Kidawa-Błońska i Macron – spotkanie głów państw?

Więcej >>>

Kmicic z chesterfieldem

Kampania wyborcza się zaczęła. Sztab Andrzej Dudy kupuje konta trollów, pochodzą z najdziwniejszych miejsc świata, tak działa ten proceder oszustwa.

W sądownictwie mamy dwie rzeczywistości, wybitnych prawników w Sadzie Najwyższym, a naprzeciwko nich niedokształconych ancymonków Zbigniewa Ziobry, który nawet nie potrafił zaliczyć pozytywnie aplikacji w zawodzie prawniczym.

Wywiad Kaczyńskiego dla niemieckiego „Bilda” ciągle jest komentowany, a to dlatego, że Polska pisowska to ewenement kabaret skrzyżowany z Ciemnogrodem i polityką najniższych lotów.

To jest Polska upadła, która musi zmierzać  gdyby nadal trwała – do utraty niepodległości. Opamiętania w PiS-ie nie będzie, zabrnęli w swym oślim uporze zbyt daleko.

Brednie umysłowo odbywają się pod patronatem Tadeusza Rydzyka, papieża Ciemnogrodu. Widzę ten gościu i jego sympatycy posiadają z okresu Kamienia Łupanego.

6000 followersów w ciągu zaledwie ośmiu dni przybyło Andrzejowi Dudzie na Twitterze w styczniu. W większości to anonimowe konta, niedawno założone. Wiele z nich obserwuje również Donalda Trumpa, niektóre także innych polityków…

View original post 579 słów więcej

 

Małgorzata Kidawa-Błońska dla dobra Polski powinna zostać prezydentem

Kmicic z chesterfieldem

Donald Trump nie radzi sobie w polityce zagranicznej. Już kilka razy zaprezentował się, jako niestabilny sojusznik (Kurdystan, Syria), a konflikt z Iranem pokazuje jak na dłoni, iż prezydent USA może wywołać konflikt światowy, wręcz gorącą wojnę.

Do tego USA tracą znaczenie na świecie, a tym samym straty odczuje cały Zachód demokratyczny. W miejsce USA wchodzą Chiny, które nawet bardziej pasują krajom muzułmańskim ze względu na podobny autorytaryzm partyjno-religijny.

Więcej >>>

W nocy z 7 na 8 stycznia czasu irackiego Irańczycy wystrzelili 15 rakiet w stronę dwóch baz, w których znajdują się żołnierze Amerykańscy. To odpowiedź na zabicie przez Amerykanów irańskiego generała Sulejmaniego. Otwarta wojna? Deeskalacja jest jeszcze możliwa. Wszystko zależy od decyzji Donalda Trumpa

Iran zapowiadał zemstę i właśnie jej dokonał. W nocy wysłał rakiety w stronę dwóch amerykańskich baz w Iraku: al-Asad i Erbil.

Wszyscy komentatorzy zgodnie zapowiadali, że odpowiedź nadejdzie. Irańczycy postanowili uderzyć już dzień po pogrzebie generała…

View original post 574 słowa więcej

 

Gnicie PiS i dowcip prezesa

Poseł PiS Marcin Horała postanowił ocieplić wizerunek swojego szefa, a przy okazji także swój. Zaprosił więc do wynajmowanego przez siebie mieszkania w Warszawie dziennikarzy „Super Expressu”. Przekonywał m.in., że Jarosław Kaczyński „jest inteligentny, błyskotliwy, a także dowcipny. Tego w jego wizerunku medialnym nie widać”.

Horała podał przykład poczucia humoru prezesa PiS. Sytuacja, której był świadkiem, miała miejsce w siedzibie partii przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie tuż po tegorocznych wyborach parlamentarnych.

– „Byłem już po wyborach, przede mną była osoba X, której akurat nieszczególnie dobrze w tych wyborach poszło. Ta osoba przyniosła jakiś prezent. Wchodzę, pani Basia przynosi nam jakąś kawę, herbatę i pyta: „co to za paczka?”. Prezes odpowiada: „sądząc po rozgoryczeniu pana X, to może być bomba” – cytował Kaczyńskiego Horała. No po prostu boki zrywać…

„Pani Basia” to oczywiście Barbara Skrzypek, jedna z najbliższych i najbardziej zaufanych osób w otoczeniu prezesa PiS. A więcej na jej temat: „Barbara Skrzypek – szara eminencja od Jaruzelskiego do Kaczyńskiego”.

Wszyscy pamiętamy „dokonania” Horały, kiedy w Sejmie poprzedniej kadencji był przewodniczącym komisji śledczej ds. VAT. Niedawno został mianowany wiceministrem infrastruktury i pełnomocnikiem rządu ds. budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Kmicic z chesterfieldem

Jacek Sasin zaliczył właśnie trudne spotkanie z rzeczywistością. W listopadzie mówił: nie będzie żadnych podwyżek cen prądu. W połowie grudnia zmienił ton: ewentualne podwyżki wszystkim zrekompensujemy. Tuż przed nowym rokiem o rekompensatach zapomniał. Mamy nową opowieść: podwyżki są, ale niskie

Nietrudno więc się dziwić, że Sasin o rekompensatach przestaje opowiadać. Szczególnie że w Polsce ceny prądu należą do najniższych w Europie i podwyżki są nieuniknione – ceny uprawnień do emisji CO2 są w tej chwili pięciokrotnie wyższe niż jeszcze trzy lata temu, a polska energetyka jest oparta na węglu.

Polski rząd nie ma do dyspozycji tak dużego budżetu, aby w nieskończoność subsydiować rachunki za prąd.

Więcej o podwyżce prądu i Sasinie >>>

  • Ten uczciwy to oczywiście marszałek Senatu prof. Tomasz Grodzki. Tak szczuje gadzinówka TVP.

W Polsce mamy teraz bardzo bolesny, dojmujący, jaskrawy splot dobra i zła.

TO PRZESŁANIE ŚWIĄTECZNE JEDNAK TROCHĘ ŁAGODZI OBYCZAJE, CHOĆ NIE ZAWSZE, SKORO PIS-OWSKI TROLL, PANI KRYSTYNA PAWŁOWICZ, W OKRESIE ŚWIĄTECZNYM…

View original post 915 słów więcej

 

Sędzia Juszczyszyn z zarzutami od pachołków Ziobry

Paweł Juszczyszyn, sędzia z Olsztyna, który nakazał Kancelarii Sejmu udostępnienie tajnych list poparcia KRS, dostał zarzuty dyscyplinarne. Rzecznik Dyscyplinarny Michał Lasota zarzuca mu m.in. przekroczenie uprawnień w związku z tym postanowieniem, a także nieprzepisowe podanie do wiadomości publicznej zażaleń w związku z pełnionym urzędem

Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych sędzia Michał Lasota wszczął 28 listopada 2019 postępowanie dyscyplinarne przeciwko Pawłowi Juszczyszynowi, sędziemu z Sądu Rejonowego w Olsztynie. Juszczyszyn jako pierwszy zastosował się do wyroku TSUE i 20 listopada wydał postanowienie, w którym nakazał Kancelarii Sejmu ujawnienie list poparcia dla sędziów-kandydatów do KRS.

W związku z tym działaniem Rzecznik Dyscyplinarny zarzuca Juszczyszynowi przekroczenie uprawnień.

Kolejny zarzut dotyczy oświadczenia, jakie sędzia opublikował oraz wygłosił 26 listopada. Zdaniem Rzecznika „przedstawił przedstawicielom mediów twierdzenia i oceny związane z pełnionym urzędem, a dotyczące delegowania do pełnienia obowiązków sędziego w Sądzie Okręgowym w Olsztynie i odwołania z delegowania, które zostały następnie opublikowane, wbrew normie z art. 89 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 roku. Prawo o ustroju sądów powszechnych”.

Przepis ten reguluje, że „żądania, wystąpienia i zażalenia w sprawach związanych z pełnionym urzędem sędzia może wnosić tylko w drodze służbowej. W takich sprawach sędzia nie może zwracać się do instytucji i osób postronnych ani podawać tych spraw do wiadomości publicznej”.

Dodatkowo Rzecznik przedstawił mu dwa inne zarzuty „dotyczące podania nieprawdy co do okoliczności faktycznych złożonych wniosków o wyłączenie go od udziału w dwóch postępowaniach karnych”.

W środę 27 listopada w Olsztynie odbyła się pierwsza demonstracja w obronie sędziego. Kolejne, w całej Polsce, zaplanowane są na niedzielę 1 grudnia. OKO.press będzie relacjonowało przebieg manifestacji w Warszawie pod budynkiem ministerstwa sprawiedliwości o 16.00.


Sądy stosują się do wyroku TSUE

OKO.press jako pierwsze medium poinformowało, że Sąd Okręgowy w Olsztynie nakazał Kancelarii Sejmu udostępnienie list poparcia sędziów-kandydatów na stanowiska w nowej Krajowej Radzie Sądownictwa. Bezpośrednią przyczyną zarządzenia był wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który 19 listopada 2019 orzekł, że Sąd Najwyższy musi ocenić m.in. czy Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezawisłym i niezależnym w rozumieniu prawa europejskiego. Kluczową kwestią przy badaniu tej sprawy jest także status KRS. TSUE wymienił, że Sąd Najwyższy będzie musiał ocenić m.in. takie czynniki, jak skrócenie kadencji poprzedniego składu Rady, wybór większości obecnego składu przez władzę ustawodawczą oraz utajnienie list poparcia dla kandydatów do KRS.

Zobacz: TSUE daje Sądowi Najwyższemu kryteria oceny, czy Izba Dyscyplinarna SN jest niezawisłym sądem

Ale sprawdzenie niezawisłości i niezależności wymaganej prawem europejskim leży także w gestii sądów powszechnych i administracyjnych.

Aż 13 organizacji prawniczych (m.in. Archiwum Osiatyńskiego, Helsińska Fundacja Praw Człowieka) wystosowało apel do sądów o odmowę stosowania przepisów polskiego prawa, których skutkiem byłaby możliwość rozpoznania spraw sądowych przez sędziów nominowanych przez neo-KRS.

Sąd Okręgowy w Olsztynie jako pierwszy zastosował się do tego apelu. Rozpatrując apelację w sprawie, w której w pierwszej instancji orzekała osoba powołana właśnie przez neo-KRS, postanowił zastosować się do orzeczenia TSUE i wystąpić do Kancelarii Sejmu o dokumenty potrzebne do zbadania sprawy.

„Sędzia nie może bać się polityków”

Ministerstwo Sprawiedliwości cofnęło delegację Pawła Juszczyszyna już 25 listopada. „Jego działanie stanowi niedopuszczalną ingerencję w działania konstytucyjnych organów oraz prowadzić może do chaosu i anarchii” – argumentowano w oświadczeniu.

Zobacz: Resort Ziobry manipuluje interpretacją prawa, żeby zdyskredytować sędziego z Olsztyna

Następnego dnia sędzia zorganizował krótką konferencję prasową, podczas której ogłosił:

„Nazywam się Paweł Juszczyszyn, jestem sędzią Sądu Rejonowego w Olsztynie, do wczoraj delegowanym do orzekania w Sądzie Okręgowym w Olsztynie. W związku z odwołaniem mnie z delegacji do Sądu Okręgowego chcę podkreślić, że

prawo stron do rzetelnego procesu jest dla mnie ważniejsze od mojej sytuacji zawodowej. Sędzia nie może bać się polityków, nawet jeśli mają wpływ na jego karierę. Apeluję do koleżanek i kolegów sędziów, aby zawsze pamiętali o rocie ślubowania sędziowskiego, orzekali niezawiśle i odważnie”.

Swoje oświadczenie opublikował również w mediach społecznościowych. Nie chciał odpowiadać na pytania.

„To było właściwe, stonowane, godne zachowanie” – komentowała dla OKO.press prof. Ewa Łętowska.

Zgromadzenia sędziów sądów w całej Polsce wydają uchwały, w których wstrzymują się od opiniowania do neo-KRS kandydatów na stanowiska sędziowskie, powołując się na wyrok TSUE. Część z nich, podobnie jak sędzia z Olsztyna, zwraca się do Kancelarii Sejmu z żądaniem upublicznienia tajnych list poparcia. Na razie takie uchwały podjęto w Poznaniu, Białymstoku, Krakowie, Wrocławiu i Gdańsku.

Prezes Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, sędzia Dariusz Zawistowski wydał oświadczenie, w którym informuje, że nie będzie wyznaczał składów sędziowskich z sędziami powołanymi na stanowiska przez obecną KRS do czasu wydania przez Sąd Najwyższy orzeczeń w ich sprawie.

W związku z tym w ostatnich dniach intensyfikują się działania represyjne władz. Zarzuty dyscyplinarne usłyszał nie tylko sędzia z Olsztyna, ale także m.in. trzech sędziów z Krakowa, którzy chcieli badać legalność KRS jeszcze przed wyrokiem TSUE.

Recydywa Ziobry i Kaczyńskiego winna wtrącić ich w kazamaty do samej śmierci. Niech tam dumają nad swoja hańbą!

Kmicic z chesterfieldem

„Jego działanie stanowi niedopuszczalną ingerencję w działania konstytucyjnych organów oraz prowadzić może do chaosu i anarchii” – tak resort Ziobry tłumaczy odwołanie z delegacji sędziego Juszczyszyna, który zastosował się do wyroku TSUE. „To propaganda. Sędzia musi sprawdzać, czy sąd niższej instancji był właściwie obsadzony” – mówi prof. Marcin Matczak

„Minister Sprawiedliwości, korzystając z przysługujących mu uprawnień, odwołał z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie sędziego Sądu Rejonowego w Olsztynie Pana Pawła Juszczyszyna” – czytamy w komunikacie na stronie resortu we wtorek 26 listopada 2019.

Jako pierwsi napisaliśmy, że odważny sędzia, który zastosował się do wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada, będzie musiał wrócić na niższe stanowisko w Sądzie Rejonowym. Ministerstwo sprawiedliwości poinformowało o tym w poniedziałek 25 listopada, faksem. Nie podało powodu, a jedynie podstawę prawną.

W środę 27 listopada w Olsztynie odbyła się pierwsza demonstracja w obronie sędziego. Kolejne, w całej Polsce, zaplanowane są na niedzielę, 1…

View original post 2 237 słów więcej

 

Z Dudą można wygrać i trzeba. Prawdopodobnie dokona tego Małgorzata Kidawa-Błońska

Jarosław Kaczyński buduje IX RP, czyli III RP do kwadratu – wszystko będzie tak samo jak do tej pory, tylko bardziej: większe kombinatorstwo i kombinacje z instytucjami, większe obietnice i kto wie, może i szybsze zwroty akcji. Widać, że od wiosny, kiedy PiS uzyskał świetny wynik, partii rządzącej nie idzie coraz lepiej – mówi prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Rozmawiamy o rządzie, o roli Senatu, nowym marszałku i o wyborach prezydenckich. – Na dziś wygląda to tak, że kandydat PO zdobędzie najwięcej głosów, bo to partia, która istnieje 18 lat, zawsze była pierwsza albo druga. Musiałoby się zdarzyć coś naprawdę nieprawdopodobnego, np. PO musiałaby wystawić Magdalenę Ogórek, żeby nie wejść do II tury. Chociaż oczywiście w polskiej polityce wszystko się może zdarzyć – podkreśla

JUSTYNA KOĆ: W piątek prezydent zaprzysiągł nowy stary rząd Mateusza Morawieckiego. Co ciekawe, premier pełni też funkcję tymczasowego ministra sportu. Dziwne?

JAROSŁAW FLIS: Nie ma rzeczywiście żadnego zaskoczenia, przetasowania są chyba nawet mniejsze, niż przy powoływaniu drugiego rządu Donalda Tuska. Sprawa ministra sportu jest dość kuriozalna. Powszechnie wiadomo, jeżeli wierzyć, że minister Paruch jest osobą dobrze poinformowaną, a trudno to podważać, że

FUNKCJA MINISTRA SPORTU BYŁA ELEMENTEM ROZGRYWEK O SENAT I TO NIEUDANYCH. JUŻ SAMO PODEJMOWANIE TAKICH ROZGRYWEK NIE JEST POWODEM DO CHWAŁY, A JEŻELI JESZCZE NIE WYCHODZĄ, TO JUŻ W OGÓLE JAKIEŚ KURIOZUM. TO OCZYWIŚCIE NIE WYWRÓCI RZĄDU, ALE JEST NA PEWNO DODATKOWYM OBCIĄŻENIEM DO OGÓLNEGO BILANSU OSTATNICH WYDARZEŃ.

Widać też, że entuzjazm, gdy po raz pierwszy zdobędzie się władzę, jest dużo większy, niż gdy robi się to po raz drugi. Teoretycznie jest to trudniejsze, także patrząc na ostatnie ćwierćwiecze, gdzie przypadków oddawania władzy było znacznie więcej, niż jej zachowania. Chociażby z tego względu premier powinien bardziej się cieszyć, a przynajmniej to pokazywać.

Może rząd ma zbyt dużo zmartwień? Jeszcze kilka dni temu premier mówił w Sejmie: „Skarbiec jest pełny, ludzie mają pracę, granicę są bezpieczne”. Tak długo się chwalił, że aż marszałek Witek musiała mu przerywać. Teraz okazuje się, że skarbiec nie jest wcale pełen. Pomysł zniesienia limitu składek, podniesienie akcyzy do 10 proc. na alkohol i papierosy, 13. emerytura z funduszu niepełnosprawnych. Te ruchy pokazują prawdziwe kłopoty władzy?
Mamy pierwsze kłopoty rządzących i to też nie jest nowość. Znamy to z przeszłości. PO podwyższała wiek emerytalny, choć w kampanii zastrzegała się, że tego nie zrobi. Potem tłumaczyła, że to konieczne, ale koniec końców za to zapłaciła.

Teraz też PiS w kampanii opowiadał, że na wszystko jest, a jednak po wyborach okazało się, że niekoniecznie. Widać, że kampanię prowadzi się dużo łatwiej, niż później zarządza się państwem. Kampania wszystko przyjmie, a teraz trzeba się z tym naprawdę mierzyć.

JAK PATRZYMY NA DOŚWIADCZENIA PO, TO WŁAŚNIE TUŻ PO DRUGIM ZWYCIĘSTWIE TEFLON ZACZĄŁ SIĘ RYSOWAĆ. PIS POWINIEN WYCIĄGNĄĆ Z TEGO WNIOSKI. LECZ – JAK WIDAĆ – SŁODKI JEST TEN MIÓD I TA MUCHOŁAPKA DZIAŁA NA WSZYSTKICH. TRUDNO SIĘ OPRZEĆ POKUSIE, ŻEBY JESZCZE TROCHĘ OBIECAĆ, A POTEM SIĘ ZOBACZY. TYLKO ŻE POTEM TO JUŻ TAK ŁATWO NIE WYGLĄDA.

Mam jednak wrażenie, że w takiej skali takiej bezczelności jeszcze nie było. Ledwo co nowy Sejm się zebrał, a już mamy poselski projekt dotyczący zniesienia limitu składek. Pęka teflon?
Tu wszystko dzieje się bardziej. Jakiś czas temu sformułowałem tezę, że Jarosław Kaczyński buduje IX RP, czyli III RP do kwadratu, czyli wszystko będzie tak samo jak do tej pory, tylko bardziej, oczywiście po za tym, że teraz to „my” będziemy u władzy, a „wy” na aucie. To też jest jeden z elementów: większe kombinatorstwo i kombinacje z instytucjami, większe obietnice i kto wie, może i szybsze zwroty akcji. Widać, że od wiosny, kiedy PiS uzyskał świetny wynik, partii rządzącej nie idzie coraz lepiej.

Czy sprzeciw Jarosława Gowina może zachwiać rządem Morawieckiego?
Do tego jeszcze daleka droga, chociaż widać, że łatwo to już było. Teraz będzie już tylko trudniej.

Na ile istotny stał się teraz Senat?
To rzeczywiście nowość w polskiej polityce. Do tej pory Senat był na trzecim, jeżeli nie dalszym miejscu, bo chyba nawet samorządy wzbudzały większe zainteresowanie, niż wydarzenia w Senacie. Oczywiście te emocje, które wywoływały spekulacje, czy ktoś przejdzie na drugą stronę, też wzmogły to zainteresowanie. Ciekawe, że sondowany był sam senator Grodzki, aby przeszedł na stronę PiS za posadę ministra zdrowia. Spekulacje w sprawie podkupywania senatorów trafiły na istotną barierę i to najlepiej widać właśnie na przykładzie nowego marszałka.

PRZEJŚCIE NA DRUGĄ STRONĘ OZNACZAŁOBY, ŻE W PRZYSZŁOŚCI MUSIAŁBY SIĘ ON POŻEGNAĆ Z MANDATEM SENATORSKIM, BO PRAWDOPODOBIEŃSTWO, ŻE KANDYDAT PIS ZDOBĘDZIE MANDAT W SZCZECINIE SĄ TAKIE, JAK SZANSE, ŻE KANDYDAT KO ZDOBĘDZIE MANDAT NA PODHALU CZY PODKARPACIU.

Oczywiście jest to teoretycznie możliwe, ale raczej nikt na takim założeniu nie będzie budować swojej kariery politycznej. Tym bardziej, że lepiej być senatorem, który nagle zyskuje wielką wagę, bo Senat staje się ważny, niż kimś, kto powtarza przekazy dnia i klepie ustawy w środku nocy.

Jak bardzo Senat napsuje krwi PS-owi? Nie pytam tylko o spowolnienie procesu legislacyjnego, ale też np. o wezwanie szefa NIK-u Mariana Banasia przed komisję.
Tu wiele zależy od pomysłowości. Sam Banaś dostarcza powodów do tego, ale ważne jest jeszcze, jak zareagują na to media. I to nie media jednoznacznie opowiadające się po jednej czy drugiej stronie, ale te próbujące zachować dystans. Na przykładzie telewizji możemy powiedzieć, że nie to, jak zareaguje TVP Info czy TVN24, ale to, jak to będzie przedstawiał Polsat.

Potrzeba pomysłów, aby pozycję instytucji budować. Wiemy, że to takie proste nie jest, wystarczy spojrzeć na samorządy, które są jeszcze ważniejszą instytucją, niż Senat – tam są realne pieniądze i władza. Ale od czasu zeszłorocznych wyborów do mediów przebiło się niewiele spraw, a tak naprawdę to tylko awaria Czajki w Warszawie.

PROF. JAN ZIELONKA PRZYPOMNIAŁ OSTATNIO PORZEKADŁO TENISISTÓW: NIE MA TAKIEJ PIŁKI, KTÓREJ SIĘ NIE DA ZEPSUĆ. SENAT TO JEST BARDZO WYGODNA I DOBRA PIŁKA, KTÓRĄ OPOZYCJA DOSTAŁA, ALE TO NIE OZNACZA, ŻE NIE MOŻE JEJ ZEPSUĆ.

Jak ocenia pan pomysł, aby Tomasz Grodzki był kandydatem na prezydenta?
Wydaje mi się, że to nie jest realny pomysł, choć dobrze pokazuje przy okazji posuchę po stronie opozycji, więc i taki wariant można rozważyć. Jednak marszałek Grodzki to nie jest jakieś wunderwaffe, choć z drugiej strony innego nie widać. To jest ciężki temat dla PO i na pewno musi się tam rozstrzygnąć i to w najbliższym czasie.

Czyli pana zdaniem Małgorzata Kidawa-Błońska nie jest wunderwaffe?
Jej wynik w Warszawie, którym wszyscy się zachwycają, nie jest wcale taki spektakularny. W procentach głosów – nie jest to oczywiście najlepszy wskaźnik – zdobyła 71 proc. w obrębie listy PO. To jest mniej, niż Ewa Kopacz zdobyła 4 lata temu – 76 proc. Zatem jest porównywalną wunderwaffe do Ewy Kopacz, ale zobaczymy, co się zdarzy. Andrzej Duda też nie był zwalającym z nóg kandydatem, a jednak Bronisława Komorowskiego pokonał. Gdy teraz spojrzymy na wpadki prezydenta, chociażby z referendum, to wiadomo, że nie trzeba być jakimś super geniuszem, aby go pokonać, bo ma rozliczne słabości.

A Szymon Hołownia na prezydenta?
Jak wystartowałby w prawyborach i je wygrał, to byłoby to duże zaskoczenie.  To jest jednak mało prawdopodobne. Oczywiście takie rzeczy się zdarzały – na przykład na Słowacji z prezydentem Andrejem Kiską. Jednak przyczyną było to, że tam scena polityczna poszła w kompletne drzazgi. Nasza scena polityczna akurat się pięknie poukładała.

Na dziś wygląda to tak, że kandydat PO zdobędzie najwięcej głosów, bo to partia, która istnieje 18 lat, zawsze była pierwsza albo druga. Musiałoby się zdarzyć coś naprawdę nieprawdopodobnego, np.

PO MUSIAŁABY WYSTAWIĆ MAGDALENĘ OGÓREK, ŻEBY NIE WEJŚĆ DO II TURY.

Chociaż oczywiście w polskiej polityce wszystko się może zdarzyć. Leszek Miller forsując nikomu nieznaną kandydatkę też zrobił coś, co wszystkich zaskoczyło. Nie sądzę jednak, by ktoś chciał spróbować zrobić coś podobnego raz jeszcze.

Trzaskowski: Nie będę startował na kandydata opozycji w wyborach prezydenckich. Myślę, że największe szanse ma Kidawa-Błońska

– Ja się koncentruję na Warszawie od wielu, wielu miesięcy. O tym mówiłem. W związku z tym ja nie będę startował na kandydata opozycji w tych wyborach [prezydenckich] – mówił Rafał Trzaskowski w rozmowie z Grzegorzem Kajdanowiczem w „Faktach po faktach” TVN24.

– My musimy te wybory wygrać. Rzeczywiście jest parę osób po stronie opozycyjnej, które mają na to szansę. Myślę, że największe szanse ma Kidawa-Błońska – dodał prezydent Warszawy.

Więcej >>>

Pisowska smuta ma już wyznaczony koniec, ale czeka nas najgorsza przeprawa do normalności – droga przez mękę, w której Kaczyński może zechcieć przelać polską krew.

Kmicic z chesterfieldem

Wiele wskazuje na to, że miejscem pochówku będzie archikatedra. I trzeba powiedzieć jasno, że jeśli tak będzie to będzie to decyzja skandaliczna i haniebna. Skandaliczna, bo nie licząca się z ofiarami, a haniebna, bo dowodząca, że wina w takiej sytuacji nie ma znaczenia, i że solidarność hierarchii jest ważniejsza niż sprawiedliwość” – taki wpisem na Facebooku Tomasz Terlikowski ocenił decyzję dotyczącą miejsca pochówku abp. Paetza.

Zmarły w piątek duchowny miał zakaz głoszenia kazań ze względu na oskarżenia o seksualne molestowanie młodych księży i kleryków.

Kuria archidiecezjalna w oficjalnym komunikacie poinformowała, że pogrzeb hierarchy kościelnego będzie miał charakter prywatny, a na miejsce pochówku została wybrana poznańska katedra.

Miejsce pochówku oraz forma pogrzebu są zgodne z normami Kodeksu Prawa Kanonicznego i zostały ustalone ze Stolicą Apostolską, Nuncjaturą Apostolską w Polsce oraz rodziną duchownego” – taką informację przekazała kuria.

Zdaniem Tomasza Terlikowskiego ta decyzja jest nieprzemyślana. „Trudno sobie wyobrazić, by te…

View original post 1 530 słów więcej

 

Prof. Tomasz Grodzki marszałkiem Senatu RP

Borys-Damięcka: Postanowiłam na dzisiejsze posiedzenie zaprosić Olgę Tokarczuk. W SMS-ie poinformowała, że nie będzie mogła przyjechać do Warszawy i przesyła mnóstwo dobrej, jasnej energii naszemu Senatowi

– Postanowiłam na dzisiejsze posiedzenie zaprosić Olgę Tokarczuk, naszą noblistkę, wiedząc że ma bardzo dużo bardzo ważnych obowiązków związanych właśnie z nagrodą Nobla i zadzwoniłam do niej, bo na wysłanie oficjalnego zaproszenia było już za późno. Niczego nie obiecała, ale poprosiła o chwilę zastanowienia. Następnego dnia otrzymałam od niej SMS-a i pragnę państwu odczytać: szanowna pani, nie chcę przeszkadzać, dzwoniąc w niedzielę. Jednak niestety muszę panią poinformować, że w żaden sposób nie będę mogła przyjechać do Warszawy. Piszę mowę noblowską i mam mnóstwo innych tutaj zobowiązań, łącznie z wyjazdem do Francji. Bardzo mi przykro, pozdrawiam bardzo serdecznie i przesyłam mnóstwo dobrej, jasnej energii naszemu Senatowi. Z szacunkiem, Olga Tokarczuk. I tej dobrej, jasnej energii życzę całej naszej izbie na nadchodzące 4 lata. Dziękuję za uwagę – stwierdziła marszałek senior Barbara Borys-Damięcka w trakcie pierwszego posiedzenia Senatu nowej kadencji.

Tomasz Grodzki oficjalnie nowym marszałkiem Senatu

Tomasz Grodzki został wybrany nowym marszałkiem Senatu. Zdobył 51 głosów. Senatorowie głosowali na kartach imiennych. Grodzki w głosowaniu pokonał swojego jedynego kontrkandydata, Stanisława Karczewskiego, który otrzymał 48 głosów. Od głosowania wstrzymał się jeden senator.

Grodzki: Możemy się spierać, ale jednocześnie musimy pamiętać, że reprezentujemy majestat Rzeczypospolitej i potęgę tego narodu, którego musimy strzec i chronić

– To jest zwycięstwo. To jest zwycięstwo demokracji. Ale wznoszę ten gest w chwili triumfu, ale nie mojego, ponieważ tę funkcję przyjmuję z wielką pokorą i poczuciem odpowiedzialności – mówił Tomasz Grodzki po wyborze na urząd marszałka Senatu.

– Możemy się spierać, ale jednocześnie musimy pamiętać, że reprezentujemy, jak mało kto, majestat Rzeczypospolitej i potęgę tego narodu, którego musimy strzec i chronić. Senat jest wyższą izbą parlamentu. Jeżeli ktoś myśli, że będziemy tylko rolą hamulcowego dla Sejmu, a w tej kadencji mamy do czynienia z sytuacją szczególną, że Sejm jest w rękach rządzących, a Senat w rękach opozycji, to jest w błędzie. Senat musi tylko i wyłącznie wrócić do swojej roli, czyli zamiast szybkiego prawa, ustanawiać dobre prawo – dodał marszałek Senatu. 

Schetyna: Chciałbym dedykować tę decyzję Senatu prezesowi Kaczyńskiemu, który powiedział, że opozycja totalna się skończyła. Chciałem mu powiedzieć, że dzisiaj skończyła się władza totalna

– Chciałbym dedykować to głosowanie i tę decyzję Senatu prezesowi Kaczyńskiemu, który powiedział, że opozycja totalna się skończyła. Chciałem mu powiedzieć, że dzisiaj, teraz skończyła się władza totalna, że trzeba szanować opozycję, trzeba szanować Senat,  trzeba szanować izbę wyższą – mówił Grzegorz Schetyna podczas konferencji prasowej po wyborze Tomasza Grodzkiego na marszałka Senatu.

Grodzki: Chciałbym wskazać Grzegorza Schetynę jako architekta tego porozumienia

– To naród w swojej zbiorowej mądrości zdecydował, że Sejm będzie w rękach rządzących, Senat w rękach opozycji. To nakłada ogromną odpowiedzialność za losy naszego ukochanego kraju na wszystkich. Chciałbym wskazać tu Grzegorza Schetynę jako architekta tego porozumienia, które wydawało się, że jest nie do zrealizowania – mówił Tomasz Grodzki podczas konferencji prasowej po wyborze na marszałka Senatu.

Panie i panowie! Zaczęło się. PiS zaczyna zbierać baty. Skończy się to wykopem Kaczyńskiego i jego ferajny na śmietnik historii. I takimi tam Trybunałami Stanu.

Kmicic z chesterfieldem

Trzeba dużo zmienić by wszystko zostało po staremu mówi znana nie od dziś zasada… I to ona zadecyduje teraz o kształcie nowego rządu.

Dziś Morawiecki poda swój rząd do dymisji, a na nowym rozdaniu sam najwięcej skorzysta – zdradza Wyborcza.pl.

„Po cichu, w zaciszu gabinetów, znalazł swoich ludzi na stanowiska, w których dzieli się pieniądze. Ministrem finansów będzie jego dobry znajomy z banku” – powiedział dziennikowi polityk PiS, sugerując, że Tadeusz Kościński zastąpi Jerzego Kwiecińskiego, który kierował resortem finansów i rozwoju, a teraz, „ma się realizować w międzynarodowych strukturach finansowych”.

Ministerstwem Zarządzania Funduszami ma kierować Małgorzata Jarosińska-Jedynak, samorządowiec, od 2018 r. wiceminister rozwoju. Wyborcza zwraca uwagę, że przy okazji jednym ruchem Morawiecki przejął też sprawy unijne, które zabrał z Ministerstwa Spraw Zagranicznych do kancelarii premiera i powierzył wiceministrowi Konradowi Szymańskiemu.

Blisko współpracowaliśmy przy wszelkich eskapadach europejskich na Radzie Europy. Tam są żmudne negocjacje dotyczące przekładania legislacji europejskiej na realną…

View original post 4 600 słów więcej

 

Wyborca PiS impregnowany na wiedzę, bo zindoktrynowany

Wyborco! Przed wyborami Jarosław Kaczyński świadomie ukrył przed tobą wiele faktów, które do tej partii zniechęcały, bo podważały jej wizerunek ludzi o wyższym morale, czystych rękach i sumieniach.

Wyborco PiS, poparłeś swoją partię, bo uwierzyłeś jej liderom (np. marszałkowi Senatu Stanisławowi Karczewskiemu), że prezes NIK Marian Banaś jest krystalicznie czysty?

Bo uwierzyłeś prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, że PiS uchwali ustawę, na podstawie której żona premiera Morawieckiego będzie zmuszona przed wyborami ujawnić swój majątek, a wcześniej również Morawieckiego?

Bo uwierzyłeś premierowi, że Kaczyński nie oszukał swojej rodziny, Austriaka Geralda Birgfellnera na 1,3 mln euro przy projektowaniu inwestycji dwóch srebrnych wież?

Jeśli im uwierzyłeś, to cię oszukali. Bo chcieli i mogli cię wykiwać.

Po pierwsze: Banaś nie jest krystalicznie czysty

Bo Banaś nie jest krystalicznie czysty, co PiS nader chętnie przyznaje po wyborach, choć w partii Kaczyńskiego i w rządzie Morawieckiego wiedzieli o tym przed wyborami. Ba, przed nominacją Banasia na ministra finansów (czerwiec 2019) i przed wyborem na prezesa NIK (sierpień 2019).

Bo Banaś nie jest krystalicznie czysty, co PiS nader chętnie przyznaje po wyborach, choć w partii Kaczyńskiego i w rządzie Morawieckiego wiedzieli o tym przed wyborami. Ba, przed nominacją Banasia na ministra finansów (czerwiec 2019) i przed wyborem na prezesa NIK (sierpień 2019).

Ale Kaczyński logicznie kalkulował, że tobie, wyborco PiS, ta wiedza może utrudnić zagłosowanie na nich. Bo wyszłoby, że nie tylko kłamcy mają brudne ręce, skoro na czele NIK postawili człowieka, na którego mają kompromaty

Wyborco Kaczyńskiego, prezes PiS chciał, byś tego przed wyborami nie wiedział.

Po drugie: obiecanej ustawy nie będzie szybko

Bo ustawy nakazującej ujawnienie żonie premiera Morawieckiego majątku nie zdołał PiS uchwalić szybko. Choć 21 maja prezes Kaczyński obiecywał ci, wyborco PiS, że „my jesteśmy gotowi w bardzo krótkim czasie uchwalić ustawę, na podstawie której będzie trzeba ujawniać majątki także małżonek, osób pozostających we wspólnym pożyciu oraz dorosłych dzieci”.

Chodzi nie o malutką działeczkę, a o 15 ha gruntów, które państwo Morawieccy kupili w 2002 r. za 700 tys. zł od Kościoła.

Jak pisała „Wyborcza”, eksperci od nieruchomości szacują, że już w 1999 r. ta działka miała być warta prawie 4 mln zł. Premier nie musiał wpisywać nieruchomości do oświadczenia, bo częściowo rozdzielił swój majątek i majątek żony.

Ba, wygląda na to, że Kaczyńskiemu udało się bardzo opóźnić wejście w życie tego prawa. Prezydent Duda przesłał ustawę po wyborach do podległego PiS Trybunału Konstytucyjnego, by ten ją tam trzymał tak długo, jak długo to będzie w interesie Kaczyńskiego. Duda mógł ustawę skierować do Trybunału, bo PiS w Sejmie, w trakcie prac nad ustawą, świadomie wpisał do projektu artykuły wątpliwe konstytucyjnie, np. dotyczące ujawniania majątku dorosłych dzieci polityków. Świadomie, bo opozycja właśnie przed tym przestrzegała.

Inna rzecz, że żona premiera nie potrzebuje ustawy, by swój majątek ujawnić. Gadanie o nowej ustawie to był tylko wybieg, by tego nie zrobiła. Morawiecka mogła to ujawnić w każdej chwili przed wyborami, bo nie ma prawa, które by jej tego zakazywało.

PiS zadbał o to, by prawo, które by jej to nakazywało, bardzo długo nie weszło w życie.

Ale Kaczyński logicznie założył, że gdybyś, wyborco PiS, przed wyborami poznał sytuację majątkową państwa Morawieckich, mógłbyś nie chcieć oddać głosu na PiS.

Po trzecie: niektórzy są ponad prawem

Wyborco PiS, uwierzyłeś, że prokuratura jest uczciwa i że nie ma dla niej ludzi ponad prawem? Jest. To prezes Kaczyński.

Prokuratura Kaczyńskiego nie przesłuchała, choć Birgfellner wprost oskarżył go o oszustwo. Kaczyński nigdy przed prokuratorem nie zaprzeczył. Bo by nie mógł. Birgfellner go bowiem nagrał i Kaczyński musiałby podważać swoje własne słowa. Prokuratura zrobiła wszystko, by nie postawić go w takiej sytuacji.

I zdecydowała o niewszczynaniu śledztwa z zawiadomienia Austriaka. Decyzja zapadła na dwa dni przed wyborami, wyszła na jaw tydzień po.

Kaczyński logicznie przyjął, że, wyborco PiS, mógłbyś na niego nie zagłosować, gdybyś wiedział, że prokuratura jest obrońcą z urzędu Kaczyńskiego, a nie stróżem praw oszukanego obywatela.

Wyborco PiS, tak, masz pełne prawo czuć się oszukany. Przed wyborami Kaczyński świadomie ukrył przed tobą wiele spraw, które do tej partii zniechęcały, bo podważały jej wizerunek ludzi o wyższym morale, czystych rękach i sumieniach.

Ale tak to jest, ludzie o nieuczciwych duszach oszukują.

„Kompromis” – to słowo, które wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański powtarzał najczęściej, prezentując priorytety polskiej polityki zagranicznej w Unii Europejskiej

Najważniejszy wspólny cel państw europejskich to budowanie strefy bezpieczeństwa i dobrobytu – stwierdził Szymański, były europoseł, który w MSZ odpowiada za politykę europejską.

Przemawiając na inaugurację seminarium „Europa czasu przemian”, zorganizowanego przez resort spraw zagranicznych i Polski Instytut Ekonomiczny, nazwał potężnym błędem niedawną decyzję UE o nierozpoczynaniu negocjacji akcesyjnych z Macedonią Północną i Albanią, głównie z powodu oporu Francji. Minister mówił, że najbardziej antyeuropejskie stanowisko prezentują państwa, które sprzeciwiają się rozszerzeniu UE, wspólnemu rynkowi usług, stosują praktyki protekcjonalistyczne, a równocześnie kreują się na państwa skłonne do pouczania innych. Jako najważniejszy obszar z punktu widzenia Polski wskazał kwestie wspólnego rynku usług.

Kolejnym elementem jest polityka obronna Unii. Szymański stwierdził, że Polska jest państwem, które wspiera transatlantycką koncepcję bezpieczeństwa, ale działania NATO nie muszą być na kursie kolizyjnym z polityką Unii. Minister podkreślił, że kluczowe musi być wspólne określenie przez UE i NATO najważniejszych zagrożeń z południa i wschodu. Wezwał do stworzenia wspólnego Europejskiego Funduszu Obronnego, który wspierałby unijny przemysł obronny.

W sprawie zagrożenia migracją Polska jest skłonna poprzeć wzmocnienie Frontexu i wspierać politykę migracyjną Unii, a czerwoną linią jest wyłącznie zasada przymusowej relokacji uchodźców.

W kwestiach klimatycznych wiceszef MSZ przypomniał, że Polska nie poparła postulatu UE, aby do 2050 r. unijne państwa doprowadziły do gospodarki bezemisyjnej. Stwierdził, że w przypadku Polski pozbawionej elektrowni nuklearnych jest to niemożliwe, a tak ambitny cel doprowadzi do deindustrializacji wspólnej Europy. Zaznaczył, że Polska skłonna jest jednak przeprowadzać taką transformację energetyki i przemysłu, by działać w kierunku gospodarki bezemisyjnej.

Pytany o pomysł nowej szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, aby dążyć do wprowadzenia europejskiego dochodu gwarantowanego, stwierdził, że Polska będzie takim rozwiązaniom przeciwna, bo polityka socjalna leży w zakresie poszczególnych państw. Zaznaczył jednak, że prowadzona w ostatnim czasie polityka socjalna stała się istotnym argumentem w Europie przeczącym tezie, że Polska chce konkurować na kontynencie niskimi płacami.

Minister nie poruszył kwestii praworządności. Pytany o to przez „Wyborczą” odparł, że nie jest to ani agenda polityki unijnej, ani polskiej, ale incydent we wzajemnych relacjach, „który niestety nie może się zakończyć”.

– Orzekam 30 lat i takiej sytuacji nie pamiętam. Kategorycznie żądamy od policji wyjaśnień i wyciągnięcia konsekwencji – mówi rzecznik poznańskiego sądu Aleksander Brzozowski. We wtorek policjanci chcieli wylegitymować na sali rozpraw sędzię Beatę Woźniak. Ta odmówiła okazania dowodu osobistego.

Sędzia Beata Woźniak orzeka w Wydziale Cywilnym Odwoławczym Sądu Okręgowego w Poznaniu. We wtorek w gmachu przy ul. Hejmowskiego wydawała wyrok w sprawie dotyczącej alimentów. Mężczyzna, który przegrał w pierwszej instancji, złożył apelację. Sąd okręgowy ją oddalił.

W trakcie ogłaszania wyroku mężczyzna wyszedł z sali rozpraw, bo poczuł się znieważony jego uzasadnieniem.

Sędzia: Weszli pewnie, uzbrojeni, ubrani na czarno

Jak ustaliła „Wyborcza”, mężczyzna wezwał policję, prosząc o interwencję w sądzie. Mimo że znieważenie to przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego (trzeba złożyć w sądzie prywatny akt oskarżenia), a w budynku sądu na stałe znajdują się już funkcjonariusze policji sądowej, na miejsce wysłano radiowóz.

– Policjanci stanęli przed sądem z włączonymi kogutami. Sędzia Woźniak prowadziła w tym czasie już kolejną rozprawę. Policjanci wtargnęli do sali i chcieli wylegitymować sędzię. Żądali od niej dowodu osobistego. Sędzia odmówiła – opowiada nam, zastrzegając anonimowość, jeden z poznańskich sędziów.

Tę relację potwierdza rzecznik poznańskiego sądu Aleksander Brzozowski: – Policjanci wtargnęli do sali, ale zostali z niej wyproszeni. Po chwili wrócili z mężczyzną, który ich wzywał. I wtedy zażądali od sędzi dokumentów. Chyba nie wiedzieli, gdzie się znajdują. Sala sądowa to nie bazar, żeby jechać na interwencję i robić jakieś rozpytania.

O sprawie napisał też na zamkniętym profilu na Twitterze inny poznański sędzia. „Policjanci oświadczyli, że przyjechali na interwencję, bo strona [procesu] zawiadomiła, że podczas uzasadnienia wyroku została znieważona przez sędziego. Policjanci wyrazili zdziwienie, że przełożeni kazali im interweniować. Poza tym zaznaczyli, że pierwszy raz są na takiej interwencji. Miałem wrażenie, że to się nie dzieje, ale się działo. Wkroczyli pewnie, uzbrojeni, ubrani na czarno podczas kolejnej sprawy”.

Policja wchodzi do sądu. Sędziowie: Przekroczona kolejna granica

Jak dowiadujemy się nieoficjalnie, sędzia Beata Woźniak opisała zdarzenie w notatce, którą przekazała prezesowi sądu okręgowego.

Od poznańskich sędziów słyszymy, że są tą sytuacją oburzeni. – Od zapewnienia bezpieczeństwa i porządku na terenie sądu, a także od reagowania na ewentualne łamanie prawa jest policja sądowa. Jeśli patrol już przyjechał, to nie powinien być wpuszczony do sądu, a interwencję powinna przejąć policja sądowa. Inna rzecz, że w ogóle nie było podstaw do interwencji – podkreśla jeden z naszych rozmówców.

– Sąd nie jest eksterytorialny, więc teoretycznie policja może tu przysłać patrol z miasta. Ale przy wejściu do sądu są funkcjonariusze policji sądowej. Powinni przejąć sprawę i powiadomić prezesa sądu – podkreśla sędzia Aleksander Brzozowski.

Jeśli mężczyzna wzburzony uzasadnieniem wyroku czuje się znieważony, ma prawo wystąpić z prywatnym aktem oskarżenia lub cywilnym pozwem o ochronę dóbr przeciwko sędziemu. Jako strona procesu znał imię i nazwisko sędziego, więc tym bardziej policja nie musiała przyjeżdżać. – A skoro już przyjechała, to mogła pouczyć mężczyznę, jakie ma prawa – mówi Brzozowski.

– Została przekroczona kolejna granica. Oczywiście, to może być wynik tylko czyjejś głupoty, ale nie można wykluczyć też celowego działania, by nas zastraszać – mówią nam sędziowie.

Rzecznik sądu Aleksander Brzozowski: – Wystąpimy do komendanta policji. Kategorycznie żądamy wyjaśnień i wyciągnięcia konsekwencji.

Policja przeprasza sędzię

Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji, wyjaśnia, że mężczyzna zadzwonił do komisariatu na Starym Mieście, rozmawiał z oficerem dyżurnym. Według adnotacji w policyjnym systemie zgłosił awanturę pod salą rozpraw. – Dyżurny wysłał tam patrol. To było dwóch młodych policjantów z 3-letnim stażem służby. Mężczyzna powiedział, że został obrażony podczas rozprawy. Policjanci weszli na salę rozprawę, ale sędzia poprosiła ich o wyjście. Już po rozprawie zaprosiła ich do środka. Rzeczywiście chcieli wylegitymować sędzię, która odmówiła okazania dowodu, powołując się na sędziowski immunitet – mówi Borowiak.

– Policjanci nie mieli złych intencji. Sami przyznają, że pierwszy raz znaleźli w tego typu sytuacji. Nie powinni byli tak postąpić, dlatego pani sędzi należą się przeprosiny – dodaje Borowiak. Zapowiada, że policja przeprowadzi postępowanie wyjaśniające i jeśli będą ku temu podstawy, to wyciągnie konsekwencje.

Nie jest jasne, dlaczego oficer dyżurny, mając informację o rzekomej awanturze w sądzie, nie skontaktował się z policją sądową. – Mógł przekazać im taką informację albo poinformować dyżurnego komendy miejskiej – przyznaje Andrzej Borowiak.

W państwie PiS, Policja wezwana przez podsądnego, wkracza z bronią na salę rozpraw i próbuje legitymować sędzię. To nowy pomysł na wymiar sprawiedliwości? Po co sędziowie? Niech orzekają sami policjanci, najlepiej z odbezpieczoną bronią.

Kmicic z chesterfieldem

Partia Jarosława Kaczyńskiego boi się wyborów prezydenckich. Ale już widać, w jaki sposób będzie walczyć o drugą kadencję dla Andrzeja Dudy.

Wbrew oficjalnemu optymizmowi PiS boi się, że przegra wybory prezydenckie wiosną 2020 r. Bo w wyborach parlamentarnych opozycja zdobyła więcej głosów niż PiS, a podczas prezydenckich mobilizacja elektoratów nie osłabnie. Dla opozycji zdobycie prezydentury będzie ostatnią szansą, by powstrzymać władzę Jarosława Kaczyńskiego. Dla PiS przegrana to paraliż i demontaż autokratycznego państwa. Taka mobilizacja daje większe szanse opozycji, PiS nie przyciągnie bowiem kolejnych rzesz wyborców.

Nie pocieszają też rządzących sondaże prezydenckie. Wprawdzie większość z nich wskazuje na zwycięstwo prezydenta Dudy, ale są one przeprowadzane w warunkach, gdy nie ma jeszcze oficjalnych kontrkandydatów, a kampania dopiero się rozkręca. Duda wygrywa, bo jest na razie jedynym oczywistym kandydatem na ten urząd. Ale wygrywa ledwo, ledwo, co powinno PiS niepokoić. W 2014 r., kilka miesięcy przed wygraną Dudy, prezydent Komorowski miał w podobnych…

View original post 3 176 słów więcej