Prezes odchodzi, PiS zaczyna się walić. Dlatego takie złodziejstwo i łapanie, co popadnie

Odejście Jarosława Kaczyńskiego z polityki będzie oznaczało koniec PiS i Zjednoczonej Prawicy. Choć niektórzy znający kulisy działania partii rządzącej twierdzą, że nie taki prezes straszny, jak go malują, ponoć to on nadal rozdaje karty w prawicowym obozie.

Tyle że w ostatnim czasie w tym ostatnim doszło do zmian na szachownicy. Hetmani stają się powoli pionkami, zaś dotychczasowe pionki walczą o oficerskie pagony.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że Kaczyńskiego nie było na ostatnich urodzinach Radia Maryja. To nie był foch. To jasne pokazanie o. Tadeuszowi Rydzykowi, że przestał być niezbędny. Zresztą nie tylko on.

Ziobro i inni do odstawki?

Na dworze prezesa urośli ostatnio Mariusz Błaszczak, Joachim Brudziński, Anna Bielecka, Julia Przyłębska, Maciej Łopiński i Krzysztof Sobolewski. Tyle że ponoć nawet oni nie mogą liczyć na 100-procentowe zaufanie Kaczyńskiego, który w polityce z niejednego pieca chleb jadł.

By nie szukać daleko, wystarczy zauważyć, że wpływy stracił Waldemar Paruch. Kaczyński przez długi czas wierzył w jego analizy i badania. A te pokazywały, że PiS wygra wybory do Sejmu i Senatu i będzie miał tam większość konstytucyjną. Skoro idzie tak dobrze, po co zmieniać strategie. Okazało się jednak, że Paruch mylił się. Przez to wypadł ponoć z łask lidera.

To jednak nie wszystko. Prezes nie jest także zadowolony z tego, że Porozumienie i Solidarna Polska zrobiły dobre wyniki w wyborach do Sejmu. Dziś nie może nawet nazywać tych partyjek przystawkami, bowiem bez nich straci władzę. Jak kłopotliwy to fakt, pokazała walka o 30-krotność, jaką podjął Jarosław Gowin.

Większa liczba posłów równała się jednak utracie zaufania w oczach Kaczyńskiego. Zbigniew Ziobro i Gowin mogą czuć się zagrożeni.

PiS bez Kaczyńskiego

Co gorsza, takim zachowaniem i niechęcią do partnerów rosnących w siłę, Kaczyński osłabia PiS, a może nawet skazuje na przyszły upadek. Dlaczego? Zauważmy, że PO potrafiło przetrwać odejście Andrzeja Olechowskiego, potem polityczny upadek Macieja Płażyńskiego i wreszcie przeprowadzkę Donalda Tuska do Brukseli. Dziś może i partia jest podzielona, ale nadal stosunkowo silna.

A teraz wyobraźmy sobie PiS bez Kaczyńskiego. Ten nie wychował sobie następcy. Po jego odejściu z polityki (a to musi nastąpić np. przez kwestie biologiczne) jego polityczne dziecko rozpadnie się na małe ugrupowania, które mogą nawet zostać skonsumowane przez Porozumienie lub Solidarną Polskę. Prezes nie ma bowiem w swoim otoczeniu delfina, ale dwa żarłoczne rekiny, które – gdy tylko poczują krew – zaatakują i wyrwą dla siebie jak najwięcej mięsa. Wątpliwe, by bracia Kaczyńscy tak wyobrażali sobie dziedzictwo PiS, gdy zakładali partię ok. dwie dekady temu.

Kmicic z chesterfieldem

Kogo ewentualnie miałby na myśli wielki Honore de Balzac, gdy pisał o zerach poprzedzających nazwisko.

„Niektóre istoty są jak zera. Trzeba im cyfry, która by ich poprzedzała, a wówczas nicość ich nabiera dziesięciokrotnej wartości.”.

Najlepszy plan posegregowania śmieci.

Tomasz Sakiewicz i media, którymi kieruje, rozpoczęły kolejną ohydną kampanię. Tym razem jej celem ma być szkalowanie marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego.

Ta obrzydliwa akcja ma polegać na wysyłaniu marszałkowi kopert. Nagonka na prof. Grodzkiego od kilku tygodni trwa też w kontrolowanych przez PiS państwowych mediach.  – „We wtorek na konferencji prasowej obnażę kłamstwa i pokażę, że to nie jest atak na doktora Grodzkiego, który przez 36 lat lekarskiej praktyki nie miał najmniejszej sprawy o naruszenie etyki czy korupcję. To atak na polski Senat i funkcję marszałka” – zapowiedział w „Gazecie Wyborczej” Tomasz Grodzki.

– „Obrzydliwe. Szczujecie na człowieka. Mało wam śmierci Adamowicza? Jak można tak kłamać, niszczyć czyjeś życie, bez grama dowodów?!”…

View original post 1 868 słów więcej

 

Satyra o Krystynie Pawłowicz

Taką oto zabawną narrację o Krystynie Pawłowicz znalazłem na Twitterze.

Sędzia pisowskiego Trybunału Konstytucyjnego to postać z groteski. Może jakiś dramaturg wziąłby jej osobę za inspirację do mrożkowskiej sztuki. Szkoda, aby taka zapyziałość przeminęła wraz z jej prochami.

Kmicic z chesterfieldem

Janina Goss, przyjaciółka matki Kaczyńskich, nie posiada żadnych umiejętności, za to przy Kaczyńskich nakradła się ze skarbu państwa.

Goss to nowotwór autorstwa Kaczyńskich, degeneruje pastwo polskie, zresztą jak obydwaj bracia (jeden wykopyrtnął pod Smoleńskiem i ponosi odpowiedzialność za śmierć 95 innych)

Janina #Goss wynajmuje powierzchnię reklamową spółce Skarbu Państwa #PGE, w której członkiem rady nadzorczej jest Janina #Goss

Podkomisja smoleńska funkcjonuje „w oparciu o roczny budżet”, a wyniki jej prac mogą być udostępnione tylko na potrzeby postępowań przygotowawczych lub sądowych – taką odpowiedź z MON uzyskał poseł klubu KO Krzysztof Truskolaski. Resort poinformował przy tym, że przewodniczący podkomisji Antoni Macierewicz nie pobiera z tytułu pełnienia tej funkcji żadnego wynagrodzenia.

Więcej >>>

Na konflikcie ewidentnie spowodowanym przez Putina także Kaczyński i Morawiecki usiłują zbić polityczny kapitał. Jednak to ich wcześniejsze błędy doprowadziły do izolacji Polski, co zawsze w naszej historii oznaczało dla nas ogromne ryzyko

Tekst Cezarego Michalskiego tutaj >>>

Wyborcze zwycięstwo PiS w 2015 roku…

View original post 238 słów więcej

 

Trzech pisowskich żuli i Pinokio Morawiecki

Niedługo Trzech Króli – wydumane święto, zaś jedna z Ewangelii skradła ten mit z powszechnych na Bliskim Wschodzie podań oralnych i zapisów na kamiennych tablicach.

A poza tym – mamy premiera Kłamczucha, jakiego nie powstydziłby świat Pinokiów, gdyby taki istniał.

Mateusz Morawiecki jest bardzo drogim premierem. Polaków nie stać na tak rozrzutnego polityka, którego kancelaria kosztuje nas aż 364 milionów złotych. To ponad wa razy więcej, niż kosztował nas Donald Tusk.

Za czasów PiS roczny koszt utrzymania Kancelarii Premiera to… 346 milionów złotych. W czasie, gdy premierem była Ewa Kopacz, kancelaria kosztowała zaledwie 146 milionów złotych. Na co idą te wszystkie miliony? Na pewno w jakiejś części na rządową propagandę, sztab ludzi, który fotografuje i opisuje działalność Morawieckiego, ale co z tego dobrego jest dla Polaków? Nie wiadomo. 4

Szokuje też zatrudnienie – w Kancelarii Premiera znalazło pracę aż 714 osób a to mowa wyłącznie o umowach o pracę, są przecież jeszcze umowy o dzieło i zlecenie…. Co robią ci wszyscy ludzie?

Wygląda na to, że partyjny aparat uwłaszczył się na państwie.

Kmicic z chesterfieldem

Władza pisowska wprowadziła nowe „standardy”, których nie uświadczysz w zachodnich demokracjach.

Codziennie skandal, który zmiata ze sceny politycznej rządzących, ale nie PiS.

Najważniejsze osoby kłamią w każdym wystąpieniu. Mateusz Morawiecki jest pod tym względem mistrzem. U niego często występuje wyśrubowany rekord kilka kłamstw w jednym zdaniu.

Rządzi nami oszust pisany przez duże O – Oszust Morawiecki.

A Jarosław Kaczyński to tchórz nad tchórze (otoczony kordonem ochroniarzy, których sponsorami jesteśmy myy wszyscy). Trafne jest określenie Kaczyńskiego: Kaczyński Samo Zło.

>>>

– „Pozycja szefa Rady Europejskiej ograniczała mnie, kazała zachować neutralną poprawność, ale słyszałem, że jestem zbyt ekspresyjny i naruszam reguły. To było męczące, bo przecież zaciskałem zęby. Dlatego teraz wracam do nazywania rzeczy po imieniu. Debata musi polegać na wyraźnie ciosanych argumentach. W polityce nie należy się bać walki, kiedy chodzi o poważne sprawy, ale nie powinny temu towarzyszyć pogarda czy brak elementarnego szacunku dla oponenta” – powiedział w wywiadzie dla…

View original post 507 słów więcej

 

PiS i Kościół kat. na video. Polska pokraczna (medium cool)

Nie liczę kilometrów w podróży po Polsce i godzin spędzonych z kamerą OKO.press, bo byłby to bilans wysiłków, a nie przyjemności. A dla mnie to było momentami prawdziwe szczęście. Mam na myśli chwile, kiedy traci się poczucie czasu i ulega urokowi ludzi. Tak zdarzyło mi się np. na spotkaniu z Jarosławem Kaczyńskim

Dygowo, mała wioska pod Kołobrzegiem. Sobota, 3 sierpnia. Jarosław Kaczyński opowiada, jak karmił głodne dzieci, widział tylko pola zarośnięte na wysokość wysokiego mężczyzny i słyszał różne zwierzęta. Na zawsze zapamiętam wzrok prezesa w chwili, gdy patrzył na traktor.

 

Dom Kultury w Wichowie koło Lipna na Kujawach, 14 maja. Niecałe 2 tygodnie do wyborów europejskich. Władysław Kosiniak-Kamysz dostaje w prezencie tort z pampersów, bo właśnie został ojcem. „Władziu, masz na miesiąc” – mówi Starosta Lipnowski z PSL-u.

W Warszawie pachniała wtedy Saska Kępa, a na Kujawach panował nastrój przedwyborczej gotowości.  W oczy rzuca się, że Kosiniak-Kamysz „sprawuje urząd” prezesa taktownie. Ludzie go lubią i ma tak zwany szacun. Przemawia rzeczowo. Przyjechał na Kujawy, żeby wesprzeć dwie kandydatki z PSL.

Przypominam sobie prezydenta Dudę w czasie spotkania z mieszkańcami Jarocina, czy Nowego Miasta Lubawskiego. Podniecający się coraz bardziej pod wpływem własnych słów, napuszcza ludzi na sędziów: „Ludzie nazywają ich kastą, a jakżeż to nazwać inaczej?”

Później skromnie pozuje do każdego zdjęcia, bierze dzieci na ręce, głaszcze po główkach. Czuły uśmiech, dobrotliwe spojrzenie. Czy te oczy mogą kłamać?

Podróżuję po Dolnym Śląsku Wiosnobusem, jest 15 maja. Za kilkanaście dni „Wiosna” zadebiutuje w wyborach. Robert Biedroń siedzi na samym końcu autobusu, zgodnie z hierarchią z wycieczek licealnych. Co rusz kogoś wzywa do siebie, wydaje polecenia. Bez przerwy gada. Jak po szkoleniu w Amwayu. „Energia super, sondaże super. Trzeba uderzyć w Kościół. Lempart będzie do tego zajebista. Dawać ją tutaj”.

Pamiętam, że najbardziej zdziwiłem się jednak w czasie obiadu we Wrocławiu. Wśród 30-tu osób, które towarzyszą Biedroniowi na tym odcinku trasy wyborczej nie ma ani jednego wegetarianina. Partia progresywna, a na stole 27 schabowych i 3 łososie.

A propos, w maju byłem w Ciecierzycach w gminie Deszczno. Na 300-hektarowej łące pasie się stado wolnych krów. Mówi o nich cała Polska. Są w głównych wydaniach programów informacyjnych. Ich bezpieczeństwa strzegą wolontariusze z całego kraju.

Czas jest przedwyborczy, więc krowy – skazane na śmierć przez miejscową Inspekcję Weterynaryjną – słyszą, że akt ułaskawienia wydał sam Jarosław Kaczyński. Prezydent Duda też przysięga, że ułaskawi. Jak to się skończyło?

11 listopada, Marsz Niepodległości. Jestem świadkiem, jak młody ojciec tłumaczy malutkiej, może 3-letniej córeczce, co się wokół nich dzieje. Oboje ubrani patriotycznie. Tata w bluzie Octagon, polskiej marki dla trenujących sporty walki. Dziewczynka w czapeczce z napisem „Wyklęci”, opatulona dużym biało-czerwonym szalikiem.

„- Oliwia, chłopak i dziewczyna, dokończ. Normalna?

– Dziewczyna.

– Rodzina.

– Dawaj buziaka. Polska katolicka, tak?

– Z Panem Bogiem i z rodziną, tak? To jest najważniejsze, z Maryją. Daj buziaka”.

Jakby taką aktywistkę „w mordę nastrzelać i zgwałcić, to by więcej na polowanie nie przyjechała” – mówi myśliwy z nagonki na widok aktywistki z ruchu antyłowieckiego. „Ja bym w pysk, ja bym nie wytrzymał, jebnąłbym” – dodaje inny. 

Polska kultura łowiecka powinna być wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO – tak chciał śp. Jan Szyszko, a Polski Związek Łowiecki  złożył kilka miesięcy temu stosowny wniosek.

Byłem z kamerą na I Ogólnopolskim Polowaniu Dian, które odbyło się 16 listopada w lasach koło Szczecina. Polowało 47 pań myśliwych. Od rzymskiej bogini łowów nazywają się Dianami. Mężczyźni szli w nagonce. Spędziłem z nimi dziewięć długich godzin.

Znikają najpiękniejsze i najdziksze zakątki Bieszczad, tak Lasy Państwowe „pielęgnują” Puszczę Karpacką. Czy przetrwa legenda dzikich Bieszczad? A może będzie powtórka z Białowieży?

O tym, co się działo i dzieje w Puszczy Białowieskiej wiedzą wszyscy, o sytuacji w Bieszczadach, Puszczy Karpackiej już nie. Tymczasem minister środowiska podpisał na nią wyrok. W ciągu 10 lat (2017-2026) zaplanowano wycięcie 1,5 miliona metrów sześciennych drewna. Obliczono, że do wywozu drzew potrzeba będzie 36 tysięcy 40-tonowych ciężarówek.

W lipcu odwiedziliśmy obóz aktywistów z Inicjatywy Dzikie Karpaty, którzy dokumentują wycinkę i walczą o jej zatrzymanie.

Miejscowym leśnikom w głowie się nie mieści, że można w ogóle być aktywistą z miłości do przyrody. Uważają, że ekolodzy dostają 2,5 tysiąca dniówki, a płaci za to „zagranica, której nie podoba się model polskiego leśnictwa i próbuje go zniszczyć”.

Udało się nagrać szczerą rozmowę leśników na ten właśnie temat.

 

30 marca, Pielgrzymka Środowisk Narodowych na Jasną Górę.

„Musimy być sprytni – mówi w kazaniu do narodowej młodzieży ksiądz Henryk Grządka z Centrum Pomocy Człowiekowi im. Jana Pawła II. – I ta gołębica musi być i ta przebiegłość węża. Dlatego w tych wszystkich akcjach, które mamy, nie możemy dać się złapać. Pismo święte mówi – bądź mądry, nie dobry, bo dobry to nieraz naiwny”.

Pod Jasną Górą stała blokada antyfaszystów. Narodowcy, wbrew planom, nie przeszli.

Lubię przypominać sobie, wyświetlać jeszcze raz w pamięci różne miejsca, sceny, rozmowy, spodziewane i  nieoczekiwane zdarzenia. Zapraszam państwa – wraz z operatorką OKO.press Franką Lewandowską  – na krótki przegląd mijającego roku.

Poniżej jeszcze kilka filmowych pamiątek.

Czy katolik może pracować dla Żyda?

10 lipca w Jedwabnem

Z psem przewodnikiem w getcie

Marsz Życia Polonii i Polaków – prawdziwi Polacy idą do Auschwitz

Koncert dla strajkujących nauczycieli i pracowników oświaty

Okrutna Polska czysta jak łza. Marsz narodowców 1 sierpnia

Akcja modlitewna Polska pod Krzyżem

Miesięcznice Smoleńskie, 114. (z transparentem bez napisu), 115. (z czołgiem) i  116. (z dmuchaną kaczką)

 

 

Kmicic z chesterfieldem

Antoni Macierewicz odniósł się do słów Putina.

Wiceszef partii rządzącej uważa, że nie można być biernym wobec słów Putina. – Są one publiczna i słowną agresją. Prezydent Rosji próbuje Polskę wyizolować i uczynić wyrzutkiem społeczności międzynarodowej, trzeba mieć na uwadze iż taka jest intencja i odpowiedź też musi być poważna – skwitował Macierewicz.

Więcej >>>

Po zawiadomieniu Jarosława Kaczyńskiego prokuratura przez lata bezskutecznie szukała haków na organizatorów największych pokazów lotniczych w Polsce. W końcu zatrzymała trzech wysokich rangą oficerów na podstawie opinii, którą sporządził członek rady programowej PiS. Sąd nie pozostawił na niej i jej autorze suchej nitki.

Więcej >>>

Więcej >>>

Polityka PiS sprzyja wielkoruskiemu imperializmowi i zagraża polskiej niepodległości.

W okresie przedświątecznym Władimir Putin zaatakował Polskę, zarzucając jej fanatyczny antysemityzm i współpracę z Hitlerem. Zrobił to kilkakrotnie przy różnych okazjach, więc z pewnością nie był to przypadek. Nie „chlapnęło mu się”, miał to starannie przemyślane i…

View original post 591 słów więcej

 

Gnicie PiS i dowcip prezesa

Poseł PiS Marcin Horała postanowił ocieplić wizerunek swojego szefa, a przy okazji także swój. Zaprosił więc do wynajmowanego przez siebie mieszkania w Warszawie dziennikarzy „Super Expressu”. Przekonywał m.in., że Jarosław Kaczyński „jest inteligentny, błyskotliwy, a także dowcipny. Tego w jego wizerunku medialnym nie widać”.

Horała podał przykład poczucia humoru prezesa PiS. Sytuacja, której był świadkiem, miała miejsce w siedzibie partii przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie tuż po tegorocznych wyborach parlamentarnych.

– „Byłem już po wyborach, przede mną była osoba X, której akurat nieszczególnie dobrze w tych wyborach poszło. Ta osoba przyniosła jakiś prezent. Wchodzę, pani Basia przynosi nam jakąś kawę, herbatę i pyta: „co to za paczka?”. Prezes odpowiada: „sądząc po rozgoryczeniu pana X, to może być bomba” – cytował Kaczyńskiego Horała. No po prostu boki zrywać…

„Pani Basia” to oczywiście Barbara Skrzypek, jedna z najbliższych i najbardziej zaufanych osób w otoczeniu prezesa PiS. A więcej na jej temat: „Barbara Skrzypek – szara eminencja od Jaruzelskiego do Kaczyńskiego”.

Wszyscy pamiętamy „dokonania” Horały, kiedy w Sejmie poprzedniej kadencji był przewodniczącym komisji śledczej ds. VAT. Niedawno został mianowany wiceministrem infrastruktury i pełnomocnikiem rządu ds. budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Kmicic z chesterfieldem

Jacek Sasin zaliczył właśnie trudne spotkanie z rzeczywistością. W listopadzie mówił: nie będzie żadnych podwyżek cen prądu. W połowie grudnia zmienił ton: ewentualne podwyżki wszystkim zrekompensujemy. Tuż przed nowym rokiem o rekompensatach zapomniał. Mamy nową opowieść: podwyżki są, ale niskie

Nietrudno więc się dziwić, że Sasin o rekompensatach przestaje opowiadać. Szczególnie że w Polsce ceny prądu należą do najniższych w Europie i podwyżki są nieuniknione – ceny uprawnień do emisji CO2 są w tej chwili pięciokrotnie wyższe niż jeszcze trzy lata temu, a polska energetyka jest oparta na węglu.

Polski rząd nie ma do dyspozycji tak dużego budżetu, aby w nieskończoność subsydiować rachunki za prąd.

Więcej o podwyżce prądu i Sasinie >>>

  • Ten uczciwy to oczywiście marszałek Senatu prof. Tomasz Grodzki. Tak szczuje gadzinówka TVP.

W Polsce mamy teraz bardzo bolesny, dojmujący, jaskrawy splot dobra i zła.

TO PRZESŁANIE ŚWIĄTECZNE JEDNAK TROCHĘ ŁAGODZI OBYCZAJE, CHOĆ NIE ZAWSZE, SKORO PIS-OWSKI TROLL, PANI KRYSTYNA PAWŁOWICZ, W OKRESIE ŚWIĄTECZNYM…

View original post 915 słów więcej

 

Pisowskie polowanie na marszałka Grodzkiego

Stowarzyszenie Godność złożyło wniosek o ukaranie marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego. Chodzi o słowa liberalnego polityka dotyczące Jarosława Kaczyńskiego.

Marszałek Senatu – w opinii członków Stowarzyszenia Godność – miał wyjawić to, że Jarosław Kaczyński przyjmuje silne leki. „Nieuprawnienie pozyskując niezweryfikowane dane chorobowe, wypowiadał się publicznie w sprawach objętych tajemnicą lekarską” – napisali działacze we wniosku o ukaranie Grodzkiego, który skierowali do Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej.

Geneza sytuacji wiąże się z nowelizacją przepisów o ustroju sądów i Sądu Najwyższego. Prezes Kaczyński w trakcie dyskusji na temat „ustawy kagańcowej” przyznał, że ma on nadzieję, że „tym projektem powstrzymamy (chodzi o kierownictwo PiS – przyp. red.) wysadzenie w powietrze wymiaru sprawiedliwości” i określił działania niepokornych sędziów mianem „anarchii”.

Tomasz Grodzki odniósł się do słów Kaczyńskiego w jednym z programów Radia ZET. „Jak się bierze silne leki przeciwbólowe, to naprawdę umysł człowieka reaguje trochę inaczej, więc na miejscu pana prezesa zająłbym się szybkim powrotem do zdrowia, do działalności i do pracy” – zażartował przedstawiciel Koalicji Obywatelskiej.

Prowadzący wywiad dziennikarz dopytywał Grodzkiego, czy uważa on, że Jarosław Kaczyński może mieć zaburzoną zdolność postrzegania rzeczywistości. „Jak człowiek jest na zwolnieniu, nie powinien zajmować się pracą, a pracą prezesa Kaczyńskiego jest polityka. I powinien jak najszybciej wracać do zdrowia  czego mu szczerze życzę. Natomiast takie doraźne komentowanie, i to w sposób dość ostry w mojej ocenie, jest nieuzasadnione” – odpowiedział polityk.

Słowa Grodzkiego wywołały reakcję Stowarzyszenia Godność. Członkowie organizacji podnieśli kuriozalne zarzuty i oskarżyli marszałka o to, że bezprawnie wszedł w posiadanie wiedzy na temat stanu zdrowia Kaczyńskiego (!) i wyjawił te informacje szerszej publiczności.

Grodzki – poprzez luźne wypowiedzi w wywiadzie – miał wyjawić objęte tajemnicą dane dotyczące przyjmowania przez Kaczyńskiego leków przeciwbólowych i ich skutków ubocznych oraz… upublicznić aktywność prezesa PiS w czasie korzystania ze zwolnienia lekarskiego, która jest przecież powszechnie znana (polityk stale występuje w mediach i komentuje bieżące wydarzenia).

Duda musi ponieść odpowiedzialność za dzieło zniszczenia. Aż się boję, co współwięźniowie z nim zrobią. Nie ma mojej zgody, aby służył za taboret z dziurką. Duda, choć Dupa, to też człowiek.

Kmicic z chesterfieldem

„Bardzo bym prosił adwokatów z innych krajów, żeby się nie wtrącali w nasze sprawy, bo ich nie znają, nie czują, nie rozumieją ich” – pouczał „obcych prawników” prezydent Duda. Jego słowa nie pozostały niezauważone

Profesorowie prawa urażeni słowami prezydenta

Prof. Alberto Alemanno z École des hautes études commerciales de Paris (HEC), prawnik specjalizujący się w prawie UE, jeden z sygnatariuszy listu otwartego do szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen w sprawie praworządności w Polsce, potraktował słowa Dudy jako osobistą zaczepkę:

„Zostałem odprawiony przez Prezydenta Andrzeja Dudę jako jeden z »obcych prawników z innego kraju wtrącających się w polskie sprawy«. To dodatkowy powód, żeby zwrócić się do Ursuli von der Leyen [szefowej KE], Very Jourovej [wiceszfowej KE) i Didiera Reyndersa [komisarza ds. sprawiedliwości], żeby pilnie działali w obronie prawnej i społecznej umowy łączącej państwa UE i ich obywateli”.

Więcej >>>

Oto 13 artykułów Konstytucji, które złamali PiS i Andrzej Duda…

View original post 197 słów więcej

 

Niekumaty Brudziński drogę do sklepu zna

Przy okazji uchwalenia przez Sejm RP ustawy represyjnej, dyscyplinującej sędziów doszło na Twitterze do zabawnej „konfrontacji” między mec. Romanem Giertychem, a wiceszefem Prawa i Sprawiedliwości Joachimem Brudzińskim.

Zaczęło się na poważnie. Zdaniem prawnika mamy obecnie do czynienia z kolejnym łamaniem Konstytucja i próbą wprowadzenia w Polsce autorytarnego systemu na wzór państw komunistycznych. „Hańba!” – napisał mecenas na Twitterze.

Wtedy do kontrataku ruszył Brudziński: „Roman Giertych zostanie oceniony przez historię jako zdrajca Młodzieży Wszechpolskiej którą odrodził i namówił do protestów wobec wejścia Polski do UE. Porzucił ich łasząc się do lewackich elyt. Został śmiesznym pupilkiem TVN-u i GW jako klasyczny „budyń” celebryta. Hańba” – odpalił zastępca Kaczyńskiego i chyba nie spodziewał się tak gwałtownego zwrotu akcji.

Giertych zmieniając ton z wyraźna drwiną opisał rolę Brudzińskiego, z czasów gdy jako lider LPR prowadził negocjacje z Jarosławem Kaczyńskim. „Nie zapomnę Panu tych miłych gestów, gdy prowadziłem rozmowy z Kaczyńskim, a nie było komu wyskoczyć po coś do picia… Zawsze można było na Pana liczyć” – wspominał Giertych, czym wzbudził wesołość wielu użytkowników Twittera., ale nie wszystkich…

Taki np. szef portalu TVPInfo Samuel Pereira uznał, że „słabe to było” i dostało mu się za to: „Słaby to jest szanowny pan. Propagandzista za państwowe pieniądze”; Słaby to był zakład o prom ze Szczecina. Po czynach Was poznamy, redaktorku.” – komentowali użytkownicy Twittera.

Kmicic z chesterfieldem

Powinniśmy jak najszybciej zdekoncentrować sytuację medialną w Polsce, ponieważ ona nie spełnia standardów europejskich” – podkreśla minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Piotr Gliński mówiąc o planach kierowanego przez siebie resortu na najbliższe lata.

Minister zaznaczył, że stosowny projekt jest już od dawna gotowy i czeka tylko na odpowiednią polityczną decyzję. Partia rządząca od początku twierdzi, że media w Polsce, a w szczególności prasa, są opanowane przez koncerny zagraniczne, co wpływa na wolność owych mediów.

Z tą opinią nie zgadza się między innymi były prezes TVP, członek Rady Mediów Narodowych, Juliusz Braun. „To, co mówi minister Piotr Gliński można czytać jako pogróżki pod adresem mediów. Rząd chce po prostu osłabić silne media” – mówi Braun w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl, dodając, że „w Polsce „tak naprawdę nie ma zmonopolizowanych mediów. Widocznie minister kultury jest źle poinformowany.”

Poza planami dekoncentracji mediów, kierowane przez Glińskiego ministerstwo kultury w ciągu najbliższych…

View original post 1 513 słów więcej