Kler i pedofilia to dwie powiązane rzeczywistości

– „Pedofilia i homoseksualizm? To są rzeczywistości w jakiś sposób powiązane” – czytamy na Twitterze RMF FM. Słowa te padły na antenie z ust płockiego biskupa pomocniczego Mirosława Milewskiego – gościa porannej audycji w tej stacji.

Ta wypowiedź wywołała falę komentarzy: – „Ktoś mógłby powiedzieć, że bycie księdzem i pedofilia to są „rzeczywistości w jakiś sposób powiązane””; – „Rośnie gorszy od Jędraszewskiego! drżyjcie katolicy”; – „Że też księża czy biskupi zawsze wszystko lepiej wiedzą w sprawie seksu A szczególnie gejowskiego, ciekawe dlaczego?”.

– „Dobry tekst do wykorzystania w drugiej części „Tylko nie mów nikomu”. Klechy dalej nic nie zrozumiały” – dodał jeden z internautów. Pierwsza część dokumentu braci Sekielskich o pedofilii w polskim Kościele miała w internecie kilkanaście milionów odsłon.

Gość RMF FM skorzystał też z okazji, aby skomentować ostatnie doniesienia na temat mobbingu i skandalicznego zachowania arcybiskupa Leszka Sławoja Głodzia . -„23 lata kapłaństwa mam – skoro już te daty przywołuję. Ani święcenia kapłańskie, ani biskupie nie powodują, że człowiek jest wolny od czasami niewłaściwego języka, od zachowań, które mogą stać w sprzeczności ze święceniami. Wiem, że takie rzeczy mogą się wydarzyć” – stwierdził Milewski.  Po czym zapewnił, że ani nigdy nie spotkał się z takimi zachowaniami, ani też nigdy nie słyszał podobnych słów w ustach gdańskiego hierarchy.

Biskup płocki wypowiedział się także na temat Halloween. – „Nie jest grzechem, ale ja oczywiście do tego nie zachęcam – to nic dobrego” – powiedział Milewski. Od kilku lat przedstawiciele polskiego Kościoła z uporem godnym lepszej sprawy piętnują tę dziecięcą zabawę.

Kościół to dzisiaj instytucja szczucia – polski Kościół Nienawiści. Taka wartość chrześcijańska – nienawiść.

Kmicic z chesterfieldem

– „Nie ma niedzieli, żeby proboszcz nie prosił o pieniądze. Czasem człowiek ma wrażenie, że to mamona jest ważniejsza niż Ewangelia. Styl, w jakim mówi jest skandaliczny. Człowiek ma wrażenie, że on żąda, a nie prosi” – powiedział „GW” jeden z parafian kościoła pw. Zmartwychwstania Pańskiego w Poznaniu. Proboszcz ks. Stanisław Pankiewicz ogłosił bowiem, ile trzeba zapłacić za tzw. wypominki za zmarłych.

Roczne „kosztują” 50 zł – przez cały rok po mszy o godz. 8.00 wyczytywane będzie nazwisko zmarłego.   – „Doszliśmy do ściany, skoro na ambonie padają konkretne kwoty. Jeśli tak, to chyba warto wprowadzić oficjalne cenniki i zainstalować kasy fiskalne” – skomentował inny parafianin.

Inny w mailu nadesłanym do „GW” napisał: – „Jest to dla nas bulwersujące zjawisko godzące w nasze postrzeganie wiary, instytucji Kościoła i nie mające prawa bytu w świetle nauk papieża Franciszka. (…) Jest to nie pierwsza sytuacja, w której zachowanie naszego obecnego proboszcza jest dla…

View original post 1 135 słów więcej

 

Marta Kaczyńska i Terlecki na Halloween

Prof. Magdalena Środa na temat moralności środowiska PiS oraz różnicy między wielkimi słowami wypowiadanymi z ust polityków formacji – a rzeczywistością.

Środa swój wpis na Facebooku i wyliczanie nazwisk zaczęła od Marty Kaczyńskiej, która jest obecnie w trzecim związku małżeńskim. Socjolożka nie zapomniała o obecnej aferze związanej z szefem NIK Marianem Banasiem czy o kierującym TVP – Jacku Kurskim.

Uwielbiam te pisowskie wzory osobowe!! Prawdziwa hagiografia. Marta Kaczyńska – przykład świętej rodziny, arcybiskup Głódź – przykład chrześcijańskiej pokory, Banaś – przykład heroicznej uczciwości, Misiewicz – przykład militarnych kompetencji, Jacek Kurski – przykład rzetelności dziennikarskiej, Morawiecki – przykład suwerenności politycznej i prawdomówności, Kaczyński – przykład niezwyciężonego demokraty.. No wszędzie te ideały! Właściwie całą partię można od razu beatyfikować i posłać do raju – podsumowała Środa polityków i osoby związane z PiS.

Reakcje internautów:

Tych wzorów” ciągle przybywa. Budzę się rano, robię kawę i zanim włączę tv, to już się zastanawiam – kto dziś następny!.

Tam jest wszystko na odwrót, czyli symbolem uczciwości jest ktoś do cna nieuczciwy, symbolem prawdomówności jest kłamca, kompetencji nieuk i dyletant, pokory zarozumiały megaloman. Odwrócenie pojęć o 180 stopni. To musi być metoda”.

Smutne co stało się w ludzkich głowach. Ja muszę pogodzić się z etykietą człowieka II sortu”.

Kreować to się można… ale przeraźliwie smutne jest to, że ludzie aprobują te paranoiczne zjawiska…”.

Szyszko santo subito prawdopodobnie. Kaczyńskiego to będziemy chyba mieć kopiec, a na nim gipsowy monument większy od tego ze Świebodzina. Podświetlony. Wprawdzie przez dwa tygodnie nie będzie nikt w Polsce miał usztywnionego złamania, ale będzie warto. Minister spraw zagranicznych w swojej pierwszej wizycie będzie nazywał go *Proud of Poland *. Oczyma wyobraźni widzę ten piękny obraz”.

Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu w specjalnym oświadczeniu skierowało się do wiernych w związku z Halloween.

Przestrzegamy przed Halloween, jest to niebezpieczny festiwal brzydoty dla ludzkiej duszy. To mroczne okultystyczne święto. Nie należy ulegać modzie Halloween, to szczególny apel dla chrześcijańskich rodziców, by byli czujni. Diabeł nie żartuje. Pielęgnujmy u dzieci katolickie wychowanie – czytamy w piśmie duchownych.

Ks. Robert Skrzypczak: „Świętowanie Halloween i promowanie tego zwyczaju jest grzechem. (…) To tak jakby iść na oddział chorób zakaźnych bez maseczki. Tu naprawdę nie ma żartów. A posyłanie dziecka na tego typu imprezy to głupota i narażanie go na niebezpieczeństwo”.

Komentarz Wojciecha Cejrowskiego (podróżnik, prawicowy publicysta)

Lubię różne amerykańskie zjawiska kultury – bluesa, country, hollywoodzkie filmy, no i nie rozumiałem, czemu zabawa z dyniami komuś przeszkadza. Potem się dowiedziałem. Pogadałem z egzorcystami, poczytałem i zorientowałem się, czym jest to święto oraz jakie niesie zagrożenia.

Dziś wiele osób jest podobnie niezorientowanych jak ja wtedy i drażni je czepianie się zabawy w duchy i dynie”. Wtedy byłem głupszy, teraz jestem mądrzejszy. Wtedy nieświadomy, teraz uświadomiony. Nie widzę w tym nic złego, że się douczyłem.
To dość powszechne zjawisko, że w młodości uważamy, iż coś jest dla nas niegroźne, a z wiekiem dochodzimy do przekonania, że jednak jest groźne, czasami śmiertelnie. Palacze zaczynają od małego dymka, a po latach kończą w umieralni na raka ze słowami jaki ja głupi byłem”.

Stany Zjednoczone 

Prezydent USA Donald Trump i pierwsza dama Melania Trump rozdawali cukierki wystrojonym dzieciom podczas zorganizowanego w poniedziałek w Białym Domu święta Halloween.

Reakcje internautów:

To nie amerykanów wyszło tylko z Irlandii, bo to właśnie w Irlandii się zaczęło i jest podobne do Dziadów, które jeszcze jest w niektórych rejonach Polski”.

Ciekawe, kiedy ePiSkopat z PiS potępią sojusznika, który celebruje mroczne święto”.

Co za ciemnota. Aż żal to czytać. Kościół promuje mszę zamiast zbierania cukierków. Wiara jak wódka w nadmiarze odbiera rozum. Najlepsze jest to, że ci, co nie wiedzą nic o życiu mówią nam jak mamy żyć. Nie tylko w tej dziedzinie”.

Strasząc diabłem w Halloween świetnie odstrasza się dzieci i młodzież od kościoła. Bo szuka się diabelskich sił tam, gdzie ich nie ma . Proponuję poszukać gdzie indziej…”.

Gosiewska, Kempa czy Mazurek też nie muszą”.

W gruncie rzeczy, mógłby się przebrać za człowieka bez twarzy…

Czy to Dracula, bo bez okularów niezbyt dobrze widzę?”.

Moja mama myślała, że on to ze sto lat ma, biadoliła, że: gdzie oni mają sumienie jeszcze takiego staruszka wykorzystywać”.

 

Szydło, wyrodna matka

Publicysta katolicki Tomasz Terlikowski skomentował urlop ks. Tymoteusza Szydły, syna byłej premier. – Gdybym ja był doradcą księdza Tymoteusza Szydło, powiedziałbym: lepiej powiedzieć, jak jest, niż straszyć pozwami – powiedział Terlikowski. Jak stwierdził, wokół święceń młodego księdza zrobiono „medialny szum” i stał się on osobą publiczną.

Tomasz Terlikowski sprawę księdza Tymoteusza Szydło komentował w programie Onetu. – Cała ta historia jest skomplikowana. Najpierw zrobiono wielki medialny szum wokół święceń kapłańskich Tymoteusza Szydły, były tam telewizje, opowiadano o tym, transmitowano to wszystko. Zrobiono z niego postać publiczną, oczywiście trochę do tego przyłożyły się później media, informując, gdzie on się przenosi i tak dalej – powiedział Terlikowski.

Terlikowski o Tymoteuszu Szydle: Lepiej powiedzieć, jak jest

– W takiej sytuacji bardzo trudno uniknąć takich pytań i gdybym ja był doradcą księdza Tymoteusza Szydły, powiedziałbym: lepiej powiedzieć, jak jest, niż straszyć pozwami. Kiedy nie znamy prawdy, to podejrzenia, plotki i sugestie są zazwyczaj dużo gorsze niż prawda – dodał publicysta.

Terlikowski odniósł się w ten sposób do oświadczenia pełnomocnika Tymoteusza Szydły na temat „nieprawdziwych oraz zniesławiających plotek, dotyczących rzekomej przyczyny urlopu księdza Tymoteusza Szydło”. W stanowisku prawnik Maciej Zaborowski podkreśla, że informacja o ojcostwie syna europosłanki jest nieprawdziwa. Natomiast wobec osób, które rozpowszechniają „kłamstwa”, kierowane będą pozwy.

Terlikowski przekonywał w Onecie, że dla przejrzystości i dobra samego księdza prawda powinna wyjść na jaw. – Odpowiedzi mogą być dziesiątki, ale lepiej jej udzielić, niż pozwolić, żeby plotki hulały. Nie da się ich zamknąć pozwem sądowym – stwierdził.

Zgwałcona Polska

Na światło dzienne wychodzą kolejne fakty dotyczące Mariana Banasia, którego jeszcze nie tak dawno prominentni politycy PiS nazywali kryształową uczciwością. Tym razem okazuje się, że pan Banaś był też współwłaścicielem kamienicy sąsiadującej z tą, gdzie wynajmowano pokoje na godziny.

Z redakcją „Gazety Wyborczej” skontaktowała się Teresa H. S. mieszkająca od lat w USA. Okazuje się, że to właśnie z nią Banaś zakupił nieruchomość przy ul. Krasickiego 26. Kamienica ponad 100 – letnia, trzypiętrowa, o powierzchni ponad 422 m kw. Pani Teresa wyłożyła na jej zakup 200 tys. zł, a Banaś podjął się uwolnienia budynku od niewygodnych lokatorów i to był właśnie jego wkład w biznes. Po 9 latach sprzedali kamienicę za 1,2 mln zł i podzielili się pieniędzmi.

W 2014 roku Teresa H. S. uznała, że należy jej się jeszcze 100 tys. zł z odsetkami i oddała sprawę do sądu. Banaś przyznaje, że nie wywiązał się do końca z zawartej umowy, bo nie udało mu się wyremontować kamienicy, ale nie czuł się zobowiązany do oddania żądanej kwoty. Sprawa w sądzie zakończyła się jego zwycięstwem. Krakowski sąd oddalił pozew pani Teresy, a kamienica jest dzisiaj w rękach firmy Koneser i po generalnym remoncie, jest warta fortunę.

Dziwne, że Teresa H.S., która sama nawiązała kontakt z redakcją „Wyborczej”, nagle zmieniła zdanie i wycofała się. I to akurat wtedy, gdy dziennikarze zaczęli drążyć temat, a nawet spotkali się już z prezesem NIK.

Ciekawe, co przekonało ją, by zrezygnowała? Internauci mają swoje przypuszczenia. Podejrzewają, że to „klasyczny trik z Ojca Chrzestnego: Została złożona propozycja nie do odrzucenia” czy też „Zorientowała się, że może komuś z rodziny przytrafić się jakieś „kuku”. Ot cala tajemnica”.

Gangsterzy i kopulanci w sutannach – tak wygląda sojusz PiS i Kk. Zgwałcili nam Polskę.

Kmicic z chesterfieldem

16 księży archidiecezji gdańskiej w oświadczeniu wysłanym do nuncjusza apostolskiego w Polsce abpa Salvatore Pennacchio potwierdziło prawdziwość informacji zawartych w reportażu TVN24 „Czarno na białym” na temat metropolity gdańskiego Sławoja Leszka Głódzia. „Ksiądz o abp Głódziu: „Publiczne poniżanie – on jest w tym naprawdę niezły”.

W swoim oświadczeniu duchowni wyrażają gotowość powtórzenia zarzutów wobec abpa Głódzia nuncjuszowi apostolskiemu w Polsce. Mówią o publicznym poniżaniu przez metropolitę gdańskiego, wymuszaniu pieniędzy i ubliżaniu im za zbyt niskie datki.

Nazwiska 16 księży zostały podane do wiadomości nuncjusza. Treść oświadczenia przekazano też do wiadomości Sekretariatu Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski.

Z reportażu TVN24 wynikało, że składane wcześniej przez księży skargi na postępowanie Głódzia pozostały bez echa. Nie zareagował na nie ani poprzedni, ani obecny nuncjusz  apostolski w Polsce.

– „W tym wypadku tylko systematyczna akcja typu: nie idziemy do kościoła (i nie dajemy na tace i inne) wywoła jakiś efekt, na reakcję z…

View original post 489 słów więcej

 

Małgorzata Kidawa-Błońska na prezydenta

Jestem gotowa, aby w wyborach prezydenckich pokonać Andrzeja Dudę i mam pomysł, jak to zrobić; jeśli moja kandydatura zostanie wystawiona, biorę się do tego, żeby te wybory wygrać, kandydat KO będzie znany na początku grudnia – mówiła we wtorek Małgorzata Kidawa-Błońska (PO).

Kidawa-Błońska była pytana w rozmowie z gazeta.pl o ewentualny start w wyborach prezydenckich. „Jesteśmy na etapie wyłaniania kandydata czy kandydatki Koalicji Obywatelskiej na tę funkcję. Jeżeli będzie zgoda i będzie wystawiona moja kandydatura, ja z całą odpowiedzialnością biorę się do tego, żeby te wybory wygrać” – powiedziała.

Dopytywana, czy jest gotowa i miałaby pomysł, na to, żeby pokonać w wyborach urzędującego prezydenta Andrzeja Dudę, odparła: „mam pomysł i jestem gotowa”. Kidawa-Błońska zaznaczyła, że nie jest jeszcze kandydatką i nie prowadzi kampanii. Nie chciała powiedzieć, jaki ma pomysł na wygranie z Dudą.

Według Kidawy-Błońskiej, powinniśmy jak najszybciej poznać kandydata KO na prezydenta. „Uważam, że od 1 stycznia trzeba już zacząć kampanię, to będzie krótka kampania, niecałe pół roku, więc to jest mało czasu, żeby dotrzeć do wszystkich Polaków. Dlatego podejrzewam, że na początku grudnia ta kandydatura będzie już znana” – powiedziała wicemarszałek Sejmu.

Książka Tuska

Na pytanie, czy książka szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska pt. „Szczerze”, która ma się ukazać 12 grudnia, będzie wstępem do jego kampanii prezydenckiej odparła: „Donald Tusk wyraźnie powiedział, że 2 grudnia zabierze głos, cieszę się, że napisał książkę, bo znając jego poprzednie, na pewno będzie książką ciekawą”.

Kidawa-Błońska na uwagę o krótkiej liście kandydatów na prezydenta w samej PO, odparła, że w Platformie jest kilku kandydatów. – Przede wszystkim jest Donald Tusk, to jest kandydat, który chyba wszyscy nie mają wątpliwości i jest wśród nas kilkoro osób, które mają zaufanie społeczne i mogą o tę funkcje się ubiegać, więc jeśli chodzi o naszą formację to nie ma krótkich list – mówiła wicemarszałek Sejmu.

Podkreśliła, że na razie Koalicja Obywatelska nie ma oficjalnego kandydata w wyborach prezydenckich.

Pytana o ewentualne prawybory, powiedziała, że jeżeli będzie chęć ich przeprowadzenia, to jest gotowa wziąć w nich udział. Jak dodała, „Donald Tusk jest poza prawyborami” i jeżeli zdecyduje się na start, to na pewno wszyscy z PO „będą na niego pracować”.

Książka Tuska zatytułowana „Szczerze”, która opowiadać ma m.in. o kulisach europejskiej polityki ukazać ma się 12 grudnia nakładem Wydawnictwa Agora. – Jak mówi obecna władza: uczciwi nie mają się czego obawiać – napisał b. premier na Twitterze komentując informację zapowiadającą ukazanie się jego książki.

Więcej >>>

Banaś, pisowski François Vidocq. Takie europejskie standardy

Dziennikarki „Rzeczpospolitej” sprawdziły, kim był Henryk Stachowski – mężczyzna, który podarował Marianowi Banasiowi kamienicę w Krakowie i dom na wsi. Dokumenty, które uzyskały w Instytucie Pamięci Narodowej w Warszawie i Krakowie poddają w wątpliwość słowa Banasia o Stachowskim. 

Jak przypomina „Rz”, Banaś sam mówił w mediach o tym, że otrzymał kamienicę od „żołnierza AK”. Według słów Banasia Stachowski był żołnierzem Kedywu AK, po wojnie zaś został aresztowany przez UB; był torturowany i skazany na więzienie. Następnie pracował m.in. w Domu Handlowym Jubilat w Krakowie, gdzie zakładał „Solidarność”. Zmarł 22 czerwca 2007 r.

Autorki tekstu sprawdziły, czy nazwisko Stachowskiego pojawia się w rejestrze Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej – nie było go tam. Okazało się też, że jako człowiek zakładający „Solidarność” nie był represjonowany w PRL, co jest zaskakujące. „Rz” sprawdziła w archiwach przeszłość Stachowskiego.

Okazało się, że w maju 1945 r. Stachowski, wraz z pięcioma innymi osobami napadł z bronią w ręku na Komunalną Kasę Oszczędności w Myślenicach; przejął 130 000 zł. Zatrzymało go wtedy UB. Napad przypisano wywrotowej wobec państwa grupie leśnej „Cement”, która działała trzy miesiące i miała na koncie dwa napady; Stachowski brał udział tylko w jednym. Za to skazano go na pięć lat więzienia. W dokumentach brak jednak informacji o przynależności do Kedywu AK. W IPN nie ma także dowodów na jego działalność w „Solidarności”.

W 1999 r. Stachowski wystąpił do sądu o zadośćuczynienie za działalność z tamtych lat. Napisał, że był „inwigilowany i śledzony” aż do momentu zmiany systemu ustrojowego. Autorki zaznaczają, że UB interesował się Stachowskim krótko, w latach 50. W IPN nie ma dowodów na intensywniejsze działania bezpieki wobec Stachowskiego. Interesujący jest również powód, dla którego Stachowski chciał uzyskać odszkodowanie – miał zamiar wykupić na własność mieszkanie, które zajmował od 40 lat przy ul. Potebni w Krakowie.

Sąd przyznał mu ostatecznie 68 tys. zł. „Rz” podaje, że nie wykupił mieszkania, ale niedługo po uzyskaniu przez niego pieniędzy, krakowski sąd wpisał do księgi wieczystej kamienicy przy Krasickiego 24 w Krakowie Mariana Banasia. Jak pisze „Rzeczpospolita”: starszy pan, któremu jeszcze niedawno sen z oczu spędzał brak własnego lokum i pieniędzy na jego wykup, w kilka miesięcy zdążył odzyskać kamienicę i darował ją Banasiowi.

Według „Faktu” Zbigniew Ziobro przeprowadził „nieudany szturm” i jego Solidarna Polska nie zwiększy stanu posiadania w rządzie. Co więcej, politycy PiS mają być niezadowoleni z działań ministra sprawiedliwości, padają oskarżenia o nieprzypadkowy „wyciek z prokuratury”.

Zaraz po wyborach parlamentarnych ruszyła giełda nazwisk w nowym rządzie, jaki formuje Zjednoczona Prawica (PiS, Porozumienie i Solidarna Polska). Ledwo ogłoszone zostały pełne wyniki wyborów, a politycy z otoczenia Zbigniewa Ziobry, lidera Solidarnej Polski, zaczęli w niektórych wypowiedziach podważać pozycję premiera Mateusza Morawieckiego, wskazując, że szefem rządu mógłby być prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Od dawna w doniesieniach medialnych padały sformułowania o tarciach na linii Ziobro-Morawiecki, zwłaszcza w spółkach Skarbu Państwa. Jednak wraz z deklaracjami Patryka Jakiego, który stwierdził, że „czas na rozmowę” o fotelu premiera dla Kaczyńskiego, w mediach zaczęły się pojawiać się też doniesienia o tym, że Zbigniew Ziobro próbuje wywalczyć sobie fotel wicepremiera.

Gowin i Ziobro mogą negocjować z Kaczyńskim

Sytuacja jest o tyle interesująca, że Zjednoczona Prawica (występująca w Sejmie jako klub PiS), liczy 235 posłów, ale Porozumienie wprowadziło ich 18, Solidarna Polska również 18. Liderzy tych partii, Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro, mają więc naprawdę dobre pozycje negocjacyjne względem Kaczyńskiego: bez ich posłów ZP nie ma większości w izbie niższej.

We wtorkowym „Fakcie” opisano dotychczasowe efekty rozmów obozu Zjednoczonej Prawicy. Sytuacja Gowina jest w ocenie informatorów gazety klarowna: pozostaje w rządzie, na stanowisku wicepremiera.

Rozwiązać miała się też sprawa Jadwigi Emilewicz, dotychczasowej minister technologii i przedsiębiorczości, o której spekulowano, że za swoją krytykę niektórych projektów PiS może stracić posadę. Emilewcz ma zostać w rządzie i kierować nowym Ministerstwem Rozwoju (kiedyś już istniało, ministrem był wówczas Mateusz Morawiecki, powstało m.in. na bazie dawnego ministerstwa gospodarki).

„Nieudany szturm Ziobry”. Padają oskarżenia o „przeciek”

Zupełnie inaczej wygląda za to pozycja ministra sprawiedliwości. „Fakt” donosi, że Solidarnej Polsce nie udało się zdobyć kolejnego ministerstwa i to mimo zdecydowanych prób Ziobry. Tekst zatytułowany jest zresztą „Nieudany szturm Ziobry”.

Część polityków Zjednoczonej Prawicy jest wściekła na zachowanie samego ministra sprawiedliwości oraz jego zaplecza. Chodzi o publiczne wypowiedzi podważające pozycję premiera Morawieckiego, a także ostatni wyciek informacji z prokuratury

– czytamy. W tym kontekście przywołano publikację „Rzeczpospolitej” o tym, że urzędnicy pracujący w Ministerstwie Finansów (gdy ministrem był m.in. Morawiecki), wyłudzali VAT. Informator dziennika wiąże negocjacje w wydaniu Ziobry i pojawienie się tekstu o przestępstwach w resorcie finansów, a termin nazywa „nieprzypadkowym”.

– W partii przyjęto to jako odwet za niespełnienie ambicji politycznych. Nietrudno się domyślić, gdzie jest źródło wycieku – opisywał informator „Faktu”.

Gowin deklaruje: Ziobro nie stawiał żadnego ultimatum

Także we wtorek w programie „Rozmowa Piaseckiego” w TVN24 o negocjacje wewnątrz obozu rządzącego był pytany wicepremier Jarosław Gowin, lider Porozumienia. Gowin zapewnił:

Sędziowie Sądu Najwyższego odrzucili dzisiaj pierwszy z sześciu protestów wyborczych polityków Prawa i Sprawiedliwości w związku z wyborami do Senatu.

PiS złożyło protesty wyborcze ws. okręgów: nr 12 – Grudziądz, 95 – Kalisz, 96 – Kalisz i 92 – Konin, nr 75 – Katowice i nr 100 – Koszalin. Wszędzie tam wygrali kandydaci opozycji.

– Nie będzie ponownego liczenia głosów w okręgu 75 – Mysłowice, Tychy. Sąd Najwyższy pozostawił bez dalszego biegu pierwszy protest wyborczy PiS. W proteście nie wskazano naruszeń prawa ani dowodów na nieprawidłowości – informuje Maciej Sztykiel z Radia Zet.

Oświadczenie Sądu Najwyższego

W dniu 29 października 2019 r. Sąd Najwyższy w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych na posiedzeniu niejawnym rozstrzygnął pierwszy (z sześciu) protest wyborczy złożony przez pełnomocnika wyborczego Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość (sprawa o sygn. akt I NSW 103/19), dotyczący ważności wyborów do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 13 października 2019 r. w okręgu wyborczym nr 75 obejmującym obszar powiatu bieruńsko-lędzińskiego oraz miast na prawach powiatu Mysłowic i Tychów (województwo śląskie). W okręgu tym mandat senatorski uzyskała Gabriela Morawska-Stanecka (Komitet Wyborczy Sojusz Lewicy Demokratycznej), która otrzymała 64 172 głosów, pokonując Czesława Ryszkę (Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość), na którego głosowało 61 823 wyborców”.

Banaś wprowadza nowe standardy przestępczości zorganizowanej. Wiele od niego nauczył się Kaczyński. A może – nie. W każdym razie w tym fachu Banaś jest wielce zdolny i nadaje się na szefa NIK. Patrz François Vidocq.

Kmicic z chesterfieldem

– „Złożyliśmy do sądu zażalenie na postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie zarzucanego przez G. Birgfellnera Jarosławowi Kaczyńskiemu oszustwa wielkich rozmiarów” – poinformował na Twitterze Roman Giertych. On i Jacek Dubois są pełnomocnikami austriackiego biznesmena.

11 października prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa z zawiadomienia austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Chodzi o budowę w centrum Warszawy dwóch wieżowców przez pisowską spółkę Srebrna.

Prokuratura, którą nadzoruje Zbigniew Ziobro, podjęła tę decyzję tuż przed wyborami do parlamentu. „Prokuratura odmówiła śledztwa dot. dwóch wież Kaczyńskiego – sprawa trafi do sądu”.

Dodajmy, że tego samego dnia prokuratura odmówiła również wszczęcia śledztwa w sprawie zawiadomienia, które złożyli posłowie PO. Dotyczyło ono możliwości popełnienia przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego poprzez m.in. płatną protekcję, powoływanie się na wpływy oraz przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.

Internauci w komentarzach obawiali się, że po ewentualnym uwzględnieniu przez sąd zażalenia, prokuratura niewiele zrobi:…

View original post 1 329 słów więcej

 

Klaudia Jachira

Pod czaszką byłej posłanki PiS

W odpowiedzi na krążący w  sieci filmik Jachiry sprzed żoliborskiej willi Jarosława Kaczyńskiego Krynicka napisała na Twitterze: „Kup sobie blaszkę i j***ij się w czaszkę …”

W ten sposób Krynicka słynąca z licznych wulgaryzmów i bezduszności, jaką się wykazała podczas strajku rodziców osób niepełnosprawnych, wyrażała swoją niechęć wobec Jachiry we wcześniejszych tweetach.

Teraz napisała: „Myślę, że dopiero z immunitetem Jachira pokaże na co ją stać. Współczuję koleżankom i kolegom, którzy będą zasiadać w ławach poselskich z tą aktoreczką” – pisała była posłanka PiS i coś w tym jest…

Nowo wybrana parlamentarzystka Koalicji Obywatelskiej celnie i w punkt żartuje teraz w swoim filmiku z ponownego liczenia głosów do Senatu na wniosek PiS.

Przekonuje, że Kaczyński przeprowadzi je we własnym domu, aby uniknąć „pomyłki”. „Tiry z kartami do głosowania wypełnią całą tę ulicę” – mówi i drwi: „Jak widzimy są tutaj dwa garaże. W jednym spokojnie da się upchnąć dwa miliony kart do głosowania; myślę, że nie będzie z tym problemu”.

„Będzie to więc idealne miejsce na zamontowanie najlepszej kserokopiarki, której wydruków nie będzie można odróżnić od oryginałów” – sugeruje, podkreślając z ironia, że w okolicy domu Kaczyńskiego jest bezpiecznie, bo „kręcą się ochroniarze”.

Kończy wreszcie emocjonalnie: „No to co? Śpij dalej, Polsko!”