Igor Tuleya w „New York Times”. Marsz Tysiąca Tóg

„New York Times” o polskim sędzi Igorze Tuleyi.

>>>

Kmicic z chesterfieldem

Polska nie tylko została zdegradowana w Unii Europejskiej, ale stała się śmiesznym groteskowym państwem z armią, która zostałaby w pył rozniesionna, gdyby Putin rozpoczął agresję.

A Putin tylko czeka na okazję, gdy zostaniemy wypchnięci z Unii Europejskiej. PiS to najwierniejszy sojusznik Rosji, lepszy w dziele zdrady niż Targowica, która miała identyczny idiom ideowy: konserwatywny populizm w sojuszu z klerem.

„W 2018 MON dokonał renowacji ponad 15 tysięcy stalowych hełmów (wz. 67/75). Naprawiono „zabytkowe” hełmy stalowe z PRL, bo w opinii MON są tańsze w przechowaniu od nowoczesnych kompozytowych” – napisał na Twitterze senator KO Krzysztof Brejza. Dołączył odpowiedź z resortu obrony na jego wystąpienie.

Z pisma z MON wynika, że renowacji poddano 15 380 hełmów stalowych. – „Średni koszt naprawy jednego egzemplarza wynosi 70 zł” – czytamy w piśmie resortu. Jak łatwo policzyć kosztowało to 1 076 600 zł!

„Proce też są tańsze w przechowywaniu od karabinów, więc wkrótce…”; – „Czyli dowcipy o…

View original post 595 słów więcej

Naród do piachu wraz z emerytowanym zbawcą narodu. Ten cel przyświeca prezesowi przed jego odejściem

Musimy sobie uzmysłowić, kim jest Jarosław Kaczyński, który chowa się za tabunem ochroniarzy.

Przede wszystkim to tchórz, a jaki w związku z tym jest mściwy. Jego brat to był dupek, który sprawił katastrofę smoleńską (96 osób poszło do piachu). Ten tchórz do piachu chce posłać naszą niepodległość.

Umiejętność „pracy pod presją czasu” to jedna z cech bardzo poszukiwanych w czasie rekrutacji nowych pracowników. Również z takim wyzwaniem musiał wczoraj zmierzyć się kandydat na „emerytowanego zbawcę narodu”.

„Mam mało czasu, bo jakiś heavy metal nas goni” – stwierdził zwykły poseł na wstępie spotkania, zorganizowanego w Energetycznym Centrum Kultury w Sosnowcu, gdzie wieczorem Jazz Klub Komin zaplanował występ zespołu heavymetalowego.

Być może to właśnie praca w stresie i presja czasu sprawiły, że „naczelnik” wzniósł się wczoraj na wyżyny kreatywności. Na pierwszy ogień oczywiście poszły elity. Prezes PiS był łaskaw stwierdzić, że „W niszczeniu polskiej reputacji brały udział polskie elity z poparciem władzy” ale na szczęście Nowa polska elita władzy nie pracuje już dla naszych wrogów. A ci, którzy pracują są napiętnowani i będą piętnowani dalej”Nie wiadomo dokładnie co miał na myśli Kaczyński wypowiadając te słowa, ale wyobraźnia podsuwa najczarniejsze scenariusze wraz ze znakowaniem złych elit, na podobieństwo znakowania bydła gorącym żelazem, rodem z amerykańskich westernów.

Dalej już było z górki a prezes poruszył swój ulubiony wątek, czyli człowieka który „chciał być dużym misiem w Europie”. To właśnie przez ambicje Donalda Tuska cała zagraniczna polityka była podporządkowana przymilaniu się Unii Europejskiej, a żeby zachować symetrię, pokazywaliśmy miękkie podbrzusze jeszcze większemu misiowi na wschodzie.

No ale to już wszystko szczęśliwie przeminęło. Polska armia jest rozbudowywana, a jakby co to są jeszcze przecież w Polsce Amerykanie. Powstał terminal gazowy więc nie będziemy kupować ze Wschodu ropy i gazu po zawyżonych cenach, a jeśli już to po uczciwych… tak jak np. węgiel, który jak często słyszymy „jest gwarantem naszego bezpieczeństwa energetycznego”.

Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe stwierdzenia „bez kozery” możemy stwierdzić, że praca w stresie i pod presją czasu wzmaga kreatywność „naczelnika” i spełnia on wszelkie kryteria by zostać „emerytowanym zbawcą narodu”. Cbdu!

Kaczyński odchodzi, a przed odejściem chce zaspokoić swój polityczny sadyzm.

Kmicic z chesterfieldem

To jeden z wielu komentarzy po debacie wyborczej w TVN 24. Wzięli w niej udział Marcin Horała z PiS, Izabela Leszczyna z Koalicji Obywatelskiej, Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL, lider Lewicy Razem Adrian Zandberg oraz Krzysztof Bosak z Konfederacji.

Horała w ostatniej chwili zastąpił wyznaczonego przez PiS do udziału w tej debacie Jacka Sasina: „Pierdyknęło” rzekł w debacie wyborczej wicepremier J. Sasin – „Nowe elyty…”. Niewiele brakowało, a nikt z PiS nie pojawiłby się w studiu TVN, o czym przebąkiwał wicerzecznik partii Radosław Fogiel.

W trakcie wczorajszej debaty Horała skarżył się, że pozostali uczestnicy mieli… więcej czasu niż on. – „Jedno w PiS jest stałe i niezmienne: narracja oparta na kłamstwie”; – „I prawie płacze, że tak się wszyscy uwzięli na niego. No cóż, warunki cieplarniane dla PiS tylko w TVP”; – „Biedak przyszedł do niezależnej telewizji i okazało się, że musi odpowiadać na konkretne pytania, a nie bajki…

View original post 1 781 słów więcej

 

Pisowskie Pokraki ośmieszają imię Polski

Prawo i Sprawiedliwość nie wyciągnęło żadnych wniosków z przegranej kandydatury Beaty Szydło, która miał zostać przewodniczącą komisji zatrudnienia i spraw socjalnych Parlamentu Europejskiego. Była premier nie była mile widzianą kandydatką, stąd po przegranym głosowaniu Polsce zaproponowano w kuluarach zmianę kandydatki z gwarancją poparcia naszych partnerów. Jednak rząd wolał iść na starcie, w efekcie Szydło ponownie przepadła, a ważne stanowisko otrzymała zamiast Polki polityk ze Słowacji.

W przypadku komisarza ds. rolnictwa, którego miał wyznaczyć rząd PiS, szykuje się podobny scenariusz. Po fatalnym przesłuchaniu Janusza Wojciechowskiego, który okazał się całkowicie nieprzygotowany merytorycznie w sprawach rolnictwa, w Brukseli oczekuje się nowej kandydatury na to stanowisko. Z tego powodu, jak donosi “Rzeczpospolita” przyspieszono ponowne przesłuchanie Polaka z 14 na 7 października, aby móc szybciej odrzucić jego kandydaturę, ponieważ Bruksela nie chce opóźniać wyłonienia całego składu Komisji Europejskiej. Polska jednak zamiast uniknąć blamażu i z twarzą zaproponować kogoś mniej kontrowersyjnego, uznała, że będzie forsować Wojciechowskiego za wszelką cenę. Mamy więc podobną sytuację jak z Beatę Szydło, czy wcześniej przeciw Tuskowi, z kandydaturą Jacka Saryusza-Wolskiego. Rzecznik rządu pytany, czy polska strona musi szukać nowego kandydata, zaprzeczył. “My cały podtrzymujemy kandydaturę Janusza Wojciechowskiego i liczymy na to, że ona w przyszłym tygodniu zostanie zaakceptowana i z tej kandydatury nie wycofujemy się. Uważamy, że to jest bardzo dobra kandydatura, posła przez wiele lat do Parlamentu Europejskiego, osoby, która zna się na rolnictwie, w związku z tym to jest bardzo dobry kandydat i dziwią mnie trochę te opinie, które pojawiają się w Parlamencie Europejskim”.

Rzecznik ocenił także, sam Wojciechowski podczas przesłuchania wypadł dobrze. Nie przeszkadzał w tym fakt, że gdyby rzeczywiście tak było, to jego kandydatura byłaby już w zasadzie zaakceptowana. Zamiast tego jednak skierowano do niego pytania z oczekiwaniem uściślenia odpowiedzi i wyznaczono kolejne przesłuchanie, które jest spowodowane niepowodzeniem poprzedniego.

Można by pomyśleć, że to jest gra dyplomatyczna ze strony rządu, jednak tego typu twarda, ignorująca realia europejskiej polityki rozgrywka była przez PiS kilkakrotnie przeprowadzana. Zawsze z tragicznym dla wizerunku kraju skutkiem. Zdaje się jednak, że wstawanie z kolan tyczy się tylko skoków na spółki i stanowiska, a kiedy chodzi o dobre imię kraju, to “prawdziwych patriotów” to już zupełnie nie obchodzi.

Pisowskie Pokraki ośmieszają imię Polski.

Kmicic z chesterfieldem

– Mam nadzieję, że Mateusz Morawiecki będzie premierem przez bardzo wiele lat. Może nawet pobije Cyrankiewicza – mówił Jarosław Kaczyński.

Więcej o Kaczyńskim u Rydzyka tutaj >>>

Pozwani zostali:

  • Zbigniew Ziobro, który reprezentuje Skarb Państwa
  • były wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak
  • sędzia Jakub Iwaniec, któremu po publikacjach Onetu cofnięto delegację do MS
  • były Prezes Sądu Okręgowego w Gliwicach sędzia Arkadiusz Cichocki
  • były szef biura KRS Tomasz Szmydt
  • prezes Sądu Okręgowego w Rzeszowie i członek KRS Rafał Puchalski

Pozew został złożony przez prof. Krystiana Markiewicza, prezesa „Iustitii”, za „szerzenie zorganizowanej nienawiści wobec niego i środowiska sędziowskiego”.

Małgorzata Kidawa-Błońska miodzio, czytaj tutaj >>>

Profesor żąda zakazania pozwanym rozpowszechniania informacji lub twierdzeń dotyczących jego życia prywatnego oraz rozpowszechniania nieprawdziwych twierdzeń na swój temat”. Domaga się również przekazania 50 tys. zł na rzecz Fundacji Dom Sędziego Seniora oraz publikacji przeprosin w Rzeczpospolitej, Gazecie Wyborczej, TVN24, Polsat News oraz TVP Info.

– „Od miesiąca czekałem…

View original post 905 słów więcej

 

Następna kadencja PiS oznaczać będzie koniec demokracji w Polsce. Nasz kraj stanie się nacjonalistyczno-narodowo-religijnym autorytaryzmem

Poseł Krzysztof Mieszkowski na temat prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Mieszkowski wystartuje w nadchodzących wyborach parlamentarnych z ramienia Koalicji Obywatelskiej (miejsce nr 7, Wrocław).

Populizm po polsku to idiom Niderlandów. I z tym mamy do czynienia: ciemnemu ludowi Kaczyński sprzedaje Niderlandy.

Kmicic z chesterfieldem

W zeszły wtorek Małgorzata Kidawa-Błońska została kandydatką na premiera Koalicji Obywatelskiej. Grzegorz Schetyna podczas prezentacji podkreślał, że potrzebny jest ktoś, przed kim nawet najwięksi szczekacze muszą się zacząć miarkować. Stwierdził także, że ludzie chcą nowej jakości, kogoś kto nie będzie się zajmował polityczną wojną, tylko wytrwałą pracą – “Trzeba słuchać ludzi, a Małgorzata, warszawianka, kobieta sukcesu, matka, ludzi potrafi słuchać. Z taką samą uwagą i szacunkiem rozmawia z ambasadorem w filharmonii, jak i ze sprzedawczynią na miejskim bazarku” – tłumaczył przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

Pierwszą próbą ogniową była wczorajsza wizyta u Moniki Olejnik w “Kropce nad I”, którą Małgorzata Kidawa-Błońska zadała koncertowo. Miałem obawy przed programem, że coś pójdzie nie tak, że zostanie zaskoczona, że dojdzie do jakiejś pomyłki, ale po zakończeniu programu okazało się, że strach był na wyrost. Wczoraj zobaczyliśmy osobę kompetentną, spokojną , logicznie argumentującą oraz merytoryczną, a gdy zaszła taka potrzeba, stanowczą. I co chyba najważniejsze…

View original post 2 058 słów więcej

 

Morawiecki jest konsekwentny w zakłamywaniu

Budżet na 2020 r. został ogłoszony przez rząd budżetem bez deficytu. Owszem – stwierdził prof. Leszek Balcerowicz, były wicepremier i minister finansów – ale będzie takim jednorazowo. Jak zauważył gość „Faktów po Faktach” w TVN24, „pan Morawiecki jest konsekwentny w zakłamywaniu. Mówi tylko o wycinku, który nazywany jest budżetem państwa, ale nie obejmuje samorządów, ZUS-u, itd. W tym przypadku za część „sukcesu” zapłacą samorządy, które będą miały mniej środków na przykład na inwestycje czy łatanie subwencji oświatowej”.

Jak czytamy w portalu Money.pl, w projekcie przyjęto prognozę dochodów państwa na 429,5 mld zł, a po stronie limitu wydatków wpisano dokładnie taką samą kwotę, co oznacza budżet zrównoważony.

Zdaniem Balcerowicza, możliwość ogłoszenia zrównoważonego budżetu to dla PiS „wygrana na loterii”. – Pada sugestia, że ten budżet się będzie równoważył na zawsze, co jest oszustwem. W tym budżecie są jednorazowe wpływy, w okolicach 19 mld zł, co się już nie powtórzy – tłumaczy.

Balcerowicz podkreśla, że jeśli nadejdzie stopniowe spowolnienie gospodarcze, to w Polsce dojdzie to powrotu do zadłużenia. Jeśli jednak kryzys będzie głębszy, to na taki scenariusz jesteśmy już „kompletnie nieprzygotowani”. Apeluje, aby na rządy PiS trzeba spojrzeć w całości. Wcześniej „żaden z rządów tak drastycznie nie atakował sądów, ani tak drastycznie nie używał prokuratur”. Swoją wypowiedź podsumował stwierdzeniem, że działania rządzącej partii są nieprzyzwoite i W działaniach partii rządzącej dostrzega „pogardę dla ludzi”.

PiS to, co najgorsze. To ludzie gorszego moralnego i intelektualnego sortu. To takie pokraki, jak ów Pokrak z „Pulp Fiction”. Pokrak Kaczyński i Pokrak Morawiecki.

Kmicic z chesterfieldem

>>>

Więcej >>>

„Tak działa kombajn nienawiści i hejtu. A w tajnej grupie atakującej mnie i moją rodzinę DWÓCH DYREKTORÓW SĄDÓW nominatów Z. Ziobry – dyr. Sądu Rejonowego w Inowrocławiu i dyr. Sądu Okręgowego w Bydgoszczy” – podsumował Krzysztof Brejza doniesienia gazeta.pl. Portal zamieścił fragmenty rozmów z 2018 r., które prowadzili działacze Solidarnej Polski i PiS z Inowrocławia na komunikatorze WhatsApp.

Administratorem tej grupy był Ireneusz Stachowiak, polityk Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry. Należeli do niej m.in. dwaj dzisiejsi dyrektorzy sądów: Karol Adamski (dyrektor Sądu Rejonowego w Inowrocławiu) oraz Szymon Kosmalski (zastępca dyrektora Sądu Okręgowego w Bydgoszczy). A także pracująca obecnie w Urzędzie Wojewódzkim w Bydgoszczy była redaktor naczelna wydawanego przez ratusz miesięcznika „Nasze Miasto Inowrocław” – Beata Zarzycka.

Według gazeta.pl, członkowie grupy publikowali komentarze i produkowali memy atakujące posła Brejzę. Jeden z nich napisał: – „Zrobię z niego [Krzysztofa Brejzy – przyp.] Misiewicza lepszego niż z Bartka Misiewicza zrobili”. Uczestników…

View original post 1 173 słowa więcej

 

Kościół katolicki indoktrynuje umysły dzieci

„Kropelka radości” – to nadawany w Telewizji Trwam Tadeusza Rydzyka program przeznaczony dla dzieci. Audycję, którą prowadził częstochowski biskup senior Antoni Długosz, poświęcono problemom polskich rodzin.

I cóż miał do powiedzenia na ten temat bp Długosz? – „Cieszę się niezmiernie, że obecny nasz rząd też bardzo troszczy się o rodzinę, a wyrazem zatroskania naszego rządu było pierwsze „500 plus” dla każdego dziecka. Czy to nie piękne? Rząd bardzo się troszczy, daje dotacje na szkoły, na szpitale dla dzieci, kliniki dla dzieci, bo dziecko jest najpiękniejszym skarbem” – tłumaczył dzieciom.

Ale to nie koniec wychwalania rządu PiS na antenie telewizji Tadeusza Rydzyka. – „I wy przynosicie teraz 500 zł rodzinie. Do 18 roku życia będziecie te 500-tki każdego miesiąca dawali swoim rodzicom, czy to jest piękne? 300 zł dostaniecie jako wyprawkę na początek roku szkolnego, żeb

Częstochowski biskup senior Antoni Długosz nie ukrywa swoich sympatii politycznych. Oto fragment jego wypowiedzi na temat protestów opozycji przed i w Sejmie na przełomie 2016 i 2017 roku: – „Gorąco zrobiło się w Sejmie – okupacja sali plenarnej, fotela marszałka Sejmu. Na ulicach groźnie, mówiono: pucz. Totalna opozycja podjęła próbę obalenia demokratycznie wybranego rządu”.

Polskę niszczy szarańcza polityczno-katolicka. Kościół i PiS doprowadzić może do utraty niepodległości. Tak wyglądała Targowica, dzisiaj została reanimowana – zombie.

Kmicic z chesterfieldem

Ujawniamy, że Jarosław Kaczyński to prawdziwy Ojciec Narodu. Pomaga wszystkim, nawet „Małej Emi”… – napisał na Twitterze Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej”.

Mowa oczywiście o internetowej hejterce Emilii, która brała udział w akcji szkalowania sędziów, krytykujących „dobrą zmianę” w sądownictwie. Artykuł w gazecie zatytułowano „Kaczyński pisał do „Emi”.

Część internautów w komentarzach kpiła z „Ojca Narodu”: – „Kaczyński pisał do Emi z dobrej woli, aby pomóc jej w reformie sądownictwa”; – „Bo w nim jest samo dobro, a o rodziny to już dba ponad życie”; – „Ziobro zdymisjonuje Kaczyńskiego?”.

Inni komentowali dosadniej: – „Za każdym razem jak myślę, że PiS jest na moralnym dnie to okazuje się, że oni jednak kopali znacznie głębiej…”; – „Pazerność na władzę zaślepia. Prezes zaczyna popełniać błędy. I do tego mściwość i chorobliwa obsesja na punkcie Tuska”.

Więcej >>>

W tym samym czasie, gdy Grzegorz Schetyna ogłosił zaskakującą decyzję o usunięciu się w cień…

View original post 1 346 słów więcej

 

PiSkup Jędraszewski znowu o seksie. Mentalne polucje

Tym razem to rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych posłużyła arcybiskupowi Markowi Jędraszewskiemu do wygłoszenia kolejnych kontrowersyjnych słów.

„Obecny czas to kolejne zmagania, w których zdajemy sobie sprawę, że zagraża nam nowy totalitaryzm – ideowy, który chce uderzyć w godność człowieka, sprowadzając go do istoty żyjącej tyko seksem w najrozmaitszych, niegodnych z człowieczą naturą kształtach. Pragnie uderzyć się w wychowanie dzieci i młodzieży. Odrzuca się wartość narodu w imię idei multi-kulti. Te niebezpieczeństwa trzeba umieć nazywać, aby szukać adekwatnych odpowiedzi, tak jak to robiono w 1980 i 1981 roku” – powiedział w katedrze wawelskiej abp Jędraszewski.

„Gdyby abp Jedraszewski wkładał tyle wysiłku w walkę ze skandalami seksualnymi w Kościele, to problem w polskim KK mógłby być znacznie mniejszy, a abp Paetz już dawno byłby na zielonej trawce” – skomentował na Twitterze Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”.

„Czy ci księża ciągle muszą gadać o seksualizacji i seksie? Bo w ten sposób to oni stają się właśnie takimi istotami żyjącym tylko seksem, samemu łamiąc zasady moralne, na straży których ponoć stoją”; – „Po raz kolejny PiSkup Jedraszewski zmarnował okazję do milczenia” – pisali inni twitterowicze.

To już kolejny raz w ciągu ostatnich tygodni, kiedy metropolita krakowski szokuje swoimi wypowiedziami. Wykorzystał rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego: „Abp Jędraszewski znów bulwersuje – mówi o „nowej zarazie”: już nie czerwonej, a tęczowej”.

Sojusznik PIS Kościół katolicki nie próżnuje przebija amoralnością partię Kaczyńskiego.

Kmicic z chesterfieldem

„Widzę, że zachowano protokół dyplomatyczny i zasady precedencji. Szeregowy poseł między szefami rządów, ministrami i kierownikami najważniejszych instytucji państwa. Niby w jakiej roli?” – zapytał na Twitterze Patryk Wachowiec z FOR.

Jarosław Kaczyński podczas obchodów 80 rocznicy wybuchu II wojny światowej siedział bowiem w pierwszym rzędzie trybuny honorowej. Obok niego ulokowano jego „odkrycie towarzyskie”, czyli Julię Przyłebską, a po drugiej stronie – wicepremiera Piotra Glińskiego.

„Precedencja w Polsce nie przewiduje specjalnego traktowania szefa partii rządzącej. Protokół dyplomatyczny jest trochę jak z plasteliny, ale tutaj jednak ktoś przesadził. Nie ma to żadnego uzasadnienia protokolarnego. Kogo reprezentował Kaczyński?” – dziwił się w natemat.pl dr Janusz Sibora, specjalista ds. protokołu dyplomatycznego i ceremoniału państwowego. Wspomniana precedencja reguluje porządek pierwszeństwa zajmowania miejsc podczas oficjalnych spotkań władz państwowych.

Na dodatek prezes PiS…

View original post 3 226 słów więcej

 

Trolle PiS i trolle w sutannach

>>>

faktury”.

Paweł Reszka udawał księdza. Wszystko opisał w książce. „Piją, objadają się, kochają”

Rozmawiał z dziesiątkami duchownych o zakochaniu, seksie, lenistwie, krzywdzeniu dzieci. Mówili mu o swoich grzechach i słabościach. Chciał na własnej skórze przekonać się, co to znaczy być księdzem. Reporter Paweł Reszka założył sutannę i udawał duchownego. – To było okropne. Lubieżne uśmieszki, docinki. To nienormalne, że ksiądz w publicznym miejscu nie może się pojawić z kobietą – mówi Wirtualnej Polsce.

Jaką dedykację wpisałby pan księdzu, gdyby podszedł z książką?

Napisałbym, żeby wierzył w to, w co wierzył, gdy zaczynał posługę. Życzyłbym wytrwałości. Księża mają bardzo smutne życie.

Dlaczego?

Wydaje się nam, że są bliżej Boga, że mogą załatwić sprawy nie do załatwienia. Zapominamy jednak, że są zwykłymi ludźmi, takimi jak my. Z namiętnościami, pragnieniami, uczuciami, ale – w odróżnieniu od nas – nie mają z kimś się nimi dzielić. Zostają z tym sami. Potworne było dla mnie zrozumienie tego, że wieczór, noc jest dla nich czymś strasznym. To jedna wielka samotność.

Może stąd biorą się wszystkie ich grzechy, o których pan pisze? Nie mają przy sobie bliskiej osoby.

Nie chciałem ich rozliczać. Próbowałem ich zrozumieć. Oprócz wielu cnót, które mają, grzechy też ich dotyczą. Nieczystość, lenistwo, chciwość. Wielu z nich zaczyna od pychy. To się pojawia już w seminarium. Mają przeświadczenie, że muszą być słuchani, że są lepsi od innych. Tyle że kończy się zazwyczaj lenistwem, rezygnacją.

Spotkał pan księdza z pasją, powołaniem, bez grzechów, o których pan pisze?

Spotkałem wielu księży z pasją. Są bohaterami książki, ale każdy z nich jest też grzesznikiem. Jeden z księży poradził mi, żebym pytał wszystkich o to, jak się zakochiwali, gdy byli już w stanie duchownym. Przecież miłość dotyczy każdego z nas, a jeśli ktoś mówi, że nigdy się nie zakochał, to kłamie.

Jak mówili o miłości, zakochaniu?

Tak jak my. Są w tej kwestii zwykłymi ludźmi.

Ale obowiązuje ich celibat. Jest w nich wstyd, gdy o tym mówią?

To nie było łatwe, nakłonić dorosłego faceta, by powiedział jak spędza wieczory.

Zamieniliście się rolami i to pan był tym spowiadającym?

Może w pewnym sensie tak mnie traktowali. Chciałem usłyszeć, o czym rozmawiają w czterech ścianach plebanii. Jeden z nich powiedział mi, że gdyby to nagrać, to byłoby to samo, co u „Sowy i przyjaciół”. Przeklinają, piją, objadają się, kochają.

Na potrzeby książki założył pan sutannę, by samemu przekonać się, jak to jest być duchownym, obserwować reakcje ludzi.

Przede wszystkim czułem otaczającą mnie pustkę. Nikt nie chciał podejść, uśmiechnąć się, zagadać. Nawet ludzie wierzący, patrzący na mnie z sympatią zachowywali dystans. Chodząc w sutannie czułem, jakbym był otoczony polem siłowym, które odpycha innych. Zdałem sobie sprawę, że to strasznie ciężka robota.

Z pana książki wynika, że są księża, którzy pełnią posługę, a są niewierzący.

Zdarzają się tacy, którzy przestali wierzyć. Zacząłem się zastanawiać, jak funkcjonują. Jesteś dorosłym człowiekiem, pewnego dnia wchodzisz do kościoła i uświadamiasz sobie: „O, ku…a, już nie wierzę w Pana Boga!” I co dalej? W zasadzie taki ksiądz powinien wyjść i zrzucić te śmieszne ciuchy. Jednak po chwili włącza się lęk: „Zrzucę, wyjdę i jak się utrzymam, gdzie będę mieszkał, jak przyjmie to rodzina?” Więc zostają i traktują to jako zwykły zawód.

Są też tacy, którzy wierzą, ale jednocześnie łamią podstawowe zasady: celibat, przykazania kościelne.

Rozmawiałem w domu księży emerytów z duchownym, który przez 40 lat miał stałą partnerkę. Gdy związek się zaczął, sprawa dość szybko wyszła na jaw i przełożeni wysłali go za granicę, by wszystko przemyślał. Po powrocie nie potrafił z nią zerwać. Dostał więc ciche przyzwolenie przełożonych na ten związek, pod dwoma warunkami: muszą być dyskretni i nie mogą mieć dzieci. Ten ksiądz liczył na to, że na emeryturze wreszcie będzie mógł prowadzić normalne życie z kobietą. Tyle że ona zmarła na raka. I nawet po tylu latach razem nie był w stanie powiedzieć o niej: moja partnerka, moja ukochana. Nazywał ją „moją katechetką”. Sam przed sobą nie potrafił przyznać, że ją kochał. Nie potrafił wyrwać się z tego zakłamania.

Czasem jednak dzieci się zdarzają…

Ten duchowny nie miał dzieci, choć przyznał, że marzył o tym. Generalnie jest tak, że biskup woli nie wiedzieć. Ksiądz ma to załatwić tak, by nie było zgorszenia. Najczęściej jest przenoszony do parafii daleko od kobiety i dziecka. Zdarzali się jednak też tacy hierarchowie, którzy kazali księżom zdjąć sutannę i wychowywać dziecko.

Może problem rozwiązałoby zniesienie celibatu?

Na pewno zbliżałoby to kapłanów do życia normalnych ludzi. Tyle że dla hierarchii kościelnej byłoby to trudne do zaakceptowania. Wielu z księży ma nadzieję, że coś się zmieni w kwestii celibatu. Za większością argumentów w tej kwestii zazwyczaj stoi Ania, Justyna lub Kasia. Oni chcą po prostu normalnie żyć i kochać.

Ile zarabia ksiądz w Polsce?

W zwykłej, przeciętnej parafii 3-4 tysiące złotych. To nie jest dużo, ale z drugiej strony ksiądz ma zapewnione mieszkanie, meble, więc cała kwota jest dla niego. Zarabiają dodatkowo, gdy uczą religii. Są to zazwyczaj dobrze wykształcone osoby, które jednak nie wierzą, że poradziłyby sobie w normalnym świecie. Myślę, że żyją w pewnym oderwaniu od ludzkich spraw. Jeden z rozmówców zwracał mi uwagę: „Wiesz, że duchowni nie myją po sobie toalet? Duchowni są od innych spraw”. Z drugiej strony rozmawiałem z księdzem, który zaprosił mnie do swojego pokoju i zapytał: widzi pan tu łóżku? Nie widziałem. Powiedział, że śpi na podłodze, by pamiętał, po co tutaj jest. Księża często są dla siebie bardzo brutalni.

Ale też część z nich bagatelizuje takie sprawy jak pedofilia w Kościele.

Pedofilia i homoseksualizm są w tej książce, choć w ograniczonym zakresie. To nie jest dominujący problem Kościoła, choć hierarchia nie potrafi się z tym rozliczyć, a nawet kryje przestępców. Opisuję historię biskupa, który przyjeżdżał do seminarium i wybierał sobie chłopców, z którymi później spędzał czas. Jest to jednak niewielki ułamek duchowieństwa. Przeraża to, że przez lata Kościół milczał o tych grzechach.

Z drugiej strony pokazuje pan duchownych, którzy chcieli walczyć z pedofilią, ale ponoszą za to konsekwencje.

Duchowny z kurii biskupiej był świadkiem tego jak rozliczano księdza, o którym wszyscy wiedzieli, że lubi obcować z nieletnimi chłopcami. Osoba, która to weryfikowała, powiedziała, że nie zauważyła niczego złego poza tym, że ksiądz na powitanie całuje mężczyzn w usta. Całe grono przyjęło to ze spokojem. Mój rozmówca relacjonował, że aż się trząsł, bo prawda była powszechnie znana. Nagle rzucił do przełożonych: „Skoro wszystko jest w porządku, to na koniec pocałujmy się wszyscy w usta”.

Gdy pan chodził w sutannie, posunął się do prowokacji i zabrał na spacer kobietę. Jak reagowali przechodnie?

To było okropne. Lubieżne uśmieszki, docinki. To nienormalne, że ksiądz w publicznym miejscu nie może się pojawić z kobietą. Jeden z duchownych, opowiadał mi, że gdy był klerykiem w seminarium, przyjechała do niego w odwiedziny siostra. Nie chciał się z nią chować po pokojach, więc zabrał ją na spacer. Po powrocie wezwał go przełożony i przekazał, że dostał mnóstwo telefonów. Wierni skarżyli się, że ksiądz sieje zgorszenie. Gdy ksiądz wyjaśniał przełożonemu, że chciał zachować się uczciwie i transparentnie, dlatego wybrał spacer w publicznym parku, usłyszał, że nie liczy się uczciwość, a odbiór społeczny. Gdy skończyłem eksperyment, z wielką ulgą odwiesiłem sutannę w najdalszy kąt. To naprawdę ciężki brzemię, choć tylko się o to otarłem.

Schował pan sutannę, a pójdzie pan jeszcze do kościoła po tym, co usłyszał od księży?

Chodzę co niedziela do kościoła. Nie mogę się spowiadać, bo jestem rozwodnikiem i Kościół nie bardzo wie, co ze mną zrobić. A praca nad książką sprawiła, że Kościół jest dla mnie bardziej uczłowieczony, bliższy. Bardziej rozumiem księży i tę instytucję.

***

Książka „Czarni” Pawła Reszki trafi do księgarń 4 września nakładem wydawnictwa „Czerwone i Czarne”

Największym trollem w PiS jest Jarosław Kaczyński. Ten od „gorszego sortu, mord zdradzieckich, gestapo…”, itd.

Kmicic z chesterfieldem

Donald Trump odwołał swoją wizytę w Polsce. Oficjalną przyczyną jest huragan Dorian, który może na początku przyszłego tygodnia uderzyć we Florydę.

Amerykańscy dziennikarze zwracają jednak uwagę, że prezydent weekend spędza czas na prywatnym polu golfowym.

Biały Dom podkreśla, że prezydent w niedzielę uda się do Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego. Donald Trump opuścił Biały Dom w piątek i udał się helikopterem do swojej rezydencji w Camp David w Maryland, a stamtąd helikopterm poleciał do posiadłości w Wirginii.

Prezydent umila sobie czas grając w golfa, ale są z nim eksperci, którzy śledzą trasę huraganu.

Według najnowszych prognoz „Dorian” zmierza na północ i przejdzie wzdłuż wybrzeża. Władze apelują do mieszkańców Florydy, aby nadal zachowali czujność. Ostrzegają też przed zagrożeniem inne stany.

Szanowny Panie…

View original post 2 115 słów więcej

 

Kuchciński, maskotka Kaczyńskiego. To prezes w pigułce

Z dużym rozbawieniem obserwuję udawane zaskoczenie bizantyjskim stylem sprawowania swojej funkcji przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. To przecież nie jest tak, że politycy partii rządzącej przez ostatnie lata kierowali się w swoich działaniach, zgodnie z zapowiedzią z expose Beaty Szydło, wyłącznie “umiarem i pokorą”, stronili od luksusów czy odmawiali sobie okazji do stawania w świetle reflektorów. Ta władza ani przez moment nie była skromna. Od pierwszej chwili, gdy zdobyli większość w Parlamencie, robili wszystko, by dobra zmiana jak najszybciej zmieniła się w “dojną” a cierpiący przez długie osiem lat w opozycji działacze w końcu mogli podreperować swoje domowe budżety.

To niebywały paradoks, że to właśnie Marek Kuchciński, znajdujący się obecnie w coraz większym wizerunkowych tarapatach jest uznawany za autora słynnego powiedzenia “Teraz Kurwa My”. Właśnie ten mechanizm, niegdyś regularnie krytykowany przez środowisko skupione wokół prezesa PiS, od 2015 roku wprowadzany jest w życie z żelazną konsekwencją. Myli się jednak ten, który myśli że ujawnienie “Kuchciński Gate” i afery “AirKuchciński” zakończy się jego dymisją. Nie stało się nic Beacie Szydło za przyznanie swoim ministrom i sobie samej gigantycznych nagród, nie stało się nic Michałowi Dworczykowi za fałszywe oświadczenia majątkowe, czy senatorowi Kogutowi za działania korupcyjne. Nieznana jeszcze w Polsce skala żerowania na państwowym majątku i majątku spółek Skarbu Państwa została zatwierdzona przez aklamację i nikt w zasadzie o to lidera ugrupowania nie pyta, nie chcąc zajmować mu głowy. Budżety kancelarii Sejmu, Senatu, Prezydenta czy Prezesa Rady Ministrów rosną rok w rok, łącznie generując już w 2017 roku ponad 1 mld złotych. Rząd jest najliczniejszy w historii, biurokracja się rozrasta, a “biernych, miernych ale wiernych” wciąż przybywa w każdym miejscu, gdzie tylko da się ich upchnąć.

Jeśli cokolwiek zaskakuje w sprawie afery samolotowej to fakt, że starający się tuszować afery i reglamentować obciążające w różny sposób obóz rządzący informacje, MON “wsypał” Kuchcińskiego przekazując posłom opozycji setki stron dokumentów, które czarno na białym pokazały, że marszałek Sejmu uznał, że państwo kupiło mu prywatny, luksusowy samolot, który może traktować jako taksówkę dla siebie i swojej rodziny. To sprawiło, że dalsze udawanie, że “nic się nie stało” staje się dla polityków PiS dużym problemem. Kuchcińskiego skrytykował prezes PiS, prezydent Duda a dziś także Joachim Brudziński, który domaga się od swojego kolegi słowa “przepraszam”. Pytanie jednak, czy ten kryzys jeszcze ktoś kontroluje. Warto zwrócić uwagę na to, co napisał na Twitterze Roman Giertych, wspominając czasy swojego ministrowania w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

“Kiedyś leciałem do Stambułu z wizytą na posiedzenie ministrów edukacji RE. Ponieważ musiałem być wcześnie rano, to leciałem TU-154. Chciałem pokazać żonie Stambuł (nie była odrębnie zaproszona). Przyleciała lotem rejsowym i tak samo wróciła. Takie były zasady. Premierem był JK” – napisał popularny mecenas i były wicepremier w czasach poprzednich rządów Prawa i Sprawiedliwości.

To, że dziś tamte zasady nie są respektowane świadczy dobitnie, że samodzielnie sprawowane rządy zdeprawowały PiS doszczętnie i raczej nic nie wskazuje na to, by miała nastąpić refleksja. Wręcz przeciwnie, z ostatnich doniesień mediów wynika, że najważniejsi funkcyjni politycy PiS właśnie zafundowali sobie kolejne podwyżki.

Wszystko więc wskazuje na to, że kolejne kryzysy wizerunkowe lada moment mogą na partię rządzącą spaść niczym lawina. I nie pomoże prezes Kaczyński ze swoimi dyscyplinującymi listami do działaczy. Nad tym rozpasaniem nikt już nie panuje.

Kuchciński to Kaczyński wielkości członka. Maskotka „teraz kurwa my”.

Kmicic z chesterfieldem

„Ministerstwo ZDROWIA przelało fundacji o. Rydzyka prawie 1 mln zł. Tak wynika z odpowiedzi na moje zapytanie. Umowy Ministerstwa z fundacją Rydzyka dotyczyły… kampanii INFORMACYJNEJ nt. walki z nowotworami. I to w czasie, gdy brakuje pieniędzy na LECZENIE raka” – napisał na Twitterze Krzysztof Brejza. Tak wynika z pisma, które poseł PO otrzymał w odpowiedzi na pytania zadane ministrowi Łukaszowi Szumowskiemu.

W piśmie wyszczególniono kwoty, które zostały przekazane fundacji Rydzyka. I tak w 2016 r. przelano 182 940 zł, rok później było to 488 604,26 zł, a w 2018 r. – 202 439,02 zł. Krzysztof Brejza zapowiedział, że wystąpi w…

View original post 1 193 słowa więcej

 

Pisowskie szweje latają wojskową CASĄ jak taksówką. Kolejny raz Krzysztof Brejza nakrywa tych ancymonków

Krzysztof Brejza po raz kolejny ujawnił, że politycy PiS traktują państwo polskie niczym prywatny folwark. Tym razem sprawa dotyczy wykorzystywania wojskowej Casy do osobistych podróży.

Oprócz samolotów rządowych, władza rozochociła się w lataniu… wojskową CASĄ. Stworzyli MON-TAXI. […] Rekord Beata Szydło, ale Mateusz Morawiecki również korzysta z kosztownych lotów wojskowym samolotem” – informuje na portalu społecznościowym poseł PO.

Oprócz Szydło i Morawieckiego na liście korzystających z CASY są m.in.: Joachim Brudziński, Elżbieta Rafalska, Andrzej Lipiński, Beata Kempa czy Anna Anders. Premier Morawiecki odbył 45 lotów, ale rekordzistką w korzystaniu z usług MON-TAXI jest Beata Szydło, która latała CASĄ ponad 70 razy.

Jak sama komentuje, była zmuszona do tych lotów: „Ja bardzo chętnie podróżowałabym normalnie środkami lokomocji publicznej, wsiadając do pociągu, przemieszczając się własnym samochodem, ale nie mogę tego robić dlatego, że jestem osobą chronioną.” Koszt tych „przymusowych” podróży byłej pani premier to niebagatelna kwota 2 milionów 618 tysięcy złotych.