Duda ośmiesza nam kraj. Kandydat PO tak czy siak pokona tę groteskę z PiS

Już się wszyscy zaczynali śmiać z Grzegorza Schetyny, bo nikt się do prawyborów miał nie zgłosić, a okazało się, że na końcu znowu śmieje się Schetyna. Zgłosił się prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, zawodnik wagi ciężkiej, który już pokonywał faworytów. To problem najpierw dla Kidawy, a później dla Dudy. 

  • Ostatniego dnia, gdy mijał czas na zgłaszanie kandydatów, do prawyborów prezydenckich w PO zgłosił się prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak.
  • Jaśkowiak ma za sobą już spektakularne zwycięstwa nad faworytami. W 2014 r. niespodziewanie pokonał w Poznaniu Ryszarda Grobelnego po czterech kadencjach urzędowania.
  • Jaśkowiak ma dużo atutów. Od Kidawy może okazać się retorycznie sprawniejszy i bardziej charyzmatyczny. Dla Dudy będzie nieprzewidywalny.

Miało nie być nikogo albo kandydat-zapchajdziura, żeby uniknąć kompromitacji, a zgłosił się prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. Już wcześniej nie bez powodu wymieniany jako jeden z kandydatów PO na prezydenta obok Rafała Trzaskowskiego i Kidawy-Błońskiej. To będzie bardzo ciekawa rywalizacja, w której szanse są wyrównane. Gra o prezydenturę zrobiła się dużo ciekawsza.

Jaśkowiak już raz był „challengerem”, czyli rzucającym wyzwanie silniejszemu. W 2014 r. startował na prezydenta Poznania, wprawdzie jako kandydat PO, ale przeciwko urzędującemu cztery kadencje prezydentowi Ryszardowi Grobelnemu. W pierwszej turze zgodnie z przewidywaniami wygrał Grobelny z wynikiem 28,5 proc., Jaśkowiak zdobył 21.5 proc. W drugiej Jaśkowiak rozbił Grobelnego, zdobywając aż 59,1. Uznano to za największe zaskoczenie wyborów samorządowych 2014.

Jaśkowiak jest bokserem i popiera prawa LGBT

W następnych wyborach pokonał już wszystkich przeciwników w pierwszej rundzie. Jego atuty to autentyczność, doświadczenie życiowe (nie był całe życie politykiem jak prawie wszyscy politycy) i odwaga. Nie wahał się w 2018 r. objąć honorowym patronatem imprezy środowisk LGBT „Poznań Pride Week” oraz Marszu Równości w Poznaniu. Ta „łatka” nie przykleiła się do niego. Raczej „łatka” bezkompromisowego polityka, który nie kalkuluje pod publiczkę.

W oczach homofoba albo tzw. szarego, czyli stereotypowo konserwatywnego Polaka, Jaśkowiak wygląda raczej jak wzorcowy przykład maskulinizmu. Jest bokserem, aktywnie trenującym w wolnym czasie i sparing partnerem zawodników wagi ciężkiej. Zarzuty o bycie politykiem LGBT będą się od niego odbijać. I pomogą w elektoracie lewicowym i wielkomiejskim, podobnie jak doświadczeni przedsiębiorcy, bowiem elektorat wielkomiejski jest liberalny światopoglądowo, ale także ekonomicznie.

Jaśkowiak jest rozwodnikiem, ale czy to obchodzi Polaków?

Deficyty? Poza Poznaniem jest zdecydowanie mniej rozpoznawalny niż Kidawa, nie mówiąc o Dudzie. Ale w prawyborach wybierać będzie partia, a nie Polacy, w partii Jaśkowiak ma duży respekt i znają go wszyscy. A do czasu samych wyborów Jaśkowiak zdąży ten brak zredukować właśnie dzięki prawyborom. Nie zapominajmy, że Andrzej Duda był dla zwykłego Polaka niemal anonimowy przed kampanią 2015 r.

Drugi potencjalny deficyt: Jaśkowiak jest rozwodnikiem. O ile jednak dla Polaków równouprawnienie LGBT jest wciąż bardzo kontrowersyjne, to sprawa rozwodów, równości kobiet i mężczyzn i liberalnej obyczajowości przechodzi w oczywistość szybciej, niż się jeszcze niedawno można było spodziewać. Polska jest jednym z najszybciej laicyzujących się krajów na świecie. No i Jaśkowiak, tak czy inaczej, nie będzie rywalizował o tych najbardziej tradycyjnych Polaków. Ci i tak poprą Dudę.

Groźniejszy niż Tusk

Dla Dudy wejście do gry Jaśkowiaka to duży problem. Plan kampanii był ustawiony pod Tuska. Trzeba było zacząć go przebudowywać pod Kidawę, a co jeśli okaże się, że kandydatem będzie Jaśkowiak? Stara zasada mówi, że lepiej być kandydatem mniej rozpoznawalnym, którego wizerunek można ukształtować niż dobrze znanym, ale z dużym anty-elektoratem. Dlatego, jeśli zwycięży w prawyborach, Jaśkowiak może być groźniejszym przeciwnikiem dla Dudy niż Donald Tusk.

Badania pokazują atuty Kidawy

Najpierw jednak trzeba pokonać Małgorzatę Kidawę-Błońską. Jaśkowiak może objawić jej deficyty. Kandydatki PO nie wystawiano w debatach przed wyborami parlamentarnymi z obawy o to, że może nie wypaść najlepiej. W prawyborach do debaty z Jaśkowiakiem na pewno dojdzie. Kidawa jest mniej charyzmatyczna niż Jaśkowiak. Ale ma też duże atuty.

Jak pokazaliśmy razem z Przemysławem Sadurą w opublikowanych właśnie na stronie Krytyki Politycznej nowych badaniach, Kidawa ma ciepły wizerunek i przypomina pierwszą damę. Jest podobna do bardzo popularnej swego czasu i też typowanej do prezydentury Jolanty Kwaśniewskiej. Kidawa jest lubiana we wszystkich grupach społecznych, nie tylko wśród mieszkańców większych miast. Ma wysoką rozpoznawalność i zrobiła najlepszy wynik w Polsce w wyborach parlamentarnych 2019 r. Nie ma niczego kontrowersyjnego w jej biografii politycznej. Przy sprzyjających warunkach ma szansę na prezydenturę.

Konieczność rywalizacji z Jaśkowiakiem bardzo komplikuje jej sytuację i oznacza ryzyko dla samej PO i opozycji. Kidawa może wyjść z tych wyborów wykrwawiona, gdy Jaśkowiak objawi jej deficyty. Ale jeśli kandydat nie jest w stanie wygrywać debat w prawyborach, to czy poradzi sobie w debatach z Dudą? Prawybory pokażą po prostu, kto jest lepszy. Nawet jeśli najpierw sędzią będą tylko politycy PO, bo w partii szanse są wyrównane. Gdy startował Sikorski przeciwko Komorowskiemu, to wiadomo było, że traktowany będzie jak obcy, bo jeszcze parę lat wcześniej był w PiS.

PO zyskuje kolejnego lidera

Niezależnie od wyniku prawyborów i wyborów prezydenckich, wejście do gry Jaśkowiaka to dobra wiadomość dla PO i całej opozycji, bo pojawia się kolejny polityk po samej Kidawie i Tomaszu Grodzkim, który poszerza ławkę liderów partii i całej opozycji.

PO ma szanse na przezwyciężenie kryzysu, wymianę kadrową i odzyskanie inicjatywy. Tym bardziej że będzie zmuszona rywalizować z Lewicą, która już pokazała swoje atuty i wypada na razie lepiej w Sejmie niż politycy PO.

Prawybory przyciągną do PO uwagę mediów i samych Polaków. Kandydaci są bardzo różni. Szanse wyrównane. Kidawa typowana jako pewniak już pewniakiem nie jest. Jedno jest pewne: Jaśkowiak umie się bić.

„Duda ośmiesza nam kraj” – Jacek Jaśkowiak o Dudzie.

Kmicic z chesterfieldem

Europa doceniła Donalda Tuska. Stając do wyborów na szefa europejskiej Partii Ludowej, jako jedyny kandydat, mówił: „Wierzę, że tylko ci, którzy dają ludziom poczucie bezpieczeństwa i jednocześnie przestrzegają praw i wolności, mają prawo sprawować władzę. Jestem gotowy do walki, mam nadzieję, że wy też”

20 listopada 2019 w Zagrzebiu Donald Tusk został wybrany szefem Europejskiej Partii Ludowej. 491 osób było za, 37 – przeciw. Zastąpił na stanowisku Francuza Joseph Daula. Były polski premier jest pierwszym przedstawicielem Europy Wschodniej na czele największej partii politycznej w Unii Europejskiej.

„Stańmy razem na tym najważniejszym polu politycznej bitwy, przeciwstawiając się nieodpowiedzialnym populistom, będąc partią odpowiedzialną i popularną.

Po pięciu latach mam dość bycia głównym europejskim biurokratą. Jestem gotowy do walki, mam nadzieję, że wy też”,

mówił Tusk podczas przemówienia przed głosowaniem.

„Wierzę, że tylko ci, którzy dają ludziom poczucie bezpieczeństwa i jednocześnie przestrzegają praw i wolności, mają prawo sprawować władzę. Pod żadnym pozorem nie…

View original post 4 098 słów więcej

 

Banaś symbolem upadku Polski pisowskiej

W przeciwieństwie do polityków PiS, którzy dukają wyuczone formułki o nieskazitelności prezesa NIK i zemście na nim za walkę z mafiami VAT-owskimi, posłowie opozycji, w tym przede wszystkim z PO ruszyli do ofensywy, kując polityczne żelazo póki gorące.

– W sobotę przewodniczący Grzegorz Schetyna żądał bardzo szybkiej reakcji i rezygnacji ze stanowiska przez Mariana Banasia. Dzisiaj ponawiamy to żądanie i dzisiaj to jest ten dzień, w którym ta rezygnacja musi zostać jak najszybciej opinii publicznej pokazana. W takiej sytuacji, po tego typu rezygnacji marszałek Witek musi w trybie pilnym zwołać nadzwyczajne posiedzenie Sejmu, żeby ta rezygnacja została przyjęta i musi zostać na stanowisko prezesa NIK-u zostać wybrana jak najszybciej nowa osoba – mówił Mariusz Witczak podczas konferencji prasowej przed Sejmem.

Pod innym adresem zameldowała się była wiceminister finansów z PO Izabela Leszczyna, która postanowiła zbadać wątek tajemniczego kredytu, jaki został udzielony przez państwowy Bank Ochrony Środowiska firmie, której prezesem był syn Mariana Banasia, a którego zabezpieczeniem była właśnie ta kamienica, gdzie mieścił się pensjonat z pokojami na godziny. Posłanka PO zwróciła uwagę na fakt, że to właśnie w tej instytucji pracuje przyjaciółka prezesa PiS Janina Goss.

BOŚ jest w ponad 70% własnością państwa polskiego. Jak przystało na państwowy bank, w radzie nadzorczej zasiada bliska przyjaciółka Jarosława Kaczyńskiego pani Janina Goss. Zasiada także doradca prezydenta Dudy i cały szereg innych osób związanych od dawna z PiS. Przyszliśmy, żeby dowiedzieć się, jak to było z kredytem pana Mariana Banasia, a właściwie kredytem zaciągniętym przez spółkę jego syna, dla którego zabezpieczeniem była kamienica, której właścicielem był wtedy Marian Banaś. Chcielibyśmy spytać, czy ten kredyt nie był udzielany w procedurze na telefon jak kredyt w Pekao SA dla spółki Srebrna pod budowę dwóch wież” – mówiła na konferencji prasowej Izabela Leszczyna.

Chcemy się dowiedzieć, czy ten kredyt udzielony był tak jak każdemu z przechodniów, który by poprosił o kredyt. Czy jeszcze inne osoby z rodzin członków rządu PiS także tutaj w trybie specjalnym miały udzielane kredyty? Czy spółka syna pana Banasia miała udzielane kredyty w innych instytucjach państwowych, np. w NFOŚ albo WFOŚ. To jest bank, w którym są publiczne pieniądze” – dodawał Jarosław Urbaniak z PO.

Sprawa może się zatem okazać dla partii rządzącej dużo większym problemem, niż się początkowo zdawało. Zwłaszcza w tak gorącym, przedwyborczym okresie.

Prof. Tadeusz Bartoś dołączył do akcji zachęcającej do udziału w nadchodzących wyborach parlamentarnych.

Program Koalicji Obywatelskiej, czytaj tutaj >>>

Myślę, jakiego kalibru musiałaby być afera PiS, żeby zmieść rząd Morawieckiego ze sceny politycznej ? Przecież przez 4 lata rządów PiS było już tyle afer, że powoli gubię się, która dotyczy czego. Czy tak łatwo kupić przyzwoitość suwerena – za 500 zł ? Czy Polak dalej głupi po szkodzie?

Kmicic z chesterfieldem

>>>

Powołany przez posłów PiS prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś jutro wystąpi z wnioskiem do marszałek Sejmu o bezpłatny urlop do czasu dogłębnego wyjaśnienia sprawy przez CBA. O tej decyzji poinformował w TVP Info.

Sprawa ma związek z wyemitowanym w TVN 24 reportażem, z którego wynika, że były minister finansów i nowy szef Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś pominął w oświadczeniu majątkowym istotne informacje. A w kamienicy, której do niedawna był właścicielem, wynajmowano pokoje na godziny.

Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało, że od kwietnia kontroluje oświadczenia majątkowe obecnego prezesa NIK Mariana Banasia. Dziwnym trafem ta kontrola ma się zakończyć w drugiej połowie października, czyli już po wyborach.

W Internecie pojawiły się pierwsze komentarze, dotyczące decyzji szefa NIK. – „Pan Banaś mówi, że jutro wystąpi do Pani marszałek o urlop bezpłatny, dopóki CBA nie zakończy kontroli, bo takie są standardy w PiS. Pan Banaś mówi, że ta kontrola CBA to potrwa…

View original post 1 140 słów więcej

 

Zlecenie na Kosteckiego zostało wykonane

Pełnomocnicy Dawida Kosteckiego doszli do przerażających wniosków; bokser miał zostać obezwładniony paralizatorem, a następnie zamordowany. Zbrodnia miała stanowić zemstę przestępców.

„Wykończyła go subkultura więzienna na polecenie człowieka, przeciwko któremu zeznawał. Zrobiono to z zemsty albo żeby nie dopuścić do dalszych zeznań. To najbardziej prawdopodobna wersja” – stwierdził w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Roman Giertych, jeden z pełnomocników rodziny Kosteckich. Giertych podał również, że na ciele boksera znaleziono ślady po użyciu domowej roboty paralizatora (sprzęt tego typu można łatwo wykonać w niemal każdych warunkach).

Kostecki – jak podaje „Rzeczpospolita” – miał w więzieniu wielu wrogów. Skazani wszczęli alarm dopiero nad ranem, gdy bokser nie wykazywał żadnych oznak życia. Jeżeli rewelacje Giertycha się potwierdzą, to współwięźniom Kosteckiego zostaną przedstawione zarzuty.

„Złożymy wniosek o powołanie zespołu biegłych, którzy na podstawie zdjęć określiliby, od czego mogły powstać ślady na karku. Zwrócimy się do prokuratury, by Służba Więzienna dostarczyła wykaz wszystkich zajętych u więźniów paralizatorów, i o sprawdzenie, czy skazani, którzy siedzieli z Kosteckim w celi, w przeszłości także byli w celi z kimś, kto się powiesił” – zapowiedział mecenas Giertych.

Reprezentanci Kosteckich chcą również przeprowadzić eksperyment procesowy, który wykaże, czy bokser mógł powiesić się na kracie, która jest bardzo nisko położona.

Hołotę mamy u władzy, którą świat ma w głębokim poważaniu.

Kmicic z chesterfieldem

Prezydent USA Donald Trump odwołał wizytę w Polsce. Oficjalny powód – zbliżające się do Florydy tornado. Trump miał wziąć udział w obchodach 80 rocznicy II wojny światowej. Do Warszawy przyleci wiceprezydent Mike Pence.

Wiadomość wywołała falę komentarzy. Niektórych, jak Tomasza Lisa z „Newsweeka” nie do końca przekonał podany powód: – „Podróż Trumpa do Polski odwołana pod pretekstem huraganu, który może, podkreślić – może uderzyć we Florydę. Tia… Karczewski niech dzwoni do swego kumpla, ciepłego człowieka z Białorusi”. A jeden z internautów dodał: – „Trump również mógł powiedzieć, że pies zjadł mu paszport”.

Inni internauci zwracali uwagę na inny aspekt zagadnienia: – „Tymczasem gdzieś z okolic Nowogrodzkiej słychać pewnie wycie, bo kampania z Trumpem i kampania bez Trumpa to nie to samo…”;

„I w tym momencie sztab PiS musi przepisać scenariusze klipów wyborczych i wyliczyć naprędce, czy Pence przebija Czajkę czy jednak wciąż rozkręcamy shitstorm w przekazie dnia”; – „Kaczyński…

View original post 715 słów więcej

 

Sławomir Nitras w istocie zdymisjonował Kuchcińskiego, od niego się zaczęło, a Kaczyński narobił w galoty i potwierdził

Kto jak kto, ale posłanka Pawłowicz nie mogła w tej sytuacji zawieść. Podczas gdy po ujawnieniu lotniczych „wyczynów” Kuchcińskiego opozycja urządziła Prawu i Sprawiedliwości prawdziwy łomot, a marszałek zmuszony był podać się do dymisji Pawłowicz dziękuje mu na Twitterze przypominając jego najważniejsze „dokonania”.

Z prawdziwą tkliwością wspomina m. in. jedną z haniebniejszych dat w funkcjonowaniu PiSowskiego Sejmu – 17 grudnia 2016 roku, kiedy to Kuchciński odmówił dziennikarzom wstępu do budynku parlamentu. Wtedy też opozycja domagała się dymisji marszałka, zarzucając mu prowadzenie obrad w Sali Kolumnowej przy braku kworum i złamanie zasady trzech czytań ustawy.

„Panu marszałkowi Sejmu RP Markowi Kuchcińskiemu za cztery lata pracy połączonej jak nigdy wcześniej z antydemokratycznymi buntami i puczami posłów antypolskiej opozycji, za znoszenie chamstwa sejmowego lewactwa, hejt i poniżanie Pana przez sejmową i medialną chuliganerię – DZIĘKUJĘ” – napisała PiSowska funkcjonariuszka.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że poszła w ślady głównego obrońcy Kuchcińskiego samego Jarosława Kaczyńskiego, który wcześniej oficjalnie stwierdził: „Nie złamał prawa, nie złamał istniejących w tej dziedzinie obyczajów. Ale skoro państwo mają inne zdanie i część opinii publicznej ma inne zdanie, to mogę powiedzieć, iż decyzja pana marszałka jest dowodem postawy, która jest związana z naszym hasłem: słuchać Polaków, służyć Polsce – tłumaczył prezes.

Zwracając się do dziennikarzy lider PiS poradził im by zajęli się lotami… byłego premiera Donalda Tuska. Następnie pogroził: „my się będziemy tym zajmowali”.

Od Sławomira Nitrasa się zaczęło, to on w istocie zdymisjonował Kuchcińskiego.

Kmicic z chesterfieldem

W 2015 roku PiS szło do wyborów z transparentnością, uczciwością, sprawiedliwością i pokorą na sztandarach. W ciągu pierwszych kilku miesiącach władzy wyraźnie jednak pokazało, co dla niego znaczą te hasła. I właśnie dzisiaj, gdy wybuchła bomba z lotami marszałka Kuchcińskiego, warto przypomnieć wydarzenie sprzed trzech lat.

W czerwcu 2016 roku Jarosław Kaczyński obchodził urodziny. Tego dnia wpadł do Świnoujścia, gdzie nadał gazoportowi imię Lecha Kaczyńskiego, a stamtąd ruszył do Krakowa, by pomodlić się na Wawelu na grobie swego brata. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że środkiem lokomocji, którym przemieszczał się prezes PiS, był… policyjny helikopter. Sam Joachim Brudziński, ówczesny wicemarszałek Sejmu pochwalił się na Twitterze fotką, na której tak pięknie prezentuje się maszyna z policyjnym oznaczeniem na burcie.

Jarosław Kaczyński, zwykły poseł, nie pełniący żadnej oficjalnej funkcji w państwie, a przemieszcza się policyjnym śmigłowcem? Czy to zgodne z obowiązującymi zasadami i kto za to miał zapłacić?…

View original post 487 słów więcej

 

W pisdu, w pisdu

– Pan Marszałek nie złamał prawa ani istniejących w tej dziedzinie obyczajów – podkreślił prezes PiS. – Skoro Państwo mają inne zdanie, mogę powiedzieć, że decyzja Pana Marszałka jest dowodem postawy związanej z naszym hasłem: słuchać Polaków, służyć Polsce – stwierdził Jarosław Kaczyński. – Trzeba słuchać opinii publicznej – dodał.

Polacy chcieli dymisji marszałka Kuchcińskiego

„Czy w związku z ujawnieniem informacji o lotach rodziny marszałka Sejmu rządowymi samolotami. Marek Kuchciński powinien podać się do dymisji?” – takie pytanie zadano uczestnikom sondażu SW Research dla rp.pl.

Az 67,7 proc. uczestników sondażu odpowiedziało: „tak”. Przeciw dymisji marszałka Sejmu jest 14,7 proc. ankietowanych. 17,5 proc. badanych stwierdziło, że „nie ma zdania na ten temat”.

– Częściej za dymisją Kuchcińskiego są mężczyźni (73%), osoby powyżej 50 lat (75%) oraz respondenci o wykształceniu wyższym (71%). Tego zdania są też ankietowani o dochodzie od 2001 do 3000 zł (76%) oraz osoby z miast od 100 do 199 tys. mieszkańców (75%) – komentuje wyniki sondażu w rozmowie z „Rz” Piotr Zimolzak z SW Research.

Rodzinne loty marszałka Marka Kuchcińskiego

Pod koniec lipca wyszło na jaw, że marszałek Sejmu Marek Kuchciński latał rządowymi samolotami wraz z rodziną. Były to m.in. loty na trasie pomiędzy Warszawą i Rzeszowem. Po doniesieniu o popełnieniu przestępstwa sprawą zajęła się prokuratura.

W poniedziałek, kiedy marszałek przepraszał za podróże za koszt podatników, poinformował, że zdarzyła się raz sytuacja, kiedy rządowym samolotem podróżowała tylko jego żona. Kuchciński zapewniał, że w związku z przelotami, kiedy na pokładzie samolotu towarzyszyli mu bliscy, nie doszło do złamania prawa.

Marszałek lubi luksus! I nie chodzi o latanie. Gdzie mieszka?

Kuchciński od hipisa do paniska

Analogie niekoniecznie muszą być trafne. Afera samolotowa Marka Kuchcińskiego może być najważniejsza częścią kampanii wyborczej do parlamentu. Jarosław Kaczyński dymisjonując marszałka Sejmu przyznał sie do porażki, choć w swoim stylu szukał usprawiedliwień, że inni też nadużywali władzy – w PRL-u było: „W Ameryce Murzynów biją”, w PRL bis: „wina Tuska”.

Dymisjonując Kuchcińskiego, prezes PiS bez przekonania zwalił winę na Tuska, widać, że nie jest w formie fizycznej, ledwie opuścił scenę i udał się za kulisy, a przecież lubi gaworzyć do mikrofonów. Powód dymisji  Kuchcińskiego był tylko jeden – bożek sondażów. Spada PiS-owi poparcie, publika domaga się prawdy o lataniu Kuchcińskiego, jego rodziny i wszelkich pociotków pisowskich, bo istnieje obawa, że na niebie zamiast gwiazd będziemy mieli latających pisowców.

Więcej >>>

Drzazga z dupy Kaczyńskiego została wyciągnięta. Dupa boli, ale obsuwa przyspiesza

Marek Kuchciński ustępuje ze stanowiska Marszałka Sejmu. Ale zarówno on, jak i prezes PiS podtrzymują, że w sprawie podróży rządowymi samolotami nic złego się nie stało. Prof. Sławomir Sowiński ocenił, że byliśmy świadkami próby ucieczki do przodu. Ale – jak mówił w TOK FM – nie najlepiej wyszło. Dr Tomasz Słomka zwrócił uwagę, że wystąpienie prezesa PiS pokazało, że rządzący mają świadomość, jak bardzo zaszkodziła im sprawa Kuchcińskiego

Kuchciński poinformował, że jutro (9 sierpnia) złoży dymisję. Marszałek Sejmu powtórzył, że wybrał aktywny model pracy, a jego częste podróże „podyktowane były dużą liczbą spotkań z mieszkańcami, także małych miejscowości”. – Ponieważ jednak opinia publiczna negatywnie ocenia moje postępowanie, uznałem, że nie będę mógł dłużej pełnić tej funkcji – stwierdził.

Także prezes Kaczyński przekonywał, że w przypadku podróży marszałka nie doszło do złamania prawa.  – Ale skoro państwo najwyraźniej mają inne zdanie (…) to w związku z tym mogę powiedzieć, iż decyzja pana marszałka jest dowodem postawy, która jest związana z naszym hasłem: „Słuchać Polaków, służyć Polsce – oznajmił.

– Byliśmy świadkami szczególnej, osobliwej sceny politycznej, do której pewnie będziemy nie raz wracali. Ta scena była próbą ucieczki do przodu. Próbą odzyskania przewagi politycznej, którą do niedawna PiS miał nad swoimi przeciwnikami. Ale to próba ryzykowna – komentował prof. Sławomir Sowiński, po zakończeniu konferencji w siedzibie PiS. Jak ocenił ekspert z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, przekaz prezesa był „bardzo szczególny”. – Prezes mówi nam – opinii publicznej: właściwie nie macie racji; wasza krytyka marszałka jest nieuzasadniona – ale ustępujemy. To rodzaj znanego zwrotu „przepraszamy tych, którzy czują się urażeni”, choć nie ma za co przepraszać. Część wyborców może to lekko zirytować – ocenił gość TOK FM.

Prof. Sowiński skrytykował też to, że Kaczyński szybko zajął się nadużyciami, jakich miał dopuścić się Donald Tusk, gdy pełnił funkcję premiera. – Nie da się wygrać dwóch kampanii, odgrzewając tego samego kotleta – ocenił.

Taktykę Prawa i Sprawiedliwości skrytykował też dr Tomasz Słomka z Katedry Systemów Politycznych UW. Wśród popełnionych błędów wymienił m.in. to, że władze partii tak długo zwlekały z reakcją na aferę dotyczącą lotów Marka Kuchcińskiego. – Obóz władzy pozwolił grillować Kuchcińskiego przez wiele dni – podkreślił. Zdaniem gościa TOK FM zaszkodziło to Prawu i Sprawiedliwości.

Według Słomki sprawa Kuchcińskiego może okazać się tzw. momentem przesilenia. – Może się zacząć proces rozsypywania obozu rządzącego. Nagle może się okazać, że ludzie dostrzegają szereg rzeczy, które były marginalizowane, pomijane i mogą urosnąć do rangi czegoś ważnego – uważa gość TOK FM.

– Odniosłem wrażenie, że wystąpienie prezesa jest, pierwszy raz od dawna, wystąpieniem przegranego.  Przebijało z niego poczucie, że coś się zmieniło, urwało. W tej kadencji nie było dymisji, która byłaby następstwem doniesień medialnych. To znak, że obóz władzy ma świadomość głębokiego kryzysu i może to być problemem w kampanii – podsumował.

Kaczyńskiego dupa boli i nie przestanie boleć. Po wyborach tę mafię kolesi należy rozliczyć i posadzić tego i owego. Kuchcińskiego bądź prezesa połozyć w celi na łóżku Dawida Kosteckiego.

Kmicic z chesterfieldem

Czy poseł Stanisław Piotrowicz kłamał? Być może minął się on z prawdą przy swoich tłumaczeniach dotyczących podniebnych rejsów w towarzystwie marszałka Kuchcińskiego?

Piotrowicz twierdził, że leciał samolotem tylko ze względu na chorą żonę, która miała mieć ze sobą leki otrzymane w warszawskim Instytucie Hematologii i Transfuzjologii. Lek – zdaniem Piotrowicza – znajdował się w stanie silnego zamrożenia. Podróż motywowana była więc jak najszybszą potrzebą umieszczenia cennego lekarstwa w zamrażarce.

Portal gazeta.pl o zasadność tłumaczeń Piotrowicza zapytał doktora Pawła Grzesiowskiego, specjalistę z zakresu terapii zakażeń i immunologii. „Wyobrażam sobie, że w grę wchodzą jakieś preparaty stosowane w chorobach krwi. Obecnie nie wydaje się pacjentowi preparatów krwiopochodnych w stanie zamrożonym. Osocze czy krioprecypitat są przechowywane w stanie zamrożenia, ale stosowane wyłącznie w obszarze medycznym, bo może to zrobić jedynie uprawniona służba krwi” – stwierdził dr Grzesiowski.

Nie wydajemy leków pacjentom w postaci niegotowej do użycia (…). Natomiast są wyjątki, biorąc pod…

View original post 2 219 słów więcej

 

W kraju, gdzie rządzi satrapa, nawet premier jest zwykłym sługą

Fakt opisał wczorajszą naradę polityków PiS w siedzibie partii rządzącej przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie.

Po krótkim briefingu prasowym, podczas którego marszałek Sejmu Marek Kuchciński odniósł się do zarzutów o nadużywanie prawa do rządowego samolotu, nie brakowało opinii, że brak dymisji prominentnego polityka Prawa i Sprawiedliwości może się tej partii odbić czkawką. Dziś już gołym okiem widać, że opublikowana lista przelotów formalnie drugiej osoby w państwie potwierdziła jedynie, że ujawnione przez media przy pomocy posła PO Sławomira Nitrasa rewelacje to wierzchołek góry lodowej.

– “Do listy pasażerów dołączane były, moim zdaniem kompletnie nieuprawnione, osoby takie jak Stanisław Piotrowicz, Maria Piotrowicz, Zdzisław Krasnodębski, Anna Krasnodębska, wielokrotnie poseł Bogdan Rzońca, wielokrotnie posłanka Wróblewska i wielu innych, w tym asystenci marszałka Kuchcińskiego. Żadna z tych osób nie spełnia kryterium instrukcji HEAD, która wyraźnie mówi o członkach oficjalnych delegacji” – mówił Robert Kropiwnicki podczas konferencji prasowej w Sejmie.

– “Informacje, które do nas docierają, które będziemy weryfikować w najbliższych dniach mówią, że jednak spora nieobecność marszałka Karczewskiego w ostatnich dniach nie jest przypadkowa. Do tych spraw będziemy wracać. Badamy tę sprawę. Słyszałem wywiad pani Justyny Dobrosz-Oracz z marszałkiem Karczewskim, który mówił, że nie latał z rodziną samolotem. Z naszych informacji wynika, że być może do takich lotów doszło – dodał Cezary Tomczyk.

Sprawę pogarszają niedorzeczne tłumaczenia towarzyszących marszałkowi Kuchcińskiemu posłów PiS i ich bliskich, którzy oczywiście nic nie mają sobie do zarzucenia, albo przekonując (niezgodnie z prawdą), że problem generują nieprecyzyjne przepisy, które zamierzają poprawić (czytaj zalegalizować rządowe taksówki dla braci pisowskiej), albo z bitą i arogancją przekonują, że w zasadzie nic się nie stało i szkoda się silić na tłumaczenia.

“Ja mieszkam na Podkarpaciu, 70 km od Rzeszowa. Zazwyczaj podróżuję albo własnym samochodem, około 6 godzin, albo samolotem należącym do LOT-u. Tego dnia, jak pamiętam, nie było wolnych miejsc w samolotach rejsowych (…). Pewnie bym pozostał w Warszawie i czekał na wolny rejs, ale tego dnia Instytut Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie opuściła moja żona. Otrzymała po wyjściu ze szpitala kilkaset sztuk ampułek leku, który trzeba przechowywać w stanie zamrożonym – po rozmrożeniu leki nadają się do wyrzucenia. I zrodził się problem, jak dotrzeć z tymi ampułkami jak najszybciej do domu, tak żeby się nie rozmroziły. (…) Dowiedziałem się, że pan marszałek będzie leciał do Rzeszowa – i skorzystałem z tej sposobności” – mówił w RMF FM Stanisław Piotrowicz. Na uwagę, że codziennie w podobnej sytuacji są też inni Polacy, wzniósł się na Himalaje populizmu przekonując, że marszałek Sejmu każdemu potrzebującemu takiej “przysługi” z pewnością by pomógł.

Jeszcze bardziej kuriozalne tłumaczenie wybrał inny poseł PiS, Bogdan Rzońca, częsty bywalec lotów linią lotniczą “Air Kuchciński”. Stwierdził, że była to jedyna okazja, by spokojnie porozmawiać ze swoim kolegą z regionu o sprawach Podkarpacia, bo w Sejmie nie sposób marszałka uchwycić. Na dodatek arogancko stwierdził, że żadnej ujmy państwu nie przynosi to, że posłowie partii rządzącej wożą swoje rozpasane tyłki samolotem dla VIP. “Poprosił mnie, bym mu towarzyszył. Interesował się sprawami podkarpackiej infrastruktury drogowej– mówił poseł Rzońca. To była szansa na spokojną wymianę informacji potrzebną w naszej pracy dla Podkarpacia” – dodał.

“Dobrze zrobiłem, że wsiadłem do tego samolotu. Jakiejś tam wielkiej ujmy państwu polskiemu ani samolotowi... Bo przecież nie ugryzłem siedzenia ani nie popsułem samolotu, tylko rozmawialiśmy jak ludzie. Bo był czas, naprawdę był czas, spokojnie 30-40 minut porozmawiać” – zapewniał bezwstydnie polityk PiS.

Można odnieść wrażenie, że rządzący kompletnie się już pogubili w rozbrajaniu tej bomby i na każdym kroku pogrążają się coraz bardziej. Nam jedynie pozostaje czekać na kolejne rewelacje w tej sprawie, bo że jest ich bez liku chyba już każdy widzi.