Halloween

Kaczyński może czuć się zagrożony przez Banasia w dyscyplinie: który większy złodziej.

Kmicic z chesterfieldem

DYREKTOR BEZ MATURY

Zwykle jest tak, że ktoś przez lata zdobywa wiedzę, zdaje egzaminy, kończy studia, po czym nabiera doświadczeń zawodowych, odnosi sukcesy i w końcu trafia na wysokie stanowisko. Ale przecież nie u nas! W Polsce można najpierw zostać DYREKTOREM, a dopiero potem uczyć się dodawania, mnożenia i tego kim był Mickiewicz czy Słowacki. Przykładem nowy „Misiewicz” PiSu, pupilek prezesa Kurskiego, dyrektor TVP Paweł Gajewski lat 26, który wieczorowo zrobił maturę będąc już szefem informacji na Woronicza. No to już teraz wiemy skąd te liczne, „szkolne” byki na wizji. Podobno Gajewski jest cenny, bo nie ma skrupułów i dobrze zarządza hejtem. Tylko czekać, gdy szefem kultury w TVP zostanie jakiś bystry siódmioklasista, który dobrze gra w Death Stranding.

JAK DAJĄ – BRAĆ!

Politykom PO trudno wyzbyć się starych nawyków. Burmistrz warszawskiej dzielnicy Włochy Artur W. został zatrzymany przez CBA wkrótce po tym jak przyjął łapówkę 200 tys. zł od…

View original post 1 087 słów więcej

 

Ksiądz pedofil broniony przez dewotki

Proboszcz z Ruszowa jest oskarżony o molestowanie dwóch niepełnosprawnych intelektualnie dziewczynek. Parafianie w jego winę jednak nie wierzą. – Pójdziemy z tą sprawą do Ziobry, żeby zrobił porządek – zapowiedzieli. A przed sądową salą w intencji proboszcza odmawiali różaniec.

Pustawy zwykle korytarz w Sądzie Rejonowym w Zgorzelcu przed pierwszą rozprawą w sprawie proboszcza z Ruszowa szczelnie wypełnił się ludźmi. Oprócz dziennikarzy z większości lokalnych i krajowych mediów, na doprowadzenie księdza czekali parafianie, nie mogący pogodzić się z aresztowaniem kapłana, a wraz z nimi przedstawicielki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, które swoją obecnością chciały zamanifestować wsparcie dla matek poszkodowanych dziewczynek.

We wsi krzywo się na nie patrzyli, tu ktoś splunął, tam przeklnął, że księdza zniszczyły. Ponad trzysta osób podpisało się także pod apelem do sądu o zwolnienie go z aresztu.

Napisali: „Ksiądz Piotr (…) odważnie i bezkompromisowo przekazywał zasady wiary nam i naszym dzieciom. Wszyscy zawsze mogli liczyć na jego pomoc i wsparcie”. W kościele zorganizowano mszę w jego intencji, a przed parafią kolportowano przedrukowane listy proboszcza, w których pisał o „kajdanach za miłość”.

Nieprzypadkowe ofiary

Pierwsze zgłoszenie o niewłaściwym zachowaniu ks. Piotra M. wpłynęło na policję 22 maja br., trzy dni po pierwszej komunii w kościele pw. Zmartwychwstania Pańskiego w Ruszowie w powiecie zgorzeleckim.

10-letnia Julia wybuchła płaczem, gdy miała iść na mszę dla dzieci pierwszokomunijnych. Mamie powiedziała, że ksiądz sadzał ją na kolanach i dotykał. Dziewczynka pokazywała na swoje uda, brzuch i miejsca intymne. Już przed prokuraturą Julia zeznawała: „Nie lubię tego księdza, bo on mnie dotykał. […] Jak mnie ksiądz dotykał, to nie byłam w ubraniu. Nie wiem, gdzie było ubranie. […] Siedziałam przodem na kolanach księdza. […] Dotykanie to było pukanie. […] W nos, brzuch, kolana, tak paluszkiem […] To było dotykanie, ale bolało. […] Bałam się”.

Zeznania przeciwko księdzu złożyła też jej koleżanka z klasy, Alicja. Mówiła: „Ksiądz dotykał mnie po ramionach, nogach, twarzy, wkładał ręce pod koszulkę. Dochodziło do takich sytuacji, że zostawałam z księdzem sama i on mnie obejmował i próbował rozbierać. Raz mnie rozebrał. […] Pocałował mnie w usta. […] Ściągał ze mnie spodnie. Ksiądz zachowywał się brzydko i obrzydliwie. […] Czułam strach, jak mnie ksiądz dotykał. […] Mama, jak mnie kąpała i zauważyła zaczerwienienie między nogami, pytała, skąd je mam. On mnie dotknął. […] Ja nie mówiłam, co mi ksiądz robił, bo się bałam. […]”.

Dziewczynki są niepełnosprawne umysłowo (Julia w stopniu umiarkowanym, a Alicja w lekkim), ale biegła psycholożka uznała ich zeznania za wiarygodne.

– On nieprzypadkowo wybierało sobie na ofiary takie właśnie dzieci. Chciał, żeby ich zeznania zostały uznane za niewiarygodne – mówi mec. Artur Nowak, który reprezentuje ofiary.

Przeciwko księdzu świadczyło także kilkanaście kobiet, które miał seksualnie wykorzystać w latach 80. Opowiadały o sadzaniu na kolana, wkładaniu rąk pod koszulkę i całowaniu w usta w czasie przygotowań do komunii.

Proboszcz do winy się nie przyznaje i uważa, że z dziewczynkami nigdy nie był sam.

Modlitwa za księdza

Na pierwszą rozprawę księdza Piotra M. doprowadzono z aresztu, w którym przebywał od czasu zatrzymania. Idąc przez sądowy korytarz śpiewał: „Zbawienie przyszło przez krzyż/Ogromna to tajemnica/Każde cierpienie ma sens/Prowadzi do pełni życia”.

Parafianie, którzy przyszli towarzyszyć księdzu w pierwszej rozprawie, próbowali przekazać mu święte obrazki z modlitwami, na to jednak nie zgodziła się policja.

Pytani, dlaczego bronią proboszcza, tłumaczyli, że to wszystko kłamstwo, bo jakby nawet ksiądz chciał seksu, to mógłby za prostytutkę zapłacić, a nie za dzieciakami latać. A tak w ogóle to dobry człowiek, na pielgrzymkach nogi schodził. Czuł dzieci, umiał się z nimi obchodzić i za tę miłość jest sądzony. I co to już na kolana wziąć nikogo nie wolno? To każdy święty Mikołaj w Polsce powinien zostać skazany.

A poza tym to „krajem rządzi szatan, samo złe się dzieje, mężczyźni się całują, i jeszcze małżeństw chcą, do czego ta Polska zmierza”.

Brat oskarżonego proboszcza dodawał jeszcze: – To wszystko esbecja, co go tak załatwiła.

Jego siostra winę upatruje w „LGBT”. I że te dzieci to pewnie zobaczyły takie sceny w nocy w telewizji, a do tego doszła nagonka na księży i tak pozmyślały.

Do sądu przyjechały także przedstawicielki i przedstawiciele Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Przywieźli transparent z wypisanymi wszystkimi parafiami, w których ks. Piotr M. pełnił posługę, a także z nazwiskami hierarchów, którzy byli jego zwierzchnikami.

– Jesteśmy przekonani, że już wcześniej władze kościelne musiały wiedzieć o nieodpowiednim zachowaniu księdza. Ale zamiast go ukarać, przenoszono go z parafii do parafii. To można było zatrzymać – mówi Agata Chyżewska-Pawlikowska.

Stanisława Kuzio-Podrucka: – Przede wszystkim jesteśmy tu jednak, żeby okazać solidarność z matkami, które zdecydowały się zgłosić tę sprawę. To wymagały wielkiej siły i odwagi. Jeszcze więcej przez to, jak potraktowali ich mieszkańcy Ruszowa.

Pani Magda, mama Julii przed rozprawą mówiła: – Najtrudniejsze jest spojrzeć mu w oczy.

Już po płakała: – Nie mogłam słuchać, jak kłamał.

Pani Katarzyna, mama Alicji: – Wszystkie jego odpowiedzi były wyuczone, bronił się podając szczegóły, których nikt normalnie nie pamięta.

Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy księdza chcieli wziąć udział w rozprawie. Sędzia wyłączył jednak jawność procesu.

Przed salą, w której ksiądz Piotr M. składał wyjaśnienia, parafianki odmówiły w jego intencji różaniec. I wskazując znacząco w górę przekonywały: – To Bóg jest od sądzenia.

Kuchciński – Rywin PiS. Ten mamrot okazuje się być lwem

 

Jak trafnie sugeruje Fakt, który dotarł do strzeżonych dokumentów, marszałek Sejmu Marek Kuchciński zorganizował prawdziwe biuro podróży. Specjalnością biura były luksusowe przejazdy na trasie Warszawa–Rzeszów–Warszawa, a środkami lokomocji, luksusowy odrzutowiec Gulfstream, śmigłowiec W-3 Sokół i samolot CASA.

Z usług biura korzystali krewni, bliscy i znajomi królika.

A lista pasażerów „biura” jest imponująca: Stanisław Piotrowicz i Maria Piotrowicz, Zdzisław Krasnodębski i Anna Krasnodębska, Wojciech Jasiński, Maciej Łopiński i szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska.

Na liście są również: Christian Młynarek, doradca marszałka i radny PiS w stołecznej dzielnicy Włochy, minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, posłowie PiS z Podkarpacia: Krystyna Wróblewska, Bogdan Rzońca, Jerzy Paul i Wojciech Buczak.

Latały też posłanki PiS: Józefa Hrynkiewicz i Anna Schmidt-Rodziewicz oraz Andrzej Klarkowski, doradca szefa Kancelarii Sejmu, a w przeszłości doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Pasażerami byli też: marszałek województwa podkarpackiego, były senator PiS Władysław Ortyl oraz Janusz Niedziela obecny przewodniczący rady nadzorczej Polskiej Agencji Prasowej, a także Grzegorz Nieradka, asystent marszałka i były radny PiS w Iwoniczu-Zdroju i Bogdan Romaniuk, radny podkarpackiego sejmiku.

Co ważne z „biura podróży” korzystał też Zbigniew Ziobro.

Nie wiadomo, jakie to ważne misje mieli do wypełnienia pasażerowie marszałka. Wiadomo za to, skąd ta zmowa milczenia. Nikt nic nie mówił, nikt nic nie wiedział, bo wszyscy brali w tym udział. Jak się okazuje „wszyscy po jednych pieniądzach”. A nawet gorzej. Słusznie więc zauważają internauci:

„Ziobro wyda polecenie by prokuratura zbadała czy latał z Kuchcinskim? Serio? Jesteście tak naiwni?”, czy inny wpis: „Jak prokuratura ma zbadać oszustwa Kuchcińskiego, skoro latał z nim sam prokurator generalny Ziobro? Patologia”.

Ciekawe co z tym zrobi Kaczyński? Zobaczymy.

Kuchciński może wyrosnąć na bohatera PiS, utopi Titanic Kaczyńskiego. Twardy jak góra lodowa, która się topi po każdym kolejnym kłamstwie.

Kmicic z chesterfieldem

Polityk PSL podzielił się tymi informacjami w programie Poranek Radia TOK FM. „Jeżeli dzisiaj dyskutujemy o demoralizacji marszałka Kuchcińskiego, to może warto by było zapytać, gdzie mieszka pracujący syn marszałka. Czy w mieszkaniu sejmowym, które marszałek Kuchciński ma ze środków sejmowych, nie zamieszkuje cała jego rodzina? Zapytajcie państwo, czy przypadkiem w mieszkaniu służbowym Kuchcińskiego nie mieszka cała jego rodzina. Jeśli osoba pracująca, korzysta z mieszkania, które należy do posła, to jest kolejne nadużycie władzy” – stwierdził poseł.

Doniesienia Sawickiego wywołały spore zamieszanie na Twitterze. Większość internautów jest po prostu oburzona postawą Kuchcińskiego. „Panie Krzysztofie Brejza czy można sprawdzić kto mieszka w służbowym mieszkaniu, marszałka Kuchcińskiego? Jak podaje Radio TOK FM podobno lokal na nasz koszt zamieszkuje syn marszałka z rodziną. Czy ich też podatnik ma utrzymywać” – zapytała jedna z użytkowniczek serwisu.

To nie koniec szokujących doniesień. Jak się okazuje, „afera samolotowa” marszałka jeszcze się nie…

View original post 2 568 słów więcej

 

Siedlisko ancymonków – PiS

Prawo i Sprawiedliwość lubi chwalić się tym, jak to spółki Skarbu Państwa pod jego zarządem wstają z kolan, a za pomocą repolonizacji przywracane służbie narodowi są kolejne “perły w koronie”. Choć przedstawiany obraz w TVP wydaje się kuszący, to jednak nie wzbudza on zaufania ludzi najbardziej zorientowanych w realiach rynku w Polsce – inwestorów. Ci ostatni bowiem coraz bardziej sceptycznym okiem patrzą na największych gigantów energetycznych, których notowania na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych nieustająco spadają. Świadczy o tym dobitnie wartość indeksu WIG-energia, który skupia notowane na parkiecie firmy energetyczne. Od swojego powstania 1 stycznia 2010 r. stracił 48 proc. wartości. Stan ten pokazuje skalę nieufności wobec państwowych gigantów, ponieważ notowania na giełdzie uchodzą za papierek lakmusowy oceny kondycji danej branży.

W tym przypadku największe przełożenie na notowania ma PGE, która sama stanowi ponad 52 proc. WIG-energia. Cena akcji spółki w omawianym okresie spadła bowiem z 24,34 zł do zaledwie 8,97 zł. Podobnie Enea z 21,3 zł do 8,31 zł i Tauron z 5,05 zł do 1,53 zł. Biorąc pod uwagę ostatnie 12 miesięcy, sytuacja także jest trudna. PGE straciła 14,2% wartości, Enea 21,4%, Energa 22%, a najwięcej Tauron, ponieważ aż 35%.

Tymczasem, mimo tak radykalnego spadku notowań produkcja energii w Polsce cały czas rośnie. Takie wyniki ciężko zatem zrzucić na brak popytu na energię i spadek wydajności sektora. Oczywiście na wspomnianą sytuację duży wpływ mają ogólnie nie najlepsze nastroje na GPW, jednak status spółek Skarbu Państwa zdaje się nie służyć ocenie kondycji gigantów. Państwo zasłynęło w ostatnich latach wykorzystywaniem spółek energetycznych do ratowania górnictw (wykup nierentownych kopalń), planami wydrenowana ich na potrzeby budowy elektrowni atomowej, czy nawet dalszej rozbudowy energetyki węglowej, czego przykładem jest ekonomicznie nieopłacalny projekt nowego bloku w Ostrołęce. Nieracjonalne decyzje za setki milionów lub miliardy złotych nieuchronnie pogarszają w oczach inwestorów perspektywy przyszłych zysków. Do tego rotacje na stanowiskach kierowniczych i szerokie praktyki stawiania na Misiewiczów nieuchronnie podważają zaufanie do państwowych spółek.

Widać zatem wyraźnie, że mieszanie się państwa w działalność gospodarczą, choć jest korzystne dla bieżącej ekipy rządzącej, to jednak nie jest już takie dla samych firm i gospodarki. Zawsze bowiem, kiedy polityka zwycięża z ekonomią i zdrowym rozsądkiem, to pojawia się niegospodarność…

PiS to siedlisko ancymonków.

Kmicic z chesterfieldem

Podczas 82 posiedzenia Sejmu 16 nowych posłów złożyło ślubowania poselskie, zajmując pozycje polityków wybranych do Parlamentu Europejskiego.

W drodze głosowania nowym wicemarszałkiem Sejmu została Małgorzata Gosiewska w miejsce Beaty Mazurek, która udaje się do Brukseli.

Za kandydaturą Gosiewskiej głosowało 246 posłów, 121 było przeciw, 38 wstrzymało się od głosu.

Nieobsadzone pozostają nadal dwa miejsca: po posłance PiS Elżbiecie Kruk oraz pośle PO Andrzeju Halickim.

View original post 1 570 słów więcej

„Ktoś panią oszukał. Nie ma żadnego problemu z demokracją w Polsce. Wszystko jest doskonale” – tak na pytanie dziennikarki o stan praworządności w naszym kraju odpowiedział Andrzej Duda. Prezydent przebywa z oficjalną wizytą w USA. Po tej wypowiedzi Dudy prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump dodał: – „Tak też słyszałem”. 

„Uff, co za ulga. Trump też uważa, że trójpodział władzy, kontrola społeczna państwowych instytucji i wolne media publiczne są Polsce niepotrzebne. Za nazistów uznano, że Polakom jest niepotrzebna wyższa edukacja, więc po co im teraz wysokiej jakości demokracja. Wystarczy byle co” – skomentował na Twitterze pisarz i dziennikarz Ziemowit Szczerek.

 „Wg Trumpa w Polsce nie ma problemów z demokracją, ale według Trumpa nie ma ich także w Rosji i na Węgrzech, a świetnym gościem jest jego zdaniem Kim Dzonh Un. Na mierniczego demokracji i recenzenta ludzi wybrałbym więc jednak kogoś innego” – napisał Tomasz Lis z „Newsweeka”.

Na Twitterze zawrzało: – „W czasach gdy Trumpowie i Dudy są prezydentami zwykły człowiek powinien zamknąć się w swojej skorupie i przespać te czasy. Ale to niewykonalne”;

„Zobaczymy, jak się będzie tłumaczył przed Trybunałem Stanu”; – „Z księżmi-pedofilami też nie ma problemu, zostali albo przeniesieni do innych parafii, albo zburzono ich pomniki…” – komentowali internauci.

Prof. Jadwiga Staniszkis o Dudzie:

Więcej >>>

O Dudzie jako Dupie tutaj >>>