyborców.

Czas rzeźni prawnej dopiero się zaczyna. Wstęp mamy przy odmowach prokuratury wszczęcia postępowania karnego przy oczywistym łamaniu prawa PiS-nadludzi: Kaczyńskiego, Banasia, Ziobry, Glapińskiego i całej plejady Kamińskich oraz Głódziów.

Niezależnie od tego teatru pozorów, wybory pokazały, że dopóki parafianie wsi i małych miasteczek nie będą mieli dostępu do informacji, a jedynie do propagandy Rydzyka i Kurskiego, otępienie narodu dla swobodnego sprawowania władzy przez partie faszyzmu i bezprawia nie będzie zagrożone. Ich dominacyjnej pozycji z pewnością nie wzruszą też leniwi pozoranci partyjnej opozycyjności.

Tymczasem rzeźnik sprawnym ruchem tasaka ćwiartuje Polskę i oddziela wartościowe kęski od sadła. Dla zatrzymania tego procesu potrzebna jest, już teraz silna opozycja i to na ulicach, ale ją rozbili już liderzy partyjni. Zdradzili opozycję uliczną, zakpili z ich protestów i z ich liderów. Teraz podczepiają się pod ich dokonania i pozostawiają samych w ich licznych procesach sądowych za stawianie pokojowego oporu władzy w łamaniu demokracji i wylęgu faszyzmu.

Czy więc wyjdzie ktoś jeszcze na ulice, zdeterminowany i zaangażowany?
Jednak o tym, już następnym razem.

Więcej o przekrętach Morawieckich >>>

Kuchciński – Rywin PiS. Ten mamrot okazuje się być lwem

 

Jak trafnie sugeruje Fakt, który dotarł do strzeżonych dokumentów, marszałek Sejmu Marek Kuchciński zorganizował prawdziwe biuro podróży. Specjalnością biura były luksusowe przejazdy na trasie Warszawa–Rzeszów–Warszawa, a środkami lokomocji, luksusowy odrzutowiec Gulfstream, śmigłowiec W-3 Sokół i samolot CASA.

Z usług biura korzystali krewni, bliscy i znajomi królika.

A lista pasażerów „biura” jest imponująca: Stanisław Piotrowicz i Maria Piotrowicz, Zdzisław Krasnodębski i Anna Krasnodębska, Wojciech Jasiński, Maciej Łopiński i szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska.

Na liście są również: Christian Młynarek, doradca marszałka i radny PiS w stołecznej dzielnicy Włochy, minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, posłowie PiS z Podkarpacia: Krystyna Wróblewska, Bogdan Rzońca, Jerzy Paul i Wojciech Buczak.

Latały też posłanki PiS: Józefa Hrynkiewicz i Anna Schmidt-Rodziewicz oraz Andrzej Klarkowski, doradca szefa Kancelarii Sejmu, a w przeszłości doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Pasażerami byli też: marszałek województwa podkarpackiego, były senator PiS Władysław Ortyl oraz Janusz Niedziela obecny przewodniczący rady nadzorczej Polskiej Agencji Prasowej, a także Grzegorz Nieradka, asystent marszałka i były radny PiS w Iwoniczu-Zdroju i Bogdan Romaniuk, radny podkarpackiego sejmiku.

Co ważne z „biura podróży” korzystał też Zbigniew Ziobro.

Nie wiadomo, jakie to ważne misje mieli do wypełnienia pasażerowie marszałka. Wiadomo za to, skąd ta zmowa milczenia. Nikt nic nie mówił, nikt nic nie wiedział, bo wszyscy brali w tym udział. Jak się okazuje „wszyscy po jednych pieniądzach”. A nawet gorzej. Słusznie więc zauważają internauci:

„Ziobro wyda polecenie by prokuratura zbadała czy latał z Kuchcinskim? Serio? Jesteście tak naiwni?”, czy inny wpis: „Jak prokuratura ma zbadać oszustwa Kuchcińskiego, skoro latał z nim sam prokurator generalny Ziobro? Patologia”.

Ciekawe co z tym zrobi Kaczyński? Zobaczymy.

Kuchciński może wyrosnąć na bohatera PiS, utopi Titanic Kaczyńskiego. Twardy jak góra lodowa, która się topi po każdym kolejnym kłamstwie.

Kmicic z chesterfieldem

Polityk PSL podzielił się tymi informacjami w programie Poranek Radia TOK FM. „Jeżeli dzisiaj dyskutujemy o demoralizacji marszałka Kuchcińskiego, to może warto by było zapytać, gdzie mieszka pracujący syn marszałka. Czy w mieszkaniu sejmowym, które marszałek Kuchciński ma ze środków sejmowych, nie zamieszkuje cała jego rodzina? Zapytajcie państwo, czy przypadkiem w mieszkaniu służbowym Kuchcińskiego nie mieszka cała jego rodzina. Jeśli osoba pracująca, korzysta z mieszkania, które należy do posła, to jest kolejne nadużycie władzy” – stwierdził poseł.

Doniesienia Sawickiego wywołały spore zamieszanie na Twitterze. Większość internautów jest po prostu oburzona postawą Kuchcińskiego. „Panie Krzysztofie Brejza czy można sprawdzić kto mieszka w służbowym mieszkaniu, marszałka Kuchcińskiego? Jak podaje Radio TOK FM podobno lokal na nasz koszt zamieszkuje syn marszałka z rodziną. Czy ich też podatnik ma utrzymywać” – zapytała jedna z użytkowniczek serwisu.

To nie koniec szokujących doniesień. Jak się okazuje, „afera samolotowa” marszałka jeszcze się nie…

View original post 2 568 słów więcej

 

Duda to faktycznie tylko d…pa, a Morawiecki zakłamany do trzewi. Polska cierpi na padaczkę władzy PiS

Zbigniew Hołdys skomentował wystąpienie prezydent Andrzeja Dudy w Waszyngtonie. Prezydent zaatakował w obecności prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa sędziów Sądu Najwyższego.

Prof. Jadwiga Staniszkis o Dudzie:

Więcej >>>

O Dudzie jako Dupie tutaj >>>

ALARM! Dobry Znajomy premiera, miliarder Tomasz Misiak chce zakazać sprzedaży książki „Morawiecki i jego tajemnice”. Misiak twierdzi, że obrażają go informacje o jego powiązaniach z Mateuszem Morawieckim, Markiem Falentą i Rosją” – napisał na Facebooku Tomasz Piątek autor książki „Morawiecki i jego tajemnice”.

Okazało się bowiem, że – choć trafiła już ona na półki księgarskie – do sądu wpłynął właśnie wniosek o zakazanie jej sprzedaży. Nie złożył go jednak ani sam premier, ani nikt z jego partii tylko właśnie Tomasz Misiak przedsiębiorca, były senator i „dobry znajomy premiera”.

Warto podkreślić, że miliarder nie złożył do sądu żadnego pozwu, ale jedynie wniosek o wstrzymanie sprzedaży, a ten nie został jeszcze rozpatrzony.

Jak zapewnia sam Piątek w rozmowie z portalem naTemat fakty i informacje zawarte w publikacji pochodzą m.in. z Krajowego Rejestru Sądowego, ze strony internetowej firmy Misiaka (Work Service) oraz z opublikowanych rozmów Morawieckiego, nagranych w restauracji „Sowa & Przyjaciele”.

Dziennikarz zaapelował również o czytanie jego książki „póki jeszcze można”.

W komentarzach internauci spekulują jednak, że być może przyczyna takiej decyzji przedsiębiorcy jest całkiem inna, niż ta oficjalna. „Boją się”, „Muszą nieźle portkami trząchać, że chcą zakazać sprzedaży książki”, „Początkowo udawali spokój, a teraz działają. Wydaje im się, że nikt nie zauważy. Trzeba o tym trąbić” – brzmią niektóre z nich.

Nie ma praktycznie tygodnia, żeby Mateusz Morawiecki nie chwalił się, jak Polska pod rządami PiS to kraj mlekiem i miodem płynący.

Tym razem Mateusz Morawiecki nie omieszkał pochwalić się, że za czasów rządów dobrej zmiany pensja minimalna wzrosła już o 700 złotych. Szef rządu nie wspomniał oczywiście, że rząd nie daje Polakom swoich pieniędzy, lecz środki własne pracodawców i pracowników, a najbardziej zyskuje na tym… budżet państwa.

W opublikowanym na Twitterze filmie premier chwali się, że rządy Prawa i Sprawiedliwości podwyższyły pensję minimalną już o 700 złotych. W jej efekcie od 2020 roku najniższe świadczenie nie będzie mogło być niższe niż 2450 złotych miesięcznie. To o 200 złotych więcej niż obecnie.

Mowa oczywiście o kwocie brutto. Dziś pensja minimalna wynosi 2250 zł brutto, co oznacza realną wypłatę w wysokości 1634 zł. Po jej podniesieniu od 2020 roku do 2450 złotych brutto, najmniej zarabiający dostaną 1774 zł na rękę. To oznacza realną podwyżkę w wysokości 140 złotych miesięczne.

Szef rządu chełpi się tym, że będzie to de facto jak dodatkowa, 13. pensja w skali roku.

„Przed nami czasy europejskiego poziomu życia i gospodarki na europejskim poziomie” – kwituje premier.

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że premier ma o swojej ekipie rządowej wyjątkowo wysokie mniemanie. Ale z tym europejskim poziomem życia to jednak trochę przesadził…

Czy w 2014 r. mieliśmy do czynienia – jak stwierdził Bartłomiej Sienkiewicz – z „zamachem stanu przeprowadzonym w demokratycznym kraju”?

Taśmy Marka Falenty od początku ich ujawnienia, czyli od 2014 roku, miały co najmniej podwójny zapaszek i wpisują się w epikę PiS, której oblicze raczej znamy, ale treść szczegółowa jest na razie ukryta, choć się coraz bardziej ujawnia.

Więcej >>>

Kaczyńskiemu kopci się tyłek

Kaczyńskiemu kopci się tyłek. Robi po butach.

Kmicic z chesterfieldem

Sebastian Kaleta następca Patryka Jakiego na stanowisku wiceministra sprawiedliwości jeszcze nie zdążył się wygodnie rozsiąść w nowym fotelu, a już dostał po nosie… i to od kogo?

PiSowska funkcjonariuszka Krystyna Pawłowicz ofuknęła go po tym, jak na antenie Polsat News nowy minister wyraził się z przekąsem o stylu jej wypowiedzi:

„Poseł Pawłowicz ma swój specyficzny, bardzo intensywny styl wypowiedzi. Zawsze to jest tak, że pani profesor napisze coś ostrego i trzeba to skomentować. Ja takich słów nie używam” – ocenił Kaleta, nawiązując do wpisów parlamentarzystki na temat Parady Równości w Warszawie.

To na tyle zirytowało panią Pawłowicz, że ruszyła do ataku dokładając swoją „porcję dziegciu” do powodzi radosnych gratulacji, jakie znalazły się na Twitterze pod wpisem samego Kalety, dziękującego szefom rządu i resortu za nominację i zaufanie.

„Proszę za mnie nie przepraszać ani nie wstydzić się za moje wpisy o Paradzie Równości, bo najwyraźniej łatwo daje się Pan…

View original post 983 słowa więcej