Wirtualna Polska i Ziobro

„Nie będę demolował interesów z Ministerstwem Sprawiedliwości, dlatego, że wisi na tym twoja pensja, twoja pensja i jeszcze pensje 25 innych osób” – mówił na zebraniu z pracownikami Wirtualnej Polski jej wiceszef Tomasz Machała. Wspólne „interesy” oznaczają cenzurę, konsultowanie artykułów z żoną Ziobry oraz pisanie tekstów promujących ministra i jego ludzi.

Więcej o upadku Wirtualnej Polski tutaj >>>

Nowe logo Wirtualnej Polski (od: Mirosława Miłosza)

Kmicic z chesterfieldem

Wchodzimy w decydujące momenty dla naszego kraju. Albo demokracja w Polsce powróci do obowiązujących standardów w Unii Europejskiej, albo nastąpi to, co najgorsze – Polexit, a w jakiejś perspektywie utrata niepodległości.

PiS zniszczył nam ojczyznę, jest jednak ona do odbudowania, myślę o prestiżu i godnym miejscu w Europie.

Skierowanie przez Komisję Europejska do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu o zastosowanie  wstrzymania w Polsce działania ustaw sądowniczych, które są kagańcem na wolność władzy sądowniczej, są radykalnym krokiem Brukseli.

Sytuacją mamy albo-albo. Albo demokracja, albo autokracja.

„Komisja zwróci się do Trybunału Sprawiedliwości UE o zarządzenie środka tymczasowego ws. reżimu dyscyplinarnego dla sędziów” – ogłosiła KE po spotkaniu komisarzy 14 stycznia. Środkiem ma być zawieszenie funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej SN. „Jeśli TSUE się zgodzi, postępowania w Izbie powinny zostać wstrzymane” – tłumaczy dr hab. Piotr Bogdanowicz z UW.

„Kolegium komisarzy dało zielone światło służbom prawnym Komisji, by wnioskowały do TSUE o zarządzenie tzw. środka…

View original post 558 słów więcej

 

Prawo w państwie rządzonym przez PiS nie obowiązuje

Chora ambicja, żądza władzy i mściwość jeśli jest przy władzy, doprowadzi każdy kraj do katastrofy albo wojny domowej.

Kmicic z chesterfieldem

Tacy ludzie rządzą w bandyckim państwie PiS.

Premier Rzeczypospolitej Polskiej otwarcie mówi, że nie uzna wyroku sądu. Jak jakiś watażka w republice bananowej.

„Po raz pierwszy sędziowie będą walczyli o praworządność na ulicy. W togach. Najważniejsze jest to, żeby byli z nami obywatele” – mówi OKO.press sędzia Igor Tuleya przed sobotnim Marszem Tysiąca Tóg. 

15-17 stycznia Senat zajmie się projektem tzw. ustawy dyscyplinującej, zwanej też kagańcową.

Jak pisaliśmy w OKO.press projekt przegłosowany przez PiS w Sejmie 20 grudnia, po 29 godzinach chaotycznego „poprawiania” zakłada m.in. drastycznie poszerzenie odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów i prokuratorów. 

Przeciwko takim planom ostro protestują znamienici prawnicy – polscy i zagraniczni – oraz Rzecznik Praw Obywatelskich. Bo tak sformułowane przepisy są poważnym zagrożeniem dla niezależności sędziów i stawiają pod znakiem zapytania członkostwo Polski w europejskim porządku prawnym. Protestowała Komisja Europejska i kolejne organy Rady Europy: Zgromadzenie Parlamentarne i Komisarz Praw Człowieka.

Więcej o Igorze Tuleyi…

View original post 616 słów więcej

 

Tusk do PiS o sądownictwie, które jest im potrzebne, aby bezkarnie kraść

Donald Tusk ewidentnie nawiązuje do zmian proponowanych przez rząd PiS w sądownictwie.

Sąd Najwyższy wydał dzisiaj oświadczenie, w którym komentuje ustawę wniesioną do Sejmu przez PiS:

„Co znamienne, opiniowany projekt został ogłoszony na stronach Sejmu w nocy z 12 na 13 grudnia 2019 r. Nie tylko jednak data jego zgłoszenia nawiązuje do najbardziej niechlubnych kart polskiej historii. Filozofia opiniowanego przedłożenia wpisuje się bowiem w logikę, jaką kierowano się przy wprowadzaniu stanu wojennego. Ówczesny ustawodawca mimo oczywistej sprzeczności dekretu Rady Państwa z dnia 12 grudnia 1981 r. o stanie wojennym z Konstytucją PRL, również oczekiwał od polskich sędziów ślepego posłuszeństwa treści przepisów zrównanych mocą z ustawą”.

„Ewidentnym celem projektu jest także doprowadzenie do obsadzenia urzędu I prezesa SN przez urzędującego Prezydenta RP, na wypadek, gdyby przegrał on wybory prezydenckie w 2020 r. Obsadzenie odpowiednią osobą funkcji I prezesa pozwoliłby na przejęcie, przynajmniej wizerunkowej kontroli nad Sądem Najwyższym oraz, co ważniejsze, realnej kontroli nad Trybunałem Stanu”. 

„Nie żyjemy i nie chcemy żyć, jako wolni obywatele dumnej Rzeczypospolitej, w państwie autorytarnym; proszę, aby ostatecznie zaniechać nienawiści do sędziów i sądów jako broni w walce o władzę”.

– Opinia Sądu Najwyższego jest miażdżąca dla przygotowanego przez PiS projektu. Pada w niej wiele ostrych, ale i trafnych opinii. Ja ocenię tę ustawę jeszcze dosadniej: po uchwaleniu tej ustawy sędziowie zostaną sprowadzeni do roli chłopów pańszczyźnianych w PiS-owskim folwarku – wypowiada się posłanka Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Aneta Mościcka (dziennikarka): Według Sądu Najwyższego projekt PiS ma wymusić na sędziach niestosowanie prawa UE i doprowadzenie do obsadzenia przez Dudę funkcji I prezesa SN, który jest jednocześnie przewodniczącym Trybunału Stanu. To prawda, Duda chce sobie zapewnić bezkarność na wypadek, gdyby przegrał”.

Prof. Marcin Matczak (Uniwersytet Warszawski): Polska zawiera umowę – z Unią Europejską – i zgadza się, że w razie sporu będzie tę umowę interpretował niezależny sąd – TSUE. Jak jest spór, PiS mówi, że ta interpretacja mu nie odpowiada, że on się tak nie bawi i że będzie sobie tę umowę interpretował sam – przez kontrolowany politycznie TK. Nie ma konfliktu między prawem UE a polską Konstytucją. Nasz TK, kiedy był jeszcze niezależny, stwierdził zgodność traktatów UE z Konstytucją, w tym zgodność z Nią przepisów o kompetencjach TSUE. Te wyroki wiążą PiS, niech więc nie prowadzi propagandy, że musi bronić Konstytucji”.

Kmicic z chesterfieldem

Prezes NIK nie zasypia gruszek w popiele… Jak donosi RMF FM, Marian Banaś właśnie znowelizował zarządzenie dotyczące kompetencji nowych wiceprezesów NIK podczas zastępowania go w obowiązkach.

A tymi nowymi zastępcami Banasia są – przypomnijmy – byli posłowie PiS Tadeusz Dziuba i Marek Opioła. Nazwisko Dziuby pojawiło się na dymisji Banasia, której prezes NIK nie chciał podpisać. A więcej na ten temat w naszym artykule „Znikająca dymisja! Czy Witek odesłała pismo Banasia?”

Wracając do zarządzenia wydanego przez Banasia, jego obecni zastępcy nie będą mogli wiele zrobić podczas ewentualnej nieobecności prezesa NIK.  Nie mogą np. modyfikować upoważnień udzielonych przez prezesa NIK ani zmieniać struktury instytucji.

Poza tym wiceprezesi NIK nie mają też niemal żadnych uprawnień w kwestiach personalnych. Jak to określił w rozporządzeniu Banaś, nie mogą samodzielnie decydować w sprawach „nawiązywania, zmiany lub rozwiązywania stosunku pracy z pracownikami NIK”. Nie wprowadzą więc swoich ludzi do urzędu.

A przecież nie dalej jak w…

View original post 1 122 słowa więcej

 

Tokarczuk, Tusk, Małgosia – co w Polsce najlepsze

O Dudzie cztery lata temu >>>

„To tylko kwestia przesunięcia w czasie, ale PiS nie będzie rządzić w Polsce za cztery lata” – mówi w wywiadzie dla sobotniej „Gazety Wyborczej” szef Europejskiej Partii Ludowej i były lider PO, Donald Tusk.

Były lider Platformy Obywatelskiej w wywiadzie dla „GW” zaznaczył, że jest przekonany, że system zbudowany przez PiS „zapadnie się nawet nie ze względu na skuteczność opozycji, ale pod ciężarem łajdactwa, jakie ta partia funduje”.

„Widać teraz każdego dnia, jak to zaczyna się kruszyć. Proszę sobie wyobrazić, jak z miesiąca na miesiąc będzie narastał ich strach. Strach tych, którzy teraz rozwalają system sędziowski, obrażają sędziów, szantażują ich, wyrzucają z pracy, organizują hejt przeciw nim. Ta władza najzwyczajniej w świecie boi się odpowiedzialności, i słusznie – jest wiele ewidentnych powodów do pociągnięcia wielu funkcjonariuszy tej władzy do odpowiedzialności karnej i procesowej” – ocenił Tusk.

Szef EPL dodał, że „oni (PiS) teraz nie spoczną na wysiłkach, by rozwalić system do końca, bo wiedzą, że już stracili władzę”.

Tusk o działaniach Timmermansa

Były premier, pytany o swój dystans czy sceptycyzm wobec działań Fransa Timmermansa, kiedy zaczynały się pierwsze postępowania dotyczące praworządności w 2016 r., zaznaczył, że od pierwszego dnia do dziś miał i ma ambiwalentny stosunek do tego, co robi się w Brukseli wobec Polski.

„Niezależnie od idiotycznej retoryki PiS nikt z nas nie chciałby, żeby Europa zajmowała się Polską jako pacjentem” – stwierdził. „Ale z drugiej strony bierność instytucji europejskich mogłaby oznaczać – i byłaby tak odbierana przez część Polaków – przyzwolenie na to, co się działo. Trzeba było robić wszystko dla chronienia polskiej reputacji” – powiedział.

Podkreślił również, że „nikogo nie namawiał, by sprawa Polski trafiła na forum Rady Europejskiej, bo nie widział w tym żadnych korzyści dla Polski”. „Ale Timmermansowi wystawiłbym bardzo pozytywną ocenę. Tym bardziej że przynajmniej wobec niego miałem stuprocentową pewność, że Polskę naprawdę lubi i cierpiał – trochę jak my wszyscy – patrząc, co się dzieje” – zaznaczył Tusk.

Międzynarodowy skandal. „Olga Tokarczuk już we wtorek otrzyma literacką nagrodę Nobla z ręki króla Szwecji, jednak telewizja państwowa TVP nie wyemituje ceremonii wręczenia nagród. Powodem jest oczywiście to, że polski prawicowy i nacjonalistyczny rząd nie cierpi wszystkiego, co reprezentuje Olga Tokarczuk” – piszą szwedzkie media.

TVP zachowuje się tak, jak komunistyczna telewizja  w czasie stanu wojennego. Gdy Danuta Wałęsa odbierała z synem nagrodę w imieniu Lecha Wałęsy, w telewizji państwowej, sterowanej przez komunistów, tego nie pokazano. Teraz mamy podobną sytuację. Znów rządzi jedna partia, jeden wódz decyduje o wszystkim a telewizja publiczna gorliwie wykonuje polecenia z Nowogrodzkiej albo samodzielnie próbuje odgadnąć życzenia kacyka władzy.

Literacka nagroda Nobla to najwyższe wyróżnienie światowe, jakie można otrzymać. Szkoda, że dzielenie Polaków jest ważniejsze dla polityków układu władzy niż duma narodowa.

A jednak dzień ten będąc tak radosnym będzie strasznie smutny. Olga Tokarczuk urodziła się w Sulechowie, 20 kilometrów od Zielonej Góry. Dzieciństwo zaś spędziła w małej mieścinie Klenica w województwie lubuskim. Jest wielce prawdopodobne, że ogromna większość mieszkańców Klenicy ma w domu tylko telewizję naziemną, chcąc więc dowiedzieć się co się zdarzyło na świecie, są oni w dużym stopniu skazani na sygnał TVP. TVP, to – przypomnijmy – Telewizja Polska. Tak się w każdym razie nazywa. Jeśli więc w Klenicy jest dziś jakaś mała, nowa Olga Tokarczuk, albo jest ona w jakieś jednej z tysięcy Klenic, z których składa się Polska, to dziecko to nie mając także komputera i internetu, we wtorkowe popołudnie nie będzie miało szansy, by obejrzeć relację z wręczenia Polce Nagrody Nobla. Zostanie więc odcięte od obrazu, który co najmniej wzrusza, a potencjalnie inspiruje. Do czego? Zapewne do czegoś dobrego i szlachetnego.

Więcej o Rydzyku >>>

To nie bajka. Duda zostanie przegnany i postawiony przed Trybunałem Stanu, a my będziemy mieli Jacka, albo Małgosię.

Kmicic z chesterfieldem

Cały wykład noblowski Olgi Tokarczuk tutaj >>>

Społeczeństwo zachowało się nieźle, jak na tak trudną sytuację, uwierzyło w siłę demokratycznych wyborów; pokazało, że nie poddało się antyopozycyjnej, jednostronnej  propagandzie i ma swoją wizję poszczególnych partii. Polakom po październikowych wyborach przygląda się psycholożka prof. Krystyna Skarżyńska

Jak wprost powiedział Jarosław Kaczyński, jeszcze nie wszyscy Polacy zagłosowali na Prawo i Sprawiedliwość, ale „mimo wszystko jest się z czego cieszyć”. Ta wypowiedź wiele mówi o tej partii i jej oczekiwaniach. Chcą mieć pełnię władzy, myślą, że na większe poparcie zasłużyli, a tu społeczeństwo okazało się nie całkiem wdzięczne.

Jest też zawód po stronie obywateli, wspierających zarówno Koalicję Obywatelską, jak i Lewicę, którzy myśleli, że opozycja zdobędzie zdecydowanie więcej głosów.

W przeprowadzanych rozmowach (w kilku badaniach focusowych) wśród różnych grup respondentów, a także w wypowiedziach medialnych osób z różnych stron politycznej sceny, zauważam nastrój zawiedzenia oczekiwań po wyborach parlamentarnych 2019.

Tymczasem cała opozycja zdobyła…

View original post 2 498 słów więcej

 

Szambo Kaczyńskiego

JUSTYNA KOĆ: Rada Ministrów wyraża zaniepokojenie postępowaniem sędziów, którzy poprzez swoje publiczne wypowiedzi i działania kwestionują status innych sędziów, manipulując wyrokiem TSUE – głosi stanowisko rządu. Jak pan je ocenia?

MARCIN MATCZAK: Jest to propaganda i hipokryzja w najczystszym wydaniu. Rząd nie robi od 5 lat nic innego, tylko wprowadza chaos w polskim sądownictwie, próbując odwołać sędziów SN i zwiększyć swoje zaangażowanie polityczne w wymiar sprawiedliwości. Czyli ci, co powodują chaos, wzywają, aby chaosu nie powodować. Ci, co upolitycznili, wzywają, aby tego nie upolityczniać. „Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni”: podmiot, który robił dokładnie to, o co oskarża innych, wzywa tych innych, aby dali mu spokój i pozwolili dokończyć to, co robi.

TRAKTUJĘ TO OŚWIADCZENIE WYŁĄCZNIE JAKO ZAGRYWKĘ PROPAGANDOWĄ, ABY TVP MIAŁA CO POWIEDZIEĆ W “WIADOMOŚCIACH”, BO PROTESTÓW SĘDZIÓW NIE POKAZAŁA. TERAZ POKAŻE, JAK TO RZĄD LEJE OLIWĘ NA WZBURZONE FALE SPOŁECZNEGO GNIEWU, TYLKO TRZEBA ZAPYTAĆ, KTO TE FALE NAJPIERW WZBURZYŁ.

Stanowisko RM pokazuje, że nie będzie złagodzenia linii wobec sądów?
Nie spodziewałem się niczego innego. Jasne jest to, że celem większości parlamentarnej jest dokończenie czystki w sądach i wsadzenie na wszystkie możliwe stanowiska osób całkowicie lojalnych, co jest całkowicie sprzeczne z ideą niezależnego sądownictwa. Sędzia lojalny nie może być sędzią niezależnym. Zastanawiam się, jak długo władza będzie przeprowadzała te puste politycznie ruchy, które z reformą nie mają nic wspólnego, a są czynione wyłącznie w celu ochrony stołków ludzi, których udało się na nich posadzić – tak jak miało to miejsce w neo-KRS i na stanowiskach prezesów sądów. To bezmyślne działanie jest prowadzone bez patrzenia na to, jaką szkodę wyrządza ono obywatelom, a także bez patrzenia, jaką szkodę wyrządza ono Polsce za granicą, na poziomie UE.

MAM WRAŻENIE, ŻE ABY OCHRONIĆ SWOJE STOŁKI, CI LUDZIE SĄ GOTOWI PODPALIĆ POLSKĘ, BEZ WZGLĘDU NA TO, JAKI BĘDZIE TO MIAŁO EFEKT U NAS I ZA GRANICĄ.

Nie widzę żadnego pozytywnego skutku ich „reform”, w związku z czym zadaję pytanie, jaki jest cel. Na pewno to nie jest dekomunizacja sądów, co wiemy po powołaniu Stanisława Piotrowicza na stanowisko sędziego TK, na pewno nie jest nim poprawienie funkcjonowania sądów, bo ono się pogarsza. Zatem po co to wszystko? Moim zdaniem jedynym celem jest właśnie ochrona stołków.

Jak ocenia pan to, co dzieje się wokół sędziego Juszczyszyna?
Ta władza chce zamknąć usta sędziemu Juszczyszynowi, chce spowodować, żeby pierwsza jaskółka rzetelnego podchodzenia do wyroku TSUE padła na ziemię i nikt jej nie zauważył. Gdy widzę te ruchy, które wykonuje Kancelaria Sejmu, i tę zmasowaną maszynę hejtu, to wydaje mi się, że unosi się za tymi ruchami fraza, która została wypowiedziana w parlamencie: „trzeba to anulować, bo przegramy”, bo sędziów jest po prostu za dużo. Udało się przejąć kontrolę nad TK, bo tam było ich tylko 15, ale w Polsce jest o wiele więcej sędziów, którzy mogą wpływać na to, jak stosowany jest wyrok TSUE. Ta władza robi wszystko, żeby pokazać na przykładzie sędziego Juszczyszyna, że każda sędziowska ręka podniesiona na zajęte już sędziowskie stołki zostanie ucięta. To pokazówka obliczona na to, że jeżeli stłamsi się tego pierwszego, który pokazał, jak należy działać, to inni już tak dzielni nie będą.

ŻAL MI BARDZO SĘDZIEGO JUSZCZYSZYNA, ALE TYM BARDZIEJ PODZIWIAM JEGO ODWAGĘ. ROZMAWIAŁEM Z NIM W NIEDZIELĘ I MAM WRAŻENIE, ŻE TO CZŁOWIEK ABSOLUTNIE ŚWIADOM TEGO, CO SIĘ STANIE, I ŚWIADOM TEGO, NA JAKĄ WOJNĘ WYRUSZYŁ. TO TYLKO BARDZO DOBRZE O NIM ŚWIADCZY.

Pana zdaniem sędzia Juszczyszyn mógł powołać się w tym przypadku na orzeczenie TSUE?
Nie mam tu żadnej wątpliwości. Proszę pamiętać, że wyrok TSUE wbrew temu, co mówi rząd, nie jest wyrokiem dla danej, konkretnej sprawy, czyli kierowanym tylko do SN. Jednocześnie, ponieważ nie mamy w Polsce systemu precedensowego, to nie musimy czekać na to, jaki wyrok wyda w tej sprawie SN. Wyroki TSUE wydawane w pytaniach prejudycjalnych mają tzw. skutek względny erga omnes, czyli stosują się wobec wszystkich sądów, które mają podobną sprawę, jak ta rozpatrywana przez TSUE. Wynika to z tego, że sądy te mają obowiązek zastosować interpretację przepisów unijnych przedstawionych przez TSUE, a jeżeli uważają, że nie mają takiego obowiązku, to muszą wystąpić z nowym pytaniem prejudycjalnym. To jest całkowicie jasne, że podobną sprawą do tej, do której odnosił się TSUE, jest sprawa, w której sędzia wydający dany wyrok został powołany przez upolityczniony KRS i sędzia Juszczyszyn zrobił dokładnie to, co jest w orzeczeniu TSUE.

Proszę też pamiętać, że sędzia Juszczyszyn niczego jeszcze nie zdążył zakwestionować, tylko poprosił o dokumenty, żeby mógł podjąć na ich podstawie decyzję. W związku z tym twierdzenie, że on już zakwestionował czyjkolwiek status, jest próbą wydania wyroku za niego. On poprosił tylko o przesłanie list poparcia.

JEŻELI JEST TAK, ŻE SĘDZIEGO, KTÓRY WYKONUJE WYROK, UWAŻA SIĘ PRAWIE ZA PRZESTĘPCĘ, A JEDNOCZEŚNIE URZĘDNIKOWI, KTÓRY KIERUJE KANCELARIĄ SEJMU, POZWALA SIĘ NIE WYKONAĆ WYROKU SĄDU, TO SPRAWA JEST CAŁKOWICIE POSTAWIONA NA GŁOWIE.

Ten, kto wykonuje wyrok, jest zły, ten, kto go nie wykonuje, jest dobry. Do tego doprowadziła tzw. reforma sądownictwa. Za chwilę już nikt w Polsce nie będzie się przejmował wyrokami sądów.

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie Banasia w ciągu dwóch dni, a w sprawie dwóch wież po 9 miesiącach stwierdziła, że śledztwo jest niepotrzebne. Jak pan to ocenia?
Prokuratura stała się narzędziem walki politycznej – samo wszczęcie śledztwa, które w oczach opinii publicznej już jest bardzo ważnym wydarzeniem, bo często taka osoba już jest uznana przez opinię publiczną za winnego, jest używane przez władzę jako narzędzie walki politycznej. Władza chętnie korzysta z tej społecznej percepcji oskarżonego.

TAM, GDZIE CHCE KOGOŚ UKAZAĆ W ZŁYM ŚWIETLE, WSZCZYNA ŚLEDZTWO BARDZO SZYBKO, A TAM, GDZIE WSZCZĘCIE POSTĘPOWANIA MOGŁOBY RZUCIĆ ZŁE ŚWIATŁO, NA PRZYKŁAD NA PANA KACZYŃSKIEGO, BARDZO DŁUGO NIC KONKRETNEGO NIE ROBI.

Dla mnie to klasyczny, podręcznikowy przykład selektywnego stosowania prawa, którego elementem jest zazwyczaj ręczne, polityczne sterowanie prokuraturą i rzucaniem lub nie oskarżeń. Potępiam takie działanie, które wywodzi się wprost z systemów semiautorytarnych.

Jak można rozwiązać w świetle obowiązującej konstytucji sprawę szefa NIK-u?
Piwo naważone przez obecną władzę powinna sama wypić. Wydaje mi się, że droga, która została obrana, jest następująca: postawienie zarzutów karnych i doprowadzenie do ewentualnego skazania pana Banasia, po czym uruchomienie procesów, które w przypadku skazania są stosowane. Sprawa Banasia jest skandalem samym w sobie, niech ci, którzy do tego doprowadzili, szukają rozwiązania.

Jest pan jednym z frontmenów walki o wolne sądy. Spotyka pana hejt, groźby?
Ja od początku postrzegam swoją rolę jako osoby, która w tym całym zamieszaniu i zamęcie, który ta władza powoduje, chce być osobą, która próbuje wytłumaczyć, o co może chodzić i co się dzieje. Staram się to robić, ponieważ uważam, że ta broń – zamęt i propaganda – są bardzo groźne. To jedne z najgroźniejszych narzędzi, jakich władza może użyć.

OCZYWIŚCIE SPOTYKAJĄ MNIE RÓŻNE NIEPRZYJEMNOŚCI, WŁĄCZNIE Z POSTĘPOWANIAMI SĄDOWYMI O ZNIESŁAWIENIE URZĘDNIKÓW PAŃSTWOWYCH, ALE TO CENA, KTÓRĄ JESTEM GOTÓW ZAPŁACIĆ.

Spodziewał się pan, że ten opór sędziów będzie tak mocny?
Nie robiłem jakichś założeń czy kalkulacji, zatem nie miałem progu oczekiwań, wobec którego mógłbym być rozczarowany. Natomiast jestem zbudowany zachowaniem sędziów. Jestem także zbudowany pewną symbiozą, która się wytworzyła między obywatelami a sędziami. Bo sędziowie sami nie zrobiliby tego, co zrobili, a obywatele nie zrobili tego, co udało im się zrobić, bez sędziów. Dla mnie to jedno z osiągnięć tego smutnego czasu, który nastał, że nagle okazało się, że dwie grupy społeczne, jedna uważana za elitę i druga, grupa zwyczajnych obywateli, spotkali się i ze sobą współpracują. Nie chcę przesadzać, ale myślę, że jest to podobne do tego, co stało się w czasie “Solidarności”, gdzie nagle robotnicy i inteligencja, Lech Wałęsa i Bronisław Gieremek, spotkali się w jednym miejscu i uznali, że coś złego dzieje się z Polską i że razem można to naprawić. Teraz ma miejsce podobna sytuacja.

SĘDZIOWIE, KTÓRZY SĄ NAZYWANI SPECJALNĄ KASTĄ, ZŁODZIEJAMI I KOMUCHAMI, STOJĄ W JEDNYM SZEREGU ZE ZWYCZAJNYMI LUDŹMI NA MROZIE, CZYTAJĄ PREAMBUŁĘ, ŚPIEWAJĄ HYMN I DZIELĄ SIĘ HERBATĄ. DLA MNIE TO BARDZO WAŻNE. BO SKŁÓCENIE INTELIGENCJI I ZWYKŁYCH LUDZI TEMU RZĄDOWI SIĘ NIE UDAŁO I POSTRZEGAM TO JAKO POZYTYWNY ELEMENT TEGO SMUTNEGO CZASU.

Sędziowie mogą wygrać ten spór z rządem? W przyszłym roku zmieni się I Prezes SN i przejmowanie sądów się domknie?
Sędziowie sami tego nie wygrają, to my jako obywatele możemy ten spór wygrać. Przecież my nie walczymy o to, aby ktoś był na jakimś stołku. Ostatnio jedna z prześladowanych pań sędzi powiedziała, że gdyby sędziowie dbali o siebie, to pokornie skłonilibyśmy głowy przed Zbigniewem Ziobrą, bo ci, co to zrobili, mają się jak pączki w maśle: zarabiają duże pieniądze, awansują, mają władzę. Tu nie chodzi o stanowiska, tylko o to, aby Polska była normalnym krajem, którego wolne sądy są normalnym i niezbędnym elementem. My nie walczymy o sądy dla sądów, tylko dla państwa, dla gospodarki, inwestycji, miejsc pracy, ponieważ wiemy, że tam, gdzie nie ma niezależnego sądownictwa, nikt nie inwestuje pieniędzy, bo się o nie boi, że je straci, kiedy wejdzie w spór w władzą. Spadek inwestycji jest faktem i nikt nie może temu zaprzeczyć. Zatem gdy pyta pani, czy sędziowie mogą wygrać, ja zmieniłbym to pytanie: czy my możemy to wygrać? Moja odpowiedź na tak postawione pytanie jest pozytywna. Możemy to wygrać, tylko musimy wszyscy wziąć się do roboty.

Rada Ministrów wyraża zaniepokojenie postępowaniem tych sędziów, którzy poprzez swoje publiczne wypowiedzi i działania kwestionują status innych sędziów, manipulując w ten sposób wydanym 19 listopada br. wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej – czytamy w oświadczeniu.

Kierowanie przez jednych sędziów pod adresem drugich apeli o wstrzymanie się od orzekania jest działaniem bezprecedensowym, które godzi w niezawisłość sędziowską i podważa zaufanie do wymiaru sprawiedliwości – podkreśliła RM.

W stanowisku rząd podkreśla, że z niepokojem przyjmuje niektóre zdarzenia, do których doszło podczas wieców w obronie niezależności sędziów i sądów. Zdaniem RM na wiecach doszło do “formułowania postulatów o charakterze politycznym czy też nie licujących ze standardami języka debaty publicznej niecenzuralnymi sformułowaniami”.

Rząd podkreślił w stanowisku, że nie zaprzestanie “reformowania sądownictwa”.

POKŁOSIE SPRAWY SĘDZIEGO JUSZCZYSZYNA

Sędzia Paweł Juszczyszyn w jednej ze spraw, w których orzekał, nakazał Kancelarii Sejmu przedstawienie list poparcia kandydatów do nowej KRS. Resort sprawiedliwości po jego decyzji odwołał go z delegacji do Sądu Okręgowego. Kilka dni później prezes olsztyńskiego sądu Maciej Nawacki zawiesił go w wykonywaniu obowiązków.

Przeciwko Juszczyszynowi wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Jak poinformował rzecznik dyscyplinarny sędziów Piotr Schab, sędzia Juszczyszyn uchybił godności urzędnika.

BUDKA: RZĄD NIE ROZUMIE, CZYM JEST TRÓJPODZIAŁ WŁADZY

– To stanowisko Rady Ministrów jest bezprecedensowe, bo po raz kolejny ten rząd pokazuje, że nie rozumie, czym jest odrębność władzy sądowniczej i na czym polega trójpodział władzy oraz czym są fundamenty funkcjonowania UE – uważa szef klubu KO Borys Budka.

Jego zdaniem to, co obserwujemy od kilkunastu miesięcy, to próby nielegalnych nacisków na polskich sędziów, aby ci przestali orzekać zgodnie z polskim prawem i sumieniem, a orzeczenia wydawali takie, jakich oczekuje ta władza.

– Zgodnie z orzeczenie TSUE polscy sędziowie mają nie tylko prawo, ale przede wszystkim obowiązek, by badać, czy wyroki w Polsce wydawane są przez osoby, które są niezawisłe i zostały wybrane w konstytucyjnej procedurze – mówi były minister sprawiedliwości.

BANAŚ ZABIERA GŁOS

Parę minut po 12.00 na stronach Najwyższej Izby Kontroli pojawiło się oświadczenie prezesa Mariana Banasia.

https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/oswiadczenie-prezesa-nik-04122019.html

– Byłem gotów złożyć urząd prezesa NIK. Z przykrością stwierdziłem jednak, że moja osoba stała się przedmiotem brutalnej gry politycznej – mówi Marian Banaś.

Dalej szef NIK-u przekonuje, że nie może pozwolić, aby NIK stał się przedmiotem politycznej rozgrywki i targów.

– Nigdy nie mówiłem o sobie, że jestem człowiekiem wolnym od błędów. Nie podkreślałem działalności w opozycji antykomunistycznej w latach 70. i 80. Wręcz przeciwnie, kiedy odrodziła się Rzeczpospolita stałem się lojalnym i rzetelnym urzędnikiem pracującym dla dobra ojczyzny. Nie wikłałem się również w partyjne rozgrywki – tłumaczy Marian Banaś.

I przekonuje, że oskarżenia i wątpliwości związane z jego osobą są krzywdzące i niesprawiedliwe.

– Deklaruję, że jestem gotów odpowiedzieć na każde pytanie śledczych i wyjaśnić wszelkie ich wątpliwości – mówi szef NIK i dodaje: – Dlatego w poczuciu odpowiedzialności za Najwyższą Izbę Kontroli będę kontynuował powierzoną mi przez parlament misję.

OPOZYCJA: BANAŚ CHOWA SIĘ W BUDYNKU NIK-U

– Marian Banaś dziś mówi, że jest gotów odpowiedzieć na pytania śledczych, a my mówimy już od dłuższego czasu, że powinien odpowiedzieć na pytania Polaków i opinii publicznej. Miał na to szansę w zeszłym tygodniu na Komisji Kontroli Państwowej, wtedy schował się za oświadczeniem – przypomniał Robert Kropiwnicki.

Zdaniem posła KO Marian Banaś nadal chowa się w budynku NIK-u. Jeżeli nie chce odpowiadać osobiście na pytania, to wystarczy, żeby ujawnił odpowiedzi, jakich udzielił CBA.

– Ciągle domagamy się informacji, jakie zarzuty ma Marian Banaś i co odpowiada na te zarzuty. Dopóki nie odpowie na pytania i nie ujawni dokumentów, będzie osobą, o której ciężko mówić, że jest uczciwa – podkreślił Kropiwnicki.

POLITYCY PIS-U ZACHOWUJĄ SIĘ JAK BANASIE

Posłowie opozycji przekonywali, że sprawa szefa NIK-u nie jest sprawą wewnętrzną partii PiS, tylko sprawą wagi państwowej.

– To nie jest spektakl wewnętrzny obozu PiS-u – mówi Sławomir Nitras. – Sprawa dotyczy najwyższych funkcji państwa polskiego, premiera, szefa NIK-u i ministra koordynatora służb specjalnych – dodaje.

Zdaniem posła Nitrasa to Sejm, komisje parlamentarne powinny się tą sprawą zajmować, bo to przez Sejm Marian Banaś został wybrany.

– Apelujemy do pani marszałek Witek, żeby uwzględniła w porządku obrad Sejmu w przyszłym tygodniu informacje rządu w tej sprawie – mówił Nitras.

– Tylko pełne ujawnienie informacji przez ministra Kamińskiego i marszałek Witek może tę sytuację przeciąć i zakończyć – dodaje Robert Kropiwnicki

– To nie Marian Banaś zachowuje się nieodpowiedzialnie, tylko wszyscy politycy PiS-u zachowują się jak Banasie – uważa poseł Nitras.

SPRAWA BANASIA JAK WOJNA GANGÓW

Oświadczenie szefa NIK wywołało falę komentarzy także wśród publicystów.

Inne spojrzenie na Banasia – czytaj tutaj >>>

JUSTYNA KOĆ: Jakiej chciałaby pani prezydentury?

MAŁGORZATA KIDAWA-BŁOŃSKA: Chcę prezydentury nadziei. Nadziei na lepsze jutro dla każdej Polki i każdego Polaka. Chcę prezydentury tworzącej przestrzeń do dialogu i zapraszającej do uczestnictwa w nim. Chciałabym prezydentury, która odbudowuje utracone w ostatnich latach zaufanie do instytucji publicznych, ale też jednego człowieka do drugiego. Tego nam dziś bardzo brakuje. Jedyna rzecz, która do tej pory jednoczyła Polaków, to WOŚP.

BEZWZGLĘDNA NAGONKA NA ORKIESTRĘ ZE STRONY PIS I TELEWIZJI TZW. PUBLICZNEJ SPRAWIŁY, ŻE DZIŚ NAWET POMAGANIE NAS DZIELI. JEŻELI CHCEMY LEPSZEJ PRZYSZŁOŚCI DLA NAS I PRZYSZŁYCH POKOLEŃ, MUSIMY ZNALEŹĆ SPOSÓB NA TO, ABY ZE SOBĄ ROZMAWIAĆ.

Nasze bezpieczeństwo, także zdrowotne i ekologiczne, to temat, który powinien być ponad podziałami.

Zadaniem prezydenta w czasach, kiedy w Sejmie nie ma szans na prawdziwą debatę, bo dziś wygłasza się tam już tylko stanowiska i to w mocno ograniczonym czasie, jest podjęcie działań, by tę niewykorzystywaną funkcję parlamentu zastąpić. To musi być prezydentura otwarta. Polacy muszą mieć poczucie, że głowa państwa traktuje wszystkich na równych zasadach. Każdy, bez względu na różnicę poglądów musi mieć poczucie, że prezydent państwa reprezentuje także jego. Polska jest państwem nas wszystkich i każdy powinien czuć się tu siebie.

GŁOWA PAŃSTWA MUSI ZADBAĆ O TO, ABY KAŻDY OBYWATEL I KAŻDA OBYWATELKA DOBRZE CZULI SIĘ W SWOIM KRAJU.

Jest wiele obszarów do odbudowania, które prezydent na spółkę z PiS zniszczyli. Mam na myśli politykę zagraniczną i sprawy obronności.

W polityce zagranicznej prezydent ma spore kompetencje. Ma pani jakiś plan na tę sferę, jeżeli zostanie pani prezydentem?
Prezydent ma określone uprawnienia w sferze polityki zagranicznej, ale Andrzej Duda jakby zrezygnował z korzystania z nich. Nie są mu potrzebne, jeśli decyzje zapadają bez jego udziału. Dostaje tylko zadania do wykonania. Skapitulował w sferze obronności na rzecz Antoniego Macierewicza. Mieliśmy wstać z kolan, a okazało się, że usiedliśmy przed drzwiami, za którymi podejmowane są ważne decyzje dotyczące Europy i świata. Z kraju, z którym się współpracuje, staliśmy się hamulcowym. Wyprowadzenie flag z Kancelarii Premiera jest smutnym symbolem zmian w polskiej polityce zagranicznej. Z jednej strony

ODWRACAMY SIĘ OD NASZYCH PARTNERÓW W UE, PRZESTAJE FUNKCJONOWAĆ TRÓJKĄT WEIMARSKI, A Z DRUGIEJ STRONY TRACIMY POZYCJĘ PAŃSTWA, Z KTÓRYM MOŻNA ROZMAWIAĆ O WSPARCIU UKRAINY. PRZESTAJEMY BYĆ POTRZEBNI. CHCĘ TO ZATRZYMAĆ I ODWRÓCIĆ.

Jak pani chce to zmienić?
Trzeba przywrócić Polsce należne miejsce przy głównym stole decyzyjnym. Ale do rozmów siada się nie z pozycji siły. Należy odrzucić podejście konfrontacyjne i zacząć rozmawiać z naszymi partnerami. Nie można prowadzić polityki zagranicznej będąc tylko recenzentem i oczekiwać, że wszystko nam się należy. Polska była kiedyś prymusem w Unii Europejskiej, a dziś jest na jej marginesie. To się musi zmienić, bo jesteśmy częścią Europy i powinniśmy ją aktywnie współtworzyć.

JAKO PREZYDENT Z PEWNOŚCIĄ SIĘGNĘŁABYM PO WIEDZĘ I DOŚWIADCZENIE SPECJALISTÓW ROZUMIEJĄCYCH REALIA EUROPEJSKIE I ŚWIATOWE. ONI STANOWIĄ NASZ CENNY KAPITAŁ.

Widzi pani siebie jako zwierzchniczkę sił zbrojnych?
Wiem, dlaczego pojawia się to pytanie. Trudno niektórym wyobrazić sobie kobietę w tej roli. Ale tak, widzę siebie jako zwierzchnika sił zbrojnych doceniającego kompetencję i doświadczenie wojskowych, stale współpracującego z nimi i budującego porozumienie wokół spraw bezpieczeństwa Polski. Z pewnością będę korzystać z instytucji Rady Bezpieczeństwa Narodowego, którą obecny prezydent zwołał tylko raz. To przecież ważny organ doradczy prezydenta w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego Polski. Andrzej Duda nie obronił wojska przed Antonim Macierewiczem, którego metody działania nazwał przecież ubeckimi. Dorobkiem Macierewicza są czystki w wojsku, fatalny stan lotnictwa wojskowego i marynarki wojennej, skandaliczne decyzje personalne i niespełnione obietnice zakupów dla wojska. I za nowego ministra obrony to się nie zmienia.

POTRZEBNA JEST PILNA ZMIANA LOKATORA PAŁACU PREZYDENCKIEGO, BO FUNKCJA ZWIERZCHNIKA SIŁ ZBROJNYCH MUSI BYĆ REALNA, AKTYWNA, A NIE PASYWNA.

Na obronność należy spojrzeć szerzej, świat dynamicznie się zmienia, a nasze bezpieczeństwo to nie tylko więź ze Stanami Zjednoczonymi.

Jeżeli będzie pani prezydentem, ciągle większość w Sejmie będzie miał PiS. Jaki ma pani pomysł na współistnienie? Wiem, że stawia pani na dialog, ale z rządzącą większością ciężko o rozmowę i kompromis, co pokazała niejednokrotnie. Będzie pani blokowała działania rządzących czy raczej postulować pani będzie jakiś „okrągły stół”?
Jako marszałek Sejmu szukałam kompromisu i rozmawiałam z każdą partią zasiadającą w parlamencie. Posłowie PiS wiedzieli, że mogą zawsze przyjść i porozmawiać, a moje drzwi są otwarte. Nie odgradzałam się przed nikim Strażą Marszałkowską.

Rolą prezydenta nie jest blokowanie i odrzucanie wszystkiego tylko dlatego, że autorem rozwiązań jest partia, z którą w wielu punktach się nie zgadza. Trzeba wybić się ponad to i dokonywać oceny mając na uwadze interes narodowy, a nie osobisty czy polityczny.

WAŻNYM NARZĘDZIEM W RĘKACH PREZYDENTA JEST Z PEWNOŚCIĄ INICJATYWA USTAWODAWCZA. PREZYDENT POWINIEN TAM, GDZIE UWAŻA TO ZA KONIECZNE, WŁĄCZAĆ SIĘ W PROCES LEGISLACYJNY.

Czyli inicjatywa ustawodawcza. A weto?
Jeśli zajdą wątpliwości co do ustaw przychodzących z Sejmu, to oczywiście. Prezydent ma prawo korzystać z weta w uzasadnionych przypadkach. Ma prawo konsultować się przed podjęciem decyzji. Tu nie może być już miejsca na bezrefleksyjne podpisywanie ustaw. Nie można sprowadzać urzędu prezydenta do roli notariusza.

Prezydent nie może okopywać się w Pałacu i zamykać przed tym, co dzieje się na zewnątrz.

Jak widać, może.
Dlatego należy to zmienić.

ANDRZEJ DUDA SKAPITULOWAŁ W WIELU OBSZARACH. BRAK MU INICJATYWY, NIE WYKORZYSTAŁ INSTYTUCJI RADY GABINETOWEJ, RADĘ BEZPIECZEŃSTWA NARODOWEGO ZWOŁAŁ TYLKO RAZ, CHOĆ WIELOKROTNIE JAKO OPOZYCJA SIĘ TEGO DOMAGALIŚMY. NIE CHCE LUB NIE POTRZEBUJE KORZYSTAĆ Z MOŻLIWOŚCI, JAKIE DAJE MU PEŁNIONA FUNKCJA.

Przede wszystkim prezydent nie sprostał roli strażnika konstytucji. Niezaprzysiężenie prawidłowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego i złamanie konstytucji było zapowiedzią niszczenia praworządności w Polsce, upadku instytucji i zaufania do nich. A także niszczenia ludzi, którzy dlatego, że kierują się prawem i uczciwością są poniżani, degradowani i wszczynane są przeciwko nim postępowania dyscyplinarne.

Jak ocenia pani całą prezydenturę Andrzeja Dudy?
Pamiętam dzień, gdy w Sejmie odbierałam przysięgę od prezydenta Dudy. Jak nietrudno się domyślić, nie głosowałam na niego, ale miałam jeszcze wtedy cień nadziei, że osoba, której Polacy powierzyli wielki mandat do reprezentowania ich, wykaże się odpowiedzialnością w wypełnianiu tej ważnej funkcji. Pokaże, że zależy mu na tym, by dobrze zapisać się w historii. Okazało się dość szybko, że moje wyobrażenie rozminęło się z rzeczywistością.

Czy prezydent Słowacji Zuzana Czaputowa jest dla pani inspiracją?
Bardzo mnie cieszy, że coraz więcej kobiet zaczyna wychodzić na pierwszy plan w polityce.

LUDZIE CHCĄ INNEJ JAKOŚCI W POLITYCE, MNIEJ AGRESYWNEJ, CO NIE OZNACZA, ŻE NIE STANOWCZEJ.

Prezydent Czaputowa zdobyła tym zaufanie Słowaków. Skuteczność i pociąganie za sobą ludzi wcale nie musi być połączone z charyzmą. Ostatnio usłyszałam opinię, że Angela Merkel nie jest charyzmatyczna, a już od wielu lat uznawana jest za najbardziej wpływową kobietę na świecie.

Może to jest czas dla kobiet, które inaczej uprawiają politykę.

Polska jest gotowa na kobietę prezydenta?
Polki odgrywały ważną rolę w historii naszego kraju. Polskie królowe były wpływowymi i silnymi kobietami. W czasie zaborów Polki wzięły na siebie wiele obowiązków, włączyły się w walkę o zachowanie polskiej tożsamości. Maria Skłodowska-Curie to wciąż jedyna osoba na świecie, która otrzymała dwie Nagrody Nobla w dwóch rożnych dziedzinach.

KOBIETY KIEROWAŁY NBP, PEŁNIŁY FUNKCJE PREZESA RADY MINISTRÓW, MARSZAŁKA SEJMU. CZAS ZROBIĆ KOLEJNY KROK.

Jak ocenia pani swojego kontrkandydata w prawyborach, Jacka Jaśkowiaka?
Cenię Jacka Jaśkowiaka jako dobrego samorządowca.

Pani też zaczynała od samorządu.
Tak i uważam, że to było dobre doświadczenie przed wejściem do polityki krajowej. W samorządzie szybko dostrzega się efekty pracy, powstają chodniki, ścieżki rowerowe, place. Widzimy, jak zmienia się otoczenie, w którym żyjemy. Doświadczenie parlamentarne jest zupełnie inne. Zmienia się perspektywa, bo musimy myśleć o rozwiązaniach w o wiele większej skali. Na efekty przyjmowanych ustaw trzeba czasem czekać wiele lat.

Dlatego doświadczenie samorządowe jest cenne, ale niewystarczające. Jestem posłem piątą kadencję, byłam rzecznikiem rządu, sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera, marszałkiem Sejmu, a obecnie wicemarszałkiem. Każda z tych funkcji to nowe wyzwania. Lubię je podejmować.

Co was różni? Jesteście związani z jedną partią, z jednym systemem wartości. Zatem co?
Mamy różne charaktery, różnie akcentujemy nasze przekonania.

JA ZAWSZE UWAŻAŁAM, ŻE LUDZI NALEŻY ŁĄCZYĆ WOKÓŁ WSPÓLNYCH SPRAW, PRZEKONYWAĆ DO PEWNYCH ROZWIĄZAŃ, ALE ICH SIŁOWO NIE NARZUCAĆ. GRA ZESPOŁOWA, W KTÓREJ JEST LIDER, ALE WAŻNY JEST CAŁY ZESPÓŁ I KAŻDY MA POWIERZONE ZADANIA, TO SPOSÓB, W JAKI PRACUJĘ.

Popiera pani in vitro?
Zdecydowanie tak. Uważam to za sukces, że w tej sprawie, właśnie dzięki umiejętności rozmowy i dyskusji, udało mi się przekonać do tego parlamentarzystów. Dzięki rządowemu programowi in vitro na świat przyszło ponad 21 tys. dzieci. PiS zlikwidował ten program, ale wówczas odpowiedzialnością wykazały się samorządy, które wprowadziły własne rozwiązania. Mam nadzieję, że program dający wielu parom szansę na potomstwo zostanie jeszcze przywrócony. Choć zapewne nie za tej władzy.

Jest pani za utrzymaniem tzw. kompromisu aborcyjnego?
Problemem jest to, że ta ustawa nie jest realizowana. Lekarze powołują się często na klauzulę sumienia, do czego mają prawo, ale jednocześnie zostawiają kobiety bez pomocy. Szpitale nie wywiązują się z obowiązku wskazania innego miejsca, w którym taka pomoc zostałaby udzielona.

PROBLEM JEST SZERSZY, JEŚLI SPOJRZYMY NA BRAK EDUKACJI SEKSUALNEJ, PROBLEM Z DOSTĘPNOŚCIĄ ZNIECZULENIA PRZY PORODZIE, BRAK DOSTĘPNEJ ANTYKONCEPCJI AWARYJNEJ. KOBIETY MUSZĄ MIEĆ POCZUCIE, ŻE ICH ZDROWIE JEST CHRONIONE I ŻE MOGĄ CZUĆ SIĘ BEZPIECZNE.

Rozdział Kościoła od państwa?
Należy przestrzegać obowiązującego prawa, które to gwarantuje.

Ma pani plan na kampanię?
Tak. Rozmawiam o tym na spotkaniach, które odbywają się w ramach prawyborów. Te dwa tygodnie są bardzo ważne, bo chcę przekonać moje koleżanki i moich kolegów, by oddając na mnie głos 14 grudnia na Konwencji Krajowej PO wybrali mój plan na kampanię i prezydenturę.

Wierzy pani, że jest przyszłą panią prezydent?
Wierzę i zrobię wszystko, by nie zawieść ludzi, którzy także w to wierzą. Chcę być prezydentem nadziei.

Do Kaczyńskiego: Brunner, nie z nami takie numery. Zastraszanie sędziów

PiSowscy parlamentarzyści mają pomysł, jak dyscyplinować sędziów – alarmuje Dziennik Gazeta Prawna i podaje, że jak wynika z nieoficjalnych informacji, jego realizacja uniemożliwi sędziom podważanie decyzji przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, wskazanych przez nową KRS.

PiS przestraszył się konsekwencji orzeczenia TSUE, które było bezpośrednim powodem orzeczenia wydanego przez sędziego Pawła Juszczyszyna w Olsztynie, nakazującego ujawnienie listy sędziów podpisanych pod kandydaturami do KRS„- czytamy w Gazecie Prawnej.

Z dalszych informacji dowiadujemy się, że projekt wzorowany jest na przepisach niemieckich i francuskich oraz przewiduje możliwości karania m.in. sędziów, którzy sprzeniewierzają się zasadom wymiaru sprawiedliwości oraz szkodzą interesom stron. Sędziowie mają być apolityczni i mają mieć całkowity zakaz „rozważań politycznych”.

„Jeżeli taki projekt naprawdę pojawi się w Sejmie to na pewno nie pozostawiamy tego bez stanowczej reakcji” – mówi Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Zdaniem sędziego wprowadzenie tego typu rozwiązań jest spowodowane tym, że rządzącym nie udało się, mimo wszystkich przeprowadzonych do tej pory zmian w prawie, zastraszyć sędziów. „Choć wyobrażam sobie, że teraz będzie się nas wsadzać do więzień za orzecznictwo, to jednak wydaje się, że chodzi przede wszystkim o wywołanie efektu mrożącego. Przecież ostatecznie wszystko i tak będzie zależeć od sądów – zauważa prezes Markiewicz.

Poselski projekt ustawy ma trafić do Sejmu w przyszłym tygodniu. Według DGP w prace nad nim, zaangażowany jest resort sprawiedliwości i otoczenie premiera. Podobno wie o nim też prezydent.

PiS jak ten wróg Klossa, więc mówmy im: Brunner, nie z nami takie numery.

Kmicic z chesterfieldem

Mówiąc cynicznie, opozycja dziś powinna po cichu wspierać Banasia i trzymać za niego kciuki i mówić „Marian, nie poddawaj się”, bo to jest sytuacja niszcząca dla PiS-u – mówi prof. Marek Migalski. – Jesteśmy państwem rozchwianym, rozmontowywanym, wewnętrznie niespójnym. Nie mam poczucia powagi polskiego państwa w tej sytuacji, bo jeżeli to państwo dopuściło kogoś takiego jak pan Banaś na jeden z najwyższych urzędów państwowych, a teraz nie potrafi sobie z nim poradzić, to to nie buduje powagi Rzeczpospolitej – dodaje

JUSTYNA KOĆ: O co chodzi w tej grze Mariana Banasia z PiS-em? Dwa dni temu wyglądało na to, że mamy układ – Banaś oddaje NIK pod kontrolę PiS-u mianując polityków tej partii na wiceprezesów NIK-u, a PiS zostawia Banasia w spokoju.

MAREK MIGALSKI: Też miałem wrażenie, że został zawarty jakiś pakt między Banasiem a PiS-em, dlatego że nominacje na wiceprezesów musiały być konsultowane z Nowogrodzką, a po drugie politycy tej partii robili wszystko na komisji pod przewodnictwem posła Szaramy, żeby to zostało szybko i sprawnie przeprowadzone. Wyglądało, że został zawarty jakiś układ, który ma pozwolić obu…

View original post 3 724 słowa więcej

 

Sędzia Juszczyszyn z zarzutami od pachołków Ziobry

Paweł Juszczyszyn, sędzia z Olsztyna, który nakazał Kancelarii Sejmu udostępnienie tajnych list poparcia KRS, dostał zarzuty dyscyplinarne. Rzecznik Dyscyplinarny Michał Lasota zarzuca mu m.in. przekroczenie uprawnień w związku z tym postanowieniem, a także nieprzepisowe podanie do wiadomości publicznej zażaleń w związku z pełnionym urzędem

Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych sędzia Michał Lasota wszczął 28 listopada 2019 postępowanie dyscyplinarne przeciwko Pawłowi Juszczyszynowi, sędziemu z Sądu Rejonowego w Olsztynie. Juszczyszyn jako pierwszy zastosował się do wyroku TSUE i 20 listopada wydał postanowienie, w którym nakazał Kancelarii Sejmu ujawnienie list poparcia dla sędziów-kandydatów do KRS.

W związku z tym działaniem Rzecznik Dyscyplinarny zarzuca Juszczyszynowi przekroczenie uprawnień.

Kolejny zarzut dotyczy oświadczenia, jakie sędzia opublikował oraz wygłosił 26 listopada. Zdaniem Rzecznika „przedstawił przedstawicielom mediów twierdzenia i oceny związane z pełnionym urzędem, a dotyczące delegowania do pełnienia obowiązków sędziego w Sądzie Okręgowym w Olsztynie i odwołania z delegowania, które zostały następnie opublikowane, wbrew normie z art. 89 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 roku. Prawo o ustroju sądów powszechnych”.

Przepis ten reguluje, że „żądania, wystąpienia i zażalenia w sprawach związanych z pełnionym urzędem sędzia może wnosić tylko w drodze służbowej. W takich sprawach sędzia nie może zwracać się do instytucji i osób postronnych ani podawać tych spraw do wiadomości publicznej”.

Dodatkowo Rzecznik przedstawił mu dwa inne zarzuty „dotyczące podania nieprawdy co do okoliczności faktycznych złożonych wniosków o wyłączenie go od udziału w dwóch postępowaniach karnych”.

W środę 27 listopada w Olsztynie odbyła się pierwsza demonstracja w obronie sędziego. Kolejne, w całej Polsce, zaplanowane są na niedzielę 1 grudnia. OKO.press będzie relacjonowało przebieg manifestacji w Warszawie pod budynkiem ministerstwa sprawiedliwości o 16.00.


Sądy stosują się do wyroku TSUE

OKO.press jako pierwsze medium poinformowało, że Sąd Okręgowy w Olsztynie nakazał Kancelarii Sejmu udostępnienie list poparcia sędziów-kandydatów na stanowiska w nowej Krajowej Radzie Sądownictwa. Bezpośrednią przyczyną zarządzenia był wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który 19 listopada 2019 orzekł, że Sąd Najwyższy musi ocenić m.in. czy Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezawisłym i niezależnym w rozumieniu prawa europejskiego. Kluczową kwestią przy badaniu tej sprawy jest także status KRS. TSUE wymienił, że Sąd Najwyższy będzie musiał ocenić m.in. takie czynniki, jak skrócenie kadencji poprzedniego składu Rady, wybór większości obecnego składu przez władzę ustawodawczą oraz utajnienie list poparcia dla kandydatów do KRS.

Zobacz: TSUE daje Sądowi Najwyższemu kryteria oceny, czy Izba Dyscyplinarna SN jest niezawisłym sądem

Ale sprawdzenie niezawisłości i niezależności wymaganej prawem europejskim leży także w gestii sądów powszechnych i administracyjnych.

Aż 13 organizacji prawniczych (m.in. Archiwum Osiatyńskiego, Helsińska Fundacja Praw Człowieka) wystosowało apel do sądów o odmowę stosowania przepisów polskiego prawa, których skutkiem byłaby możliwość rozpoznania spraw sądowych przez sędziów nominowanych przez neo-KRS.

Sąd Okręgowy w Olsztynie jako pierwszy zastosował się do tego apelu. Rozpatrując apelację w sprawie, w której w pierwszej instancji orzekała osoba powołana właśnie przez neo-KRS, postanowił zastosować się do orzeczenia TSUE i wystąpić do Kancelarii Sejmu o dokumenty potrzebne do zbadania sprawy.

„Sędzia nie może bać się polityków”

Ministerstwo Sprawiedliwości cofnęło delegację Pawła Juszczyszyna już 25 listopada. „Jego działanie stanowi niedopuszczalną ingerencję w działania konstytucyjnych organów oraz prowadzić może do chaosu i anarchii” – argumentowano w oświadczeniu.

Zobacz: Resort Ziobry manipuluje interpretacją prawa, żeby zdyskredytować sędziego z Olsztyna

Następnego dnia sędzia zorganizował krótką konferencję prasową, podczas której ogłosił:

„Nazywam się Paweł Juszczyszyn, jestem sędzią Sądu Rejonowego w Olsztynie, do wczoraj delegowanym do orzekania w Sądzie Okręgowym w Olsztynie. W związku z odwołaniem mnie z delegacji do Sądu Okręgowego chcę podkreślić, że

prawo stron do rzetelnego procesu jest dla mnie ważniejsze od mojej sytuacji zawodowej. Sędzia nie może bać się polityków, nawet jeśli mają wpływ na jego karierę. Apeluję do koleżanek i kolegów sędziów, aby zawsze pamiętali o rocie ślubowania sędziowskiego, orzekali niezawiśle i odważnie”.

Swoje oświadczenie opublikował również w mediach społecznościowych. Nie chciał odpowiadać na pytania.

„To było właściwe, stonowane, godne zachowanie” – komentowała dla OKO.press prof. Ewa Łętowska.

Zgromadzenia sędziów sądów w całej Polsce wydają uchwały, w których wstrzymują się od opiniowania do neo-KRS kandydatów na stanowiska sędziowskie, powołując się na wyrok TSUE. Część z nich, podobnie jak sędzia z Olsztyna, zwraca się do Kancelarii Sejmu z żądaniem upublicznienia tajnych list poparcia. Na razie takie uchwały podjęto w Poznaniu, Białymstoku, Krakowie, Wrocławiu i Gdańsku.

Prezes Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, sędzia Dariusz Zawistowski wydał oświadczenie, w którym informuje, że nie będzie wyznaczał składów sędziowskich z sędziami powołanymi na stanowiska przez obecną KRS do czasu wydania przez Sąd Najwyższy orzeczeń w ich sprawie.

W związku z tym w ostatnich dniach intensyfikują się działania represyjne władz. Zarzuty dyscyplinarne usłyszał nie tylko sędzia z Olsztyna, ale także m.in. trzech sędziów z Krakowa, którzy chcieli badać legalność KRS jeszcze przed wyrokiem TSUE.

Recydywa Ziobry i Kaczyńskiego winna wtrącić ich w kazamaty do samej śmierci. Niech tam dumają nad swoja hańbą!

Kmicic z chesterfieldem

„Jego działanie stanowi niedopuszczalną ingerencję w działania konstytucyjnych organów oraz prowadzić może do chaosu i anarchii” – tak resort Ziobry tłumaczy odwołanie z delegacji sędziego Juszczyszyna, który zastosował się do wyroku TSUE. „To propaganda. Sędzia musi sprawdzać, czy sąd niższej instancji był właściwie obsadzony” – mówi prof. Marcin Matczak

„Minister Sprawiedliwości, korzystając z przysługujących mu uprawnień, odwołał z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie sędziego Sądu Rejonowego w Olsztynie Pana Pawła Juszczyszyna” – czytamy w komunikacie na stronie resortu we wtorek 26 listopada 2019.

Jako pierwsi napisaliśmy, że odważny sędzia, który zastosował się do wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada, będzie musiał wrócić na niższe stanowisko w Sądzie Rejonowym. Ministerstwo sprawiedliwości poinformowało o tym w poniedziałek 25 listopada, faksem. Nie podało powodu, a jedynie podstawę prawną.

W środę 27 listopada w Olsztynie odbyła się pierwsza demonstracja w obronie sędziego. Kolejne, w całej Polsce, zaplanowane są na niedzielę, 1…

View original post 2 237 słów więcej